Audycja “Fleszem po oczach” to kolejny pomysł (po podcaście dla fotografów), który kieruję do fotografów ślubnych i rodzinnych. Przy całej “fajności” spotkań na żywo i tego jak działa YouTube wiem doskonale, że część fanów Niezłych Aparatów przyzwyczaiła się do formatu dźwiękowego. Stąd pomysł by FPO pojawiało się także w formie podcastu. Mam nadzieję, że w ten sposób osoby, które nie lubią YouTube (w tym moja żona) będą mogły dostać od czasu do czasu fleszem po oczach. 🙂 Miłego słuchania. Najnowsze odcinki audycji Fleszem po oczach znajdziecie na youtube’owym kanale Niezłych.

instagram: @niezleaparaty
fb: @niezleaparatypodcast

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach.

Pierwsze spotkanie Fleszem po oczach. Tematy:

1. Post z najlepszymi zdjęciami z hasztagu #niezleaparaty  Skąd wziął się pomysł wybierania najlepszych zdjęć słuchaczy podcastu Niezłe Aparaty?

2. Nawiązanie do wczorajszego newslettera o zmianach na stronie www, braku ceny za zdjęcia na stronie fotograficznej.

3. Wpadki fotografa, skasowane zdjęcia z karty pamięci, brak baterii na zleceniu, (lista spraw o których warto pamiętać na zleceniu fotograficznym), tematy, o których nie powinno się rozmawiać z klientami na ślubie…

4. Brak pewności siebie przy mówieniu o cenach za zdjęcia ślubne.

5. Kiedy powiedzieć STOP, czy negocjować z klientami i jeśli tak, to jak to robić, czy zgadzać się na zmiany w umowie?

6. Indywidualne podejście do klientów czy powtarzalność – czego oczekują klienci od profesjonalnych fotografów?

Grupa słuchaczy podcastu FB: Niezłe Aparaty Podcast
Podcast możecie znaleźć także na iTunes

Muzyka użyta w podcaście.

Zapis spotkania:

MARKETING DLA FOTOGRAFÓW / FLESZEM PO OCZACH #1

Cześć! Z tej strony Jacek Siwko, a to jest pierwsza audycja Fleszem Po Oczach.

Z rozpędu prawie powiedziałem, że to jest podcast Niezłe Aparaty. Jako że prowadzę już podcast przez rok, to z rozpędu chciało mi się powiedzieć, że „Hej, witajcie w Niezłych Aparatach”, ale Fleszem Po Oczach to jest taka audycja, którą chciałbym robić jako przedłużenie mojego newslettera o tej samej nazwie. Mam nadzieję, że trafiliście tutaj na ten kanał właśnie przez newsletter, a jeżeli nie, to w opisie tej transmisji będzie link do newslettera i możecie się tam po prostu zapisać.

Chciałbym w kilku słowach opowiedzieć o tym, co będziemy tutaj robić na tym kanale. Moim zdaniem jest to miejsce, w którym można byłoby poruszyć odpowiedzi na Wasze pytania, które przychodzą po wysyłaniu Wam newslettera. Zadajecie mi bardzo dużo pytań odnośnie tych treści, które wysyłam Wam w newsletterze i powiem Wam, że fajnie w ogóle dostawać tyle pytań od Was, natomiast ja nie jestem w stanie odpisywać na wszystkie. I postanowiłem zbierać je sobie tutaj i odpowiadać za pośrednictwem YouTube’a. Myślę, że w ten sposób dotrę do wszystkich i szczerze powiedziawszy jest to też rzecz, które mnie będzie mobilizowała, bo po wejściu podcastu na Patronite obiecałem, że będą wychodziły co jakiś czas poradniki. I jeden poradnik mam już praktycznie gotowy i to będzie taki poradnik, w którym skupiam się na treściach, które – wiadomo – z mojej perspektywy są ważne. Natomiast chciałbym, żeby drugi poradnik dotyczył tych wyzwań, które dla Was są ważne i które Was trapią i które dla Was wydają się rzeczywiście interesujące.

