Canon EOS R6 w 2026 – czy nadal warto? Test i opinia

Canon EOS R6 nadal ma sens w 2026 roku, szczególnie jako używany korpus do fotografii ślubnej, reportażu, portretu i fotografii rodzinnej. Jego 20,1 MP daje mniejszy zapas do kadrowania niż nowsze modele, a możliwości filmowe wyraźnie odstają już od R6 Mark II i R6 Mark III. Nadal jednak dostajemy bardzo dobry autofokus, stabilizację matrycy, dwa sloty SD, szybkie serie i ergonomię, która po latach niewiele straciła na wartości.

Dlatego dziś najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy Canon R6 jest dobrym aparatem?”. Jest nim raczej: czy cena konkretnego egzemplarza rekompensuje to, czego brakuje mu względem nowszych R6? I właśnie z tej perspektywy warto patrzeć na ten aparat.

Canon R6 w skrócie – najważniejsze informacje

Matrycapełna klatka, 20,1 MP
AutofokusDual Pixel CMOS AF II, wykrywanie i śledzenie ludzi oraz zwierząt
Zdjęcia seryjnedo 12 kl./s z migawką mechaniczną i do 20 kl./s z elektroniczną
StabilizacjaIBIS, według producenta do 8 stopni w odpowiedniej konfiguracji
Karty pamięci2 × SD UHS-II
Wideodo 4K 60p
Największa zaleta w 2026połączenie AF, ergonomii i możliwości fotograficznych w coraz niższej cenie na rynku wtórnym
Największe ograniczenie20 MP i starsze możliwości filmowe
Dla kogo?fotografia ślubna, reportaż, portret, rodzina, wydarzenia

Czy Canon R6 nadal warto kupić w 2026 roku?

Tak, ale przede wszystkim wtedy, gdy interesuje cię fotografia i trafisz na zadbany egzemplarz wyraźnie tańszy od R6 Mark II. Jeżeli różnica cenowa jest niewielka, nowszy model zaczyna mieć więcej sensu ze względu na 24,2 MP, szybszą migawkę elektroniczną i poprawione możliwości filmowe.

R6 nie przestał nagle robić dobrych zdjęć tylko dlatego, że Canon pokazał kolejne generacje. Autofokus nadal jest szybki, dwa sloty kart nadal mają znaczenie przy pracy zawodowej, stabilizacja nadal pomaga przy fotografowaniu z ręki, a 20 MP w wielu zastosowaniach okazuje się zupełnie wystarczające.

Zmieniło się natomiast jego miejsce na rynku. Kiedy testowałem R6 po premierze, pytanie brzmiało: czy Canon wreszcie zrobił pełnoklatkowego bezlusterkowca, który może bez kompleksów rywalizować z konkurencją? Dzisiaj odpowiedź znamy. Bardziej interesujące jest to, ile warto zapłacić za pierwszą generację R6, skoro istnieją już R6 Mark II i R6 Mark III.

Canon R6 kiedyś i dziś – stary niedźwiedź już się obudził

Ulubionym motywem usypiania mojego syna była swego czasu piosenka o starym niedźwiedziu. Przez kilka lat miałem wrażenie, że Canon zamienia się właśnie w takiego śpiącego zwierza. Sony zasypywało rynek kolejnymi bezlusterkowcami, a Canon sprawiał wrażenie firmy, która nie bardzo ma ochotę wstać z łóżka.

EOS R6 był jednym z aparatów, które ten obraz mocno zmieniły. Dlatego po pierwszych bardzo dobrych opiniach użytkowników poprosiłem wypożyczalnię Fotoforma o egzemplarz do testu. Chciałem sam sprawdzić, czy autofokus rzeczywiście jest tak dobry, jak wszyscy mówili, i czy R6 jest czymś więcej niż dobrze poprowadzoną premierą.

Drugim aparatem z tej pary był Canon R5. Już wtedy różnica między nimi dobrze pokazywała filozofię R6: nie maksymalizować wszystkich parametrów, tylko zbudować szybki, wygodny aparat do codziennej pracy.

