Ten odcinek powstał dzięki determinacji członków grupy Niezłych Aparatów na FB, gdzie zadałem pytanie: jakich fotografów chcielibyście usłyszeć w podcaścieLM Foto było na drugim miejscu, więc nie daliście mi opcji odkładania tego nagrania na później. Przyznam się, że nie było łatwo złapać Szymona na rozmowę, ale ostatecznie udało się.

Podcast jest dostępny na iTunes
Grupa słuchaczy podcastu: Niezłe Aparaty Podcast

Szymon Nykiel w sieci:

fb: facebook.com/LMFOTOPL/
insta: instagram.com/lmfoto.pl_wedding_photography/
www: lmfoto.pl

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis podcastu:

 

[00:00:00]

A: Cześć! Cześć! Witamy Was w dwudziestym siódmym odcinku. Z tej strony Jacek Siwko.

B: I Kasia Siwko oczywiście. Cześć!

A: Właśnie, bo zapomniałaś się przedstawić. Zanim przedstawimy też trzeciego człowieka tutaj w naszym podcaście czyli dzisiejszego gościa, chciałbym Wam powiedzieć na temat jednej rzeczy, która do mnie dzisiaj dotarła. Mianowicie chodzi mi tutaj o jakieś zaległości w obróbce, które fotografowie mają przed sezonem, tym wysokim sezonem, tym wakacyjnym. I tak się zastawiam, jeżeli w tym momencie (wypowiedź przerwana)…

B: Czyli teraz, w tym momencie.

A: Tak. Jeżeli już w tym momencie generujecie jakąś dużą kolejkę tych zdjęć do obróbki, to co będzie później? Wydaje mi się, że coraz gorzej.

B: Nas zawsze trochę przeraża to jak fotografowie mówią, w luźnych jakichś rozmowach, mówią nam, że: no chcielibyśmy zdążyć jeszcze z obróbką i z oddaniem materiału, z oddaniem albumu przed świętami. I sporo z naszych fotografów tam znajomych po prostu przed świętami ma taki największy kocioł. I dziwimy się zawsze jak to może być, no przecież w grudniu, w listopadzie, w październiku jest tych ślubów zwykle mniej. No to już większość powinna być oddana.

A: Ale to Wam zostawiamy tylko tak do rozważenia. Mam nadzieję, że słuchacze Niezłych Aparatów (wypowiedź przerwana)…

B: Nie mają zaległości.

A: Przy podcaście obrabiają jak szaleni i tych zaległości nie ma. Jedna jest kwestia też, która siedzi mi gdzieś w głowie. Otóż chodzi o nazwy marki firmy, to też się jakoś pojawiło w wiadomościach, które od Was dostaję, za które serdecznie oczywiście dziękuję! Tu chodzi mi o te prywatne wiadomości na Instagramie. Kwestia marki i tego jak nazwać firmę, no to to jest taka debata w zasadzie nieskończona, nie? Jedni są za tym, żeby to była marka oparta na imieniu, nazwisku czyli ta marka osobista. Inni też jakieś stosują nazwy własne. Ale nie wiem jakie jest Twoje Kasiu doświadczenie jak szukałaś fotografa na naszą sesję czy tam ślub. Nie zlewały Ci się te nazwy wszystkie oparte na fotografii?

B: Wiesz co, trudne mi pytanie zadałeś, bo wiesz jaka była sytuacja jak szukaliśmy fotografa na nasz ślub także pomińmy to pytanie. Powiem Ci, że wolę zdecydowanie, może nie wolę, łatwiej jest mi zapamiętać firmę, jeśli w nazwie jest właśnie imię i nazwisko albo imię.

A: A dlaczego?

B: Bo głównie dlatego, że wtedy kojarzę tę osobę daną z (wypowiedź przerwana)…

A: Czyli twarz, tak, łatwiej Ci dopasować.

B: Twarz czy… łatwiej mi jest sobie jakoś zakodować w głowie. Im więcej fotografów się poznaje, tak z doświadczenia mogę powiedzieć, im więcej fotografów znam tym więcej pamiętam, ale tych imion i nazwisk. Łatwiej mi skojarzyć imię i nazwisko niż nazwę, bo jest niewiele takich firm, które są wbite w (niezrozumiałe 00:02:47). Wiesz o co mi chodzi?

A: Yhym.

B: Jest kilka takich firm, które ok, mają właśnie w tej nazwie, nie mają imienia i nazwiska. Mają tylko jakąś tam nazwę, jakiś skrót i to jest ok, bo one są po prostu wryte w moim mózgu już.

A: Czyli one są taką marketingową siłą, nie?

B: Tak, tak. Także im jest już łatwo. Nie muszą jakby walczyć o rozpoznawalność.

A: Swego czasu wykonali tę pracę, żeby się wbić w głowę. Myślę, że ten temat też się pojawi w rozmowie z dzisiejszym gościem, którym jest Szymon Nykiel z LM Foto, bo LM Foto chyba kojarzysz nazwę?

B: Tak, tak, coś słyszałam.

A: Acha, no myślę, że też większość słuchaczy też kojarzy więc nie będziemy tutaj Szymona za bardzo przedstawiać. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

B: Do usłyszenia!

A: Cześć Szymon!

C: Cześć! Witam wszystkich.

A: Takie małe wprowadzenie, że z Szymonem pobiliśmy chyba rekord świata w umawianiu się. Cały czas coś wyskakiwało. Ostatnio wycieczka do Turcji, tak?

C: Tak, tak. Byłem na urlopie w Turcji, potem na sesji w Lizbonie także ostatnie dwa tygodnie, no a właściwie trzy tygodnie, były dość mocno intensywne jeśli chodzi o wyjazdy.

A: No to wiadomo. Ciężko, ciężko… Teraz się robi taki czas w którym jest dużo roboty, też ciężko się spotkać dlatego fajnie, że w końcu się udało. Proponuję tradycyjnie zacząć od takiego małego wprowadzenia, bo domyślam się, że większość ludzi, którzy słuchają podcastu jakoś Cię tam kojarzą z LM Foto, ale pewnie jest jakiś tam promil, który nie kojarzy Twojego nazwiska więc może takie krótkie wprowadzenie, skąd jesteś i czym się zajmujesz.

C: Może nie wszyscy nas kojarzą z imienia i nazwiska, ale wraz z Łukaszem Topą prowadzimy agencją fotograficzną dwuosobową pod nazwą lmfoto.pl. Nasza przygoda z fotografią zaczęła się jakieś 10 lat temu. W sumie, o właśnie przyszedł mój psiak, który mi tutaj będzie stukał pazurkami.

A: Myślę, że słuchacze nam wybaczą szuranie pazurami. Ty mówiłeś, że mniej osób Was kojarzy z imienia, nazwiska natomiast powiem Ci szczerze tak, jesteście jedną z kilki firm, które że tak powiem kojarzę nazwiska pomimo tego, że bardziej znana jest nazwa własna samej firmy, no nie? To jest jeden z wyjątków, przynajmniej jeżeli chodzi o mnie.

C: Miło mi, że tak mówisz. Bardzo się cieszę, że jesteśmy też rozpoznawali z imienia, z nazwiska. Jak się zaczęła nasza przygoda? U mnie w domu aparat fotograficzny zawsze gdzieś tam się pojawiał, zawsze zdjęcia były wywoływane czy to z wakacji czy z jakichś imprez, powstawały całe masy albumów. W momencie gdy zaczęły wchodzić aparaty cyfrowe mój tata, który miał gdzieś tam lustrzankę jeszcze analogową zostawił tę lustrzankę na boku, kupił sobie jakąś cyfrową (niezrozumiałe 00:05:21). No i ja tak popatrzyłem na ten aparat, stwierdziłem, że no bez sensu, żeby leżał w szafie, kurzył się więc wziąłem i zacząłem się coś bardziej interesować tym tematem. To były czasy liceum i tak naprawdę ta fotografia była taka jeszcze dość mocno raczkująca w moim wydaniu, dużo rzeczy robiłem nieświadomie. I przyszedł taki czas, że po maturze, kiedy są tak naprawdę najdłuższe wakacje, bo prawie trzymiesięczne, stwierdziłem, że pójdę do pracy i w ten sposób zarobione pieniądze przeznaczę na zakup pierwszej cyfrowej lustrzanki. Pamiętam to był Canon 400D. Wtedy stać mnie było na samo body, obie wtedy przełożyłem ze starego analoga. Były jakieś tam zoomy Tamrona, które nie grzeszyły jakością, ale do początkowej fotografii w zupełności wystarczało. No i tak jakoś się złożyło, że z Łukaszem oczywiście znaliśmy się już wcześniej, czy to ze szkoły muzycznej, później graliśmy razem w orkiestrze dętej, potem w big bandzie. Też przez pewien czas trenowaliśmy razem siatkówkę w jednym klubie więc tych wspólnych płaszczyzn, że tak powiem, było sporo. No i w momencie, gdy kupiłem sobie tę lustrzankę cyfrową, Łukasz raz na jakiś czas pożyczał sobie aparat, żeby coś sobie tam fotografować. Potem ja dokupiłem kolejny obiektyw. Potem zasugerowałem, że może by sobie kupił swój aparat fotograficzny, to może byśmy razem robili jakieś sesje. Oprócz tego mógłby sobie kupić jakiś inny obiektyw. No i w ten sposób wzajemnie rozkręcaliśmy swój warsztat fotografując jakieś krajobrazy, portrety, także rozstrzał tego co fotografowaliśmy był bardzo, bardzo duży. I to jak znaleźliśmy się w fotografii ślubnej był tak naprawdę moment, kiedy byliśmy na studiach, nie mieliśmy jakby stałej pracy, a wiadomo, że każdy kolejny obiektyw niósł za sobą spore koszty więc zaczęliśmy zastanawiać się jak można by tu było na tych zdjęciach coś tam sobie dorobić, żeby było na nową lampę, na nowe szkło czy na inne akcesoria fotograficzne, które wtedy dla studenta kosztowały naprawdę, naprawdę sporo. No i tak się złożyło, że nasz wzrok trochę padł na fotografię ślubną, która w Polsce całkiem prężnie się już wtedy rozwijała. Te trendy z zachodu przychodziły i okazało się, że można robić trochę inne zdjęcia niż taki typowy zakład fotograficzny w małym miasteczku, gdzie co sobotę przyjeżdżają pary i robią sobie zdjęcia na kolumience. Więc postanowiliśmy, że spróbujemy zdobyć pierwsze zlecenie. Z racji, że obracaliśmy się w środowisku muzycznym rozpuściliśmy wieści po naszych znajomych muzykach, którzy grali w zespołach weselnych i w ten sposób udało się zdobyć pierwsze zlecenie. Pamiętam, to był wrzesień 2009 roku. Za bardzo niewielkie pieniądze wykonaliśmy pierwszy reportaż wspólny. No i z tego jednego reportażu pod koniec września okazało się, że udało się zdobyć 16 kolejnych zleceń na przyszły rok, bo tak naprawdę u nas w okolicy nikt nie robił niczego innego poza taką typową fotografią w wersji małomiasteczkowej właśnie na zdjęciach na tle (wypowiedź przerwana)…

A: Na tle kolumienek, tak jak wspominałeś.