Ok, więc mówiłem o tych pytaniach, które mi zadajecie i bardzo bym chciał na wszystkie odpowiedzieć, natomiast nie jestem w stanie każdemu z osobna, więc będziemy je zbierać tutaj. Myślę, że część z tych rzeczy trafi też do tego drugiego poradnika. Natomiast chciałem już z tym ruszyć, dlatego że czuję taką motywację, jeżeli coś robię dla Was i mogę mówić o tym w tej chwili na tym kanale, to będę szybciej realizował te rzeczy, które Wam obiecałem na Patronite, czyli te poradniki fotograficzne.

Dzisiaj chciałbym zacząć od mojej takiej reklamy. Otóż zrobiłem post z najlepszymi zdjęciami. Tutaj znajdują się fotografie, które pojawiły się w hashtagu #niezleaparaty i robię to dlatego, żeby po prostu te fotografie, które tam zamieszczacie na Instagramie z hashtagiem #niezleaparaty nie zaginęły mi gdzieś w tym tłumie. W lutym pojawiło się ponad dwa tysiące zdjęć, więc to jest bardzo duża liczba i szczerze mówiąc ciężko było w tym zestawie trafić do tych perełek – jak ja nazywam te wybrane zdjęcia. I postanowiłem je sobie tutaj tak zbierać na blogu Niezłych Aparatów, dlatego, żeby te posty były pewnego rodzaju inspiracją, dla osób, które wchodzą dopiero na rynek lub które próbują się rozwiną fotograficznie. Chciałbym właśnie recenzować to, co się pojawia w hashtagu #niezleaparaty, bo tam, jak wiecie, oprócz zdjęć, które Wy zamieszczacie, to jacyś spamerzy jeszcze też dodają, więc ciężko się w tym wszystkim połapać. Ciężko w ogóle przejrzeć ten cały hashtag. Stwierdziłem, że najlepszą formą prezentacji tych fotografii będzie właśnie taka galeria na blogu. Raz, że wydaje mi się, że fotografie powinny być eksponowane w jakimś ciekawszym środowisku – nie tylko na Instagramie w postaci takiego małego kwadracika, ale też właśnie w jakiejś większej formie na stronie internetowej. I myślę, że tutaj popularność tego posta ze stycznia pokazuje, że jest to dobry kierunek, w którym warto iść.

Przelecimy sobie jeszcze tylko do końca ten zbiór. Nie jest łatwo wybrać pięćdziesiąt zdjęć z całego zestawu dwóch tysięcy. Tak że zajęło mi to kilka godzin, ale nie narzekam, bo to jest bardzo fajna praca i szczerze powiedziawszy jest taka zawsze dodatkowa motywacja, żeby przeglądać sobie to, co się dzieje na Instagramie. Tak że polecam Wam. Odsyłam Was do tego posta na NiezleAparaty.pl/blog. Tam sobie będziecie mogli znaleźć te fotografie i zobaczyć, jak to się prezentuje.

Dzisiaj, jako że jest to pierwsze takie nasze spotkanie, to chciałbym odpowiedzieć na trzy pytania, które dostałem ostatnio z newslettera oraz jeszcze zahaczyć o taki mały wątek, czyli o ten newsletter z wczoraj. Pisałem Wam o tym, że czasem warto robić zmiany na stronie internetowej czy w ogóle w ofercie. I takie pytanie od razu do Was: jak często robicie zmiany? To znaczy, kiedy ostatnie zmienialiście coś w ofercie? Jakbyście mogli dać znać na czacie.

Łukasz Kowalski pyta się, czy już się nie boję swojego fejsa. Fesja to się boję. Boję się Facebooka. Jakoś nie lubiłem Facebooka nigdy i szczerze powiedziawszy stąd ten pomysł właśnie z YouTubem, żeby korespondować z Wami za pomocą tej platformy. Facebook oczywiście gwarantowałby większe zasięgi, ale myślę, że nie o to chodzi. Chciałbym, żeby tutaj powstał taki klub osób, które są zainteresowane właśnie moim newsletterem i tymi treściami, które się tam pojawiają. Więc nawiązując do tego newslettera z wczoraj, o tych zmianach, to powiem Wam, że przez długi czas zastanawiałem się, czy dobrze robię, że publikuję cenę zdjęć na stronie internetowej. I szczerze powiedziawszy nadal uważam, że taka cena powinna tam widnieć na stronie internetowej. Natomiast chciałem po prostu spróbować czegoś nowego. Oczywiście uważam, że to jest fair wobec par młodych czy wobec klientów, którzy i tak nie byliby w stanie udźwignąć Waszych usług, żeby powiedzieć przynajmniej orientacyjną cenę lub taką cenę początkową, od której zaczynacie. Natomiast w tej chwili chciałbym po prostu spróbować czegoś nowego.

