Dziś zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z Maciejem Suwałowskim, jeśli o nim nie słyszeliście to znaczy, że nie ma Was na Internetach. Po temacie SEO czas na sieci społecznościowe, nasz dzisiejszy gość wymiata na Instagramie, możecie śledzić go nawet na SnapChat co jest rzadkością (póki co w polskim światku fotograficznym).

Podcast Niezłe Aparaty na iTunes

Maćka znajdziecie w sieci:
www: www.maciejsuwalowski.com/
fb: www.facebook.com/maciejsuwalowski/
instagram: www.instagram.com/maciej.suwalowski/

Porozmawiamy o promowaniu swoich usług fotograficznych poprzez sieci społecznościowe, kondycji cen fotografów w Polsce, ofercie, docieraniu do konkretnej grupy klientów (w tym wypadku par młodych), oraz wielu innych rzeczach.

Prywatnie, Maciek jest mężem i ojcem trójki dzieci (podobnie jak Wojtek Chrapek, którego mieliście okazję posłuchać w jednym z poprzednich odcinków podcastu).

Przypominam, że archiwalne odcinki podcastu znajdziecie na stronie www.niezleaparaty.pl/podcast

Zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami na grupie Niezłe Aparaty Podcast na Facebooku www.facebook.com/groups/1633800780248095/

Dziękuję serdecznie za tyle pozytywnych komentarzy pod adresem podcastu, popularność tej audycji mnie zaskoczyła, podcast nie ma jeszcze nawet dwóch miesięcy a już może pochwalić się liczbą 18 tysięcy odsłuchań. To jest coś! Dzięki wielkie, jesteście super!

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie. Znajdziecie mnie na Instagramie lub na FB.
Instagram: www.instagram.com/jaceksiwko/
FB:www.facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłamy przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: www.jaceksiwko.com/newsletter/

Zapis rozmowy:

#8 Niezłe Aparaty & Maciej Suwałowski

J: Cześć, z tej strony Jacek Siwko. Witam Was w kolejnym odcinku „Niezłych Aparatów”.  Ciężko to w ogóle ogarnąć, ale to już jest ósmy odcinek naszego podcastu. Czas tak szybko leci, że ja już przestałem to wszystko ogarniać. Dzisiaj zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z Maciejem Suwałowskim. Jeśli o Nim nie słyszeliście to znaczy, że nie ma Was na Internetach. Oczywiście żartuję, ale w każdym żarcie być może jest troszeczkę prawdy. Chodzi mi o to, że Maciej, mówiąc kolokwialnie, wymiata w sieciach społecznościowych. Jest praktycznie wszędzie. Maćka możecie śledzić na przykład na Snapchacie, co jest w ogóle rzadkością, póki co, oczywiście w polskim światku fotograficznym. Poza tym, jak zobaczycie na przykład na Instagramie to też bardzo często w tym takim okienku Instagram Stories pojawiają się śmieszne filmiki pochodzące z wytwórni Macieja. Podczas rozmowy ruszymy temat promowania swoich usług fotograficznych właśnie poprzez sieci społecznościowe. Porozmawiamy o kondycji cen fotografów w Polsce, o ofercie, docieraniu do konkretnej grupy klientów w tym wypadku par młodych oraz o wielu innych rzeczach. Prywatnie Maciek jest mężem i wraz z żoną mają trójkę dzieci. Podobnie jak gość z poprzedniej audycji, czy jednej z poprzednich audycji, Wojtek Chrapek. Także tutaj macie kolejny przykład tego, że się da prowadzić fajnie funkcjonującą firmę i być także głową rodziny. No ale to nic się nie dzieje bez udziału naszych kochanych żon także tutaj też Maciek będzie wspominał, podobnie jak Wojtek, zresztą ja tak samo sądzę. Przypominam, że archiwalne odcinki podcastu znajdziecie na stronie www.niezłeaparaty.pl I tradycyjnie namawiam Was, żebyście spróbowali wyłapać choć jedną rzecz, którą możecie dziś lub najpóźniej jutro zastosować w swoim biznesie fotograficznym. Niech ten podcast będzie takim motywatorem do tego, żeby działać na rzecz rozwoju własnej firmy. Dzięki za uwagę i zapraszam Was do słuchania rozmowy z Maciejem Suwałowskim.

J: Wielkie dzięki, że zgodziłeś się przyjąć zaproszenie. Wiem, że Ty jesteś  mega zajęty. Cały czas gdzieś tam w różnych formach online Cię można spotkać. Proponuję, żebyśmy zaczęli od czegoś co nazywam magiczną historią. Jako że jeden z Twoich przydomków to „magic”, nie wiem czy dobrze, poprawnie to wymawiam.

M: Jak najbardziej tak. Możesz mówić Maciej, bo Ty umiesz…

J: Maciej, no praktycznie tutaj nie mam problemu, żeby to wymówić. Rozumiem, że „Magic” nazwa zagraniczna dla Ciebie.

M: Tak. Znaczy wiesz co, no to się wzięło od tego, że nigdy zagranicą nie potrafi zapamiętać imienia Maciek albo Maciej i nie wiedzą co to jest, nie wiedzą jak to przeczytać. Mają bardzo duży z tym problem. I ktoś kiedyś usłyszał „magic”, jak ja powiedziałem Maciek i tak już zostało, nie.

J: Yhym. Przykleiło Ci się do Ciebie.

M: Przykleiło się do mnie, tak, tak, tak, z branży, że tak powiem.

J: Ok. Słuchaj Maćku, ja to się w ogóle stało, że wziąłeś aparat do ręki?

M: Wiesz co, to było ładnych ju lat temu, czyli jakąś chwilę przed moim ślubem. Znaczy, ja zawsze lubiłem zdjęcia i zawsze.. w zasadzie zdałem sobie z tego sprawę całkiem niedawno jak rozmawiałem trochę z moją żoną i ona mówi: no wiesz, jak tam zaczynaliśmy się spotykać to Ty zawsze pokazywałeś jakieś zdjęcia no nie? Ja sobie myślę, że kurczę, faktycznie pokazywałem zdjęcia, lubiłem albumy, ale nigdy nie robiłem zdjęć, nie? W sensie robiłem zdjęcia jako pamiątki, ale nigdy ich nie robiłem, nie jestem dzieckiem, nie wiem, analogowej fotografii. Nigdy nie miałem aparatu. No może dostałem na komunię jakiś aparat, który się zepsuł, albo baterie się skończyły dosyć szybko. I do mniej więcej nie wiem którego roku życia, 24 nie miałem styczności żadnej ze sprzętem fotograficznym ani niczym takim. Chwilę przed moim ślubem, mniej więcej rok, moja żona – jakby ona była takim motorem do tego, że chcesz coś no to to rób, a nie gadaj o tym albo myśl o tym, no nie. Więc jakby chcesz mieć aparat, spoko. I nawet, o ile dobrze pamiętam, czy ona mi pożyczyła pieniądze czy jak był motyw, że ja jej wisiałem jakieś pieniądze, zarobiłem je i ona powiedziała: nie oddawaj mi tego, kup sobie aparat. No i kupiłem. Pamiętam, to było Fuji S6500. To był taki zaawansowany kompakt, nazwijmy to, z jakimś tam zoomem i tak dalej. I nawet całkiem fajne robił zdjęcia. No ale szybko przestał mi wystarczać, nie. Zacząłem potrzebować czegoś więcej i następnym krokiem była lustrzanka Olympus E – 410, którą jakoś przed ślubem sobie już kupiliśmy razem. No, na ślubie robił mi zdjęcia Sebastian Małachowski, który był moim kolegą, którego znałem wcześniej, że tak powiem, z poprzedniego jego życia i z poprzedniego mojego życia czyli muzycznego. Ponieważ ja kiedyś grałem na gitarze, on kiedyś grał na perkusji i spotkaliśmy się kiedyś tam grając jakieś koncerty. Kiedyś towarzyszyłem ich zespołowi. To byli też dobrzy znajomi i oni jakby jego zatrudnili jako perkusistę i jakby tak się znaliśmy. I kiedyś po prostu na Internetach i szukając właśnie jakichś tam informacji o aparatach na forum chyba cyberfoto to było i patrzę, że tam Seba czy tam, on no Gary miał ksywę, Seba miał ksywę Gary.

[00:05:00]

I tak patrzę, kurczę, to jest on, nie, i co, on teraz zdjęcia robi, nie gra na perkusji? Tak jak szedł, słowa do słowa, zacząłem go śledzić, zacząłem obserwować jego no robotę i zatrudniłem go na ślub. No i zrobił świetne zdjęcia! Bardzo je lubię. Do tego momentu wisi tutaj jedno zdjęcie jego na ścianie. I jakby zainspirował mnie do tego, że można robić fajne zdjęcia ogólnie takie jakby… na początku ja szedłem drogą portretową, nie myślałem w ogóle o ślubach. Więc jakby sobie fociłem po prostu moją żonę, zrobiłem jakiegoś takiego bloga prostego. Jakby gdzieś to wrzucałem do Internetu. No ale tak to się zaczęło, że jakiś tam znajomy się zapytał: a może zrobisz mi ślub? Potem inny znajomy się zapytał. I tak od slubu do ślubu było 7, 10, 20, 30.

J: I wtedy połknąłeś bakcyla ślubnego?

M: I wtedy, tak. Chociaż jeszcze ja mam.. przez długi czas ja pracowałem, nie, bo jakby my od razu po ślubie, że tak powiem, postanowiliśmy mieć dzieci, jedno, drugie, teraz trzecie więc jakbym.. i całe utrzymanie rodziny było na mnie więc od początku ja.. jakby ja skończyłem, prawie skończyłem Politechnikę Warszawską, technikę świetlną, taką specjalizację i zajmowałem się projektowaniem oświetlenia przez wiele, wiele lat, aż do zeszłego roku, nie. Więc ciągnąłem te dwie rzeczy na raz, przez pierwsze dwa lata ciągnąłem na zasadzie, że tam robiłem jakby, no miałem etat nazwijmy to i miałem 10, 15 ślubów. Ale potem w którymś momencie w 2014 tak się obudziłem i stwierdziłem, dobra, no nie można tak ciągnąć tego bez końca. Albo w tą, albo w tą, no nie. I stwierdziłem, że nie mam zamiaru dalej siedzieć w tym biurze i muszę podjąć kroki, żeby po prostu wziąć się do działania, nie. I na początku tego roku 2014 poszedłem na dwa warsztaty fotografów ślubnych, których bardzo tam ceniłem, Jeffa Newsoma i Erika Clausena. I od tego momentu stwierdziłem, że będę cisnął, nie. Zbudowałem wtedy stronę nową, od razu zbudowałem całą po angielsku. Jak byłem.. nie to, że byłem nastawiony na rynek angielski, ale jakby w ogóle nie wiedziałem co się dzieje na rynku polskim. Nie znałem nikogo poza tym Sebastianem Małachowskim, poza kilkoma osobami, które poznałem na warsztacie Erika Clausena. Jakby nie interesowałem się tą, tym bubblem naszym polskim, tylko sobie śledziłem dalej tych zagranicznych ludzi. Jakby oni mnie bardzo inspirowali, bardzo lubiłem na to patrzeć więc stwierdziłem, no oni mają po angielsku, podoba mi się, ja mam wszystko po angielsku, wszędzie, w sensie systemy operacyjne, komputery, telefony i tak dalej. Jestem jakby przyzwyczajony do tego, dlatego swoją stronę też tak zrobię, co okazało się później dobrym krokiem. No i od tego 2014 to co tam, zacząłem jakby mocniej jakby dążyć do tego, żeby zrezygnować z roboty, co i tak nastąpiło dopiero po dwóch latach, nie, czyli w 2016, w zeszłym roku na początku, no. Czy to się kwalifikuje jako opowieść o magic story?