C: Dokładnie.

A: A słuchaj, powiedziałeś, że trochę inaczej podchodziliście do tematu fotografii ślubnej niż cała reszta ówcześnie. Zastanawiam się skąd czerpaliście inspiracje, czy to po prostu zrobiliście na tak zwanego czuja, że tak uważaliście, że trzeba to zrobić, czy..?

C: Wiesz co, w momencie gdy już wiedzieliśmy, że będziemy już szli delikatnie w kierunku ślubnym czyli właśnie przed tym pierwszym zleceniem, bardzo duży research w Internecie robiliśmy. Zapisywaliśmy sobie wiesz, strony fotografów, którzy nam się podobają, którymi wiesz, będziemy się inspirować i próbować sobie jakieś tam wzorce na tą podstawę wyrobić.

A: Fajne jest to, co Wam się trafiło, że mieliście takich swoich, nazwijmy to, ambasadorów, którzy gdzieś tam szerzyli słowo o Was. I tu akurat jeżeli chodzi o zespoły no to wiadomo. Zastanawiam się jaka jest tutaj kolejność wiesz, par młodych w poszukiwaniu (niezrozumiałe 00:09:19), bo z reguły ten fotograf w zasadzie chyba w tym samym okresie jest bookowany, nie, jak zespół więc to akurat jest (wypowiedź przerwana)…

C: Myślę, że w bardzo podobnym okresie. Wiadomo, w pierwszej kolejności zawsze jest raczej sala weselna bądź miejsce, gdzie przyjęcie weselne.

A: Dokładnie.

C: W drugiej kolejności zespół, czasem fotograf. Ale wydaje mi się, że jednak zespół jest czasami, w większości przypadków, w pierwszej kolejności przed fotografem bookowany.

A: No bo ja pamiętam, znaczy z tego co moje pary pytają to zawsze czy mogę polecić jakiś zespół albo częściej też didżeja więc tak z tego wnioskuję, że to jest podobny okres także fajnie, że tam akurat mieliście taką możliwość dojścia do tych ludzi. Interesowałoby mnie to jeszcze, jak w inny sposób pozyskiwaliście te zlecenia, czy to było 16 zleceń właśnie w następnym sezonie (wypowiedź przerwana)…

C: To 16 zleceń…

A: No?

C: Praktycznie z poleceń, z poleceń. Po tym jakaś tam była reklama, pamiętam na lokalnych portalach, ale po prostu z racji, że to było coś innego całkowicie co jest dostępne na rynku to ta poczta pantoflowa wtedy, pamiętam, bardzo sprawnie i szybko zadziałała.

A: I rozumiem, że wtedy wszystkie zlecenia robiliście w duecie, tak, z Łukaszem?

C: Tak, wszystkie zlecenia, bo też mało kto dokładnie o tym wie i czasami fotografowie nadal się dziwią, że zlecenie, które… znaczy, wpis na przykład na blogu, który się niedawno pojawił, był wykonywany przez jednego fotografa. Jak to? To nie pracujecie w dwójkę? My tak naprawdę podzieliliśmy się w 2012 roku. Stwierdziliśmy, że zdobyliśmy już na tyle jakiegoś tam podstawowego doświadczenia, że to jest ten etap, żeby spróbować sił na własną rękę. Na zasadzie tak, żeby każdy był głównym fotografem. I od 2012 roku każdy przyjmował, miał jakby swój terminarz i przyjmował swoje zlecenia. Do 2013 roku włącznie nadal wykonywaliśmy sesje plenerowe razem, a od 2014 roku już każdy całkowicie ogarniał swoje zlecenia, oczywiście pracując cały czas na wspólne dobro wspólnej marki.

A: No właśnie, bo Wy działacie pod jedną marką. A powiedz Szymon, jak zdecydowaliście się podzielić te zlecenia między siebie nie mieliście takiej myśli, nie przeszło Ci czy może Łukaszowi przez głowę, że ok, to dzielimy się, ale zróbmy też osobne marki? Nie mieliście takiego momentu?

C: Był bardzo krótko, ale był przez chwilę taki pomysł, ale bardzo dobrze się stało, że on nie doszedł do skutku. I on właściwie pojawił się, ale bardzo szybko każdy z nas przetrawił, że chyba jednak 1+1 w tym przypadku da troszkę więcej niż 2, że będąc jednak razem i pracując z takim samym zaangażowaniem na wspólną markę będzie to miało w przyszłości lepszy wydźwięk. I co okazało się zdecydowaną prawdą.

A: Pytam dlatego, że większość duetów z którymi ja mam przynajmniej do czynienia czy tak ja z Kasią kiedyś pracowałem to powiem szczerze, zawsze jest to jakieś tam powiedzmy para, nie, czy małżeństwo, a tutaj jest dwóch kolegów. I w związku z tym właśnie się zastanawiam jak to jest wiesz, prowadzić firmę z kolegą, nie? No bo to wiadomo, że opiera się to wszystko na sympatii, nie, że jest kolega w porządku itd. i na początku. Natomiast potem wiesz, nie wiem czy nie mieliście jakichś takich momentów, że jakiś… posprzeczaliście się niekoniecznie o firmę, nie, ale ten powiedział: Ty masz krzywe zęby na przykład albo coś tam, nie, wiesz?

C: Te kolory Twoje to w ogóle się nie nadają do patrzenia.

A: No właśnie, no właśnie. Jak to jest u Was?

C: Oczywiście, cała masa, cała masa takich starć musiała być, ale przez to że my rozwijaliśmy się od samego początku razem, wzajemnie krytykując sobie zdjęcia i próbując wyciągać wnioski to po prostu te starcia od samego początku jakby też dojrzewaliśmy do siebie wzajemnie. To nie było tak, że od razu pojawiły się te poważne problemy, tylko one się pojawiały stopniowo i po pewnym czasie okazało się, że jesteśmy w stanie nadal jakoś tam sprawnie rozwiązywać i nikt tutaj na dłuższą metę nie żywi do drugiego żalu, bo każdy ma na uwadze to, że jednak temu drugiemu też zależy na dobru marki.

A: Czyli wszelkiego rodzaju problemy, które się pojawiały po drodze to były jakby momenty w którym rośliście, nie, jako firma. Coś tam szło do przodu dzięki temu, że była ta dyskusja między Wami.

C: Dokładnie, ponieważ nie wiem, też wzajemnie napędzaliśmy się. Jeżeli ja zrobiłem bardzo dobre zdjęcie Łukasz się wkurzał: kurde, nie no, ja pójdę na następne (niezrozumiałe 00:13:41) i zrobię takie zdjęcie, że Szymka musi wgiąć w fotel, tak? I z każdego materiału na każdy kolejny każdy się napędzał wzajemnie, bo chciał być lepszy od tego drugiego. Nawet jeżeli ktoś się czegoś dowiedział, pojawił się jakiś nowy news, dyskutowaliśmy na ten temat. No i gdzieś tam okazało się, że z drobnych rzeczy potrafiliśmy wyciągnąć wzajemnie większe wnioski niż każdy by to we własnym zapleczu zrobił nie rozmawiając z tym drugim.

A: Rozumiem. To może takie trochę kontrowersyjne pytanie przyszło mi do głowy, ale je zadam. To w związku z tym kto jest obecnie lepszy?

C: (śmiech) Bardzo trudne pytanie.

A: Możesz wstrzymać się od głosu.

C: Nie, nie. Ja z chęcią na to pytanie odpowiem. To jest bardzo trudne pytanie, ale jestem w stanie na to odpowiedzieć z perspektywy czasu dopiero. Na przykład patrząc się dwa lata wstecz, oceniając coś jestem w stanie powiedzieć, że na przykład, nie wiem, dwa lata temu ja byłem troszeczkę u góry, a na przykład trzy lata temu Łukasz. I teraz na przykład on znowu trochę gdzieś żyłuje po ziomi, ja się muszę trochę bardziej spiąć, żeby doskoczyć do tego Jego poziomu, a nawet odrobinkę spróbować Go wyprzedzić. Także to jest cały czas mocno ruchomy temat.

A: A to jest fajne akurat, bo to jest trochę tak jak, nie wiem czy oglądasz wyścigi kolarskie.

C: Fajne, ale wiesz jak wykańczające?

A: No domyślam się.

[00:15:00]

A: Ale wiesz, taka analogia. Wyścig kolarski nie można być jakby cały czas w tej ucieczce, nie, czy na czele peletonu. Musi się zmieniać ten prowadzący, nie?

C: Dokładnie, dokładnie. Czasem trzeba wyskoczyć na peleton i pomimo że ja wiem, że na przykład nie wygram wyścigu to przez ¾ dam z siebie na pierwszym miejscu wszystko, żeby na przykład ten drugi na finiszu mógł skończyć na podium, nie?

A: Yhym, yhym. Tak. A propos rozwoju, jeszcze może tak zostańmy przy tym. Był ten rok, nie pamiętam, który to był, ale chyba 2012 jeśli się.. czy 13, Wasza marka eksplodowała, czy wieść o Was poszła w świat.

C: Myślę, że największe eksplozja była po tym jak miałem przyjemność fotografować ślub Gosi i Grzesia nad Morskim Okiem. O tym mówisz?

A: Tak. To mam na myśli, no.

C: To był 2014 rok.

A: Aaa 14, to jeszcze za wcześnie honory Wam oddałem w takim razie.

C: Tak.

A: I powiedz, co wtedy tak czuliście podskórnie jak poszedł taki wiral w Internecie?

C: Poszedł, poszedł.

A: Wszędzie były zdjęcia LM Foto. Nie dostaliście czegoś takiego, że sodóweczka odbiła do głowy?

C: Nie, nie, nie. Bo też miałem świadomość, że jedno.. Wiesz, jedna jaskółka wiosny nie czyni i fajnie, że trafiła się taka perełka, którą można było w prosty i przyjemny sposób sfotografować, a zrobiła tak duży wydźwięk, feedback w Internecie. Także bardziej to była taka radość, że kilka lat takiej no w sumie ciężkiej pracy z bardzo dużym zaangażowaniem wreszcie wiesz, trafiła się taka wisienka na torcie i teraz być może będzie odrobinę łatwiej i zaczną wpadać jakieś tam ciekawsze, dalsze zlecenia i troszkę więcej ludzi się dowie o LM Foto.