Zauważyłem, że większość osób i tak nie czyta tego, co jest na stronie. W związku z tym zdarzało się wiele par, które mimo tego, że miałem cenę później pisało do mnie przez formularz. I ja tam mam takie pytanie, jaka jest orientacyjna cena – budżet, jaki macie na zdjęcia. I wpisywali na przykład kwoty, które były dwa razy niższe od tego, co ja tam wpisałem w zakładce oferta. W związku z tym doszedłem do tego, że może zrezygnuję z podawania tej orientacyjnej ceny na stronie i po prostu zacznę z tymi ludźmi rozmawiać. I często zauważam taką prawidłowość, że jak ktoś podaje na przykład 5000 zł za zdjęcia – że jest w stanie zapłacić, a ja na przykład mam ofertę, że jest 6000 zł, to wiem, że jest możliwość dogadania się. W sensie, ja im mogę zaproponować, żeby na przykład zrezygnowali z wynajmu samochodu czy przeorganizowali swój budżet i wtedy oni znajdą te pieniądze, jeżeli im faktycznie zależy na tych zdjęciach, które ja oferuję. Więc tu jest też taka bramka, która się otwiera.

Często jest tak, że na przykład ktoś ma 5000 zł i zobaczy „o, ten gościu ma 6000 zł”, to już nawet do niego nie pisze. Ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, że mogą na przykład przeorganizować budżet. I związku z tym, chciałbym łowić takich klientów, ale po wysłaniu tego newslettera wczoraj do Was napisała do mnie Marta i pytała, czy w związku z tym, że nie ma teraz ceny na stronie mam więcej zapytań? Szczerze powiedziawszy jest mi ciężko powiedzieć, bo dopiero w tym tygodniu wykonałem ten manewr. W związku z tym, dopiero po jakimś czasie – myślę, że po miesiącu, dwóch – będę w stanie powiedzieć, czy jakoś faktycznie to wielce wpłynęło na to, ile zapytań teraz wpływa na moją skrzynkę pocztową.

W ogóle w mojej fotografii czy w tym, jak prowadzę firmę, wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby ciągle eksperymentować, ciągle zmieniać. Bo jeżeli będziemy mieli cały czas tę samą ofertę albo te same informacje na stronie, to nie będziemy wiedzieli, co działa, a co nie. I wydaje mi się, że nie ma złotego środka, jeżeli chodzi na przykład o konstrukcję oferty, tylko wiele zależy od tego, w jakiej półce cenowej jesteście w tej chwili i do jakiej zmierzacie. Więc to się też wszystko będzie jakoś tam różniło.

Jeszcze tutaj było jedno pytanie. Marzena, zdaje się, zapytała o to, czy teraz zamiast podawać cenę na stronie, ja stawiam na taką rozmowę z parami. Tak, oczywiście. W ogóle wydaje mi się, że to jest najważniejsza rzecz, jaką trzeba robić. Czyli najpierw dowiedzieć się czegoś o tych ludziach. Zapytać się w ogóle, jak oni widzą swoją uroczystość. Co chcą i gdzie chcą organizować. A nie tylko na takiej zasadzie, że ktoś tutaj szuka ofert.

Wczoraj na przykład dostałem też takie zapytanie – tylko komuś ewidentnie chodziło o ofertę. I ja już wiem, że to nie jest mój klient. W związku z tym też wydaje mi się, że nawet jeżeli macie przygotowane oferty w PDF-ie, bo wiem, że część fotografów ma, a część nie. To nie wysyłajcie tej oferty w PDF-ie w pierwszym mailu. Spróbujcie znaleźć jakieś wspólne rzeczy, które Was łączą. Ja bardzo często, odpisując na maila, staram się nawiązać do tego, że na przykład, jak ktoś pisze, że organizuje wesele w Piotrkowie Trybunalskim, to zawsze piszę, co mnie łączy z tym miastem i tak dalej. Czasami są takie totalne głupoty, ale tak naprawdę to ma znaczenie w dobie takiej komunikacji internetowej, gdzie wszyscy jesteśmy dla siebie obcy, to myślę, że coś takiego, co będzie Was łączyć na poziomie takim czysto ludzkim będzie też fajną sprawą.

