Podcast petarda, duża dawka motywacji dla tych, którzy dopiero zaczynają i prawdziwy powiew świeżości dla tych, którzy z fotografią ślubną są związani przez długie lata. Gościem audycji jest Ewelina Zięba, której drogę powinniście prześledzić ze szczególną starannością.

Podcast jest dostępny na iTunes
Grupa słuchaczy podcastu: Niezłe Aparaty Podcast
Więcej odcinków tutaj: Archiwum podcastu

Ewelina Zięba w sieci:
www: ewelinazieba.com
insta: instagram.com/ewelinaziebaphoto
fb: facebook.com/ewelinaphotography

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Wersja tekstowa podcastu:

Wstęp

Zacznę od nawiązania do ostatniego odcinka, a konkretniej chodzi mi o rozmowę z Szymonem z LM Foto. Kiedy po dwudziestu czterech godzinach od publikacji spojrzałem na statystyki, które wskazywały, że odsłuchało tę rozmowę już ponad tysiąc osób, byłem w ciężkim szoku! Dwadzieścia cztery godziny i tysiąc odsłon? To nie mieści się w głowie!

Pomyślałem chwilę nad tym faktem i przyszło mi do głowy, że wokół podcastu wyrosła już pewna fajna społeczność. Grupa, które chce uzyskiwać wiedzę, która chce się rozwijać, które chce poszerzać horyzonty i poznawać nowych ludzi zajmujących się tym samym tematem. Ten wniosek doprowadził mnie do myśli, którą chciałbym się podzielić i która sprowadza się do jednego słowa: dzięki! Praca dla takich osób to jest czysta przyjemność.

Często pytacie mnie, jak znajduję czas, żeby ogarniać własny biznes, nagrywać podcasty i jeszcze być ojcem. Powiem Wam, że w życiu jest jedna zasada: zawsze znajdziemy czas na to na co chcemy znaleźć czas. Wasza postawa, to jak wielu Was jest i jak chętnie słuchacie podcastu, sprawia, że po prostu chce mi się nagrywać. Dzięki! Jesteście motorem napędzającym ten podcast i siłą sprawczą. Oby tak dalej!

Myślę, że dzisiejszy podcast jeszcze bardziej może Was zachęcić do słuchania naszej audycji, gdyż dzisiejszym gościem jest Ewelina Zięba. Jeśli nigdy nie słyszeliście o tej wspaniałej pani fotograf to znaczy, że nie macie konta na Instagramie i nie ogarniacie tego tematu. Ewelina, z tego co kojarzę, jest fotografem, który ma największą liczbę followersów – że tak powiem po cudzoziemsku – ze wszystkich, których miałem do tej pory przyjemność gościć. Z uwzględnieniem tego, że mówimy o fotografach pracujących w Polsce. Z tego co kojarzę, Marek Pacura ma troszeczkę więcej, ale jak wiadomo, na zachodzie rzeczy dzieją się nieco szybciej, a Marek też dłużej siedzi w tym temacie. Mam wrażenie, że my wszyscy w Polsce trochę się spóźniliśmy ze wskoczeniem na Instagram, ale po dzisiejszym odcinku, po tym jak Ewelina opowie trochę więcej, to wiele osób uświadomi sobie, że jest to siła, której nie warto ignorować.

Ostatnio spotkałem takie statystyki, które pokazują, że Instagram ma już siedemset milionów użytkowników. W związku z tym naturalnie powinniśmy trochę poważniej podejść do tego tematu. Z tym zastrzeżeniem, że jeśli chodzi o demografię, to Instagram rzuca Facebooka na kolana. Jeśli spojrzycie na średnią wieku, która charakteryzuje użytkowników obu serwisów, to Instagram jest rzeczą, która w przyszłości na pewno zaprocentuje. Jak to mówi nasz ulubiony gość programu, czyli Maciej Suwałowski, którego pozdrawiam, jeśli zrobicie hustle – to jest takie słowo nieprzetłumaczalne, ale chodzi o wysiłek, pracę, włożoną w swój własny sukces, to na pewno w przyszłości nie obudzicie się z ręką w nocniku, jak wielu fotografów, którzy kiedyś mieli wspaniale prosperujący biznes, a dziś zastanawiają się co się stało, że nie ma pieniędzy. Tak że polecam Wam wyjątkowo uważnie wsłuchać się w dzisiejszą rozmowę. Jeżeli coś będzie po prostu powiedziane za szybko lub też jesteście jeszcze niedoświadczonymi użytkownikami Instagrama, to możecie zawsze wrócić do tej rozmowy. Podcast jest dostępny dwadzieścia cztery godziny na dobę, tak że polecam przesłuchać jeszcze raz.

To tyle tytułem wstępu i zachęcam do odsłuchania rozmowy z Eweliną.

Rozmowa

Jacek: Trzy, dwa, jeden… zaczynamy! Ewelina Zięba, witam Cię serdecznie.

Ewelina: No cześć!

Dzięki, że przebrnęłaś przez problemy techniczne i w końcu udało nam się połączyć.

Też się bardzo cieszę, że to się udało!

Mam nadzieję, że będzie to z korzyścią dla wszystkich słuchających, którzy się Tobą inspirują, a Ci którzy Ciebie nie znają, może też dowiedzą się fajnych rzeczy. Proponowałbym tradycyjnie zacząć od słowa wstępu: skąd jesteś i czym się zajmujesz? To znaczy, pewnie wszyscy się domyślają, że fotografią…

No tak. Słuchaj Jacek, na samym początku chciałabym Ci podziękować za to zaproszenie. Jestem stałym słuchaczem podcastów. Ale o tym też opowiem, co i jak sobie z podcastów wyciągam. I w odróżnieniu do tego, co słyszałam w innych historiach, ja nie jestem osobą urodzoną z aparatem w ręku. Aparat po prostu wpadł mi w ręce. Poszłam na studia pedagogiczne i tam mieliśmy studio fotograficzne. Moja koleżanka zaciągnęła mnie na kółko, no i zaczęłyśmy robić zdjęcia, ale była to totalna amatorka. Siedziałyśmy w studio, nasz nauczyciel ustawiał nam tła. Nauczyłam się tak można powiedzieć bardziej przez zabawę, rozumienia światła, ustawiania modelek, jak być szczupłą na zdjęciu, jak w ogóle pracować z ludźmi.

Tak że zaczęłam od takiej strony, przez formę zabawy, ale przyszedł w końcu czas, że chciałam sobie bardzo kupić lustrzankę – taką profesjonalną. Pamiętam, że to było na drugim roku studiów, 2007 czy 2008 rok. Wróciłam z Niemiec i miałam odłożone pieniążki na aparat. Udało się kupić, zaczęłam fotografować, na D80 i na ekstra kitowym obiektywie 18-135. Chyba każdy musiał przez to przejść. ISO, przysłona… nie interesowało mnie to za bardzo. Robiłam sobie na początku na trybie auto. Chodziłam dalej do tego studia. Nie miałam w tym jakiegoś mega zajarania, że chciałabym się uczyć i tak dalej. To była po prostu zabawa. No i w momencie, gdy miałam rok przerwy w studiach, zaczęłam pracować z dzieciakami i uczyć angielskiego, to aparat był taką formą oderwania się od pracy. Wyjeżdżając w góry robiłam zdjęcia, zaczęłam się uczyć trybu manualnego, rozumiałam już jak dobrze naświetlić zdjęcie, że to ISO to nie są jakieś tam cyferki, tylko że ma to znaczenie. I jakoś tak to się kręciło. Miałam jakieś przygody z wernisażami – wystawiałam swoje zdjęcia górskie na wydziale. Zdjęcia gdzieś wisiały, można było na nie popatrzeć. No i zobaczyłam też pierwsze problemy z tym, że ważny jest kolor monitora, bo druki wychodzą inaczej niż ja je widzę na monitorze. Takie pierwsze problemy.

To było dalej amatorskie, nigdy nie chciałam pracować w fotografii. Zawsze uznawałam, że to będzie takie zajęcie, które będzie mnie po prostu odrywać i relaksować. Jednak tak się stało, że w 2013 roku straciłam pracę, w której czułam się bardzo dobrze. No i zaczęłam pracować na sześć etatów! Miałam sześć etatów na 4/25 w sześciu przedszkolach. Uczyłam angielskiego dzieciaki. I to był totalny dramat. Ciągle chodziłam chora. Dzieci chorowały to i ja chorowałam. Cały czas byłam na L4 i mnie to tak męczyło… Byłam wykończona psychicznie. Po pierwsze, wszystkich zawodziłam, bo nie przyjeżdżałam na zajęcia. Po drugie, po prostu zdrowotnie cierpiałam. I w tym czasie pojawił się mój mąż, wtedy chłopak i mówiłam mu, że muszę zrezygnować z tej pracy, że nie wiem jak będzie… Było ciężko. Na prawdę byłam zachorowana. Angina była co trzy tygodnie, antybiotyki… Byłam wycieńczona pod względem zdrowotnym. A lubiłam też tę pracę bardzo, bo dzieciaki dawały energię. To było fajne. Nawet takie małe warsztaty fotograficzne dla dzieci robiłam. Smutne było to, że lubiłam tę prace, a nie mogłam jej wykonywać.

Z moim mężem też było tak, że poznaliśmy się w styczniu i zaczęliśmy być razem. W marcu się zaręczyliśmy i na wrzesień planowaliśmy ślub. No i zaczęłam szukać fotografa. Mówię: „teraz to będzie najgorsze zadanie ever, znaleźć fotografa na ślub”. Po prostu fotografia ślubna kojarzyła mi się ze strasznym kiczem. Jakie zdjęcia w studio?! Ja w ogóle nie chce czegoś takiego! To był rok 2014. Ja w ogóle nie byłam w branży. Nie orientowałam się co się teraz dzieje na rynku. No i zaczynam szukać. Pierwszy portal na jaki weszłam to był Welonik.pl. To co było dla mnie, jako dla przyszłej panny młodej fajną sprawą na tym portalu, to to, że wszystko było w jednym miejscu. Wpisywałam sobie zakres cenowy i wyskakiwały mi okienka z różnymi fotografami. I tam znalazłam naszego fotografa. Totalnie się zajarałam tymi zdjęciami. Kurczę, jakie to jest piękne! Jakie to ma rozmycie! Co to jest! Znałam swój aparat i widziałam, że w życiu nie dawał takich efektów. Wiedziałam, że to zależy od obiektywu, ale np. nie rozumiałem, że jest coś takiego na rynku, jak pełna klatka. Nagle się o tym dowiaduję i mówię: „wow, ja chcę mieć taki aparat!”.

A my przed tym ślubem – wszystkie oszczędności mieliśmy wydać na ślub. I mój narzeczony wpadł na pomysł: kupujemy Ci aparat. Ja mówię, że nie ma takiej opcji, bo mamy zaraz ślub, ja tutaj suknia ślubna już… Też się nie spodziewałam, że są takie ceny sukien – suknia ślubna kosztuje pięć, sześć tysięcy. Myślałam, że to się zmieści w dwóch tysiącach, a okazuje się, że nie. Więc Piotrek postawił mnie przed faktem dokonanym. Któregoś dnia mówi, że przyjdzie do mnie trochę później, bo musi jedną sprawę załatwić. Mówię: „no dobra, niech przyjdzie później”. No i przyszedł z aparatem. Oczywiście myślałam, że go zabiję. Wiadomo, wcześniej tam byliśmy, ja się orientowałam, co bym chciała mieć i tak dalej, ale mówię: „tutaj inwestycja w ślub, a tutaj dziesięć tysięcy za aparat”. No i w ogóle dramat. Ten ślub nas w zasadzie ograniczał, że chcieliśmy go już wziąć i było już wszystko zaklepane.

A co to był za aparat?

Zdecydowałam się wtedy na D3 i tak chodziłam wkoło tego aparatu. Wiesz co, powiem Ci tak szczerze, że ja się nie za bardzo orientowałam w aparatach. Zdecydowałam się na D3 dlatego, że jak pojechaliśmy do Poznania do Kuby na sesję narzeczeńską to zobaczyłam, że on ma D3. On nam pokazywał zdjęcia na tej sesji i ja mówię: „wow, w ogóle co to jest za magic sprzęt. Jak chcę mieć dokładnie ten aparat! Chcę mieć dokładnie takie samo zdjęcie”. No i co? I kupiłam tę D3. To jest mój „fotograficzny czołg”, ja mam go do dziś. Mój Piotrek już chce go sprzedać, bo już pracuję na czymś innym. Ale ja go nie sprzedam, to jest mój pierwszy aparat i nie wiem czy kiedyś się go pozbędę.

Eksponat muzealny?

Tak, to jest mój eksponat muzealny. Ja go nazywam „czołg fotograficzny”, bo ile on leżał na podłodze… i w ogóle był zmoczony totalnie, śnieg go zasypał… Ten aparat jest chyba nie do zniszczenia. Tak mi się wydaje, chociaż może ktoś go kiedyś zniszczy. W każdym razie mi się nie udało. No i leży. To jest mój trzeci zapasowy aparat, bo na pewno robi piękne zdjęcia, tylko sobie nie radzi trochę. Jak wyższe czułości ISO ustawiam, to zdjęcia w porównaniu z D750 to już nie jest to. To nie jest ta jakość.

Czyli nadal jesteś na systemie Nikona?

Tak, nadal jestem na systemie Nikona, dlatego że po prostu lata temu, jak kupowałam aparat to mój nauczyciel, który uczył mnie wtedy fotografii, miał Nikona i powiedział: kupisz sobie aparat, to będę Ci pożyczał obiektywy. To jest super deal. No to kupiłam tego Nikona z taką totalną nieświadomością. Nie rozumiałam różnicy pomiędzy Canonem i Nikonem. Po prostu dwa systemy, które są najmodniejsze. To stanęło na Nikonie i już. Tak po prostu wyszło. No i kupiliśmy ten aparat – mój Piotrek kupił – więc mówię: „dobra, jak już tak się stało, to wchodzę w to na maksa”.

Miałam umowę na czas określony, czyli umowa kończyła się w czerwcu. Na wakacje miałam nie pracować, ale akurat wakacje były takie fajne, bo sobie przygotowywałam ślub sama, wyjechałam sobie do domu, wyprowadziłam się na dwa miesiące z Warszawy, tak że sobie mogłam to wszystko sama ogarniać. No i fotografowałam. To był taki rok, gdzie moje wesele było siódme, na którym miałam być tego roku. Więc możliwości do budowania portfolio miałam po prostu ogromne. Kupiłam sobie też wtedy obiektyw 180°. Kupiliśmy obiektyw, który miał być celowo do reportażu, 24-70 mm. No i ja robiłam tym zdjęcia. Robiłam te zdjęcia wszędzie: w domu, kotom, psom, mojej siostrze na ślubie. Mojej siostrze zrobiłam sesję plenerową tylko na 180°. Byłam tak zajarana tym obiektywem, tak mi się efekt podobał tego rozmycia, że fotografowałam nim wszystko.

