Kolejnym gościem podcastu dla fotografów jest fotograf ślubny Wojtek Chrapek, który (jak sam mówi) znany jest bardziej w Londynie niż w Polsce, ale mam nadzieję, że jego wizyta na antenie “Niezłych” zmieni ten obraz rzeczy.

Podcast Niezłe Aparaty na iTunes

Archiwum podcastów: niezleaparaty.pl/podcast/
Grupa FB słuchaczy podcastu:
www.facebook.com/groups/1633800780248095/

Wojtek Chrapek opowie Wam o tym swoich początkach w fotografii ślubnej, o tym, że na początku nigdy nie jest tak kolorowo jak by się to mogło wydawać, chyba każdy z nas tak jak kiedyś Wojtek zetknął się z odkryciem, że fotografia ślubna łączy w sobie tak wiele dziedzin fotograficznych, że nie jest łatwo wejść w niej na wysoki poziom.

Wojtka znajdziecie w sieci na:
www: www.london-weddingphotographer.com/
fb: www.facebook.com/VoyteckLondonWeddingPhotographer/
instagram: www.instagram.com/voyteckphoto/

Podczas rozmowy poruszaliśmy kwestie różnic w fotografowaniu ślubów w Anglii i w Polsce. Porozmawialiśmy trochę o zarobkach fotografów i o trudnym zadaniu jakim jest kwestia wyceniania własnych usług, przy którym to zadaniu bardzo ważnym elementem jest wiara we własne umiejętności

Odgłosy w tle naszej rozmowy to ścieżka dźwiękowa jaką Wojtek słyszy obrabiając zdjęcia swoich par, czyli mówiąc wprost czadu dawały dzieci, których Wojtek dorobił się w trzech znakomitych egzemplarzach. 🙂

Przed rozmową mam tylko małe ostrzeżenie, że z powodu zakłóceń internetowych w końcowej części rozmowy pojawia się efekt niczym z winylowej płyty, ale mam nadzieję, że sama treść wynagrodzi Wam niedogodności techniczne.

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Przypominam, że jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie. Znajdziecie mnie na Instagramie lub na FB.

Instagram: www.instagram.com/jaceksiwko/
FB:www.facebook.com/jaceksiwko/

Dziękuję za uwagę. Jacek Siwko

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłamy przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: www.jaceksiwko.com/newsletter/

Zapis rozmowy:

#6 Niezłe Aparaty & Wojtek Chrapek

W kolejności pojawiania się w nagraniu:

J – pierwsza osoba, która mówi – mężczyzna: Jacek

W – druga osoba, która mówi – mężczyzna: Wojtek

[00:00:00]

Wstęp: Cześć, nazywam się Jacek Siwko. Witam Was wszystkich w szóstym już odcinku podcastu dla fotografów „Niezłe Aparaty”. Dzisiaj Waszym i moim gościem będzie polski fotograf mieszkający w Londynie, Wojtek Chrapek. Jest to człowiek, który bardzo przytomnie patrzy na fotografię ślubną i powiem Wam, że w wielu poglądach mamy zbliżony ogląd. Zresztą będziecie to słyszeć podczas naszej rozmowy. Natomiast nie odbyło się też bez kontrowersji, ale akurat w takiej jednej sprawie mieliśmy trochę inny pogląd, ale to myślę doda też smaczku do całej tej rozmowy. Wojtek opowie Wam o swoich początkach w fotografii ślubnej, o tym, że nie jest tak kolorowo jakby mogło się wydawać. Chyba zresztą każdy z nas odkrył to kiedyś, tutaj mam na myśli takie osoby, które gdzieś już jakiś czas działają na rynku, że bycie fotografem oznacza to, że trzeba praktycznie wszędzie być i wszystko potrafić w dniu ślubu. Chodzi mi o poznanie różnych dziedzin fotografii w której trzeba być ekspertem. Nie wystarczy się specjalizować w czymś takim jak fotografia ślubna, bo fotografia ślubna jest przecież zlepkiem wielu różnych gałęzi fotograficznych. Myślę, że ta rozmowa uświadomi Was, że wszyscy mają podobnie. To znaczy, wszyscy może nawet na samym początku przeżywają podobne rozterki. Podczas rozmowy poruszaliśmy z Wojtkiem kwestie różnic w fotografowaniu ślubów w Anglii i w Polsce. Porozmawialiśmy trochę o zarobkach i o trudnym zadaniu jakim jest kwestia wycenienia własnych usług. Akurat przy tym ostatnim, ważnym takim elementem jest to przekonanie, czy taka pewność, wiara w siebie, że nasze usługi są warte tyle ile za nie chcemy. Myślę, że często właśnie tej pewności brakuje fotografom. Powiem Wam, że odgłosy w tle naszej rozmowy to ścieżka dźwiękowa jaką Wojtek słyszy obrabiając zdjęcia swoich par. Czyli mówiąc wprost, oprawę dźwiękową zapewniają dzieci Wojtka. I przed samą rozmową powiem Wam tylko takie małe ostrzeżenie, że z powodu jakichś zakłóceń internetowych w końcowej części naszej rozmowy pojawia się efekt niczym z winylowej płyty, ale mam nadzieję, że sam treść wynagrodzi Wam te niedogodności techniczne. Także czy inaczej, przenieśmy się teraz na pięćdziesiąt parę minut do Londynu.

J: Cześć, bardzo mi miło Cię tutaj gościć w „Niezłych Aparatach”. Ci, którzy jeszcze Wojtka nie kojarzą to powinni teraz otworzyć opis podcastu i gdzieś tam powędrować na Wojtka stronę, kiedy będziecie tego słuchać. Te wszystkie linki do Wojtka znajdziecie poniżej. To co Wojtku, może zaczniemy od tego skąd pochodzisz i gdzie aktualnie jesteś i jak to się zaczęło, że zacząłeś się zajmować fotografią.

W: Cześć Jacku. Bardzo mi miło być tutaj z Wami i porozmawiać sobie troszeczkę o fotografii. Więc jak Wojtek zaczął? Wojtek, Wojtek generalnie studiował, żeby być nauczycielem wf-u i przysposobienia obronnego. Nie wyszło.

J: Ale skończyłeś studia?

W: Wojtek nie skończył studiów. Dziewczyna z którą się spotykał w tamtym czasie przekonała go, żeby sprawdził jak wygląda życie w Londynie. No i pojechałem właśnie. Wziąłem sobie rok dziekanki, dokładnie w połowie studiów. Więc tak jakoś zostałem tam. Na początku jak to tam zagranicą różne, śmieszne przygody były, a fotografia zaczęła się zupełnie przypadkiem. Pojechałem z trójką znajomych na wakacje do naszego polskiego Kołobrzegu i tam jeden z kolegów miał jakiś nie wiem, Nikon D 90 czy coś takiego i pierwszy raz tak naprawdę zobaczyłem jak wyglądają zdjęcia z takiego aparatu. I zrozumiałem dlaczego ludzie kupują duże aparaty, a nie noszą takich małych stricte kompakcików. I stwierdziłem, że też chcę taki. I kupiłem sobie pierwszy mój aparat, to był Canon 400 D, no i strzelałem do wszystkiego generalnie. Była wielka radość z robienia zdjęć. I cały czas tam jakieś były plany, żeby coś nowego dokupić, sobie coś zmienić. I jak zacząłem wydawać za dużo kasy na kolejne gadżety to stwierdziłem, że może by spróbować iść na przykład do jakiejś szkoły. I wtedy zrobiłem sobie jednoroczny kurs, to jest London College of Communication. To było takie krótki kurs roczny ABC Diploma in Photography. I tam poznałem trochę fotografii studyjnej i takie generalne po prostu aspekty fotografii i tak dalej. Potem jakoś powoli zaczęły się pojawiać pierwsze zlecenia, jakimś tam znajomym, to komuś tam. Nie było limitów, fotografowane było wszystko, wszystko, bo tak naprawdę w tamtym czasie nie wiedziałem chyba co chcę jeszcze robić. I co było dalej?

J: I przez jaki czas wiesz, w Twojej fotografii były wszystkie tematy, się pojawiały, zanim wybrałeś swoją specjalizację?

W: Wydaje mi się, że około trzech lat chyba jakoś tam. Aparat był chyba pierwszy kupiony w 2007, szkoła w 2009 i zrobiłem się samozatrudniony pod koniec 2010. Taka ciekawa uwaga: jak zaczynałem właśnie stwierdzać, że fajnie by było może spróbować zrobić śluby, bo tam jeszcze mnie nie było,

[00:05:00]

to pierwszych swoich dwóch ślubów tak naprawdę nienawidziłem, bo były ciężkie strasznie i wtedy człowiek zrozumiał, że naprawdę to to nie jest taka łatwa sprawa te wesela.

J: Ale to mówisz, że były ciężkie pod względem klientem czy pod względem wiesz, venue, tej miejscówki w której fotografowałeś?

W: Samej pracy, samej pracy, samej w sobie, że przed ślubem wiadomo, każdy początkujący sprawdziłby co trzeba zrobić, trzeba zrobić zdjęcia butów, pierścionka to tu, to tam. Była długa lista rzeczy, które trzeba zrobić, które para oczekuje. I trzeba było być wszędzie, wszystko umieć, to lampa, to to. I naprawdę duży był stres, gdzie być, co zrobić. I dopiero po jakimś tam czasie jak naprawdę się trochę tych wesel sfotografuje to człowiek tak naprawdę wie, gdzie ma być, co chce zrobić, czego oczekiwać.

J: Kiedy już wchodzi w taki automatyzm, nie, w tą całą naszą pracę.

W: Tak, czy po prostu już tak naprawdę wiesz co robisz, a nie partyzant.