20 megapikseli w Canonie R6 – czy to naprawdę mało?

20,1 MP wystarcza do większości reportaży, zdjęć ślubnych, portretów, fotografii rodzinnej i publikacji internetowych. Ograniczenie zaczyna być odczuwalne przede wszystkim wtedy, gdy często mocno kadrujesz zdjęcia albo potrzebujesz bardzo dużych plików do druku, reklamy lub pracy komercyjnej.

Pełny plik z R6 ma rozdzielczość 5472 × 3648 pikseli. Bez powiększania obrazu odpowiada to mniej więcej wydrukowi:

  • około 46 × 31 cm przy 300 ppi,
  • około 58 × 39 cm przy 240 ppi.

Do albumu ślubnego, odbitek, fotoksiążek czy zdjęć publikowanych online jest więc spory zapas. Problem zaczyna się nie przy normalnym wykorzystaniu całej klatki, lecz przy intensywnym cropowaniu.

Dobrym przykładem jest tryb crop 1,6×. W R6 zapisuje on około 7,7 MP. To pokazuje bardzo konkretnie, dlaczego fotograf przyzwyczajony do mocnego „docinania” zdjęć może poczuć różnicę względem matrycy 30, 40 czy 45 MP.

Nie sprowadzałbym natomiast jakości zdjęć do zasady „większy piksel zawsze oznacza lepszy obraz”. Wielkość pojedynczego piksela jest tylko jednym z elementów. Liczą się także konstrukcja matrycy, procesor, sposób odczytu danych i późniejsza obróbka.

Praktyczne pytanie powinno brzmieć inaczej: czy 20 MP ogranicza mój sposób fotografowania? Jeżeli kadrujesz w aparacie, oddajesz reportaż w normalnych rozdzielczościach i nie robisz gigantycznych wydruków, zazwyczaj nie. Jeśli fotografujesz ptaki, sport z dużej odległości, produkt albo reklamę i regularnie wycinasz małą część klatki – nowszy korpus z większą rozdzielczością daje zauważalnie więcej swobody.

Autofokus Canona R6 po latach – nadal jedna z jego mocnych stron

Autofokus jest jednym z powodów, dla których R6 nie zestarzał się tak szybko, jak mogłaby sugerować data premiery. Dual Pixel CMOS AF II potrafi wykrywać twarz i oko, śledzić fotografowaną osobę i działa także podczas szybkich serii.

To ważniejsze niż same liczby ze specyfikacji. W reportażu nie interesuje mnie przecież, ile punktów AF producent umieścił w tabeli. Interesuje mnie, czy podczas pierwszego tańca aparat utrzyma ostrość na twarzy, czy podczas sesji rodzinnej nadąży za biegnącym dzieckiem i czy w kościele będę mógł skupić się na zdjęciu zamiast przesuwać punkt autofokusa po wizjerze.

R6 właśnie w takich sytuacjach nadal wypada dobrze. Nowsze aparaty rozpoznają więcej rodzajów obiektów i mają bardziej zaawansowane algorytmy śledzenia, ale w fotografii ludzi nie oznacza to automatycznie, że pierwsza generacja R6 stała się niewystarczająca.

Warto też pamiętać, że 20 kl./s dotyczy migawki elektronicznej. Nie jest to tryb pozbawiony kompromisów. Przy szybko poruszających się obiektach może pojawić się efekt rolling shutter, a przy części sztucznego oświetlenia – pasy lub nierówna ekspozycja. Na ślubie nie włączałbym więc elektronicznych 20 kl./s automatycznie w każdej sytuacji tylko dlatego, że aparat je oferuje.

Canon R6 do fotografii ślubnej – co nadal ma znaczenie?

Canon R6 nadal jest bardzo sensownym aparatem ślubnym, ponieważ łączy skuteczny AF, dwa sloty kart, dobrą pracę przy wyższym ISO, stabilizację i wygodną obsługę. Dla fotografa ślubnego te cechy są zwykle ważniejsze niż możliwość nagrywania kolejnego formatu wideo.