A: No tak, ale pamiętam kiedyś tam rozmawialiśmy, nie dokładnie teraz kojarzę gdzie, nie wiem czy to było w Krakowie czy w Wieliczce może, ale powiedziałeś taką jedną rzecz, która gdzieś mi w głowie została, że raz z takim zleceniem, które spowodowało taki duży hałas wokół Waszej firmy pojawiła się też pewnego rodzaju presja, nie? Że każde kolejne zlecenie to… Myślę, że to bardziej tak w środowisku fotografów było, że o LM Foto już takie zrobiło zdjęcia to teraz kolejny wpis też taki będzie, nie, na blogu.

C: To nie, to był dopiero początek i to było takie wiesz, lekkie przebicie, ale presja pojawiła się po opublikowaniu plenerów w Wenecji.

A: Yhym.

C: I jak plener w Wenecji opublikowaliśmy to fakytcznie w głowie było: no kurczę, co my teraz mamy pokazać, żeby ktoś nie powiedział: aa, no spoko, ten nowy materiał, ale pleneru w Wenecji to nie doskoczy, nie?

A: Yhym, yhym. Czyli gdzieś tak jest też czasami z pewnymi zleceniami, które zaprocentują, nie, jakąś większą rozpoznawalnością, jest to, że czasami mogą też się stać jakąś kulą u nogi nie, potem.

C: Tak, tak. I tak naprawdę też musieliśmy trochę to w głowach swoich przetrawić, bo cały czas nam się wydawało, że jeżeli postujemy na blogach no to każdy materiał powinien być minimalnie lepszy. No ale tak się nie da. To nie jest praktycznie możliwe. Musi być czasem odrobinę słabszy materiał, żeby później ten kolejny znowu był odrobinę lepszy i tak naprawdę pasuje pamiętać o tym, że jednak blog jest tylko po części dla fotografów, a jednak w głównej mierze powinien być dla klientów. I to jak klienci postrzegają wpisy to nie musi być dokładnie tak jak fotografowie będą oceniali kolejne materiały.

A: No właśnie chciałem powiedzieć, że często ta presja wynika z tego, że przejmujemy się co powiedzą inni fotografowie, nie? Bo dla par młodych, aż takiej wielkiej różnicy nie ma.

C: Tak, tak.

A: One bardziej patrząc na te zlecenia, które gdzieś tam pokazujemy na blogach patrzą pod takim kątem jakiego rodzaju było to wesele, nie? Podświadomie pewnie oceniają budżet, lokalizację, dekorację i tego typu sprawy.

C: Sukienkę, dodatki.

A: A już ten aspekt taki fotograficzny to nie wiem, czy to jest jakby coś co pary młode mielą.

C: Oczywiście, one czują, że na przykład, nie wiem, plener w Wenecji był bardzo fajny i jakoś tam inny w stosunku do materiałów innych fotografów, które gdzieś tam w sieci oglądali. Natomiast nie zdają sobie tak świadomie sprawy z tych czynników z których zdają sobie sprawę fotografowie.

A: No. A wiesz co, to w naturalny sposób chciałem przejść do takiego, nie wiem czy to jest Twoja teoria czy kogoś tutaj w tej chwili cytujesz, ale pamiętam kiedyś powiedziałeś takie coś, to chyba na (niezrozumiałe 00:19:06), może przy innej okazji, że czasami przy tych takich zleceniach, gdzie one nie są takie piękne z fotograficznego punktu widzenia, obierzmy taką konstrukcję słowną, że szuka się wtedy takiej pojedynczej klatki, nie?

C: Prawda.

A: Która nadaje się na jakiegoś instagrama czy na facebooka, no nie? I podoba mi się właśnie takie podejście, że wiesz, że to nie jest tak, że o jestem na jakimś weselu, które nie trafi na bloga to nic nie robię tylko (wypowiedź przerwana)…

C: Więc po najmniejszej linii oporu po prostu focę tak, żeby byli zadowoleni, ale wiem, że i tak tego nie pokażę więc po co się spinać.

A: No właśnie. I to mi się podoba, takie Twoje podejście, że nie, właśnie jeszcze się zepnę trzy razy mocniej, nie, żeby wyrzeźbić coś z tego, ale to myślę, że właśnie nie tylko z korzyścią dla Twojej firmy, ale przede wszystkim z korzyścią dla tych ludzi, nie, dla których tam jesteś.

C: Oczywiście. Ja myślę, że takie coś znacząco procentuje, bo jednak te zdjęcia muszą być lepsze, jeżeli to zaangażowanie z naszej strony się pojawia. Jeżeli robi coś na 70%, a na 110 to jednak ta różnica w zdjęciach musi być odczuwalna.

A: Yhym.

C: I tak naprawdę klienci widzą też to zaangażowanie.

A: No. A powiedz właśnie a propos tych klatek takich rzeźbionych to właśnie one gdzieś tam pewnie wędrują na jakieś konkursy, nie?

C: Ho, z tymi konkursami to powiem Ci jest dłuższy temat.

A: No to dajesz. Kto u Was jest jakby prowodyrem tego, żeby wysyłać zdjęcia na konkursy i (wypowiedź przerwana)…

C: Chyba ja zaczynałem, ja zaczynałem strasznie długo tam śledziłem w ogóle te konkursy, bo to nie jest też tak, że wydaje Ci się, że masz fajne zdjęcie, wyślesz i zdjęcie siada. Tylko z konkursami trochę trzeba się wgryźć, jakby próbę zrozumienia co tam tak naprawdę wygrywa. Przez to, że przez rok czy tam półtorej jakby nic na tych konkursach nie, na początku nie byliśmy w stanie ugrać, zaczęliśmy się wgryzać w temat jeszcze bardziej i próbowaliśmy właśnie jakieś nietypowe klatki na tych reportażach czy plenerach zrobić, żeby wreszcie tam jakieś pojedyncze zdjęcia się wreszcie zaczęły załapywać. No i to też jakby było z dobrem dla klienta, bo nasze zaangażowanie było większe i też mieli przez to bardziej nietypowe zdjęcia czasami. Ale też bardzo często bywa tak, że jury w konkursach jest zmienne więc czasami wydaje mi się, że mam naprawdę mocno petardową klatkę, która po prostu mur beton siądzie i nie ma w ogóle opcji. I okazuje się, że ją można na przykład puścić na trzy edycje z rzędu i dopiero za trzecim razem trafi się w jury ktoś kto ma podobne patrzenie jak ja i doceni, że ta klatka jest faktycznie wartościowa i przyzna jej jakąś nagrodę.

A: No to właśnie jest jakie subiektywne, nie, że (wypowiedź przerwana)…

C: Jest bardzo subiektywne.

A: Podobnie myślę jest z egzaminami na te szkoły artystyczne, nie wiem, czy kiedykolwiek aplikowałeś, ale zawsze się zastanawiałem jak to jest. Wiesz, składasz jakieś portfolio ze zdjęciami, jeden powie: to jest kicha, nie? A dla drugiego to będzie fajne i tak samo myślę, takim jury są pary młode, nie? Że po prostu ktoś kto zobaczy Wasze zdjęcia powie: wow! A drugi powie: nie, no to jest w ogóle jakieś takie no foto Janusz, nie?

C: Zwykłe. Też czasami jest tak, że oglądam te galerie z nagrodzonymi zdjęciami i patrzę na jakieś zdjęcie i mówię sobie: kurdę, no! Na co drugim plenerze robię praktycznie każdej parze takie zdjęcie i nawet by mi nie przyszło do głowy, żeby to nawet na fanpage wrzucać, bo wydaje mi się zbyt nudne, a co dopiero, żeby wysyłać na konkurs, nie? A tu na przykład bach, w pierwszej piątce.

A: No.

C: W jakiejś kategorii. Więc no też jest czasami tak mocno nerwowo. Trochę przeżywałem na przykład rok temu jak już kilka tych nagród się udawało, udało zdobyć, a potem na przykład przychodziło pół roku, że nic nie wpada.

A: Dobra. A jak byś miał taką złotą radę dać ludziom, którzy by chcieli poszukać w swoim dorobku zdjęcia, które warto wysłać na konkurs to co to by było?

C: Uuu, myślę, że na pewno trochę trzeba się wdrożyć w tych konkursach i poprzeglądać galerie, chociażby na ISPWP. Zacząć myśleć troszkę tymi kategoriami, które są tam właśnie nagradzane, na przykład movement the motion, emotional impact, framing the subject, i szukać po prostu konkretnych klatek pod jakieś tam węższe, węższe kategorie. Wiadomo na przykład, że do kategorii Bride and Groom Portraits można dopasować dużo większą skalę zdjęć niż właśnie do na przykład movment and motion, gdzie chodzi o jakiś ruch, o jakiś dynamizm. Więc tak naprawdę angażując się w te kategorie i próbować rozkminiać co tam się w danych kategoriach znajduje i trochę pod to próbować robić zdjęcia.

A: Czyli przed fotografami, którzy by chcieli spróbować swoich sił dużo roboty, dużo czasu pewnie spędziliście na pewno na tych stronach.

C: Dużo. (niezrozumiałe 00:23:36) po niecałych dwóch latach dopiero jakieś tam profity w tych konkursów, znaczy profity na zasadzie jakieś pierwsze nagrody.

A: Jak na te nagrody reagują Wasi klienci? W sensie, mówią Wam, że ooo, widzieliśmy, że dostaliście tam nagrodę jakąś tam czy to bardziej jest tak jak Rafał Bojar wspominał, że to bardziej fotografowie to zauważają.

C: Myślę, że w zdecydowanej większości zauważają to fotografowie, natomiast klienci też są tego świadomi i kojarzą, kojarzą te fakty. Myślę, że to jest dobre dla takiego bardziej długofalowego budowania pijaru, fajnie takie rzeczy pokazywać i mieć czym pochwalić jeżeli to są jakieś konkursy na sensownym poziomie.

A: Rozumiem, a słuchaj, a u Was się zbiera jakaś specjalna komisja w postaci Ciebie i Łukasza i głosujecie? Takie pierwsze (wypowiedź przerwana)…

C: Tak, zbieramy sobie. Tam powiedzmy każdy wybiera 20, 25 zdjęć i siadamy i zastanawiamy się co może największą szansę mieć na następnej edycji.

A: Rozumiem, że wtedy przy napojach niskoprocentowych?