J: Miałeś wcześniej.. Acha, bo Ty powiedziałeś, że miałeś wcześniej do czynienia z lampami to czyli kwestie fotografii takich, nie wiem, tam tańców czy coś akurat chyba na brytyjskich weselach nie ma aż tyle tańców co w Polsce, nie? Czy to zależy?

W: Wiesz co, przyznam się szczerze, że przez taką trochę głupotę, przez te standardy, które gdzieś tam były ustalone kilka lat temu zawsze było tak, że fotograf weselny kończył pracę po pierwszym tańcu.

J: Acha.

W: I tak naprawdę to straszny błąd to był, bo dużo niesamowitej akcji i świetnych zdjęć właśnie było zrobionych po pierwszym tańcu jak goście już się zrelaksowali, atmosfera była trochę inna i wujek i ciocie, dziadki, wszyscy na parkiecie. Wtedy naprawdę było fajnie. Ja tak naprawdę dopiero chyba dwa lata temu zacząłem tak zostawać coraz dłużej i dłużej i teraz zostaję po to, żeby właśnie strzelać te zdjęcia, bo są fajne.

J: No, powiem Ci szczerze, że tutaj zbierasz za te fotki z parkietu, no. Mówię tak kolokwialnie fotki, chociaż nie lubię tego słowa, ale zbierasz za te zdjęcia z parkietu pozytywne recenzje, bo gdzieś tam ostatnio na Facebooku w jakiejś grupie widziałem, że ktoś się pytał, czy kojarzycie zdjęcia Wojtka z parkietu, jego styl wiesz. To było tak napisane, że wiesz, te zdjęcia mają taką specjalną pieczątkę, wiesz: made by Wojtek.

W: Ale sorry, że Ci przerwę. Ale fajnie, że to powiedziałeś i to akurat…

J: Jasne, przerywaj.

W: Uważam, że to jest duży komplement z tego względu, że fajnie jest jak ktoś wrzuca jakieś zdjęcie na social media i bez patrzenia u góry, kto jest napisany jesteś w stanie powiedzieć, to jest ten gościu, to jest tamten gościu. Jak na przykład, jeden z przedmówców moich Rafał Bojar. Jak Rafał wrzuca swoje zdjęcie to dosyć łatwo jest stwierdzić, że to jest Jego, bo ma specyficzny styl. To jest takie jego i to jest fajne. To moim zdaniem jest świetne! Bo jest za dużo teraz fotografów, którzy tak naprawdę są jak każdy inny. I jak się czymś tak odróżniasz to wydaje mi się, że coś robisz w dobrym kierunku i tak powinno być.

J: No dokładnie! To chyba Marcin Kontraktewicz, The Snap Shots, on mówił, pamiętasz może w Krakowie, o tym, że jest to niebezpieczeństwo w dobie presetów, że wszystkie zdjęcia wyglądają jednakowo, nie? I tak naprawdę jakiekolwiek nazwisko nie wstawisz to wszystko wygląda bardzo podobnie. Ale powiedz, ciekawi mnie ta kwestia o której mówiłeś, o tym stylu. Jak długo Tobie zajęło wiesz, dojście do tego, żeby odkryć swój własny język w fotografii?

W: Długo, długo. Przyznam, że długo. Wydaje mi się, że ogromnym błędem, który zrobiłem na początku swojej przygody to było to, że do wszystkiego dochodziłem sam. Sam, sam i wszystko samouk. Szukałem tych rozwiązań, spędzałem dużo godzin przed komputerem, strzelać, edytować, zmieniać te presety, żeby to jakoś w końcu wyglądało. A tak naprawdę to tak, żeby troszeczkę to przyspieszyć to warto po prostu było iść na jakiś warsztat wtenczas. I po prostu porozmawiać z innymi, żeby dostać jakichś kilka wskazówek, które nie żeby ich tam kopiować w jakiś sposób, tylko żeby po prostu otworzyło oczy na pewne rzeczy o których na przykład nie miałem pojęcia i dochodziłem do nich metodą tam prób i błędów. To mi się wydaje, że to może przyspieszyć karierę fotografa. I teraz byłbym chyba na innym etapie jeszcze.

J: Właśnie, nie wspomnieliśmy, że jakbyście słyszeli jakieś dzikie krzyki to Wojtek nie mieszka w żadnej dżungli i że to nie jest żadne stado tylko to są Wojtka dzieci.

W: Tak i żadne dzieciaki nie ucierpiały podczas tego podcastu.

J: Jak dotąd. Chyba że słuchają nas jakieś dzieci i zasnęły. W każdym razie co tam mówiliśmy? A słuchaj, właśnie! Jak zrozumiałeś już że ta fotografia ślubna to jest to co chcesz robić to domyślam się, że no dobra tam, szukałeś w Internecie jakichś inspiracji, jakiejś wiedzy i tak dalej.

[00:10:00]

Ale czy ty właśnie poszedłeś na jakiś warsztat czy miałeś jakiegoś mentora, który gdzieś tam podpowiedział Ci: słuchaj Wojtek, powinieneś robić tak i tak. Coś w tym stylu.

W: Wiesz co? Tak naprawdę nie miałem żadnego mentora. Muszę tutaj wymienić nazwisko, które Tobie znane jest, dobrego kolegi, który długo mieszkał tutaj w Anglii i stwierdził, że wraca do Polski, jak kolega Rafał Motkowicz. Długo się przyjaźniliśmy, kiedy zaczęło się śmiesznie, bo Wojtek w 2010 stwierdził, że już wszystko wie i udzielał lekcji fotografii. Rafał szukał odpowiedzi na jakieś tam swoje pytania. Znalazł ogłoszenie i tak się w sumie spotkaliśmy. I pamiętam jak wczoraj, jak Rafał przyszedł, zaczął wyciągać wszystkie swoje obiektywy z czerwonymi krążkami z torbami. Ja patrzę, gość ma więcej sprzętu niż ja. Jak ja Mu teraz będę odpowiadał na te pytania. Pewnie wie więcej niż ja. I tak się zaczęło. I w sumie ta przyjaźń długo trwa cały czas. Rafał generalnie, byliśmy powiedzmy w tym samym czasie potrzebni dla siebie i pomagaliśmy sobie i tak dalej. A takich prawdziwych mentorów tam z zagranicy, że kogoś kto tak naprawdę jest bardzo znany w fotografii to w tamtym czasie po prostu nawet moja wiedza chyba była niezbyt duża na ten temat i nie było w sumie nikogo. Dopiero tam kilka lat temu zacząłem więcej śledzić osób i tak dalej.

J: Ok. To tutaj wspomniałeś Rafała Motkowicza. To zdradzę Wam taką ploteczkę, którą Rafał mi tutaj sprzedał kiedyś, że poszedł na warsztat do Wojtka, bo Wojtek w tamtym czasie był taki super techniczny i wiedział jak się robi selective color na przykład na zdjęciach.

W: Tak.

J: Słuchaj, to jak od tego selective color i od tego absolutnego czyszczenia twarzy bezzmarszczowego doszedłeś do tej naturalności, która cechuje Twoje zdjęcia teraz?

W: Jeszcze zapomniałeś gdzieś wspomnieć o fish eye-u i…

J: A, fish eye-u.

W: I zdjęciach takich lekko skośnych.

J: Nie chciałem Cię kompromitować.

W: Wiesz co, wydaje mi się, że ci którzy długo robią zdjęcia i zaczęli tam dawno temu to większość ludzi przerabiała ten selektywny kolor, był taki okres. No i muszę powiedzieć: zrobiłem to kilka i trzeba się przyznać.

J: Ale spoko.

W: Dobrze, że się przestałem. To jest najważniejsze.

J: Nie no, szacunek Tobie się należy, bo ja bym tego na przykład nie umiał zrobić.

W: Mogę Cię nauczyć jak chcesz.

J: Ok, to może po programie jeszcze zostanę chwilę. Dobra, to tam pytałem właśnie o to dojście jakby wiesz, tą ewolucję stylu. Gdzieś widziałeś jakichś fotografów po prostu czy to było wiesz, jakieś takie mocne uderzenie, że nie wiem, po prostu wiesz, gdzieś tam trafiłeś na takie zdjęcia, które Cię zainspirowały czy po prostu sam do tego doszedłeś tak wiesz? Przyśniło Ci się to?

W: Nie chciałbym skłamać teraz, ale tak naprawdę dobrze to mam, jak się to mówi, rybią pamięć. Nie pamiętam co teraz, co było takim momentem zwrotnym, ale drogą prób i błędów ta obróbka się zmieniała. Na całe szczęście fish eye i selektywny kolor poszedł w niepamięć. I potem chyba tak naprawdę w 2000 chyba 13 zaczęło się robić tak naprawdę coraz lepiej. 2014 był dobrym rokiem. 2015 byłem naprawdę już naprawdę zadowolony ze swoich zdjęć, chociaż teraz jak na nie patrzę do tyłu to tak wiadomo jak fotograf zawsze najbardziej lubi te swoje ostatnie zdjęcia. I nasz teraz ubiegły rok, co właśnie minął był naprawdę świetny, byłem z niego zadowolony!

J: A słuchaj, czy Ty masz jakieś w ogóle doświadczenie ze ślubami w Polsce?

W: Zrobiłem takich ślubów dwa. Jeden z takich bardzo, bardzo pierwszych ślubów to moja siostra stwierdziła, że skoro brat ma bardzo drogi aparat i robi zdjęcia to na pewno zrobi je genialne. I no nie ukrywam, że mógłbym to trochę lepiej zrobić w tym czasie.

J: Czyli to było na początku jakoś Twojej drogi?