Potrzeba podczas ślubuJak wypada Canon R6?
Backup zdjęć2 gniazda SD UHS-II pozwalają zapisywać kopię na drugiej karcie.
Śledzenie ludziEye AF i wykrywanie twarzy nadal są jedną z mocniejszych stron aparatu.
Kościół i słabe światłopełna klatka, wysokie ISO i IBIS pomagają w pracy ze światłem zastanym.
Cicha pracamigawka elektroniczna jest bardzo użyteczna, ale przy sztucznym świetle trzeba uważać na banding.
Szybki ruch12 kl./s mechanicznie i do 20 kl./s elektronicznie wystarcza z dużym zapasem do typowego reportażu.
Album i odbitki20 MP zwykle w zupełności wystarcza.
Mocne kadrowanietu 20 MP daje wyraźnie mniej swobody niż R5, R6 II czy R6 III.

Podczas pracy zawodowej doceniam szczególnie dwa sloty. Możliwość zapisu kopii materiału już podczas fotografowania jest jednym z tych parametrów, które nie robią wielkiego wrażenia na prezentacji produktu, ale nabierają znaczenia w chwili, gdy zdjęć nie da się zrobić drugi raz. Więcej o samych nośnikach i ich przechowywaniu pisałem w poradniku o kartach pamięci.

Do sesji rodzinnej R6 również pasuje bardzo dobrze. Jeśli chcesz zobaczyć nie tyle sprzęt, co sam sposób prowadzenia takiej sesji, możesz zajrzeć do materiału Sesja rodzinna bez stresu.

Stabilizacja obrazu – przydatna, ale nie zatrzyma fotografowanych ludzi

R6 ma stabilizację matrycy, a Canon deklaruje w odpowiedniej konfiguracji nawet 8 stopni stabilizacji. To przydaje się przy pracy z ręki, szczególnie z nieruchomymi scenami i dłuższymi ogniskowymi.

Trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy. IBIS kompensuje ruch aparatu, a nie ruch fotografowanej osoby. Przy nieruchomym wnętrzu może pozwolić wydłużyć czas naświetlania. Przy tańczącej parze albo biegnącym dziecku nadal potrzebujesz odpowiednio krótkiego czasu migawki.

To drobiazg, ale w praktyce znacznie bardziej użyteczny niż samo stwierdzenie, że aparat „ma stabilizację do ośmiu stopni”.

Body Canon R6 i ergonomia – tu wiek aparatu przeszkadza najmniej

R6 nadal bardzo dobrze leży w dłoni i pod względem ergonomii nie sprawia wrażenia aparatu, który trzeba usprawiedliwiać jego wiekiem. To jeden z elementów, którego nie widać w tabelach porównawczych, a który ma duże znaczenie po kilku godzinach fotografowania.

W stylistyce korpus przypomina inne pełnoklatkowe bezlusterkowce Canona. Nie ma górnego ekranu znanego z niektórych droższych modeli. W jego miejscu znajduje się klasyczne pokrętło trybów. Nigdy specjalnie nie cierpiałem z powodu braku dodatkowego wyświetlacza.

Jest joystick, sensownie rozmieszczone przyciski i menu, w którym osoba wcześniej korzystająca z Canona odnajduje się bardzo szybko. Aparat sprawia też solidne wrażenie i nie wymaga uczenia się jego obsługi od początku przy każdej zmianie ustawień.

Canon R6 do filmowania – tu wiek widać bardziej

R6 nadal potrafi nagrywać bardzo dobre 4K, ale w 2026 roku to właśnie wideo jest jednym z najmocniejszych argumentów za dopłatą do nowszej generacji. Pierwszy R6 oferuje 4K do 60 kl./s i może z powodzeniem służyć do krótkich materiałów, rolek, wywiadów czy dodatkowych ujęć podczas zlecenia fotograficznego.