C: Oczywiście, że niskoprocentowych.

A: No to dobrze, bo nas słuchają dzieci także tutaj nie będziemy brnęli w ten temat. Wiesz co, tak przed wejściem na antenę powiedzieliśmy sobie, tam śmialiśmy się, bo ja stwierdziłem, że na Facebooku to śledzą mnie w większości fotografowie i powiedziałeś, że to też są jakby plusy i minusy tego, nie? Ale gdzieś tam sprawdzaliście na przykład Wasz profil, kto Was śledzi?

C: Wiesz co, dawno już tego nie robiłem, ale pamiętam jakiś czas temu, nie wiem, z półtorej, dwa lata temu, to stosunkowo często zdarzało się, że jednak jak przeglądaliśmy te polubienia to okazywało się, że nie wiem, co trzecia, co czwarta osoba to jest właśnie fotograf, który śledzi i obserwuje jako inspirację, mam nadzieję taką. Tak jak Ci powiedziałem, to jest fajne jeżeli zaczynasz robić warsztaty no to logiczne, że jest to jakaś tam Twoja grupa docelowa odbiorców.

A: No tak, ale w głównej mierze to powinniśmy jednak szukać tych panien młodych, nie?

C: Dokładnie.

A: I to jest taka też wskazówka, bo wydaje mi się, no powiem, dobra, takie może to nie będzie takie za bardzo fajne co powiem, ale wydaje mi się, że za dużo się kisimy w tym swoim sosie jako fotografowie, nie? Śledzimy siebie nawzajem i tak dalej.

C: Zdecydowanie tak.

A: Nie wiem czy to jest dobre do końca, nie, bo powiedziałeś, że to jest może inspiracja. Natomiast do jakiego jakby stopnia inspiracja jest fajna, a od kiedy się zaczyna kopiowanie i tego typu sprawy, nie? To jest też w sumie ciekawe.

C: Ja od jakiegoś czasu już w ogóle zacząłem odlajkowywać po prostu fanpage fotografów, bo mój wall był tak przesycony fotografiami ślubnymi, że już nie byłem w stanie na to patrzeć, co powodowało tylko jakby zwiększenie zmęczenia materiału. Zamiast po prostu się inspirować to powodowało w drugą stronę zmęczenie i jakieś tam zmniejszenie motywacji w powielaniu tych schematów więc jakby już w pewnym momencie już stwierdziłem, dobra, 90% tego idzie po prostu na bok i muszę po prostu trochę odpocząć też od tych zdjęć ślubnych.

A: No ja właśnie też poukrywałem to wszystko na Facebooku, bo jakoś odchodziła aż nawet ochota, nie, do pracy, tak cały czas ten temat, ten sam temat.

C: Jeżeli materiał jest faktycznie jakiś innowacyjny to wychodzę z założenia, że on gdzieś tam na wallu i tak mi się pojawi i do niego dotrę czy to przez jakąś grupę fotograficzną, też jednak jeżeli fotografowie wrzucają zdjęcia pod proste, ale dla klientów, tak, po to, żeby oznaczyć tych klientów na fanpage, żeby tam zwiększyć zasięgi to ja niekoniecznie muszę i chcę to oglądać, bo wtedy jest to dla mnie tylko strata czasu i nie do końca wnosi za wiele do jakiejś tam motywacji i rozwoju.

A: Yhym. Czym się w takim razie inspirujesz jak już gadałeś, że nie fotografią ślubną?

C: (niezrozumiałe 00:27:07) nie, tego pytania. Wiem, że zadajesz je prawie każdemu i totalnie nie wiem jak na nie odpowiedzieć.

A: Nie, tylko Tobie.

C: Tylko mi, ok.

A: Nie, żartuję, żartuję.

C: Jak się inspiruję? Wiesz co, czasem (wypowiedź przerwana)…

A: Idziesz na spacer, no?

C: Dobre filmy, lubię oglądać seriale. Tak naprawdę w obecnej sytuacji takiej fotografii jest na tyle dużo w moim życiu, że ja tak naprawdę staram się czasami od niej odpoczywać, tak? Czyli spędzać czas na świeżym powietrzu, jakoś tam troszkę bardziej aktywnie i tak naprawdę nie wiem, nawet jeżdżąc na rowerze, ja się śmieję, że to już jest takie zboczenie zawodowe, które zostanie do końca życia, nie jestem w stanie na przykład patrzeć na krajobraz, na oglądane sceny bez patrzenia przez pryzmat światła, które pada, tak? Widzę jakieś po prostu jakieś plamy świetlne, widzę gdzie po prostu są drzewa fajnie podświetlone.

A: O ja, to jest.. No?

C: Jak bym tam ustawił osobę do sportretowania to w tle byłby świetlny superowy bokeh. To jest po prostu już.. Ostatnio w ogóle zafiksowałem się, po rozmowie tam z Marcinem Krukiem na (niezrozumiałe 00:28:05) o kolorach i widzę po prostu wiesz, czerwone spodnie, czerwoną reklamówkę, czerwony samochód, nie? I zaczynam w ogóle wyłapywać jakieś w kadrze elementy tego samego koloru, układy kolorami. No i to w ogóle już znowu jest jeszcze większa, jeszcze grubsza rozkmina.

A: No to powiem Ci, że tak jakbym siebie słyszał, bo często tutaj akurat jak prowadzę samochód na przykład na Mazurach jak jestem u siebie to powiem Ci, że ja nie mogę, nie? Czasami właśnie…

C: Ale światło.

A: No ale światło, nie, i właśnie tak jak Ty mówisz, że wizualizuję sobie. Nieraz tutaj stoi para, nie, i w ogóle.

C: Tak.

A: Myślę sobie, ja do psychiatryka już chyba czas się zgłosić, nie?

C: Chyba, chyba tak.

A: Bo widzę, wiesz, widzę rzeczy, których nie ma, nie? No to, to jest już jakby objaw może jakiejś choroby.

C: Może zrobimy jakiś wiesz, grupowe takie właśnie zajęcia, na przykład Kasia Wrońska by poprowadziła, ma doświadczenie więc…

A: Tak, dla fotografów, nie?

C: Dla fotografów, tak, jak się troszkę wyluzować i nie patrzeć tymi schematami.

A: Dobra. To w takim razie powiedz, bo gadaliśmy o tych różnych rzeczach, świetle itd. Z tymi kolorami mówisz, że teraz masz jakąś zajawkę.

C: Mam zajawkę, aczkolwiek dość mocno raczkuję w tym temacie, bo (niezrozumiałe 00:29:08) na świeżo się to jakiś czas temu rzuciło i widzę, że to gdzieś tam z biegiem czasu też dojrzewa ta myśl w głowie i coraz częściej zaczynam zwracać na to uwagę, ale nie czuję się w tym jeszcze jakoś bardzo, bardzo pewnie.

A: Yhym. No tak, bo też jakby wpływa na to jak powinna kompozycja wyglądać, nie, i tego typu sprawy. Co Ty Szymon uważasz o trendach w fotografii? Bo z tego co powiedziałeś w 2009 zaczynaliście, teraz mamy co? 2017. Troszkę się to wszystko pozmieniało, nie?

C: No ostatnie dwa, trzy lata były takie troszkę inne jeśli chodzi o te trendy. Zaczęła wchodzić ta obróbka analogowa, VSCO i wszystkie inne pochodne PC – towe, które mają zbliżyć fotografię wyglądem do troszkę tej fotografii analogowej. Pytasz jakie będą przyszłe trendy czy co myślę o obecnych trendach?

A: Pytam jaki jest Twój stosunek do tego, że wiesz

[00:30:00]

nagle się pojawia jakiś trend i wszyscy wskakują.

C: Znaczy powiem Ci tak, warto, warto patrzeć na to, warto patrzeć na to co się jakby pokazuje w trendach, ale wydaje mi się, że ślepo nie ma co całkowicie brnąć w trendy tylko próbować wziąć jakąś esencję, coś co jest najlepsze w danym trendzie i spróbować dopasować to troszkę do swojego warsztatu. Jednak jest bardzo duży wysyp fotografów, którzy fotografują tak samo. I wiesz, widzę zdjęcia, które są jednakowo obrobione, jednakowo skadrowane, jednakowo poukładane na blogu i tak naprawdę klikam każdy kolejny materiał gdzieś tam, chociażby na grupie komentarzy na Twoim blogu i kurczę, rzadko kiedy widzę coś co jest inne niż to co w kółko się gdzieś tam pojawia. I mam wrażenie, że ludzie tak bardzo te schematy podłapali, że coraz rzadziej widzę pojedynczą dobra klatkę, która sama w sobie jest jakąś historią i ma oryginalny kadr, nietypowy moment i po prostu mogę się na nią popatrzeć dłużej niż 2, 3 sekundy.

A: No. Dobra, to w takim razie nie brnijmy w temat, bo to by było za gruba rozmowa. Chciałbym Was zapytać o temat postprodukcji, bo domyślam się, że obrabiacie każdy swoje zdjęcia. Natomiast gdzieś to jakoś musi być spójne, no nie?

C: Tak. Każdy z nas obrabia swoje zdjęcia i pytasz jak robimy to, że te zdjęcia się nie różnią między sobą a stylem. Myślę, że to jest dokładnie tak samo jak z naszą fotografią, że pokazujemy nie wiem, potencjalnym klientom 5 galerii moich, 5 galerii Łukasza. Oczywiście oni nie wiedzą czyje galerie są czyje. Czasami te galerie na przykład są przemieszane i okazuje się, że oni wcale nie są w stanie stwierdzić kto wykonywał dany reportaż więc tak jak mówiłem, przez to, że my od samego początku rozwijaliśmy się razem, krytykowaliśmy się razem wzajemnie, wyciągaliśmy wspólne wnioski. To tak jak i z patrzeniem fotograficznym tak samo i z obróbką, to szło jakby cały czas równolegle w jednym kierunku i przez to jest tak mała rozbieżność.

A: Ok. A jeżeli chodzi o selekcję?

C: Też każdy robi to indywidualnie. Chociaż jeżeli robimy wpisy na bloga i wiemy, że materiał jest z potencjałem to bardzo często siadamy do tej finalnej selekcji razem i razem staramy się zrobić jakiś układ, który nie będzie przegadany, nudny i będzie stosunkowo mocnym wpisem.

A: Rozumiem. Słuchaj, to wyobraźmy sobie taką potencjalna sytuację, że pisze do Was klient, z kim ma do czynienia najpierw? Macie sekretarkę?