J: Magic story, tak. Ja słucham wiesz, nic się nie odzywam, bo szczerze mówiąc, mnie zmasakrowała ta początkowa informacja, że wiesz, że żonie kasę wisiałeś, nie. W ogóle jaki dżentelmen kobiecie wisi pieniądze, nie, zacznijmy od tego. No ale fajnie wiesz, koniec końców się to dobrze skończyło, no nie, bo wiesz, ona była Twoim takim mecenasem, Cię pchnęła gdzieś tam. Słuchaj, a czy to właśnie też jakieś tam podszepty żony wiesz, odnośnie tego przejścia na ten no powiedzmy „pełen profesjonalizm”, że wiesz, Maciek słuchaj, musisz się ogarnąć, rzuć tą robotę i bądź tym fotografem, czy to sam po prostu doszedłeś do tego?

M: Nie no, ja sam tego chciałem, nie, ale ona mnie mocno w tym wspierała i jakby cisnęła ze mną. No i to było jakieś takie dążenie, taki plan, który no przez długi czas był takim wiesz, światełkiem w tunelu, kiedy to się w końcu stanie, nie.

J: Rozumiem. A słuchaj, bo Ty powiedziałeś taką rzecz, że tam nie śledziłeś tego półświatka, nazwijmy to, polskiego. Teraz się chyba coś zmieniło w tym temacie, bo ja bym Cię nazwał, Ty jesteś takim, no kaowcem. Nie wiem czy kojarzysz taką instytucję kaowca, w filmie „Rejs” chyba występuje takim jeden wiesz, zabawiacz czy animator, powiedzmy to, no nie? Prowadzisz różne grupy na Facebooku i że tak powiem, ostro mieszasz w naszym środowisku.

M: Yhym.

J: Powiedz, co było takim impulsem wiesz, dla Ciebie, że chcesz to robić, że jakby poświęcasz trochę tego swojego, nazwijmy to no zawodowego czasu wiesz, na nie tyle promowanie siebie i szukanie klientów, ale też robisz coś dla innych. Pomagasz innym fotografom.

M: Znaczy co było? No powiem Ci, to wyglądało tak, że gdzieś to było na.. czekaj, muszę sobie policzyć, 2015, na początku 2015 roku Junebug Weddings zaprosiło mnie do jakby polskiej listy. Oni tworzyli tam polską listę, no nie, i na tej polskiej liście, jak dostałem od nich zaproszenie, nie było nikogo, który później pojawił się WhiteSmoke Studio. I zaraz po nich pojawiłem się ja, bo jakby się na to zgodziłem. I to był taki moment, gdzie można powiedzieć, że wypłynąłem trochę, bo nagle się okazało, że jacyś ludzie się do mnie odzywają: kim Ty jesteś? Co Ty robisz? Dlaczego my o Tobie nie wiemy? I nagle się okazało, że tutaj jest świat ludzi, którzy się znają, którzy się spotykają, którzy się śledzą i tak dalej. A ja nie dość, że żyłem, że tak powiem, w przeświadczeniu, że nie ma takich osób, ale jakby no nie wiedziałem co się dzieje tu kompletnie, nie. Więc nagle tu ktoś mnie zaprosił na spotkanie, tam ktoś mnie zaprosił do jakiejś grupy. Tu się okazuje, że tu są jakieś grupy i że się ludzie wymieniają jakimiś terminami, że ludzie sobie coś komentują i tak dalej. No i się okazało, że jakby jest ten świat

[00:10:00]

i on istnieje i jest ciekawy, no nie.

J: Rozumiem. Czyli Ty byłeś po prostu w takiej jaskini ukryty.

M: Tak, dokładnie tak. Cave man.

J: Ok.

M: Jaskiniowiec. Siedziałem sobie w mojej jaskini, robiłem swoje rzeczy i śledziłem na Twiterze zagranicznych fotografów, nie?

J: Spoko. Teraz..

M: Tak to wyglądało. I też jest tak, że jakby znaczy w tym samym, bo to poszło równolegle, dokładnie to samo się zadziało u mnie jakby na rynku polskim jak na rynku, że tak powiem, zagranicznym, europejskim, bo po prostu też jakby wyszedłem do ludzi, jakby poznałem ich, oni mnie poznali. No i można powiedzieć, że równolegle nagle zacząłem mieć dużo znajomych w świecie fotografii ślubnej ogólnie, no nie. I to takich znajomych, których znam jakby w realu, nie to że tam internetowych znajomych, ale internetowych znajomych jakby, które to znajomości się przełożyły na znajomości w realu. I no nie wiem, no teraz mam 1830 przyjaciół, „przyjaciół” tutaj robię ten cudzysłów na Facebooku, gdzie miałem rok temu 500. I to wszystko co doszło to są fotografowie ślubni. Oczywiście nie znam ich wszystkich, ale połowę myślę znam, nie, w realu.

J: No to powiem Ci, że chyba my wszyscy tutaj cierpimy na taki syndrom posiadania tylko fotograficznych jakby znajomych tak na dłuższą metę, bo po jakimś czasie bycia fotografem ślubnym orientujesz się w tym, że: o kurczę, ja mam samych znajomych fotografów, no nie? Bo nikt inny nie ma czasu się spotkać wtedy kiedy ja mam czas, nie?

M: Yhym.

J: I my normalnie pracujemy w te weekendy, a wszyscy się spotykają w weekendy i tak naprawdę gdzieś tam wpadamy w ten własny sos. Ale to dobrze chyba, że się otworzyłeś tutaj na innych. Zauważyłeś jakiś powiedzmy, no dobra, zysk, że tak powiem, dla biznesu Twojego, że wiesz, że wyszedłeś tutaj do ludzi?

M: Tak. Znaczy na pewno rozwój, chociaż na początki taki wiesz, taki kopniak, że nie konkurencyjny, ale widzisz kurczę, inni się rozwijają, coś tam robią to ja też będę robił, no nie. I jakby jest taka motywacja do działania na pewno widząc, obserwując co się dzieje u innych. Aczkolwiek, jakby to obserwowanie z którego dużo się nauczyłem też nie trwało za długo, bo z kolei jakby w którymś momencie mając właśnie 1700 znajomych na Facebooku okazuje się, że Twój feed ogranicza się do samych zdjęć ślubnych więc wywaliłem to wszystko z feeda. w tym momencie jakby jak wchodzę na Facebooka to widzę co naprawdę robią moi znajomi, a nie zdjęcia ślubne, co jakby sobie cenię. A jak chcę sobie obejrzeć zdjęcia ślubne to jest grupa przyjaciół na Facebooku, że tak powiem, są zgrupowani w jednym miejscu. No jedną rzeczą klasycznie co robię więc mimo że ktoś się oburzy na to, że jeżeli dodaje mnie jakiś fotograf to ja z miejsca klikam: unfollow, no nie? W sensie, że jakby jeżeli go nie znam, jakby nie wiem, nie znam go nie wiem, osobiście albo znam go, bo mi się przywitał ze mną na jakimś spotkaniu to ja go nie śledzę, no nie. W sensie dodaję go do znajomych, żeby mieć z nim jakiś tam kontakt jak będzie chciał coś się odezwać, żeby ja mógł się do niego odezwać i tak dalej. No ale nie śledzę go, bo jeżeli miałbym tak robić z każdym no to właśnie źle by się to skończyło, nie?

J: Myślę, że teraz część słuchaczy płacze i rwie włosy z głowy.

M: Przepraszam. Zawsze zachęcam wszystkich, jeżeli ktoś chciałby, żeby ja wyraził opinię o jego zdjęciach to niech napisze mi wiadomość. Wtedy ja chętnie spojrzę. Znaczy ja bardzo nie lubię nawet na tych, czasem się zmuszam do tego wiesz, i wchodzę na profile już nawet znajomych, którzy są takimi dobrymi znajomymi, ale których nie oglądam, bo nie mam czasu, jakby nie chce mi się patrzeć już na to samo, to się zmuszam do wchodzenia na to, ale kończy się na tym, że po 10 zdjęciach wyłączam, bo jestem.. bo mi się.. nie wiem.. bo nie mogę dalej oglądać, nie.

J: Nie, no to naturalne wiesz, ile można oglądać w kółko zdjęcia ślubne, nie? Chociażby one były nie wiem, nie wiadomo jak piękne to jednak tej inspiracji gdzieś tam trzeba szukać gdzieś indziej. To może powiedz gdzie szukasz takiej inspiracji wiesz, co Ci daje takiego kopa?

M: Wiesz co, ja nie mam takich miejsc, gdzie szuka bezpośrednio, że nie wiem, wchodzę gdzieś i się inspiruję, nie. Oczywiście Instgram to jest miejsce, tam śledzę fotografów, tam śledzę jakieś tam zdjęcia pojedyncze i tak dalej więc jeżeli chcę sobie popatrzeć na zdjęcia przeróżne, nie tylko ślubne, to wchodzę na Instgrama, nie. Lubię oglądać filmy, ale nie mam za bardzo dużo na to czasu. Jedyny film, który bardzo dużo oglądałem to są „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy”. To był chyba jedyny film, który miałem na komputerze i za każdym razem jak wsiadałem do samolotu to była jedyna rzecz, którą oglądałem. Ale jakby też oglądam inne rzeczy jak w końcu mam czas na to. Lubię filmy, lubię muzykę i jakby muzyki słucham bardzo dużo. No tak jak mówiłem, kiedyś jakby sam byłem muzykiem nazwijmy to, może niespełnionym więc muzyka gra dużą rolę w moim życiu i filmy. Różnego rodzaju magazyny, nie? Ale to nie jest tak, że nie wiem, że kupuję coś, żeby się inspirować. W sensie no jest, jakby inspiruje mnie bardziej rzeczywistość, w sensie rzeczywistość, która się dzieje, nie. Nie mam czasu na szukanie tego poza no bo jednak mam bardzo dużo rzeczy na głowie w takim codziennym życiu i że od rana muszę coś zrobić, gdzie muszę coś albo wiesz, budowanie klocków – to jest świetne zadanie.

J: No rozumiem. Znalezienie czasu przy trójce dzieci

[00:15:00]

to wiesz, w ogóle szacunek. Ale myślę, że ten temat jeszcze gdzieś tam poruszymy. Powiedziałeś Instagram i też domyślam się, że mogą nas słuchać osoby, które w ogóle jeszcze nie są aktywnymi użytkownikami Instagrama. Jakieś Twoje trzy słowa, dlaczego warto na przykład się tym zainteresować? Bo to że tam warto być na Facebooku to już chyba to dotarło nawet do świadomości takich mega Januszy, nie, że każdy rozumie, że ok, może Facebook nie jest fajny, ale tam muszę być, nie. I każdy ma tam jakieś konto. Ale Instagram wydaje się, że to dopiero gdzieś tam nabiera wiatru w żagle w Polsce.