Jeżeli jednak aparat ma być przede wszystkim kamerą, sytuacja wygląda inaczej. R6 zasłynął między innymi z ograniczeń termicznych podczas bardziej wymagającego nagrywania. Aktualizacje firmware poprawiały działanie aparatu, ale nie zmienia to faktu, że R6 Mark II i kolejne modele powstały już z doświadczeniem zebranym na pierwszej generacji.

W praktyce rozdzieliłbym trzy zastosowania:

  • głównie zdjęcia + okazjonalne krótkie klipy – R6 nadal ma dużo sensu,
  • regularna praca hybrydowa foto/wideo – warto mocno porównać go z R6 Mark II,
  • długie nagrania, zaawansowane formaty, duża elastyczność w postprodukcji – tutaj nowsze korpusy mają wyraźną przewagę.

Nie pisałbym więc po prostu, że „Canon R6 się przegrzewa”. Dla fotografa robiącego kilkunastosekundowe klipy jest to zupełnie inny problem niż dla filmowca nagrywającego długi event albo wywiad.

Akumulator w Canonie R6

W pierwszej recenzji narzekałem trochę na możliwości akumulatora. Dopiero później dotarło do mnie, że potraktowałem wtedy R6 nie jak aparat fotograficzny, ale jak urządzenie do wszystkiego: fotografowałem, dużo korzystałem z ekranu i wizjera, a do tego nagrywałem filmy.

To oczywiście zużywa energię szybciej niż spokojne fotografowanie. Jeśli R6 ma być aparatem do całodziennego reportażu, nadal zabrałbym zapasowy akumulator. Przy zakupie używanego egzemplarza doliczyłbym też do budżetu możliwość wymiany starej baterii – nawet świetnie utrzymany kilkuletni korpus może być sprzedawany z akumulatorem, który nie ma już pojemności z dnia zakupu.

Jak kupić używanego Canona R6? Checklista przed zakupem

W 2026 roku to właśnie rynek wtórny jest najbardziej naturalnym miejscem dla pierwszego R6. Przy zakupie nie ograniczałbym się jednak do pytania o przebieg migawki. Aparat może mieć niski przebieg migawki mechanicznej, a jednocześnie intensywnie pracować na migawce elektronicznej albo służyć przez lata do nagrywania wideo.

1. Sprawdź matrycę

Zrób zdjęcie jasnej, jednolitej powierzchni przy mocno przymkniętej przysłonie. Kurz można wyczyścić. Rysy, uszkodzenia albo nietypowe artefakty są zupełnie inną sprawą.

2. Przetestuj oba sloty kart SD

Włóż dwie karty, ustaw równoczesny zapis i wykonaj serię zdjęć. Jeśli aparat ma służyć zawodowo, drugi slot jest elementem systemu bezpieczeństwa, a nie ozdobą w specyfikacji.

3. Przetestuj autofokus, a nie tylko pojedyncze zdjęcie

Włącz wykrywanie oka, fotografuj osobę poruszającą się w kierunku aparatu i zrób serię. Sprawdź później kilka kolejnych klatek w powiększeniu. To mówi o aparacie więcej niż zdjęcie pudełka stojącego na sklepowej ladzie.

4. Sprawdź IBIS

Wykonaj kilka zdjęć z ręki na dłuższym czasie z włączoną i wyłączoną stabilizacją. Nie oceniaj jej wyłącznie po dźwięku aparatu – ważne jest to, czy układ rzeczywiście działa prawidłowo.

5. Obejrzyj bagnet i styki

Załóż obiektyw i sprawdź, czy nie ma nietypowego luzu. Obejrzyj również śruby i okolice bagnetu. Mocne ślady zużycia nie muszą oznaczać uszkodzenia, ale powiedzą sporo o historii danego body.

6. Sprawdź ekran i jego zawias

Obróć ekran w całym zakresie, sprawdź dotyk i obejrzyj obraz przy różnych ustawieniach. Przy aparacie używanym do wideo ekran mógł być otwierany tysiące razy.

