Jak przyspieszyć obróbkę zdjęć? Kilka praktycznych rad, które pozwolą szybciej uporać się z największym pożeraczem czasu fotografów…

Fleszem po oczach – audycja powstała jako odpowiedź na pytania odbiorców newslettera o tej samej nazwie. Jeśli chcesz otrzymywać darmowe porady fotograficzne na swoją skrzynkę kliknij tutaj.

Kilka tematów, które pojawia się w tym odcinku FPO:

Ostatnio w newsletterze pojawił się temat recepty na długowieczność w fotografii. Każdy kto zaczyna fotografować łapie w pewnym momencie zajawkę na kupowanie sprzętu, nowe obiektywy, statywy, lampy błyskowe, zapasowy korpus aparatu. To wszystko waży, a kręgosłup nie jest czymś co dobrze znosi permanentny stan obciążenia. To jedna z tych spraw, o które warto zadbać by móc pozostać w branży fotograficznej przez długie lata. Kolejną rzeczą są badania, których jako osoby samo-zatrudnione nie jesteśmy zobowiązani przeprowadzać a warto moim zdaniem kontrolować swoje wyniki krwi by wiedzieć czy dieta weselna nie szkodzi nam zbytnio, albo czy hot-dożki jedzone na szybko w trasie między kolejnymi zleceniami fotograficznymi nie wpływają na coś więcej niż przyrost masy tłuszczowej. Żadne śmichy-chichy tylko poważny temat.

Jak odzyskać pieniądze, załóżmy że klient nie zapłacił, lub nie chce zapłacić za przesyłkę albumu. Czyli błędne poinformowanie przez klienta o warunkach wykonania usługi. Edukowanie klientów.

Ustaw aparat na tryb manualny. Nie odpowiadasz na pytania z messengera co chwilę, Photomechanic i obrabianie na szybko a dopiero potem druga runda z poprawkami sesje posiedzeniem 1,5 h a potem ćwiczenia. Ubieraj się “biurowo” nawet jak pracujesz w domu, nie dresach bo wtedy nie traktujesz obróbki jak pracy, tylko jak part time

Dlaczego warto pisać przy zdjęciach, opisy. Lub przynajmniej dawać im tytuły? Upadek Ikara,Pieter Bruegel Starszy Upadek Ikara, bez tytułu nie kapnęlibyśmy się co jest tematem głównym tego obrazu. Podobnie może być ze zdjęciami. Nie wszystkie są dosłowne.

Ile są warte zdjęcia? Czyli jak ustalać cenę? Czy stać was na aparat? Ceny sprzętu są absurdalne, a mimo to kupujemy go. Ze zdjęciami jest podobnie, ciebie nie musi być stać na samego siebie, czyli kim jest Twój nabywca Twoich zdjęć?

Zapis spotkania:

#5 FPO Jak przyspieszyć obróbkę, ceny zdjęć, co boli fotografa

J: Cześć, z tej strony Jacek Siwko. To jest piąta audycja Fleszem Po Oczach. Miło mi znowu się z Wami spotkać tutaj na tym kanale. Jeżeli jeszcze nie subskrybujecie tego konta to przemyślcie to. Być może warto się dopisać do listy używając takiej ikonki, która się wyświetli po prawej stronie video. Będziecie mogli w łatwy sposób dodać się jako subskrybent do tego konta, a zalety tego są takie, że po prostu będziecie dostawać powiadomienia, kiedy będą kolejne live’y.

Mam nadzieję, że spodobają Wam się poprzednie odcinki, że już je nadrobiliście. Zaczniemy może od razu tradycyjnie od tego, że edycja Fleszem Po Oczach jest taką kontynuacją mojego newsletter’a, który wysyłam do fotografów. I w ostatnim newsletter’ze pisałem trochę o kwestiach związanych ze zdrowiem. Jest to taki temat, który gdzieś mi siadł na mózg, że tak powiem kolokwialnie. Z związku z tym, że urodził nam się trzeci, trzecie dziecko się urodziło i sobie pomyślałem, że etapy życia w których trzeba się zastanowić nad pewnymi sprawami. I dla mnie to było ważne, żeby przemyśleć sobie właśnie kwestię zdrowia, bo wiadomo, że to jest też jakby powiązane z tym ile lat chcę jeszcze działać w fotografii rodzinnej. I to wszystko się jakby wiąże w łatwy sposób ze zdrowiem, no nie? W związku z tym ostatnim newsletter’em, który wysyłałem Wam otrzymałem kilka odpowiedzi od Was, że ok, to wszystko to co piszę czyli te badania typu cholesterol czy jakieś inne rzeczy, które wychodzą.

To jest wszystko ok. No nie? Bo wiadomo, że jeżeli jest się takim fotografem powiedzmy tutaj mam na myśli, ślubnych, bo akurat sam takim fotografem jestem. I jeżdżąc jakby na zlecenia wiadomo, że od miasta do miasta no to jest kilka Orlenów po drodze czy takich restauracji ze złotymi arkadami, takie M. Może kojarzycie. I wiadomo, że się zatrzymujesz na takich stacjach. I już jest łatwy sposób do tego, żeby nie tylko hodować sobie macieja zamiast kostki na brzuchu, ale też pogorszyć swój stan zdrowia i wiadomo, że permanentne obciążenie pewnymi substancjami typu cukier spowoduje to, że Wasze zdrowie jakby w dłuższej perspektywie no nie będzie za świetne. A jakby no każdy z nas jak zaczyna pracę fotografa chyba marzy o tym, żeby przynajmniej te kilka lat pracować, nie, tam 10, 15. Czasami niektórzy mają ambicje, żeby więcej. No ale to już trzeba właśnie zawczasu pomyśleć. Natura tak stworzyła, że dopóki jesteśmy w takim wieku, który dla natury jest ok czyli możemy jakby się powielić w dzieciach no to jeszcze jest dla nas łagodna, nie? Ale jak ktoś przekracza trzydziestkę to już jest coraz trudniej zachować taką formę więc namawiam Was do takich regularnych badań dlatego że jako osoby samozatrudnione nie mamy takiego obowiązku, żeby chodzić na badania i ci wszyscy, którzy są etatowcami. Ja tutaj wcale nie dyskredytuję tych osób, ale jakby Wy macie o wiele łatwiej niż takie osoby samozatrudnione, bo tu gdzieś pracodawca też namawia Was do tego, żeby ok, zrobić sobie takie cykliczne badania i jest wszystko w porządku. I ja na przykład mówię tutaj na własnym przykładzie, bo przez 7 lat jak prowadziłem firmę to ani razu nie chodziłem na takie badania, nie?

I w związku z tym jak się Feliks urodził to pomyślałem sobie: dobra, to jest najwyższy czas. Tak jak tutaj Piotr pisze, że regularne ćwiczenia. No to to jest raz! Oczywiście! Ale tymi ćwiczeniami też myślę, że warto to potwierdzić, żeby mieć dowód, że ok, wszystko jest super. Nie musimy zmieniać jakby diety, a jak coś nie jest super to lepiej to zawczasu właśnie odkryć i zadziałać, no nie? Ale właśnie po tym moim newsletter’ze, gdzie myślałem, że to będzie takie nudne dla Was. Powiecie sobie: eee, tu zapisałem się na newsletter dla fotografów, a tu są jakieś porady medyczne, nie? I ja to rozumiem, oczywiście, że to jest zmiana tematu, ale myślę, że chciałbym, żeby ten newsletter był też właśnie nie tylko fotograficzno – biznesowy, ale też dookoła wszystkich spraw, które się wiążą tak naprawdę z pracą fotografa. I przyszła taka odpowiedź związana z chorobami kręgosłupa, bo to jest jakby najczęstsza dolegliwość związana z pracą fotografa. I tak jak pewnie już, jeżeli już działacie jakiś czas na rynku, zajmujecie się fotografią już jakiś czas to na pewno żyłkę kolekcjonera sprzętu, no nie? Że jest takie, zawsze taka potrzeba, żeby kupić sobie 50, 85, 200 i tak dalej i tak dalej. Tych obiektywów się robi nagle spory zapas i w pewnym momencie, ja się też oczywiście, tutaj ja mówię na własnym przykładzie, zorientowałem, że ja mam w plecaku tak: 35, 50, 85, zoom 7—200 i zapasowe body, tego właśnie ten główny aparat i to wszystko noszę przez cały dzień, przez 12 godzin fotografując ślub. No i to jest masakra dla kręgosłupa.

Nie wiem czy ktoś z Was ma, jakby cierpi na jakieś takie dolegliwości związane z kręgosłupem. Bo do tego trzeba jeszcze też dodać ten czas spędzony przy komputerze, obróbka i tak dalej. Więc to co Piotr pisał tutaj na czacie, że wiadomo, te ćwiczenia są ważne i ja na przykład jak chodzę na siłownię staram się robić nie tylko, że tam jak wszyscy, na klatę i koniec. Tylko po prostu takie ćwiczenia też, które rozwijają mięśnie utrzymujące kręgosłup, nie, czyli te mięśnie pleców. Myślę, że takie ćwiczenia są istotne i nawet taki trener tutaj zobaczył, że tak ćwiczę i mówi: o, tutaj rzadko ktoś tak ćwiczy, no nie? I ja odpowiedziałem, że no to jest taka moja inwestycja w przyszłość, no nie? Jest też jeszcze takie inne ćwiczenie, które ja robię regularnie więc to jest jakby dodatkowy bonus, który mam gdzieś tam w domu. Ale właśnie namawiam Was do tego, żeby pomyśleć zawczasu o pewnych sprawach związanych właśnie z kondycją dlatego że każdy

[00:05:00]

chce pracować jak najdłużej w tej branży, a jakby nie myślimy o tym. I często jako fotografowie, jako artyści mamy też taką skłonność do tego, żeby: aaa, może taki trochę imprezowy styl życia poprowadzić?.. Widziałem fotografów, którzy palą więc to nie jest tak, że ja sobie coś z głowy wymyślam, nie, i Wam mówię. Tylko po prostu wszystko to co tutaj na tym kanale pada to jest jakby z doświadczenia, z moich obserwacji. A myślę, że wypada się jakby wylegitymować. Na jakiej podstawie ja występuję na tym kanale? Bo wiele osób może pomyśleć: aaa, jakieś rzeczy sobie wymyśla i tak dalej. Ale nie, bo pracując jako fotograf już 8 lat przechodziłem przez różne etapy funkcjonowania mojej firmy i tak na przykład miałem taki moment, że już prawie zatopiłem moją firmę, nie? I pomyślałem sobie, że skoro jestem taką osobą, która potrafiła zbudować coś z niczego, potem wszystko zawalić i praktycznie firma już miała nie istnieć, a potem znowu mi się odbudować i tak dwa razy taki duży kryzys z firmie no to pomyślałem sobie, że ok, to jest to doświadczenie, które mogę w jakiś fajny sposób wykorzystać i mówić o tym pomagając innym fotografom.

Czasami taki przychodzi moment, że najczęściej właśnie w niespodziewanym momencie, że wszystko się kręci, idealnie jest i tak dalej. I nagle taki spadek, nie masz zapytań i ja już przez to przechodziłem więc myślę, że skoro mi się udało to mam pewne podstawy do tego, żeby opowiadać o tym moim doświadczeniu. Więc postanowiłem, że się otworzę dzisiaj przed Wami i o tym powiem. Przede wszystkim ten pierwszy moment, który gdzieś w firmie mojej nastąpił, że był taki pierwszy kryzys to było wtedy kiedy urodziło mi się pierwsze dziecko. I wszystko było idealnie, no nie? Zobaczcie, firma funkcjonuje ekstra. Byłem na rynku już ze 2 lata i już zainwestowałem kupę kasy w jakieś zagraniczne wyjazdy, zagraniczne to były warsztaty. Zabrałem oczywiście żonę i dziecko, no nie. Wydaliśmy po prostu chyba wszystkie nasze oszczędności, no ale wiadomo, uważałem, że to jest taka inwestycja, że ja się czegoś tam nauczę i to będzie mega rozwijające i pozwoli mi zbudować jeszcze lepszy biznes. I potem się okazało tak, że wydaliśmy te wszystkie pieniądze, a przyszedł taki moment, że jakiś haker mi się włamał na stronę, no nie? I z dnia na dzień Google mnie wyrzuciło w ogóle z rankingu, gdzie dla mnie to był dramat, bo ja nigdy nie inwestowałem w to, żeby na Facebooku się promować tylko bardziej starałem się prowadzić taką strategię długofalową i zdobywać klientów no przez polecenia, ale też przez Google, nie?

To jest taki mój najmocniejszy kanał od dawien dawna. Moment w którym przeskoki cenowe przez ten czas i nie miałem klientów tak naprawdę z polecenia, że była jakaś para u mnie i poleciła swoim znajomym: słuchajcie, weźcie Jacka Siwko. Dlatego że ludzie mają tendencję do posiadania znajomych, wiem, że się nie mówi posiadania tylko jakieś tam inne słowo, bo posiadać można rzecz, ale już zostańmy przy tym posiadaniu, do posiadania znajomych jakby z tego samego budżety domowe, no nie? I w tym momencie kiedy Asia i Tomek na przykład płacili 2 tysiące, a ich znajomi się zgłaszają, a ja już mam na przykład 3 tysiące czy 4 tysiące za reportaż no to oni mówią: nie no, gościu powariował! Przecież rok temu robił reportaż, a teraz dwa razy taka cena, nie? Więc oni rezygnowali. Więc nie miałem tego kanału z poleceń. I to jest tak, w tym momencie dziecko czyli już większa odpowiedzialność życiowa. Firma przestała tak funkcjonować jak dawniej, a kasa praktycznie to poszło i tak naprawdę ja się zastanawiałem czy dalej to robić, nie?

I w tym monecie uratowała jedna jedyna rzecz, którą też Wam polecam. Wiem, że to już jakby w podcaście „Niezłe Aparaty” wielokrotnie padało. To, żeby budować sobie taką sieć kontaktów wśród fotografów, nie? I tak naprawdę to mnie jakby uratowało dlatego że inni fotografowie, którzy mieli zajęty termin polecali mnie i te pary powiedzmy brały.. wynajmowały mnie.. działali jakby w podobnej półce cenowej. No i to mi pozwoliło przetrwać te kilka miesięcy mając zlecenia od innych fotografów. I w tym momencie zacząłem interesować się SEO, odbudowałem moją stronę, odbudowałem moją pozycję w wyszukiwarce i wszystko wróciło do normy, nie? I to był taki pierwszy kryzys, który ja uważam, że był też dla mnie zbawienny, ponieważ wszystko za dobrze mi szło to mi w pewnym momencie odbiła taka sodówka. Yeah, nic nie robić, bo to już będzie takie koło, które się kręci po prostu samo, które nie wymaga mojego żadnego wysiłku po to, żeby to funkcjonowało. No i myślę, że jeżeli akurat jesteście w takim momencie, że wszystko dobrze idzie to nie zdziwcie się, że.. I ja tutaj nie chcę jakby tutaj przepowiadać jakichś wielkich dramatów czy mega jakichś kryzysów natomiast uważam, że taka przestroga.

Dlatego że czasami coś Ci się wydaje, że jest za łatwo to po prostu może to się jakoś w szybkim czasie obrócić przeciwko Tobie. Natomiast właśnie warto też pomyśleć o tym, żeby mieć kilka kanałów, którymi wpadają Wasze zlecenia. Polecam spotkanie Fleszem Po Oczach numer 4. W tamtym odcinku mówiłem o tym, o czym też wspominałem w jednym z poprzednich newsletter’ów, o tym, żeby szukać kanałów, które są niestandardowe czyli kanałów poleceń. Nie będę się powtarzał. W związku z tym jeżeli skończycie ten odcinek, a nie oglądaliście odcinka numer 4 to Wam tam oczywiście polecam. Dla niezorientowanych też jeszcze pokażę taki aparat Olympus Mju. To jest aparat, którym robiłem wszystkie zdjęcia na tym blogu, którym się dzieliłem w odcinku numer 4 czyli w tym blogu, który jakby był prekursorem w ogóle Fleszem całego tego przedstawienia zwanego Fleszem Po Oczach. Polecam Wam w ogóle praktykowanie fotografowania na kliszy dlatego, że to daje taki dystans do tego jak powinniśmy podchodzić do fotografii.

[00:10:00]

Czyli takie przemyślenie najpierw co chcemy osiągnąć podnosząc aparat do oka, potem jak gdyby złapiecie ten właśnie szacunek do kadru to zobaczycie, że fotografowanie cyfrą w ogóle się zmieni kompletnie. Dla tych osób, które nie mają żadnego aparatu analogowego albo na przykład nie stać ich na razie na to, żeby wydawać duże sumy pieniędzy na wywoływanie filmu polecam na przykład taką praktykę, by kupić sobie na przykład albo na przykład wyjąć typu 128 MB. To taką 128 tam się mieści kilka zdjęć i na przykład idziecie sobie na spacer i macie taką możliwość zrobienia aparatem cyfrowym kilku zdjęć, nie? I to daje do zastanowienia, kurczę. Jakie zdjęcie zrobić, no nie? No bo zakładam, że nie będziemy kasować żadnego ujęcia no to to jest też taka praktyka, takie ćwiczenie, które zaprocentuje na pewno u Was w przyszłości jak już będziecie chodzili na zlecenia takie płatne. I już powiedziałem o tym, żeby zachowywać formę fotograficzną więc teraz chciałbym przejść do Waszych pytań, bo oczywiście wspomniałem, że audycja Fleszem Po Oczach jest właśnie taką odpowiedzią na Wasze pytania. Pytania, które przychodzą od odbiorców newsletter’a. Dobra. Jest pierwsze pytanie: dlaczego warto pisać przy zdjęciach, nie? To już był poruszany w audycji Fleszem Po Oczach.

Natomiast przypomniało mi się coś takiego co chciałem Wam pokazać. Taki dowód dlaczego warto pisać przy zdjęciach. I tu mam taki obraz „Upadek Ikara”. Jak ktoś jest bystrzak to niech mi powie, gdzie jest ten Ikar. Oczywiście autorem jest Pieter Bruegel (starszy). I to jest też taki klasyczny dla mnie przykład tego, że.. Do tego, nie, co przed oczami. I w fotografii też jest czasami tak, że pewne rzeczy są nieoczywiste. Dla nas jako autorów coś się wydaje takie wow, kurczę, no łatwo się zorientować o co tu chodzi, nie? Ja też nie jestem tutaj oczywiście ekspertem od sztuki, tym bardziej na malarstwie się nie znam. Natomiast dałem Wam taki przykład, żeby pokazać, że tutaj jednak trzeba troszeczkę pogłówkować o co come on na tym obrazie dlatego tutaj motywem przewodnim jest, czy głównym jest ten rolnik, który sobie orze. Zwracam uwagę na okręt. W trzeciej kolejności zwróciłem uwagę na pasterza, na te owce, na psa. Dopiero gdzieś tutaj w prawym dolnym rogu obrazu zauważyłem nogi Ikara, no nie, który już spadł. I ja wiem, że tutaj chodzi w tym obrazie o to, że mimo tej ogromnej tragedii świat poszedł dalej, jak gdyby ludzie się tym nie przejęli i dalej robili, zajmowali się swoimi czynnościami. I my jako autorzy czasami fotografii też jakby ten motyw główny w jakimś takim, ok, no może mocnym punkcie, ale on nie jest taki oczywisty. I w związku z tym namawiałbym Was do tego, żeby przy takich zdjęciach na które chcecie, żeby ludzie zwrócili uwagę, na przykład tworząc posta swojego to, żeby przynajmniej wymyślić jakiś tytuł, który pozwoli ludziom rozszyfrować o co chodzi, nie?

Bo też wiadomo, warto też pomyśleć o tym, że w Internecie mamy bardzo duże problemy ze skupieniem uwagi. Ja dlatego jestem w takim mega szoku, kiedy patrzę na tego jak długo oglądacie te filmy, live’y, spotkania ze mną, bo widzę, że to nie jest tak, że 30 sekund tylko to jest albo cały odcinek albo na przykład 20 minut ktoś ogląda. I dla mnie to jest mega w ogóle, że ktoś był w stanie poświęcić mi, aż tyle uwagi, taki długo czas skupić się. A też pomyślcie właśnie w tej chwili o tym w kontekście klientów, którzy szukają fotografa. Tylko że oni przeglądają bloga, nie będą tego chłonąć, analizować kompozycji i tak dalej jeśli im nie pozwolicie to znaczy jeśli ich nie zachęcicie do tego. Czyli jakby dodając przynajmniej tytuł tego zdjęcia to już zobaczcie, to już jest dodatkowa treść do pozycjonowania, ale też daje jakąś podstawę do tego, żeby zawiesić oko na troszeczkę więcej niż tam 0,03 sekundy, nie, tak jak człowiek ogląda zdjęcia w Internecie. Bartek pisze, że fajnie, że są różnorodne tematy. Na sprzęcie i zdjęciach, oprogramowaniu bycie fotografem się nie kończy. Ja się zgadzam, oczywiście. I w tym momencie ja nie dyskredytuję kanałów, które są poświęcone aparatom, sprzętowi tylko ja nie uważam się za największego eksperta w tej dziedzinie. Tak naprawdę jest dużo jakby ekspertów ode mnie.

Uważam, że się troszeczkę znam na takim biznesowym aspekcie fotografii czy też na takiej psychologii pracy z klientami i to jest jakby mój konik, moje zainteresowanie. W związku z tym jest to taki temat, motyw przewodni, który chciałbym poruszać na tym kanale. Pewnie jakiś sprzęt się też pojawi, chociaż tak jak mówiłem, nie chcę zabierać chleba moim kolegom, którzy opowiadają soczyście i barwnie. Ja nie będę tutaj ukrywał, znaczy nie będę Was oszukiwał, że śledzę najnowsze doniesienia o tym jakie matryce ma teraz Sony albo Canon. Bo jak chcę kupić sprzęt to się po prostu udaję na fotoblogię i czytam sobie różnego rodzaju recenzję tam albo wchodzę na inne kanały YouTube’owe, gdzie mogę się tego wszystkiego dowiedzieć. W związku z tym właśnie tak jak powiedziałem, będziemy tu poruszać około fotograficzne, też związane z fotografią ślubną, z fotografią rodzinną. Czyli gdzieś tymi dziedzinami, którymi się ja osobiście zajmuję, bo uważam, że mogę się jakimś tam doświadczeniem z Wami podzielić. Michał pyta, czy wybieram się na Targi Foto Video w Łodzi. Tak jak mówiłem, nie wiem czy to było pytanie zadane jak wspominałem o tych targach w kontekście Asi, ale tak, wybieram się i będę tam 12 i chyba część dnia 13 więc tak mniej więcej będzie można mnie tam spotkać. Już mam tam kilka jakichś speech’ów na które chciałbym pójść do Pana Tomasza Tomaszowskiego, nie? Tak jak pewnie wszyscy także wszyscy zmieścimy jak On będzie przemawiał? Kamil wiedział, że nogi Ikara są w wodzie.

[00:15:00]

Więc widzę, że tutaj mamy do czynienia z kimś obytym ze sztuką. No ale wiesz Kamil, jak pierwszy raz oglądałeś ten obraz to wiedziałeś od razu czy trochę Ci zajęło? Daj znać. Ok. Jeszcze kolejne takie pytanie, które przyszło, czy odzyskania pieniędzy od klientów. Bo czasami zdarzy się taka sytuacja, że na przykład ktoś powiedzmy umawia się z Wami na to, że odbierze osobiście album, nie? Po czym się okazuje, że ten album trzeba wysłać i ten fotograf, który do mnie napisał zastanawiał się właśnie jak to dać znać klientowi, że: słuchaj, miałeś odebrać album osobiście, a w tej chwili ja Ci muszę wysłać i to wiąże się z jakimś dodatkowym kosztem dla mnie. Sytuacje, że wyślę album na terenie Polski, a potem się okazało, że oni by chcieli jednak zagranicę i to nie było w umowie zapisane, a ja też ich nie powiadomiłem w trakcie rozmowy przed podpisaniem umowy, że jakby chcieli zagranicę to wtedy będą jakieś dodatkowe koszty. I w związku z tym kiedy się pojawił ten problem wysyłki albumu zagranicę no to ja powiedziałem: no zagranicę to będzie tyle. No i oni odpisali mi w takim tonie w którym ja się domyśliłem, że oni nie są szczęśliwi z tą moją odpowiedzią. I ja wtedy przemyślałem sobie, że właściwie popełniłem taki głupi błąd, bo całą tą energię, którą poświęciłem na obsługę tych klientów właśnie ona poszła gdzieś w las. Jakby cały ten potencjał zbudowania takiego dobrego wrażenia poszedł po prostu, no chciałem takie brzydkie słowo użyć, ale nie użyję. I w związku z tym no dobra, mówię sobie, jakoś to spróbuję naprawić. Wysłałem im ten album, przebolałem to, trochę mnie kosztowało, ale to nie są jakby duże pieniądze w skali całego jakby zlecenia. Natomiast taka myśl, która mi wtedy przyszła do głowy jest taka, że ja popełniłem błąd po prostu w niedoinformowaniu klienta we właściwym czasie. I to jest coś co, żeby edukować naszych klientów, jakie są nasze zasady, wszystko im mówić, a najlepiej też potwierdzać to potem w emailu dlatego że ja już Wam to mówiłem, nie?

Bo fotografowie oczywiście dużo mówią, ale my też nie jesteśmy jedynymi usługodawcami na przykład przy okazji ślubów, że nie jesteśmy jedynymi usługodawcami z którymi oni rozmawiają. Więc oni nie pamiętają czy to im mówił florysta, czy im mówił gościu od filmu, czy fotograf czy ksiądz czy ktokolwiek inny dlatego, żeby mieć taką pewność, że wszystko jest tip top, powtarzać w emailu, no nie? I w związku z tym ja poradziłem, nawet jeżeli masz kilku klientów, którym musisz te albumy wysłać, one zalegają u Ciebie w biurze, to weź wyślij, zapomnij o tym i po prostu zacznij myśleć o tym, żeby właśnie informować klientów zawczasu albo na przykład umieścić taki punkt w umowie, nie, że umawiamy się na tyle i tyle, ale jeżeli na przykład nie odbierzesz albumu i będę musiał Ci wysłać kurierem bądź pocztą no to będzie po prostu wiązało się warunki to wtedy nie ma problemu. Ale jeżeli to dotyczy jakichś starych klientów i martwicie się, że ojej, mam tam jakieś płyty stare jeszcze z 2013 roku to najlepiej wysłać, mieć to wszystko z głowy i przejść do tych nowych klientów. To tak na szybko. Łukasz się tutaj pyta.. o właśnie, pojawił się ten #pytanie, czy tam: #Jacku albo #pytanie, to wtedy będę widział, że to jest pytanie. ŁukaszFoto pyta się, co myślę o platformie Zalamo.

To jest pytanie, które zawsze przyprawia mnie o ból głowy, a już mówię dlaczego. Dlatego, że ja akurat Zalamo nie używam, ale nie będę tutaj jakby się wymądrzał tylko po prostu powiem jak jest. Ja nie ogarniałem tego layout’u całego i tego jak to się wszystko obsługuje więc dojść do takiego zrozumienia o co tutaj come on to będę takiego narzędzia używał. I to jest wszystko jak gdyby, nie? Dlatego jeżeli Wam się to sprawdza to oczywiście fajnie. Natomiast ja tam akurat jeżeli chodzi o galerię dla klientów to wysyłam przez Pixieset, to już mówiłem chyba nawet wielokrotnie tutaj czy gdzieś na innym kanale, czy u Zienia w tej rozmowie albo w podcaście. Już nie pamiętam. Także nie będę się powtarzał. Bartek pyta, czy podałem tylko cenę czy przedstawiłem im konkretne argumenty. Podałem im tylko cenę, nie, że to się wiąże tam z opłatą X. Nie pamiętam ile to chodziło, ale to gdzieś koło 100 było. Myślę, że to nie jest taki aż duży koszt więc można czasami też jakby wziąć to na klatę, jeżeli właśnie się popełniło błąd, tak jak ja. To było parę lat temu. Michał Lis pisze, że wysyłał do USA, było sporo więcej, choć zgodziłem się na pocztę. Acha, wysyłałeś do USA, to pewnie gdzieś z 500, nie, kosztowało? Ile tam do USA kosztuje? Czekając na Wasze odpowiedzi na czacie przejdę jeszcze do takiego pytania odnośnie przyspieszenia obróbki. O, to jest w ogóle temat, który na pewno wzbudzi pewne kontrowersje, bo teraz wszyscy się spodziewają, że powiem: trzeba kupić jakiś tam preset i coś tam jeszcze.

Ja mam takie podejście, że ok, presety można używać, wiadomo, ale pierwsza podstawowa sprawa, którą ja polecam fotografom jest to, żeby przejść na tryb manualny. Dlatego że jak się schrzani mówiąc kolokwialnie, w trybie manualnym serię zdjęć, to ma się serię zdjęć które są tak samo schrzanione. W związku z tym wymagają takiej samej korekty w lightroom’ie czy w jakimś innym programie w którym taką obróbkę uprawiacie. I mówiąc manual mam na myśli nie tylko nastawienie czasu czy przesłony, ale też ustawienie balansu bieli, bo to jest wszystko jakby ważne, nie? I te osoby, które były na warsztatach to widziały jak ja ustawiam więc nie będę temu poświęcał dużo czasu. Zresztą to są jakby pewne treści przeznaczone stricte na warsztaty, bo to wymaga jakby pokazania i zademonstrowania na żywo więc tutaj nie będę do tego przechodził. Też jedną taką sprawą o której warto wspomnieć przy okazji

[00:20:00]

przyspieszania obróbki czy pracy nad post produkcją zdjęć jest to, żeby zostało do lightroom’a, bo wiadomo, że to się wtedy zamuli. Ja używam do selekcji oczywiście Photo Mechanic’a o czym wspominałem w poprzednim odcinku numer 4. Natomiast właśnie polecam coś takiego, żeby zrobić sobie jedno posiedzenie typu tam na przykład jakiś czas, który poświęcicie na, tam godzinę na przykład na przejrzenie całego zbioru i potem sobie odczekać jakiś czas i dopiero znowu je zobaczyć czy nie za dużo wybraliście, bo na przykład za jednym zamachem wyda się Wam, że trzy takie same zdjęcia są potrzebne, nie? A potem patrzysz: kurdę, to jest to samo ujęcie. Lepiej zrezygnować z dwóch, zostawić jedno, albo na przykład dwa. Kolejną rzeczą, która na pewno też wpłynie na jakby poprawę szybkości jest to, żeby odczekać troszeczkę. Wydaje mi się, że lepiej złapać dystans czyli poświęcić na przykład tydzień, zostawić te zdjęcia i wtedy dopiero zacząć wybierać.

Dlatego że potem już się tak na chłodno wybiera, nie? Już nie masz takiego emocjonalnego stosunku, że: o, tutaj dziadek tam coś powiedział mi ważnego i mi łzy poleciały. I to jest jakby tam kolejna rada, którą ja Wam daję. Poza tym jeżeli chodzi o sam proces obróbki, na przykład w Lightroom’ie. To jest tak, że jak zbyt długo się siedzi przy komputerze, i ja tak po sobie widzę, to wtedy jest takie zmęczenie oka i zmęczenie w ogóle ciała. Więc ustawiam sobie takie coś, że wyłączam wszystkie możliwe aplikacje, wszystkie YouTube’y, puszczam sobie ewentualnie jakąś muzykę, która pozwoli mi się skupić i wtedy na przykład mówię sobie tak: dobra, teraz półtora godziny obrabiam i nie ma niczego, nawet żadnego telefonu, niczego! Po prostu jak ktoś dzwoni, trudno, wyciszony telefon, nic nie słyszę, bo muszę się skupić tylko i wyłącznie na obróbce. Potem sobie robię właśnie przerwę. Idę się podciągnąć na drążku albo cokolwiek, jakaś taka fizyczna aktywność, a nie tam tylko siedzisz zgarbiony.

Więc to Wam polecam. Polecam Wam też takie podejście, żeby też jak gdyby ok, obrobisz cały zestaw, zrób sobie kolejną przerwę i dopiero potem przejrzyj te zdjęcia czy one nie potrzebują jakichś jeszcze delikatnej korekty, nie? Bo jak za długo się dłubie oczywiście, na szybkości obrobi, a potem dopiero zrobi taką korektę to jak zmierzycie sobie czas to to wszystko jest jakby szybciej, nie? I jeszcze też taką rzecz muszę tutaj wspomnieć, bo powiedziałem o tym wyłączaniu wszystkich aplikacji i tych takich rozpraszaczy, że znam fotografów, którzy na przykład mają Messenger’a włączonego, nie? I tam cały czas przychodzą pytania od klientów: o, czy masz Pan wolny termin, nie? Odpisuje, znaczy już mam nadzieję.. powiedziałem, żeby tak nie robić, ale odpisuje i znowu jak gdyby wchodzi w lightroom i znowu tam się rozgrzewa, nie, obróbkowo i zaczyna obrabiać i za chwilę kolejny email, kolejne zapytanie na Messenger’ze. I w ten sposób coś co normalnie zajęłoby tam powiedzmy trzy, cztery godziny zajmuje dajmy na to, dwa dni. Wykonać ją i pyk, następna. Podobnie, teraz w ogóle będziecie zawiedzeni, bo to jest taka rada związana z tym, żeby się ubierać ładnie do biura czyli biurowo…

Bo najczęściej mamy jako fotografowie swoje biuro obróbkowe czy powiedzmy to stanowisko w sypialni albo w jakimś wolnym pokoju, czasami niektórzy mają jeszcze w salonie. I w związku z tym wydaje nam się: a.. I jak się tak podchodzi do procesu do obróbki to tak naprawdę to nie staje się taką pracą. Jak coś nie jest poważne to tak, to sobie Dexter’a włączyć, niech sobie leci albo jakiś inny serial. Tutaj sobie będę pykał, obrabiał i to się wszystko też rozciąga, nie? A w pewnym momencie jak ja na przykład zacząłem ubierać normalne spodnie, nie tak, że tylko koszula tutaj z góry, a z dołu tam jakieś piżamy. I oczywiście spoko, nie, ale jak tak się idzie za każdym razem do pracy no to trochę jest lipa, nie? Więc ja na przykład właśnie zacząłem się normalnie ubierać tak jakbym gdzieś wychodził do biura. I zauważyłem, że wow! Kurczę, praca mi szybciej idzie. Teraz to już w ogóle szybciej no bo oczywiście jestem w moim biurze więc nie ma też dzieciaków, które gdzieś mi skaczą po głowie. To też mi jakby usprawniło proces obróbki. Tym bardziej, że przestałem mieć taką wymówkę, bo coś tam, nie? Bo żona mnie zawołała i tak dalej. Także pozbyłem się takich wymówek, szybciej nad tym pracuję.

Michał jeszcze wraca do tego tematu z wysyłką albumu do Stanów, 250 złotych. No, to nie jest taki duży koszt. Tomasz Wąsik się pojawił. Spóźniony, ale lepiej późno, niż wcale, Tomasz. Ok, ok. Selekcji najlepiej się nauczyć z albumów fotograficznych, to pisze Mariusz. U mnie to jest kilka podejść i ostatnia jest przy eksporcie, wtedy też… No i to jest właśnie to, że jak to się rozłoży na kilka to wtedy łatwiej jest pozbyć się tych zdjęć, które nie powinny trafić pod nóż czyli do obróbki, nie? A mniej zdjęć do obróbki to też krótszy czas więc myślę, że selekcja, ten moment selekcji jest kluczowy, nie, bo wtedy tak naprawdę się decyduje ile godzin będzie się siedziało przy komputerze. A wracając jeszcze do Waszych pytań to znaczy pytań w odpowiedzi na mój newsletter to przyszło takie pytanie: ile są warte zdjęcia czyli jak ustalać cenę? No i to jest w ogóle temat rzeka, nie? To można godzinami jak ustalać cenę, bo są różne podejścia. Niektórzy mówią: nie sugerują się tym, co mają, no bo wiadomo, że każdy ma jakby troszeczkę innych klientów, też te zdjęcia są inne i ciężko ocenić czy ktoś jest dwa razy lepszy od Ciebie i dlatego jest dwa razy droższy czy po prostu on lepiej ogarnia branding i marketing i tego typu rzeczy więc tutaj

[00:25:00]

oczywiście możecie zrobić sobie takie badanie rynku. Zobaczyć jak mniej więcej wyglądają te oferty. Ja bym Wam polecał tylko na przykład zapytanie się takich fotografów, mniej więcej oni mają jakie ceny, a nie anonimowo, nie, do kogoś udając klienta, bo to jest słabe. Ale przede wszystkim myślę, że takie podejście szczere, nie? No hej, jestem fotografem. Chciałbym się dowiedzieć ile Ty masz tam cenę, nie? Kurdę, no prosta sprawa. Myślę, że część fotografów na pewno Wam odpowie na to pytanie i to jest w sumie fair. Ale na pewno warto pomyśleć też o tym, że jak na polskie warunki to moim zdaniem ceny aparatów to są jakieś absurdalne, one są z kosmosu. I tak naprawdę jak sobie pomyślicie, czy mnie stać na przykład na aparat za 20 kafli? No nie bardzo. Jak to wytłumaczyć żonie? Że muszę mieć tę puszkę za 20 kafli i obiektyw za 8, nie? I żona powie: kurdę Ty, ale jeszcze musimy podłogi jakieś położyć w domu, nie? A Ty trzy dychy przeznaczasz na jakieś.. nie wiesz czy nawet zarobisz. I w związku z tym i tak oczywiście kupujemy ten aparat. To jeżeli nas nie stać to dlaczego kupiliśmy ten aparat i ten obiektyw? No dlatego, że ludzie mają pieniądze na to na co chcą mieć pieniądze i w związku z tym nawet jeżeli ustalicie sobie dosyć wysoką cenę na zdjęcia to i tak się znajdą, oczywiście amatorzy.

Jeżeli te zdjęcia będą w stylu takim jakim ludzie chcą to ci ludzie znajdą na to środki, nawet jeżeli początkowo wydawało im się, że ich na fotografię o wiele mniejszy. I ja wielokrotnie miałem takie przypadki, że ma budżet taki i taki, ja powiedziałem cenę, która była tam powiedzmy o tysiąc większa albo czasami jeszcze nawet więcej. I ktoś mówił: no nie bardzo, nie bardzo, bo to w sumie drogo. I potem za jakieś dwa tygodnie: ej, czy masz jeszcze wolny termin, bo jednak się znalazły środki, nie? No nie wiem, pojawił się tajemniczy sponsor, czy inwestor. … uwagę klientom niektórym, bo drogo, niestety, nas nie stać i tak dalej, że czasami warto przemyśleć budżet, nie? To nie będzie nawet chamska jakaś uwaga tylko cenna porada kogoś kto ma doświadczenie w tej branży. No bo jeżeli robicie śluby albo jesteście fotografami rodzinnymi i ktoś Wam mówi, że jest za drogo no to możecie coś zasugerować, że na przykład no nie wiem, no możemy tu pomyśleć nad mniejszą ilością odbitek czy coś.

Ale oczywiście jakby odradzałbym Wam takie podejście, że: a, to ja Wam w takim razie dam zniżkę, bo Was nie stać, nie? Można na przykład właśnie jak ktoś pyta na przykład o zniżkę, bo to jest też jakby kolejny temat: pytanie o zniżkę, nie, to ja bym proponował, żeby coś dać gratis, na przykład jakieś tam dodatkowy album czy jakieś tam odbitki niż obniżać Waszą cenę. Takie podejście bym odradzał. Radziłbym dać coś gratis, koszt kilku odbitek czy jakiś dodatkowy album. Nawet nie będzie kosztowało Was jakiejś pracy, nie? No bo jeżeli macie już, i tak dajecie album, a tylko kopia będzie gratis no to i tak składacie zamówienie, nie, w drukarni, więc jakby tutaj nie poświęcacie dużo czasu i uwagi. Ale wracając jeszcze do tego, ile warte są zdjęcia. No to tyle ile jest w stanie dać klient, nie? I ktoś jest na przykład, bo być może jest wśród Was, dopiero zaczyna i myśli jaką stawkę ustalić, no to od takiej stawki dosłownie podstawowej, dałem 700 za jakiś tam powiedzmy reportaż i konsekwentnie podnosiłem to sobie co jakiś tam.. na początku co zlecenie o 100, nie? I w szybkim tempie udało mi się dobić do dwóch tysięcy. No a potem co trzy umowy tam sobie o 300 podwyższałem i uwierzcie mi, że w skali tam roku ta cena poszła naprawdę dużo procent do góry więc najlepiej tak na spokojnie, spokojnych stawek. Ja wiem, że teraz się odezwą głosy: psuć rynek i tak dalej, takimi niskimi cenami nawet na początek.

Ale pewna półka klientów to są i tak ludzie, którzy nie daliby więcej za zdjęcia niż tam 1000, 1500. Także myślę, że tu z powodzeniem możecie od takich stawek sobie spróbować zacząć i oczywiście tutaj też dużo zależy od tego jak skonstruujecie swój cennik to znaczy ja na przykład jak tysięcy już za reportaż to wtedy poczułem, że już nie tylko same zdjęcia, same odbitki, same pliki cyfrowe tylko już od tego poziomu uznałem, że oni muszą dostać fizyczny produkt czyli wtedy to się wiązało z albumem. I teraz na przykład też daję album, cały czas daję album ludziom, bo ja wiem, że nawet jakby wziął 5 tysięcy czy tam 6 tysięcy za ślub, a nie dał albumu to oni już sobie tego albumu nigdy nie wydrukują później. Ale czuć takie spełnienie, że ja zrobiłem dobrze, wypełniłem dobrze moje obowiązki, że oni mają ten fizyczny, namacalny produkt i mogą się tym pochwalić, bo wiem, że jak oni będą się chwalić, ktoś będzie oglądał no to automatycznie no to jest jakby moment w którym ktoś przegląda moje portfolio, no nie?

Więc rzadziej się spotyka taką sytuację, że para młoda była u fotografa, ktoś przychodzi, znajomi i: zobacz, i na komputerze, nie, pyk, pyk, pyk, jeden po drugim. Nie, raczej się takich rzeczy nie spotyka. A album, on sobie gdzieś tam leży no to ktoś przejrzy i nawet Waszym klientom to się będzie jakby utrwalać w głowie: a, to jest ten album.. na przykład, znaczy na przykład w moim przypadku no to, że klienci pomyślą: a, to jest ten album od Jacka, nie? No fajny, fajnie jest. I znowu im się ja przypomnę także dlatego stawiam na to, żeby te zdjęcia też oddawać. Ale myślę, że kwestię cennika to sobie zostawimy na jakieś inne spotkanie. Łukasz, wielkie dzięki za to, co robisz. Nie ma sprawy. Myślę, że więcej odcinków się pojawi także już powoli będziemy kończyć. Dzięki za uwagę, nawet nie wiem ile to czasu minęło. Także dzięki serdeczne!

Leave A

Comment