Tak więc bardzo szybko zbudowałam portfolio. Sądzę, że to trwało jakieś cztery, pięć miesięcy. No i przyszedł taki czas, że jak skończyłam pracę w przedszkolu, założyłam tego Facebooka. Ja strasznie nie chciałam, bo się mega wstydziłam. Mówię: „nie umiem czegoś takiego prowadzić”. Nie wiedziałam w ogóle od czego zacząć. No i mój Piotrek mówi: słuchaj, wrzucaj to, co robisz i tyle. No dobra, to wrzucałam to, co robię. Opisywałam to, że „cześć, dzisiaj byłam na fajnej sesji! Super ludzie, moi przyjaciele za dwa miesiące mają ślub”. I ludzie zaczynali to lajkować. Myślę: ale dlaczego oni to lajkują? To naprawdę nie takie fajne zdjęcia. One już mi się naprawdę nie podobały, bo to był taki etap, gdzie bardzo szybko robiłam progres. Coraz bardziej odkrywałam Photoshopa, potem odkryłam Lightrooma, odkryłam [presety?]. Ten progres szedł bardzo szybko, więc to co wrzuciłam dwa miesiące wcześniej, już mi się nie podobało, już się w tym nie odnajdywałam.

Tak że zbudowałam portfolio na moich znajomych, przyjaciołach, którzy brali śluby – bez jakiś wielkich oczekiwań na rozkręcenie biznesu czy czegokolwiek, po prostu cały czas fotografowałam i wrzucałam. Wzięliśmy ślub we wrześniu, wróciliśmy z podróży poślubnej i miałam na moim Facebooku firmowym pierwsze zapytania o jakieś sesje. Ktoś mnie zapytał, czy sfotografuję ślub. No to ja oczywiście poziom stresu maksymalny. W ogóle nie spodziewałam się takich szybkich interakcji, że ktoś coś będzie ode mnie chciał. Czym prędzej szukałam jakiś warsztatów, żeby się doszkolić. No bo chciałam to robić, po to ten aparat i to całe zostawienie pracy. Chciałam to robić.

Znalazłam warsztaty w Akademii Fotografii. Chyba jedyną osobą, która jeszcze robiła warsztaty, był Adam Trzcionka. Znalazłam jego warsztaty, ale uznałam, że to jest tak wysoki level, że ja chyba na razie nic z tego nie wyciągnę. Więc poszłam na totalne podstawy fotografii w Akademii. Później poszłam na warsztat fotografii ślubnej w Akademii, potem jeszcze poszłam na warsztaty z Photoshopa. Zawsze miałem kompleks z Photoshopem, ale stwierdziłam, że jak pójdę na kurs to może jakiś progres się zrobi. Zaczął się taki etap inwestycji, a zapytań było coraz więcej. Ja nie mając praktycznie żadnego sensownego portfolio – mój pierwszy sezon to był 2015 rok – miałam trzynaście ślubów. Jeśli mnie zapytasz jak to się stało, to ja odpowiem, że nie mam pojęcia. Po prostu tak się działo. Komuś się to podobało. Na spotkaniach byłam naprawdę traktowana jak mega profesjonalny fotograf. Może nie czułam się tak bardzo, ale wiedziałam, że do ślubu tych osób a się wyrobię – będę ćwiczyć, będę fotografować i zrobię te śluby jak najlepiej potrafię. Byłam uczciwa i mówiłam: Słuchajcie, ja nigdy nie zrobiłam takiego prawdziwego ślubu. Czy chcecie mi zaufać? Bo ja mam tutaj sesję, mam bardzo dobry sprzęt… A oni mówili: spoko, nie ma problemu. Też nie miałam wybitnej ceny. nie zaczynałam od symbolicznego tysiaka, ale miałam średnie stawki polskie. Zaczynałam od dwóch i pół tysiąca. Nie wiem, czy to jest średnia. Tak mi się wydaje, że na ten moment, jako że rzuciłam totalnie pracę i miałam te różne inwestycje i faktycznie się w to angażowałam, to od takiej kwoty warto zacząć.

Taki przedział od dwóch i pół do trzech i pół tysiąca to jest taka średnia w Polsce, patrząc na te różne ankiety, które były prowadzone niedawno. Słuchaj: w którym momencie poczułaś, że może rzeczywiście coś z tego być. W sensie jakiś biznes, bardziej na poważnie niż tylko pasja? Właśnie wtedy, kiedy przyszły pierwsze zapytania na Facebooku, czy kiedy się zrobiło ich więcej?

Tak, dokładnie, kiedy zaczęły przychodzić pierwsze zapytania. Oczywiście moje pierwsze spotkania z klientami to był strasznie duży stres. No zjadał mnie stres po prostu. Ja czułam, że nie byłam nigdy na ślubie, nie miałam tego portfolio, nie za bardzo wiedziałam z czym to się je. Bardziej to było na tej zasadzie, że pooglądałam sobie innych fotografów, żeby zobaczyć, co jest teraz w ogóle na topie. Widzę, że portrety, że tam na forach jakieś wieloplany… a co to jest ten wieloplan? W ogóle nie miałam pojęcia. Dużo się ma dziać w kadrze, tylko że jak to próbowałam zrobić to mi to totalnie nie wychodziło.

Tak że naprawdę była to metoda prób i błędów i ja totalnie uczciwie mówiłam ludziom: słuchajcie, nie byłam nigdy na ślubie. Robiłam tutaj w kościele, tutaj trochę na zabawie, tutaj zrobiłam fajną sesję i ludziom to odpowiadało. Chcieli mi zapłacić – to super. To było naprawdę stuprocentowe zaufanie, więc to zaufanie też mnie mobilizowało. Praktycznie dzień w dzień robiłam zdjęcia i dzień w dzień siedziałam w Lightroomie. Miałam na to czas, bo rzuciłam pracę. Wstawałam, fotografowałam, obrabiałam, ćwiczyłam, zaczęłam się uczyć kolorów, tego co mi się podoba, co mi się nie podoba. I w ogóle w 2015 roku miałam po prostu ręce urobione. Miałam codziennie jakąś sesję. A to znajomy na ciążową, a to „widziałam, że zrobiłaś zdjęcie naszym znajomym, chcemy bardzo podobną sesję”. Miałam te śluby, które oczywiście wtedy obrabiałam bardzo długo, bo jeden ślub prawie dwa tygodnie. To był dramat, żeby się wygrzebać z tego materiału. No i do tego te sesje, więc roboty miałam dużo.

Tak sobie myślę, że może przez to, że ludzie mi zaufali, to gdzieś tam ten progres w fotografii się pojawił. Wiadomo, że jak coś się robi długo i dużo, to ten progres bardzo szybko przychodzi. Może dlatego zbudowałam bardzo szybko społeczność na Facebooku… bo też miałam problem z pisaniem postów. Na przykład – to co mogę, szczerze powiedzieć – to wiedziałam, że jak dzisiaj chcę wrzucić jakieś fajne zdjęcie, to po prostu siadałam przy komputerze i potrafiłam kleić posta dwadzieścia minut, dwadzieścia pięć minut, nawet pół godziny. I to było raptem kilka zdań, ale jak tak chciałam, żeby on był taki idealny, że praktycznie poświęcałam mu za dużo czasu! Teraz już mi to przychodzi łatwiej. Nie zawsze mam flow w pisaniu, ale faktycznie potrafiłam poświęcić dużo czasu. Potraktowałam to jako inwestycję czasową. Jak nie pieniądze inwestowałam to swój czas, żeby to wyszło jak najlepiej.

Powiem, że mnie zszokowałaś w tym momencie, mówiąc, że miałaś problemy z pisaniem, bo na tyle, na ile ja Cię prześledziłem na Facebooku i tak dalej, odnajduję Twoją duszę w tym co piszesz. Jest to bardzo osobiste. Myślę, że to jest w ogóle dobra recepta – nie pisać tego, co inni oczekują, że napiszesz, tylko po prostu to co czujesz w danym momencie. Wiem, że czasami jest ciężko tak się otworzyć, bo myślisz „kurczę, jak ja powiem co ja faktycznie czuję, to ludzie mnie może skrytykują, wyśmieją albo coś”, a okazuje się, że pisząc właśnie to co czujesz, docierasz do tych ludzi, którzy są podobni do Ciebie. To jest takie soulmates… bratnia dusza – bo wiesz, byłem tu krytykowany za używanie zapożyczeń. Więc ta bratnia dusza się przez to gdzieś tam odnajduje i wydaje mi się, że znalazłaś swój złoty środek.

Dokładnie Jacku, to było bardzo mocno intuicyjne i tak jak mówię, robiłam wszystko tak, jak myślałam, że powinnam robić. To wszystko było na maksa takie, że jak coś czułam to po prostu tak zrobiłam, tak napisałam. I zauważyłam, że od trzech lat mam takie grono osób – naliczyłam minimum od trzydziestu do pięćdziesięciu – stałych bywalców. Oni zawsze zalajkują zdjęcie. To są moi wierni fani, do których ja potrafię napisać, podziękować. Zresztą przez tego typu pisanie i próbowanie nawiązywania relacji, bardzo szybko zbudowałam też społeczność na Instagramie, pomimo tego że za instagrama za późno się wzięłam, bo nie za bardzo czułam te media. Nie za bardzo wiedziałam o co tam chodzi. Czułam się lepiej na Facebooku.

No i faktycznie, pisałam do ludzi, że „słuchaj, fajnie, jak będziesz brać ślub, może coś tam dodatkowo dostaniesz, w ogóle bardzo dziękuję, że tu jesteś…”. Ci ludzie bardzo mi dodawali energii, że w ogóle są, że im się tu podoba. Każde takie przekroczenie 100 lajków więcej, to była taka mega radocha. Pamiętam, jak stawiałam posty „Dzięki! Mam już 500 lajków. Fajnie, że jesteście!”. Zawsze tak pisałam, jak nie wiedziałam co napisać. To mówię: „piszę do tych stałych ludzi, którzy tutaj są, którzy na pewno to przeczytają, którzy polajkują, którzy przypropsują, przybiją internetową piątką”. Dla nich pisałam tak naprawdę. A że były z tego zlecenia to super.

Tak naprawdę w 2015 roku zaczęły się już takie spotkania z klientami bardzo różnymi. Wtedy zrozumiałam, że jednak trzeba trafić na swojego klienta. Ogólnie rok 2015 bardzo dał mi w kość dlatego, że nie słuchałam swojej intuicji. Szłam na spotkanie, jako że bardzo chciałam, aby to zlecenie mi – że tak powiem – siadło. Mówię: „dobra, przeżyję, jakoś może ta Panna młoda nie była dla mnie najmilsza, ale dam radę”. Jak się później okazywało, tak się na poziomie jakiegoś dogadywania w trakcie nie dogadywałyśmy, że umowy były po prostu zrywane. Ja im mówiłam: „słuchajcie, zastanówcie się, czy to na pewno będę ja. Macie inną wizję, mimo tego, że rozmawialiśmy o innej na spotkaniu, a tu się coś pozmieniało”. Jakieś, nie wiem, wymyślanie sesji na kortach tenisowych, o czym na przykład wcześniej nie było mowy. Ja mówiłam, że ja robię tylko sesję w naturze, że w tym się odnajdywałam w tym momencie. Nikogo nie oszukiwałam, a tu nagle jakieś pomysły…

Wiem o czym mówisz, bo kiedyś też już po podpisaniu umowy dostałem takiego maila, że „w sumie sesje to byśmy zrobili w Łebie na wydmach, ja będę zjeżdżała na desce snowboardowej”. Ja sobie myślę: fuck, przecież to jest w ogóle jakiś dramat. A miałaś kiedyś właśnie taki przypadek, że już doszło do realizacji zdjęć i podczas realizacji zrozumiałaś, że to nie jest na przykład „Twój klient”? Czy to się już zaczęło wcześniej, że psuły się relacje, między tymi parami a Tobą?

Miałam. I to był też moment, kiedy postanowiłam nie przyjmować znajomych na zdjęcia. To była moja koleżanka z liceum, przyjęłam ją na ślub. No i wiadomo, w umowie mam czas, że do trzech miesięcy, ślub będzie obrobiony i oddany. Ale słuchaj… Ja dostawałam wiadomości po tygodniu od ślubu, praktycznie codziennie, kiedy będą zdjęcia. Po prostu ta relacja była tak nieprzyjemna… W tym momencie nie mamy już ze sobą kontaktu. Powiem szczere, ten czas był bardzo nieprzyjemny, ale to zlecenie mnie dużo nauczyło. Nauczyło mnie asertywności, jak rozmawiać z klientem. Nauczyło mnie tego, że ja jednak jestem chyba bardziej tą osobą, która patrzy, żeby mieć dwadzieścia fajnych ślubów w roku, w które ja się zaangażuje niż czterdzieści byle jakich. I ja nie mówię, że jak ktoś ma czterdzieści ślubów to wszystkie robi byle jak. Ja po prostu mam taką zdolność, że jestem w stanie skupić się na dwudziestu, maksymalnie dwudziestu pięciu parach i to jest dla mnie totalny maks pod względem moich mocy przerobowych.

To jest kwestia indywidualna. Nawet kwestia znalezienia tego balansu praca-rodzina. Niektórzy odnajdują się w tym – tak jak Tomek Kornas, który robi siedemdziesiąt parę ślubów i jeszcze ma czas dla rodziny.

To jest kosmos.

A dla niektórych wyzwaniem jest już właśnie trzydzieści pięć, czterdzieści, żeby jeszcze mieć czas dla dzieciaków i tak dalej. To jest wszystko kwestia indywidualna. Tak że rozumiem o czym mówisz.

No dokładnie. Też mi się wydaje, że inaczej jest, kiedy masz tylko śluby, a inaczej, gdy ma się też sesje. Praktycznie od czerwca w taki czas mi się zaczyna, że mam praktycznie codziennie sesje i są to sesje nie od moich par, tylko publikowane dodatkowo. Więc robię około piętnaście sesji dodatkowych miesięcznie przez czerwiec, lipiec, sierpień, no i we wrześniu mam trochę mniej. Ale wiesz, to nie są dla mnie tylko śluby, ale wszelakie sesje. Tutaj kończy się tematyka na tym, że są sesje ciążowe, rodzinne, narzeczeńskie, dodatkowe plenerowe. Na przykład nie miałam terminu, a brałam jakieś co chcą jakiekolwiek zdjęcia. Jest to mega miłe, tylko że ja mam przez to więcej pracy. Chociaż już od tego roku odkrywam, że chyba wolę robić więcej ślubów niż tych sesji, bo to jest zawsze problem z umówieniem się, z przekładaniem terminów, bo pogoda jest nie taka… Tak że tutaj jest ten problem. Ślub odbywa się czy jest ładnie czy jest brzydko. A sesja jak jest fajnie, słonecznie i warunki są sprzyjające. Tak że pod tym względem nie jestem w stanie nikogo więcej przyjąć. Bardzo lubię robić sesje różne i nie bronię się przed tym – przez to spotykam się z ludźmi na dodatkowe sesje. Tak to wygląda w tym momencie.