Tu Michał Mach coś pisze: „Jak rozmawiać z ludźmi? Próbowałem na różne sposoby, ale jak dostaję pytanie, to nie odpisuję od razu z ofertą, tylko z pytaniem i w większości przypadków jest cisza”. Michał, jakbyś mógł rozwinąć nieco to zdanie, bo ja szczerze powiedziawszy nie rozumiem, dlaczego zapada cisza. Na przykład jak pytasz o sprecyzowanie miejsca ślubu czy organizacji wesela, to nikt Ci nie odpisuje? To jest trochę dziwne w takim układzie. Ja zawsze jak pytam o takie szczegóły, na przykład, ile ludzi zamierzają zaprosić czy na przykład, w jakim miejscu odbędzie się ceremonia, to z reguły jest kwestia kilku zdań, więc każdy chyba jest w stanie coś takiego sklecić. Więc jeszcze jakbyś mógł rozwinąć, to może jeszcze za chwilę do tego wrócę.

No to mam tutaj przygotowane bodajże trzy z takiej listy, którą mi kiedyś tam dostarczaliście i którą sobie prowadzę przez jakiś czas, odkąd wysyłam newslettery. Jest takie pytanie, które wydawało mi się ciekawe i takie, które powinno się znaleźć moim zdaniem w pierwszym odcinku naszego spotkania Fleszem Po Oczach. Dotyczy wpadek fotografa. Czyli jakie wpadki ja miałem pracując jako fotograf i szczerze powiedziawszy było ich sporo, bo ja nie jestem jakimś mega zorganizowanym gościem, jeżeli chodzi na przykład o pakowanie sprzętu i tak dalej. Dużo w moim życiu zmieniła taka lista, którą sobie kiedyś stworzyłem. Zresztą można było ją ściągnąć swego czasu z mojej strony internetowej. Jak ktoś będzie chciał, to niech w komentarzu potem pod wideo napisze, to podeślę link. Będzie można sobie ściągnąć.

I miałem taki przypadek, jeszcze nie byłem fotografem ślubnym, i poszedłem na takie zlecenie sfotografować imprezę. Wyciągając aparat zorientowałem się, że nie ma baterii i skończyło się tak, że zostałem na tej imprezie, bo już mi się nie opłacało z Gdyni do Sopotu wracać i po prostu nic nie wyszło z tych zdjęć.

Też miałem taki przypadek, że na karcie mi się zdjęcia skasowały. To jest dosyć długa historia. Ale żeby ją jakoś tak krótko opowiedzieć, to po prostu nie postanowiłem sobie tego priorytetu, żeby zgrywać zdjęcia zaraz po zleceniu. I to był chyba jakiś taki pierwszy mój sezon, że te zdjęcia po prostu leżały na karcie i jakaś taka była spontaniczna wyprawa na sesje i stwierdziłem „dobra, to trzeba szybko sformatować kartę” i nagle się okazało potem, że tam były zdjęcia z innej sesji. Tak że musiałem wydać dosyć dużo pieniędzy, żeby odzyskać te fotografie. Więc tego typu historie, myślę, że to jest takie dosyć powszechne, co się może przydarzyć każdemu fotografowi.

Z takich większych też wpadek, to bym uczulał Was na to, w jaki sposób rozmawiacie na zleceniu. Na przykład dla mnie takim dużym wyznacznikiem było kiedyś coś takiego, jak wszedłem do jakiegoś tam domu i zapytałem o jakąś sytuację życiową i się okazało, że tam rodzice byli rozwiedzeni albo coś w tym stylu. I po moim pytaniu zapadła cisza. I szczerze mówiąc już po tym przypadku, zacząłem pytać pary po prostu na Skype’ie, czy mają jakieś takie tematy, których nie wolno na przykład albo nie powinno się poruszać podczas dnia ich ślubu. I oni im tam mówili na przykład „a to nie mów tam o dziadku, bo zmarł jakiś czas temu” i tak dalej. Więc myślę, że są to kwestie natury psychologicznej, które warto brać też pod uwagę. I jak ktoś ma tak, jak ja, że ma taką zdolność do wtopy, to powinien na takie rzeczy uważać. Tą historią bym chyba zakończył ten temat.