7. Przetestuj porty

Jeśli zamierzasz filmować, szczególnie istotne są HDMI, USB-C oraz złącza audio. Ślady po klatce operatorskiej albo częstym podłączaniu przewodów same w sobie nie dyskwalifikują aparatu, ale warto upewnić się, że wszystko działa.

8. Sprawdź wizjer, przyciski i pokrętła

Przejdź przez wszystkie podstawowe elementy sterowania. Zacinające się pokrętło albo przycisk działający tylko pod konkretnym kątem będzie znacznie bardziej irytujący po zakupie niż podczas pięciominutowego oglądania aparatu.

9. Nie przeceniaj samego przebiegu migawki

Przebieg jest przydatną informacją, ale nie opowiada całej historii. R6 może wykonywać zdjęcia elektronicznie, dlatego mała liczba aktywacji mechanicznej migawki nie musi oznaczać małego rzeczywistego wykorzystania aparatu.

10. Zapytaj o historię aparatu

Warto wiedzieć, czy body było zapasowym aparatem amatora, głównym korpusem fotografa ślubnego czy narzędziem do regularnego filmowania. Poproś również o dokument zakupu, informacje o ewentualnych naprawach i sprawdź, czy aparat ma aktualne oprogramowanie.

Canon R6 cena – ile warto zapłacić?

Nie ma jednej ceny, przy której Canon R6 automatycznie staje się dobrym zakupem. Najważniejsza jest różnica względem R6 Mark II.

Na moment tej aktualizacji pierwsza generacja R6 nie jest już regularnie dostępna jako nowy korpus w oficjalnej sprzedaży Canona, dlatego jej rynek wygląda zupełnie inaczej niż w dniu premiery. W praktyce wybór sprowadza się najczęściej do używanego R6, egzemplarza odnowionego albo dopłaty do nowszej generacji.

Dlatego przed zakupem zrobiłbym prostą rzecz: sprawdził tego samego dnia cenę używanego R6 oraz nowego lub używanego R6 Mark II.

Jeżeli różnica jest duża, pierwszy R6 może oferować bardzo dużo aparatu za wydane pieniądze. Jeżeli jest mała, dopłata do Mark II daje nowszy autofokus, 24,2 MP, szybsze serie elektroniczne i wyraźnie lepiej rozwiniętą część filmową.

Canon R6 vs R6 Mark II vs R6 Mark III – za co właściwie dopłacasz?

Nie ma sensu zamieniać tego artykułu w pełne porównanie trzech aparatów. Przy decyzji o zakupie pierwszego R6 warto jednak wiedzieć, co pojawiło się później.

Canon R6Canon R6 Mark IICanon R6 Mark III
Matryca20,1 MP24,2 MP32,5 MP
Maks. seria elektroniczna20 kl./s40 kl./s40 kl./s
Wideo4K 60p4K 60p, wyraźnie rozwinięte możliwości hybrydoweRAW do 7K i znacznie bardziej zaawansowane funkcje filmowe
Karty2 × SD UHS-II2 × SD UHS-IICFexpress + SD UHS-II
Zapas do kadrowanianajmniejszywiększywyraźnie większy
Główna przewagacena na rynku wtórnymbardzo dobry kompromis foto/wideorozdzielczość, szybkość i wideo

Nie oznacza to, że R6 Mark III jest automatycznie lepszym zakupem dla każdego. Jeśli twoim zadaniem jest fotografowanie ślubów i nie potrzebujesz 32,5 MP ani zaawansowanego wideo, większa część jego przewagi może pozostać niewykorzystana.

I odwrotnie: jeżeli kupujesz aparat na kilka kolejnych lat, dużo filmujesz albo regularnie wykorzystujesz crop, różnice zaczynają mieć konkretne znaczenie. Wtedy nie warto patrzeć wyłącznie na cenę body.

Jakie obiektywy do Canon R6?