W: Na samym, na samym początku. Wtedy chyba nawet jeszcze nie miałem fish eye-a więc chyba nie dostała, chociaż… no chyba nie, bo bym… I chyba w 2013 roku mój taki bardzo dobry kolega, że tak powiem postawił mnie przed faktem dokonanym mówi, że: robisz mi zdjęcia na weselu.

J: Yhym.

W: I nie miałem za bardzo wyboru. I to w sumie były chyba, chyba tylko te dwa śluby tak naprawdę. Więcej nie zrobiłem. Gościem byłem jak byłem, jak jeszcze mieszkałem w Polsce byłem na takich, jak byłem jeszcze małolatem no to byłem na może nie wiem, trzech, czterech ślubach, jak byłem dzieciakiem. I tyle w sumie. Jedyne co tak widzę jest ogromna różnica między fotografowaniem ślubów w Polsce i zagranicą i wydaje mi się, że tak w Polsce trochę ciężej te śluby się strzela. Są dłuższe i no troszkę ciężej.

J: I wyjeżdża świnia. Trzeba robić w windzie.

W: Tak. Właśnie fajne było to jak na tym spotkaniu Looks Like Film ktoś za mną tam krzyczy z tą wjeżdżającą świnią i wszyscy się śmieją,

[00:15:00]

a ja tak sobie myślę…

J: Nie wiedziałeś o co chodzi.

W: Nie rozumiem o czym oni mówią, a dopiero potem jak zaczęli to wyjaśniać to.. dlaczego jest taki ubaw z tej świni. Teraz wiem.

J: Ok. A tak w skrócie jakbyś mógł opowiedzieć jak wygląda Twoja praca na takim ślubie gdzieś w Anglii, od czego zaczynasz i wiesz, jak to wygląda w trakcie dnia, żeby ktoś kto słucha, a nie był, a na przykład może ma już podpisaną umowę wiesz, w Anglii to żeby wiedział czego się spodziewać.

W: Wiesz co, jest trochę dużo podobnych.. znaczy wiadomo no, wesela jak wesela. Są jakieś małe różnice. W Polsce tak jest te główne rzeczy, których nie ma tutaj to są, to błogosławieństwo rodziców, jakieś tam oczepiny i takie kulturowe, protekcyjne rzeczy. W Anglii ja z reguły zaczynam jakieś dwie godziny czy dwie i pół godziny przed ceremonią. Fajnie jest przyjść do panny młodej, trochę porozmawiać. Niekoniecznie od razu robić te zdjęcia, żeby najpierw? rozluźnić atmosferę, żeby się ludzie przyzwyczaili, że będzie gościu, który ma duży aparat i robi zdjęcia, żeby była fajna atmosfera, żeby było naturalnie, cos tam sobie pogadać, wypić kawkę. Po przygotowaniach jak panna młoda założy sukienkę z reguły jest to jakieś nie wiem, powiedzmy 20 minut przed ceremonią przyjeżdżam do miejsca, gdzie jest ślub. Tam zrobię trochę zdjęć z chłopakami, którzy czekają na ten cały bridal party przyjedzie. Ceremonia jest z reguły szybka. W kościele, tutaj w sumie nie ma tak dużo kościelnych chyba ślubów, nie ma aż tak dużo. Z reguły to jest to registry office czy tam po prostu przyjeżdża pani z urzędu do tego miejsca, gdzie jest cały ślub i z reguły trwa mniej niż pół godziny, jak to jest bardzo szybko. Potem tradycyjnie jest to w Anglii, żeby zrobić te group shots. Staram się to zrobić tak, żeby to było szybko i nie zajmowało za dużo czasu więc z reguły doradzam, żeby to było maksymalnie 10 zdjęć, najbliższa rodzina…

J: Ok, ale to się dzieje jakoś przed cocktail hour czy podczas?

W: To się… Ja zachęcam do tego, żeby to było zrobione zaraz po ceremonii, żeby to po prostu zrobić i zapomnieć. Potem jest po takiej tak półtorej godziny powiedzmy tak jak powiedziałeś cocktail hour. To jest bardziej chyba takie używane w Stanach, cocktail hour.

J: Yhym. Inaczej to się nazywa tam w UK?

W: Tutaj to raczej tak po prostu to jest ten reception. Z reguły są zawsze jakieś kanapki, drinki. Ludzie po prostu sobie gadają.

J: A wtedy podczas tego czasu porywasz parę gdzieś na jakąś krótką sesję?

W: To zależy też jaka jest pogoda. Bo jeżeli jest strasznie mocno świeci słońce to zostawiam sobie to na później, jest angielska pogoda czyli słońce za chmurami no to jest bez różnicy. Jeżeli jest możliwość to tak, to na chwilę ich tam zabieram, żeby mieć to wszystko z głowy. Albo druga opcja to jeżeli jest to lato to staram się to robić wieczorem po przemowach, jak to słońce jest trochę niżej, żeby było fajne światło.

J: Ok, czyli nie ma problemu wyciągnąć pary, parę młodą z wesela?

W: Nie.

J: No bo w Polsce…

W: Tutaj nie ma oczekiwań, że to jest sesja godzinna, tylko to jest powiedzmy… Ja robię to do pół godziny maks, żeby ich nie męczyć.

J: No to ja podobnie, czasami też dzielę na przykład na 15 minut, no powiedzmy po ceremonii i 15 minut zachód słońca, to myślę, że podobnie.

W: Jeszcze ważną rzecz, która chyba wydaje mi się, że jest naprawdę fajna, czego w Polsce chyba tak do końca nie ma, to są te przemowy. Czyli z reguły są 3 przemowy, jest ojciec panny młodej, pan młody i best man.

J: Wiesz co, powiedziałeś, że w Polsce nie ma, to się trochę zmienia i kiedyś na jednym weselu usłyszałem najbardziej genialną w ogóle przemowę teścia, nie? On wstał i wiesz, powiedział, że oczywiście im wszystkim gratuluje i tej parze młodej i że on oczekuje wnuków, nie? I to było wszystko. Dosłownie 3 zdania, nie? Gratuluję…

W: I koniec.

J: Nie, to było może krótsze nawet. Gratuluję i oczekujemy wnuków.

W: Aha, no to krótko i na temat. Wiesz co, tutaj te przemowy naprawdę, ludzie wydaje mi się, że przykładają dużo pracy i to nie jest tak, że jest tylko Google, żeby przepisać to co tam jest napisane, tylko naprawdę ludzie się przykładają do tych przemów i słyszałem nieraz niesamowite rzeczy, że człowiek sam wręcz płacze ze śmiechu za tą kamerą, no bo tak dają czadu. I wtedy są naprawdę super emocje, fajne można zdjęcia zrobić, jak panna młoda sentymentalnie patrzy na tatę, czy jak pan młody jest upokorzony przez swojego najlepszego kolegę i przywołane są historie z okresu jak był kawalerem.

J: No to znam też to.

W: No jest fajnie, przemowy są super.

J: Spoko i co wtedy, jakoś tam krążysz wokół też stolików, gdzieś tam masz jakąś technikę? Nie wiem, czy kucasz, czy na stojąco robisz te zdjęcia?

W: Śmigam, śmigam wszędzie. Poczekaj sekundkę.

[00:20:00]

J: Good night. Właśnie weszły Wojtka dzieciaki, pocałunek na dobranoc i wracamy do rozmowy.

W: I dzieciaki się wykąpały, idą spać.

J: Spoko.

W: Gdzie my to byliśmy?

J: No przy tych przemowach i że krążysz.

W: Krąży. Czego sobie szukam jakiegoś swojego ulubionego punkciku, gdzie jest fajny kadr, że nie lubię wchodzić też ludziom w pole widzenia. Wydaje mi się, że nie powinien fotograf tak bardzo zasłaniać. Więc jeżeli jestem blisko tego głównego stolika top table to z reguły zawsze kucam, z czymś szerokim 24 albo 35. A jak bolą mnie już nogi to wstaję, idę do tyłu i strzelam z czegoś dłuższego.

J: Ok. A masz jakieś właśnie swoje ulubione obiektywy, których…? Znaczy chodzi mi głównie o ogniskowe, którymi fotografujesz w dniu ślubu.

W: Wiesz co, generalnie strzelam najbardziej czterema stałkami, kąty 23 do 85. Przez długi czas strzelałem tylko 35 i 85. 24 była taka dla mnie trochę za szeroka, ale ostatnio odkrywam ten obiektyw, lubię go coraz bardziej i lubię go używać. Jak jest wieczorna impreza to tylko jest 24, bo te zdjęcia mają tak trochę więcej dynamiki i bardziej pasuje wydaje mi się do takiej zatłoczonej sali, gdzie się dużo dzieje i jak masz na przykład swój główny obiekt przed sobą to fakt, że jakieś ręce latają obok czy jakieś inne rzeczy dzieją.

J: A to fajnie, że mówisz właśnie o tej 24, to puszczę Kasi. Niech sobie posłucha, bo mieliśmy ostatnio właśnie taką dyskusję wiesz, czy wchodzić w ogniskową 24 czy nie.

W: Tak.

J: Ja jestem na razie na tak, ale wiesz, przez to, że my mamy spółkę no to musi być 100 % głosów na tak, nie?

W: Słuchaj, u Was.. no zachęcam, zachęcam. Jest na początku jest śmiesznie trochę, bo jak człowiek jest przyzwyczajony do tej 35 i nagle założy troszeczkę szerzej to wszystko się wydaje takie dziwne. Ale jak z nią chwilkę trochę popracuje, da się jej szansę to wtedy to jest naprawdę świetna.