C: Email przychodzi na wspólną skrzynkę i tak naprawdę patrzymy gdzie jest zlecenie. Jeżeli na przykład tak, żeby po prostu logistycznie dla nas było to wygodnie. Ja na chwilę obecną mieszkam w Tarnowie, Łukasz w Krakowie więc bez sensu jest na przykład na dany termin, żebym ja jechał gdzieś na Śląsk, a Łukasz w przeciwnym kierunku na przykład na Rzeszów.

A: Yhym.

C: Jakby (niezrozumiałe 00:32:53) każdy z nas zrobiłby tylko niepotrzebne kilometry i stracił czas więc patrzymy na układ logistyczny jak nam się to w grafiku układa i tak naprawdę klienci w 99% w ogóle nie mają z tym żadnego problemu. I tak naprawdę przez to, że kto pierwszy odpowie na tego emaila to oni jakby już nawiązują relację z tym konkretnym fotografem i w ten sposób to rozgrywamy.

A: Wtedy się stajesz opiekunem klienta, nie?

C: Dokładnie, dokładnie tak.

A: Ok, ok. Jak to robicie, że klienci jakby z Wami się fajnie kolegują, nie? W sensie jak wygląda nawiązywanie relacji z klientami tj. zaczynacie od sesji narzeczeńskiej czy (wypowiedź przerwana)…

C: Wiesz co, robimy sesje narzeczeńskie, ale nie jakoś w bardzo dużych ilościach. Zawsze dążymy do tego, żeby odbyć spotkanie z klientem i zobaczyć się przed ślubem na żywo i zobaczyć jak się po prostu też każdy z nas czuje z daną konkretną parą. Też zawsze staramy się stosunkowo od razu tak naprawdę przejść na per Ty, mieć w miarę bezpośrednie relacje i nie tworzyć niepotrzebnego dystansu. Jeżeli spotkanie osobiście nie jest możliwe no to zawsze jest skype i możliwość zrobienia videokonferencji i pogadania nie tylko poprzez wklepywanie literek w emaila.

A: No nie, no to jest w ogóle dramat jeżeli ktoś tam na przykład przyjmuje dla mnie zlecenia wiesz, tylko na podstawie emaili, nie? Nie widzi się z tymi klientami, bo jednak no zdjęcia wpływa to czy jest takie porozumienie na poziomie właśnie czysto ludzkim, nie? To sobie nie wyobrażam.

C: Dokładnie.

A: Co masz w głowie jak idziesz na zlecenie? Jakoś tam specjalnie się motywujesz czy nakręcasz, słuchasz muzy?

C: Nie, nie słucham muzy. Znaczy słucham muzy, ale nie żebym robił coś specjalnego. Po prostu lubię mieć w miarę pusty umysł i po prostu wejść w daną historię, w daną rodzinę bez żadnych utartych schematów, po prostu obserwując i będąc otwartym na to co tam zastanę. Ja też jak fotografuję to daleko mi do showmana, który jest w centrum uwagi i coś tam będziesz wiesz, czy to reżyserował czy rozkręcał atmosferę, próbował wyluzować parę młodą. A raczej bliżej mi do pająka, który jest przyklejony plecami do ściany i staram się być jak najbardziej niewidoczny.

A: Ok. A właśnie, bo chciałem się Ciebie zapytać, bo są dwa podejścia, nie? A może nawet i więcej, ale takie główne, taki główny poziom no to jest taka powiedzmy kreacja, nie, tego co widzisz na weselu czyli no wiadomo, że jest to takie powiedzenie, że fotografia kłamie. Ja myślę, że ona w przypadku ślubów to czasami przekłamuje na plus, nie? Jeśli wiesz o czym (wypowiedź przerwana)…

C: Troszkę tak, tak.

A: Jeśli wiesz o czym mówię, nie? Ale też są fotografowie, którzy jednak bardziej mają takie reporterskie podejście, nie? I wiesz, jak leży jakaś reklamówka na podłodze to nie podniesie tylko ją sfotografuje, że tak właśnie było, że ona leżała, nie?

C: To myślę, że nam najbliżej jest do sytuacji kiedy jesteśmy po środku tych dwóch skrajnych podejść, tak? Złoty środek w tej sytuacji się sprawdza. Oczywiście, ja jeżeli na przykład jest na przygotowaniach i widzę, że pani młoda stoi w takim miejscu, że światło pada jakoś nie do końca dobrze na twarz to oczywiście jej podpowiem, żeby zrobiła krok w tamtą lub w drugą stronę, żeby po prostu była lepiej oświetlona. Jeżeli ta reklamówka nie do końca estetycznie wygląda w kadrze to oczywiście ją sobie sprzątnę, bo nie jest ona mi niezbędna. Reportaż ślubny nie jest 100% surowym reportażem, który ma pokazać maksymalnie rzeczywistość tylko jednak to minimalnie musimy sprawić, żeby to było pokazane odrobinę lepiej niż na przykład w rzeczywistości jeżeli warunki są trudne.

A: No właśnie, to za to nam płacą, nie? Tak mi się wydaje przynajmniej.

C: Znaczy chyba wiesz, no myślę, że po prostu trzeba się postawić na miejscu klienta i tego jak my byśmy chcieli, żeby nasz ślub był sfotografowany. Ja na przykład chciałem, żeby fotograf sprzątnął sobie taką reklamówkę z kadru jeżeli nie jest ona niczym istotnym i tak naprawdę bardziej przeszkadza niż pomaga w kadrze.

A: No, no. To jest tak samo jak z takimi jakimiś szczegółami, że wiesz, klient jakoś ma krzywo krawat zawiązany, nie?

C: Oczywiście, jasne.

A: Wydaje mi się, że większa część fotografów płci męskiej ma problem z takimi rzeczami. Ja jednak powiem Ci, że takie rzeczy podłapałem dzięki temu, że Kasia ze mną fotografowała i ona zawsze mi mówiła: Ty słuchaj, tam on ma jakoś tam koszulę jakoś tam, kołnierzyk wystaje jakoś krzywo, nie? Itd.

C: Albo krawat niedociągnięty albo marynarkę zapiętą na wszystkie guziki, co też nie zawsze może dobrze wyglądać.

A: I w związku z tym właśnie tak kiedyś miałem takie przeświadczenie, że to jest jednak taki szczegół, który, że tak powiem, sprawia, że kobiety mają przewagę, nie, w tej naszej branży.

C: Znaczy myślę, no tak, myślę, że my nie zwracamy na to uwagę dlatego warto się tam może troszkę w takiej estetyce podszkolić i mieć o tym jakieś podstawowe pojęcie chociaż.

A: A propos kobiet w branży ślubnej, zauważyłeś, że ten, że jest ich coraz więcej? Kiedyś był jednak taki obraz fotografa no Janusza, nie, wąsik i ten, brzuch. Nie wiem, tak przynajmniej ja zawsze myślałem, nie?

C: Yhym.

A: Że to jest jednak męski fach, tak jak ja byłem mały przynajmniej.

C: Tak, tak.

A: Tak sobie wyobrażałem, a teraz praktycznie jak się sprawdza to tam jest trendy, tak nazwijmy, no użyjmy tego słowa angielskiego niestety, ale rzeczywiście duża część tych dziewczyn, nie, gdzieś tam się wybija.

C: Fajnie, bo to zawsze jest jakaś wiesz, różnorodność, zawsze jakieś inne spojrzenie. I jednak wydaje mi się, że w tej kobiecej fotografii, w kobiecym oku jest odrobinę więcej jakiejś subtelności, delikatności bardzo często. Dlatego fajnie jak są w ogóle teamy, które mają i takie spojrzenie i takie. To na pewno jest gdzieś tam plus dla różnorodności materiału.

A: A myślisz, że właśnie rzeczywiście jest jakaś taka różnica w tym jak fotografują kobiety?

C: Generalnie wydaje mi się, że fotografia męska jest taka bardziej, tak mi się wydaje, nie wiem czy dobrze myślę, taka twardsza. Bardziej to jest takie wiesz, mięsiste repo.

A: Yhym.

C: I stosunkowo mało moim zdaniem jest kobiet, które w taki właśnie twardy, mocno reporterski sposób patrzą na fotografię ślubną. Raczej jest tam więcej takiej subtelności niż takiego właśnie twardego, twardego, ostrego reportażu.

A: Yhym. Jakbyś miał tak określić swój styl to, w jakichś kilku słowach, dajmy na to w trzech, miałbyś jakieś takie słowa kluczowe, które gdzieś tam wpływają na to jak Wasze zdjęcia czy Twoje zdjęcia wyglądają? Trudne pytanie.

C: Bardzo trudne pytanie. Bardzo lubimy grę światłem, wypatrywanie właśnie jakichś plam świetlnych, robienie zdjęć w jakichś takich pro (niezrozumiałe 00:39:31) klimatach czasem. Bardzo jesteśmy przewrażliwieni jeśli chodzi o ewentualne krzywizny czyli zdjęcie musi być maksymalnie prosto skadrowane, płaszczyzny muszą się zgadzać, najlepiej, żeby ważne elementy na zdjęciu były w złotych punktach. Co jeszcze? Nie, to chyba takie dwie, które najbardziej mi w tym momencie do głowy przychodzą i bardzo często na to zwracamy uwagę.

A: Yhym. A to Ci się nie podobają takie zdjęcia, że jest rybim okiem z perspektywy żaby?

C: Rzadko mi się kiedy podobają zdjęcia, które są zrobione szerszym obiektywem niż 35 mm.

A: Acha. A HD?

C: Znaczy jeżeli wiadomo, w zależności od kadru, ale jak widzę na przykład 24 mm i obiekty, które są bardzo blisko obiektywu, jak mają te rozciągnięte głowy to już mnie trochę to drażni. Jeszcze na przykład zdjęcie jest zrobione lekko ze skosa to dla mnie, to musi być naprawdę bardzo dobrym moment na zdjęciu, żeby wybaczyć niedoskonałości kadrowe.

A: Yhym. Czyli jakby brnąć dalej w ten temat to nie podobają Ci się też HD Ery i selektywny kolor.

C: (śmiech) Nie, no bardzo mi podobają. Wiesz, nawet z 10 lat temu na pewno wiesz, coś takiego popełniłem, jak każdy początkujący fotograf.

A: Ja Ci powiem, że, dobra, przyznam się. Kupiłem kiedyś taką książkę „HDr coś tam, coś tam”. Nie pamiętam tytułu. Ktoś będzie zainteresowany to może na priva wyślę nawet zdjęcie okładki. Szczerze mówiąc, to nie przebrnąłem przez to, nie? Tam wydawało mi się to za trudne i stwierdziłem, a dobra! Chrzanić to i wiesz, nie będę się tym zajmował, nie?