M: Wiesz co, no w Polsce, tak, tak. I Instagram jest już, prawda jest taka, i ona jest smutna, że jest dosyć późno, żeby wskoczyć do pociągu instagramowego na świecie. W sensie ci wszyscy ludzie, których oglądamy, którzy mają po 130 tysięcy, 70 tysięcy followerów to jakby oni złapali moment w odpowiednim, w sensie złapali moment, złapali ten wiatr w żagle w odpowiedniej chwili i teraz już mają tam bardzo dobrą pozycję, nie. I to jest bardzo trudne teraz się przebić tam. Natomiast w Polsce, no spójrzmy na to w ten sposób, że jeżeli Polska jest nie wiem, dwa, trzy lata za rynkiem europejskim, gdzie standardem już rok, dwa lata temu było to, że są fotografowie, którzy bookują 90 % swoich ślubów przez Instagrama, a młodzież naprawdę korzysta z Instagrama w Polsce w tych dzisiejszych dniach i nawet korzysta ze Snapchata, co może dziwić wielu. Ale jakby te social media istnieją i ta młodzież odchodzi od Facebooka, no nie? Więc ja patrzę na to jakby moje trzy słowa do kogoś kto się zastanawia czy powinien tam być, czy nie powinien, żeby się zastanowił co chce robić za trzy, cztery lata. Bo jeżeli chciałby dalej robić śluby to przyszłe panny młode no gdzieś musi znaleźć, nie? A patrząc na trendy ogólnie w social mediach no to młodzież nie chce być na Facebooku, bo nie chce być w tym samym miejscu w którym są jej rodzice, no nie, ich rodzice. Więc siłą rzeczy gdzieś tam trzeba szukać następnych, nie. Facebook nie umrze, nie, nie zniknie. Na pewno będzie, na pewno będzie istniał, na pewno będzie istniał dla, że tak powiem, naszej generacji, czy tam naszego pokolenia. ABC bardzo zangielszczony. Dla naszego pokolenia on będzie się rozwijał i on pewnie dalej będzie świetną platformą dla naszego pokolenia i dalej i w tym momencie ktoś może powiedzieć, że nie chce, żeby tak było, ale tak jest. Facebook jest najlepszą platformą do sprzedawania jaka istnieje, nie?

J: Ok.

M: Do reklamowania się i do istnienia i kolejny będzie Instagram, który oczywiście jest kupiony przez Facebook i tak dalej, ale tak, no znaczy trzeba szukać miejsc, gdzie będą nasi klienci, no. Chyba, że chcemy stać w miejscu i jak nazwałeś, januszować i robić to samo przez cały czas.

J: No to spoko. Słuchaj, ja tam jakiś czas temu oglądałem Instagram feed, czy jak to tam się nazywa, nie, nie, nie.

M: Stories.

J: Stories, ok. I wiesz, i zauważyłem, Ty masz mnóstwo jakichś takich filmików powiedzmy to, rozweselających, jakieś tam różne triki, ale to chyba nie jest wiesz, jakby tutaj metoda dla każdego, nie? Trzeba chyba swój własny język tutaj znaleźć, że niekoniecznie wiesz, nie będąc osobą powiedzmy dowcipną czy tak bardzo rozrywkową jak Ty, to taki foto Janusz założy sobie Instagram i nagle wiesz, zacznie sobie doklejać jakieś różne maski na filmach więc..

M: Bo tu, jeżeli chodzi o Instagrama i bookowanie klientów to Stories moim zdaniem jest tylko dodatkiem, jest tylko uzupełnieniem do jakby głównego zadania Instagrama czyli do pokazywania zdjęć, prawda? Więc jakby po pierwsze no niech ten przysłowiowy Janusz założy Instagrama i wrzuca tam zdjęcia. To jest zadanie numer jeden. Niech wrzuca tam zdjęcia, niech będzie tam aktywny, niech spędza czas na tym Instagramie, nie? Bo nie można oczekiwać tego,  że po prostu się wrzuci zdjęcie i wszystko się zadzieje samo. Też trzeba gdzieś tam wyjść do ludzi z tym Instagramem, prawda? A Stories jest jakby tym uzupełnieniem, które pozwala pokazać, co, kto stoi za tymi zdjęciami, prawda? I bardzo wielu fotografów w momencie jak pojawiło się Instagram Stories mimo, że jakby świat fotograficzny taki był, że tak powiem, z tych stabilnych fotografów, był bardzo sceptycznie nastawiony do Snapchata, ponieważ to było coś nowego, coś niezrozumiałego dla tych ludzi, coś niezrozumiałego dla starszych ludzi i jak tu działać i tak dalej.

J: Zresztą nadal jest.

M: Zresztą nadal jest. Oczywiście! Instagram Stories kopiując jakby ten moduł, jakby spodobał się fotografom. Jakby pierwszy taki feedback, który pierwszy był wśród fotografów był taki, że w końcu mogę zobaczyć kto stoi za tymi zdjęciami, nie. Od lat śledzę to konto na Instagramie i w końcu widzę, że to jest taki gość i robi takie rzeczy i nie wiem, i tak mówi i tak wygląda i coś, i tak dalej, nie. Więc jakby to jest mocna rzecz uzupełniająca.

J: No właśnie! Bo to fajnie zobaczyć kto w ogóle te zdjęcia robi. Też takim błędem, który gdzieś tam ja obserwuję

[00:20:00]

jak wchodzę na strony fotografów, nie tylko w Polsce, ale w Polsce głównie, że wiesz, wchodzisz do tej strefy: o mnie, nie i nawet zdjęcia nie ma tego fotografa, nie. Ciężko w ogóle skojarzyć zdjęcia z twarzą.

M: Tak, tak.

J: Także…

M: Znaczy wiesz, to nie jest tak, że to jest konieczne, prawda?

J: Ale wzbudza, nie, wiesz zaufanie, a to jest…

M: Bo ten, znaczy tak, powinien się zastanowić nad tym jakby w co on celuje, co on chce robić i tak dalej. Myślę, że jednak u nas jest troszeczkę tak na tym rynku fotograficznym i dlatego my trochę staramy się to jakby boostować i budzić ludzi z letargu, że większość osób po prostu robi swoje i tyle. I nie myśli co robi, nie myśli po co to robi, nie myśli co będzie dalej. Jakby nie ma jakiejś takiej ścieżki tego, nie ma jakiejś strategii, no, czy opracowanego planu na nie wiem, na przyszły rok, nie, co chcę zrobić w przyszłym roku 2018, nie. W sensie, co ja, Maciej Suwałowski, chcę osiągnąć w roku 2018, nie. Chcę zarobić 500 tysięcy z czego 300 na ślubach, 200 nie wiem co, na sprzedawaniu koszulek z napisem: „I am magic” czy coś innego, nie. Wymyślić ten plan, żeby do niego dążyć, nie.

J: Yhym.

M: Ale myślę, że nie ma takiego spojrzenia u nas, w większości przynajmniej, nie. No bo ci, którzy je mają to moim zdaniem oni się wybiją tak czy siak.

J: Spoko. Powiedziałeś 500 tysięcy, przeraziłem się, bo połowę Ci pewnie zje podatek, ale ok. To nie jest audycja o tych sprawach. W każdym razie słuchaj, powiedziałeś już tam te trzy słowa o Insta Stories, nawiązałeś w tym momencie do Snapchata i rozumiem, że jakkolwiek januszowy ja nie byłbym ja sam tak właśnie ja też tutaj się zastanawiam wiesz, nad zasadnością wchodzenia na Snapchat przy okazji tego, że już tak podobna funkcja pojawiła się już na Instagramie, gdzie jednak kilka osób już mnie tam śledzi i jakby tworzenie nowej gdzieś tam platformy i jakby budowanie tego wszystkiego od nowa, biorąc też pod uwagę, że to jest bardzo podobne do tego, co mam na Instagramie no to nie wiem czy jest taka zasadność. Jakbyś wiesz, tutaj postarał się mnie przekonać albo nie wiem, odwieść.

M: Właśnie, dlaczego miałbym Cię przekonywać?! Znaczy nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, nie. To trzeba śledzić rynek social media i śledzić te cyferki i zastanawiać się co się dzieje. Do momentu pojawienia się Instagram Stories, Snapchat ogromne rósł, no nie, i jakby i zaprzeczanie temu, że to jest przyszłość to była po prostu głupota. Nie przestał rosnąć mimo że Instagram Stories go skopiował, nadal ludzie z tego korzystają. Był taki moment kiedy wiesz, kiedy ja sam się zastanawiałem, tak myślę sobie: kurczę, no ale wiesz, kilkaset osób tam ogląda to, fajnie, ale czy to będzie działać tak naprawdę. Czy naprawdę ludzie z tego korzystają tak na co dzień? I słuchaj, jechałem metrem, bo jestem z Warszawy, jechałem metrem do domu wieczorem któregoś dnia i było późno i cała że tak powiem ławka była wolna, całe to takie miejsce do siedzenia jedno więc usiadłem sobie na środku. Po mojej prawej stronie siedziały dwie dziewczyny na komórkach, po mojej lewej stronie dwa miejsca dalej siedziała kolejna. No nie wiem, oszacowałbym okolice 20 i wszystkie trzy siedziały na Snapczacie, no nie? Ja spojrzałem na to i sobie myślę: kurdę, no nie, w sensie te liczby nie kłamią. No ludzie na tym siedzą, dziewczyny. Przecież te piękne dziewczyny dwudziestoletnie, przyszły panny młode, nie, które prawdopodobnie spędzają więcej czasu na Snapchacie niż na Facebooku i to może być tak, że to jest platforma, może być tak, nie musi więc jakby nie ma odpowiedzi na to pytanie. Nie znamy przyszłości. To może być tak, że to jest ta platforma, która będzie platformą następnego pokolenia. Oczywiście, to pokolenie może być za trzy lata, nie, może być za cztery lata. Ale znowuż, czy chcesz być tym, który ostatni wsiada do tego pociągu, czy tym, który już w nim jedzie, nie?

J: No zdecydowanie, myślę, że każdy by wolał jechać albo nawet być motorniczym, nie, w takim pociągu. A słuchaj, a jakby ktoś chciał w ogóle zacząć snapczatować to wiesz, jak to zrobić? Rozumiem, że się trzeba zalogować?

M: Tak, tak. Trzeba się zalogować, zarejestrować i włączyć, mieć telefon komórkowy, który w miarę ogarnia temat nagrywania. No Snapchat zabił mojego poprzedniego iPhone’a, w sensie już nie wyrabiał, wyłączał się w trakcie nagrywania Snapów. Więc Snapchat jest jakiś taki dziwnie zoptymalizowany i mam nadzieję, że to się będzie zmieniać. Ja sam wiesz, jakby już nie cisnę ogólnie tak na tego Snapchata, bo jakby tę funkcję przejął Instagram Stories, ale jakby nie rezygnuję z niego. To znaczy tworzę tę samą treść i jak otworzę ją na Snapchacie i przerzucam ją na Instagrama, nie? Bo jakby na Snapchacie mam już po prostu jakąś widownię, są ludzie, którzy oglądają, są ludzie, którzy komentują. Może się zdarzyć tak, że czasem wrzucę więcej kontentu na Snapchata niż na Instagrama, ponieważ wrzucę coś bardziej prywatnego. No bo na Instagramie jednak ogląda mnie większa ilość osób i też trochę nie to, że nie mam nad tym kontroli, bo na Snapchacie też już nie mam zielonego pojęcia kto mnie ogląda.

[00:25:00]

W sensie nie wiem co te wyniki oznaczają, no ale na Instagramie te liczby chyba są z pięć razy większe jeszcze, no nie. Więc tam niech jest kilkaset ponad osób, które to oglądają i jakby tam, no nie powiem, że żyją tym, bo na przykład przez ostatnie dwa tygodnie wszyscy z żoną, wszyscy byli chorzy i ja jakby odrzuciłem w ogóle działania w tym social media, co jest dosyć słabe, bo to jest taki moment, gdzie akurat dużo par się odzywa, zwłaszcza zagranicznych i tak dalej – moment roku. No ale jakby siła wyższa, nie. Nie jestem w stanie już wszystkiego ogarnąć więc to jest coś z czego musiałem chwilowo jakby zrezygnować więc mam nadzieję, że jak już słuchacze będą mnie słuchać z jakichś tam nie wiem, ileś tam miesięcy jak już to wrzucisz do sieci to…

J: Myślę, że za trzy tygodnie.

M: To może wejdą wtedy na Stories i będzie kontent, nie.

J: O, coś przyszło.

M: Tak, przepraszam, przyszedł do mnie sms. No już nie jestem w stanie tego wyłączyć.

J: Nie szkodzi, nie szkodzi. Słuchaj, ale z tego co tam mówisz no to ostro ciśniesz te social media. Już tej nazwy angielskiej używajmy. Na Facebooku nie jesteś chyba aż tak aktywny tak pod kątem biznesowym patrząc na Twój profil.

M: Wiesz co, no rzadziej wrzucam na pewno treść niż na wszystkie inne social media, ale wrzucam i jakby ciągle tam.. nawet ciągle chyba najwięcej i tak zapytań, takich zapytań przychodzi przez Facebooka, nie. Ale tak, no to nie jest taka aktywność maksymalna jaka mogłaby być.

J: A robisz coś jeszcze oprócz social media jeżeli chodzi o marketing? Nie wiem, interesujesz się SEO czy tam SEO. Robisz tego typu rzeczy na swojej stronie? Bo tutaj ok, pozwolę sobie tutaj tak przyznać się, przeszpiegowałem Cię i jakby tutaj moja wtyczka powiedziała, że masz tam około 65 % jakby generują Ci social media, nie? Tam niecałe 10, nie wiem czy to prawda wiesz, bo może się przyznasz, może się nie przyznasz, bo Ty masz dostęp do swoich Google Analytics, że ten główny ruch to płynie Ci z social media.

M: Tak, tak.

J: A co z innymi kanałami? Olewasz je czy też ciśniesz?

M: Znaczy z SEO to jest rzecz z którą dopiero muszę uderzyć i tak dalej. I do tej pory jakby nie znałem się na tym kompletnie i jest to plan na ten rok, żeby ten kanał poprawić, jak również blogi, nie. No myślę, że tak jak mówisz tak jest, że większość jest z social media, a reszta jest z blogów ślubnych i tam organic jest niewielki z tego co się orientuję.

J: Acha. To mówisz ten..

M: Organic jest coraz lepszy, bo jakby tam, że tak powiem jakieś hasła już u mnie są z top 10 jeżeli nie nawet w top 5 więc gdzieś tam to ruszyłem do przodu. Natomiast mimo wszystko to jest pewnie na ostatnim miejscu, nie.

J: No dużo osób w ogóle ignoruje, wyszukiwarka moim zdaniem jest to taki bardzo wartościowy kanał, nie. Powiem Ci, że u mnie jeżeli chodzi o procent jakby par, które gdzieś tam mnie bookują no to ten Google jednak rządzi. Ok. I w zasadzie to już poruszyliśmy te dwa kanały. Rozumiem, że masz też spory procent klientów jeżeli chodzi o polecenia od byłych par.

M: Tak, znaczy polecenia od byłych par, chyba częściej nawet polecają mnie ludzie, których nie znam. Najczęściej jak pojawia się jakieś nazwisko w polu z polecenia to nie wiem kto to jest, nie?

J: Nie wiesz komu podziękować.

M: Tak więc nie wiem komu nawet dziękować. Najczęściej okazuje się, że to są jacyś goście, którzy byli na ślubie na którym ja byłem i widzieli te zdjęcia i tak dalej. Ale tak, no to jest myślę, ja nie wiem czy największy no, pewnie fifty – fifty ze ślubami, które przychodzą mi z social media, nie?

J: A zrobiłeś ostatnio taką ankietę dotyczącą stawek fotograficznych.

M: Yhym.

J: I gdzieś tam, nie pamiętam czy to było w komentarzach czy gdzieś tam powiedzmy gdzieś indziej pisałeś o tym, że był taki rok, że ostro zrobiłeś taki pocisk jeżeli chodzi o podwyższanie ceny.

M: Tak.

J: To wiem, że wtedy jakoś to się związało ze spadkiem poleceniem, no nie, bo gdzieś tam ci znajomi tych par, które gdzieś tam operowałeś na niższym poziomach cenowych no nie byli skłonni, że tak powiem, zainwestować w Ciebie powiedzmy no dwa razy czy ileś tam razy więcej, nie?

M: Tak. To jest problem wtedy.

J: I pewnie część osób, która gdzieś tam może nas słucha myśli o podwyższaniu cen, boi się właśnie tego, że: o kurczę, tutaj mi się, tu się jeden kanał, że tak powiem urwie, no nie?

M: Yhym.

J: Miałeś to w głowie gdzieś tam jak…

M: Chyba nie.

J: Szlifowałeś cennik?

M: Nie, to w ogóle.. Znaczy wiele razy się z tym borykałem na tej zasadzie, że przychodzi do mnie para i mówi, ale ktoś tam zapłacił tyle, no nie? A ja.. Moja odpowiedź była prosta: no ale tam było wtedy, a teraz jest teraz, nie? W sensie minęło tyle czasu, od tego czasu zadziało się dużo rzeczy u mnie, w mojej karierze, w tym co, jakby w moim planie na ten rok, w moich inwestycjach i moich wydatkach i tak dalej. I koniec, nie. Znaczy każdy jeżeli jakby, jakby też ta ankieta i te całe założenie

[00:30:00]

polegało na tym, żeby jakby pójść za ciosem i podwyższyć cenę, ale też podwyższyć działania, nie. W sensie zwiększyć działania, bo.. znaczy ja jestem zwolennikiem tego i ja uważam, że znając wielu fotografów, którzy gdzieś tam osiągnęli jakieś sukcesy, że jest bardzo niewielu z nich, którzy osiągnęli je przypadkiem. Wiesz o co chodzi?

J: Yhym.

M: Jakby wydaje się, nie wiem, że oglądasz zdjęcia, nie wiem kogo, Dylana i Sary, no nie i sobie myślisz: kurdę wiesz co, jak ja bym to robił w takich miejscach i tak dalej to ja też bym był Dylanem i Sarą.

J: Albo ten taki Suwałowski, nie, że on ma tam jakieś plenery powiedzmy na Islandii i jak ja bym też tam był to bym lepsze zrobił, bo on na przykład ma nieostre.

M: No lepsze bym zrobił, bo on ma nieostre. Dokładnie tak, nie. a prawda jest taka, że Dylan i Sara po prostu nie wiem, włożyli całą masę pracy w to, żeby się znaleźć w miejscu w którym się znaleźli, o której fotografowie, którzy to oglądają nie mają zielonego pojęcia. I wydaje mi się, że ludzie lajkują, że ma tysiąc lajków dlatego bo zdjęcie jest świetne, no nie? No a taka nie jest prawda. Zdjęcie ma tysiąc lajków, ponieważ oni zbudowali sobie taką rzeszę odbiorców i poświęcili na to kupę czasu i to było więcej czasu, przepraszam, niż na fotografowanie niż na wszystko związane z fotografią, nie. I są oczywiście ewenementy na tym rynku czyli jakby którzy się wybili może bez tej części starań, jakby ciężkiej pracy, no ale są to ewenementy, no nie. I jeżeli ktoś myśli o tym, że chciałby nie wiem, robić wielkie rzeczy nazwijmy to, nie, polecieć do Nowej Zelandii i robić tam śluby albo no nie wiem co, być właśnie bookowanym przez nie wiadomo jakie pary w nie wiadomo jakich miejscach i to się samo stanie dlatego, że on ma świetne zdjęcia. No to się nie stanie. Chciałbym powiedzieć.

J: To myślę, że to jest zrozumiałe. Jak ktoś tego nie rozumie to proszę wyłączyć podcast i nie słuchać dalej. Ok. Powiem tak tylko przy okazji, że rozmawiamy tutaj o ankiecie, którą zrobiłeś na grupie Boring Workshop.

M: Tak.

J: Kto nie wie ten niech sobie sprawdzi na Facebooku. W ogóle Boring Workshop też ma stronę: boringworkshop.com. To też warto sobie sprawdzić, co to za w ogóle zamieszanie dla tych, którzy nie wiedzą. A podejrzewam, że część osób wie. Słuchaj Macieju, czy coś Cię jakoś bardzo zaskoczyło w tej ankiecie? W wynikach?

M: Znaczy wiesz co, czy zaskoczyło. One były w pewnym sensie spodziewane. Znaczy, jestem trochę zaskoczony, myślałem, że będą trochę wyższe. O tak. Że stawki jednak te powiedzmy, że będą o półkę wyżej wszystkie te wyniki, nie. Nie zaskakuje mnie, że niewiele osób bierze za bardzo dużo pieniędzy, bo jakby to trochę widać, czy ktoś pracuje na to, żeby móc sobie nie wiem, krzyknąć 8 czy 10 tysięcy za ślub czy nie, prawda? Zaskakujące jest to, że jednak jest dużo jakby dobrych fotografów ślubnych, nawet powiedziałbym bardzo dobrych, którzy mają jakąś tam pozycję na tym rynku, ale zastygli w jakiejś tam tej średniej półce, średniej mojej zdaniem. A uważam, że są klienci, którzy są w stanie zapłacić. Znaczy wiem, że są klienci, którzy są w stanie zapłacić. Oczywiście wiąże się z tym, że będziemy musieli ciężej pracować, na pewno, nie. To się nie wiąże z tym, że podwyższysz sobie cenę do 10 tysięcy, będziesz brał 10 tysięcy za ślub i dalej będziesz sobie bookował nie wiem, ileś na ileś zapytań i to będzie tak sobie szło i Ty będziesz po prostu zamiast kasować trzy razy dwadzieścia ślubów – 60 tysięcy będziesz kasował 10 razy 60 – 600 tysięcy, nie? Nie, nie, nie. To się nie stanie tak, że po prostu nagle zwiększysz cenę. Jakby to…

J: To musi iść w parze z jakością też, nie, usługi?

M: To musi iść w parze z jakością i z jakością, znaczy na pewno, chociaż w dużej mierze, nie wiem, spotkałem się z tym jakby kilka razy, że klienci jakby byli w stanie zapłacić, a potem jak mi więcej, dużo więcej niż średnia. Potem jak mi mówili z tym, że tak powiem, konkurowałem to sobie myślałem: kurczę, no dobra, no ale wiesz, no konkurowałem tam z inną półką, nie.

J: Ale to mówisz w dół czy mówisz w górę?

M: W dół, w dół, w dół, nie. Chociaż w górę też często to się zdarza. No ale myślę, że jeżeli się konkuruje w górę to często się konkuruje ceną, no nie, bo na pewno jest tak, że w tej półce najbardziej średniej jest kilku świetnych fotografów, nie? Nie ma ku temu żadnej wątpliwości, że robią świetną robotę i tak dalej, którzy powinni się wyróżniać jednak od średniej półki, ponieważ dają jakość, nie? Ale może nie wiem, może nie chcą się starać, może nie chcą.. może jest im wygodnie wiesz, siedzieć sobie w tej półeczce i sobie bookować te tam 30 ślubów na przykład na rok.

J: No jest to pewnego rodzaju strefa komfortu, nie? Gdzieś tam się okopiesz to tam już siedzisz sobie. A słuchaj, nie wiem czy Ty się zgodzisz, ale ja na przykład jak miałem taki rok w którym te ceny gdzieś tam się zmieniały i skakałem z tej jednej półki na drugą, czy z jednej do drugiej, zaobserwowałem taką prawidłowość, że w pewnych przedziałach cenowych było mi najtrudniej konkurować, bo było tam najwięcej fotografów i tak wiesz..

M: Tak.

J: Którzy adresowali tą swoją ofertę

[00:35:00]

do pewnego rodzaju klientów, po czym przeskoczyłem taką pewną barierę nawet tutaj mówiąc, w swojej głowie, nie, gdzie gdzieś tam mi się wydawało, że: dobra, tyle to już nie wezmę, bo tam fotograf X, który jest tam powiedzmy dwa razy lepszy ode mnie bierze Y, nie. I ja nie mogę więcej brać od niego. Ale potem sobie pomyślałem: a w sumie spróbuję, no nie? I zaobserwowałem coś takiego, że przeskoczyłem do innej półki cenowej i nagle: bum, wiesz, kurczę, mniejsza konkurencja.

M: Tak, yhym.

J: Łatwiej mi się bookuje, nie, niż powiedzmy ten tysiąc niżej więc nie wiem, czy miałeś tego typu doświadczenie?

M: Dokładnie, to znaczy mam to samo odczucie, bo wyobraź sobie, że jeżeli jest 80 fotografów czy tam nawet w tym momencie chyba po jeszcze tam opublikowaniu tej ankiety i po rozsyłaniu linków jeszcze troszeczkę dalej, tam wydaje mi się, że chyba jest 110 w tym momencie, nawet nie wiem, spojrzę ile głosów na. Czekaj, spojrzę, na fotografów, którzy deklaruję, że ich reportaż jest w cenie między 2500, a 3000, a jeżeli by jeszcze rozszerzyć to do 4000 to masz w tym momencie 150 fotografów, którzy deklarują cenę w przedziale między 2500, a 4000, no nie? To jest cała masa i faktycznie jeżeli ktoś gdzieś tam siedzi w tej półce cenowej to de facto konkuruje z tymi 150 fotografami, nie? No to jeżeli konkurujesz… że to się okazuje… i wiesz, każdy ma gdzieś tam… Oczywiście, ktoś sobie wtedy powie: ale mi się tu łatwo konkuruje, bo ja robię dobre zdjęcia więc ja się wybijam ponad nich, więc jeżeli klient rozsyła do 10 to najczęściej ja bookuję, bo mam taką samą cenę jak inni, a lepsze zdjęcia. No ale to nie wiem. Moim zdaniem to jest trochę błędne. Faktem jest.. ja wszystkie jakby… dla mnie od momentu jak przeskoczyłem gdzieś tam na tą wyższą półkę to nie powiem, że łatwiej mi się bookuje, bo jakby mniej.. chociaż znaczy de facto w tym roku mimo że mam prawie dwa razy wyższą cenę niż w zeszłym to jakby w tym momencie siedzę na tylu samu umowach ilu siedziałem rok temu dokładnie tego dnia więc jakby no matematycznie no to nie mogę powiedzieć, że się gorzej bookuje, ale mam wrażenie, ale mam więcej zapytań na pewno niż miałem w zeszłym roku więc jakby statystycznie, ilościowo wpada mi mniej umów na każde zapytanie, nie, ale to jest oczywiste. To jest oczywiste i jedyne na to co mam wrażenie to, że jakby w momencie kiedy siedzę na tej stawce na której teraz siedzę to mimo wszystko większość tych klientów, którzy zamawiają mi usługę i z którymi podpisuję umowę, podpisują umowę na dużo większą kwotę niż podstawowy pakiet. W sensie na tam nie wiem, na przykładowe 10 umów mam dwie, które są na podstawowy pakiet, a osiem mają albumy, mają plenery, mają coś tam, co podwyższa tą kwotę już, jeszcze wyższej zdecydowanie, nie. Więc to mnie zaciekawiło, nie, bo w zeszłym roku jakby gdzieś tam siedząc w tej półce między 3, a 4 tysiące wszystkie umowy były, a podstawowe, a podstawowe, a podstawowe, a podstawowe, nie?

J: No, no, rozumiem. Słuchaj, yhym…

M: Nie wiem, czy masz takie samo doświadczenie Ty?

J: Powiem Ci, że jeżeli chodzi o różne jakieś tam doświadczenia z pakietami to ja już różnych jakichś tam próbowałem sposobów, nie? Dzieliłem to na jakieś tam właśnie taki podstawowy, średni i ten mega jakiś tam wypasiony pod tym kątem, żeby bookowali ten średni, nie? Ale w pewnym momencie doszedłem do takiego czegoś, że gdzieś mam w sumie już te pakiety. Tak sobie pomyślałem, że jak ktoś organizuje wesele, zresztą jak sami organizowaliśmy z Kasią wesele to tak też nam przyszło do głowy, że jest tych tysiąc decyzji do podjęcia, nie, i ja jakby chciałem wyjść naprzeciw tym naszym klientom i żeby wiesz, nie mieli jakiegoś problemu, nie? Że kurczę, muszę wybrać teraz pakiet u tego fotografa, nie? Jakieś okładki albumów i tak dalej, jakieś bzdury. Więc zrobiliśmy tylko jeden, jedną decyzję wiesz, albo ktoś chce współpracować z nami albo nie. I mamy jakby jeden pakiet, w zasadzie wiesz, ten reportaż, nie?

M: Yhym.

J: Więc jak ktoś tam chce no to sobie tam domawia. To jest w innymi, ale

M: Tak, tak. Ale wiesz co? Bo wejdę Ci w słowo, bo że tak powiem zapropsuję, bo ja dokładnie mam tą samą strategię, co jeżeli chodzi o pakiety takie fotograficzne to jest jeden. W sensie jest jedna cena za reportaż, co jest zawsze cały dzień mojej roboty. Ktoś chce krócej, ok, proszę bardzo, ale dalej zamawia ten pakiet i tak dalej. Ale jakby klienci dodają albumy, dodają plener, który gdzieś tam jest jak osobno na następnej stronie dodatek. To się zaczęło dziać, co się wcześniej nie działo u mnie, nie?

J: No. Ja powiem Ci, że tak jakoś mocno nie cisnę na te albumy, ale jakby mówię, że jest ta opcja domawiania albumów i to się dzieje wiesz, po weselu i potem naprawdę klienci potrafią zaskoczyć, nie, że wiesz, że mimo tego, że już tam powiedzmy usługa nie jest sama w sobie tania to potem się okazuje, że jeszcze siedem albumów, bo dla babci, wujka, cioci, nie, zamawiają. Ale wtedy z tą taką świadomością, że dobra, już tam jesteśmy rozliczeni, a tutaj już osobny biznes robimy, nie? I to tak jakby wiesz, jakbym miał to wszystko tak policzyć przed weselem i im powiedzieć tam dobra: to dajcie dychę, nie? To nikt by w tym momencie, znaczy nikt, no nie wiem, no część pewnie by się zdecydowała,

[00:40:00]

ale wiesz, ale jak ja to robię później, po weselu no to jakby to już, aż tak mocno nie boli, nie? To nie jest tak, że oni sobie kalkulują: o kurdę, daliśmy wiesz, zainwestowaliśmy w tą firmę dychę, nie, na przykład.

M: Yhym.

J: Coś w tym stylu. Ok, a tutaj wiesz co, taki temat chciałbym zarzucić, bo tam mówiliśmy o tych półkach cenowych, przeskakiwaniu i tak dalej. W pewnym momencie ja się tutaj w swoim biznesie zorientowałem, że ja w zasadzie nie zabiegam już o klientów, nie? Tylko ja zabiegam o pewien, nie wiem typ klienta, nie? W zasadzie, że nie interesuje mnie to, żeby mieć tylko te zlecenia tak jak na początku. Wiesz, było mi obojętne kto przychodzi, kto zamawia te moje zdjęcia i doszło do tego, że wiesz, tam raz miałem taką jakąś tam nieprzyjemną sytuację, że po prostu z kimś nie byłem, że tak powiem, dobrany pod kątem charakteru, no nie? I ta moja praca nie była aż taka przyjemna i ja w pewnym momencie mówię: kurczę, jak ja mam pracować dla takich ludzi z którymi mi się niefajnie gada to wiesz, to ja sobie wolę warzywniak otworzyć, nie, i mieć mniej stresującą pracę. I wtedy pomyślałem sobie, że musze tutaj docierać do takich klientów, którzy gdzieś tam wiesz, z którymi się lubię, o, powiedzmy tak. I pamiętam, że podczas Looks Like Film Twojego przemówienia powiedziałeś o tym swoim tricku w formularzu. Czy mógłbyś jakoś tam szczerze opowiedzieć o tym wiesz, jak to działa u Ciebie?

M: Wiesz co, no właśnie..

J: Czy to jest ten Twój filtr?

M: Albo nie zapamiętałeś. Nie, żartuję, śmieję się. Bo jakby całość polega na tym, że to nie chodzi tylko o formularz, ale jakby o całokształt i całe prowadzenie ogólnie te social media.

J: Yhym.

M: Jakby u mnie dąży do tego, żeby doprowadzać do mnie odpowiednich klientów, nie. Począwszy od momentu jak oni wchodzą na moją stronę do momentu jak wysyłają mi zapytanie, nie. No i jakby tym co między innymi o czym ja mówiłem to, że jakby w formularzu staranie się wyciągnięcia tej osobowości tego klienta, żeby sprawdzić czy my klikniemy czy nie i ja to zrobiłem u siebie za pomocą dodania opcji wesele w stylu Star Wars, gdzie ludzie zaznaczając to w momencie jak to faktycznie zaznaczali to najczęściej opisywali jakimś dosyć zabawnym komentarzem. I jakby sprzedawali mi już część siebie, no nie, że nie wysyłali zapytanie: dzień dobry, proszę cennik na 2020. Tylko pisali, że taki ślub i taki, że Lord Vader to może przyjdzie, a może nie przyjdzie, a jakby przyszedł to byłoby zajebiście, bo mój narzeczony lubi Lorda Vader’a, no nie? I jakby gdzieś to jest jakiś punkt wyjścia dla mnie do tego, żeby móc rozmawiać z tymi ludźmi jak z ludźmi, a nie wysyłać im ofertę na zasadzie: macie ofertę i się wypchajcie, nie, i na 2020 proszę bardzo, 100 tysięcy.

J: No dokładnie.

M: Więc jakby tak, i formularz i całość strony i strona o mnie i mój Facebook i mój Instagram i to co tam piszę, i Instagram Stories i tak dalej. Wszystko to jest skoncentrowane dokładnie na tym jednym zadaniu, przyciągnięciu odpowiednich klientów.

J: No właśnie, może ja się tutaj jakoś źle wyraziłem. Właściwie miałem…

M: [wypowiedź niezrozumiała 00:43:07] uprościłeś.

J: No trochę uprościłem wiesz, taki skrót myślowy, nie, tutaj.. No się zdarza. Ok. Czyli po prostu wszystko to co robisz, cała Twoja aktywność gdzieś tam jest skierowana do pewnego typu..

M: Bo dokładnie spotkałem się z tym, w sensie no..

J: Ale słuchaj, a interesuje mnie..

M: … powtórzyć Twoje zdanie, które jakby początkowało to pytanie, że brałeś wszystko i że potem byłeś na weselu i sobie myślisz: kurdę, co ja tu robię?! Nie? I ja nie chce być kurdę, co ja tu robię, co tydzień.

J: No dokładnie.

M: Mogę kurdę, co ja tu robię, raz w roku, bo się pomylę, bo źle się dobierzemy z klientami i tak dalej. Dobra, mogę mieć kurdę, wiesz trzy razy do roku, nie? Ale w większości przypadków i to jak mi się sprawdza, że nawet jeżeli się okaże, że ja się gdzieś tam troszeczkę źle skalibrowałem z tymi klientami czyli jakby doprowadziłem ich do siebie, spotkaliśmy się, wszystko było fajnie. A potem okazało się, że wesele jednak nie jest jednak do końca takie na którym ja bym się dobrze bawił, bo nie wiem, bo rodzina wymusiła jakiś tam styl wesela i stylistykę i to gdzieś tam wszystko jest podyktowane u tych klientów czymś innym, ale jakby wiesz, jeżeli mam z nimi ten vibe nazwijmy to, to mi to nie przeszkadza już, nie? To ja już mogę dygać do:

Nossa, nossa

Assim você me mata… i tak dalej, nie?

J: Ale ten utwór, słuchaj, wszyscy to śpiewają, a nikt nie wie o czym to jest i w ogóle nikt nie zna słów, ale..

M: Ja wiem, ja wiem, bo ja kiedyś robiłem śluby w Portugalii i oni mi przetłumaczyli ten tekst.

J: Acha, no to o czym to jest.

M: Aczkolwiek nie umiem.. bo to po brazylijsku, ale ten.. i ponoć jak się przetłumaczy w prostym tłumaczeniu to jest tak, wydaje się wulgarne, a podobno po brazylijsku to brzmi bardzo ładnie i jakby namiętnie.

J: Acha.

M: Ale nie będę przywoływał.

J: No dobra. Ok, to możemy sobie darować. A słuchaj, a tego wymarzonego klienta stworzyłeś sobie w głowie na podstawie tych ludzi z którymi współpracowałeś wcześniej czy wiesz, że tak z kosmosu nagle

[00:45:00]

nagle sobie wiesz, usiadłeś i…

M: [wypowiedź niezrozumiała 00:45:02] ja sobie go wymyśliłem. Ja chciałbym, żebym to był ja, tak, żeby to byli ludzie tacy jak ja, no nie? Czyli najchętniej, którzy jakby mają gdzieś tam to samo spojrzenie. Dużo miałem muzyków w tym roku i to było bardzo fajne. I jakby czułem się idealnie jak mogłem wiesz, bo nie wiem, muzycy zadbali o to, że band był zajebisty na przykład, nie? I że to był band nietuzinkowy i że to był band muzyków, a ja uwielbiam oglądać świetnych muzyków, nie? W sensie to ja mogę po prostu robić zdjęcia i po prostu jarać się tym, że oni świetnie grają, że perkusista tam zrobił jakiś tam szesnastko coś tam teges.. Nie? Albo basista tam zagrał jakąś tam nie wiem, coś tam, nie? Więc jakby to było świetne i to też jest gdzieś tam artystyczny zawód więc to fajnie pasuje. Sporo miałem grafików też więc jakby myślę, że jakby dużo rzeczy się składa na to, że to są tacy klienci jacy są, no nie? Mi jakby trudno jest powiedzieć, że to jakby jednoznacznie się bierze w ten sposób, że to gdzieś tam tak działa. Ale jeżeli jakby klienci są ludzie podobni do mnie to najczęściej ich znajomi to też są ludzie, którzy mogliby być moimi znajomymi, nie? Co znaczy, że to są moi przyszli potencjalni też klienci skoro jakby nadajemy na tych samych falach.

J: Ok, dobra. To już nie będziemy wchodzić jakby tutaj w szczegóły. Słuchaj Macieju, jesteśmy tutaj już praktycznie na pograniczu czasu naszego, a jedno pytanie, które w ogóle mega chciałem Ci zadać. Jak Ty ogarniasz te sprawy bycia ojcem i wiesz, tych ciągłych wyjazdów i tak dalej? Jak przekonujesz żonę, że wiesz, żeby Cię puściła z domu?

M: Ja nie wiem czy jakby, ile z osób, które to słuchają albo czy Ty masz jakieś takie doświadczenia, ale ja mam takie doświadczenie, na przykład w zeszłym roku czyli roku.. znaczy w zeszłym, zeszłym, przepraszam, 2015, kiedy jeszcze pracowałem codziennie po 10 godzin, a potem robiłem jeszcze 25 ślubów w roku to był rok w którym mnie nie było w domu tak naprawdę, nie? I rok 2016, gdzie może nie wiem, dobra, byłem w ilu miejscach na świecie, odbyłem 60 lotów chyba i tak dalej. Wszystkim się wydaje: kurdę, tego gościa non stop nie ma w domu, a ja byłem więcej w domu niż rok wcześniej, nie? Więc na przykład z mojej perspektywy to było takie jednak uwolnienie – w końcu jest tak, że jest lato jest na przykład tydzień w którym ja trzy dni jestem w domu, ale jestem od rana i mimo, że muszę pracować to nie wiem, to jestem, mogę coś, mogę nie wiem, zawieźć, pójść tam z dzieckiem do przedszkola, coś tam, potem możemy na plac zabaw, potem możemy na lody i tak dalej, a potem usiądę do kompa i będę cisnął do trzeciej w nocy, no nie. Więc gdzieś tam.. Oczywiście jakby wydaje mi się, że wszystkim się wydaje, że to jest łatwe i to nie jest łatwe. To jest zajebiście trudne wręcz, w sensie moja żona robokopem i jest jakby mistrzem ogarniania domu i po prostu jest maszyną do jakby sprawiania, że ten dom funkcjonuje. Są rzeczy, których ja nie mam zielonego pojęcia w tym domu jak się robi i gdzie są albo gdzie odłożyć, no nie. Ponieważ ja jestem maszyną do robienia innych rzeczy i to jest po prostu taki podział, który u nas się zadział. Jakby taka zasada funkcjonowania, nie, która jakby teraz to jest wiesz, pierwszy czas, styczeń jest, słuchaj, jest zima, jest zimno. Nie lubię zimy, ale jest to pierwszy miesiąc w tym roku, przepraszam, pierwszy miesiąc w moim życiu, w naszym życiu małżeńskim, gdzie ja jakby jestem wolny, nie? Oczywiście mam dużo roboty, bo jest ABC tak zwany, tak? Czyli jakby poświęcam czas na to, żeby rozwijać biznes nawet jeżeli nie muszę obrabiać ślubów i nie muszę jeździć na śluby i nie muszę teraz jeździć na sesje to mimo wszystko jakby nigdy w życiu nie było takiego czasu w naszym.. wakacje nazwijmy to zimowych, które ma fotograf ślubny, no nie? Oboje jesteśmy w domu. Co prawda, czyli od dwóch tygodni wszyscy są chorzy, poza mną. To jest masakra. I jakby ja skosztowałem namiastki jak to jest próbować ogarnąć ten bałagan. I jeszcze nawet przed chwilą rozmawiałem z moją żoną i kurczę, ona mówi, przed Tobą taki tydzień, gdzie musiałeś robić 60 % tego, co ja zwykle robię i jak się czujesz? Ja mówię: masakra! Ja po prostu zostałem ledwo żywy. Ja nie byłem w stanie wrzucić właśnie Instagram Story czy tam fotki na Instagramie nagle, nie? Nagle się okazało, że nie mam czasu, bo jakby ten czas nazwijmy to wolny, który miałem musiałem poświęcić na rzeczy kluczowe w biznesie, a nie kluczowe na drugim miejscu, bo Instagram jest kluczowy też, ale są pewne inne rzeczy. Ogarnianie tego workshopu, Boaring Workshopu, nie, który w zasadzie jest już za chwilę to też jest kupa roboty, nie. No i jest bardzo dużo rzeczy, które tam jeszcze się zadzieją w tym roku na które pracuję. Więc jakby gdzieś tam nie jest to łatwe i jakby i odpowiadam wszystkim, którzy się zastanawiają jak Ty to robisz, no po prostu to jest mega, mega, mega ciężka praca. Ja przeżyłem w tym sezonie wszystko, nie? I podejrzewam, że nie przeżyłem wszystkiego i będzie się.. jakby i to było tak, że co tydzień jakby zdarzała mi się jakaś akcja na ślubie to sobie myślałem: kurdę, ale to już chyba wszystko przeżyłem, nie, w sensie jak nie spałem między dwoma ślubami, które były w sobotę

[00:50:00]

jeden, drugi w niedzielę. W sobotę był w Warszawie, w niedzielę był we Włoszech, nie. I nie spałem pomiędzy nimi i zrobiłem. Zabezpieczyłem się oczywiście, bo była jakby druga osoba, która też tam była na miejscu jakby, jeżeli tutaj ktoś by się martwił, że ja tak tutaj klientów narażam na coś takiego, że nie wiem, że się przedostaję z Warszawy do Włoch po nocy. I myślałem: kurdę, nie, wiesz co, to już wszystko, nie? Potem tydzień później byłem na ślubie we Francji i zatrułem się i rzygałem przez cały dzień, nie, w dniu ślubu. I też myślałem: dobra, to już wszystko przeżyłem, nie? Jestem po prostu [wypowiedź niezrozumiała 00:50:29], ale zrobiłem zdjęcia, odwaliłem świetną robotę i tak dalej, nie. A potem było jeszcze następne. Potem zaspałem na pociąg na ślub w Szczecinku, który był ileś tam godzin później, nie? Ale też zdążyłem bez problemu. W sensie no jakby było dużo różnych sytuacji przez które trzeba było przejść, przeskoczyć i miałem je ja i jeszcze więcej masakrycznych sytuacji domowych na pewno miała moja żona. To nie jest sielanka, że wiesz, my sobie tak siedzimy, sobie odpoczywamy, potem ja sobie polecę na Islandię, a potem do Nowej Zelandii, wszystko będzie ładnie i moja żona będzie się bawić ładnie z dziećmi, będą sobie klocki układać, a potem wszyscy ładnie o 19 pójdą spać, ona sobie siądzie przed telewizorem, wypije herbatkę, obejrzy serial, a potem się położy spać. No nie, wiesz to jest wojna jednak, nie?

J: No rozumiem o czym mówisz. Wiesz, ja tam uważam, że poziom trudności wiesz, przy prowadzeniu swojego biznesu i jakby tutaj przy każdym kolejnym dziecku gdzieś tam rośnie do potęgi, nie? Nie jest tam powiedzmy łatwo i lekko, ale da się, nie? Podsumowując to co powiedziałeś, że wszystko po prostu się da. Trzeba lecieć chyba z tym nurtem i jakby tutaj nie za bardzo wiesz, tak planować, wiesz tak, nie być takim „rozsądnym” człowiekiem, jeżeli chodzi o… Wiesz o co mi chodzi? Chodzi mi o to, że część fotografów mówi: aa, ja nie mogę teraz mieć dziecka, bo wiesz, bo ten biznes tu rozkręcam i tak dalej i tak dalej. Mi się wydaje, że nigdy na to nie jest taki najlepszy czas, nie?

M: Tak, zawsze będzie, znaczy no to jeżeli jakby się nie ma w odpowiednim momencie to potem z każdym rokiem będzie coraz gorzej, nie?

J: Dokładnie.

M: To nie ulega wątpliwości więc nie czekajcie z dziećmi drodzy słuchacze, róbcie dzieci, bo nie będziemy mieli emerytury. I tak nie będziemy mieli.

J: Dokładnie, dokładnie. I tym może pozytywnym przesłaniem zakończymy. Dzięki Macieju, że poświęciłeś tyle czasu dla mnie i dla słuchaczy „Niezłych Aparatów”. Spoko, życzę Ci..

M: Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

J: Życzę Ci powodzenia w Twoich najbliższych planach i mam nadzieję, że jeszcze się usłyszymy tutaj w tej audycji.

M: Ja również.

J: Dziękuję za słuchanie tego odcinka podcastu, czekam na Wasze komentarze na grupie „Niezłe Aparaty” podcast na Facebooku. Jeśli znacie fotografów, którzy z niewiadomych względów nie słuchają jeszcze „Niezłych Aparatów”, to proszę o podesłanie im linka do tej audycji. Dzięki Wam właśnie podcast rośnie, buduje swoją popularność, a dzięki popularności mogę zapraszać kolejnych gości do audycji. Także dzięki, do usłyszenia za tydzień.

Leave A

Comment

8 lutego 2017
A już miałem iść spać ;)
    9 lutego 2017
    Łukasz Czajkowski sorry, miałem to ładować rano, ale bałem się, że nie wstanę. / j.
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko jednak tak jak Wasze maleństwo po 5 minutach spałem jak niedźwiedź :) nie żeby było boring ;) teraz wyspany mogę w pełnym skupieniu oddać się głosowi Maćka :)
    9 lutego 2017
    Łukasz Czajkowski haha, no nieźle, podcast miał dawać kopa a usypia :D
8 lutego 2017
Bede sluchal jak tylko wroce do domu dzisiaj :)
    9 lutego 2017
    Konrad Mroczek daj znać co myślisz jak już posłuchasz :D
    9 lutego 2017
    Dobrze wyszło :D Sporo o mediach społecznościowych i prawda o Facebooku, że na ścianie wszystko szybko znika a na Insta dobrze widać i zdjęcia stoją w miejscu.
    9 lutego 2017
    Konrad Mroczek temat mediów społecznościowych to taki trochę worek bez dna cokolwiek nie powiedzieć to i tak będzie mało :)
8 lutego 2017
Ojoj, a ja się czwartku nie mogłam doczekać, a tu taki prezent ! :)
    9 lutego 2017
    Agnieszka Króliczak obiecuję poprawę, następne podcasty na pewno w czwartki. :)
    9 lutego 2017
    Nie, nie, nie to sugerowalam :D
8 lutego 2017
zostawiam Janusza na jutrzejsza selekcje zdjec ;)
    8 lutego 2017
    Mam tak samo, na poranna obrobke będzie jak znalaz ;-)
    8 lutego 2017
    nie czekajcie do rana:) ja już po:) Jacku Maćku super Was sie słuchało:) tylko krótko :(
    9 lutego 2017
    widzę, że audycja powinna się nazywać Niezłe Janusze :D
    9 lutego 2017
    Niezłe Janusze!
8 lutego 2017
juhu!
8 lutego 2017
ha:) wiedziałam, że będzie Maciek :) <3
    9 lutego 2017
    Maria De ach ta kobieca intuicja :)
    9 lutego 2017

    9 lutego 2017
    <3
8 lutego 2017
Super! Pędzę słuchać! I brawo za ten "lajfstajl". Marzy mi się taki ;)
    9 lutego 2017
    Magdalena Krzak u nas trochę wymuszony porannym wstawaniem.... :D
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko u mnie poranne wstawanie też wymuszone. Ale organizatorka tego wstawania dba również o zagospodarowanie wieczorów i zasypia ostatnio 22-23. Nie ma łatwo ;)
    9 lutego 2017
    Magdalena Krzak łączymy się ;-) ale to podobno przechodzi ;-)
    9 lutego 2017
    Jak do szkoły pójdzie. Podobno, tak mówią :D
8 lutego 2017
Rewelacja, doskonały wstęp do przynudzania! ;)
    9 lutego 2017
    Dzięki Krzysiek!
8 lutego 2017
no to sciagam..
    9 lutego 2017
    coś słabe masz łącze, bo już 18 godzin się ściąga!
    9 lutego 2017
    Maciej wiem wiem... mam juz pobrane, ale nie bij, nie sluchalem. Wlasnie wyszlismy z pierwszej sesji Leo... Pstryku pstryk pochlonelo dzisiaj caly dzien... a teraz troche popracuje i pozniej jak bede szedl wyniesc smieci to Cie poslucham :P
    9 lutego 2017
    Tom Robak luz bracie!
8 lutego 2017
Miałam już iść spać a tak to będzie znów noc z przemyśleniami :D
8 lutego 2017
niby skonczyłam pracę na dziś, ale... jakoś nie chce mi się spać więc posłucham! :D
8 lutego 2017
I tak nie będziemy mieć emerytur... :p
    8 lutego 2017
    nie migaj się od dziecka!
    8 lutego 2017
    Karolina :P
    9 lutego 2017
    Michal Tokarczuk i Karolina Miądowicz im więcej dzieci tym większa szansa, że której na starość przygarnie rodziców :) a tak na poważnie to chyba nikt nie wierzy w emerytury skoro już dziś ZUS ma manko? Trzeba samemu odkładać. :D
    9 lutego 2017
    słuchaj Karolina Miądowicz! Skupiłeś się na nie tym, co trzeba :P
    9 lutego 2017
    Acha...
8 lutego 2017
chyba ze sobie sami odlozymy ... ;)
    9 lutego 2017
    Piotr Czechowski tylko jeśli sami odłożymy :D
8 lutego 2017
Przesłuchane, zainspirowane... :D Teraz czas podnieść ceny, zrobić sobie trzecie dziecko, bo Instagram na szczęście już niedawno poszedł w ruch ;) A tak na serio mega motywujące do ciężkiej pracy, ciągłego dążenia do celu i przede wszystkim wyznaczania sobie kolejnych kroczków do celu - bycia najlepszym fotografem świata! ;)
    9 lutego 2017
    Marta Strzelczyk dokładnie, tylko ciężka praca. Najlepszym fotografem już jesteś (przynajmniej dla około 20 par rocznie) :)
8 lutego 2017
Piona dla naszego Człowieka!
    9 lutego 2017
    pjona!
8 lutego 2017
ja tez jutro poslucham tego Janoszowania
    9 lutego 2017
    Wojtek Chrapek polecam :) Może założysz sobie konto na SnapChat po tym podcaście /j.
    9 lutego 2017
    Kto wie moze Tak zrobie 😛
8 lutego 2017
Bardzo fajna gatka.Tylko czemu caly czas Maciej a nie Maciek :))?
    9 lutego 2017
    Józek Bujak bo my już po 30stce jesteśmy :) / j.
9 lutego 2017
Majsta Janusz Suwałkowski... I do śniadanka jak znalazł !
    9 lutego 2017
    Łukasz Popielarz smacznego. :D
    9 lutego 2017
    Kawka jajecznica i Su w głośniku... Brzmiw miarę sensownie 😂
    9 lutego 2017
    Łukasz Popielarz sąsiedzi słuchają razem z Tobą :D
9 lutego 2017
😂😂😂😂
9 lutego 2017
Odsłuchane :) Zawsze mnie budują podcasty, ale ten, to mnie zdołował... ja Instagrama mam ogarnąć??? ledwo FB ogarniam, a oni mi tu jeszcze ze snapem wyskakują ;/
    9 lutego 2017
    Weronika Woźniczak nie nie, nie dołować :) My Instagrama nienawidziliśmy szczerze, chyba bardziej niż fb nawet swego czasu ;-) ;-) ale jest fajny, nawet fajniejszy więc zamiast dołować to eksperymentować :D:D :D
9 lutego 2017
Oj, oj, Jacku...tak nie może być. Kiedyś najświętszym z najświetszych dni w tygodniu była NIEDZIELA. Od momentu powstania Twoich genialnych PODCASTów, dniem wyczekiwania, radości, zastrzyku energii stał się nagle CZWARTEK (z czego proboszcz lokalnej parafii nie był by zadowolony :) A teraz znowu zmiana na ŚRODĘ. Nie wiem czy mój zegar biologiczny to wytrzyma i się nie rozreguluje na amen ;) p.s. Kolejny świetny odcinek! DZIĘKI ZA KAWAŁ DOBREJ ROBOTY KTÓRĄ ROBISZ!
    9 lutego 2017
    Marek Błachnio nic nie szkodzi, trochę się pospieszyłem w tym tygodniu, ale obiecuję poprawę i od przyszłego będzie na pewno nowa publikacja w czwartek rano, nie chciałbym nikomu psuć nocy ze środy na czwartek. Jakbyś miał problemy z proboszczem to daj znać, zaproszę go żeby wystąpił u nas :) swoją drogą ciekawy pomysł na odcinek
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko Rzeczywiście, odcinek o fotografach leżących krzyżem na marmurowej posadzce w poszukiwaniu najlepszej perspektywy w oczach księdza, mógł by wnieść sporo radości i uśmiechu na twarzach tak wielkiego grona słuchaczy jakich posiadasz :)
    9 lutego 2017
    Marek Błachnio mam już wybranego jednego przedstawiciela zawodu, o którym piszesz. Obecnie jest poza Polską, ale spróbuję podbić do niego z zaproszeniem. To byłby hit! :) Podpowiem, że myślę o znanym YouTuberze
    9 lutego 2017
    A odcinak zaczynał by się "Dobry wieczór, Szczęść Boże, Dzień dobry" ?? ;)
    9 lutego 2017
    Edward Trzeciakiewicz coś w ten deseń. Edek, Ty masz dobre układy podobno, powiedz no, kiedy Adam wraca z podróży?
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko - jeszcze z pół roku - ciśnij do niego już teraz - to może za 7 - 8 mcy się uda ;)
    9 lutego 2017
    Edward Trzeciakiewicz teraz to chyba za wcześnie, musi się podcast rozchulać, przy jego zasięgach to my żuczki jesteśmy :D
9 lutego 2017
Świetne, faktycznie dobrze znać takie osoby, niezła praca, od 23:00-24:00 wysłuchane :)
    9 lutego 2017
    Arek Pyrzyński :) dzięki.
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko dopisuję dziękuję :)
9 lutego 2017
16tko coś tam... <3 Magic :D Basty, Jedyneczki, Paradidle czy doubleblasty :D takie tam albo lepiej ! 7/8 maciej i mamy solóweczke :D
    9 lutego 2017
    To ja od gowniaza portnoj, mangini, lang, bittner, flame, harrison :) sporo tego 😍
9 lutego 2017
Fajnie sie tak zmotywowac z rana, dzięki chłopaki! :)
    9 lutego 2017
    Justyna Kędziora do usług :)
9 lutego 2017
Przemiło się słucha do obróbki Wasze podcasty :) mega motywujący!
9 lutego 2017
Superaśny odcinek!
    9 lutego 2017
    Joanna Jaskólska dzięki :)
9 lutego 2017
Na pewno są tu z nami użytkownicy SnapChat! Marcin Kontraktewicz Ty zdaje się coś tam ciśniesz? Warto w to wchodzić?
9 lutego 2017
Ja mam Snapchat śledze tam Macieja i tak naprawdę mam go żeby śledzić niektórych. Sama jakoś burzliwe się tam nie udzielam... jakoś krótko po założeniu przeze mnie snapa utworzyli Instastory i w to bardziej weszłam... Myślę, że trzeba lubić gadać do telefonu
    9 lutego 2017
    Kasia Dopierała no właśnie, trzeba lubić gadać, ale jest pytanie w takim razie czy za dajmy na to 4 lata nie będzie to konieczność dla fotografów, którzy chcą być na topie?
    9 lutego 2017
    być może nie wykluczam tego. Ja wiem,że jestem wstanie się przełamać... To będzie jak ze wszystkim czy dany ludek będzie się chciał rozwijać...
9 lutego 2017
Ja przez jakiś czas coś tam wrzucałem ale snapchat jest trudny do prowadzenia. Trzeba mieć odpowiednią osobowość i trochę aktorskiego talentu. Dlatego tymczasowo odpuściłem. Poza Maćkiem wśród moich znajomych na SC prawie nikt nie potrafił wrzucić czegoś interesującego i angażującego.
    9 lutego 2017
    Marcin Kontraktewicz czyli w sumie podobnie jak na YouTube tylko więcej roboty bo trzeba częściej wrzucać.
9 lutego 2017
Dzięki Kasia Jacek Siwko <3
    9 lutego 2017
    Maciej Suwalowski dzięki za super rozmowę / Jacek :)
9 lutego 2017
7/8 źle wchodzi do tańczenia :P
9 lutego 2017
prawda ! ale ale zawsze można wpuścić mike manginiego albo majka portnoja... <3 Boże kiedyś jak młóciłem na bebnach to grajkiem weselnym bym był a tak ... został mi tylko mosiężny werbel Pearla coopera 6,5 i pałeczki... notabene dobre ćwiczenie od polących nadgarstków i palców :)
9 lutego 2017
I tak sobie myślała ... "o co chodzi z ta emerytura :-) " - jestem za ! - im więcej pracy i obowiązków, tym większa mobilizacja do działania!
    9 lutego 2017
    Katarzyna Michalska mnie martwi to, że niektórzy się łudzą emeryturą, ja olewam ZUS od końcówki roku 2016 i nie żałuję. Jeden garb spadł mi z pleców i przynajmniej wiem, że muszę sam zadbać o przyszłość, ale w sumie z prowadzeniem firmy jest podobnie: nie ma co liczyć, że ktoś coś na da. Tak jak Maciek mówił w podcaście: patrzysz na tych, którzy odnoszą sukces i widzisz jaki ogrom pracy w to wszystko włożyli.
    9 lutego 2017
    ale bez ZUSu nie ma tez ubezpieczenia zdrowotnego ... :(
    9 lutego 2017
    Piotr Czechowski jest, ja mówię o tzw. "dużym ZUSie", ale jak się zatrudnisz w swojej spółce na "umowę zlecenie" dajmy na to za 100 zł miesięcznie za obsługę poczty @ oraz kont społecznościowych to potem sobie od tego płacisz ZUS i wychodzi łącznie składka emerytalna+zdrowotna ok 50 pln / mc. Wszystko w majestacie prawa Miłościwie nam Panującej i Bankrutującej III Rzeczy Pospolitej Polskiej. Amen. Postawisz piwo to Ci wszystko wyjaśnię na WedCampie / j.
    9 lutego 2017
    deal :D
    9 lutego 2017
    Piotr Czechowski no to elegancko, weź ze sobą notesik bo coś czuję,że nie zdążę wytłumaczyć przy "jednym", a po kilku to ciężko rano odtworzyć co było mówione :)
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko co racja, to racja! ;-) jak sam nie zarobisz, to nikt Ci nie da ! A Wasza inicjatywa to strzał w dziesiątkę! ;-) można się poznać, posłuchać! Ja tam zawsze w czwartek puszczam podcast podczas produkcji obiado - kolacji dla syna ;-) mam nadzieję, że kiedyś nie utnę palca przy siekaniu warzyw ;-P - to się nazywa maksymalne wykorzystanie czasu ;-) dziecko, podcast i praca jednocześnie ;-)
    9 lutego 2017
    Katarzyna Michalska wow! Szalona mama, jeszcze wychowasz sobie fotografa. Uważaj lepiej :) / j.
    9 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko Ja stawiam dwa piwa ;p
    9 lutego 2017
    Natalia Kalina nie ma potrzeby mamy już sponsora wieczoru :) co nie Piotr Czechowski?
    10 lutego 2017

9 lutego 2017
Jeszcze jeden kanał i nie starczy nam czasu na ten najważniejszy o którym często zapominamy, to nasze życie, dom, rodzina..
    9 lutego 2017
    O tym samym wczoraj rozmawialem z klientami
    9 lutego 2017
    Adam Szczepaniak to, że rodzina i życie osobiste jest najważniejsze to wiadomo. Ja się pytam o ten nowy kanał nie dlatego, żeby dokładać sobie kolejny ogródek do pielęgnowania, ale po to by się zastanowić co w najbliższej przyszłości stanie się numerem jeden. W sensie czy Facebook dalej będzie działał tak jak działa do tej pory, czy może podzieli los Twittera (abstrahując to, że akurat fotografowie się tam nigdy nie pozycjonowali).
    9 lutego 2017
    Myślę, że na chwilę obecną nie ma sensu zaprzątać sobie głowy jakimś snapchatem, jeśli nawet w przyszłości dokona się jakaś zmiana na pozycji lidera którym niewątpliwie w tej chwili jest Face.. nie nastąpi to z dnia na dzień i z pewnością to zaobserwujemy podejmując odpowiednie działania.
9 lutego 2017
to nie dla mnie - raz ze w moim zyciu az tak duzo sie nie dzieje zeby wrzucac codziennie cos ciekawego, a dwa ... nie ogarniam snapa, wole insta stories ;)
9 lutego 2017
No to słuchamy :)
9 lutego 2017
Zawsze chcialem grac ale w podstawowce nie bylo warunkow w domu na zestaw. Teraz kasa i miejsce by sie znalazlo ale czasu brak a byle jak to nie chce grac. No i jak ogladam Weckla, Colaiute i Colemana to zal jest hehehe
9 lutego 2017
tak se dumam o tym snapczacie .. nie pamietam kto to powiedzial, albo gdzie to przeczytalem, ale podobno w polsce znaczna wiekszosc uzytkownikow instagrama i snapchata tylko wrzuca content nie ogladajac innych tresci... tylko nie moge sobie przypomniec gdzie to bylo ;)
    10 lutego 2017
    Piotr Czechowski ciekawe informacje, jak przypomnisz sobie kto takie badania robił to daj znać, możliwe, że badania na temat SnapChata zlecea Facebook żeby ich skompromitować :) Ach te moje teorie spiskowe... / j.
    10 lutego 2017
    wydaje mi sie, ze ktos po prostu przeprowadzil ankiete.. staram sie to sobie przypomniec ale niestety, moja pamiec jest dobra, krotka i wybiorcza ;)
    11 maja 2017
    Jacek ale fejs nie musi nikogo kompromitować bo insta stories są już "większe" od snapchata ;) Mnie strasznie zastanawia tylko jak to w praktyce działa na potencjalnych klientów. To co się pokazuje na stories to spacery z psami, gadanie i dupie marynie z wygłupianiem się pomieszane... ;)
9 lutego 2017
Lang mnie zawsze bolal. Nie wiem dlaczego :) A Harrison na propsie. Portnoya dopiero w ogolniaku ogarnialem. W podstawowce to Lars hehehe i wszyscy co zasiedli za garami na tym koncercie ku czci Freddiego na Wembley. Mialem video nagrywane z telewizora :)
9 lutego 2017
Jak zobaczylem Donatiego na klipach ciagnietych z netu x czasu temu to szczeke zbieralem tydzien.
9 lutego 2017
dokonczylem sluchac w akompaniamencie 8tys rawów.. bardzo inspirujące <3
    9 lutego 2017
    Z czego masz 8tys zdjęć? :)
    10 lutego 2017
    Joanna, a zgadnij :p
    10 lutego 2017
    Piotr Czechowski ale z jednego ślubu aż tyle masz, czy to z dwóch ;)
    10 lutego 2017
    z jednego, staram sie duzo szukac i nie obijac na weselu :) ale zwykle mam okolo 5-6tys, tutaj jakis rekord bo nowe aparaty testowalem ;)
    10 lutego 2017
    Piotr Czechowski myślałam ze ja jak robię 4 tys to już mam niezłe ADHD 😉 ale widzę, że do rekordu mi jeszcze daleko 😂
    10 lutego 2017
    wczoraj uslyszalem ze Fer trzaska dyszke.. wiec i mi daleko do rekordzistow :) a na tym weselu duuuzo sie dzialo, typowy wiejski klimat, rozpijanie kawalerskiego.. swojsko ;)
    10 lutego 2017
    jak karabin maszynowy!
    10 lutego 2017
    najlepsze jest to, ze nie uzywam zdjec seryjnych, tylko kazda klatka to odzielne docisniecie spustu migawki :D widocznie mam adhd :D
    10 lutego 2017
    o .. na przyklad ten kadr zabral mi 17 innych strzalów, az bylo idealnie ;)
    10 lutego 2017
    To ja jestem ślimakiem póki co 🐌 😂 ciekawe ile będę robić na dwa aparaty, bo narazie strzelałam jednym 🔫🔫🔫
    10 lutego 2017
    ja po prostu potrzebuje wystrzelac kadr, zazdroszcze tym ktorzy ogarniaja to jednym strzalem :D
    10 lutego 2017
    Świetny strzał! Inspirujesz Piotrze :D
    10 lutego 2017
    racja Piotr Czechowski. czasami jest czas na jeden strzał i modlitwę żeby był ok/idealny ale jeśli chwila trwa dłużej i można to też tę chwilę eksploatuję do dna :)
    10 lutego 2017
    heh no tak :)
    10 lutego 2017
    w sumie dlatego robisz te 17 strzalow, bo nie wiesz ktory bedzie tym ostatnim bo scena sie skonczy, a ty wciaz cisniesz bo cos nie do konca pasuje ;)
    10 lutego 2017
    Szok ja znoszę do domu ok 3.5 tys i to juz przy maksymalnej robocie, jak Wy z 8 tys sie odkopujecie potem to szacunek
    10 lutego 2017
    zaczalem schodzic do 4-5tys, ale potem kupilem Fuji i obudzila sie ulanska fantazja :D
    10 lutego 2017
    Ja myślę, że nastrzelać to bym nastrzelała ale właśnie to odgrzebywanie trochę muszę poćwiczyć bo już przy 4 tyś zdjęć mam ciężką przeprawę... Piotr a ile finalnie oddajesz jeśli można wiedzieć? :)
    10 lutego 2017
    300-400.. ale przy selekcji rowniez wysiadam przy 4tys ... dlatego wciaz nie zamknalem sezonu i sie z tym mecze :p
9 lutego 2017
Ja jadę kolejny , na tapecie Wojtek :)
    10 lutego 2017
    oooo wlasnie zobaczylem ten komentarz, mam nadzieje ze podcast sie podobal :)
    10 lutego 2017
    Wojtek bardzo.
    10 lutego 2017

    10 lutego 2017
    Wojtek fajnie jest słuchać ludzi, którzy z pasją opowiadają o sobie i o tym co robią :-)
    10 lutego 2017
    w wszystich tutaj mega pasja! super grupa
9 lutego 2017
A Maciej siedzi i zawija wszystko w sreberka :) Czlowieku, ty chyba nie spisz!
    9 lutego 2017
    a co to spanie? :)
9 lutego 2017
OK, dziś zaliczone trzy kolejne, zostały dwa do odsłuchania ;)
10 lutego 2017
Maciej Suwalowski, pierwszy aparat kupiłem żonie na urodziny (canon powershot pro1). rok potem lustrzanka i żona kazała mi iść na fotografię do WSF-u. podobnie mieliśmy, znaczy się :) zawsze miło Cię widzieć i słyszeć! <3
    10 lutego 2017
    ❤👌🏻🍕
10 lutego 2017
Słuchałam po 2 razy, foty Macieja przeglądam codziennie wchodzę do gabinetu Rafal Motkowicz słucha i ogląda Podcasty 24h!
    10 lutego 2017
    Dani Motkowicz to już wiem skąd tyle odtworzeń :D
    10 lutego 2017
    Kasia Jacek Siwko tak, to my 😉
    15 lutego 2017
    Miło słyszeć! Dzięki!
13 lutego 2017
Jak i na instagramie, tak i w podcastcie - zawsze pozytywnie :) zaległości nadrobione. Jak zawsze super!
    15 lutego 2017
    dzięki Ola!
    26 lutego 2017
    To może czas na snapchat Aleksandra Siwierska :)
11 maja 2017
Leci druga raz w samochodzie

Możliwość komentowania jest wyłączona.