Kolejne pytanie, które przyszło: „kiedy powiedzieć stop?”. Ja powiem szczerze, długo się zastanawiałem nad tym pytaniem. Bo co to znaczy „kiedy powiedzieć stop”? Wydaje mi się, że to pytanie chyba dotyczy negocjacji z parą. Kiedy para sugeruje, że powinieneś zmienić umowę na przykład. I szczerze powiedziawszy, nawet jakiś czas temu miałem taki przypadek, że para chciała zmienić dosyć sporo w kształcie mojej umowy. I ja, mówiąc szczerze, mam umowę zamówioną u prawnika. Jest to jeden z moich panów młodych, który po prostu z myślą o sobie skonstruował taką umowę i stwierdzam, że ta umowa jest ok – nie potrzeba tam robić żadnych zmian. Zresztą też stawiam na to, żeby to było uczciwie prowadzone. Znaczy, żeby mój interes był prawdziwie uczciwie prowadzony. Nie zakładam, że chcę kogoś oszukać czy ktoś chce mnie oszukać też, zmieniając ofertę, ale uważam, że to jest moment, w którym właśnie warto powiedzieć stop.

Tak samo są różne momenty, w których warto  powiedzieć stop. Na przykład w takich, jak się czasami przytrafiają fotografom, że mają parę, która mówi „zróbmy takie zdjęcie, takie zdjęcie, takie zdjęcie na plenerze…”. Wy jesteście artystami – to dużo od Was powinno zależeć, jakie fotografie tworzycie. Ja wiem, że w zależności od tego, na jakim etapie jesteście w swojej karierze, to będzie to się różniło i nawet na początku, jak zaczynałem, to byłem nawet wdzięczny tym osobom, które jakieś swoje pomysły wrzucały. Ale kiedy przytrafiła mi się para, która powiedziała, że chce mieć zdjęcia przy sekwojach, bo ich siostra czy kuzynka mieszka w Stanach i ma zdjęcie ślubne przy sekwojach, a sesja była w Gdyni, no to stwierdziłem, że „no kurde, skąd ja wam tutaj sekwoję wytrzasnę?”. Albo na przykład jakieś zjeżdżanie na desce snowboardowej z wydm. To są rzeczy, które nie pasują do mojego stylu, w związku z tym jest to też dobry moment, żeby powiedzieć stop.

Przede wszystkim w tym pytaniu, o to, kiedy powiedzieć stop, tam się pojawiło takie rozwinięcie, że ktoś pracował ponad sto dni bez dnia przerwy. I ja rozumiem, że są pewne etapy w rozwoju firmy, kiedy tak trzeba cisnąć. I tu nie ma co narzekać. Jak chce się pójść do przodu ze swoją fotografią czy ze swoim biznesem, to trzeba po prostu cisnąć. Jest takie słowo hassle, ale my to takie wiejskie tłumaczenie z Kasią robimy, że to znaczy cisnąć. I jak zaczniecie cisnąć, to te efekty przyjdą. Nic się nie pojawia z dnia na dzień. I tak na przykład ktoś mógłby odkryć ten kanał i powiedzieć „Łe, koleś tu sobie buduje jakąś popularność – z dnia na dzień stał się znany wśród fotografów”. Ale prawda jest taka, że zanim przyszła popularność podcastu, który prowadziłem, długi czas męczyłem się nad pisaniem tekstów na fotoblogi. Długi czas prowadziłem takiego bloga dla fotografów i to też nie jest tak, że ot tak się coś po prostu stało. Tak samo w fotografii. Tak że musicie cisnąć.