R6 korzysta z mocowania RF, ale posiadacze obiektywów EF nie muszą od razu wymieniać całej szklarni. Za pomocą adaptera EF–EOS R można nadal używać wielu obiektywów EF, co dla osób przechodzących z lustrzanek Canona może mocno zmienić ekonomię zakupu.

Zamiast szukać jednego „najlepszego obiektywu do R6”, dobrałbym szkło do sposobu pracy:

  • 24–70 mm f/2.8 – bardzo uniwersalny zakres do reportażu i ślubów,
  • 35 mm lub 50 mm – mały zestaw do reportażu, rodziny i fotografii codziennej,
  • 85 mm – portret i spokojniejsza praca z większego dystansu,
  • 70–200 mm – ceremonia, wydarzenia, reportaż i sytuacje, w których nie można podejść bliżej.

Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Obiektyw EF-S podłączony przez adapter wykorzystuje tryb crop 1,6×, a R6 zapisuje wtedy około 7,7 MP. Technicznie takie połączenie może działać, ale właśnie tutaj niewysoka rozdzielczość pierwszego R6 staje się realnym ograniczeniem.

Canon R6 – dla kogo ma sens w 2026 roku?

Najbardziej przekonujący jest dziś dla fotografa, który potrzebuje sprawnego pełnoklatkowego korpusu do pracy, ale nie potrzebuje najnowszych funkcji filmowych ani bardzo wysokiej rozdzielczości.

Canon R6 ma dużo sensu, jeśli:

  • fotografujesz śluby, reportaże, portrety lub rodziny,
  • zależy ci na skutecznym AF i wykrywaniu oka,
  • potrzebujesz dwóch kart pamięci,
  • często pracujesz w słabszym świetle,
  • 20 MP wystarcza do sposobu, w jaki oddajesz zdjęcia,
  • masz już obiektywy Canona EF albo RF,
  • znalazłeś zadbane używane body w cenie wyraźnie niższej od R6 Mark II.

Lepiej spojrzeć na nowszy model, jeśli:

  • regularnie mocno kadrujesz zdjęcia,
  • fotografujesz ptaki, sport lub inne obiekty wymagające dużego cropu,
  • wideo jest równie ważne jak zdjęcia albo ważniejsze,
  • potrzebujesz większej rozdzielczości do reklamy, produktu lub dużych wydruków,
  • różnica cenowa między R6 i R6 Mark II jest niewielka.

Czy Canon R6 jest dobrym aparatem dla profesjonalisty?

Tak. Sam fakt pojawienia się dwóch nowszych generacji nie odebrał R6 cech potrzebnych w profesjonalnej fotografii. Dwa sloty, szybki AF, dobra ergonomia, stabilizacja i sprawna praca przy wysokim ISO nadal tworzą bardzo użyteczne narzędzie.

Trzeba jedynie przestać oceniać go tak, jak ocenialiśmy go w dniu premiery. Wtedy był nowym aparatem za dużą kwotę i musiał udowadniać, że potrafi konkurować z najnowszym sprzętem Sony czy Nikona. Dzisiaj jego największą przewagą może być właśnie to, że nie jest już nowym aparatem.

Jeżeli używany R6 kosztuje wyraźnie mniej niż nowsze generacje, można dostać korpus, którego możliwości fotograficzne nadal zdecydowanie przewyższają wymagania większości reportaży, sesji rodzinnych czy ślubów.

Canon R6 – opinia po latach

Kiedy pierwszy raz brałem R6 do ręki, interesowało mnie przede wszystkim to, czy Canon wreszcie nadrobił zaległości w świecie pełnoklatkowych bezlusterkowców. Dzisiaj ten spór nie ma już większego znaczenia. System RF jest rozwinięty, powstały kolejne generacje aparatów, a autofokus, który kiedyś robił duże wrażenie, stał się czymś normalnym.

I paradoksalnie właśnie dlatego R6 jest teraz ciekawy.

Nie trzeba już kupować go dlatego, że jest najnowszy. Można kupić go dlatego, że robi dokładnie to, czego potrzebujesz – i nie płacić za możliwości, których nie wykorzystasz.