J: Spoko. To a propos tych obiektywów jesteśmy, chciałem Cię zapytać o to w zasadzie później, ale to może nawiążę, żeby to tak miało ręce i nogi, żeby było po kolei. Chodzi mi o third party lenses, wiesz, tak po angielsku, że tak zaszpanuję, że umiem. Wiesz, pamiętam, rozmawialiśmy o tych obiektywach sigmy i gdzieś tam jakiś czas temu nawet Cię wywołałem do tablicy na Facebooku.

W: Tak.

J: Przy okazji tam jakieś dziewczyny się pytały o obiektyw tam sigmy i pamiętam, że nie wyrażałeś się w jakichś superlatywach o tych obiektywach. Nie wiem, czy chciałbyś powiedzieć dlaczego.

W: Widzę, że bardzo… Koniecznie chcesz teraz, żebym przy wszystkich się wypowiedział.

J: Nie, bo wiesz co? Bo jak się pyta ktoś to bym chciał odsyłać potem do wiesz, do eksperta, nie? Do podcastu niż ciągle wpisywać to samo.

W: Wiesz co, tak, żeby to politycznie rozegrać to nie wszystkie obiektywy są dla wszystkich fotografów i znam dużo takich, co uwielbiają te sigmy i są z nich zadowoleni. Ja za namową wielu ludzi zachwalałem wszystkim, że sigmy są najwspanialsze. No spróbowałem tej sigmy i po prostu dla mnie to, to nie wyszło. Nie podobało mi się, jak ten obiektyw działa, trzy w zasadzie. I potem musiałem się ich pozbyć i wrócić do swoich Canonków. Byłem z niej bardzo niezadowolony. Uważam po prostu, że bez sensu jest mieć obiektyw, który trzeba raz czy dwa razy do roku kalibrować, bo nie można mu w 100 % zaufać, że to zawsze te zdjęcia będą ostre tak jak powinny być. I słyszałem tam kilka nieciekawych przygód jak Sigma naprawdę po prostu dała ciała i nie chciałem po prostu chodzić na wesele jeśli martwi mnie to.

J: Wiesz co, ja miałem tutaj napisane to pytanie: na czym polega różnica między porządnymi obiektywami, a Sigmą? [śmiech]

W: [śmiech] Dobre pytanie! Wydaje się, że najważniejsze jest to, że nieważne czym tak naprawdę się robi te zdjęcia. Ty jako fotograf musisz być zadowolony z tego, co trzymasz w ręce i ten aparat czy obiektyw ma Ciebie cieszyć. Zupełnie nieważne czy ktoś strzela Canonem, Nikonem czy Fuji, który dla mnie zupełnie… Mi się super nie robi i też się go musiałem pozbyć, ale po prostu ciekawość była silniejsza, chciałem go kupić, nie dałem mu za dużo szansy, ale…

J: Nie leżał Ci po prostu.

W: Fotograf musi być zadowolony z tego, co trzyma w ręce, bo.. że na przykład dla jednych powiedzmy nie wiem Sony, ten nowy działa i się z niego cieszą – to super! Dla mnie działają G Canony i może są trochę ciężkie, fakt. No ale to przy nich chyba zostanę.

J: No właśnie, bo często ludzie mnie pytają wiesz, jaki aparat powinienem kupić

[00:25:00]

tam do fotografowania ślubu. Ja zawsze mówię, że pierwsza rzecz to idź sobie, weź, do salonu, potrzymaj ten aparat, powłączaj te wszystkie guziki, posprawdzaj jak Ci leży w dłoni, nie? Że to jest… W sumie wydaje się idiotyczną radą, nie? Ale jak masz do czynienia z aparatem, który po prostu Ci nie leży, to też tych zdjęć nie będzie Ci się przyjemnie robić, nie?

W: Dokładnie, dokładnie tak jak mówisz. Bardzo proste.. sposób i wydaje mi się skuteczny.

J: Skoczmy teraz do innej kałuży, sprawdziłem Cię trochę w sieci i widziałem, że należysz do stowarzyszeń fotografów ślubnych. Między jesteś tam w Fearless i w tym ISPWP, pewnie to się jakoś inaczej wymawia. Chciałbym się zapytać, wiesz, co Cię skusiło i jakie są dla Ciebie korzyści, że się zapisałeś do jakichś takich stowarzyszeń.

W: Więc tak, na pewno tam jeżeli chodzi o Fearless, jakieś tam mogę mieć oczekiwania, że może jakiś booking z tego wpaść. Nigdy w sumie nie wpadł i tak naprawdę to wydaje się, że tam jest za dużo teraz tych fotografów i chyba ciężej jest, żeby ktokolwiek zarezerwował. Fajnie by było kiedyś nagrodę z Fearless, bo to chyba jest taka najbardziej respektowana teraz z wszystkich, dosyć wielu platform, która daje nagrody dla fotografów. To by było w sumie fajnie dostać nagrodę od Fearless, bo oni mają fajną selekcję tych wszystkich zdjęć i są naprawdę super. I tak samo też fajnie jest być z nimi, bo ten backlink dla Twojego SEO z tego co mi się obiło o uszy jest całkiem spoko, więc dlatego lepiej go mieć niż nie mieć. I z drugą, z International Society of Professional Wedding Photographers, w sumie generalnie to samo chyba, tutaj bardziej może nawet nie tyle o bookingi, tylko też czasami tam żeby właśnie wysłać jakieś zdjęcia i żeby móc sobie jakąś tam, jaką nagrodę powiedzmy.

J: OK, a jakieś kontakty w branży nawiązałeś, z jakimiś fotografami których gdzieś tam, którzy też są w Fearless, na przykład? Używasz do networkingu czegoś takiego, czy nie raczej?

W: Wiesz co, raczej nie. Wiesz co, nie wiem, chyba nie jestem z tych osób, które mają na czacie otwartych 15 okienek i gadają z wszystkimi i cały czas szukają nowych kontaktów. To raczej zdecydowanie nie jestem ja.

J: Ok.

W: Śmieszna strona, bo w Fearlessach nade mną jest kolega, Wojtek Długosz i fajnie go było poznać na Looks Like Film i się śmialiśmy, że leżymy koło siebie na Fearlessach.

J: Aha, no coś tam słyszałem o tym. Czyli co, czyli tu jest taki, taki bardziej, że lansik wśród fotografów, że jesteś po prostu tam w takim…

W: Zdecydowanie to nie, nie podoba mi się to słowo – „lansik” – zdecydowanie nie uważam siebie za kogoś kto się lansuje, zupełnie to nie jestem ja.

J: No musiałem Cię jakoś sprowokować.

W: Trzeba zapłacić tam ileś, nie wiem ile oni im teraz płacą, czy wymagają opłaty, ale jeżeli ktoś robi przyzwoite zdjęcia i złoży aplikację do HR-owych z tych stowarzyszeń, to każdy może być więc tak naprawdę to.. To słowo „lansik” to jest złe. Znaczy…

J: Nie, powiedziałem, słuchaj, ja powiedziałem, Wojtek, lansik, bo chciałem Cię trochę, wiesz, pobudzić, sprowokować.

W: Wiesz co, bo wydaje mi się, że to jest, jakby to powiedzieć… Tak trochę tych fotografów weselnych zrobiło się strasznie dużo i taki zrobił się, taki mały wyścig, chyba tam teraz.

J: Może jest dużo, ale ja nie wiem czy w ogóle jest wystarczająco dużo, bo jak weźmiesz pod uwagę, ja akurat mówię o polskich realiach, że mamy tam około, tam powiedzmy 180 tysięcy ślubów rocznie, no nie? No to czy rzeczywiście jest taka, czy rzeczywiście jest taka duża liczba fotografów, żeby to wszystko uwiecznić?

W: A to też jest słuszna bardzo uwaga, bo jeżeli jest tak dużo fotografów, to znaczy, że dla każdego coś tam jest.

J: Coś tam jest, pewnie. Każdy też, wiele osób działa w różnych zakresach cenowych, zresztą widziałeś ankietę na Boring Workshop.

W: Tak.

J: W której, ten, były przedziały cenowe i tak dalej. Coś Cię zaskoczyło, może, w tej ankiecie, w wynikach? W stawkach jakie w Polsce panują?

W: Wiesz co…

J: Czy po prostu nie śledzisz tego tematu w ogóle?

W: Nie, nie, nie, to jest bardzo dobry temat i to jest bardzo słusznie, że… Świetny pomysł w ogóle Maciek z Markiem zrobili, żeby taka ankieta powstała, bo to daje dużo do myślenia. Dla mnie akurat, nie mogę się do tego tak do końca odwołać, bo nie mieszkam w Polsce i tak nie do końca wszystko śledzę i też nie wiem ile jest powiedzmy takie dobre wynagrodzenie dla fotografa w Polsce. Ale dla tych wszystkich, którzy mieszkają i pracują, to fajnie zobaczyć i zastanowić się tak naprawdę co jest, co jest nie tak w biznesie, czy może samemu coś zrobić jakieś zmiany, żeby było lepiej, bo jednak no dobrze wiemy, że jest to dosyć ciężka praca i to wynagrodzenie powinno być, powiedzmy, godziwe, a nie z tej takiej

[00:30:00]

najniższej półki.

J: No to chyba jasne, w sumie ciekawi mnie ten temat. Bo jesteś Polakiem pracującym w Anglii i domyślam się, że wejście na rynek fotograficzny po prostu dla kogoś takiego było ileś razy trudniejsze, niż dla takich ludzi, którzy gdzieś tam się wychowali. Bo i tu dochodzi kwestia języka i kwestia, nie wiem, tam może akcent, no to może nie zwracają uwagę, ale wiesz… Przyjeżdżasz z obcego kraju, wbijasz się na dosyć konkurencyjny rynek, czy postrzegałeś, że jest Ci jakoś tam trudniej z tego powodu, że nie jesteś urodzony w Anglii i tak dalej?

W: Wiesz co, nie, nigdy nie spotkałem się z jakąś taką, nie wiem, niechęcią do swojej osoby ze względu na to, że, wiesz, nie urodziłem się tutaj. Wydaje mi się, że wręcz fotograficznie akurat Twoją wizytówką jest, wiesz, Twoja strona i Twoje zdjęcia. I tak naprawdę jeśli te zdjęcia są fajne i przykują uwagę pary młodej, czy ich potencjalnych klientów jakichś, to tak naprawdę nie ma chyba znaczenia skąd jesteś. No chyba, że faktycznie ktoś przychodzi na spotkanie powiedzmy i ten język naprawdę jest słabiutki i nie może, wiesz, wydukać tego, co chce powiedzieć, no to wtedy trochę ciężko. Ale tak to nie, wydaje mi się, że wszystko tak organicznie szło do przodu, bardziej to była ta nauka, chyba, żeby po prostu robić coraz lepsze zdjęcia, żeby ten biznes się bardziej rozwijał.

J: A kwestie cen? Jest kilka takich progów, które gdzieś tam trzeba przekroczyć, żeby wejść na jakiś poziom, powiedzmy, finansowy, zarobków.

W: Yhym.

J: Miałeś jakieś takie momenty, że myślałeś, że nie da Ci się, nie wiem, przeskoczyć jakiegoś, jakiegoś etapu?

W: Tak. No to, to jest, kwestia wyceniania swoich usług to jest taki dosyć ciężki temat, bo tak nam się wydaje, że jak zmienimy te ceny na te wysokie, to nie wiem, to ludzie przestaną tak naprawdę nas bookować. Ale, no trzeba się przemóc i trzeba te ceny, dochodzisz do momentu, że patrzysz na swoje portfolio i cenę miałeś tą samą powiedzmy przez cały ostatni rok i widzisz, że zrobiłeś mega postęp i tak naprawdę sobie myślisz: „kurczę, chyba zasługuję na podwyżkę, chyba sobie dam podwyżkę”. I wiesz, i trzeba to zrobić. Albo taką inną, bardziej bezpieczną metodą po prostu jeżeli pracujesz w tym sezonie i na następny sezon masz zarezerwowanych już na przykład 15 ślubów, to zwiększasz tą cenę na tą, na której chcesz być i patrzysz co się dzieje.

J: Ok.

W: Tak.

J: Dobra, to może taki ciekawszy temat czy może weselszy, bo widzę, że tutaj przysmucamy. A propos tej scenki, którą widziałem wiesz, tutaj dzieciaki przyszły się pożegnać, dobranoc, fajnie. Jak Ty to ogarniasz, bo Ty masz trójkę dzieci, prowadzisz swój własny biznes, który wiąże się też z Twoją nieobecnością, tam powiedzmy jakieś wyjazdy i tak dalej. Potem z tego co pamiętam jak mi pokazywałeś takie zdjęcie, jak jeszcze obrabiałeś zdjęcia w salonie, tam dzieciaki Ci siedzą na kolanach. Wiesz, to jest trochę ciężej, nie, niż fotograf, który gdzieś tam nie ma dzieci i tak dalej. Może gdzieś tam w ciszy i w skupieniu obrabiać zdjęcia. To może byś powiedział jak to u Ciebie wygląda.

W: Tak szczerze to nie wiem jak udało mi się osiągnąć biorąc pod uwagę dzieci i że razem z moją małżonką nie zwariowaliśmy, bo no dzieciaki dają czadu. Musze przyznać, że dzieciaki dają czadu. Może dlatego, że nie, mogę się tutaj przyznać przy wszystkich. Planowaliśmy dwójkę dzieci i mieliśmy się świetną niespodziankę w postaci trzeciego i to tak naprawdę to nam wszystko wywróciło do góry nogami, bo był czas, że było ciężko naprawdę to ogarnąć. To cały czas ktoś coś chce od Ciebie. Ty masz też dzieciaki więc wiesz, jak to jest. I szczególnie jak jest trójka to no jest o jednego rodzica za mało, żeby to ogarnąć.

J: Powiem Ci, że u nas tak wygląda, że na przykład Kasia wybiera zdjęcia, a mała stoi i wiesz, Jej tam doradza. O to zdjęcie, nie, mama wybierz. I w ogóle jest ekspertem od panien młodych i wszystkie… W ogóle my się zastanawiamy czy tak dalej może być, bo dziecko w tym momencie rysuje tylko panny młode wiesz, ze sukniami i tak dalej także takie zboczenie zawodowe, nie, tutaj wkracza w nowe pokolenie.

W: Wiesz co, pomijam fakt, było ciężko, ale jak pracowało się jakoś tymi wieczorami. Muszę tutaj dać duży, ogromny kredyt do mojej żony, która ma często, znaczy no ma anielską cierpliwość. Czasami ją traci, jak każdy chyba rodzic, ale duża zasługa jest tez po Jej stronie, że Ona była w stanie dużo rzeczy robić sama. Opiekować się tymi dzieciakami i bym ja mógł siedzieć przed tym komputerem i starać się coś ten biznes prowadzić. Tak samo w te weekendy zawsze w sobotę z reguły gdzieś się tam było, coś strzelało.

[00:35:00]

I team work, zdecydowanie u nas jest naprawdę dobry team work i dlatego jesteśmy tutaj chyba teraz, gdzie jesteśmy.

J: Ok, a propos pracy zespołowej. Ty głównie fotografujesz sam, tak, bez drugiego fotografa? Ale chyba zdarza się czasami, że ktoś tam z Tobą hula z aparatem? Jak Ci się pracuje z drugimi fotografami? Jak w ogóle wybierasz takie osoby?

W: Przez długi czas Rafał ze mną chodził na wesela jak mieszkał jeszcze w Anglii. Z Rafałem mi się pracowało świetnie, bo rozumieliśmy się bez słów i było fajnie. Było naprawdę świetnie tak jak powinno być. Tak naprawdę to nie przeszkadza mi, czy mam drugiego fotografa czy nie mam. Jeżeli para chce drugiego to jest. Jeżeli nie to samemu też jak najbardziej.

J: Ok. A możesz powiedzieć, że jest coś takiego jak sezon ślubny u Ciebie? Czy masz śluby w całym roku?

W: Wiesz co, ten sezon na pewno jest dużo dłuższy niż w Polsce. Sezon może się zacząć.. cały kwiecień tak naprawdę i może trwać do ostatnich dni grudnia, bo na przykład w tym roku, wyjątkowo to dziwne było, w listopadzie chyba miałem tylko już dwa wesela czy tam trzy. Natomiast w grudniu miałem pięć. I grudzień jest całkiem popularnym w sumie miesiącem na wesela tutaj. No i wiadomo, że w ciągu tego naszego angielskiego lata też, chociaż mimo wszystko w tym na przykład w tym roku chyba zrobiłem 37 albo 38 wesel i padało tylko na dwóch.

J: Przypomniało mi się jedno pytanie, które planowałem Cię zapytać i nawet je notowałem tutaj jak zaczęliśmy rozmawiać. Bo Ty pracujesz w domu, co prawda chyba teraz masz nowy office, nie? Tak coś kojarzę.

W: Więc dalej staram się do tego przyzwyczaić, że mam swój mały kącik z drzwiami, które można zamknąć. Chociaż dzieciaki i tak wiedzą jak mnie znaleźć i jak trzeba to włażą tutaj.

J: Wiedzą, gdzie jesteś. Słuchaj, a no to jak wybierasz się wtedy do pracy teraz, do tego nowego swojego biura to jakoś się ubierasz specjalnie czy…?

W: Zawsze…

J: Czy nie masz takiego rytuału?

W: Zawsze koszula.

J: I krawat.

W: Nie, wiesz co? Generalnie przez cały czas jak prowadziliśmy tam w sumie nasz biznes to mieszkaliśmy w jednym miejscu przez ponad 6 lat i tam miałem swój mały kącik w salonie ze swoim biurkiem i ze swoimi wszystkimi gadżetami. No i byłem dostępny dla dzieciaków, niedaleko ode mnie był telewizor czyli ich główna atrakcja w domu. A teraz mamy trochę większy dom no i miałem na tyle szczęścia, że jest jeden dodatkowy pokój dla tatusia, gdzie stoi właśnie biurko, komputer i można sobie spokojnie pracować.

J: No to masz teraz elegancko.

W: To są takie małe rzeczy, które dużo ludzi ma, ich często nie docenia. A tak naprawdę to ten mój office sama radość to jest.

J: No ja niby też mam taki office, ale tutaj może Ci później pokażę jakieś wiesz, wielbłądy są jakieś różne, pełno zabawek jest tutaj przynoszone. Ja je wynoszę, ale one jakimś dziwnym trafem wracają. I to jest taka ciągła walka z zabawkami. Z tego co ja tam nie napiszę do Ciebie czasem na jakimś Facebooku czy coś to zanim wcisnę: wyślij, to Ty już mi odpisujesz. I wnioskuję, że Ty takie masz podejście, to znaczy, że jesteś tam gdzieś obecny na tych Facebookach śledzisz, komentujesz i tak dalej. Jaki masz stosunek do w ogóle Facebooka? Myślisz, że to jest narzędzie w które jeszcze warto inwestować czas, pieniądze? Jeśli chodzi o promocję wiesz, swoich usług.

W: To jest w sumie dobre pytanie. Tak naprawdę Facebook jakoś nie przyniósł mi bardzo dużo zapytań i zleceń, ale jest chyba ważne to, żeby prowadzić ten Facebook jako ten swój taki, ten online presence, żeby coś tam się, coś tam się działo, żeby po prostu ludzie wiedzieli, że ten Wojtek jest i on dalej pstryka te zdjęcia. Ale wydaje mi się, że chyba najwięcej tych moich zgłoszeń to jest z SEO najwięcej.

J: Czyli to jest ten Twój najmocniejszy kanał promocji?

W: Tak. I..

J: Przewyższa nawet, przewyższa te polecenia?

W: Polecenia od poprzednich par i tak samo też polecenia od innych fotografów, to było najbardziej.

J: Czyli myślę, że cenna tutaj uwaga dla słuchaczy, że ten networking jest ważny, żebyście się poznawali nawzajem, bo tak naprawdę możecie sobie pomóc, nie? I w szybki sposób też zbudować bardziej wartościowy biznes.

W: I bardzo dobra rada, bo pamiętam, że na samym właśnie początku swojej przygody, tak naprawdę trwa jak człowiek zaczyna tak w sumie mało wiedział w ogóle o tej branży. I zawsze się wydawało, że jak inna osoba jest fotografem to już od razu jest konkurencja i

[00:40:00]

trzeba omijać szerokim łukiem. A tak naprawdę to po jakimś czasie człowiek jest w stanie zrozumieć, że tak trochę to jest taka samotna podróż jak nie ma żadnych kompanów obok i fajnie jest poznawać nowych ludzi, uczyć się od nich i tak naprawdę razem można zbudować dużo więcej niż samemu także zdecydowane jak najbardziej.

J: To cieszę się, że mamy ten sam pogląd na sprawę.

W: Tak.

J: Jeszcze Cię chciałem zapytać o Instagram, bo tutaj.. czy Instagram, nie wiem jak to się akcentuje poprawnie. Jest to taki gorący temat w Polsce, bo tak tutaj rozmawiałem z różnymi fotografami no to wszyscy tutaj jesteśmy przekonani, że jest to taki kanał czy może narzędzie do marketingu, które dziś jest mocno wypromowane już czy mocno używane powiedzmy gdzieś zagranicą. W Polsce to dopiero ten poziom nabiera rozpędu. Jakieś masz myśli na temat Instagrama? Lubisz ten kanał czy nie?

W: Lubię, jak najbardziej lubię. To jest fajne, że to są typowo zdjęcia więc coś jak najbardziej dla nas fotografów. Wydaje mi się, że jest to jedna z takich tych social media, które każdy powinien mieć, szczególnie fotograf. I wydaje mi się, że dużo osób jeżeli odwiedza na przykład Twoją stronę, bo zastanawia się czy Ciebie zabookować na swoje wesele to między innymi będzie sprawdzało jak wygląda Twój Facebook i jak wygląda Twój Instagram. I powinno to wyglądać dobrze. To jest takie powiedzmy tam malutkie Twoje, czy malutkie czy normalne, po prostu portfolio. Taki szybki dostęp do tego kim jesteś, co robisz i czy tam w kilka sekund patrząc na te kilka zdjęć jestem w stanie ustalić czy przykuwa moją uwagę, czy to jest gościu, którego chciałbym na swoim weselu czy raczej szukam dalej.

J: Ty używasz tego Instastories?

W: Wiesz co? Nie mówię, że jestem jakąś osobą bardzo nieśmiałą, ale czasami używam jak się coś ciekawego dzieje. Tak naprawdę to tak cały czas nakręcać rzeczy to tak chyba nie do końca jestem ja, wydaje mi się.

J: Ok, czyli nie masz konta na Snapchacie na przykład?

W: Nie, nie. To jest, nie, zdecydowanie to nie jest dla mnie.

J: Czyli się wydało, że Wojtek to jest foto Janusz.

W: Foto Janusz, co się starzeje.

J: Dokładnie. No to witam w klubie! Bo ja też nie mam Snapchata.

W: Raz ściągnąłem tą aplikację.

J: Zalogowałeś się?

W: Kliknąłem dwa razy i zamknąłem.

J: [śmiech] No to w skrócie opowiedziałeś, co ja też zrobiłem.

W: Nie wiedzieliśmy co mamy z nim zrobić.

J: No dokładnie. Takie Janusze. A słuchaj, a jeżeli chodzi o ofertę to masz tam jakiś swój własny system, że masz jakieś pakiety czy po prostu masz nie wiem, może tak jak ja, że wiesz, że jedna tylko opcja i hej do przodu.

W: Wiesz co, w tym momencie mam jedną tylko opcję. Jest tylko all day, cały dzień.

J: I jak do tego doszedłeś?

W: Chyba ktoś mi to zasugerował, albo sam po prostu zmieniałem rzeczy i w końcu jakoś tak wyszło, że chyba będzie tak fajnie i że tak chce pracować, nie chcę robić jakichś połówek. Bo tutaj często jest tak, że ktoś chce fotografa na przykład na 4 godziny. I, no mimo wszystko jak już mam robić gdzieś tam zdjęcie, to chcę opowiedzieć fajną historyjkę od początku do końca, a nie tak, że wpadasz do tego registry office, panna młoda przyjeżdża, której się w ogóle wcześniej nie widziało, to jest takie, takie nijakie.

J: No właśnie.

W: Takie tylko być, żeby zarobić tą kasę i tak to jest, tak, nie do końca mi się to podoba.

J: No nie możesz poznać tych osób głębiej, jakoś opowiedzieć tej historii. Wiesz co, słyszałem taką, taką historię o fotografie, tu będzie bez nazwisk, bo taką przyjąłem zasadę, który dostał zapytanie na jakiś tam ślub. Nie wiem, czy 3 godziny, czy 4, coś około tego i on powiedział swoją normalną stawkę, tam, jak za cały reportaż. I tam się chyba para zapytała dlaczego, on powiedział, że on musi zrobić w 3 godziny to co normalnie robi tam w 10, nie? No i…

W: Słyszałem tą historię, to jest bardzo dobra historia.

J: A nie wiem, czy to Ty mi jej nie opowiedziałeś.

W: Nie, to powracała do kolegi Rafała.

J: A Rafał, no, skarbnica wiedzy.

W: Skarbnica wiedzy, tak. Tak, to jest, to jest dobra historia, taki, w sumie taka sprytna zagrywka, ale ma to sens generalnie, bo nie wiem, wydaje mi się, że ta nasza praca jest taka dosyć specyficzna i jak ktoś tak naprawdę tylko jest tutaj po to, żeby, nie wiem, zarabiać kasę, to, to nie będzie chyba takiego przebicia. Musi być, musi być tam wszystko i… Jak ja idę na wesele to nie idę z założeniem, że po prostu idę po to, żeby odbębnić swoje i iść do domu, tylko… No chcę iść i chce iść dać tam, ciągnę jak najbardziej.

J: Ale Ty świetną rzecz powiedziałeś, bo

[00:45:00]

takie odpowiedzenie sobie na pytanie co jest moim, co jest moją motywacją, dlaczego robię zdjęcia ślubne, no to każdy powinien to w sercu jakoś tam rozważyć. Bo jakby motywacja, że to jest tylko kasa, to są zawody w których naprawdę można zrobić większy majątek w krótszym czasie, niż fotograf ślubny to z reguły czyni, nie?

W: Mimo wszystko, wiesz, tutaj nie możemy narzekać, bo zarobki są wiesz, są naprawdę bardzo dobre.

J: Nie, nie mówię, że złe. Ale chodzi mi o to, że wiesz, że nie wiem, tam możesz zostać jakimś tam inwestorem i większymi sumami obracać, nie?

W: Oczywiście.

J: Niż tańczyć na weselach.

W: Tak, no jest to specyficzny zawód, trzeba lubić. Wydaje się, że widać w zdjęciach ludzi, którzy naprawdę lubią to co robią. Widać, czy ktoś jest foto Januszem.

J: To trzeba być trochę wariatem, żeby zostać fotografem ślubnym. Ja pamiętam, że jak miałem taki pomysł, że Ok, zacznę się zajmować na serio fotografią, jeszcze nie myślałem, że to będzie fotografia ślubna, to wszyscy fotografowie, których znałem, to mówili: „weź Ty się jeszcze raz zastanów, czy na pewno chcesz, bo czas, który będziesz musiał poświęcić, żeby gdzieś tam się wybić, to jest po prostu, wiesz, przynajmniej dwa lata, gdzie dopłacasz do tego biznesu”. Ja akurat miałem to szczęście, że nie miałem jeszcze w tamtym czasie rodziny, nie?

W: Yhym.

J: Na przykład teraz bym się dwa razy zastanowił, jeżeli miałbym zaczynać teraz, miałbym dwójkę dzieci…

W: Dzieci.

J: To na pewno bym jakoś to robił part-time i gdybym doszedł do takiego jakby poziomu, że robiąc w fotografii mam tam 50% tego co zarabiam na etacie, no to dopiero wtedy bym, bym przeszedł na pełen jakby tutaj etat jako fotograf. A słyszałem takie różne historie, ludzie biorą, wiesz, pożyczkę, tam powiedzmy 20 tysięcy na sprzęt, rzucają się na głęboką wodę. Mi się wydaje, że to trzeba wszystko jakoś tam powoli, powoli robić. Ty zresztą to…

W: To jest proces, to jest długi proces który, po prostu pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Chociaż widziałem ludzi, którzy w krótkim bardzo okresie zrobili strasznie duży sukces, ale większość…

J: Ale to są wyjątki.

W: Proszę?

J: Mówię, że to są wyjątki.

W: Tak.

J: To nie każdy jest w stanie powtórzyć te historie, nie?

W: Trzeba tutaj się dużo uczyć, żeby tam osiągnąć jakiś poziom i to jest jakaś tam droga.

J: I to nawet nie jest kwestia talentu, nie? No bo wydaje mi się, że gdzieś tam wszyscy mamy, podobnie nas Bóg obdarzył, że mamy ten talent. Ale to jest kwestia, tego, tej pracy która gdzieś tam wkładasz.

W: I przygotowania.

J: W umiejętności. Nie wiem czy czytałeś, Malcolm Gladwell, chyba to jest taka książka „10 tysięcy godzin”. Tam on wykłada taką teorię, że żeby zostać mistrzem w jakiejś dziedzinie, to musisz przepracować 10 tysięcy godzin i on tam podaje przykład Beatlesów, którzy gdzieś tam grali w Niemczech po 8 godzin w klubie wiesz, non-stop różne gatunki muzyczne, no nie, przez ileś tam lat i właśnie tak się wytrenowali. Stali się wirtuozami instrumentów. I myślę, że podobnie jest, podobnie jest tutaj w fotografii ślubnej, tak że to jest kupa, kupa roboty przed Wami i to nie jest tak, że sobie kupicie lustrzankę i za dwa sezony będziecie pobierać 10 tysięcy funtów za zlecenie.

W: Długa droga, długa droga, pamiętam też… Początki, które nie były łatwe, ale jak na pewno większość kolegów po fachu, którzy też przeszli tę dłuższą drogę, fajnie, fajnie jest zobaczyć do tyłu skąd się przyszło i co się osiągnęło w tym okresie czasu.

J: Dokładnie, a robisz sobie takie podsumowania, wiesz, roczne, co Ci tam wyszło, co Ci nie wyszło, co trzeba poprawić, masz takie coś? Czy, czy już jesteś takim wirtuozem, że nie zabawiasz się w takie rzeczy?

W: Przez to, że u nas naprawdę w domu jest, ja nazywam to „zwierzyniec”, ciężko jest usiąść w ciszy i spokoju, tak jak teraz sobie siedzimy fajnie i zastanowić się nad rzeczami, bo cały czas coś się dzieje.

J: Aha.

W: Także… No wiadomo, że reflektuję, widzę rzeczy, które chciałbym zmienić i w jakiś sposób udoskonalić. Ale właśnie przez to, że są dzieciaki, to, to dosyć trudno jest. Tak naprawdę to tak jak powiedziałem wcześniej, sam nie wiem jak się udało dojść do tego, gdzie jesteśmy z gangiem Kraków.

J: Aha, słuchaj Wojtek, czas nam ucieka, a ja jeszcze mam, naprawdę sporo, sporo pytań, więc z tych pytań wybieram, wybieram jedno takie, które chciałbym Ci zadać. Mianowicie to jest temat taki w sumie gorący, bo jest teraz styczeń i pełno, nie wiem jak tam w Anglii, ale w Polsce to jest sezon targów ślubnych. Wiem, że Ty masz jakieś doświadczenie w wystawianiu się w targach, jakbyś tak w skrócie mógł powiedzieć, czy warto, czy nie warto, co można dzięki temu osiągnąć.

W: Wiesz co, w sumie nie mam doświadczenia tak naprawdę. Byłem na dwóch targach, które…

J: No to masz, byłeś na dwóch targach.

[00:50:00]

W: Byłem na dwóch targach, były klapą straszną te dwa targi, albo trzy. Przepraszam, przepraszam, przypomniałem sobie. Był jeden targ, dzięki któremu zabookowałem jedno wesele. Tak, to był ogromy sukces, sam nie wierzyłem, że to się stało.

J: Ok.

W: Wiesz co, za takich początków jeszcze, to był chyba 2012 rok, współpracowałem z taką dziewczyną, która prowadziła jakby taką agencję dla modelek i tam było kilka modelek, modeli, kilku fotografów i ona po prostu zorganizowała dla naszej ekipy stand w takim tam fajnym venue. I, no i przyszła jedna para, spodobały jej się moje zdjęcia i zabookowali, w skrócie.

J: To była głęboka historia.

W: Wiesz co, nawet nie pamiętam dokładnie jak tam to było, wiem, że nie było dużo ludzi, wydawało mi się też, że było strasznie to nudne wszystko i to było… Sama ta idea tego, że ludzie przychodzą i tak trzeba ich jakoś złapać, żeby wszystko co zrobisz, żeby ich namówić, żeby kupili, ta cała taka sprzedaż. To też chyba nie do końca jest to sposób w jaki ja bym chciał szukać tych swoich klientów. Mi się podoba jak ludzie, wiesz, znajdą tylnie zdjęcie gdzieś na Internecie, podobało im się to co widzą i piszą, że, wiesz, świetne zdjęcia, podoba nam się to, wiesz, kim jesteś, jak pracujesz, chcielibyśmy żebyś sfotografował nam ślub. A nie o to, że tak trzeba naprawdę mocno walczyć o tych klientów.

J: To super, to co mówisz, bo też mi się wydaje, że jak ktoś tak ciśnie i daje taką presję, że wiesz, musicie mnie wynająć i tak dalej, to, to jakby ludzi odrzuca, nie? Albo może nie wzbudza sympatii takiej wśród tych ludzi, którzy potencjalnie są Tobą zainteresowani, nie? Ja też nigdy na przykład na spotkaniu nie zadaję takiego pytania, wiesz, zostawiam kwestię otwartą, nie? Jeżeli chcecie to ok, nie?

W: Dokładnie.

J: W ten sposób.

W: Wydaje mi się też, to jest ważne to, że jeżeli na przykład idziesz na to spotkanie z tą, z tą parą, która potencjalnie chce Cię zarezerwować i… I jest fajnie, fajnie się rozmawia, jest śmiesznie, wesoło i tak dalej. A tu wiesz, że jest lista pytań wydrukowana z Internetu: czy Ty masz zapasowy aparat? To, to wiesz od razu widać, czy to są ludzie z którymi Ty jesteś w stanie nawiązać kontakt i ta relacja jest fajniejsza z nimi, tym bardziej w dniu wesela ja chcę jeszcze bardziej dać czadu dla nich, bo, bo mam większą motywację. A jak oni są tacy drętwi, to mi też się troszkę mniej chce.

J: Dokładnie, czyli tutaj podstawą jest znalezienie właściwych klientów. Myślę, że to jest dobry, dobry moment żebyśmy zakończyli dzisiejszy podcast. Dzięki, dzięki Wojtek za to, że zgodziłeś się podzielić swoimi uwagami na temat fotografii ślubnej. Myślę, że jeżeli będziecie mieli pytania jakieś do Wojtka, to śmiało tam spamujcie mu Facebook, Wojtek zawsze odpowie.

W: Wydaje mi się, co można jeszcze zrobić, jeżeli będziesz chciał, to jeżeli słuchacze mają jakieś tam pytania, to możemy powtórzyć to kiedyś, bo tak to te pytania może będą bardziej takie prosto dla słuchaczy.

J: Jasne.

W: Dla tych, którzy nigdy nie strzelali nic za granicą.

J: Dokładnie, myślę, że tam parę osób się odezwie na grupie Facebookowej „Niezłe Aparaty” podcast na Facebooku. Jak nie jesteście to dołączcie do grupy i Wojtek już tam jest i szaleje, tak że tam możecie też pytania zadawać. Dzięki jeszcze raz.

W: Dzięki bardzo jeszcze raz, Jacek.

J: Dziękuję za słuchanie tego odcinka podcastu, czekam na Wasze komentarze na grupie „Niezłe Aparaty” podcast na Facebooku. Jeśli znacie fotografów, którzy z niewiadomych względów nie słuchają jeszcze „Niezłych Aparatów”, to proszę o podesłanie im linka do tej audycji. Dzięki Wam właśnie podcast rośnie, buduje swoją popularność, a dzięki popularności mogę zapraszać kolejnych gości do audycji. Także dzięki, do usłyszenia za tydzień.