C: Wszystko jest dla ludzi. Myślę, że wiesz, w jakieś tam fotografii krajobrazowej HDr gdzieś tam jest jakimś ratunkiem i jednak myślę, że w obecnych czasach bardzo duża ilość zdjęć krajobrazowych nie powstaje tylko i wyłącznie z jednej klatki, która jest tam ewentualnie obrobiona później w light zoomie, bądź capture one.

A: Jesteś w stanie właśnie poświęcić niebo czasami dla pewnego wiesz, rodzaju światła, które Ci wpada w obiektyw?

C: Znaczy ja Ci powiem tak, jeżeli obrabiam zdjęcie i mam tam faktycznie to niebo przepalone to jeżeli na przykład ściągam bardzo mocno te światła w dół i widzę, że zaczyna to wyglądać już po prostu plastikowo i HDerowato to odpuszczam. Wolę już nie mieć tego nieba niż żeby to zdjęcie wyglądało właśnie jak taki obróbkowy potworek.

A: Acha.

C: Dla mnie najlepsza obróbka jest taka, której w ogóle nie widać i o niej się nie myśli oglądając zdjęcia. Treść ma być istotna, a nie to żeby ktoś zastanawiał się jakie tam są świetne kolory.

A: No właśnie, bo to, a propos tego Twojego komentarza, przypomniały mi się czasy właśnie jakichś takich forów fotograficznych, gdzie wszyscy się wiesz, wymądrzali, nie, że: a tu przydałoby się jednak trochę szczegółów w tych tam jasnościach, nie? Ale kurde no, znowu pytanie, kto na to patrzy, nie? To patrzą fotografowie, a nie jakby nasi klienci.

C: Dokładnie. Myślę, że dużo lepiej tę energię spożytkować na to, żeby spróbować jakąś treść na zdjęciu przekazać.

A: Yhym.

C: Ciekawy moment, sensowny kadr niż skupiać się na takimi nieistotnymi detalami czy widać tam coś w cieniach czy odrobine nie widać, bo 99% klientów i tak myślę, że tego nie zauważy, a prawdziwy wzruszający moment, który łapie za serducho czasami potrafi przekonać rzesze klientów do napisania emaila o wolny termin.

A: No właśnie. Bo to czasami jest tak, że na przykład wybiera się zdjęcie dla klientów, które jest nieostre, jest lekko ruszone, ale ta treść, nie?

C: Tak. Dokładnie.

A: Powoduje, że jest miazga, nie? Ja pamiętam, bo ja nigdy się jakby selekcją się u nas nie zajmowałem, bo podobno się nie znam zdaniem mojej żony. Po prostu mówię: kurczę, co Ty tutaj wybrałaś, nie, że to zdjęcie jest nieostre. A potem się okazywało, że klienci pisali: jaaa, to zdjęcie, nie, tamto właśnie nieostre, to jest najlepsze i w ogóle!

C: To też jakby bardziej z czasów jakichś tam forów fotograficznych typu canon board albo nikoniarze, tam wszyscy zawsze porównywali parametry obiektywu albo czy to jest ostre czy nie jest ostre. A jeżeli moment jest dobry to większość klientów spyta: no nieostre, ale co z tego? Zobacz jakie tu są emocje, ile wartości niesie to zdjęcie za sobą.

A: No! To tak samo, że było właśnie powiedzieć, że Robert Capa – znany jest ze swoich zdjęć, które właśnie są nieostre. Albo tam, jedno tam chyba sfałszowane. No różne rzeczy się dzieją, nie? Z różnymi zdjęciami możemy być potem, już powiem górnolotnie, po naszej śmierci kojarzeni, nie? Więc nigdy tego nie wiadomo. Być może właśnie tak jak Capa, nie, że akurat z nieostrych. No ale to jest jakiś tam temat powiedzmy, wątek poboczny. Chciałbym się teraz przenieść trochę w czasie i zaproponować Ci taką wizję, że z Szymonem z 2009 roku masz akurat skype i możesz mu zrobić takie pranie mózgu. Co byś mu powiedział wtedy? Samemu sobie w sensie.

C: (śmiech) Wymyśl fajniejszą nazwę.

A: A właśnie! Skąd ta nazwa? Bo ja rozumiem, że to by były na przykład LM to by były jakieś tam powiedzmy skrót od Waszych imion itd. Ale (wypowiedź przerwana)…

C: To są inicjały od naszych przezwisk, ale nie wnikajmy w to, bo to zamierzchłe czasy. Jednak jak się ma 18 lat i się wymyśla nazwę do swojej firmy i się nie bierze pod uwagę tego, że za 10 lat może się być w zupełnie innym miejscu to jednak.. wiele razy podchodziliśmy do tego tematu, że zastanawialiśmy się czy może jednak tę nazwę zmienić na jakąś bardziej chwytliwą no ale jakoś zawsze za każdym razem wydawało nam się: nie no, kurdę, już jesteśmy rozpoznawalni.

[00:45:00]

Powiedzmy na początku w naszym powiecie, potem na rynku krakowskim, potem na rynku powiedzmy ogólnopolskim. No i tak naprawdę wiesz, żaden moment nigdy nie był dobry. Także jeżeli ktoś by się zastanawiał to myślę, że tak pierwsze dwóch, trzech latach można by było jeszcze taką rewolucję brandingową z nazwą zrobić, a później, im dalej tym ciężej.

A: Tym ciężej, no. Ja tak myślałem właśnie, żeby Ci powiedzieć, że to mi się jakby wydawało, że paliliście wtedy pewne papierosy.

C: Tak.

A: I stąd ta nazwa, ale nie to.. Właściwie fajny temat poruszyłeś, bo tak już widzę, że nam czas ucieka, ale jeszcze chwilę mamy więc powiem Ci ten temat rebrandingu, bo teraz w tym roku zauważyłem bardzo dużo właśnie takich zmian firm, nazw firm, nie?

C: Yhym.

A: I wiele osób, które nazywało się imię, nazwisko, tam fotografia czy imię i nazwisko nagle stało się po angielsku, znaczy zostało nazwane po angielsku wiesz, firma itd. Albo jakaś taka chwytliwa, że tam nie wiem, kamienie i nie wiem, i szkło, nie? Na przykład. Taka, nie wiem, to wymyśliłem sobie w tej chwili, ale happy fit photography dajmy na to. Zmiana nazwy, zmiana loga itd. itd. Nie wiem czy to jest ok, znaczy w sensie, bo to jest bardzo trudne, nie, jak nie masz takiego budżetu na reklamę jak Coca – Cola to weź wszystkich powiadom, nie, że: ej, teraz jestem właśnie happy fit photography, a nie tam Jacek Siwko.

C: To tak naprawdę wydaje mi się, że bardzo duża blokada jest w naszych głowach z tym tematem, że nam się wydaje, że kurczę 5 tysięcy ludzi zna już naszą nazwę i pamięta o nas i teraz zmienimy to oni nie będą o nas pamiętać. A to z tego co gdzieś tam rozmawiam z różnymi fotografami wcale tak nie jest i ludzie bardzo szybko się potrafią przestawić, można zrobić przekierowanie do strony. I tak naprawdę po dwóch latach od rebrandingu strona żyje i marka żyje już własnym życiem.

A: Bo tak często z tym tematem moją problem dziewczyny, nie, bo jednak jak zaczynają to są (wypowiedź przerwana)…

C: Nazwisko?

A: Są panienkami, nie? Potem idą za mąż i wtedy wiesz, się pojawia problem. Ale tak sobie myślę, taka jedna może moja rada dla takich dziewczyn. No to ok, no marka marką, możesz się nazywać nie wiem, Nowak, a nie Piotrowska na przykład z panieńskiego, ale jesteś znana jako ta Piotrowska więc możesz to sobie zostawić, nie?

C: Dwuczłonowe, nie?

A: Znaczy, ale nawet nie o to mi chodzi. Tylko chodzi o to, że wiesz, masz sobie markę, budujesz sobie markę, zmieniasz nazwisko na to męża, ale co to klientów obchodzi. Ty nie musisz zmieniać w nazwie marki, nie? Możesz dalej mieć sobie tę markę, kto tam potem jakby patrzy na to.

C: Dokładnie.

A: Bo aaa, bo to jest taka uwaga, że na umowie, nie, podpisujesz się innym nazwiskiem. No i co z tego? A na przykład taka Jasmine Star na pewno się nie nazywa Jasmine Star tylko jakaś Lopez czy tam, nie pamiętam już jak ona się tam nazywa.

C: Dokładnie. Także jeżeli ktoś się zastanawia, jeszcze kariera nie nabrała jakiegoś bardzo dużego rozpędu to myślę, że nie ma co się bać. I czasami taki rebranding na jakąś chwytliwą nazwę może być jakimś kopem w rozwoju kariery.

A: Dokładnie, dokładnie. A słuchaj, to ostatnie jeszcze takie pytanie, co Ty uważasz o umieszczaniu logo na zdjęciach?

C: O umieszczeniu logo?

A: Tak.

C: Wiesz co, kiedyś byłem zatwardziałym zwolennikiem, że logo musi być wszędzie i to najlepiej takie wiesz, dobrze widoczne. Ale od jakiegoś czasu wyszedłem z założenia, że logo tak naprawdę ma tylko za zadanie ściągnąć odbiorcę zdjęcia na naszą stronę więc jeżeli ktoś już na naszej stronie internetowej no to niech sobie poogląda zdjęcia bez logo. Bo to że będzie logo na tych zdjęciach już nie sprawi, że on zajdzie gdzieś dalej, bo przecież jest w tym miejscu w którym chcieliśmy, żeby był, żeby przeglądał zdjęcia na naszej stronie internetowej. Więc od jakiegoś czasu już zaczęliśmy na stronie dawać zdjęcia bez logo.

A: Acha, ale na społeczniościówkach dajecie, tak?

C: Na Instagramie nie dajemy, bo wyszliśmy z założenia, że tam dużo użytkowników przegląda zdjęcia na telefonie i po prostu zdjęcia są na tyle małe, że bez sensu je jeszcze zasłaniać logiem. A na fanpage póki co jeszcze dajemy.

A: Yhym.

C: Więc tak, nie jesteśmy określeni do końca 100% czy jesteśmy po jasnej czy po ciemnej stronie mocy.

A: Acha. To jeszcze takie, wywołałeś temat Instagrama. A propos jeszcze tego co mówiliśmy o Facebooku, nie? Że tam jest dużo fotografii itd. Myślisz, że to jest jakaś tam przyszłość? W sensie promocji?