Myślę, że jak ktoś ma akurat taki moment, w którym pracuje bez wytchnienia, to też przyjdzie taki moment, że będzie można powiedzieć stop. Bo są też takie sytuacje, że na przykład dzisiaj mam dużo do zrobienia w biurze, ale też z drugiej strony moja córka chce iść na basen i ja wiem, że praca będzie zawsze, ale dzieciństwo nie będzie zawsze. Więc tutaj stawiam na ten priorytet, żeby po rozmowie z Wami dokończyć jeszcze ładowanie zdjęć na posta i się udać po prostu na basen. Tak że są pewne priorytety, które mam tutaj ustalone.

Widzę, że dyskusja na czacie się całkiem fajnie rozwija. Mam tutaj jeszcze kolejne pytanie, które chciałbym poruszyć. Przepraszam w ogóle, że tak chaotycznie. Dzisiaj jest taki live troszeczkę na spontanie. Jeszcze się zastanawiam w ogóle nad formułą tych spotkań Fleszem Po Oczach. YouTube jest fajniejszy od Facebooka, bo daje taką możliwość. Na Facebooku wszystko musi być takie pozytywne, wszystko musisz lajkować albo nawet… Tam masz chyba tylko jedną reakcję, że robisz wrrr i Ci się nie podoba. A tutaj jest krótka piłka na YouTube’ie i możesz albo like, albo dislike i to jest fajna rzecz, która mnie przekonała do tej platformy.

Tomasz Wąsik zadaje pytanie, czy chcemy współpracować z klientami, którym się nie chce poświęcić czasu na rozmowę z nami. No wydaje mi się, że nie, dlatego, że jeżeli jest ten kontakt dość ograniczony, to czym to będzie skutkować. Na pewno nie dobrymi zdjęciami. I szczerze powiedziawszy, dla mnie ważniejsze od tego nawet mojego wynagrodzenia jest to, w jaki sposób mi się współpracuje z daną parą. Tak że tutaj bym stawiał na to, żeby zagadywać klientów i dopiero potem mówić, co i jak.

Ja w tej chwili nie mam jeszcze oferty w PDF-ie. Nie wysyłam tego. Dlatego, że przez jakiś czas to miałem, natomiast potem zmieniłem trochę wygląd strony i już ta oferta nie korespondowała z tym, co miałem na stronie. W związku z tym zamówiłem sobie teraz taki nowy kształt oferty, ale jeszcze czekam, bo to wiadomo, że współpraca z grafikami to jest czasochłonne, więc czekam. Jak będziecie chcieli to dam znać, że mam już nową ofertę i te osoby, które będą chciały zobaczyć, jaki to ma kształt – bo troszeczkę też podszedłem kreatywnie do tego, wymyśliłem sobie kilka działów, które powinny być tam w tej mojej ofercie po kolei, to mogę się wtedy tym podzielić.

Dla mnie na przykład też ciekawa sprawa, że wielu fotografów w ogóle boi się pokazać, jak wygląda jego oferta, bo – nie wiem – ktoś skopiuje i tak dalej. Wydaje mi się, że takie podejście transparentne, otwarte jest lepsze niż takie chowanie wszystkiego dla siebie.

Dobra, czyli kontynuując ten nasz chaotyczny dzisiejszy live, mam tu jeszcze takie pytanie, jak podnieść ceny przy dwójce dzieci. To jest w ogóle pytanie, które mnie wprawiło w rozbawienie, bo myślę, że tak samo jest trudno podnieść cenę przy jednym dziecku czy przy większej ilości, ale rozumiem, że intencją tego pytania było to, że ciężko jest na przykład postawić wszystko va banque, jak ma się już pewną ugruntowaną sytuację rodzinną. Na przykład mi było łatwo skakać po półkach cenowych, kiedy byłem studentem, kiedy nie musiałem mieć założonego budżetu rodzinnego, na jakieś wydatki rodzinne. I można było tak zaryzykować. Albo będą te umowy albo nie po podwyższeniu ceny. I wydaje mi się, że w tym pytaniu jest tu właśnie ten ukryty sens taki, że ktoś po prostu się boi.

Najlepszą metodą, którą ja polecam jest to, żeby robić to stopniowo. Wiadomo, że podwyższanie cen samego siebie wiele nie przyniesie, natomiast trzeba to zawsze robić w relacji do jakości swoich usług. Czy nawet ten oklepany i wyśmiany przeze mnie branding też ma jakieś tam znaczenie. Bo dużo konsumentów podejmuje decyzję na takiej podstawie, że „wow, coś się świeci, coś ładnie wygląda, coś ma fajne logo, to wydam trochę więcej na te rzeczy”. Tak że to wszystko ma znaczenie. Myślę, że ten temat jeszcze będę rozwijał podczas naszych spotkań albo po prostu w newsletterach, ale sugeruję tej osobie, która ma dwójkę dzieci, żeby zabrać się do tego stopniowo. Czyli co ileś tam podpisanych umów spróbować podnieść taką cenę albo ograniczyć czas, który oferujesz danemu klientowi na zleceniu lub też ograniczyć ilość gadżetów, które zabierają część Twojego wynagrodzenia. Bo wiele osób, wielu fotografów, bardzo duży budżet z tego, co dostaje przeznacza na przykład na jakieś pendrive’y, przeznacza na odbitki, na albumy. Może troszeczkę policzyć, ile faktycznie zostaje Wam w kieszeni, a ile oddajecie klientom. I może tutaj, nawet bez podwyższania ceny zobaczycie, że zaczniecie więcej zarabiać. To jest taka uwaga.

Aha, jeszcze mi się teraz przypomniała taka anegdota. Na przykład może się zdarzyć tak, że jak podniesiecie cenę, to będzie w Waszym przypadku  taki brak pewności siebie. I u mnie coś takiego wystąpiło. Jak podniosłem cenę – uwaga – na dwa 2000 zł, to była taka bariera, po prostu wydawało mi się, że to jest jakiś kosmos, jakiś sufit, którego nigdy nie przebiję. I pamiętam, że jak miałem komuś powiedzieć, że te 2000 zł, to się czułem po prostu jak ostatni bandyta, który chce aż tyle pieniędzy. I szczerze powiedziawszy, to jest też taki moment, w którym warto sobie poćwiczyć to samo wypowiadanie tej kwoty przed samym sobą. Bo jak ktoś nie jest pewny tego, ile chce zarabiać na fotografii, to klient to od razu wyczuje.

A obiecana anegdota dotyczy rozmowy fotografa, o której słyszałem, z klientem, który powiedział, że „ta cena, którą pan mówi, to jest drogo”. A fotograf po takiej ultra-szybkiej chwili namysłu powiedział, że dla niektórych drogo, a dla niektórych nie. I może to jest chamska odpowiedź, ale myślę, że czasami warto tak odbić piłeczkę, bo wiadomo, że jak ktoś już tak marudzi to nie jest klient, z którym za wiele się ugra.

A jeszcze a propos takich rzeczy, które gdzieś mnie tam rozśmieszają w ostatnim czasie – bo już tak powoli będziemy kończyć, bo już przynudzam pół godziny – to jest jeszcze taka kwestia, którą zawsze widzę na stronach fotograficznych, wśród fotografów popularna: indywidualne podejście do klienta. Co to w ogóle znaczy? Bo ja się nad tym zastanawiałem, jaki jest cel tego, że ludzie szukają fotografa, tak zwanego profesjonalisty w cudzysłowie i doszedłem do tego, że ludzie szukają takich fotografów, dlatego, że ważna jest dla nich powtarzalność. Czyli ten efekt, który będą mieli. I takie – tutaj oczywiście cytat – indywidualne podejście do klienta, to znaczy, że dla każdego inaczej będziesz fotografował. Więc to jest taki… Wiem, że to jest slogan chyba z lat dziewięćdziesiątych, że indywidualne podchodzimy do każdego klienta, pochylamy się nad każdym klientem. Nie. To w ogóle tego ludzie nawet nie oczekują. Oni szukając fotografa potrzebują pełnej, profesjonalnej obsługi i że zostaną potraktowani tak, jak każdy inny klient. Wiadomo, że na poziomie czysto ludzkim każdy się jakby pochyla „o tutaj, jest dana para, to jest taki kontakt indywidualny”, ale tutaj wydaje mi się, że w tym sloganie chodzi o to, że każdego z klientów chcesz traktować indywidualnie. A przy dużej ilości klientów nie da się tego zrobić.

Tomasz Wąsik pisze, że trzeba wszystkich klientów traktować jednakowo na wysokim poziomie. Dokładnie. Ja się właśnie z tym zgadzam. To jest może takie szukanie dziurym w całym – być może.

Dobra, czy są jeszcze jakieś od Was pytania?

Jakub Zając: „To, o czym mówisz o przesyłaniu oferty, było ostatnio na podcaście Mała Wielka Firma w odcinku 206”.

Podcast Mała Wielka Firma jest bardzo fajny. Polecam Wam oczywiście. Chętnie sobie zerknę, bo przyznam szczerze, że nie słuchał akurat tego odcinka. Wydaje mi się, że jakieś inne audiobooki teraz zdominowały mój telefon podczas ćwiczeń na siłowni. A tam z reguły staram się słuchać podcastów.

Michał Mach pyta: „Jak często będą te live’y? Jakieś konkretne godziny i dni czy spontan?”.

Na razie spontan. To będzie dostępne oczywiście w formie nagrań, więc się niczym nie przejmujcie.

Radosław Pietrzak widział mnie u Zienia – było super, dlatego tu jest.

Dzięki Radek, że się dopisałeś do tego kanału. Mam nadzieję, że tutaj, jak załaduję wszystkie odcinki archiwalne podcastu, to będą się pojawiać jakieś rzeczy typu wideo.

Krzysztof Neryng pisze, że miał to samo przy przekroczeniu 2000 zł. W ogóle jeszcze do Krzyśka mam słowo, bo nie odpisałem Ci na maila, ale to może Ci odpowiem – nie będę musiał odpisywać. W kwestii tego, że zdjąłem te ceny, to napisałeś, że Ty się akurat zdecydowałeś postawić je na swojej stronie i nie traktuj tego, co ja mówię, jako jakąś wyrocznię. Ja też nie ogłaszam tego, jako wielkiego, przełomowego odkrycia. Chodzi mi o to, żebyśmy jako fotografowie nigdy nie zamykali się na opcje eksperymentowania. Ja, powiem szczerze, miałem już tyle różnych form oferty… czyli na przykład, wiecie, miałem pakiety, miałem, że sesja osobno, że sesja razem z reportażem, jakieś tam albumy i tak dalej. Po prostu wszystkie możliwe sposoby. Ale właśnie pierwszą rzeczą, którą bym wam rekomendował, to żeby zmieniać sobie, eksperymentować i sprawdzać, co się udaje, a co się nie udaje.

Dzięki serdecznie jeszczce raz za obecność na tym live’ie. W przyszłych odcinku postaram się troszeczkę więcej tych pytań przygotować czy też raczej więcej odpowiedzi na Wasze pytania. Dzisiaj chciałem po prostu eksperymentalnie sprawdzić jak to wszystko działa – OBS, YouTube, czat i te wszystkie inne rzeczy. Tak że to było takie małe przetarcie dróg, ale w przyszłym spotkaniu będzie troszeczkę bardziej ogarnięte to wszystko.

Dzięki jeszcze raz serdeczne i oczywiście jak Wam się spodobała ta audycja i chcecie, żeby było jej więcej to wciskajcie kciuki w górę. A jeżeli oglądacie to wszystko w powtórce, to też zadawajcie pytania w komentarzach, to ja postaram się wrócić do tych pytań może w przyszłych odcinkach albo odpowiedzieć Wam bezpośrednio pod tym wideo.

Dzięki wielkie i trzymajcie się do następnego razu. Nie obiecuję Wam, kiedy następne spotkanie, ale jakoś niedługo. Tak że trzymajcie się! Dzięki serdecznie jeszcze raz!

Zakończenie:

Cześć, mam nadzieję, że ten odcinek podcastu przypadł Ci do gustu. Jeśli chcesz, by podcast Niezłe Aparaty ukazywał się cyklicznie, możesz wesprzeć audycję za pośrednictwem Patronite. Przy okazji dziękuję też wszystkim, którzy wspierają już Niezłe Aparaty na Patronite. Jesteście super, gdyby nie Wy, ta audycja na pewno nie ukazywałaby się. Tak że dzięki wielkie i do usłyszenia w kolejnym odcinku Niezłych Aparatów!

Leave A

Comment