Leave A

Comment

25 stycznia 2017
Aaaaaaa, a miałam iść akurat spać... no to idę pózniej
    26 stycznia 2017
    Aleksandra Siwierska no to sorry za niewyspanie :) pomyślałem, że grupowicze powinni mieć info jako pierwsi
    26 stycznia 2017
    Nie ma za co przepraszać. Z nagrania na nagranie coraz bardziej podoba mi się ta inicjatywa :)
    26 stycznia 2017
    Aleksandra Siwierska super, w następny czwartek kolejny odcinek tego serialu :)
25 stycznia 2017
Dzięki! :)
    26 stycznia 2017
    Maciej Repecki Proszę bardzo :)
25 stycznia 2017
O kurdebele Wojtek gratulacje :D
25 stycznia 2017
oj, ja zostawię sobie do porannej kawy ;)
    26 stycznia 2017
    Mariusz Kolenda może i tak :)
26 stycznia 2017
Do porannej kawki Chrapka mi dali,łobuzy. Teraz to się rozleniwie na pół dnia ;) A póki co idę jeszcze spać.
    26 stycznia 2017
    15minuta. Jestem w trakcie.
26 stycznia 2017
a ja zostawię sobie na dzisiejszą kolację :) dzięki
    27 stycznia 2017
    Arek Pyrzyński zjadliwa była ta kolacja?
    27 stycznia 2017
    Podcasty są świetne, teraz wyciągnąć jedną rzecz, a nawet więcej i zastosować 😊 bardzo dobra inicjatywa, mam to szczęście być w tym gronie
26 stycznia 2017
Fajny podcast z rana :D Chociaż byłbym niezwykle zainteresowany innymi dziedzinami fotografii :D
    26 stycznia 2017
    Marcin Wadas my innych nie uznajemy :) hehe, nie no żartuję, może kiedyś będą. Dzięki za dobry pomysł
    26 stycznia 2017
    Jak innych nie uznajecie to czekam na Adam Trzcionka Fotografia :) Robił nam zdjęcia, więc niezwykle chętnie posłucham!
    26 stycznia 2017
    Marcin Wadas Adam jest na liście fotografów, których chcielibyśmy zaprosić. :D
26 stycznia 2017
Milego sluchania!
26 stycznia 2017
Kawa gotowa, zabieram sie do sluchania!:)
26 stycznia 2017
Super fajna, życiowa rozmowa. Kasia Jacek Siwko, a propos dzieci - moje nie tylko oglądają zdjęcia, ale też są zmuszane do słuchania Waszych podcastów, jak na przykład dziś przy śniadaniu :)
    26 stycznia 2017
    Agata Grządzielska za chwilę będą do nas mówić ciociu i wujku haha :) fajnie, w takim razie trzeba uważać co się mówi.
    26 stycznia 2017
    Kasia Jacek Siwko tylko bez przekleństw i będzie ok ;)
    26 stycznia 2017
    Pilnujemy się a jakże ☺☺☺
26 stycznia 2017
bardzo fajny wywiad! dobra robota chlopaki!
    26 stycznia 2017
    Paweł Sułkowski dzięki :)
    26 stycznia 2017
    dzieki!
    26 stycznia 2017
    ekstra się słuchało!
26 stycznia 2017
dziękuję ;) od razu chorowanie przed komputerem (zamiast w łózku) staje się przyjemniejsze :)
    26 stycznia 2017
    Katarzyna Rolak życzę w takim razie szybkiego powrotu do zdrowia :)
26 stycznia 2017
Wojtek Chrapek, Wojtek :D najlepszy foto w UK jest :D la la la :D
    26 stycznia 2017
    haha! :) dzieki! do zobaczenia za miesiac Łukasz :)
    26 stycznia 2017
    Wojtek Chrapek Już nie mogę się doczekać :D
    26 stycznia 2017
    Łukasz Zyśk ha! Miałem rację Ty jesteś lobbystą Wojtek Chrapek :) chyba też złożę cv i dołączę do Ciebie jak mnie Wojtek zaangażuje do takiej roboty! :D
    26 stycznia 2017
    grupa supportu rosnie! :)
    26 stycznia 2017
    Kasia Jacek Siwko wystarczy być dobrym człowiekiem! Wojtka pierwszy raz widziałem w Liverpoolu na SNAP Summit ale niektórych po prosto ludzi do siebie ciągnie pozytywna energia!
    26 stycznia 2017
    Łukasz Zyśk ale to racja, soul mate od razu się wyczuwa :)
    26 stycznia 2017

    26 stycznia 2017
    I pewnie sie zobaczymy na kolejnym SNAP :D
    26 stycznia 2017
    Kasia Jacek Siwko tak poznaje mega cudownych ludzi w swoim życiu! Nie muszę im wchodzi w zadek :p oni się po prostu pojawiają :)
    26 stycznia 2017
    Wojtek Chrapek chyba tak będzie :p pomogę Ci robić dobre foty :p
    26 stycznia 2017
    Karma zawsze wraca! moze powiem ze potrzebuje drugiego fotografa zeby dostarczyc dobry material ;)
    26 stycznia 2017
    haha zagadamy z Laurą :P ale co do karmy to święta racja ona wraca w takiej postaci jaką sami dajemy... Przecież w Liverpoolu widzieliśmy się pierwszy raz, a od razu super fajny kontakt - szkoda tylko,że tak krótko :P ps. Kasia Jacek Siwko może oni mnie propsują z jakiegoś powodu :P i nie jest to dlatego,że ich prosiłem :P hahahaha
26 stycznia 2017
Wszystko dzięki Ian'owi Mcaulay'owi piona! Też wydałam kasę na ten "super" kurs foto w LCC... Moja ulubiona część to dostèp do ciemni i studia :D o mały włos bylibysmy na jednym roku! ;) ps: też mi brakuje przemòw na polskich weselach! Super sa te podcasty :) Pozdrowienia! :)
    26 stycznia 2017
    Marta Kowalska no proszę jakich ciekawych rzeczy można się dowiedzieć przez te podcasty :) Marta mam nadzieję, że uda nam się kiedyś złapać Cię na rozmowę przez Skype :)
    26 stycznia 2017
    wow Marta jaki swiat maly! tez chetnie uztwalem studia ale do ciemni jakos nigdy nie dotarlem :) w zeszlym roku troche postrzelalem na filmie ale to jednak nie dla mnie, nie mam tyle cierpliwosci :)
    26 stycznia 2017
    Kasia Jacek Siwko stàd gdzie teraz jestem w tle mielibyśmy 22 dzieci, koguty, psy i boda-boda.. Do tego odległość, słaby net i mòj "specyficzny" głos.. Myślė, że nikt by tego nie wytrzymał haha :D a poważnie to cieszę się, że Was poznam niedługo i kto wie, może kiedyś uda mi się przełamać tremę i dam się nagrać na skypie 🙈
    26 stycznia 2017
    Marta Kowalska hehe, może być. Takie tło doda kolorytu, a kiedy wracasz do "cywilizacji" z szybszym netem?
    26 stycznia 2017
    Kasia Jacek Siwko mam nadzieję, że 12.02 🙏🏻
    26 stycznia 2017
    Marta Kowalska ok, to wtedy się spróbuję przypomnieć w sprawie Skype :)
    26 stycznia 2017
    Wojtek no jak zacząłes mowić o rocznym kursie to tak od razu pomyślałam, że pewnie to ten sam.. Zaraz się okaże, że może byłeś na naszej wystawie zamykającej rocznik 2010/11? ;)
    26 stycznia 2017
    haha no swiat jest maly :) spoko byl kurs chociaz jakbym mial wybierac to wiecej bym sie nauszyl na dwudniowych warsztatach z doswiadczonym fotografem :)
26 stycznia 2017
A ja Wam też coś zdradzę. Kiedyś od czapy napisałam do Wojtka podpytać o obróbkę. Wielcy tego świata dla zuczkow malutkich czasami tylko kpine mają,a on nie,przeciwnie. Miły gość. Dobrze się słuchalo. Tak normalnie,cieplo u Was dziś ;)
    26 stycznia 2017
    ooo jak milo, dzieki Kaja!
    26 stycznia 2017
    ;) prawda najprawdziwsza. Uściski.
    26 stycznia 2017
    wzajemnie, pozdrawiam!
26 stycznia 2017
Fajnie nazwane "zwierzyniec". Ja w naszym zwierzyncu (dwie coreczki) lawiruje biureczkiem edytora na kolkach, raz tu, raz tam. Poki sie nie doczekam biura.
    26 stycznia 2017
    Zibi masz biuro mobilne to tak hipsterskie zdaje się, że nie ma na co narzekać; -) A na poważnie to respect u nas też dwie córki więc witaj w klubie 😁😁😁
    26 stycznia 2017
    Haha dobry patent z tymi kolkami🙌📸
    26 stycznia 2017
    Nie powiem, przydatne.
    26 stycznia 2017
    ja sie wreszcie miesiac temu doczekalem swojego wlasnego pokoju wiec sie tym ciesze na maksa :)
26 stycznia 2017
Bardzo miłe wspomnienia odświeżyłeś Kasia Jacek Siwko. Dziekuje. Teraz tylko skype mamy i tak rzadko mogę podsłuchać doswiadczen chlopakow Wojtek Chrapek Rafal Motkowicz którymi sie dzielili na swoich spotkaniach w ogrodzie...☹
    26 stycznia 2017
    zapomnielismy jeszcze wspomniec o slynnej herbatce z Putney :)
26 stycznia 2017
...herbatka miała tez wpływ na moc Twoich zdjęć. Wojtek Chrapek ogromnie Ci gratuluje Twojego sukcesu! czekamy na Was do zobaczenia xx
    27 stycznia 2017
    Może Rafal opowie tę część historii :)
    27 stycznia 2017
    Herbatka najlepsza! Dzieki Dani ❤️📸🙌
    27 stycznia 2017
    Wojtek Chrapek gościnność Motkowiczów jest znana w świecie :)
27 stycznia 2017
Kasia Jacek Siwko Wojtek Chrapek
28 stycznia 2017
Wojtek, to co tam z Fuji nie podeszlo? :D Caly odcinek czekalem az sie pochwalisz ze masz Fuji, a tu taki news.... :( :P
    28 stycznia 2017
    haha! Fuji zdecydowanie nie jest dla mnie :) bylo i nie ma :)
28 stycznia 2017
jeszcze tylko 94 Kasia Jacek Siwko :D
    28 stycznia 2017
    Karolina Miądowicz ciiii, to przecież tajemnica :D
    28 stycznia 2017
    94 do setnego odcinka, co w tym dziwnego? :D
    28 stycznia 2017
    Karolina Miądowicz hehe, no nikt się nie spodziewa pewnie, że podcast ma takie tasiemcowe plany. Niczym tele nowela brazylijska
28 stycznia 2017
hahahha właśnie słuchamy Wojtek #fearlessowelansy szkoda tylko, że nie udało się wtedy więcej pogadać... może w Warszawie się uda? :P
    29 stycznia 2017
    Ni szkoda, szkoda! Niestety Nie bede w Wawie bo jestem na SNAP w UK ale bede teraz na Borning workshop w lutym to wpadaj!
    29 stycznia 2017
    Wojtek Długosz masz na myśli ostatni Save The Date z Lukasem Piatkiem?
    29 stycznia 2017
    Kto wie, kto wie :P

Możliwość komentowania jest wyłączona.