Muszę Ci w tym momencie przerwać. Powiedziałaś, że robisz dużo zdjęć sesji, a jak się śledzi Twoje profile w mediach społecznościowych, nie pokazujesz wszystkiego. Jaka jest Twoja metoda? Pokazujesz tylko najlepsze, wybrane, ulubione pary?

Tak, jeżeli chodzi o śluby, to wiadomo, że robię selekcję w samych klientach. Może to jest słabe, ale robię taką selekcję, bo na szczęście mam na razie taką możliwość. Rozmawiam z parami i przyjmuję w większości takie pary, z którymi gdzieś tam energia gra i jest fajnie. Właśnie to są te rzeczy, które ja pokazuję. Czasami wiadomo, mam śluby, które są ekstra, a z ludźmi fajnie się pracuje, ale coś tam nie wypaliło i może to nie wygląda tak, żeby wszystko pokazywać. To wtedy nie pokazuję.

Też mam ogólnie szczęście, tak mi się wydaje, do tego, że jakoś przyciągam bardzo ładne dziewczyny. Nie wiem czemu tak się dzieje. Ale autentycznie, jak przychodzę na spotkanie, to jeszcze nie było tak, że przyszłam i pomyślałam, że nie chce tej dziewczyny fotografować. Zawsze myślę: o kurde, ale Panna młoda będzie! Naprawdę mam duże szczęście do dziewczyn. Nie oszukujmy się, wszyscy patrzą najpierw na zdjęcie panny młodej.

Tak, faktycznie pokazuję tylko ślubne zdjęcia. Robię sesje ciążowe i zresztą bardzo je lubię, bo są mega wdzięczne. Uwielbiam sesje rodzinne, bo na takich sesjach na maksa odpoczywam. Coś czasem pokażę, ale jakby nie jest to ten content, który ja bym chciała non stop umieszczać, bo też wolę przyjmować więcej zleceń na sesje ślubne i narzeczeńskie niż rodzinne. Ale jeżeli takie są i widzę, że to jest ekstra fajna rodzina z fajną energią, to nie ma w ogóle żadnego problemu, żeby przyjąć taką rodzinę na zdjęcia, bo wiem, że będzie to zawsze fajnie spędzony czas. Tak naprawdę to chyba na tym mi w pracy zależy, żeby fajnie spędzać czas z ludźmi, żeby się angażować w te historie.

Nawet ostatnio miałam spotkanie i już mam trochę większą pewność siebie. Są ludzie, którzy potrzebują zleceniobiorcy, takiego typowego, czyli przychodzę na zlecenie, fotografuję, wracam do domu, kontaktujemy się na odbiór. Ja mówię, że ja taka nie jestem. Ja lubię Wam pomagać. Przed ślubem zrobiłam sobie listę kontaktów, którą z moimi parami się dzielę i nie mam z tym absolutnie żadnego problemu i widzę, że pary z tego korzystają i też fajne firmy, dzięki temu mają klientów. Wszyscy razem nakręcamy ten przemysł. Tak że fajne rzeczy są promowane, fajne rzeczy są kupowane, i ja widzę te rzeczy na ślubach. I to jest ekstra, bo znam ludzi, którzy stoją za danymi produktami, za zaproszeniami, za gadżetami, tak że to są mega fajni ludzie, których ja mogę polecać. Tak że faktycznie z tego korzystają i jest to taka wartość dodana.

Ja też jestem taką osobą, w swoim małym biznesie, że bardzo dużo daję. Nie mam problemu oddać więcej zdjęć, dlatego że wiem, że to jest inwestycja. Dlatego że widzę, że pary do mnie wracają, że mogę mieć z tego też fajnych klientów. Widzę ludzi na weselu, dużo młodych par, które być może za jakiś czas będą brać ślub. Najczęściej chyba ludzie chodzą do fotografa, który jest z polecenia, bo widzą jego pracę, widzę co oddał.

To jest najsilniejszy kanał, nie?

Tak. Para też może zdać relację, więc ja wychodzę z założenia, że dla ludzi trzeba być miłym, poza tym dla mnie bycie miłym daje dużo frajdy i lubię dla ludzi miła. Lubię mieć fajny kontakt z moimi parami, bo wydaje mi się, że na tym to powinno polegać – że daję to co mam najlepszego od siebie. Uważam, że fajnie mi to wychodzi, ale jeszcze długa droga przede mną, ale na ten moment to taka mega frajda.

Ewelina, słuchaj, muszę to powiedzieć – trochę mnie rozśmieszyłaś. Może trochę zmienię temat, ale powiedziałaś, że za późno się wzięłaś za Instagrama i teraz jak spojrzałem, to masz siedemnaście i pół tysiąca obserwujących. Uważasz, że to jest mało?

No można by mieć więcej, nie?

No dobra, a wiesz, ile mają fotografowie, którzy mają pięć, sześć, siedem, dziesięć lat doświadczenia w branży i ile mają fanów w ogóle na Facebooku i na Instagramie?

Ale wiesz, Jacku, ciężko to przełożyć, dlatego że Facebook wszedł w którymś momencie i albo ktoś ma na to pomysł, albo nie. Może są osoby, które mniej się odnajdują, a inne bardziej. Wiesz, ja też nie powiem, że to wszystko było jakoś tanim kosztem, bo na Facebooku, ja normalnie, regularnie wykupuję reklamy, więc tutaj nie ma się czego wstydzić. To jest normalne, kupuję reklamę…

Nie, ja się nie dziwię. Zasięg organiczny to jest nic. To samo nie żyje, nie istnieje coś takiego.

Dokładnie. Tym bardziej, że właśnie w rozkwicie mojego Facebooka widziałam, że to narzędzie potrafi się zmienić dosłownie z dnia na dzień. Reklama, która działała tydzień temu, nie trafia już do takiej grupy odbiorców, do jakiej bym chciała. Wiec musiałam znów szukać informacji, jak to ulepszyć. To jest kanał, którego ja się cały czas uczę i wydaje mi się, że to oto chodzi. Że to co się sprawdzało jeszcze cztery miesiące temu, już teraz widzę, że te reklamy nie docierają do takiej ilości osób, do jakiej bym chciała. Więc teraz albo trzeba zapłacić, albo trzeba lepiej tą reklamę skonfigurować. To jest cały czas szukanie. Nie wiem, mi się wydaje, że chyba każdy powinien szukać, bo narzędzia się zmieniają.

Kanały social media też się zmienią. Tak, Instagram właśnie też – Maciek rok temu mówił, że Instagram to przyszłość. Ja Instagramowe konto mam już bardzo długo. Wrzucałam tam fotki z podróży i tak dalej, no ale nie rozumiałam po co te hashtagi, po co mam docierać do ludzi. I dopiero dostałam pierwsze zapytanie w tamtym roku na ślub przez Instagram. Jak miałam podpisaną umowę z Instagrama, to zaczęłam wymyślać, co może zadziałać. Eksperymentowałam z hashtagami, jak ktoś mnie polubił to wysyłałam wiadomość „Cześć, fajnie, że tu jesteś i jeśli tylko spodoba Ci się moje zdjęcie to możesz je skomentować, a będę widzieć, że czujesz się tutaj jak u siebie. Będę widzieć, że moja praca Ci się podoba, że moja praca jest może dla Ciebie inspiracją, że może odnajdujesz się na moim koncie, że może odpoczywasz”. Tak że bardzo lubię pisać wiadomości, ale teraz nie mam na to czasu. Całą zimę na tym spędziłam. Szukałam nowych rozwiązań, jak dotrzeć do większej ilości na Instagramie. Nawet stwierdziłam, że trzeba trochę zainwestować, żeby jakoś ten kanał może ulepszyć. Zaczęłam obserwować, powiem szczerze, modowe blogerki, jak one działają, co one wrzucają. Wiadomo, nie jesteśmy blogerkami modowymi, żeby pokazywać swoje życie, marki, i tak dalej…

Albo części ciała…

Tak, dokładnie. Ale wydaje mi się, że z innych kanałów można czerpać inspirację. Zakupiłam sobie książkę dziewczyny, która ma cztery i pół miliona obserwatorów, więc wydaje mi się, że coś wie na temat Instagrama. Pokazywała jaką siatka zdjęć odgrywa rolę. Że trzeba myśleć „dziewiątkami” i „dwunastkami”. „Dziewiątki” to pierwsze zdjęcia, które wyświetlają Ci się jak otwierasz konto.

No tak, pierwsze wrażenie.

Jak widzisz tam bałagan, to nie chcesz zaobserwować tego konta, a jak widzisz spójność, przechodzisz z jednego zdjęcia do drugiego, czytasz od lewej do prawej, portrety pomieszane ze zdjęciem bardziej w oddali… Jak się mega staram tego trzymać, żeby konto estetycznie wyglądało. Ja się tym kieruję. Głównie estetyką. Wiadomo, Instagram jest medium bardzo wizualnym. Co pokażemy, to jest ważne. Na Facebooku może treść jest bardziej ważna. Tam mówimy obrazem.

Trzeba też pamiętać, że jest trochę młodsza widownia na Instagramie niż na Facebooku.

Tak, to dobrze, o to chodzi.

Myślę, że jeżeli chodzi o reklamę domów starości, to Facebook jest idealnym miejscem.

No dokładnie. Ja też mam młodszą siostrę, która ma teraz dwadzieścia lat.

Na niej sobie testujesz?

Ona jest moim źródłem wiedzy. Pytam się: z czego teraz korzystacie? Ona mówi, że najczęściej na Snapchacie. Ja tego Snapa tak nie czuję za bardzo, ale na Instagramie to po kilka godzin. To mówię, to jest właśnie to.

To jest dobry trop, który można podjąć. Czyli widzę, że wykorzystujesz rodzinę w pełni, jeśli chodzi o poradnik czy inspirację do działania. Naturalnie muszę zapytać o Twojego męża Piotrka.

Proszę bardzo.

Nawet jak pisaliśmy sobie przed podcastem – może zdradzam trochę szczegóły, ale myślę, że wolno mi – napisałaś, że to Piotrek Cię mocno inspiruje do tego, namawia, żeby trochę wyjść z tej swojej strefy komfortu, że jest tym kimś, kto Ci daje kopa do działania i nawet to było widać po tym, jak stał się Twoim menadżerem i kupił Ci ten pierwszy aparat.

No jak widać, tak. To od początku był taki mega kosmiczny pomysł, dlatego że nagle jego wypłata, że tak powiem, która w tamtym czasie nie była może za wysoka, była na dwie osoby. To co miał na jedną, nagle miał na dwie, bo ja straciłam pracę. I wiesz, zainwestował totalnie swoją energię i nasze oszczędności. Zresztą z pieniędzy ślubnych kupiliśmy też sprzęt dla mnie, żebym mogła pracować. Tak że on faktycznie cały czas mnie wspiera i teraz jak mnie zapytałeś o podcast, to mówię, że nie dam rady się tutaj otworzyć. On mówi: „Weź, to super sprawa. Fajnie będzie, zobaczysz!” On w ogóle jest mega pod tym względem i on nie wierzy w moje niepowodzenia. On nie zakłada takiej opcji. Coś się wykrzaczy – dobra, jedziemy dalej. On jest takim po prostu przyjacielem, pod tym względem. Można powiedzieć, że jest troszkę za tym backgroundem moim. Że jak ja w coś nie wierze, teraz na przykład – to też jest śmieszna historia… Bo byłam na warsztatach u Marka w tamtym roku. Ja tam nie poszłam dlatego, że chciałam robić destination weddings – to jest teraz takie popularne. Chciałam zobaczyć czyjąś nową perspektywę. Jak to jest jeździć po tym świecie, jak to się sprawdza, z jakimi problemami to się wiążę. I na tamten moment nie czułam się na takie coś gotowa. Nie czułam się, że tak powiem, wsiąknięta w polski rynek, a co dopiero dalej.

Takie życie powolutku we mnie dojrzewało, żeby gdzieś tam dalej wyjść z ofertą. No ale teraz też tak się stało, że zaczęłam myśleć, kurczę, może by tak pojechać na ślub za granicę. Fajnie by było. No i co? Takie mam wrażenie, jak o czymś pomyślę, to to się po prostu dzieje. Staję przed tym faktem. Napisała do mnie dziewczyna z Austrii. Ja mówię: „Piotrek nie ma w ogóle opcji, odmawiam. Ja po prostu nie podołam zadaniu”. On mówi: „w ogóle nie ma takiej opcji, żebyś jej odmówiła”. Ona mówi po angielsku, ja niby też, ale może się nie dogadamy, może będzie jakaś spina… Nie mam doświadczenia w takich klientach. No ale okazało się, że umowa jest, dziewczyna jest super. Dogadujemy się. Ona nawet trochę po polsku mówi. Także jest mega fajnie i to właśnie mnie tak otworzyło, że może warto teraz iść w tę stronę.

Ale też nie mam takiego parcia. Śluby w Polsce uważam, że są super. Pary się mega angażują, jak troszeczkę się dziewczyny poedukuje, pokaże im fajne rzeczy, to one też się tak jarają. „Przecież to nasz ślub, musi być najpiękniej!” I widzę to, że jak się trochę fotograf zaangażuje w historię ludzi, to ludzie są bardzo otwarci na różne rzeczy. Tak mi się wydaje. Nie chciałabym rezygnować ze ślubów w Polsce, bo to jest w ogóle mega sprawa. Jest pięknie. Jakby się trafiły czasem zlecenia zagraniczne byłoby super, ale nie tak, że lecę z Islandii do Stanów, ze stanów do Włoch…

Nie jest to dla ciebie priorytet w tym momencie?

Nie, absolutnie nie jest to priorytet. Tak naprawdę to na czym mi w pracy zależy, to żeby było fajnie, żeby było ładnie, żeby byli fajni ludzie, żebyśmy razem wspólnie miło spędzili czas. Ja ogólnie jestem takim zwolennikiem bardzo prostego życia. Nie lubię problemów. Nie lubię się kłócić. Nie lubię nieporozumień. Całą energię kieruję w to, żeby było jak najfajniej pomiędzy ludźmi, wtedy jestem najszczęśliwsza. A jak jeszcze za to zapłacą, to już w ogóle super.

A tej energii masz sporo, tak że myślę, że to z korzyścią dla par. Wspomniałaś o tych warsztatach u Marka. To chodzi o to Zakopane, tak? To przy okazji tego tematu może zapytam się ciebie, kim się inspirowałaś do tego, jak Twoje zdjęcia wyglądają dziś? Bo każdy z nas ma na pewno taki okres jako fotograf, że jest ten moment zachłyśnięcia się czyimś stylem, inspiracji, czerpania – może nawet zbyt daleko idącego. To na pewno każdego dotyczy. Czy ty miałaś kiedyś taki okres?

Jasne. Jak zaczęłam szukać fotografów, to tak z polskich najpierw odkryłam Kamilę Piech, później były Bajkowe – kurczę, jakie zdjęcia! Jakie światło jest na tych zdjęciach! W ogóle rewelacja! Później zaczęłam odkrywać… [Proszę dopisać nazwy – 37 minuta] . Zupełnie inne podejście do fotografii. Później widziałam fotografów zagranicznych [kolejne nazwy] W ogóle jaram się nimi do dzisiaj. Uwielbiam ich czernie i biele. Obserwuję ten rynek, już w tym momencie bardziej zagraniczny niż polski, ale był ten etap inspiracji totalnej. Wiadomo – to zdjęcie mi się podoba… jak to zrobić, żeby wyszło tak samo?

W tym momencie już z kolei jestem na takim etapie, że jak widzę u kogoś jakieś zdjęcie, to dążę do tego, żeby absolutnie takiego zdjęcia nie zrobić. Przestało mnie jarać kopiowanie. Gdzieś ten etap mam za sobą. Ale faktycznie bardzo mi się podobały ówczesne prace Kamili Piech. Zresztą nadal bardzo mi się podobają. Albo Bajkowych, LM Photo… zajarałam się ich ślubem nad Morskim Okiem. Znałam wtedy te kadry na pamięć.

Widziałam, co się dzieje na rynku. Najbardziej mi się to podobało, więc to że poszłam w fotografię ślubną bardzo mnie cieszyło, bo widziałam, że to jest coś mega fajnego. I być może przyczynię się do tego, że zrobię coś innego niż inni, może będę takim fotografem, który będzie miał trochę inną obróbkę… Cały czas do tego dążę, żeby ta obróbka była bardziej moja, a nie gdzieś tam powielana. Mam takie swoje tendencje, że lubię bardziej przytłumione zielenie, gdzieś tam niebieskości w cieniach, lekkie zabarwienie brązowe, to jest to w czym czuję się dobrze. Nie widziałam chyba do tej pory, żeby ktoś robił coś takiego. Tak mi się wydaje, tak sobie przypisuję, że tak jest.

W każdym razie wiadomo, ta obróbka się zmienia. Ważne są jakieś podstawy w kadrach, żeby klient po coś do Ciebie wracał. A obróbka to jest taki element, gdzie mi się wydaje, że jest to jakiś constans. Jednak jak za dwa lata zobaczę swoje zdjęcia z teraz powiem „o jejku, to bym poprawiła, to bym lepiej zrobiła”. To jest normalne. Tak mi się wydaje. Te zmiany następują.

A słuchaj, bo kiedyś słyszałem o takim przypadku, że fotograf podpisał umowę z parą młodą na dwa lata do przodu i między czasie zupełnie zmienił styl z jasnego, na jakieś zdjęcia ciemne. I w tym momencie to tak naprawdę para młoda podpisała umowę z innym fotografem.

Powiem Ci, że ja też miałam takie przejścia. Miałam na początku taką obróbkę bardzo pastelową. Te zielenie były takie bardzo soczyste, piękne. No i był taki dylemat, jak zareagują moje pary na tą obróbkę troszkę bardziej przytłumioną. Nie mówię, że ciemną, bo ta ciemność zależy od tego jakie faktycznie mamy warunki. Mamy mega jasne wnętrza czasem na ślubach, a czasem jest ciemno. Nie będę na siłę niczego rozjaśniać ani zmieniać. Więc faktycznie miałam tutaj wrażenie – można powiedzieć – że mówisz trochę o mojej historii.

A to nie miałem Ciebie na myśli…

A widzisz, ale gdzieś miałam takie dylematy, że jakby się ktoś upomniał z kim podpisałam umowę, to byłabym w stanie pójść na kompromis.

Ale nie miałaś reklamacji z tego tytułu?

Nigdy nie miałam reklamacji. Nigdy nie miałam, oprócz fotografów. Fotografowie ostatnio bardzo krytykują moje zdjęcia, nie wiem czemu. W każdym razie zawsze klienci dają mi bardzo pozytywny feedback. Tak że nie miałam nigdy krytyki, a w ogóle nie wiem jak bym na to zareagowała. Czy usiadłabym i dążyłabym do tego, aby klient był zadowolony? Na razie nie miałam nigdy takiej sytuacji.

Ale krytyka fotografów to jest coś pięknego, no bo widać, że nie jesteś dla nich obojętna. Nie mogą przejść i wzruszyć ramionami „e tam, jakaś Ewelina”.

Na pewno! W ogóle tak nawiązując do początków, jak dostawałam zlecenia w 2015 roku – te zapytania mi spływały, terminy miałam już pozajmowane na 2016 rok i totalnie nie mając świadomości czy ktoś ma wolny termin czy nie, polecałam fotografów, których znałam. Na dzień dzisiejszy nie wiem, jak to konwertowało pomiędzy tymi osobami. Jednak odezwał się do mnie fotograf, miało być tu bez nazwisk, więc bez nazwisk, ale odezwał się do mnie fotograf, którego właściwie wszyscy znają i mówi: „Słuchaj, dzięki, bo wpadają mi od Ciebie polecenia. To ja Cię zaproszę do grupy wymiany terminów, gdzie ludzie się wymieniają i to jest extra”. No i tam dużo tych terminów oddawałam i super, że w ogóle coś takiego się wydarzyło, bo dostałam feedback, że do kogoś to dociera.

I w zasadzie od tego momentu, jak weszłam w tę grupę to zaczęłam poznawać ludzi. Było takie spotkanie w 2016 roku, styczeń. To na przykład poznałam Maćka Suwałowskiego, Gabriela Gmurczyka, Michała Jasiochę. Naprawdę dużo osób od nas z polskiej branży. Zauważyłam, widziałam na żywo. I właściwie na wszystkich spotkaniach, które były, ludzie tam opowiadali o swoich zleceniach, klientach, o tym, co się sprawdza, a co nie. Wszystko to, co usłyszałam od razu wcielałam w życie. Może taka reklama na Facebooku, może taka? Ktoś powiedział, że teraz jest Instagram i Snapchat, to oczywiście weszłam na Snapchata. Maciek oczywiście powiedział, że jest Snapchat i że udziela się na Snapchacie, to ja próbowałam coś tam działać. Ale to było tak beznadziejne… Ja się nie czuję w tym kanale internetowym… Nie wiem, może z czasem, jak przyjdzie mi jakiś kryzys wieku średniego, to nagle będę kręcić Snapy. Jednak w tym momencie nie jest to mój kanał. Lepiej czuję się w pisaniu.

Czekaj, pozwól, że tak zapytam: kryzys wieku średniego, co to takiego jest? To się czasem nie wiążę z tym, że się kupuje jakiś drogi samochód w kolorze beżowym, czy coś takiego?

Słuchaj, jedni kupują samochody, inni zaczynają kręcić Snapy. Ja nie wiem jak to się będzie objawiać.

Wiesz, bo moja żona mówiła, że u facetów to się zawsze wiąże z tym, że zaczynają jeździć beżowym samochodem za jakieś duże pieniądze.

A czemu beżowym? Przecież beżowy nie rzuca się w oczy, musiałby być czerwony.

Tutaj musiałbym się Kasi zapytać. A słuchaj, bo jest taki temat – nie wiem, czy podejmiesz – bo ja jestem ogólnie dużym fanem dziewczyn w naszej branży i uważam, że czasami jest tak, że jak widzę np. ciebie sprzed dwóch, trzech lat, masz jedno body, jeden obiektyw i robisz rock&roll. Rozwalasz Facebooka, Instagrama, kurczę, mega kwitnie. Masz pełno zleceń. Tak naprawdę, wiesz, porównuję sobie do tych Januszy takich typowych, obwieszonych jak choinka obiektywami. I nagle człowiek patrzy, kurczę, taka młoda dziewczyna, po prostu wymiata. I w związku z tym mam takie pytanie, czy kobiety kiedyś całkowicie zdominują branżę ślubną?

Tak szczerze to mam nadzieję, że nie. Tak mi się wydaje, że można się od facetów dużo nauczyć. Mają bardziej pragmatyczne podejście, nie emocjonalne. Bardziej są ogarnięci technicznie. Tak że można się od facetów dużo nauczyć. Mają inne spojrzenie. Tutaj akurat nie wiem, czy to zależy od płci, ale na przykład totalnie moje patrzenie zmienił Adam Trzcionka. On mówi, że się nie angażuje w klientów emocjonalnie, tylko on wie, że musi zrobić dobrą robotę. Pokazywał zdjęcia na warsztatach, omawiał, i w ogóle mówię „wow, na weselu nie trzeba się nudzić”. Wiadomo, wesela są teraz dużo dłuższe niż np. przygotowania. Siedzimy na weselu po siedem godzin. No i nie będę ukrywać, że w tamtym roku patrzyłam na ten zegarek, że kurczę już bym mogła iść, bo mam ten materiał. A w tym roku stwierdzam, że nie, ja nigdy nie miałam materiału. Teraz jak jest posiłek, to ja idę robić zdjęcia, bo w tym momencie ludzie się rozchodzą z parkietu. Wiesz, w tym momencie zaczyna się dziać tak naprawdę. Że wyłapuję te niuanse, i powiem szczerze, tak totalnie otworzył mi oczy, że tam, gdzie teoretycznie nie dzieje się nic, może dziać się wszystko. Nie wiem, czy akurat to kwestia jego męskiego podejścia, czy po prostu podejścia jako człowieka, fotografa, ale zaczerpnęłam tę wiedzę od faceta.

Wejdę ci w słowo, bo akurat to co mówisz mi się skojarzyło, z tym co ja zawsze obserwuję, że jak np. masz mecz koszykówki czy siatkówki kobiet, to zawsze trenerem jest facet.

Nie wiem, akurat nie znam się na koszykówce, ale mi się wydaje, że to może być tak, że to zależy od takich predyspozycji osobistych. Ja np. bardzo lubię spędzać czas z facetami. Zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek. I może stąd zawsze sobie ceniłam to podejście. Zawsze cenię sobie zdanie mojego męża. Nie wiem, tak jak np. Marek na warsztatach opowiadał. Wydaje mi się, że on był taki stonowany w tych swoich opowieściach, że to nie było takie emocjonalne. Tylko takie faktycznie podejście od a do z, biznes i tak dalej. A ja tak po prostu nie potrafię. Staram się bardzo trzymać tych biznesowych ram. Chcę, wiadomo, zarobić i staram się, żeby ta cena była w porządku dla wkładu mojej pracy, ale też nie wyobrażam sobie, żeby się nie zaangażować się w tę historię. Nie zapytać: „Słuchaj, jak tam sukienka? Czy już wybrałaś?”. Jak z niektórymi parami, pannami młodymi bardziej, czuję flow to potrafię tak przed ślubem zapytać: „Pokaż co przygotowałaś? Jak coś potrzebujesz to ja Ci mogę podesłać jakiś namiar, zapytać, zadzwonić”. Tak że ja się też tak angażuję. To jest mój czas, wiadomo, ale czuję z tego profit, że przychodzę na ślub i dziewczyna mówi: „dzięki za pomoc, byłaś mi niezbędna”. Tak że to jest super, że widzimy się i jesteśmy jak kumpele, przyjaciółki na czas tego zlecenia. To jest fajne. Ja sobie to mega cenię i nie chciałabym z tego nigdy rezygnować.

To też pewnie podczas zleceń procentuje, że masz taką historię widzianą z perspektywy kolejnego gościa, nie tylko jakiegoś wykonawcy, który przychodzi i fotografuje nie znając tych osób?

Dokładnie. Tak myślę, że to jest super. Aczkolwiek wydaje mi się, że takie podejście właśnie spokojne, stonowane, nie emocjonalne też jest fajne, bo nie przeżywasz każdej historii z osobna. Coś się wykrzaczy to się wykrzaczy. Takie rzeczy się dzieją i faceci, tak mi się wydaje, mają bardziej życiowe podejście. A my, dziewczyny, trochę przeżywamy. O nie, to się wydarzyło, a dlaczego…

No to, że topper się złamał na torcie i przeżywasz…

O Jezu, to jest straszne jak się topper złamie. Nie życzę nikomu rozpłynięcia się tortu. Mi się trochę tort rozpłynął na weselu. Dziewczyny go za wcześnie z lodówki wyjęły, więc to jest ogólnie dramat. Ja miałam łzy w oczach Jacek, więc wiesz, to są poważne tematy.

Ale łzy na fotografii to jest rzecz wskazana, nie? Fajnie mieć emocje. Za dziesięć lat już nie pamiętasz, czy byłaś wkurzona czy wzruszona.

Powiem ci, że ten tort, to tak jakbym wczoraj go widziała rozpłyniętego. Nawet miałam zamysł, że jak dostanę to zdjęcie to sobie wyretuszuję. Ale jest taki urok w tym rozpłyniętym torcie, że w sumie taki poszedł do albumu. Tak że tyle chciałam dodać.

No i dobrze, nie warto tak fałszować mocno fotografii. A propos tematu kobiet i mężczyzn, myślisz że faktycznie inne jest spojrzenie mężczyzny, a inne kobiety? Potrafisz tak ocenić, nie widząc autora zdjęć, kto zrobił? Czy to było męskie zdjęcie, czy kobieta zrobiła?

Czy widzę, jakieś pierwiastki? Ciężko mi powiedzieć. Nie miałam takiego doświadczenia, że ktoś mi pokazał zdjęcia i powiedz: kobieta czy mężczyzna.

To może to jest pomysł na talk show dla fotografów.

No może, w każdym razie… nie wiem… Tak mi się wydaje, że fotografem, który ma taki pierwiastek męsko-damski bym powiedziała, jest Adam Trzcionka. Widzę te niuanse w detalach, ta dłoń gdzieś tam, która dotyka welon. On potrafi wyczuć takie niuanse, na które wydaje mi się, że to bardziej kobieta jest wrażliwa. A tutaj facet też potrafi mieć takie podejście. Więc chyba bardziej kobieca strona kojarzy mi się z tą subtelnością, a bardziej męska z takim czystym reportażem. Tak to widzę.

Chociaż ja chyba nigdy nie będę takim czystym reportażystą, bo ani jeszcze nie potrafię tego robić, tak jak powinno się to robić, ani gdzieś tam tego nie czuję, bo ja lubię zwiewne kadry, delikatne, naturalne. Kiedy pokazuję reportaże, których nie pokazuję w Internecie, ale pokazuję na spotkaniach, to jakby widzę, że dziewczyny zwracają uwagę „o Jezu, jakie ona ma piękny portret całej sukni – z przodu, z tyłu, ta koronka, super…”.

Wszystko widać…

Tak, widzę, że dziewczyny bardziej zwrócą na to uwagę. Nawet ostatnio miałam rozmowę z panną młodą, że ona ceni sobie to, że ma piękne portrety. To nie była moja panna młoda, tylko po prostu moja znajoma i rozmawiałam o zdjęciach ślubnych. I ona właśnie mówi, że bardzo sobie ceni to, że ma fajne portrety w albumie. I że są te zdjęcia rodzinne. Nie mówi nic o wieloplanach. Ja oczywiście absolutnie szanuję ludzi, którzy robią takie piękne reportaże, takie czyste, fajne. Jak się w tym do końca nigdy nie odnajdę.

To muszę Ciebie zapytać, jak byś zdefiniowała swój styl w kilku słowach? Powiedziałaś, że nie jest to reportaż.

Mój styl? To jest bardziej moje opowiadanie historii kadrami. Tak bym powiedziała. Że bardziej ze mnie rośnie storyteller niż reporter tak naprawdę. Że będę lepiej się czuła w opowiadaniu historii. Dużą wagę zaczęłam przywiązywać do edycji zdjęć po warsztatach u Adama. Zaczynam myśleć inaczej o reportażu. Że to ujęcie fajnie będzie wyglądać, jak będzie z bliska i z daleka zrobione dwoma różnymi obiektywami… Więc jakby tutaj bardziej będzie ze mnie storyteller niż reporter.

A styl mam taki raczej ciepły, inspiruje się mocno fotografią analogową sprzed lat. Wiadomo, że fotografia cyfrowa w połączeniu z różnymi [presetami], które są teraz dostępne, próbuje gdzieś tam udawać te zdjęcia z negatywu, ale nigdy nie będzie to to samo. Ale lubię takie właśnie przytłumione kolory – żeby to była bardziej cyfrowa fotografia analogowa, idąca w nurt opowiadania historii. W ten sposób bym to opisała.

Czujesz, że trochę fałszujesz tymi swoimi zdjęciami? W sensie takiego przekłamywania na plus?

Tak, ja jestem totalnym kreatorem rzeczywistości. Ja w ogóle, jak widzę nieporządek w pokoju, to sprzątam, zdejmuję książki z okien. Tak że robię takie małe rewolucje, poprawiam tą rzeczywistość. Ona na moich zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości.

Zdarza Ci się szafę przestawić?

Szafy jeszcze nie przestawiałem, ale ostatnio retuszowałam na zdjęciach klimatyzator. Z każdego zdjęcia, po kolei. Po prostu go nie ma.

Ile tych zdjęć było?

Z samej ceremonii… To była ceremonia cywilna. Około osiemdziesięciu zdjęć jest samej ceremonii, to może z dziesięciu musiałam usunąć to dziwne narzędzie. I nie wiem jakim cudem nie zauważyłam go na ślubie. Byłam tak skupiona na parze, że nie zauważyłam tego detalu na górze.

Czasami też w kościołach potrafi być taki znaczek wyjście ewakuacyjne i to w ogóle doprowadza mnie do szału.

Tak, to też retuszuję. Tak ogólnie retuszuję zdjęcia. Nie robię, wiadomo, masek w Photoshopie, ale jeśli widzę, że Pani młoda ma jakieś niedoskonałości, których za dwa tygodnie mieć nie będzie, nie widzę absolutnie żadnego problemu, żeby jej to wyretuszować.

Dla mnie jest ważne, żeby ludzie patrząc na zdjęcia czuli się ładnie. Sesja u mnie też trwa tak długo aż zobaczę, że dziewczyna wychodzi ładnie, aż chłopak zacznie wychodzić ładnie. To jest dla mnie wyznacznik dobrej sesji. Zaczęli fajnie wychodzić, zaczęli pokazywać fajne emocje. Zrelaksowali się. Dlatego ja nie cierpię pytań, o to ile potrwa sesja. Ja mówię: „Nie wiem. Może potrwa dwie godziny, a może i pięć”. „O Jezu, pięć godzin, jak to?”. „Tak, dopóki nie wyciągnę z Was tego, co ja chcę, tyle będzie trwać sesja”. Oczywiście to jest tak pół żartem, pół serio. Jak czuję, że jest po prostu dobra robota zrobiona to kończę. Nie patrzę na zegarek. No chyba że nam słońce już zajdzie tak na maksa.

No mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie żadnego faceta, który by wytrzymał pięć godzin na sesji. Dziewczyny to owszem, czasami mają właśnie takie parcie na to, żeby dobrze wyjść na zdjęciach, że potrafiłyby chyba przetrwać. Ale nie wiem o której byś musiała się umówić, żeby pięć godzin…

Mówię, że dziewczyny przyciągam fajne, nie mam za bardzo problemu z fotografowaniem dziewczyn. Czasami same mi się ustawiają przepięknie. Więc tutaj może mam szczęście, że po prostu fajne dziewczyny przychodzą, fajnie się ustawiają. Jak ja z nimi rozmawiam wcześniej, zawsze gdzieś tam jedziemy autem, ja mówię, na czym ta sesja będzie polegać. Wczuwają się fajnie. Wiadomo, niektórzy potrzebują piętnaście minut, a niektórzy od razu czują flow i jest super czas od samego początku. Wiadomo, każdy jest inny, innego czasu wymaga, ja to rozumiem. Ja się przed obiektywem nie czuję najlepiej i jestem w stanie wyjść tutaj z jakąś dawką empatii, że ok, potrzebujemy czasu. Zresztą moje pary nigdy nie wiedzą, czy coś mi się podoba czy nie. Ja po prostu robię dotąd aż mi się będzie podobać. I widzę, czy dziewczyna ładnie wychodzi czy nie. Tak ją ustawiam, żeby wyszła dobrze. A później, jak widzę niedoskonałości to je retuszuję. Ja retuszuję i kreuję.

To zdecydowanie warto mieć twarz pokerzysty, że wszystko jest w najlepszym porządku, niż mówić do pary, że ta ręka to tragicznie wygląda albo źle stoicie. To by zrujnowało atmosferę na sesji.

To byłby dramat. Ja zawsze mówię, że super super, tylko coś tam trzeba poprawić. Poprawiam, ale zazwyczaj efekty są fajne. Tak że ja jestem bardzo szczęśliwa z ludzi, którzy do mnie przychodzą.

Ewelina, a propos czasu mi się skojarzyło, że już nam czas troszeczkę ucieka. Nie chcę, żeby audycja była za długa, natomiast mam jeszcze jedno takie pytanie, które gdzieś tam się kiedyś pojawiło na grupie i dotyczy spraw właśnie nazwiska panieńskiego. Zauważyłem, że Twoje panieńskie nazwisko jest zarazem marką firmy, ale przyjęłaś też nazwisko męża i w związku z tym – taki wątek się kiedyś pojawił – że dziewczyny to ogólnie mają ciężej. Bo pracujesz na to swoje nazwisko, potem idziesz za mąż i Ci się wszystko rujnuje. To może negatywnie wpłynąć na Twoją rozpoznawalność, tak jak czasami rebranding jest robiony.

Dokładnie, nawet nie myślałam za bardzo, żeby dodać ten drugi człon do nazwy mojej firmy. Po prostu stwierdziłam, że będę pracować na panieńskim. Tylko że tam są po prostu polskie znaki, jakoś to może ludzie przeżyją, nie wyobrażałam sobie rozwijania o ten drugi człon. To samo jest na Instagramie. A w profilu prywatnym, w umowach i w ogóle wszędzie figuruję z tym drugim nazwiskiem. No bo jest to moje drugie nazwisko, oficjalne na dowodzie. Tak jest, tak zostanie, tu się raczej nic nie zmieni.

Zrobiłabyś tak samo, jeślibyś np. przyjęła nazwisko męża rezygnując jednocześnie ze swojego? Wtedy w umowie byś miała to nazwisko na K. a marka byłaby nazwiskiem na Z.

Jak to brzmi… Nazwisko na K, jak przestępca… Hahaha.

No bo miało być bez nazwisk, to staram się utrzymać konwencję.

Jasne, jasne. To zależy, na jakim byłabym etapie. Jeżeli to byłby etap, że zaczynam to mogłabym na nazwisko po mężu pracować. Natomiast w momencie, gdy wzięłam ślub to ja już miałam, wiesz… Tam gdzieś mnie widzieli i tak dalej… Wiec jakby spontanicznie wyszło, że tego nie zmieniłam. Nawet jakoś o tym nie myślałam. Wydawałoby mi się to zbyt skomplikowane, że te dwa człony, by się pojawiały. Nie było mi to do niczego potrzebne. Ja bardzo lubię swoje panieńskie nazwisko i ono mi tutaj nie przeszkadza. Nazwisko po mężu też jest fajne. W profilu prywatnym mam dwa człony, a na tych figurujących jako biznesowe mam jedno i to jest w porządku, tak mi się wydaje.

Nie mieliście rozmowy w domu, że jak nie zmienisz nazwy marki to pierścionka nie będzie?

Co ty! Mój mąż to jest taki, że wolność mamy totalną. Wolność i swobodę. Chciałam mieć dwa człony, chciałam zostać przy panieńskim, to on mówił, że spoko, super pomysł, że nawet brzmi tak bardziej artystycznie.

Mam takiego kolegę, który powiedział narzeczonej, że jak nie przyjmiesz mojego nazwiska, to ślubu nie będzie.

Ja jestem trochę zdziwiona, ale szanuję to. Jakby czasami dziewczyna ma takie nazwisko, że dobrze, że je zmieniła. Znam takie przypadki, nie będę przytaczać.

No tak, bez nazwisk.

Bez nazwisk, ale czasem jest to na korzyść. A ja się po prostu czuję jakoś tak zidentyfikowana ze swoją poprzednią panieńską tożsamością. Tak że nie mieliśmy rozmów. Wszystko jest w porządku, jak najbardziej.

No to dobrze. To na koniec Ci życzę, żeby to nazwisko Twoje poprzednie, czy też połowa Twojego obecnego, było jeszcze bardziej rozpoznawalne w przyszłości. I dzięki jednocześnie za wizytę w „Niezłych Aparatach”.

Ja bardzo dziękuję za zaproszenie. Pozdrawiam!

Dzięki wielkie!

Zakończenie

No i wow, to już koniec. Powiem Wam, że rozmowa z Eweliną była mega przyjemnością. Dzięki Ewelina, jeżeli tego słuchasz, a mam nadzieję, że tak. Dzięki że dałaś się zaprosić do naszej rozmowy!

I myślę, że to jest też taki fajny moment, żeby przypomnieć zasadę, którą powiedziałem Wam przy okazji podcastu z Łukaszem Zyśkiem, kiedy wspomniałem, że podcast nie ma być jedynie galerią dla ludzi, którzy nie wiadomo jak długo zajmują się pracą w branży. Moim zdaniem powinno się to trochę miksować, trochę mieszać, żebyśmy poznawali osoby, które dopiero wchodzą na rynek lub są obecne, tak jak Ewelina, dopiero dwa, trzy lata. Z tego względu, że od takich osób można się najwięcej nauczyć. Ja z własnego doświadczenia wiem, że pierwsze trzy lata to jest taki progres, taki nieustanny awans w tej drabince, w tej hierarchii fotografów ślubnych, że po prostu osoby, które wchodzą na rynek, nie wiedza, że pewnych rzeczy się nie da zrobić, a wierzą, że im się uda. Mają też niesamowite pokłady energii, które stają się zaraźliwe. Myślę, że są to osoby, na które warto patrzeć i od których warto się uczyć.

Niezależnie od tego, jaki macie staż i czy pracujecie w tej branży dwadzieścia lat, piętnaście, czy dziesięć, patrzcie na te osoby, które robią najbardziej dynamiczny wzrost w tej chwili. Bo wydaje mi się, że czerpanie inspiracji z takich osób będzie naprawdę z pożytkiem dla wszystkich. Oczywiście to nie świadczy o tym, że neguję to co zrobili fotografowie, którzy mają dłuższy staż i postaram się to udowodnić, zapraszając takie osoby też do podcastu. Nie chcę zdradzać szczegółów, żadnych nazwisk nie będzie.

Ale powiem, że napawa mnie to bardzo pozytywnie i daje taką nadzieję, że jako środowisko będziemy się fajnie nawzajem inspirować i się od siebie uczyć. I nie podchodzić do tematu na zasadzie, że ja mam doświadczenie pięć lat, to nie będę słuchał osoby, która ma doświadczenia rok. To jest moim zdaniem błędne podejście. Moim zdaniem powinniśmy tutaj bez uprzedzeń jedni od drugich czerpać i zobaczycie, że ta branża po prostu eksploduje. A to że się fotografia zmienia na rynku fotografii ślubnej to wiemy wszyscy i na pewno też osoby, które fotografują dłuższy czas i są fotografami z wyższej półki, chodzi mi tutaj o półkę cenową, to na pewno też się przekonują, że coś się zmienia. Jest bardzo dużo fotografów, którzy podnieśli swoje umiejętności poprzez obecność na różnych szkoleniach, warsztatach fotograficznych, natomiast nie podnieśli wystarczająco cen – nie wiem dlaczego. Może się boją jeszcze, nie są pewni. Natomiast ta sytuacja, że mamy mnóstwo fajnych fotografów, którzy robią zdjęcia za, powiedzmy, połowę stawki tych fotografów z wyższej półki, sprawia, że nawet starsi stażem fotografowie mają przez to problem z podpisaniem odpowiedniej ilości umów. Tak że wszystko się zmienia. Trzeba być jak najbardziej na bieżąco. Mam nadzieję, że przez obecność podcastu na naszym rynku trzymanie ręki na pulsie będzie łatwiejsze niż do tej pory.

Dziękuję Wam serdecznie za uwagę. Jeżeli macie jakieś pytania, uwagi, to piszcie do mnie na Instagram.com/jaceksiwko/ – tu możecie mnie znaleźć. Tam piszcie do mnie wiadomości w sprawie podcastu. Albo widzimy się i słyszymy na grupie „Niezłe Aparaty” na Facebooku, która zbliża się już do trzech tysięcy użytkowników. Myślę, że już dogoniliśmy trochę większe grupy. Fajnie. Dzięki za to wsparcie.

Trzymajcie się i do usłyszenia za tydzień! Wiecie w jaki dzień? W czwartek.

Leave A

Comment

29 czerwca 2017
pierwszy:):)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    byłem pierwszy ale zostawiłem to dla siebie ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    nawet nie wiesz jaką mi przyjemność sprawiłeś. Niech ci boza w dzieciach wynagrodzi!
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
druga!
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Trzecia> Ewcia <3
Odpowiedz
29 czerwca 2017
podium już zajęte :D
Odpowiedz
29 czerwca 2017
O mamuśku kolejny cudowny czwartek Ewelina ❤
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Już odpalam. Mam nadzieję że nic nie będzie o Januszach z wąsem bo się ogolę
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Nie było o wąsaczach :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Mar Cin w którymś odcinku się pojawił wąs, ale nie jestem pewny w którym, w każdym razie nie tym dzisiejszym :P
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Z LMami było o wąsach 😉
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
To już czwartek? O_o
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    "Tygodnia koniec i początek"... jak śpiewał pewien poseł :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
AAAAA!!!! :) No czułam, po prostu to czułam :) Wczoraj akurat pomyślałam o Ewelinie <3 Wspaniale!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Podcast nagrany z myślą o Tobie Olu :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Absolutnie potwierdzam! Jacek mówił o Tobie Kochana! Z ola też już wymieniłam wiadomości na insta <3 Kochana <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Oj tak, Jacek już też został wtajemniczony w to jak bardzo podziwiam Twoje prace :) i potwierdzam, miałyśmy okazję zamienić parę słów na instagramie z Eweliną, które bardzo mi dały do myślenia i tłukły mi się bardzo w głowie, i które pchnęły mnie do podjęcia radykalnych zmian w życiu :) za co bardzo dziękuję!!! ❤️ wcielam je od niedawna i nie miałam jeszcze okazji przekazać kilku słów wdzięczności :) a co do podcastu... tak jak i sobie wyobrażałam Ewelinę tak i podcast to wszystko potwierdził. Przesympatyczna, skromna i ciepła osoba!!! To właśnie od Eweliny prac się u mnie wszystko zaczęło. Kiedy siedziałam spanikowana pierwszym ślubem i trafiłam na jej bloga... przepadłam. Raz, że zdjęcia, a dwa, że właśnie ta szczerość bijąca na kilometr w treści! Czy to opisy w postach na blogu, czy to opisy w " o mnie", takie coś widać od razu :) i to właśnie dzięki Ewelinie poczułam jak można "wyrażać siebie" i swoje jakieś wyobrażenia w zdjęciach, ile emocji naszych możemy przekazać dzięki innym osobom. Mogłabym się rozwodzić i rozwodzić, bo Ewelina sama wie jak bardzo lubię jej prace, ale jedyne co to jeszcze raz dziękuję, że to właśnie Twoje prace były pierwszymi (zaraz przed Anitą Suchocką i Jackiem :) ) jakie wpadły mi w ręce i przywróciły wiarę ile ta fotografia dla mnie znaczy :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Juz slucham - uwielbiam prace Eweliny! :D
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek widzisz ilu masz tu fanów :)???
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    ja jestem jednym z tych ktory 'lajkuje' kazde zdjecie :P
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko no mam szok :D
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Obecny ! Akurat ideał na podróże małe i duże z PKP
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jedziemy z obróbką :D
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Michał Turczyk mam nadzieję, że godzina poleci jak strzała, miłego słuchania
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
wlacze sobie akurat do edycji ;)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Nie ukrywam, że czekałem na ten podcast :p
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Mateusz Dobrowolski trzeba było pisać to bym przyspieszył publikację :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko będę pamiętał na przyszłość :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jezus Maria to już czwartek
Odpowiedz
29 czerwca 2017
nie wzięłam słuchawek :'( smutek trzeba czekać do wieczora :'(
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jacek czy Ty coś powiesz czy Ivi 95% będzie mówić?
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    To montaż :D Uwierz mi. To montaż :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Chociaż z tego co pamiętam w sumie... nic nowego :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz Popielarz musisz się czepiać? :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ja tylko stwierdzam fakt ! 💣💥
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz Popielarz ideą podcastu jest to żeby mówił gość, zupełni inaczej niż masz w normalnie w TV :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Fajnie się slucha Eweliny, w ogóle masz bardzo przyjemny głos, jakbym teraz brał ślub to za sam głos bym Cię zatrudnił :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dokładnie w samo sedno! słucha się wyśmienicie :-)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Wojtek dzięki wielkie! Choć jak powszechnie wiadomo, nikt nie lubi swojego głosu na nagraniach. Jednak wysłuchałam i stwierdziłam że jest nawet Ok ale to na pewno dzięki magicznym sprzętom Brata Jacka 🙈
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Monika Witoń 😍
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Wojtek Hnat i dlatego sądzę, że kobiety zdominują naszą branżę :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko Jacek ma dzisiaj dobry nastrój :D Ale to super :) Obyśmy zawsze miały obok siebie męskie towarzystwo!
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek ja po prostu uwielbiam kobiety, obecnie piszę to zdanie będąc w domu, w towarzystwie 5 z nich (dwie córeczki, moja kochana żona, i dwie babcie mojej żony) :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko bo babki są super! A my z kolei bardzo lubimy towarzystwo Panów! Chyba w takim razie fajna jest ta różnorodność :) Nie ma co sie dominować :D
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jak miło posłuchać :)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Ewelina czy możesz podrzucić tytuł tej książki nt. instagrama? :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina dziękuję! Świetny podcast, rewelacyjnie się Ciebie słucha :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Agnieszka Werecha dziękuję Kochana :*
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Ewelina jesteś moją absolutną faworytką! Kocham Twoje zdjęcia.. ogromnie się cieszę, że mogłam posłuchać Twojej historii. Mocna dawka inspiracji, motywacji.
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Aagatko. Jest mi mega miło to usłyszeć <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Mega podcast! Będę słuchać tej audycji w chwilach zwątpienia :) ja robie zdjęcia dopiero 2 lata, w pierwszym sezonie podobnie miałam 13 wesel :) oby 13 była szczęśliwa <3 Ewelina cudownie się Ciebie słuchało! Widać, że jesteś mega pozytywną osobą! Śledze oczywiście Twojego fb i zaraz dodaje na insta. Jacek brawo! Kolejna mile spędzona godzina przy obróbce :) czekam na kolejny!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Monika <3 To mega miłe <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    No i oczywiście, że 13 jest szczęsliwa :D Musi być :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tego się trzeba trzymać <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Pierwsze lata w byyyznesie to najlepszy okres, choć też najtrudniejszy, fajny z tego względu, że widać efekty, wszystko robi się skokowo, potem coraz trudniej ogarnąć progres, ale wiadomo: coś za coś. PS. Trzymam kciuki za Twoje powodzenie :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Jacek! To fakt ze jest progres ale ciagle jest mało :) plan na poczatek nastepnego roku to warsztaty Niezłe Aparaty wiec do zobaczenia mam nadzieję :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Super super super! <3 Właśnie tak sobie wyobrażałam Ewelinę, mega fajnie Cię uslyszeć ^_^
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Wiadomo, Ewelina Zięba-Kacperek czyli polska Jasmine Star (jeśli chodzi o flow) :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko No nie wiem kto ma dzis flow 😅
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko odpowiadasz na komentarze z prędkościa światła :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek i to mówi osoba, która ma etat na Insta hihi :P
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Kochani <3 Mega dzięki za pozytywny feedback <3 Nie wiem co powiedzieć. Jestem wzruszona i mam nadzieję, że moja skromna historia da komuś motywacje :)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
<3 <3 <3
Odpowiedz
29 czerwca 2017
<3 <3
Odpowiedz
29 czerwca 2017
od 28 tygodni uwielbiam czwartki <3
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    #tłusteczwartki :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Super Ewelina! Miło było Cię posłuchać :D
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Paweł mega dzięki! Sądzę, że nim się obejrzymy znów będzie okazja pogadać na żywo :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    ja też mam taką nadzieję :) Niech się tylko sezon troszkę uspokoi ;) Także do szybkiego zobaczenia ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Paweł Szmit dokładnie! 🙌🙌
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Fajna rozmowa :) A filozofia na temat tego by czasem spojrzeć na fotografię ślubną pod kątem PO PROSTU ładnych zdjęć jest mi mega bliska ;) <3
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Monika! A filozofia o której mówisz jest ekstra! Każda dziewczyna chce ładnie wyglądać :) Przecież to takie nasze, takie naturalne :) 💕
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ooo, zgadzam się w 100% I w ogóle zgadzam się z Tobą Ewelina Zięba-Kacperek! Mądre rzeczy powiedziałaś:) Ja też lubię jak jest ładnie.Po prostu ładnie. I wcale nie uważam, że to coś niestosownego pozbierać z podłogi rzeczy i ogarnąć stoły w pomieszczeniu, gdzie fotografuję np. przygotowania. Przygodę z klimatyzatorem też ostatnio miałam! Centralnie nad głowami Pary Młodej i też nie zauważyłam :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Monika Klich akceptuje cie za twoją filozofię :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tomasz Jurewicz akceptujesz mnie bo lepiej mnie mieć po swojej stronie :P :*
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Monika Klich pffff...no to wrzuć coś na tą ,, najlepszą '' grupę to zaraz mnie skreślisz ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Weronika Woźniczak po wakacjach obiecuję rozmowę z osobą, która podczas reportażu nie podniesie nawet leżącej skarpetki w pokoju PM :) też ciekawe spojrzenie na sprawę :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tomasz Jurewicz jest lepsza grupa od Niezłych Aparatów??? Wyczuwam tu jakiś spisek :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko no to czekam z niecierpliwością! Coś czuję, że to będzie mistrz przez WIELKIE M!!!
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Super podcast przyjemnie się słuchało :) zapisałam kilka ważnych rad - dziękuje :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Polecam się <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
zapisuję do ulubionych :)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Świetny podcast! Miód dla uszu :P <3 Ewelina Zięba-Kacperek Jacek Marek Siwko
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz dziękuję za Twoje dobre słowo! :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz Sztuka dziękuję, myślę, że tutaj cała zasługa po stronie Eweliny <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko Twoja też i Twojego brata także!🙌
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Prima podcast!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    :*
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jak ja na Ewelinę czekałam! Odpalam i do roboty!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ania <3 <3 <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
fajnie było posłuchać :D i nawet o mnie było :P hahaha
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dzięki Zysik! <3 A jak <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz Zyśk a co, należy Ci się :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Baaardzi dziękuję Jacek Marek Siwko
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
"nazwisko na Ka ;-)))" haha. Jeden z kilku najciekawszych podcastów. Gratki dla Jacka za ciekawego rozmówcę, i dla Eweliny - za to jaka jest i za zdjęcia.
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Kuba
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Kuba Zowsik no tak mi się powiedziało :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    No wiem ale zabrzmialo bardzo smiesznie ;))
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Kuba Zowsik uwierz, że i mnie to rozbawiło. Ale jak bez nazwisk to bez nazwisk :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek Właśnie zacząłem się śmiać tuż przed Twoimi słowami "Jak to brzmi" ;-)) I po nich kontynuowałem, wykańczając niemal równolegle 1.5 litrową butelkę Aloe Vera :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
cu-do-wna! :) miałam pracować podczas słuchania, ale tak mnie wciągnęło, że siedziałam i słuchałam i słuchałam do końca :D
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Madzia tylko zaległości sobie nie narób :P <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek przesadziliśmy :P a tak serio to bardzo mi miło Madziu, że poświęciłaś nam całą swoją uwagę <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jacek dzięki za kolejny rewelacyjny podcast. Oczywiście wielkie dzięki również dla Eweliny za ogrom pozytywnej energii ;) Jestem miesiąc po moim pierwszym zleceniu ślubnym i cały czas mam ogromny problemy z pisaniem postów, dobrze wiedzieć ze innym tez nie od razu było lekko :D Jestem na etapie zajarania możliwościami lightrooma i najchętniej wyciskał bym z RAW-ów wszystkie możliwe kolory (szczególnie jaskrawą zieleń), widzę jednak ze praktycznie wszyscy goście podcastow wybierają obróbkę w bardziej stonowanych/przytłumionych kolorach. Jak myślicie czy ten etap przejścia na stonowane kolory sam się u mnie pojawi czy mam jak najszybciej przestawić się na obróbkę podobną do obecnych trendów? Nie patrząc na własne wyczucie, bo może po prostu go nie mam...
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz, to nie jest tak, że obróbka musi iść w takim czy innym kierunku. Na początku chyba każdy idzie za trendami. Trzeba się w końcu jakos odnaleźć na rynku. Później osobiście miałam etap szukania i mam go cały czas zarówno w kadrach jak i w obróbce. Chyba nigdy nie będzie takiego momentu w którym powiesz sobie" ok. mam już wszystko. Jestem Panem Wszechświata " :D Jak tak sobie powiesz to znaczy, że staniesz w miejscu. Trendy są ważne ale nie najważniejsze. Kurczę to temat rzeka tak naprawdę. Osobiście obserwując ryenk zagraniczny widzę, że sporo osób ma w tym momencie "fazę" na presety Indii Earl. Jednak sama autorka tych presetów jest tak niepowtarzalna w swoim stylu, że nie ma co chyba w to iść, bo będziesz kolejną kopią. Sam odpowiedz sobie na pytanie co Tobie się podoba lub jakie Ty sam chciałbyś dostać zdjęcia. Jeżeli chciałbyś mieć na nich pastelowe kolory to idź w to. Jeżeli coś innego to szukaj dalej! Ja sama ostatnio borykam się z dylematem na ile w fotografii ślubnej mozna być "artystą" a na ile są to zdjęcia dla klientów, którzy oczekują prostoty, pieknego uchwycenia tego co ulotne i swoich najbliższych. Trzeba ciagle być w dialogu ze soba i z ludźmi z którymi się pracuje a kto wie, może kiedyś Ty wyznaczysz trendy, bo to, co jest trendy tak naprawdę ma swoje źródło w czyimś sercu i jego pomyśle, który sie sprzedał. Tak ja to widzę.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dzięki Ewelina, idę w takim razie swoją drogą ze swoimi pomysłami. Podglądając oczywiście co dzieje się w branży żeby nie za bardzo nie odstawać ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz R-k
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Ewelino i Jacku towarzyszyliscie mi w drodze z trójmiasta do torunia:) dziękuję! Bardzo milo się Was słuchało! :) pozdrowienia!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dzięki Marta <3 Ja po weekendzie nadrabiam Ciebie i LM foto. Aż wstyd, że jeszcze nie odsłuchałam ale wiem, że będzie super <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Marta Kowalska przyjemność po naszej stronie :) fajne są te informacje zwrotne kto i gdzie słuchał podcastu, jakby to poskładać w całość to by pewnie świetnie wyglądało razem na mapie :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Fajny podcast, świetnie że Jacek zaprasza tak różnorodne osoby.
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Cieszę się Piotrek, że przypadł Ci do gustu :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tak, bardzo :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Piotr Piątek
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Piotr Piątek dzięki za ten komentarz, akurat nasza branża obfituje w tak ciekawe i różne osobowości, że nie powinno tu być nudno :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    haha, to czekam
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
GIRL POWER! <3
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    a jak!
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Anna Piasecka
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Babo jak będziesz w Poznaniu to ja idę z Tobą na kawę ! Ja chyba lubię takie kobiety! #SIŁA ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Anna Piasecka Kurczę wszędzie mam po drodzę ale nie do tego Poznania. Jednak liczę, że po sezonie tam przyjadę i wszystkich poodwiedzam :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    mamy TYLE SUPER miejsc ! tyle motywacji i inspiracji w jednym podcascie zasługuje na najlepsze pokazanie Poznania! <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Eweliny fajne są ;) Bardzo miło się słuchało, z serca, bez zadęcia. Podobało mi się :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dzięki Ewelinko! Jasne, że fajne!
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Przy okazji komentarza Marta Kowalska sprawdziłem w jakich krajach słucha się podcastu (dane z ostatnich kilku dni, od piątku do dziś). Ciekaw jestem kto to tam w Japonii ciśnie Niezłe Aparaty... :D
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    #jaceksiwkomistrzemstatystyki
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek haha jaki hasztag
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko Może mi powiesz, że nie pasuje? :D
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek jak zdawałem matmę na maturze to wpadła 6-tka, ale to był fuks bardziej :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    #jaceksiwkomistrzemstatyskiz6zmatmy <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek no teraz lepiej
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Nasi są wszędzie, brakuje tylko kogoś z Afryki ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz pewnie jest, tylko nie mam dokładnych danych niestety. Pisałem już do soundcloud, ale tam pracują same komputery... :/
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    haha, czasami lepiej wszystkiego nie wiedzieć ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    chyba Finlandia zostala pominieta w statystykach, a jest co tydzien ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ania Padzik no właśnie do ... są te statystyki :P
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Nie wiem, co to w tym prypadku znaczy "other countries", czyzby 787 innych krajow po 1 osobie?
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
od dzisiaj nasze instagramy eksplodują! niesamowite w tych podcastach jest to, jak każdy naturalnie rozmawia, a przez to słucha się tego jakbyśmy wspólnie przy kawie siedzieli   Jacek i Ewelina dzięki za załatwione czwartkowe popołudnie! :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Zbyszek Misztela dobry pomysł, może kiedyś się uda jakąś masową kawę zorganizować :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko już organizuję pączki do tego ;)
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Polecam się :) Ekstra, że brat Jacka to tak rewelacyjnie zmontował bo faktycznie każdego podcastu słucha się świetnie :)
    Odpowiedz
Fantastycznie się słuchało Ewelina:) Brawo! <3
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    eeech.... "ulubionego prowadzącego" nikt nie doceni, tylko Ewelina Zięba-Kacperek.... 😂
    Odpowiedz
    Jacek Marek Siwko <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Czy będzie też podcast z Elą?
Odpowiedz
29 czerwca 2017
swietne,proste podejscie do fotografii ,to lubie!
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję <3 Proste podejscie jest najlepsze i najbardziej uniwersalne <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Zgadzam sie w 100% 😉
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
WOW WOW WOW <3 Fantastycznie się słuchało, Ewelina powinnaś uczyć storytellingu :) Duża inspiracja <3
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Paula <3 To mega miłe <3 Może kiedys i uczyć będę <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
W drodze... na porodówkę :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    wow <3 Oby wszystkio poszło sprawnie <3 Powodzenia dla Ciebie i Żony <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek no i jest kolejny Niezły Aparat ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz - Gratulacje! :))
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Marta Kowalska ❤
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Gratyyyy! <3
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Karolina Miądowicz 🤗😙
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Łukasz Czajkowski gratulacje Łukasz! 😍
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek dziękuję ❤
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Gratuluję! To jednak nie byla az taka dluga noc ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Oj noc będzie długa bo siedzę do rana w szpitalu :)
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Mam nadzieję, że dziecko poczekało przynajmniej do końca odcinka :)
    Odpowiedz
    2 lipca 2017
    niestety podcastu nie dosłuchałem do końca, mam nadzieję, że mi wybaczycie...
    Odpowiedz
    6 lipca 2017
    Łukasz jak wspaniale <3 gratulacje dla Was!!!! <3
    Odpowiedz
    7 lipca 2017
    @dziękujemy Kasiu ❤
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Fajnie Cię Ewelina posłuchać :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dziękuję Adam <3 Przesyłam pozdrowienia nad morze ze stolicy <3
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
N I E
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    A "social proof" nie działa może na ludzi przy decyzjach zakupowych?
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Działa - ale w pewnych ramach:) Czyli jeśli masz bardzo mało fanów to pewnie zapali się jakaś lampka. Ale powyżej pewnego poziomu już wzrost nie ma takiego znaczenia.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Krzysztof Krzemiński masz na myśli poziom 100k?
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    też myślę ze będzie różnica w odbiorze osoby która ma 500 a 50 000 ale jest już mniejsza w przypadku np 10k vs 20k
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek kto w naszej branży ma 100 000 fanów np. na fb?
    Odpowiedz
    1 lipca 2017
    Krzysztof Krzemiński pytasz o Polskę czy ogólnie? :)
    Odpowiedz
    1 lipca 2017
    Jeśli pytasz o "ilość zapytań" to myśle, że olbrzymia ilość fanów może z drugiej strony być onieśmielająca dla wielu "normalnych" klientów:)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Sporo zależy chyba od "jakości" fallowersów i czy są prawdziwi:)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    zakładamy, że rozmowa dotyczy prawdziwych :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
co wiecej... ta liczba juz nic nie gwarantuje... nawet nie przeklada sie na ilosc lajkow pod instagram czy tez exposure dla facebook post... oczywiscie... na klientach moze zrobic wrazenie ilu followersow ma fotograf... ale biznesowo.. to raczej bardzo miekki argument
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    no to ciekawe co piszesz, bo skoro by tak było to dlaczego jak wchodzisz na profil fotografa, który nie ma ani lajków ani komentarzy pod zdjęciami stwierdzasz, że jest mało popularny i idziesz szukać dalej?
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek jak ten fotograf sie promuje instagramem i nic tam nie ma... to tak ide dalej. bo jego marketing jest do dupy
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko: a tak robisz Ty? Ja nie patrzę na lajki czy ilość falołersów, tylko rzucam okiem na zdjęcia. To jest miarodajne w ocenie poziomu. Lajki już dawno przestały robić wrażenie. Przykładów mnóstwo...
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tom Robak skoro się promuje Insta to musi tam coś mieć, weź napisz jaśniej bo nie rozumiem tego argumentu
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek https://stimsocial.com i jedziesz :P
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    ooops... czy ja wlasnie obnazylem jakis sekrecik ? no nic... polecam zerknac na narzedzie. zainwestujcie na 1 miesiac... przeczytajcie instrukcje, uzyjcie kreatywnosci i pomyslowosci... i dajcie znac za miesiac czy warto tluc instagrama czy nie :P
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dominik Cieśla ja zrobiłem sobie podział, fb zostawiam taki osbie ogólny i daję treści dla fotografów, insta adresuję do panien młodych, Dominik widzisz, Ty patrzysz jak fotograf a wydaje mi się, że rozmawiamy o tym jak patrzą na sprawę panny młode
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    i naprawde weryfikuje ich mocno i ostro.. zadne chiny, rosja, azja itd itp... sami quality followers :P no i troche fotografow...
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Tom Robak jaki "sekrecik"? Przecież nie mówimy tutaj o tym, że ktoś ma dużo lajków czy fanów bo sobie kupił, pytanie dotyczyło realnego wpływu liczby fanów na zapytania i zlecenia. Ewelina Zięba-Kacperek opowiadała mi, że Pablo Beglez bookuje pary wyłącznie z Insta a jak można sprawdzić ma na tym kanale sporo fanow
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek narzedzie abys nie kupowal tylko zgarnal tych quality followers... takich jak pary zareczone, albo slub 2018, albo cos w tym stylu... no dluzszy temat... ale to juz na priv
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko: zgadzam się, jednak zapytałeś wprost, tj. Wchodzisz, patrzysz, idziesz dalej :-), więc tak też odpowiedziałem. Co do lajków: moi klienci raczej (z rozmów i domysłów) na to nie patrzą, gdyż zapytania są, a lajki.... W śladowych ilościach.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dominik Cieśla a zapytam w takim razie inaczej, skoro są zapytania a nie ma lajków to czy są z tego kanału umówy i o jakiej półce cenowej mówimy (bo to też ma znaczenie)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dodam, że wydaje mi się, iż (:-)) panny młode również patrzą na zdjęcia, a później konfrontują cenę z popularnością fotografa. Nie mam na to dowodów, raczej domyślam się. Odnośnie FB: puszczam płatną kampanię i zaraz pojawiają się zapytania. Półka cenowa 3k+. Z późniejszych rozmów telefonicznych lub przy podpisaniu umowy wiem, dlaczego zdecydowali się na współpracę :-). Temat bardzo ciekawy.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    I jeszcze dodam: najlepsze pary "zgarnąłem" z płatnych kampanii (które dały oczywiście zasięg, wyręczając mechanizm lajków).
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Jacek Marek Siwko Kiepski pomysł aby przed wyborem fotografa kierować się ilością "laików".
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
a to dobre - ja tylko napiszę - wartość fotografii to nie ilość followersów czy klików pod każdym zdjęciem. Zasięgi są ważne ale pytanie na kogo się targetujemy. W świecie ślubnym większość followersów to inni fotografowie i w tym przypadku owszem - przekłada się to na ilość zleceń jakie robimy dla innych fotografów ;)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    E. Nie zgodze się. Dla mnie insta to najbardziej realna poza poczta pantoflową formą kontaktu z zywym człowiekiem.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Michał Warda z tego co pamiętam Sam Hurd kiedyś mówił w swoim podcaście, że większość jego klientów to właśnie fotografowie :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Borys Roswadowski a możesz jakoś to uzasadnić, czemu kontakt przez Insta jest bardziej realną formą kontaktu niż FB?
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko bo na mily początek za fb trzeba bardzo słono placic.
    Odpowiedz
    1 lipca 2017
    Borys Roswadowski ja mam ostatnio takie same odczucia :)
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Biorąc pod uwagę ilość posiadanych teraz wszelkich aparatów, użytkowników nazywających się... to teraz mamy "samych fotografów" w społeczeństwie ;) więc ma co się dziwić, że Michał czy ktokolwiek inny tworzy zdjęcia dla "fotografów" :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
czyli im wiecej followersow tym wiecej fotografow chce wyciagnac nasze ceny i kontrakt :P ?! wahoo, stan umyslu
Odpowiedz
29 czerwca 2017
a ile z tych followersów to fotografowie? ile lajkujemy sobie nawzajem?
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    ja duzo lajkuje innym fotografom. oni raczej mnie nie lajkuja... generalnie jest fajnie, lajkuje to co mnie inspiruje
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    u mnie na FB 90 % fotografy, na Insta 90% "ludzie", nie to żeby fotografowie nie byli ludźmi, ale wiecie o co chodzi :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    i tu wprowadze nowy watek... wyjasnienie... bo jak ktos chce zarabiac instagramem, to jeszcze musi postowac w odpowiednich godzinach, z odpowiednim hashtagiem, i o odpowiedniej czestotliwoscie... macie czas na to wszystko?
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    a ja tego nie robie wiec mnie nie lajkuja :(
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Gramblr i ustawiasz sobie wszystko za jednym razem na cały miesiąc ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    To pytanie czy maca się po jajkach z innymi fotografami czy z ludźmi.
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Borys ja Cię uwielbiam za subtelność i urok osobisty :)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
u mnie raczej sie nie przekłada:D prowadze to dla swojego funu :D a klientów najwiecej mam z polecenia wciaż :)
Odpowiedz
    1 lipca 2017
    aczkolwiek jak zaczniesz pytać to okaże się, że spora część z nich śledzi Cię już na insta :) / sama zaczęłam tak robić z moimi rodzinnymi :D
    Odpowiedz
    1 lipca 2017
    Widziałam, SUPER:-) ;^)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
Moim zdaniem ilość followersow nie równa się, ale może przełożyć się na ilość umów. Kwestia bardziej jakie jest zaangażowanie tych followersow i jak wykorzystujemy to medium. Mi insta przyniosło kilku bardzo fajnych klientów w tym roku, mimo wcale nie oszałamiającej ilości followersow.
Odpowiedz
29 czerwca 2017
chłopaki, nie demonizujcie SM ;) ja mam całkiem sporo zapytań od klientów i wiem, że Instagram jest jednym z ważniejszych źródeł tych maili. nie wiem jak to się ma tylko i wyłącznie do fotografii ślubnej, ale dla moich innych fotograficznych działań to bardzo ważny kanał. i nie sądzę, żeby mnie obserwowało dużo fotografów - wręcz przeciwnie, to zwykli ludzie, potencjalni klienci :)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Jeżeli chodzi o Instagram, to ważni są Ci prawdziwi obserwujący z Polski - chyba, że działa się prężnie za granicami państwa. My w tym roku podłapaliśmy śluby przez naszego Instagrama, więc absolutnie robi on grę. Jak dla mnie nie liczy się czy masz 3 czy 10 tysięcy followersów - w tym całą masę ludzi z Rosji czy krajów arabskich. Chodzi o jakość wrzucanych zdjęć i systematyczność
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    w jaki sposob połapaliscie? Bo widze, ze macie malo wrzucone, malo obserwowanych/obserwujących i praktycznie nie tagujecie... Może to nie dzieki insta a po prostu ktoś Was konkretnie szukał? Pytam bez zlosliwosci, po prostu chciałam podejrzeć :)
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    A jakie konto oglądałaś? Chyba nie nasze :) zdjęcia wrzucamy codziennie, a tagów mamy koło 30. Zapytania są po wrzucanych świeżo zdjęciach. Wpisz dalejdalej.wedding
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Kaśka Sawicka no to faktycznie musialam zawedrować nie tam gdzie trzeba 🙌
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Pewnie na ten reklamowy ;)
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
O instagramie się nie wypowiem, bo tam o dziwo obserwuje nas o wiele więcej fotografów niż zwykłych ludkow. Jednak na fb to ciężko sprawdzić. Niemniej mamy trochę par które znalazły nas przez fb, część z polecenia a część szukając po stronach www. Tak więc, jeżeli na fb ludzie wchodzą, lajkuja itd to idzie to dalej w świat. Jeżeli chodzi o kontakt przez internet to jest pół na pół,tyle samo zapytań przez stronę co przez fb.
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Ja mam taką zależność na fb, jest fame pod jakąś fotką - np. kilkaset lajków - sypią się pytania.
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Ja taka ciekawa zależność zauważyłem, że instagram bez reklamy daje mi więcej zapytań i co za tym idzie podpisanych umów niż wyżej wymieniony facebook z reklamami. Najwięcej oczywiście z polecen, ale instagram odgrywa duża rolę w promowaniu siebie jako fotografa
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Mamy instagram i szczerze nie widzę, aby to się przekładało na cokolwiek włącznie z świadomością marki. Ale mieć trzeba bo wszyscy mają
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Wszystko zależy jak kto ma skonfigurowane konta. Nowości nie odkryje ale płatne ( regularne ) promocje na fb również lataja po instagramie i ludzie są tu i tu. My przy umowach zawsze pytamy skąd o nas wiedzą i w zasadzie fb rządzi, przez instagram zdarzają się zapytania obecnie mamy jedno spotkanie umówione z instagrama wiec powinna być 1 umowa. Z dnia na dzień przybywa zainteresowania na insta wiec mamy nadzieje, że to zaprocentuje, trzeba też umiejętnie działać instagramem ale to każdy musi po swojemy ogarnąc :)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Liczba followersów nie, ale ich aktywność - myślę, że tak.
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    A aktywność followersów zależy od aktywności fotografa i koło się zamyka :)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko tutaj akurat mam wątpliwości (ja to tak lubie podważać:P). Moim zdaniem liczy sie treść, najlepiej taka by zachęcala do aktywnosci (udostepnien, komentarzy, nawet kopiowania). Czasem ludzie wrzucają kilka razy dziennie żeby wrzucać dla zasady (czyt. dla wspomnianej aktywnosci) i sama mam ochotę to odlajkować chociaż siedze w zdjeciach po uszy... Nie jestem specjalistką od społecznościowek, ale sie wypowiem :P
    Odpowiedz
Moja aktywność w mediach społecznościowych mocno przełożyła się na zarówno lajki jak i zapytania :) i ten, kto jeszcze nigdy nie wrzucił instastory niech się odezwie :P narzędzia są po to, żeby z nich korzystać. Wszyscy mówią, że chcą takich a takich klientów, więc swoimi publikacjami - czy to zdjęć, czy to gdzie macie "wedding venue", czy to pokazywaniem, gdzie jesteście, z kim, co pijecie.. to się przekłada na budowanie "fajności" w internecie i własnego obrazu dla klienta. Marketing.
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Margo :) Twoja aktywność jest taka ze boję sie lodówke otworzyc zeby nie wyskoczyla z Niej Margo z przepisem na zupe :)
    Odpowiedz
    Rafal Dabrowski kurde, boję się otworzyć lodówkę, żebyś mnie nie obserwował ;)
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Nie wrzuciłam instastory 🙈🙊
    Odpowiedz
    Julia Florczak nadrabiaj :D wierzę w Ciebie :*
    Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska neeee to nie dla mnie ☺️
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
U mnie z facebooka około 30 % umów
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Liczba folowersow to jedno. Ich zaangażowanie to drugie. Nie mam porównania ile można ślubów zabukować z konkretnej liczby folowersow bo nigdy nie dostałam od nikogo konkretnej informacji jak to działa u niego jednak: liczba folowersow wpływa na liczbę lajkow pod zdjęciem co wpływa na to jak wysoko figuruje Twoje zdjęcie w danym hasztagu. Jak jesteś w pierwszej 9 to jest super. Nawet jak jesteś w pierwszej 15 to jest super. Jednak liczba folowersow nie wpływa na to ze na bank pod każdym zdjęciem będziesz mieć tyle lajkow ile chcesz. Dostaniesz tyle lajkow na ile dane zdjęcie "zasługuje" czyli jak bardzo się spodoba. To ciężkie do zmierzenia. Bo czasem mega fajne zdjęcia mają znikomą ilość lajków. Jest to smutne ale tak jest. Algorytmy insta się zmieniają czasem z dnia na dzień tak jak i algorytmy fb. Fotografię ciężko zmierzyć słowem dobra czy zła. Każdy jest w stanie trafić na człowieka, któremu nasze prace się spodobają. Diabeł tkwi w tym do kogo chcemy trafić. A to już niełatwe zadanie by trafić tam gdzie się chce. Idąc dalej: można mieć mega fajne zapytania z insta co nie przekłada się na ilość umów. Bo to samo jest z SEO i fb. Są zapytania ale nie znaczy ze każdemu będziesz odpowiadał. Osobiście uważam ( może trochę późno) że jest to narzędzie warte zachodu ( o ile nie kupujesz folowersow a są to realni ludzie, czyt.potencjalni klienci.) Często jest tez tak, ze dostaje zapytania na fb a okazuje się, że dziewczyna znalazła mnie na instagramie. Nigdy nie wiadomo jakie narzędzie będzie nam przydatne. Warto być tam gdzie się da. Jest to pochłaniacz czasu ale w biznesie chyba i pieniądze i czas to inwestycja która się opłaca :)Ale to moje zdanie ;)
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Świetna rozmowa! Dziękuję :)
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    😍
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
FB daje mi hmmm pewnie ponad 60% umów albo i więcej , instagrama mam, ale nawet 1 wiadomości nie dostałem w przeciwieństwie do FB, gdzie otrzymuje po kilka - kilkanaście tygodniowo
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Super. Jakie platne akcje robisz na FB?
    Odpowiedz
    3 lipca 2017
    Zibi Kedziora w miesiącu wydam może z 30 zł na reklamy:)
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    wowo a myślałem że masz dużo więcej zapytań skoro my mamy od 2-20 w miesiącu :) Wszoku jestem bo myślalem że przykładowo Ty to masz od kilku do kilkunast ale to dziennie :)
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Ee az tak to nie jest. Teraz jest w miarę - lato, przyjdzie wrzesień będzie pewnie zajebiscie, a w grudniu to miód malina :). Najbardziej cieszy fakt, ze wiadomości sa z całej Polski, a nie tylko rynek lokalny no i ważne ze to przekłada się na umowy.
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Krzysztof Krawczyk fajnie fajnie, zdjęcie z łódką zrobi Ci robotę że wszystkich znajomych zadowolisz i jeszcze mnie będziesz polecał :D hahahah
    Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Przed łódka jeśli ktoś mnie kojarzył to ze zdjęciami z fontann czy w deszczu, ktoś tam ze zdjęciami z lotniska.. ehhh kurwa mac :D
    Odpowiedz
29 czerwca 2017
o, to my! :D Dzięki! Fajna rozmowa :).
Odpowiedz
    29 czerwca 2017
    Dzięki Karolajna! 🙌To Wy! To Wy☺️
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
Świetna rozmowa, nigdy nie robiłam i nie będę robiła ślubów, ale słuchałam z ogromnym zaciekawieniem. Kolejny raz sprawdza się to, że praca , praca, jeszcze raz praca i systematyczność popłaca. Brawo !, będę na pewno śledzić i podziwiać. Pozdrawiam :-)
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Dzięki Justyna za miłe słowa ☺️
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
Fajnie doladowac sie takim powerem ;)
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    🙌🙌🙌
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
Jak będzie syn to pewnie Jacek :D
Odpowiedz
30 czerwca 2017
Ewelina Zięba-Kacperek i Jacek Marek Siwko świetny podcast ♥ dziękuję za tę rozmowę, za mnóstwo inspiracji, ale przede wszystkim za refleksje i przemyślenia po podcaście. Ewelina Zięba-Kacperek Twoje podejście i filozofia są mi bardzo bliskie, bycie sobą, wrażliwość, dziękuję, jesteś wielka! ♥
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Wow😍Dorota, nie wiem co powiedzieć 😍Dzięki wielkie! Przybijam piąteczke! 🙌
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek wystarczy, że jesteś sobą, to mówi wszystko :*
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Dorota Getinger ❤️❤️❤️
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Dorota Getinger dziękuję za taką cudną opinię, czuję energię do dalszego nagrywania podcastu <3
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    @jaceksiwko czekam na czwartki jak na święto :) dzięki za ta wspaniała inicjatywę ♡
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
Trzecia osoba z trójki moich Guru fotograficznych Rafał Bojar Photographer x Atelier Kryjak x Ewelina Zięba Photography odsłuchana. Teraz mogę spać spokojnie
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Zatkało mnie😍Dzięki wielkie za tak miłe słowa 😍
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Zatkało mnie😍Dzięki wielkie za tak miłe słowa 😍
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    W pełni zasłużone. Jesteś dla mnie mistrzynią portretu ;) bardzo moje klimaty. Trzymam kciuki, życzę jak najlepiej i łączę się w miłości do fotografii analogowej :)
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek w dobrych kręgach tutaj występujesz :)
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Alicja Dylla dziękuję, dziękuję😍😍
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
wiem! najprosciej jak kazdy zapyta swoje pary ktore juz sa historia... czy mial wplyw na ich decyzje instagram albo fejsbuk.
Odpowiedz
30 czerwca 2017
Ja bym tak nie piał z zachwytu nad wyższością instagrama nad fb. Właścielem instagrama jest ten sam pan od FB :) Prędzej czy później też obetną zasięgi. Co nie znaczy, że powinno się go zaniedbywać.
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    https://www.artefakt.pl/blog/epr/edge-rank-na-instagramie
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    No właśnie :)
    Odpowiedz
30 czerwca 2017
Ale pozytywny podcast :) Jacku, ja też zostaję powoli fanką dziewczyn w tej branży :)
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    ❤️
    Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Milena Kwasek-Mroczek to witaj w klubie :) trzeba będzie osobny fanpage założyć :)
    Odpowiedz
1 lipca 2017
Super podcast:) Ewelino bravo <3
Odpowiedz
2 lipca 2017
Ewelina Zięba-Kacperek <3 Ja też dodam coś od siebie :) mam nadzieję, że a. się nie obrazi aczkolwiek nie zdradzam przecież kto to nawet jeśli to nasza prywatna korespondencja :)
Odpowiedz
    Dzięki Kasiu <3 Dla mnie to tez mega ważne , że ludziom fajnie się słuchało :) Jacek robi super robotę :) Oby więcej motywujących podcastów i jak najwięcej fajnych gości. Życzę Wam przynajmniej 100 odcinków w tym roku <3
    Odpowiedz
3 lipca 2017
nie
Odpowiedz
6 lipca 2017
Ewelina Zięba-Kacperek nie dam Ci spokoju hahaha bo przypomniało mi się jeszcze jak powiedziałaś coś ciekawego ;-) .... "odpoczywam na sesjach rodzinnych" - uwielbiam Cię - a będę jeszcze bardziej jak zdradzisz mi JAK TO ROBISZ? jaaaaa Cie! Ja dziś po sesji stwierdziłam, że kolana już nie te i oddechu czasem brak hahaha :) Ale chyba rozumiem, bo psychicznie też odpoczywam i po sesji mam mega powera ale fizycznie jestem zawsze wypompowana :) <3 Także chylę czoła :D:D:D::D:D
Odpowiedz
    Kasiu, chodziło tu głównie o odpoczynek psychiczny :) O rozmowy z rodzinkami, patrzenie na maluchy, tą radochę :) To mega wdzięczne jak dla mnie. Te sesje są bardziej spontaniczne i pełne radości. Jak są fajni ludzie to ładują mnie energią i to jest ekstra :) A wysiłek fizyczny jest zawsze ale to dobrze bo ruszać się trzeba 😀W naszym przypadku to bardzo wskazane! 😀
    Odpowiedz
    6 lipca 2017
    Kasia przypomina mi się zawsze sesja z dwuletnimi bliźniakami <3.
    Odpowiedz
    6 lipca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek Masz rację, ja w ogóle jestem dość żywą osobą i na sesjach sporo ruszam się z dzieciakami więc mam fitness jak to nazwałaś od razu - tak :D To przyjemne z pożytecznym, a ćwiczyć nie lubię więc wolę na sesjach hihihi :D
    Odpowiedz
    6 lipca 2017
    Karolina Miądowicz to takie wspomnienia i uczucia no...ambiwalentne hihhhihhi :D
    Odpowiedz
    Kasia Siwko do sesji z dzieciakami energia się przydaje :) Ty masz zaprawę już w domu :) Przez to stwierdzam, że wszystkie młode mamy wyglądają pięknie i są fit! Wniosek taki: dzieci odchudzają 😀
    Odpowiedz
    7 lipca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek hhahhha 🙈🙈🙈🤗😘
    Odpowiedz
17 lipca 2017
Dziś po pół roku wzmożonej aktywności na Insta pierwsze zapytanie, ale u mnie póki co ubogo bo 270 followersów.
Odpowiedz
20 lipca 2017
nie, chociaz w sumie to nie wiem jak z instagramem bo go nie mam :D
Odpowiedz
20 lipca 2017
jak założyłem insta jakiś miesiąc temu to po dwóch dniach wyłapałem chrzest dzięki temu, poza tym cisza z insta, 240 followersów więc powinienem zamknąć dziub :) chociaż z drugiej strony mogę stwierdzić że mała liczba falołersów przekłada sie na ilość umów :) zerową
Odpowiedz
    20 lipca 2017
    Potwierdzam. Nie widzę żadnej zbieżności między ilością "followersów" a ilością zapytań. Co więcej, traci się nie potrzebnie czas aby robić co radzą"topowe" fejsbukowe "gwiazdy. Myślę że większość śledzących nasze profile to albo fotografowie albo byli nasi klienci.
    Odpowiedz
20 lipca 2017
Chodzi m.in. o efekt czystej ekspozycji. To, że ktoś nie pisze do ciebie na instagramie nie znaczy, że twoja obecność tam nie ma sensu. Szczególnie, jeśli na swoim profilu na insta linkujesz do facebooka. Każdy, kto korzysta z kilku kanałów dotarcia do ludzi wie, że inaczej ludzie piszą maile, inaczej piszą na facebooku a inaczej np. na OLXie czy przez prywatne wiadomości w branżowych katalogach, że o rozmowie przez telefon nie wspomnę. Ja nie napisałbym do fotografa na insta, ale myślę, że warto tam być. Kilku moich klientów wspominało, że zanim do mnie napisali trafili na mnie w wielu różnych miejsach w sieci (i nie tylko). Byli tacy na przykład, którzy na spotkaniu ze mną, zapytani o to jak do mnie trafili, wspomnieli że widzieli mnie na targach ślubnych, potem polubili na facebooku i instagramie, posłuchali kilku podcastów i wreszcie napisali maila (a na końcu umówili się na kawę). Strasznie ciężko ocenić który kanał był najważniejszy:)
Odpowiedz
    22 lipca 2017
    Krzysztof Krzemiński trudno się z Tobą nie zgodzić, ja bym tylko dodał jedną rzecz: żaden z kanałów nie jest ważniejszy od innych, z tego co widzę każdy trzeba pielęgnować żeby wbić się ludziom na stałe do głowy. Teraz mamy taki natłok informacji, że trudno cokolwiek zapamiętać. Ja szukam par, które mi mówią: widzimy Cię wszędzie... Z tym, że to "wszędzie" jest tam gdzie chcę żeby mnie widziano bo przecież ciężko być "wszędzie" :P
    Odpowiedz
21 lipca 2017
cudny. większość spraw czuję dokładnie tak samo jak Ewelina i fajnie było słuchać, że ktoś podchodzi do tego jak ja i przeszedł podobną drogę
Odpowiedz
    21 lipca 2017
    Ola! Bardzo się cieszę, że podcast Ci się podobał :) Chyba my dziewczyny mamy podobne myślenie o biznesie fotograficznym i o podejściu do ludzi 💕😌
    Odpowiedz
    21 lipca 2017
    Wiem, że niestety nie wszystkie, ale uwielbiam ludzi, którzy wkładają tyle pasji w kontakt ze swoimi parami i w każdy kolejny piękny (czasem na zdjęciach bardziej niż w rzeczywistości;) ) dzień ślubu :)
    Odpowiedz
    21 lipca 2017
    Ale fakt, my dziewczyny patrzymy chyba trochę inaczej :) Ściskam Cię mocno Ewelina Zięba-Kacperek <3
    Odpowiedz
    22 lipca 2017
    Aleksandra Malexandra i ja ściskam😘😌
    Odpowiedz