C: Myślę, że jest przyszłość. Myślę, że warto ogarniać Instagrama i nie zaniedbywać, publikować, bo w momencie gdy jest to jeszcze w miarę darmowe źródło dotarcia do klienta to korzystajmy z niego, bo za jakiś czas będzie tak samo jak z fanpagami, że zasięgi będą obcinane i właściciel wyciągnie rękę po pieniążki za udostępnianie zasięgów takich jakich jak mamy w rzeczywistości.

A: Yhym. A to jesteś za właśnie promowaniem treści na Facebooku? Bo z tego co (wypowiedź przerwana)…

C: Nie, nie jestem za promowaniem. To znaczy raz na czas jeżeli faktycznie jest jakiś materiał petarda to warto coś tam…

A: Wrzucić.

C: Doładować, tak. Delikatnie, ale regularnie nie praktykuję.

A: Acha, acha. No dobra, to myślę, że tym tematem możemy skończyć. Jakbyście mieli jakieś pytania jeszcze do Szymona to wtedy na grupie Niezłych Aparatów piszcie i pytajcie. Myślę, że (wypowiedź przerwana)…

C: Serdecznie zapraszam! Postaram się coś poudzielać.

A: Super, super! To dzięki za spotkanie. Fajnie, że nam się udało pogadać.

C: Ja również dziękuję.

A: Ok, to to już by było tyle.

Z: (niezrozumiałe 00:50:33) Macie go, ok.

A: To była Zuzia. Krzysiek to wytnie, nie? (śmiech) To cóż, drogie dzieci. (śmiech) To jest moje przyzwyczajenie takie wiecie, codzienne (śmiech).

B: Nie (niezrozumiałe 00:50:50) dziś nie ma flow.

A: (niezrozumiałe 00:50:56) Los dos? (śmiech)

B: Nie (niezrozumiałe 00:51:58)

A: Dobra, ok. To tyle z warszawskiego (niezrozumiałe 00:51:03) (śmiech) My nic nie piliśmy.

B: To jest zatrucie jodem. Dobra, jeszcze raz.

A: Krzysiek skup się. Ok, to tyle jeśli chodzi o dzisiejszą rozmowę, ale wiecie co, tak nas kusiło tutaj niemiłosiernie, żeby jeszcze nawiązać do tematu ze wstępu. Mówiliśmy tam bowiem o zaległościach i myślę, że to jest kwestia właściwie organizacji pracy, ponieważ no musimy Wam się przyznać, nagrywamy ten podcast czy właściwie wstęp w takim domku nad morzem, no i zakończenie też,  w takim domku nad morzem, bowiem jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani i nawet w środku sezonu potrafimy wygospodarować sobie czas na urlop z dziećmi. To tyle, nie będziemy Was chyba dołować bardziej. (śmiech) Co prawda, jest on przerywany wyjazdami na wesela, ale da radę.

B: Tym pozytywnym akcentem pozdrawiamy i dziękujemy Szymonowi za występ w Niezłych Aparatach i zapraszamy do dyskusji na grupie. Jacek na pewno zarzuci jakiś temat, a jak nie to (niezrozumiałe 00:52:04)

A: Dokładnie. Mam nadzieję, że Wy nas za to morze nie zjecie.

B: Cześć.

A: Trzymajcie się przy Waszych komputerach.

Leave A

Comment

22 czerwca 2017
SNIKERS !!! <3
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Pierwszy :)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    DUPA !
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
:P
Odpowiedz
22 czerwca 2017
<3
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Łukasz Popielarz Dupa Blada
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Na to czekałam ❤️
Odpowiedz
22 czerwca 2017
W końcu! Dziś do obróbki jak znalazł ;)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Olga ale o obróbce bardzo mało w tym podcascie :p
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Ale coś konkretnego do siedzenia przed komputerem :D
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
A co ty Łukasz robota ustawiłeś dodającego komentarz?? :):):)
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Czad! Jaram się tym bardziej, że lada chwila się spotkamy na weselu:)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Krzysztof a gdzie się widzimy? Bo ja nic nie wiem :P
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    27 lipca w dolinie cedronu:)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Dobre miejsce na spotkanie:)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    No rejczel ^^
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
obrabiam ! :]
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Tak tak tak nareszcie to jest najcudowniejszy poranek ever!!!
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    no bez przesady Monika :P
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Szymon Nykiel słońce za oknem, pyszna kawka no i super rozmowa słucham z przyjemnością i uwielbiam Waszą pracę 😍
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Monia <3 jak zwykle w punkt, zgadzam się w 100%
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Robię kawę ^_^
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    ja już mam :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    ja juz po :/ :)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Do tej pory tak jest, że Wenecja zabija wszystko :D
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Gwiazda TV zawitała do podcastu :)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    no 2 razy w śniadaniówce to faktycznie, aż dziwne że jeszcze nie dostałem zaproszenia do Tańca z Gwiazdami?! #foch
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Szymon do KSW ! z NAJMANEM ! :D
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
O Szymon! Super.
Odpowiedz
22 czerwca 2017
hahaha , no pięknie! Jacek Marek Siwko myślałem że dostanę pierw jakąś autoryzację
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    :) żadnych manipulacji nie było przecież :)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
O... czwartek? Trochę mnie to zaskoczyło :)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Nie tylko Ciebie Kuba :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    widzę, że to dziś normalna tendencja :P
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Fajnie
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Nie wiem co jaraliście SIWKI przed podcastem ale towar pierwsza klasa :)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    to uderzająca dawka jodu, na mazurach tego nie maja :D
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Marek Błachnio my nie z takich, mi wystarcza przebywanie z Kasią i już mam wesoło :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    To już wiadomo dlaczego tak wam się podoba na tej mazurskiej wsi:)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
"Widzę rzeczy, których nie ma" A może wywiad z Zuzią?
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Jak słyszę Zuzia, to zawsze myślę o swojej córce, ale to chyba nie z nią chciałbyś wywiad? :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Dokładnie o tą Zuzię mi chodzi, tak fajnie tam gadała :) Może podzieliłaby się ciekawymi uwagami temat pracy rodziców? To ciekawe, jak nas dzieciaki widzą :) To tak pół-żartem, bo ona chyba malutka jeszcze?
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Wspaniałe podejście do fotografii. Zdrowe, mądre i z poszanowaniem dla sztuki obrazu. Jeszcze Adam i będę mieć wysłuchanych wszystkich swoich naj. ;-)
Odpowiedz
22 czerwca 2017
to już czwartek, dziś? ale fajnie!
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Nie dosłuchałam wczoraj Marty, a już dziś czwartek
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Justyna Pruszyńska to może za często się pojawia podcast? :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko broń Boże! ;) po prostu dobra jest za krótka :D
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
O zostałem wspomniany ;) Miło, dziękuję ;)
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Szymon Nykiel suuuper podejście! No i fajnie powspominać <3
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    oj fajnie, fajnie :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Szymon Nykiel i Gosia Jot co to za "private party"? :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    no wywołałeś "wilka z lasu" czyli Gosie znad "morskiego" to sobie powspominaliśmy ;)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Szymon Nykiel ano popatrz, nie kojarzyłem tej celebrytki :) #ślepyjakfotograf
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    bo ona taka "cichociemna" ;)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Szymon Nykiel cała ja XD
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko tylko Szymon brylował w TV ;)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Fajnie się słuchało :) Też nie lubię krzywych zdjęć ;)
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Adam Kozłowski to już się robi klub przeciwników takich krzywych ujęć, w podcaście wspominał o tym Rafał Bojar :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Myśle, że jest nas więcej :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Zdecydowanie wiecej
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
wysłuchałem. akceptuję.
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    uhhhh.... ulżyło mi. Od publikajci 6h a Sadowski nic nie pisze.... siędzę przy tej obróbce jak na szpilkach i czekam na ten komentarz :P #nieŻebymSzydził :P
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Ha! Ja też w tym roku zmieniłem "brand", ale mnie mało kto znał wcześniej to mnie było łatwiej :P I liczę właśnie, że będzie to ten kop.
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Kuba Osiński, to właśnie padło w podcaście. Szymon Nykiel wspominał zdaje się, że czas na rebranding był jakoś w 2,3 roku działania, potem było za późno...
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Jacek Marek Siwko tylko u mnie to nastąpiło po 8 latach januszowania. Nastąpił przełom w podejściu i nowy początek. 😜
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Mam firmę 6 lat, wymyśliłem sobie kiedyś wioskową nazwę "Foto Zibi Studio" nie analizując innych nazw, nie myśląc o przyszłości itd i tak się z nią wożę teraz i mam dylemat zmieniać czy przekuć na jakąś pozytywną stronę. Trochę tych ślubów było, trochę ludzi na fanpage jest .. jak żyć?
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Zbigniew Waligórski Ja nie skasowałem starego fan page'a połączyłem go z nowym. Adres starej strony przekierwuje na nową. Może nie trzeba tego robić jednym cięciem, ale przyzwyczaić klientów do zmiany... (tak luźno myślę) ;)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Kuba Osiński właśnie tak myślałem aby małymi kroczkami przyzwyczaić klientów do nowego. Póki co układam to wszystko w głowie. Dzięki :)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Wyszło super! Cieszę się mamy LM Foto. Nie rozumiem po co miałam trzymać kciuki Szymon Nykiel pozdrawiamy
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Dani Motkowicz za mnie trzymajcie lepiej, Szymon radzi sobie doskonale :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    pffff #bezWazelinyProszę :P
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Ja tam coś kojarzę skąd lm
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Skromność bije z daleka! na LMFOTO wpadłam na instagramie. Tak naprawdę to jedno z kont, które najczęściej się mi tam gdzieś przewija :)   nagrania super się słuchało. Fragment z mniej-więcej 19:30 minuty- miałam ostatnio taką sytuację, ślub no na bloga raczej się nie nadaje... i to właśnie zmotywowało, żeby mimo wszystko dać tym ludziom jak najwięcej. To jak podejdziemy do klienta, mimo wszystko będzie miało największe oddziaływanie na przyszłość, wpis powtórzymy, a dla tych ludzi to najważniejszy dzień, którego nie powtórzą :) Haha a co do widzenia wyimaginowanych par w świetnych miejscach... to chyba po prostu poświadczenie jak człowiek to kocha i jak tym żyje :) przybijam do tego piątkę :D podczas biegania (w lasach, polach) mam to non stop <3 i najwaaażniejsze! Padło znowu to zdanie, które powtarzam zawsze : "robić to tak, jak my byśmy chcieli mieć zrobione". Dzięki wielkie za tak przyjemną godzinę! :)
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Aleksandra Siwierska cieszę się, że "też cierpisz na przewidzenia" :) Myślę, że to taki rodzaj ćwiczenia, które się robi w czasie wolnym.
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Zdecydowanie w moim przypadku jest to żona :) Kobiety widzą więcej! pytam zazwyczaj czy PM wygląda pięknie ;)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Krzysiek Skóra to jest u mnie kryterium NAMBER ŁAN :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    cała reszta jakoś przejdzie ;)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Krzysiek Skóra a swoją drogą znowu pomyślałam, że wy razem robicie a przecież już mi pisałeś zdaje się, że nie :) Może to znak, że powinieneś wkręcić żonę ? :D :D:D
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    heheh zdecydowanie nieee! wole jak obiektywnie mnie skrytykuje ;)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    bardzo słuszny argument! My przez pewien czas sami zauważaliśmy, że brakuje nam "kobiecego konsultanta" w teamie który by kobiecym okiem łopatologicznie co widzi kobieta. Bo często wyglądało to tak: 1. (nasza ocena zdjęcia): "Ale świetny kadr! Widzisz na dodatek to światło? A te bliki w tle i flarę" 2. (pokazaliśmy zdjęcie kobiecie): "Ale ch..... sukienka wyszła.... " 😳😳😳
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Szymon dokładnie tak jest!
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Wystarczy dużo oglądać zdjęć, dobrych fotografów. Po jakimś czasie możesz porównywać swoje prace do tych lepszych od Ciebie i szukać, co możesz ulepszyć u siebie. To naprawdę pomaga
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Hm...w sumie jest to jakiś sposób aczkolwiek ja od dłuższego czasu staram się właśnie wbrew wszystkiemu oglądać ich jak najmniej :) Ale ja zawsze byłam inna ;d
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    ja też właśnie malo oglądam innych, mało znam prac innych fotografów:) a u nas jest tak, że mężuś pomaga i krytykuje. Czasem nie jest łatwo zaakceptować jego zdanie. Potrzebuje zawsze troszkę czasu by do mnie to dotarło. Ale to jest dobre, bo ja często nie widzę, tego co inni widzą:)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Oglądanie lepszych od nas mimo wszystko uważam za bardziej rozwojowe niż opinie bliskich mi osób :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Kaśka Sawicka jeśli to jest właśnie dobrym dla Ciebie sposobem to super! Ja przestałam (ale przecież nie całkiem no nie da się ,nie :)) z kilku powodów - jednym z nich była raczej tendencja do dołowania się niż rozwijania. Także Kaśka Sawicka brawo za robienie tego w lepszej formie niż ja :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Maria De to prawda - czasem trzeba jak ja to mówię coś 'przetrawić' by dotarło na spokojnie, zwłaszcza od bliskich :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    wydaje mi się, że z oglądania zdjęć można wiele wyciągnąć, jednak to tylko ułamek tego co można wynieść poprzez merytoryczna dyskusję. I nie mówię tu tylko i wyłącznie o robieniu zdjęć, ale też o marketingu, prowadzeniu firmy, co powinniśmy/czego nie i w jakim kierunku iść :)
    Odpowiedz
    28 czerwca 2017
    Pytanie tylko kogo ogladacie jako lepszych od siebie, bo moim zdaniem powinno sie tylko ogladać tylko najlepszych na swiecie, a na pewono unikac najlepszych ze swojego podwórka, oczywiście nic im nie ujmując. A do tego merytoryczna dyskusja jak wspomina Szymon da bardzo dobre rezultaty.
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Nie słuchałem jeszcze. Jestem na urlopie
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    przerwij urlop! :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Dawid Mazur dokładnie to co sugeruje Marcin Głuszek, przerwij urlop i dowiedz się co inni fotografowie robią na urlopie :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Trzymam się mocno. Mimo że kusi to nie odpaliłem ☺️ planuje jutro w drodze powrotnej.
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
U... klientów :D I to nawet nie szukać, a jedynie słuchać. I choć w większości "oni się nie znają", to "tacy sami" przyjdą później ;)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Klienci znają się w zasadzie prawie najlepiej bo mają jedno kryterium - albo im się podoba albo nie hehehehe.
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Kasia Siwko mogą też powiedzieć "Podoba mi się, że..." lub "Brakuje mi..." :)
    Odpowiedz
    28 czerwca 2017
    Kiedys Panna Młoda przyszla do mnie z wydaniem Vogue Sposa ;) bo chciala takie zdjęcia. Byla bardzo zadowolona z finalnych zdjęć.
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
jestem bezkrytyczny wobec siebie ;)
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Podoba mi się takie podejście hahahaha i dystans do siebie także
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Tak trzymaj! Jesteś zwycięzcą!
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Krzysztof Krzemiński ;) nie inaczej!
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Polecam konsultacje u Kasia Siwko - nikt tak nie potrafi zrecenzować zdjęć jak ona hihi :D <3
Odpowiedz
22 czerwca 2017
Dziś trafiłem na te wszystkie podcasty i jestem pod ogromnym wrażeniem. Wysłuchałem LM i lecę z następnymi. Może gdzieś natrafię na odcinek ze mną :)
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Super, cieszę się, że dołączyłeś do naszej społeczności. Mam nadzieję, że podcast zainspiruje Cię do działania! Trzymam kciuki i dzięki za słuchanie. :)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
DObry czas z podcastami - wkręcam się coraz bardziej
Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Arkadiusz Jarosiewicz to super, mamy nadzieję że to dobra 'wkrętka' :)
    Odpowiedz
    22 czerwca 2017
    Kasia Siwko Tak - dzięki Agnieszka Małek
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Arkadiusz Jarosiewicz ;)
    Odpowiedz
22 czerwca 2017
Ja się pytam gdzie jest M jak Łukasz Topa
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Nie zmieścił się w okienku Skype, ale tak poważnie to mam nadzieję, że jeszcze go usłyszymy w Niezłych :)
    Odpowiedz
23 czerwca 2017
Zawsze jak w sklepie kupuję elemy cienkie jasnoniebieskie w głowie pojawia mi się ciepła myśl o Szymonie :D
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Ptaszynko Ty się nikotyzujesz?
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Ewa - od ... zawsze? :D nie widziałaś mnie nigdy na zlotach? :) dzięki nikotynie przetrwałem poprzedni rok :D ale jeszcze tylko 7 dni - obiecałem. :)
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Andrzej No nie widziałam nooo... Oh dobrze ze tylko 7 dni ;).
    Odpowiedz
23 czerwca 2017
chłopaki się napędzają! Foto.: Szymon Nykiel i Łukasz Topa (nie wiem który które :D )
Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Buahahahaha! Gdzieś Pan to odnalazł ja się pytam?!
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    chyba na Fearless Photographers to zamieścili 😂
    Odpowiedz
    23 czerwca 2017
    Kto jest łabądź :D
    Odpowiedz
    4 lipca 2017
    Łukasz & Szymon patrzcie jakie miejsce w Płd Koreii na plener :D
    Odpowiedz
    4 lipca 2017
    Jedziem tam! 🙈
    Odpowiedz
    4 lipca 2017
    Łukasz Topa Seul👌👌👌
    Odpowiedz
23 czerwca 2017
LM jak Liga Mistrzów :) Świetny podcast! Prawdziwie, rzeczowo, szkoda że tylko godzinka. Pozdrawiam ekipę! Jestem właśnie po Wenecji i widzę ile tam było przemyśleń przy każdej z klatek ! Szacunek !
Odpowiedz
23 czerwca 2017
Obrobkowy potworek
Odpowiedz
    6 lipca 2017
    mega mi się to też spodobało :D
    Odpowiedz
23 czerwca 2017
Żona mój fotoedytor
Odpowiedz
    28 czerwca 2017
    I super! Najostrzejszy pewnie :)
    Odpowiedz
    28 czerwca 2017
    Kasia Siwko krytyki nie szczędzi ;-D no i jak to kobieta widzi więcej niż chłop :-D
    Odpowiedz
27 czerwca 2017
Ja mam z tym spory problem, być może dlatego tak mało publikuję zdjęć (pomijając chroniczny brak czasu ;)). Czasem pytam męża - spojrzy męskim okiem :) ale w dwójkę zdecydowanie lepiej, burza mózgów i można działać, zazdroszczę (choć na pewno ma to swoje minusy ;) ); właśnie nadrabiam podcast z LMfoto, bo czwartek się zbliża ;)
Odpowiedz
    28 czerwca 2017
    Nie ma co sobie robić zaległości ;-)D)D
    Odpowiedz
28 czerwca 2017
Fajnie sie sluchalo.Dzieki ! Szymon Nykiel zerknij na Zalmy Berkowitz zdjecia. Czesto fotografuje nawet 20mm (przy przeslonie f8-f11) i bardzo lubie sposob w jaki to robi. Naprawde widam tam historie (czesto nie jedna) . Pozdrawiam
Odpowiedz
28 czerwca 2017
No i nadrobiłam po urlopie - dziękuje za kolejny podcast miło się słuchało:)
Odpowiedz
28 czerwca 2017
Fainy podcast dający dużo do myślenia.
Odpowiedz
30 czerwca 2017
To Jasmine Star nie nazywa się naprawdę Jasmine Star?! Czuję się tak bardzo oszukana :(
Odpowiedz
    30 czerwca 2017
    Szok co? :) ale i tak ja kocham 💕
    Odpowiedz
3 lipca 2017
Wszystko ok, super wywiad pełen informacji, ale Twoje nie, nie, nie, no nie na końcu zdań... przepraszam ale do zrzygania :)
Odpowiedz
6 lipca 2017
Szymon Nykiel przyznam się, że podcast-u z Tobą słuchałam na 3 raty - ciągle mi coś przerywało :( Ale udało mi się i nawet dzięki Tobie odkryłam funkcję taką w samochodzie, że jak słucham i wyłączę auto a później znowu ruszę to podcast odpala w tym samym momencie gdzie skończyłam - także dzięki :) A dzięki temu udało mi się nie stracić ani słowa z Waszej rozmowy :) Bardzo miłej i ciekawej zresztą też. Podoba mi się Twoje bardzo pragmantyczne i konkretne podejście do różnych tematów i fajną ważną rzecz powiedziałeś - że najważniejsze są te EMOCJE i to co dzieje się na zdjęciu niż co tam sobie siedzi bądź nie siedzi w cieniu zdjęcia.
Odpowiedz
    12 lipca 2017
    pragmatyczne podejście rulez :P choć wielu "artystów" może psioczyć na takie podejście ;)
    Odpowiedz
12 lipca 2017
wczorajszą wycieczkę do Wrocławia umiał mi Szymon Nykiel - thx! super podcast :)
Odpowiedz