Do fotografii ślubnej, reportażu, portretów i rodzin nadal brałbym go pod uwagę. Największym znakiem zapytania nie jest autofokus ani jakość zdjęć, tylko 20 MP oraz relacja ceny używanego R6 do R6 Mark II.

Jeżeli 20 MP ci wystarcza, głównie fotografujesz i znajdziesz zadbany egzemplarz w odpowiedniej cenie, stary niedźwiedź naprawdę nie musi jeszcze wracać spać.

Canon R6 – najczęstsze pytania

Czy Canon R6 warto kupić w 2026 roku?

Tak, szczególnie jako używany korpus do fotografii. Najważniejsze jest porównanie ceny konkretnego egzemplarza z R6 Mark II. Im mniejsza różnica, tym bardziej opłaca się rozważyć nowszy model.

Czy 20 MP w Canonie R6 wystarcza?

Do ślubów, reportażu, portretów, fotografii rodzinnej i typowych wydruków – zazwyczaj tak. Mniejsza rozdzielczość zaczyna przeszkadzać przede wszystkim przy mocnym cropowaniu i zastosowaniach wymagających bardzo dużych plików.

Czy Canon R6 nadaje się do fotografii ślubnej?

Tak. Ma dwa sloty SD UHS-II, sprawny autofokus z wykrywaniem oka, stabilizację obrazu, szybkie serie i dobrze radzi sobie w słabszym świetle. To zestaw cech nadal bardzo przydatny w reportażu ślubnym.

Czy Canon R6 się przegrzewa?

Problemy termiczne dotyczyły przede wszystkim bardziej wymagających trybów filmowych i dłuższego nagrywania. Dla osoby używającej R6 głównie do zdjęć albo krótkich klipów ma to znacznie mniejsze znaczenie niż dla filmowca.

Canon R6 czy R6 Mark II?

R6 ma największy sens wtedy, gdy jest wyraźnie tańszy. R6 Mark II daje 24,2 MP, do 40 kl./s z migawką elektroniczną i bardziej rozwinięte możliwości wideo. Jeśli różnica cenowa jest niewielka, argumenty za Mark II stają się mocniejsze.

Niezłe Aparaty
Niezłe Aparaty

Jestem fotografem i autorem projektu Niezłe Aparaty. Od lat zajmuję się fotografią oraz edukacją fotograficzną, tworząc poradniki, materiały wideo i podcast dla fotografów. W Niezłych Aparatach piszę przede wszystkim o praktyce fotografowania, pracy z klientem, prowadzeniu działalności fotograficznej oraz rozwoju warsztatu.

Artykuły: 476

7 komentarzy

  1. Mam go od kwietnia. Jestem zachwycony w zasadzie wszystkim. Od jakości zdjęć (plastyka, kolorystyka, auto fokus itd.) po ergonomię i jak by tu powiedzieć… dotyk i dźwięk migawki. Dokupiłem do niego spacerówkę RF24- 105 L – daje radę (choć uważam, że czerwony pasek w tym obiektywie jest nieco na wyrost). Tak żeby nie przynudzać… całe moje dłuuugie fotograficzne życie spędziłem z Canonami. Jaka różnica pomiędzy tym a innymi modelami? Autofokus! Niesamowicie szybki i celny. Pilnuje oka lepiej niż żona mojego portfela. I szumy. Przy ISO 12800 zdjęcia są po prostu oglądalne i do wydruku. Cena? Nieco wściekła, ale za ten sprzęt warto.

    • Faktycznie: odniesienie cena do jakości jest tu znakomite. Szczególnie jak się porównuje do innych modeli. Moim zdaniem jedna z lepszych opcji inwestycyjnych dla fotografa (w tej chwili)

  2. Od wielu lat fotografuje Canonami a ostatnim lustrem był 5DMK3.Potem przeszła kolej na R i byłem „zachwycony”
    Po 5 miesiącach przesiadłem nie na R6 i teraz to dopiero „jestem zachwycony”
    Genialna maszyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *