Tym razem nietypowo, podcast Niezłe Aparaty zwykle gości fotografów, ale czasem warto wyjść poza naszą fotograficzną bańkę by dowiedzieć się czegoś o sobie – tak tych tematów nie zabraknie bo Milena (znana jako Niepoprawna Panna Młoda) zna nasz rynek jak mało kto. Myślę, że w pojedynku na znajomość fotografów ślubnych poległbym niechybnie.

Milena od kilku lat prowadzi popularny blog ślubny Niepoprawna Panna Młoda, który skupia uwagę wielu zaręczonych dziewczyn, można więc śmiało stwierdzić, że poprzez ten kanał ma wpływ na kształtowanie się gustów wielu dziewczyn planujących ślub. Po domowej naradzie stwierdziliśmy, że Kasia lepiej będzie się nadawać do prowadzenia akurat tego odcinka, sama prowadzi bloga o podobnej tematyce (Sweet Wedding), więc zna się na ślubach o wiele bardziej niż piszący te słowa (Wasz ulubiony prowadzący). 🙂

Milena w przeciwieństwie do autorów innego bloga ślubnego (Zrób Swój Ślub) jest bardziej anonimowa, więc 18 odcinek podcastu Niezłe Aparaty będzie super okazją by dowiedzieć się kim jest niepoprawna romantyczka, której opiniom przygląda się niejedna para młoda.

Niepoprawna Panna Młoda w sieci:
fb: facebook.com/NiepoprawnaPannaMloda
www: niepoprawnapannamloda.blogspot.com

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie na Instagram lub na FB.
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis rozmowy:                               

#18 Niezłe Aparaty & Niepoprawna Panna Młoda

[00:00:00]

K: Cześć „Niezłe Aparaty”. Dziś witam Was ja czyli Kasia, niestety nie Wasz ulubiony prowadzący Jacek. Mam za to nadzieję, że zaciekawi Was temat, który dzisiaj przygotowałam. Od razu zaznaczę, że na dzisiejszy podcast zapraszam głównie dziewczyny, bo będzie to podcast z Mileną, która prowadzi bloga „Niepoprawna Panna Młoda”. Zapraszam głównie dziewczyny, bo będę zaspokajała ciekawość w branży, a wiem, że my dziewczyny jesteśmy dość ciekawskie. Panowie, jeśli oczywiście macie ochotę posłuchać podcastu to też zapraszam. Ostrzegam tylko, że będzie tu sporo śmiechu. Tak, ja śmieję się dosyć często i głośno także, żeby nie było żadnych później reklamacji do Jacka, że znowu babskie ploteczki. Będzie to dość luźna rozmowa o tym jak powstał blog „Niepoprawna Panna Młoda” o którym myślę, że wszyscy słyszeliście, trochę o dobrych radach dla fotografów, dla branży ślubnej, zwłaszcza w późniejszej części podcastu. Myślę, że jeśli dacie radę wysłuchać naszej rozmowy to na koniec padają dość właśnie ważne i takie mocne rady od Mileny, które fotografowie mogą wziąć sobie do serca, zresztą nie tylko fotografowie. Także zapraszam na naszą rozmowę i mam nadzieję, że miło spędzicie czas ze mną dzisiaj.

Cześć Milena! Milena „Niepoprawna Panna Młoda”. Bardzo miło, że przyjęłaś zaproszenie do podcastu „Niezłe Aparaty”, bo tak jak już powiedziałam Ci tu jeszcze poza anteną, jesteś bardzo intrygującą osobą chyba dla całej branży ślubnej także tym bardziej cieszę się, że będę mogła Cię przedstawić troszkę szerszemu gronu słuchaczy.

M: Cześć Kasiu, dzięki za zaproszenie. Też mi jest miło tutaj z Wami być.

K: To co? To zaczynamy moje małe przesłuchanie. Chciałam Ci tak na początek powiedzieć, że kojarzę Cię już od bardzo dawna, właściwie od początków Twojego bloga, bo pierwszy sygnał jaki dostałam od „Niepoprawnej Panny Młodej” to był sygnał z Facebooka i wtedy jeszcze nie nazywałaś się „Niepoprawna”. Także dwie rzeczy, które o Tobie wiedziałam od samego początku to to, że założyłaś profil o ciut innej nazwie niż „Niepoprawna”. Nie wiem na ile tu mogę na antenie niecenzuralne słowa wymawiać. Także powiedz o co z tym chodziło, bo pamiętam, że profil się pojawił i nagle jakieś komentarze zaczęłaś dostawać od takich przypadkowych osób jak ja na przykład, że: a może jednak zmień nazwę profilu. Jakby dlaczego postanowiłaś tak negatywnie troszeczkę o sobie napisać na początek i dlaczego uważałaś się za taką niezbyt dobrą, wybrnijmy tak, Pannę Młodą?

M: Jeżeli chodzi o tamto słowo, ono się pojawiło tak właściwie.. myślałam, że to jest najlepiej opisujące moje podejście do ślubów, moje podejście do mnie w roli panny młodej. I mnie to słowo się podobało. Zmiana nastąpiła chyba głównie z tego względu, że zaczęły pojawiać się komentarze sugerujące mi, że ja jestem nieszczęśliwa z powodu tego ślubu, że z takim podejściem to w ogóle, i wszyscy współczują mojemu przyszłemu mężowi i mi, i w ogóle powinnam się w tym temacie nie odzywać, bo to są same dramaty i lepiej po prostu, żeby takich rzeczy nie było w sieci. Ja też nie chciałam, aby ktoś bezpośrednio odnosił to do mnie czy do mojego męża. I w tym momencie stwierdziłam, że może poszukam jakiegoś synonimu ładnego, ładniejszego, przynajmniej dla tamtego przymiotnika. No i szukałam, myślałam. Szczerze mówiąc, żaden mi się nie podobał na początku. Potem stwierdziłam, że: no dobrze, „niepoprawna” brzmi lepiej. A szczerze mówiąc, jak tak myślę o tej nazwie teraz to „Niepoprawna” naprawdę może mieć wiele fajnych znaczeń i można ją bardzo różnie definiować.

K: To powiedz nam tutaj w czym Ty jesteś taka niepoprawna, bo jesteś znana z tego, że masz, przepraszam, że tak to nazwę, ale że masz taki dość cięty język i po prostu piszesz co myślisz. Ale czy to jest takie niepoprawne czy chodzi bardziej o Twoje podejście do ślubów, do branży?

M: Niepoprawna na początku miała się bardziej z mojego prywatnego podejścia ogólnie do, przede wszystkim do wesel, do tego, że ja jestem osobą, nadal myślę, że jestem osobą mało weselną. Wesela lubię powiedzmy, że obserwować. Jako gość weselny jestem raczej kiepskim gościem, bo nie lubię tańczyć, nie piję alkoholu. Szczerze mówiąc to rozmawiam z ludźmi i jem. Jem też tylko słodycze, owoce, piję colę i szczerze mówiąc, dla mnie na tym polega wesele. Jest super jeśli są zielone tereny dookoła i można trzy razy dookoła tej Sali się przejść.

K: Byłabyś dobrym fotografem ślubnym.

M: Być może.

K: Jest potencjał. Ok, czyli nie jesteś weselna. To jest kolejna taka trochę intrygująca rzecz, którą o Tobie wiemy, zresztą, bo nie ukrywasz tego gdzieś tam pisząc na blogu, że śluby to tak trochę nie Twoja bajka, ale z drugiej strony jest to chyba teraz jedna wielka Twoja bajka. Bo jesteś bardzo rozpoznawalną osobą w branży ślubnej mimo tego, że tak jakoś bezpośrednio z tą branżą nie jesteś związana poza tym, że byłaś panną młodą czyli znasz to jakby od podszewki, cały ten proces, ale nie działasz w branży ślubnej. Także powiedz mi czy to Cię

[00:05:00]

nie nudzi. Takie pytanie, po prostu.

M: Nie działam w branży ślubnej i tak jak powiedziałaś, nie powiedziałabym, że wesela są moją bajką. Ale ja myślę, że moją bajką są ludzie. Ja też pracuję z ludźmi na co dzień. Pracuję z ludźmi.. Ja jestem po studiach psychologicznych i też poszłam na te studia z założeniem, że ja nie chcę pracować z ludźmi z jakimiś ciężkimi problemami. Ja raczej chcę pracować z ludźmi, którzy są na etapie rozwijania się, osiągania swoich celów i na takie rzeczy pracują. I myślę, że to samo znalazłam właśnie u dziewczyn przygotowywujących się do ślubu. To że.. one mają ten swój cel, zdają się do niego dążyć, mają jakieś tam lepsze, gorsze momenty, ale ja też poprzez bloga mam możliwość uczestniczenia w jakimś stopniu w takich przygotowaniach i troszkę też, trochę się zarażam tą ich radością, trochę mam też sama z tego frajdy więc.. To myślę, że i moja praca ze sportowcami czy moja praca, jeżeli to można nazwać pracą, moja praca z przyszłymi pannami młodymi to jest właśnie takie dążenie troszkę do rozwoju i zarażanie się tym pozytywnym nastawieniem.

K: Słuchaj, a czy myślałaś kiedyś, żeby wykorzystać jakby Twoje wykształcenie czyli to, że jesteś psychologiem, gdy piszą do Ciebie panny młode, jeśli są takie sytuacje, z jakimiś problemami? Czy myślałaś, żeby jakby iść w tę stronę? Że psycholog sportu, dobra, to jedno, a taka jakaś druga dziedzina: psycholog dla panien młodych przygotowujących ślub. No bo to wiadomo, jest stresująca sprawa.

M: Myślę, że raczej nie. Bardziej gdzieś tam jeszcze pamiętam z czasów studiów, że gdy myślałam o sobie to jeżeli nie myślałam jako o psychologu sportowym to myślałam jako o powiedzmy terapii par albo terapii rodzin. Więc coś takiego, gdzieś tam we mnie jest, gdzieś czytam na ten temat nadal, ale myślę, że jednak nie. Chciałabym bardziej być osobą piszącą tutaj z jakąś tam wiedzą psychologiczną, ale nie psychologiem na pewno.

K: Ok.

M: Nie w tym świecie.

K: Ok. To w takim razie zadam Ci, tak wracając znowu do bloga bardziej, takie kontrowersyjne pytanie miało być, ale w zasadzie nie jest kontrowersyjne, bo trochę już powiedziałaś o co chodzi z tym blogiem. Po co prowadzi się takiego bloga? Poza tym, że lubisz uczestniczyć jakby trochę w tym życiu panien młodych.

M: Yhym, po co.. Tak sobie myślę, że ja już dawno temu zaczynając jakąkolwiek pracę miałam takie nastawienie, że bardzo lubię pracować z ludźmi, daje mi to mega frajdę, ale mam też tak, że jeżeli na przykład jadę na jakieś wyjazdowe szkolenia, spędzam z ludźmi dwa dni 24 godziny na dobę to ja się tymi ludźmi męczę. I ja szczerze mówiąc, zawsze po takich wyjazdach byłam z ludźmi zmęczona i musiałam na przykład taki poniedziałek czy jeden dzień w tygodniu sobie od ludzi odpocząć. I to był taki moment w którym ja zaczynałam pisać, bo pisać też lubiałam. Mogłam siedzieć przy komputerze, mogłam się odciąć od wszystkich ludzi, odpocząć sobie od nich i przy okazji jakieś teksty z tego wypływały. Myślę, że blog też jest dla mnie nadal jakąś odskocznią od ludzi mimo że ja z tymi ludźmi piszę, piszę dla ludzi to jednak nie spędzam z nimi tak normalnie twarzą w twarz czasu.

K: A czy Ty założyłaś bloga z myślą o tym, że on się tak rozwinie czy po prostu założyłaś go sobie, bo zostałaś narzeczoną i pomyślałaś, że to jest jakiś fajny temat na bloga?

M: Założyłam najpierw tak właściwie Fanpage’a, trochę też po to, żeby się z tych ślubów i wesel pośmiać. Potem z czasem stwierdziłam, że ja tak właściwie nie jestem dobra w wyśmiewaniu, bo ja tego tak właściwie to nawet nie lubię. Więc wolałabym pokazywać fajne i pozytywne rzeczy więc moja idea wyśmiewania się rozleciała po dwóch miesiącach. Z czasem stwierdziłam, że tak właściwie Fanpage to jest jednak za mało, bo jednak chciałabym pisać coś więcej. No i tym sposobem też niektóre takie krótsze części przeniosłam na bloga.

K: Czy spotykasz się czasem z jakąś negatywnym odbiorem?

M: Yhym.

K: Czy na przykład piszą do Ciebie, nie wiem, ludzie z branży ślubnej albo pary młode, które planują ślub i mają Ci coś do zarzucenia? Czy takie coś odczuwasz czy raczej nie?

M: Jeżeli chodzi o bloga to nie. Ja myślę, że to zadziwiające, ale naprawdę trafiają mi się wyjątkowo sympatyczni czytelnicy. Mam też wrażenie, że ja też nie prowokuję takich strasznie jakichś negatywnie odbiorów. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza to on jest w stanie to po prostu ładnie napisać, że się nie zgadza. I zazwyczaj takie rozmowy po prostu są wymianą argumentów, nie ma tam żadnej agresji, nie rodzą się z tego kłótnie.

K: To prawda, bo tak jak wspomniałam, masz cięty jakby sposób pisania, cięty język – ja to tak sobie nazywam, ale w taki fajny sposób, taki humorystyczny więc też nie uważam, że kogoś obrażasz na blogu. Ale właśnie zastanawiałam się, czy czasem są jakieś takie momenty, gdzie ktoś może poczuć się urażony albo panny młode to bardzo taki jest temat osobisty więc jak nie zgadza się jakaś z Twoją wizją czy na przykład coś Ci zarzuca. Ale jeśli nie to dobrze, to dobrze świadczy o wszystkich. Powiem Ci Milena, że tak mnie trochę ciekawi jakby ten fenomen, nie tyle Twojego bloga i Twojej osoby, tylko fenomen tego, że panny młode same z siebie piszą do Ciebie i dzielą się tymi swoimi historiami, bo to są takie osobiste opisy ich dnia ślubu,

[00:10:00]

ich przygotowań, ich związku, jak to się zaczęło. I to jest takie niesamowite! Nie dziwię Cię się, że czerpiesz z tego dużo energii. Ale czy to też jest męczące czasami? Czy zastanawiasz się: kurczę, no ale po co mi to dziewczyno piszesz? Czy to jest raczej coś takiego czym naprawdę chcesz się dzielić i pokazywać wszystkim jakie to jest fajne?

M: Ja też myślę, że staram się zrozumieć te dziewczyny i ich perspektywę. Wydaje mi się, że jeżeli już któraś pisze do mnie czy do jakiejś innej blogerki, czy nawet wiem, że dziewczyny piszą też do dużych portali to jednak to jest osoba, która nie ma w swoim otoczeniu nikogo z kim mogłaby porozmawiać. Nie może ze świadkową, nie może z rodzicami, nie może z jakimiś znajomymi więc ja myślę, że już taki email, taka wiadomość na Facebooku to jest dla tej osoby ostateczność.

K: A myślisz, że całe otoczenie ma jakby dosyć już Jej ślubnych tematów i to jest taka odskocznia w Internet? Czy jak to działa?

M: Z jednej strony może otocznie mieć dosyć. Z drugiej strony czasem może tego otoczenia nie być, bo znam też dziewczyny, które organizują tak właściwie wieczory panieńskie i na upartego to tam na liście gości mają tylko świadkową albo siostrę, jedną osobę. Gdzie tak właściwie to otoczenie jest takie małe, że ta dziewczyna nie ma się do kogo zgłosić. Z drugiej strony mam też wrażenie, że napisanie czegoś bardziej prywatnego do obcej osoby, której się tak właściwie nie zna, kojarzy się ją z Internetu, ale rodzi to jakiś taki dystans i może takie troszkę poczucie bezpieczeństwa, że piszemy do obcej. To nie jest ktoś kto nam na drugi dzień zacznie o tym opowiadać, wypominać coś co niechcący powiedziałyśmy. Więc to może być takie dla niektórych osób po prostu bezpieczniejsze.

K: Bardzo możliwe! Ale tak jak powiedziałam, dla mnie to jest taki fajny fenomen. To jest coś takiego ciekawego! Ja sama jak planowałam ślub, zresztą też założyłam bloga, ale to jest inna historia, i to do skłonił mnie mój mąż, wyszło troszeczkę przez przypadek. I właśnie tak się zawsze zastanawiam, czy sama z siebie bym tak chciała dzielić się pisząc na przykład na innego bloga tak po prostu z ulicy opisując swoją historię. Ale to mi się bardzo podoba, bo to zawsze są takie ciekawe opowieści, takie szczere i wiele z nich można wynieść jako przyszła panna młoda planująca, prawda? Bo one tam piszą, co im się udało na przykład zrobić, co zrobiły dobrze, co zrobiłyby lepiej. To w takim razie wróćmy jeszcze do początków Twojego bloga „Niepoprawnej Panny Młodej”. Bo który to był rok?

M: Listopad 2013 i to był Fanpage. W 2014 chyba zostało to przeniesione na bloga.

K: Ok. A co jakby Cię skłoniło? Poza tym, że myślałaś o tym, że może wyśmiać trochę jakieś takie rzeczy, które Ci się podobały. To tak sobie zawsze myślałam, co Cię skłoniło, żeby to kontynuować i jakim cudem nawet po ślubie udaje Ci się go prowadzić do dziś i tak często pisać. Bo Ty codziennie chyba coś wrzucasz, a jeśli nie to bardzo często. Jakby jakim cudem udaje Ci się prowadzić go do dziś?

M: Ja chyba tylko udaję, że wrzucam coś codziennie, bo bardzo.. Ja mam też wrażenie, że co dwa lata tak właściwie na tym blogu powinna nastąpić totalna wymiana wszystkich dziewczyn, które to czytają, bo większość powinna być po ślubie, powinny przyjść nowe. Więc ja bardzo często, tak właściwie codziennie, wrzucam na bloga linki do starych tekstów. Nowych tekstów pojawia się u mnie od 10 do 12 na miesiąc myślę, nie więcej.

K: To i tak jest sporo.

M: Więc nie jest tego tak dużo, nie jest tego też tak mało. Myślę, że to jest takie, optymalna liczba. A pytałaś jeszcze jakim cudem udaje mi się..

K: Tak, prowadzić go do dziś. Co Cię motywuje? Czy to jest tylko ta energia płynąca z tych dziewczyn czy coś jeszcze? Czy po prostu zakochałaś się w polskiej branży ślubnej?

M: No ja właśnie nie wiem jakim cudem piszę jeszcze i co mnie do tego motywuje, bo szczerze mówiąc, „Niepoprawna” to też nie jest mój pierwszy blog, który piszę. Pisać lubię, a więc próbowałam pisać na różne tematy i zawsze tak maksymalnie po roku się danym tematem nudziłam. Więc dla mnie to jest fenomen, że coś co mnie kompletnie nie interesowało teraz wciągnęło mnie to na tyle, że ja jestem w stanie to robić po swoim ślubie, gdzie tak właściwie bezpośrednio w żadnym stopniu mnie ten temat nie dotyczy.

K: A powiedz, co Twój mąż sądzi o planowaniu ślubu? Co Twój mąż sądzi o pisaniu tego bloga?

M: Mój mąż szczerze mówiąc, ma neutralny stosunek do tego. Jeżeli nie poświęcam na to czasu, na pracę, nie poświęcam czasu z nim na to, jeżeli nie musi ze mną jeździć po targach ślubnych i gdzieś tam mnie wozić to dla Niego to jest po prostu jakieś jedno z moich zajęć. On spędza inaczej czas przy komputerze, ja inaczej. Na tej zasadzie.

K: Ok. To w takim razie jest wyrozumiały i tutaj Go pozdrawiam. Ale powiedz czas, bo wspomniałaś o czasie. Ja mam go wciąż za mało. Ty pewnie też, ale jak znajdziesz między swoja pracą jeszcze na pisanie właśnie „Niepoprawnej Panny Młodej” i udzielanie się w mediach ślubnych i na eventach branżowych? Jak to jest? Jak sobie to wszystko rozkładasz?

M: Ja ogólnie bardzo dużo spędzam gdzieś tam przy komputerze, pracując zawodowo zazwyczaj też ten komputer mam przy sobie, przy prowadzeniu jakichś warsztatów, indywidualnych zajęć. I w trakcie jakiekolwiek przerwy tak właściwie

[00:15:00]

mam zazwyczaj Facebooka otwartego i sobie w niego klikam. Jeżeli chodzi czas na pisanie to ja też mam w ciągu dnia takie, można powiedzieć dziury, które mogę poświęcić na pisanie i na zajęcie się blogiem. Zazwyczaj pracuję albo do południa albo właśnie w godzinach popołudniowych takich już w ogóle po 16:00.

K: Ok, czyli masz jakiś po prostu sobie ułożony plan i jesteś zorganizowaną osobą i dzięki temu możesz być tak aktywna w temacie ślubnym.

M: Myślę, że tak. I też jakoś nie wydaje mi się, że tego czasu gdzieś by mi brakowało, jednak da radę go zorganizować tak że.. Bo ogólnie też myślę, że im więcej zajęć gdzieś tam mam tym łatwiej po prostu jest mi to rozplanować.

K: A czy myślisz, że czasem o sobie jako o ekspertce ślubnej?

M: Myślę, że nie. Mam wrażenie.. na pewno wiem więcej niż statystyczna panna młoda. Mam ciągle wrażenie, że wiem niedużo. Z jednej strony niedużo, a z drugiej też chciałabym wiedzieć więcej i więcej też niż inni. I nawet może chciałabym wiedzieć jeszcze o rzeczach do przodu dwa lata, żeby po prostu.. dla mnie też ta wiedza jest takim urozmaiceniem tego, co ja robię. Jeżeli będę wiedziała to co wszyscy to mogę to przeczytać gdziekolwiek w innym miejscu i dal mnie to będzie nudne. Po prostu chciałabym więcej i myślę, że dla mnie to więcej nie ma też jakiejś takiej granicy.

K: No super! To znaczy, że bloga też nie planujesz kończyć tylko czekasz na więcej i te dalsze swoje inspiracje. Ale powiedz mi, bo dogrzebałam się informacji, w zasadzie nie musiałam daleko grzebać, ale wiem, że jesteś po kursie konsultanta, po szkoleniu na konsultanta ślubnego. Zgadza się?

M: Tak, zgadza się. Byłam na takim szkoleniu i tak właściwie to miesiąc, półtorej miesiąca może po swoim ślubie. Stwierdziłam wtedy, że o ślubach, weselach nie mam zielonego pojęcia i tak właściwie dla uzupełnienia mojej wiedzy potrzebuję chyba posłuchać jakiegoś fachowca.

K: Ale nie poczułaś wtedy po tym szkoleniu, że to jest właśnie to, to co chciałabym robić? Czy zastanawiałaś się kiedyś.. Może tak, czy zastanawiałaś się kiedyś, żeby jakby no nie tyle przebranżowić się, ale właśnie iść w kierunku tej konsultantki skoro i tak tyle czasu spędzasz obracając się jakby wokół tematu ślubów? Znasz już całkiem sporo podwykonawców ślubnych, fotografów, z tego co wiem. Zresztą spotkałaś się z nami Wed Campie niedawno w Wieliczce. Czy to Cię nie wciągnęło? Czy Cię może trochę przestraszyło? Jak to było z tą historią?

M: Myślę, że na razie nie wciągnęło mnie na tyle, żebym się odważyła i stwierdziła, że chciałabym z tego zrobić jakiś priorytet w swoim życiu zawodowym. Myślę.. Ja ogólnie słuchając konsultantów bardzo podoba mi się, jak mówią, że to jest najlepsza i najgorsza na świecie. I ja mam też wrażenie porównując sobie do mojej pracy ze sportowcami, że praca z pannami młodymi jest trudniejsza. Ja czasem po prostu jestem mega zszokowana widząc to, że dziewczyny się martwią dużo bardziej kolorem kwiatków, serwetek i tak dalej niż taki zawodnik przygotowujący się tak właściwie do najważniejszych zawodów w swoim życiu. One są, te dziewczyny są bardziej zestresowane, bardziej zdenerwowane, jakby mają też dużo takie bardziej negatywne podejście do otoczenia jeżeli to sugeruje im inne wybory, jeżeli się z nimi nie zgadza. Więc dla mnie na chwilę obecną panny młode byłyby dużym wyzwaniem i dużą taką trochę niewiadomą. Ja też myślę, że z mojej perspektywy jeżeli ja piszę dla nich i robię to tak właściwie za darmo to one ode mnie nie oczekują tyle, nie mają tyle powiedzmy nawet żądań, jeżeli piszę dla nich za darmo to mam poczucie, że one nie oczekują ode mnie tyle, nie mają powiedzmy tak wygórowanych żądań jak w sytuacji w której one by mi za to płaciły. I na razie tak, na razie myślę, że to jest grupa, która w takiej pracy zawodowej by mnie lekko przerażała.

K: No panny młode potrafią być trudne. Zresztą same byłyśmy pannami młodymi więc myślę, że możemy się tutaj utożsamić z tym stwierdzeniem. Bo wspomniałaś tu, że robisz to bezpłatnie no i właściwie to jest prawda. Ty jesteś taką trochę dla tych panien młodych organizacją charytatywną. Można tak powiedzieć?

M: Dokładnie!

K: Jesteś bazą wiedzy, opinii sprawdzonych z którymi oczywiście nie każda dziewczyna musi się zgadzać, ale myślę, że wiele cennych dla siebie rad jest w stanie wyczytać z Twojego bloga nawet jak nie ze wszystkimi pomysłami jest jej po drodze. Czy myślałaś kiedyś, żeby to jakby, no to tak zabrzmi dziwnie, ale czy żeby to spieniężyć właśnie? Skoro nie konsultantka ślubna to może jakoś w jakiś inny sposób? Nie wiem, porady ślubne, blog ślubny taki wiesz, prężniej działający, coś w tym temacie, agencja ślubna, no nie wiem.

M: Zastanawiałam się i szczerze mówiąc, na razie chciałabym, żeby blog był bardziej blogiem, może gdzieś tam idąc lekko w stronę portalu ślubnego. Ale ja też patrzę na bloga, patrzę na to w jaki sposób mogę zarobić na nim i myślę, że jestem beznadziejna w tym. I szczerze mówiąc, no jestem beznadziejna w zarabianiu. Po prostu na blogu patrząc na to, że albo ja jestem niezainteresowana jakąś współpracą albo ja i tak mam poczucie, że ja i tak to zrobię za darmo, bo to jest świetne więc

[00:20:00]

i tak super w ogóle, że mogę brać w czymś udział, korzystać z czyichś zdjęć i tak dalej. Więc jeszcze jeśli ja za niektóre rzeczy miałabym chcieć pieniądze to mi się to.. tak po prostu nie nadaję się do tego.

K: Ok, czyli Ty po prostu z dobrego serca i dlatego, że to lubisz i chcesz się dzielić swoją wiedzą to robisz. To jest niesamowite! To jest kolejna rzecz, która mnie fascynuje po prostu w Tobie i w Twoim blogu.

M: Mam nadzieję, że mój mąż tego nie będzie słuchał, tak.

K: A czy On czasem namawia Cię do tego, żeby skończyć z NPM?

M: Żeby skończyć nie, ale żeby wykombinować jak na tym zarobić i żeby jeszcze to w ogóle było zgodne ze mną i żeby mnie tam nigdzie nie uwierało.

K: Yhym. A powiedz tak szczerze, chwila prawdy. Ile razy już miałaś ochotę rzucić, bloga rzucić, całe te tematy ślubne i już odciąć się od tego po swoim ślubie?

M: Myślę, że nawet kilka razy. Ja ogólnie w rzucaniu jestem straszna, bo jeżeli sobie stwierdzam, zazwyczaj tak miałam, że stwierdzałam, że coś rzucam to najczęściej skończyłoby się to tym, że usuwałam bloga, usuwałam Fanpage’a, usuwałam wszystko więc w takich momentach, gdzie myślałam: mam dość, to stwierdzałam: dobrze, nie będę tam zaglądała, wpisy się same dodają, bo są poustawiane. Dam sobie tydzień spokoju i po prostu od tego odpocznę. No i potem moje czarne myśli przechodziły i wracałam.

K: To chyba dobrze, bo nadal jesteś popularna i nadal nie tylko wśród, tutaj pewnie większość słucha nas fotografów ślubnych, ale wśród innych z branży no i przede wszystkim tych panien młodych, bo to przecież to dla nich piszesz tego bloga, prawda?

M: Dokładnie. Przede wszystkim dla panien młodych, a mam wrażenie, że gdzieś dla branży ślubnej lekko też, bo jednak pytających takich osób pojawia się sporo.

K: A powiedz, co Ty lubisz w tej polskiej branży ślubnej, a czego nie znosisz? Myślę, że możesz mieć jakieś fajne właśnie na ten temat zdanie, bo uczestniczysz w różnych eventach, jesteś zapraszana na spotkania, pojawiasz się na targach. Co po tylu latach jakby obracania się w tym klimacie stwierdzasz, że co jest fajne, a czego po prostu nie możesz znieść?

M: Ciężko powiedzieć tak o jednej rzeczy, bo ja mam wrażenie, że to samo co bardzo lubię u niektórych to u innych tego kompletnie nie lubię. To co mi się najbardziej podoba szczerze mówiąc to jest taka mega otwartość na klienta, na to, że on nie musi być szablonowy, nie musi być zawsze w trendach, nie musi być zawsze dopięty na ostatni guzik. Podoba mi się takie podejście, że jeżeli ktoś pracuje z daną parą to jest w stanie wyciągnąć z tego, co ta para organizuje to co najlepsze, a nie po prostu gdzieś tam po czasie krytykować to, że coś było nie tak.

K: Czyli to jest to co lubisz w branży. A czy jest coś takiego co Cię tak totalnie wkurza? Wiesz, że masz tego dosyć?

M: Myślę, że odwrotna postawa. Ja też patrzę na te śluby bardziej z perspektywy dziewczyn. Ja też czasem mam wrażenie, że w ogóle mój blog nie powinien się nazywać „Niepoprawna” tylko tolerancyjna, bo dla mnie jak solidnie się zastanowię to jestem w stanie zobaczyć coś dobrego w dużej ilości rzeczy. I ja staram się po prostu te dziewczyny zrozumieć, zrozumieć ich podejście nawet jeżeli czasem dla mnie ono jest nie do końca jasne, logiczne czy nie zgadza się z moim gustem. Ale staram się je zrozumieć, staram się zobaczyć to co one w tym widzą. Albo jeżeli nie widzą tego czegoś w super zdjęciach, w super dekoracjach to one widzą to coś na przykład w tej przysiędze czy po prostu w tym mężu.

K: To dosyć ważna sprawa, prawda? Żeby w mężu dostrzec to co najważniejsze. I w ślubie, a że nie tylko dekoracje są ważne i cała ta otoczka. Słuchaj, bo Ty jesteś taką skromną osobą bardzo z tego, co zdążyłam zauważyć. Nie miałam zbyt wiele okazji jeszcze, żeby z Tobą tak rozmawiać na żywo, chociaż spotkałyśmy się już dwa razy, niestety zawsze to jakoś tak było szybko i przelotnie. Ale powiem Ci, że bałam się spotkania z Tobą i w ogóle trochę stresowałam się naszym też dzisiejszym spotkaniem, bo zanim Cię zobaczyłam, zanim zamieniłam z Tobą kilka słów to ja się trochę Ciebie bałam. I myślę, że wiele osób, wielu podwykonawców ślubnych, myślę, że spora część fotografów gdzieś tam może mieć takie właśnie poczucie, że jesteś dość mocnym influencerem, jak to się teraz mocno nazywa. I jeśli ktoś by Ci podpadł i gdzieś byś o tym kimś napisała to to mogłoby wpłynąć bardzo znacząco na panny młode, na jakieś przełożenia później, wiesz, na relacje klient – firma. Czy zastanawiałaś się właśnie nad tym, że masz taką moc? Moc nad nami, nad pannami młodymi. To jest takie niesamowite.

K: Nie wiem czy nazwałabym to mocą. Mam też świadomość tego, że część osób z branży ślubnej jak wie, że będę na jakiś targach to potem się śmieje do mnie, że oni się zastanawiali czy to stoisko wygląda dobrze, czy ja przypadkiem czegoś złego nie napiszę, czy raczej niczego nie napiszę i to też będzie oznaczało coś złego.

K: A czy to jest męczące? Czy to Cię stresuje? Czy jakby Ty nie czujesz, nie chcesz być tak postrzegana?

M: Nie stresuje mnie to, nie męczy.

K: A może to po prostu lubisz? Może po prostu lubisz mieć to ostanie słowo do powiedzenia?

M: Ja też mam poczucie, że nawet jeżeli coś gdzieś im się nie spodoba, jeżeli ktoś mi solidnie nie podpadnie

[00:25:00]

albo tak właściwie w ogóle nawet w jakikolwiek sposób nie podpadnie bardziej to ja nie planuję i nigdy chyba nie pisałam niczego negatywnego o nikim na blogu. O nikim przynajmniej tak bezpośrednio, żeby wymieniać kogoś z nazwisk.

K: Oczywiście.

M: Mam jakieś swoje pomysły, „czarne listy”, gdzie głównie zbieram opinie od dziewczyn i mam też po prostu jak ktoś mnie pyta o polecenie jakiegoś fotografa, firmy zajmującej się dekoracjami, cukierni to ja po prostu czasem sobie zajrzę do tego mojego magicznego Excel’a i zerknę co tam inne dziewczyny mi na ten temat mówiły. Ale dla mnie jest to bardziej wsparcie mojej wiedzy niż jakieś takie negatywne reklamowanie kogoś.

K: Nie, no jasne.

M: [wypowiedź niezrozumiała 00:25:37], że coś tam konkretnego polecam, ale ewentualnie, żeby uważała na jakiś konkretny aspekt tej współpracy. Ja nie powiem, że ktoś mi tam pisał 10 emaili o tym jaka ta cukiernia jest beznadziejna. Po prostu napiszę, żeby sobie tego dopilnowała, bo warto. Tyle!

K: Fajnie! Jesteś, no tu po raz kolejny potwierdza się, że jesteś dla tych dziewczyn bazą wiedzy takiej praktycznej. Myślę, że masz duży potencjał, żeby coś z tym zrobić. Także tutaj z Twoim mężem chętnie porozmawiam.

M: Dobrze. Michał się raczej ukrywa jeszcze bardziej niż ja więc myślę, że będzie ciężko.

K: No właśnie, bo na blogu piszesz o Nim jako, przynajmniej, przepraszam, bo nie jestem jakoś tak bardzo na czasie, ale pisałaś o Nim przez długi czas jako PM czyli pan młody.

M: Tak. Z jednej strony pan młody, a z drugiej strony to też inicjały mojego męża więc..

K: Aaa, ok.

M: Podwójne znaczenie.

K: Dobrze, czyli nadal PM. I jeszcze o blogu, powiedz mi, bo On jest taki dosyć anonimowy. To znaczy Ty tam za bardzo się jakoś nie pokazujesz. Pokazałaś swojego czasu zdjęcia, kilka zdjęć ze swojego własnego ślubu, ale też wiem, że długo się chyba nad tym zastanawiałaś, czy to w ogóle zrobić. I na początku właśnie chyba takie miałam wrażenie, że boję się Ciebie, czy może inni się Ciebie bali, bo nie wiedziałam.. wiesz o co chodzi? Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, kim Ty jesteś. Jak się już połączy twarz jakby osobę, głos z jakimś konkretnym profilem na Facebooku czy ze stroną to tak od razu się robi przyjaźniej. Czy myślałaś o tym, żeby tak bardziej się pokazać tam? Czy w ogóle Ci na tym nie zależy?

M: W jakimś stopniu myślę, że przez cały czas o tym myślę. Ale chciałabym też, żeby ten blog był przede wszystkim o ślubach, o weselach, o pannach młodych. Nie chciałabym, żeby to był blog w jakimś stopniu o mnie, gdzieś tam minimalnie, jest ta zakładka o mnie, gdzie są jakieś tam trzy, cztery zdania o mnie. Myślę, że jeszcze mogłoby być tam zdjęcie. Jeżeli kiedyś się dorobię jakiegoś ładnego, którym się można pochwalić w Internecie to pewnie będzie. Ale na razie szczerze mówiąc ta forma mi odpowiada. Ja też myślę, że do jakiegoś czasu, tak do jeszcze roku przed sporo korzystałam na tym, że jestem anonimowa, że nikt nie wie kim ja jestem. Mogłam sobie chodzić na targi, rozmawiać z tymi wystawcami, wkręcać im, że ja się przygotowuję do ślubu i te rozmowy wyglądały zupełnie inaczej niż jak teraz idę. I tak jak na przykład na ostatnich targach w Łodzi ja miałam poczucie, że tam jedna trzecia osób będzie kojarzyć moją twarz więc ja już sobie nie na ściemniam nic i nic nie sprawdzę tak jak bym chciała. To już się nie do końca da to zrobić.

K: To Ty trochę bawiłaś się w takiego detektywa ślubnego.

M: Dokładnie!

K: Bo chyba nawet mamy mojego Jacka tak podeszłaś na jakimś evencie, zdaje się, że w Katowicach. I wspominałaś Mu gdzieś tam na Facebooku, że się pojawisz i potem ja się Go nawet zapytałam, a On mówi: nie, nie, nic mi o tym nie wiadomo, żeby była u mnie jakaś „Niepoprawna Panna Młoda”. I później gdzieś to się okazało, że to jednak Ty, jednak z Nim rozmawiałaś. Czy Ty właśnie, nazwijmy to tak, że sprawdzając jakby firmę na tej zasadzie, że jesteś: hej, jestem panną młodą, interesuję się tym i tym, czy to robisz też w celu jakby, żeby wiedzieć później co polecić pannom młodym? Czy robiłaś to z takiej czystej ciekawości ludzkiej? Dziewczyny, no przynajmniej ja mam to do siebie, ja jestem bardzo ciekawską osobą. Czy jakby zaspokajasz po swoim ślubie interesując się jakimiś, czy to sukniami ślubnymi, czy jakimikolwiek innymi rzeczami związanymi ze ślubami, czy zaspokajasz po prostu taką swoją ludzką ciekawość?

M: Myślę, że jedno i drugie z naciskiem raczej na to pierwsze, że robiłam to w celu zdobycia wiedzy jak dani wystawcy na targach przede wszystkim z parami rozmawiają, co mogą zaoferować i jak bardzo są elastyczni w niektórych kwestiach.

K: Słuchaj, ja myślę, że Ty mogłabyś pomyśleć jeszcze o takim biznesie, że być doradcą po prostu wiesz, branży ślubnej, może nie tyle nawet same panny młode, ale branży ślubnej no bo masz taki wiesz, duży jakby, duże doświadczenie, dużo już widziałaś, wiele dziewczyn Ci różne rzeczy pisze. Czy o czymś takim w ogóle myślałaś? Ja tutaj sypię pomysłami na Twój biznes, w ogóle nie ma za co.

M: Dokładnie, nie ma za co, ale dziękuję! Ja będę jeszcze się zastanawiać, analizować. Może w którymś momencie stwierdzę, że tak, ale przede wszystkim ja myślę też, że moja praca zawodowa na chwilę obecną daje mi tyle frajdy, że śluby są dla mnie tylko dodatkiem. I ciężko mi sobie wyobrazić też pogodzenie jakiejś pracy

[00:30:00]

związanej ze ślubami, gdzie mam wrażenie, że w dużej mierze opierałoby się to na popołudniach i weekendach, a to są te terminy, które ja mam zazwyczaj zajęte. Więc na chwilę obecną jeszcze to co robię jest dużo ważniejsze dla mnie niż śluby.

K: Ok. To może jeszcze..

M: Tam było jeszcze jakieś pytanie od Ciebie wcześniej tylko ja tak lekko zboczyłam z toru albo nawet bardzo.

K: Tu na koniec zapytałam o to, czy myślałaś o tym, żeby być doradcą dla branży ślubnej.

M: Nie, nie myślałam. Szczerze mówiąc też takiego doradcę średnio umiem sobie wyobrazić, bo to jest gdzieś między konsultantem, blogerem, osobą z jakąś większą wiedzą. Ja na przykład jak sobie tak myślę o mojej wiedzy i o tym kiedy mogłabym być konsultantem to mam wrażenie, że musiałabym na przykład cokolwiek wiedzieć o kwiatkach, tak ja o kwiatkach nie mam pojęcia żadnego. I czasem tak sobie myślę, że jak jakiś cel bym miała taki mniejszy to właśnie dowiedzieć się czegokolwiek o kwiatkach i znać chociaż 20 gatunków.

K: Polecam Ci jakieś warsztaty florystyczne. Ale ja tu miałam na myśli coś zupełnie innego, że jakby doradcą zupełnie niezwiązanym z pannami młodymi tak bezpośrednio tylko właśnie z firmami ślubnymi. Bo tutaj taki pomysł wpadł mi do głowy jak powiedziałaś, że chodziłaś sobie na targi, rozmawiałaś z różnymi ludźmi, sprawdzałaś jak oni przedstawiają się, co mogą zaoferować pannom młodym. Czy właśnie na tej zasadzie myślałaś, że widziałaś jakieś błędy, czy widzisz nadal to co Ci się nie podoba z perspektywy takiej potencjalnej panny młodej i czy widzisz siebie w roli kogoś kto mógłby właśnie branży ślubnej? Wiesz o co chodzi? Że ja jestem sobie na przykład florystką..

M: Yhym, tak.

K: I rozmawiam z Tobą na targach i totalnie mi nie idzie. I nagle Ty gdzieś jesteś w Internecie i ja wiem, że mogę się do Ciebie zgłosić i słuchaj Milena, pomóż mi z tym i z tym. Jak to powinnam zrobić? Ja nawet nie wiem czy taka instytucja istnieje, ale może to jest właśnie jakieś nowatorskie.

M: Jestem ciekawa też czy w ogóle byłoby zainteresowanie takim czymś, bo ja też w ramach gratisów staram się mniej więcej ludziom z którymi gdzieś tam więcej czasu spędzę powiedzieć, co na przykład dziewczyny sobie chwalą u nich, czego na przykład nie.

K: No właśnie!

M: Ale jeśli już mówię o tych rzeczach na nie to już wtedy odbiór jest taki nie do końca właściwy i wygodny dla mnie. Te rozmowy się wtedy nie toczą fajnie więc szczerze mówiąc też staram się w miarę gdzieś tam delikatnie takie rzeczy przemycić, ale nie bezpośrednio rozmawiać. Nie wiem czy też branża ślubna byłaby gotowa.

K: No właśnie! Bo to jest, to jest ta sprawa! Bo nie wiem czy zgodzisz się ze mną, ale my zawsze z Jackiem mówimy, że jak dajesz komuś radę za darmo to on się obrazi, a jak on zapłaci Ci za tę radę to wiesz, weźmie ją do siebie i coś z nią zrobi, że na przykład jak coś skrytykujesz. Także no słuchaj.

M: Jest to prawdopodobne, no. To jest taka całkiem logiczna reakcja.

K: Jeszcze chciałabym na sam koniec tak Cię troszeczkę zaprosić do tego, może sprowokować, może namówić, żebyś dała właśnie kilka rad, jeśli nie kilka to może jedną czy dwie, rady dla branży ślubnej. Zakładamy, że słucha nas większość fotografów, ale wiemy, że nie tylko. Wiemy, że słuchają nas nawet panny młode. Wiemy, że słuchają nas floryści, konsultanci ślubni także tutaj wiesz, grono naszych słuchaczy jest bardzo szerokie. Jak byś miała im, nam wszystkim, poradzić coś co jest jedna rzecz do poprawy u wszystkich na przykład, czy jest coś takiego?

M: Ja myślę, że najważniejszą rzeczą na którą bardzo często zwracają uwagę dziewczyny jest po prostu kontakt z branżą ślubną. I chodzi tu szczerze mówiąc o kontakt od pierwszego do ostatniego emaila czyli od pierwszego emaila to jak, w jakim czasie taka osoba odpisuje, czy coś sugeruje. Ja wiem, że dziewczyny często czują się na przykład urażone jeżeli ktoś im sugeruje wyjście z błogosławieństwem do kościoła czy do ogrodu. Jeżeli ktoś im mówi, że mają na przykład przygotowania przeprowadzać w hotelu, że mają na przykład możliwość dostania rabatu od fotografa jeżeli zorganizują ślub w plenerze. Ja wiem, że to są dla branży ślubnej mega ważne kwestie, bo to też decyduje o tym jak te zdjęcia będą wyglądały, ale strasznie ważny jest tutaj sposób przekazania tej informacji; tak, żeby ta dziewczyna nie poczuła się urażona, nie poczuła się taką panną młodą gorszego gatunku, która fotograf odrzuci, bo ona jednak chce wziąć ten ślub w kościele, a nie w plenerze. Więc tak właściwie już na początku dostaje komunikat, że płaci więcej za ten ślub, bo to nie jest ślub plenerowy. Takie informacje wiem, że są fajne dla fotografów. Myślę jednak, że trzeba je gdzieś przekazywać ciut później i naprawdę w takiej bardzo delikatnej formie, trochę się obchodząc z parą młodą jak z jajkiem. Potem myślę, że tak właściwie trzeba być mega odpornym na tą taką upierdliwość czasem panien młodych. Trzeba być tolerancyjnym dla tego, co one w danym momencie sobie wymyślą, jak się czują. Trzeba być empatycznym i ogólnie szczerze mówiąc nieskończenie.. nie powiem tego, co chciałam powiedzieć, bo byłoby straszne.

K: Powiedz, powiedz! Właśnie czekam na coś strasznego. Mów!

M: Ja czasem sobie tak myślę porównując moją pracę z pannami do sportowców, że

[00:35:00]

naprawdę czasem branży ślubnej współczuję, bo z jednej strony panny młode się da uwielbiać, bo są genialne, a z drugiej strony to jest naprawdę szalenie wymagający klient i taki do którego naprawdę trzeba podchodzić trochę podkulając swój ogon i starając się tak po prostu tej osoby nie urazić. I podchodzić tak z wyczuciem i z odpowiednimi słowami w odpowiednim czasie, żeby po prostu nie urazić, nie wystraszyć i w jakiś sposób nie zrobić przykrości.

K: To jest bardzo ważne, co mówisz, bo myślę, że wiele razy jak długo się już działa w tej branży, że wiele razy można o tym zapomnieć po prostu, nie? A trzeba pamiętać, że jakby najważniejszą osobą, oczywiście poza panem młodym, jest panna młoda i to jest jej, ich dzień i wszystko co jest dookoła to jest jakby dodatek.

M: Właśnie! Każdy ma swoją perspektywę i gdzieś tam w miejscu w którym one się spotykają, no i fajnie, żeby było na tyle spokojnie, że każdy byłby w stanie zrozumieć i uszanować zdanie drugiej osoby bez narzucania czegokolwiek.

K: Ale zaskoczyłaś mnie tym, że fotografowie potrafią zaproponować rabat za to, że ktoś zrobi ślub w plenerze. To jest dla mnie też coś nowego.

M: Zaproponować. Po prostu w emailu pojawia się informacja, że przy ślubach plenerowych fotograf udziela rabatu. Jako taki, tak właściwie dodatkowa infromacja, jakaś taka z jednej strony zachęta, z drugiej strony po prostu zwykła informacja, że można dostać w jakiś sposób rabat, który jeżeli dostaje taką informację panna młoda szykująca się na ślub kościelny, bo jej na tym ślubie zależy to już jej trochę przykro. Ja rozumiem dziewczynę i tego fotografa więc tutaj po prostu kwestia odpowiedniego doboru słów i wyczucia odpowiedniego momentu na przekazanie takiej wiadomości.

K: My zawsze z Jackiem z kolei śmiejemy się, że jeśli już mielibyśmy rozróżniać jakieś śluby to dawalibyśmy rabat na ślub kościelny, ale to już zupełnie inny temat.

M: A dlaczego akurat tak?

K: Dlatego że uważam, że to jest ślub, a inne to są po prostu ceremonie. No ale to już wchodzimy w tematy bardziej światopoglądowe i wiary także nie chciałabym też tu nikogo gdzieś urazić. Ale myślę, że nigdy nie zdecydowalibyśmy się też po prostu na taki krok wiesz, żeby komuś tak oficjalnie powiedzieć, że za to i za to damy Ci rabat jak ten ślub zrobisz w naszym stylu powiedzmy, nie? Także tu odważnie fotografowie, odważnie! Wspomniałaś też, że dajesz taką radę, żeby od samego początku ten kontakt dobry nawiązać i to jest coś też jakby skąd ja Cię poznałam, bo poza tym Twoim profilem na Facebooku, który komentowałam, że najpierw dałaś za mocną nazwę, żebyś zmieniła jednak i ta „Niepoprawna” mi się spodobała.

M: Tego nie pamiętam, że to też pisałaś. Pamiętam co Wy, a Ciebie.. Nie.

K: No mogłam.. Wiesz, ja nawet nie wiem, mogłam się jakoś nazywać inaczej, nie wiem jaki profil. Ale pamiętam tę sytuację. To wiedziałam też od samego początku, że lubisz fajne wiadomości email i tak mi się kiedyś zupełnie prywatnie całkiem miło zrobiło, bo gdzieś tam o nas wspomniałaś, czy o mnie, że ja piszę fajne wiadomości email. I tu Ci chciałam oficjalnie na antenie podziękować, bo to dało mi takiego kopa, że to że ja siebie jakby pokazuję w tych swoich emailach, czy Jacek jak pisze, to że to nie jest głupie, wiesz, że nie robimy z siebie jakichś wariatów, że utwierdziłaś w przekonaniu, że my możemy odpisywać po prostu po swojemu, a niekoniecznie jakieś wiesz, sztywne formułki i zgrywać bardzo poważnych ludzi. Także to był też taki fajny znak. Myślę, że wielu fotografów teraz już tak robi, że pokazuje bardziej siebie, zresztą nie tylko fotografów, że inne firmy z branży ślubnej też, że to jest tak osobisty dzień, że chyba warto od razu wejść na taką stopę po prostu ludzką.

M: Łatwiej się wtedy po prostu poznać i otworzyć przed drugą osobą i już tutaj mamy dobrą podstawę do budowania dalszej relacji i nawet do podjęcia decyzji o tym czy chce się z daną osobą współpracować czy nie.

K: A jeśli słucha nas jakaś panna młoda, bo tak może się zdarzyć to czy dla panien młodych miałabyś jakąś jedną złotą radę po prostu wiesz, która ułatwi im planowanie wszystkiego?

M: Jedną złotą radę.. Ja myślę, że taka najlepsza i najzdrowsza rada to jest taka, żeby dzień przed ślubem odpuścić sobie wszystko co stresuje, zostawić to co się daje.

K: Da się?

M: Da się częściowo. Ja ogólnie myślę, że jestem też mistrzem w odmawianiu sobie niektórych rzeczy. Jeżeli sobie wmówię, że to będzie, ten dzień w ogóle jeżeli będzie wyglądał tak jak będzie wyglądał to będzie super i tak będzie. Ja sobie po prostu to wmawiam i w to ekspresowo wierzę. I myślę, że ludzie też mogą, jeżeli się nastawią pozytywnie i stwierdzą: dobrze, nieważne, że coś tam nie dojechało, że jakiś gość nie mógł przyjechać, że tak właściwie jest opóźnienie z czymś tam to mimo wszystko i tak dzieje się to co najważniejsze. I tak właściwie najbliższe osoby są i ten dzień będzie wyglądał tak jak ma wyglądać.

K: Czyli po prostu mniej się przejmować?

M: Mniej się przejmować, po prostu odpuścić sobie rzeczy na ostatnią chwilę, te na które się nie ma wpływu i z którymi nie jest się w stanie nic zrobić już. Tylko tak powiedzmy dzień przed, wcześniej jeszcze można walczyć.

K: Ok. No i to jest bardzo ważne, myślę, dla każdej panny młodej.

[00:40:00]

A zresztą myślę też, że dla osób z branży, bo my jako osoby, które pracujemy na ślubach też się zawsze stresujemy bardzo tym dniem ślubu. Także chciałabym jakby tę Twoją radę przełożyć trochę dla fotografów i innych osób, które na ślubach pojawiają się służbowo, żeby też ten dzień przed się trochę wyluzować i nie przychodzić na przykład zestresowanym do panny młodej, bo to też może jeszcze pogorszyć jej sytuację tego dnia.

M: No, wystarczy myśleć, że zapewne ta panna młoda jest 10 razy bardziej zestresowana więc [wypowiedź niezrozumiała 00:40:31] gorszej sytuacji.

K: I tym pozytywnym akcentem chciałabym podziękować Ci bardzo za dzisiejszą rozmowę i cieszę się bardzo, że zgodziłaś się na spotkanie ze mną i na to, żeby trochę otworzyć się i pokazać z takiej strony ludzkiej Twojego bloga, a nie tylko ze strony tekstu. Myślę, że wielu z nas z przyjemnością jeszcze raz posłucha naszej rozmowy i po prostu usłyszy Cię na żywo, a nie tylko poczyta. Także dzięki wielkie i mam nadzieję, że do kolejnego spotkania na żywo.

M: Dziękuję za rozmowę, za spotkanie i też do zobaczenia.

K: Cześć!

J: Dziękuję za słuchanie tego odcinka podcastu, czekam na Wasze komentarze na grupie „Niezłe Aparaty” podcast na Facebooku. Jeśli znacie fotografów, którzy z niewiadomych względów nie słuchają jeszcze „Niezłych Aparatów”, to proszę o podesłanie im linka do tej audycji. Dzięki Wam właśnie podcast rośnie, buduje swoją popularność, a dzięki popularności mogę zapraszać kolejnych gości do audycji. Także dzięki, do usłyszenia za tydzień.

Leave A

Comment

20 kwietnia 2017
Czas start! Póki dzieciaki w przedszkolu :D
Odpowiedz
20 kwietnia 2017
super!! <3 trzeba by dziecię do drzemki nakłonić... :D
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Moje tez możesz nakłonić 😂
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Marcin Pietrucha z Twoim ciut łatwiej, bo to chyba jeszcze etap "śpię, jem i takie tam", a M. to na duracell'ach biega ;p
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Klodia Wolińska No niestety nie jest tak łatwo 😞
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Marcin Pietrucha wiem, wiem, Młody też nie był z tych ciągle śpiących. może Cię nie pocieszę, ale... w nocy pobudki skończyły się wraz z ukończeniem drugiego roku życia.. ;pp
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    może uśnie podczas słuchania? :D
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Kasia Siwko zagłuszy... zagłuszy, zakrzyczy, zaśpiewa, ale nie zaśnie ;pp
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Mój to chyba jeszcze za bardzo nie słyszy 😉
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
o nieeee nie teraz Ja już cisnę po dzieciaki :( Ale oki jutro wstaję o 4;00 to sobie podelektuję się kolejnym podcastem :)
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    tyle się męczyć? :o to jak siedzenie przy pudełku ulubionych czekoladek i patrzenie się na nie :D
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    aaaa wstajesz o 4.00... to budziki naturalne Twoje w postaci dzieci, czy taka dyscyplina?! :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    niestety taka dyscyplina :( Cały zeszły sezon tak obrabiałam Wtedy jestem najbardziej produktywna choć moment wyjścia z łóżka o tak nieludzkiej poże jest koszmarem :(
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    wtedy wyglądam tak
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
no to dzisiaj nadrabiamy zaległości :)
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    hihi :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    a tu Kasia Kasia:) Miło było Was posłuchać:) dużo cennych rad i fakt Milena jest bardzo sympatyczna :) i właśnie rozmawiać rozmawiać to ważna rzeczy w dialagu z Parami/ Pannami i warto nad to zwrócić uwagę :)
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Idealnie, jestem w połowie i zdążę skończy słuchać przed odprawą na lotnisku!
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    a w samolocie nuda :P
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Katarzyna Pyrchała cyknij fotę z lotniska i wstaw na stories jak możesz :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Jacek Marek Siwko Jak cyknąć jak na telefonie słucham ;P mogę Ci zrzut ekranu wyslac co najwyżej :) Piotr Czechowski w samolocie mam cały sezon House of card pobrany z Netflixa, w końcu mam czas na zobaczenie zaległych odcinków ❤️
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    ufff : )
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Katarzyna Pyrchała może w odbiciu lustra? :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Jacek Marek Siwko
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Nie znalazłam lustra :-(
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Katarzyna Pyrchała no, ale wysiliłaś wyobraźnię :) super :)
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Macie (Jacek&Kasia) niesamowitą zdolność zaciekawienia słuchacza! Chociaż we wstępie było, że mogą podcast słuchać raczej kobiety, to bez pauzowania przesłuchałem wszystko i było mało:)
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Grzegorz Michalski bardzo cieszę się, że tak miło się w tym temacie wyrażasz :) Zawsze mam delikatnego 'stresa' związanego z odbiorem przez panów słuchających ;-) Fajnie, że udało się wysłuchać do końca, mam nadzieję że i Twoja ciekawość została zaspokojona :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Grzegorz Michalski fajnie słyszeć, kiedyś jeden fotograf powiedział mi takie zdanie: "jak Cię chwalą to przyjmij to do wiadomości, ale szybko zapomnij żeby sodówka nie odbiła". No nic wypada więc szybko zapomnieć hehe :)
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
ooo brawo.
Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Bardzo Fajny Podcast i Kasia ma taki mily glos i fajny smiech ze nie wiem czy nie zaczyna byc konkurecja dla naszego super prowadzacego hahaha:)
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Stella Olga Kurek no to się bardzo cieszę, nie można być w nieskończoność "Waszym ulubionym prowadzącym" haha
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    no bo moze sodowka udezyc hahaha
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Stella Olga Kurek (śmiech) dzięki 😅 do głosu się powoli przyzwyczajam aaaa bo od dziecka nie znosiłam się słuchać 😃
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Kasia Siwko a tam, kokietujesz:) Ja jestem fanem!
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Kasia, zdecydowanie musisz częściej tu występować :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Bardzo mily masz glos Kasia Siwko swietnie prowadzisz podcasty. I ja FotoGrazyna z przyjemnoscia ich slucham😉
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Stella Olga Kurek normalnie miód hahahhaa :* PS. fotoKatarzyna prawie jak fotoGrażyna nie?! <3 :D
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Krzysztof Krzemiński nie czaruj , nie czaruj :# :P <3
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Kasia Siwko ja tak z serca:) Zresztą to samo powiedziałem Jackowi w Wąsowie:)
    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Niepoprawna jest jedną z pierwszych osób, ktore 'poznaliśmy' chociaz poznalismy sie dopiero w tym roku. Raczkowalismy razem, pamietamy jej przygotowania do slubu, nie wiemy kiedy ten czas zlecial. Dziekujemy publicznie za cale wsparcie i wiele milych slow i maili. Super bylo wysłuchać tego podcastu dokladnie dzien przed slubem!
Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Rewelacyjny dobór rozmówczyni! "Śledzę" bloga Mileny od samego początku, więc słuchałam z ogromnym zaciekawieniem. Świetna wskazówka na temat pisania maili do pary młodej - sama zauważam, że im więcej serca wkładam w odpowiedź, tym bardziej owocuje to podczas spotkania. Zdziwiły mnie rabaty za ślub plenerowy, póki co słyszałam tylko o rabatach za zgodę na publikację zdjęć. Rozumiem, że każdy fotograf ma jakiś własny system, chociaż tak jak mówiła Milena, taka informacja już na samym początku rzeczywiście może zniechęcić parę młodą do dalszego kontaktu... No chyba, że komuś właśnie o taki odsiew chodzi ;)
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Agnieszka Werecha dziękuję za taką pozytywną opinię. Co do maili to w nich warto być przede wszystkim sobą, jeśli się udaje kogoś innego to pewnie szybciej czy później to wyjdzie i współpraca fotograf-para młoda nie będzie zbyt udana. Co do odsiewu, to każdy filtr na pewno wyjdzie na korzyść fotografowi, parom zresztą też. Chociaż faktycznie dziwny rabat biorąc pod uwagę, że nie każda ceremonia plenerowa wygląda pięknie...
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Ok wybiła 4:00 kawka zrobiona i ... jedziemy z kolejnym odcinkiem i obróbką - uwielbiam Dziękuję Kasia Siwko i Jacek Marek Siwko za umilanie mi tych chwil przed kompem :)
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Aneta Lewoń podziwiam! Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek wstał o tej porze, 5 to co innego :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ja podobnie podziwiam! 5 to już szybciej. albo do 3 siedzenie :D
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Ja nawet słyszałem, że fotografowie fundują parze przeloty na sesje zagraniczne ;)
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Serio? :(
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    uuuu Adam Kozłowski takiego czegoś bym nie przewidział :) Ciekawe jaki jest zwrot z inwestycji hehe. A tak poważnie to zastanawiam się czy przy takim podejściu biznes fotograficzny w ogóle się opłaca...
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jacek myślę, że już się nie opłaca ;)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Mogę zrozumieć, że jeśli wpada pierwszy destination to można się jakoś dogadać i poprosić o nocleg i przelot w zamian i dać jakaś przyjemną cenę by złapać fajne zlecenie bo przecież jakoś trzeba zacząć :) ale żeby to fotograf opłacał parze loty - słabo... szczególnie, że można poleciec na 2-3 dni gdziekolwiek i znaleźć tam parę do zdjęć - wtedy problem rozwiązuje się sam i nie trzeba płacić :-) a i pary chętnie zapłacą :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Znacie jakąś inną branżę, gdzie zleceniobiorca tak się "nagina" jak to z tym fundowaniem parze młodej przelotu? A potem się dziwimy, że rynek zepsuty... masakra.... Zepsuty, ale przez właśnie fotografów.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Przemysław Markowski Bariery wejścia do biznesu foto są bardzo niskie i zasadniczo nie wymagają wielkich kwalifikacji, nakłady finansowe są też stosunkowo niskie. To nie fotografowie psują ten runek. To się po prostu samo zmienia. Ta branża robi się po prostu pospolita.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Paweł Przeździak Owszem jest pospolita, tak jak mechanik samochodowy. Widziałeś kiedyś, żeby mechanik naprawiał coś za darmo? Do portfolio? ;)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Przemysław Markowski nie widziałem :(
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Przemysław Markowski No np swój samochód do startów w różnych wyścigach bądź tuning. Trochę się pobawi a później otwiera warsztat. Dodatkowo jest już lubianym mechanikiem, który specjalizuje się w danym aucie, naprawia znajomym za nieduży pieniądz a koniec końców otwiera duży komercyjny warsztat. Różnica jest też taka że mechanika jest kojarzona z ciężką pracą, a fotografia z przyjemnym hobby.
    Odpowiedz
    22 kwietnia 2017
    Wydaje mi się że to już jest rywalizacja z samym sobą na zasadzie muszę polecieć wykosztować się aby pokazać aby zabłysnąć już nie tyle zdjęciami ale tytułem, typu plener tu a tu. Byłem tam i tam. Mój jeden z najdziwniejszych plenerów był na tyłach remontowanego ich domu 😊 na miejscu 😊 młodzi nie chcieli pleneru . Więc w niedzielę pojechałem do nich na "kawę " 😉 namowilem ich na ponowne ubranie się w ślubna odzież i zrobiliśmy zabawę na rozwalonym ogrodku. Do dziś używam tych zdjęć do reklamy.
    Odpowiedz
    22 kwietnia 2017
    ... nie trzeba było nigdzie lecieć a koszta zerowe, A ile czasu zaoszczędzone 😊
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Jacek Marek Siwko Czy da się coś zrobić by Wasi rozmówcy mówili głośniej lub bardziej do mikrofonu ? Podcastów słucham głównie w samochodzie a z tego wczorajszego połowy nie słyszałem przez ciche mówienie Mileny.
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Podcast z Mileną nagrywałam niestety na trochę zanim ogarnęliśmy temat z dźwiękiem :) więc w tej kwestii już od kilku odcinków jest coś zrobione :)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Wow, serio?
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Serio niestety :(
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Maciej Suwalowski a jak:P
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ja nawiązywałem do postu Jacek Marek Siwko. To co ty piszesz to jeszcze większy absurd :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Maciej Suwalowski jak to absurd? Rozwiń proszę, nie widziałeś miejsc w jakich w Polsce się robi plenerowe ceremonie? Czasem wystarczy wejść sobie na stronę miejscówki ślubnej i oni tam się "chwalą" zdjęciami z uroczystości plenerowych właśnie, których byś bez rabatu nie sfotografował :P
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Haha sory, bo zamieszaly się komentarze. Moje "Wow, serio" to było zdziwienie dotyczące rabatów na ceremonie plenerowe. Natomiast absurd był odpowiedzią na komentarz Adam Kozłowski
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Zamieszane :)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Nigdy nie słyszałam o takim rabacie...
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Katarzyna Pyrchała jak to nigdy jak wczoraj słyszałaś w podcaście :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Kurde ale w sensie, że poza tym co powiedziała Milena :-) a zanim znalazłam fotografa na swój ślub robiłam reasearch i uwierz, że nikt nie wspomniał o rabacie na ślub plenerowy, bo taki też planuję mieć :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Katarzyna Pyrchała Ty się nie porównuj do Mileny, ona przeczytała wszystkie hasła na Wikipedii związane ze ślubem i sprawdziła wyniki w Google na hasło fotograf ślubny do 1000 strony wyników... Nie no żartuję, ale wiadomo, że Milena trochę głębiej siedzi w temacie niż większość panien młodych
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jacek nie wierz co robię po nocach :P przyjaźnię się z konsultantką ślubną i spotykam z ludźmi z branży, organizuję targi - więc prześwietlam branżę codziennie :D i niestety to w ogóle nie pomaga przy organizacji swojego ślubu :P
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
A mnie nie dziwi. Jesli fotograf chce robic takie sluby to musi je miec w portfolio. Tyle sie slyszy rad marketingowych jak to zrobic, ze danie rabatu za taki kontrakt nie jest niczym "złym". Niektorzy potrafili robic takie sluby za darmo jak wchodzila moda, zeby tylko miec je w portfolio
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ja robię tak, że na stronie mam chyba 4 śluby i wszystkie plenerowe chyba (nawet już nie pamietam, muszę odświeżyć stronę!) i dzięki nim mam dużo w tym roku ślubów plenerowych podpisanych a i sezon zajął mi się bardzo szybko :) coś w tym jest ale żeby dawać rabat bo ślub w plenerze?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Kasia Pawlica ok, ale w poście mowa o sposób w jaki jest to komunikowane parze młodej, a mi chodzi bardziej o to, że dajesz info, że jest rabat chociaż masz na początku szczątkowe informacje o tym jak będzie wyglądała uroczystość. Przecież ceremonia plenerowa nie oznacza, że będzie pięknie, tylko mały procent wśród wszystkich jest perełkami
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Kasia, no tak jest. Pamiętam, że jak rozmawialam z kilkoma fotografami na ten temat, to tak mi wlasnie radzili. Jacku, wiem wiem, masz rację - ja napisałam ogolnie jak jest i jaka jest strategia
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    w zeszłym sezonie fotografowałam jeden ślub razem ze znajomą fotografką - bo był piękny i miałam wolny termin - więc wykorzystując sytuacje wymieniłyśmy się ślubami, idąc na nie w duecie :) i zarówno ten mój, na którym była ona jak i jej - były bardzo fajnymi ślubami i dały nam sporo zleceń :) w tym roku tez planuje jeden taki ślub z kimś znajomym :) to według mnie lepsza opcja niż rabaty dla par :) trzeba przyciągać osoby, które wiedzą, że za usługi trzeba płacić :)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Nie dalej jak tydzień temu dziewczyna szukała usługodawców na ślub na plaży. Fotografa tfp. Linków było dwucyfrowo
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Darek Cze Piel na plaży? Z piaskiem w obiektywie? :) I pewnie w pełnym słońcu.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Chyba miała też niewielki budżet z tego co pamietam :)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Po latach moge powiedziec, ze wolimy piekny kosciol niz plener pod drzewem o 14:00 w lipcu, z bezosobowa ceremonia i 10 minutami na wszystko
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Karolina Miądowicz zgadzam się, 14 w lipcu jest bardzo cieżka więc stawka razy dwa :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Nie wiem. Cywilne sluby w Polsce sa zazwyczaj tak bezosobowe, ze to az przykre. To juz naprawde lepiej isc rano do urzedu i pozniej skorzystac ze slubu humanistycznego. No ale jak jest w urzędach kazdy wie :D.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    kurcze, a ja mam kompletnie inne wrażenie. Wszystkie sluby cywilne jakie fotografowałam były wesołe, pełne pieknych emocji. A w Kościele jak połowa pary nie jest obcokrajowcem to ślub wyglada jak pogrzeb albo stypa
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    My mamy inne doswiadczenia. Ale co człowiek to inaczej. Fakt, dwujezyczne maja totalnie inna energię. Oczywiscie zdarzają się tez fajni urzednicy, którzy powiedza cos od siebie. Tak samo jak zdarzaja sie nieprzyjemni ksieza i stypy zamiast usmiechu. Ale świadomość swiatla i godzin jest niestety slaba. I często nieprzemyslenie planu B w razie zimna, deszczu itd.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Karola, na pewno masz większe doświadczenie ode mnie, zobaczymy po tym sezonie, może zmienię zdanie :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    To chyba po prostu zależy jak sie trafi. Sa genialne plenery, sa niefajne koscioly. ;)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    My chyba mamy doświadczenie takie pół na pół - zdarzały się plenerowe w lipcu, w pełnej... lampie i nikomu to nie przeszkadzało, było turbo-magicznie, wzruszająco, a zdarzały się takie, na których pot lał się z czoła na samą myśl o tym, że z tych 2 posągów siedzących przed obrażonym na świat urzędnikiem trzeba coś fotograficznie wykrzesać 📸
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    U mnie często to kościelny był bardziej bezosobowy, jak ksiądz nie znał pary wcześniej. Na cywilnych często jest swobodniej, radośniej. Oczywiście nie ma reguły, bywa dobrze/średnio i tu i tu.
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Moim zdaniem takimi rabatami sami pod sobą kopiemy dołki. Poczta pantoflową jest prężna a i trendy widzą wszyscy i ludzie wyczuwają gdzie opłaca nam się jechać a gdzie nie i na ślub plenerowy będą dębić u nas rabat tylko dlatego, że fotografowie sami uczą tego klientów niestety...
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Albo na slub w piątek. Albo w maju. Bo jak wiadomo, w piątki pracuje sie mniej i lzej :D.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    No nie wiedziałaś? Mogłaś w piątek robić nic a tu fuszka Ci wpada to bez rabatu ani rusz!
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek :) to jest dobre: ślub w piątek robisz z rabatem będąc wypoczętym fotografem a sobotę na zmęczeniu robisz za pełną stawkę... Ha niezły customer service. Jak już ktoś zasługuje na zniżkę to para z soboty raczej :P
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    No dokładnie!
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    To nas wlasnie smieszy. Ze traci na tym sobotnia Para a Ci z piatku jeszcze chcieliby zniżkę
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Karolina Miądowicz rabat na ślub w tygodniu? <3 uuu cudownie! ja mam tyle ślubów w tygodniu po normalnej cenie, że aż mi teraz dziwnie, że moje pary nie pytają o rabat :D (kocham Śląskie śluby za ceremonie w każdy dzień tygodnia! choć widzę, że i Warszawa się rozhulała i mam tam ślub w czwartek :D i w poniedziałek :D )
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Z tymi rabatami w piątek to wzięło się od sal weselnych. Bo one dają rabat i potem para jest przekonana, że jest tak w pozostałych usługach (foto, video, dj, zespoły...).
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Dokładnie tak jak napisał Przemysław - sale i inne firmy z branży ślubnej dają rabaty na ślub w środku tygodnia i wiele par wręcz specjalnie organizuje ślub w czwartek bo mają taniej, co przy dużych weselach daje spore sumy oszczędności. Jeśli dzięki temu jest więcej ślubów w tygodniu to ja nie mam nic przeciwko ;)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Nie wpadłbym na taki pomysł, ale też nie wpadłbym na to że "te prawdziwe" są tylko w kościele ;)
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jakub Nowotyński póki co jest wolność słowa, można mówić co się uważa haha. A tak swoją drogą to jak poważnie traktować "ślub", z którego w każdej chwili możesz zrezygnować nie podając nawet powodu? Patrz: Państwo każe nam się słuchać decyzji urzędników we wszystkich przypadkach poza tym jednym, nie możesz przecież powiedzieć "sorry rezygnuję z płacenia tego podatku" a przy decyzji o udzieleniu "ślubu" możesz powiedzieć w każdej chwili, że jednak się pomyliłeś i decyzję urzędnika unieważni sąd. Taki off topic.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Dobra nie zaczynajmy tematu, :) bo to kij w mrowisko, ale ta argumentacja jest dla mnie zupełnie fałszywa
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jakub Nowotyński ale nie podałeś żadnego argumentu, który zbiłby mój tok rozumowania, a chętnie usłyszę :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Zrobi nam się dyskusja światopoglądowa a to może się nigdy nie skończyc... To jak Bazyl, jest Bóg czy go nie ma" Jest motór! ;)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Niestety ale ślub zawarty w kościele też może unieważnić grupa ludzi, sąd kościelny. Owszem dłużej to trwa, ale to nie zmienia faktu, że w obu przypadkach to są tylko uzgodnienia formalne między ludźmi, więc określanie czy jeden jest bardziej prawdziwy od drugiego, albo który trzeba poważniej traktować jest z punktu widzenia logiki bez sensu ;) Co innego z punktu widzenia serca, duszy, emocji i uczuć... tutaj nie ma dyskusji bo to są sprawy osobiste.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Fajnie by było, gdyby Wasz klient nigdy nie poczuł, że jego ślub/ceremonia/zwał jak zwał jest w jakiś sposób gorsza.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ślubu Kościelnego nie można unieważnic. Jeżeli wszystkie czynniki były spełnione przed ślubem to ślub jest nieodwołalny. Może on być jednak nieważny w chwili składania go co właśnie bada sąd kościelny. Nieważny jeżeli ukryta została świadomie choroba psychiczną lub fizyczna, ukryte zostały wiadomości o posiadanych dzieciach itp. A wg mnie Jacek ma rację. Świadomy ślub przed Bogiem jest do śmierci i nic nie może go Znieść. Wtedy partner ma pewność że ślub jest jedyny i wynikają z niego konsekwencje i obowiązek dbania o wierność, szczerość i dobro wspólne. Przysięga Kościelna zawiera wszystko co jest gwarancja szczęścia i pełni w związku. Jeżeli pomija się cokolwiek z jej treści niesie to za sobą ryzyko nieudania się małżeństwa. Grunt, aby śluby składać sobie świadomie i walczyć aby ich dotrzymać.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jak można mówić ludziom że w zasadzie to bez ślubu kościelnego zawarli jedynie "coś" na ceremonii? Ludzie, ktoś to słyszy? Nie jesteście godni nazywać naszego małżeństwa, małżeństwem, jeśli nie zrobiliście tego w kościele...? Brakuje tylko na stronach fotografów ślubnych, którzy w zasadzie nie robią ślubów cywilnych tylko ceremonie, brakuje tam klauzuli sumienia!
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jakub weź się nie spinaj i też siebie posłuchaj :) wyolbrzymiasz słowa innych. Oczywiście że są to małżeństwa ale na innych zasadach. Ale slub z idei powinien być nierozerwalny, a ceremonię w USC dają furtkę gdybym się jednak rozmyślił składam wniosek i już mnie nie obowiązuje co obiecywałem.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    To nie spina tylko ręce mi opadają, jak słyszę iż małżeństwo to tylko w kościele (takie padły słowa) w komentarzach zresztą też. To kwestia wiary, a nie instytucji, dla mnie kościół to urząd jak każdy inny, a to że wierzysz to super, masz prawo, tak jak ja mam prawo nie wierzyć. Żaden ślub nie jest "nierozerwalny" różne rzeczy mogą się w życiu wydarzyć i to czy brali ślub kościelny czy cywilny to nie ma znaczenia.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    To jest wartościowanie ludzkich uczuć
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jakub cieszę się, że możemy podyskutować i wcale nie sądzę że to, że masz inne zdanie czyni Cię kimś gorszym czy innej jakości :) Jedno i drugie małżeństwo jest małżeństwem i tak jak piszesz to od małżonków zależy jaką będzie ono miało jakość. Tyle kwoli informacji małżeństwo sakramentalne jest jedno i nie kończy się w chwili rozejścia się małżonków. I jeżeli nie uznajesz Kościoła to głupotą byłoby składać w nim ślub bo byłby hipokryzją :) tyle, że masa ludzi nie żyje wiarą a idą przed ołtarz. To mija się z celem. To tak jakby chodzili do najlepszych lekarzy ale mieli w 4 literach co oni im powiedzą :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    I nigdzie nie ma tu mowy o wartosciowaniu uczuć :) Każda miłość jest tak samo piękna. Niewiem skąd ten wniosek. Wkładasz zbyt dużo słów w usta innych. To niegrzeczne :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Piotr Hołowienko W podcascie padły takie słowa choć "między wierszami" Potem Marek też napisał ze nie traktuje tego poważnie, zaraz dodam screen, ty też zasugerowałeś mocno serduszkiem że jest to bliskie Twemu sercu :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    2
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    No to ja jestem "niegrzeczny" skoro mojego wyboru nie można traktować poważnie?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Przecież Jacek powiedział o jakości ślubu. Ślub czy inaczej obietnicą/zobowiązanie. Nie powiedział nic o uczuciach czy wartości związku. Po drugie czytanie między wierszami ma to do siebie, że czytamy to po swojemu. Kasia dokładnie rozgraniczyła wartość obietnicy której nie można odwołać od obietnicy z której można zrezygnować. A niegrzecznie jest wkładać innym nie ich słowa do ust :) nie napisałem że Ty jesteś niegrzeczny tylko, że takie zachowanie jest niegrzeczne. I nikt tu nie pisze, że Twój wybór jest niepoważny bo jeżeli świadomie obiecujesz "do śmierci" i się tego twardo trzymasz tej obietnicy choćby nawet związek z Żoną miałby Cię doprowadzić "do śmierci" to chwała Ci za to! :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Piotr Hołowienko "A tak swoją drogą to jak poważnie traktować "ślub", z którego w każdej chwili możesz zrezygnować nie podając nawet powodu? " To czytanie między wierszami?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    "jak poważnie traktować obietnicę z której w każdej chwili możesz zrezygnować"? Coś jest niejasne? Czy Jacek Marek Siwko napisał coś o uczuciach, czy kategorii jakości związku?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    jeśli już tak dosłownie chcesz traktować słowa, to gdzie ja napisałem o uczuciach czy wartościach w związku? I kto napisał tu coś o świadomości obietnicy? :) Pisałem o wartościowaniu ślubów na te lepsze przed Twoim Bogiem i te gorsze przed urzędnikiem
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    "To jest wartościowanie ludzkich uczuć" :) nikt tu nie wartościuje ani ludzi, ani uczuć, ani związku między nimi tylko wartościuje pewność jednej przysięgi, która gwarantuje nierozerwalnosc a drugiej w której często brakuje słów "aż do śmierci"
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Piotr Hołowienko Gwarantuje :D dobre sobie
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Wszystko to kwestia światopoglądu, a sprowadzasz to do kwestii wiary właśnie.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ten temat już poruszałem wyżej :) dlatego ludzie wierzący świadomie składają ślub zapraszając do niego Boga bo mają świadomość że po ludzku to zadanie prawie niewykonalne :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    A ci niewierzący robią to nieświadomie?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    No miałem na myśli że świadomie zapraszają Boga podczas ślubu do pomocy w dotrzymaniu przysięgi małżeńskiej :) w tym rzecz - znów interpretujesz po swojemu
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ale Boga nie ma ;)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jest świadomość!
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Każda ceremonia jest świadomie składana tylko istota w tym co się obiecuję :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Takie słowa nie padły, padły inne
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Ale super że o tym mówisz :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    A ja Go mam to szczęście spotkałem więc na nic mówienie mi o tym, że go nie ma :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    CZyli doszliśmy do sedna
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Dokładnie :) i niesamowicie cieszę się że w pełni kultury dyskusji :) musimy teraz wypić dobrego browara :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    :) hator hator hator
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Musiałem wygooglować co do mnie napisałeś xD przypomniałeś mi dzieciństwo :) do zobaczenia na Browarze - stawiam pierwszego. W Rzeszowie bądź gdzieś w świecie.
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Musiałem wygooglować co do mnie napisałeś :) przypomniałeś mi dzieciństwo. Zatem do zobaczenia w Rzeszowie lub gdzieś w świecie. Stawiam pierwszego! 🍻
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Piotr Hołowienko ;) dobra
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Póki co nie udzielałem takich rabatów ale nie ukrywam, że myślałem o tym kiedy miałem zapytanie na ślub w bardzo atrakcyjnym miejscu. Z jednej strony myślałem sobie "kurczę bardzo bym chciał to wziąć nawet taniej aby mieć w portfolio" a z drugiej strony myślałem "jak ktoś robi taki ślub to niech wyda poważne pieniądze.
Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Jeden wyda na reklamę w sieci a ktoś inny udzieli rabatu bo stwierdzi, że na tym więcej zyska. Osobiście myślę, że ta druga opcja może być bardziej efektowna choć ma swoje minusy właśnie w postaci kopania pod sobą dołka na przyszłość, przyzwyczajając klientów do takich praktyk co w rezultacie skutkuje tym, że ciężko przebić się z wyższą ceną.
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Jerzy Ledziński jest takie niebezpieczeństwo, że wpadniesz w spiralę rabatów i ciężko będzie wejść z ofertą na wyższy poziom to fakt
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    dokładnie tak
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Kasiu! "Bo to jest ślub a inne to tylko ceremonie" <3
Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Od początku "Panny Niepoprawnej" nie śledzę, ale od długiego czasu jestem przyklejona do bloga Mileny. Świetnie było Was posłuchać dziewczyny! Coś innego, odbiegającego od cotygodniowych burz fotograficznych :) widać kolejny wspólny punkt każdego nagrania. Milena robi to co robi z pasji i tu pojawia się temat wynagrodzenia. Że tu jako pierwsze stawia działanie z innymi i wspomaganie ich, a potem finanse. Mega dobrze słuchać takich osób. Świetne cotygodniowe nakręcanie! :)
Odpowiedz
21 kwietnia 2017
widze ze ilość 'like' pokazała że nie jest to najlepszy odcinek..
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Uważaj co piszesz haha
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    ? tylko chwalić można?
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    To tak odnośnie tego co było w odcinku :)
    Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Tak się zastanawiam czysto teoretycznie... Jak złapać pierwsze "oryginalne" zlecenia bez rabatów? Jak wzbogacić portfolio właśnie o stodołę/plażę, kiedy się zaczyna? Rozumiem tezę, że to psucie rynku itd. Ale w poprzednich podcastach usłyszałam również o "przekrętach" w celu wejścia w rynek i jakoś te rabaty wydają mi się podobną taktyką.
Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    Aniu zagadaj do kogoś, kogo zdjęcia Ci się podobają czy nie możesz pójść jako drugi foto - ja tak zaczynałam i mimo, że te śluby nie były jakieś super to miałam trochę obycia jak się zachowywać na ślubie i nie miałam ciśnienia, żeby oddać cały materiał gdyby mi nie wyszło :) a pierwszy plenerowy przyszedł do mnie sam, w tym sezonie miałam około 10 plenerowych :)
    Odpowiedz
    21 kwietnia 2017
    A widzisz. To jest rozwiązanie. Chociaż, wg mnie, nic nie przebije pokazania zdjęć z własnego ślubu robionych przez własnego fotografa - padłam, gdy usłyszałam o tym w jednym z podcastów :D
    Odpowiedz
26 kwietnia 2017
Szkoda, że było dość dużo o samej Milenie a mało o pannach młodych, trendach panujących, dobrych / złych "nawykach" i zachowaniach usługodawców...
Odpowiedz
9 maja 2017
No nie mogę się powstrzymać, przed skomentowaniem, bo mnie to mocno uderzyło. Wszyscy tu uwielbiamy Wasze podcasty i czuję, że panuje tu atmosfera pozytywnej wymiany, więc jest mi wręcz głupio napisać coś negatywnego. Ale po prostu muszę to z siebie wyrzucić. Milena powiedziała, że nie należy dać Pannie Młodej dać odczuć, że w jakiś sposób jej ślub jest gorszy, po czym Kasia dowaliła, że ślub to to tylko w kościele, a wszystko inne to ceremonia, nie ślub...no ręce opadają.
Odpowiedz
    9 maja 2017
    Kwestia nomenklatury się tu pojawia, a nie wartościowania czy światopoglądu.
    Odpowiedz
    9 maja 2017
    Moim zdaniem jeśli mówimy tylko o nomenklaturze, to jest ślub cywilny, a nie ceremonia cywilna, a jeśli pada stwierdzenie, że ceremonia poza kościołem to nie ślub, to dla mnie zdecydowanie jest już kwestia światopoglądowa. Oczywiście każdy ma prawo do własnego światopoglądu, co jest oczywiste i nie mam zamiaru w kwestie światopoglądowe nikomu tu wchodzić. Po prostu mnie to uderzyło jak słuchałam podcastu.
    Odpowiedz
    9 maja 2017
    Uważam, że każdy może myśleć o ślubie po swojemu. Ślub nie jest uniwersalny jedni uznają tylko kościelne, inni humanistyczne, a jeszcze inni wcale. Wrzućmy na luz, bo każdy jest inny i dla każdego jest miejsce. Peace!
    Odpowiedz