Jak zorganizować swoje stanowisko do obróbki zdjęć? Czy faktycznie kalibracja monitora jest tak ważna? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się z rozmowy z Adamem Jędrysikiem.

Adam Jędrysik w sieci:

Ajem fb: facebook.com/ajem.stories/
insta: instagram.com/ajem.stories/
www: ajemstories.com/

Eyeofthelistener fb: facebook.com/eyeofthelistener/
www: eyeofthelistener.com/
insta: instagram.com/eyeofthewatcher/

instagram.com/eyeofthelistener/

facebook.com/themanwhoshoottheworld/

Vitavisionpl fb: facebook.com/vitavisionpl/
www: vitavision.pl/

Ufff, jest tego trochę, ale przynajmniej teraz nie będziecie mieć problemu z namierzeniem Adama 🙂

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis Rozmowy:

. Dzięki #22 ADAM JĘDRYSIK

Wstęp

Cześć! Z tej strony Jacek Siwko, a to jest dwudziesty drugi odcinek podcastu Niezłe Aparaty! Bardzo serdecznie witam Was wszystkich w tym wyjątkowym odcinku. Wyjątkowym z tego względu, że dzisiejszy gość jest nie tylko fotografem, ale przede wszystkim zna się na zarządzaniu barwą, kalibracji sprzętu do obróbki. Usłyszycie wiele cennych rad, które Adam Jędrysik udzielił mi w tej rozmowie.

Może zacznę troszeczkę też wyjątkowo – od przedstawienia dzisiejszego gościa. Jak już wymieniłem jego imię i nazwisko, to dodam tylko, że Adam jest człowiekiem wielu talentów, jako że jest fotografem, kręci filmy, jest związany z marką Ajem Stories, Eyeofthelistener, Vitavision i w ogóle wszystkie namiary na niego znajdziecie w opisie tego odcinka. Może nie będę za bardzo zdradzał treści naszej rozmowy – dowiecie się wszystkiego słuchając podcastu.

Chciałbym jeszcze tylko odnieść się do ostatniego odcinka z Agą Tomaszek. Pod podcastem pojawiło się bardzo dużo komentarzy i powiem Wam, że Darek Czepiel na grupie Niezłe Aparaty Podcast na Facebooku uchwycił taką jedną rzecz, którą ja powiedziałem w rozmowie z Agą , że prowadzę taką tabelkę w Excelu, w której zapisuję sobie wszystkie zapytania, które przyszły. Zapisuję sobie też, czy przyjąłem to zlecenie, czy podobało mi się. Takie rzeczy też tam sobie właśnie dopisuję. Dlaczego tak robię właśnie – o to mnie zapytał Darek.

Powiem Wam, że jedną z takich podstawowych funkcji tej mojej tabelki, jest to, że ja sobie tam zaznaczam źródła zapytań i sprawdzam, jak mi konwertują poszczególne kanały – media społecznościowe czy ruch generowany przez wyszukiwarkę, z poleceń i tego typu sprawy. Widzę, gdzie, w który kanał warto inwestować więcej energii, na wypada się mniej skupić. To są takie dane poglądowe. Ja nie jestem nadmiernie technicznym zapaleńcem prowadzenia Excela. Tak jak mówiłem Adze, nie znam się za bardzo na tych wszystkich tabelach i tak dalej, ale przede wszystkim te dane gdzieś tam mi ułatwiają prowadzenie tej mojej firmy skromnej.

Okej, to tyle tytułem wstępu do dzisiejszego podcastu. Zapraszam Was do wysłuchania rozmowy i ewentualnych pytań do Adama już na grupie facebookowej.

Rozmowa

Jacek: Dobra, to zaczynamy. Adam, fajnie, że nam się udało w końcu spotkać, bo chyba przekładaliśmy kilka razy – nie wiem, czy to nie jakiś rekord w podcaście, tak że cieszę się!

Adam: Nie wiem, jakie masz rekordy, ale faktycznie troszkę się dogadywaliśmy.

No to widać, po prostu zabiegani jesteśmy. Ty masz same warsztaty dosyć często, ja też miałem jakieś wyjazdy warsztaty i tak dalej, tak że super, że się w końcu udało. Cieszę się, że jesteś.

Również, również. Ostatnio się cały czas mijamy tylko na targach i umawiamy na kolejne daty, a faktycznie teraz chwila wytchnienia po tym wszystkim.

No właśnie. Bo widzieliśmy się w Łodzi, widzieliśmy się w Wąsowie, widzieliśmy się w Katowicach i tak cały czas się spotykamy. Może najpierw zacznijmy od takiego przedstawienia, bo może część słuchaczy nie zna ciebie.

Myślisz, że są tacy?

Myślę, że są tacy, którzy wiesz, nie mają żadnego ekranu w domu i nigdy nie słyszeli twojego nazwiska, więc może takie trzy słowa – skąd jesteś i czym się dokładnie zajmujesz?

Dobra.

Bo tego jest dosyć dużo, nie?

Jest tego trochę, to prawda. Poza fotografią, która towarzyszy mi od dobrych dwunastu lat, powiedzmy, zajmuję się też tematyką zarządzania barwą i pewnie z tej strony większość może mnie kojarzyć. Krótko mówiąc: kalibracja monitorów, urządzeń drukujących i rozwiązywanie problemów przede wszystkim z reprodukcją kolorów, z reprodukcją naszych fotografii – jak sprawić, żeby to, co widzimy wylądowało nam na papierze, żebyśmy byli z tego zadowoleni. Żeby przede wszystkim oszczędzić sobie też troszkę czasu w pracy.

Okej, jeszcze powiedz, pod jaką marką działasz właśnie w tej dziedzinie?

W tej dziedzinie marka zwie się Vitavision i można mnie spotkać dużo na Fejsie.

No to teraz pewnie w wielu głowach się rozjaśniło. Spoko. No to powiedz, jak to się w ogóle stało? Co było pierwsze: zarządzanie barwą, kalibracja czy jednak pasja fotograficzna i od tego jakby doszedłeś do tej działki technicznej?

Sorry, jakby zarządzanie barwą było pierwsze, to musiałbym być niezłym wariatem.

No freakiem mógłbyś być, ale dla mnie i tak jesteś.

I tak jestem, tak czy tak kończy się w tym miejscu – to prawda. Skąd się to wzięło? Bardzo naturalnie przyszło tak naprawdę. Pierwsze jakieś przygody fotograficzne analogowe. Wiadomo, po jednej stronie była ciemnia, troszkę było też kolorowych materiałów, no i oddałem sobie fotografię do labu, dostałem odbitki i stwierdziłem, że to nie do końca mi się podoba. Te możliwości, które niesie lab ze sobą niekoniecznie wpasowują się w estetykę, której oczekuję. Więc pomyślałem „okej, no to zeskanujmy negatyw, jest Photoshop, komputer, obrobię zdjęcia i oddam jeszcze raz do wywołania, będzie super”. Posiedziałem parę godzin nad materiałami, oczywiście nie było to wtedy nic super wyniosłego, natomiast były to jakieś tam widoczki. I wiesz, dopracowałem sobie kolory, chciałem, żeby to wyglądało w ten sposób, oddałem do labu i dostałem coś kompletnie innego niż oglądałem przez ostatnie kilka godzin na ekranie. No i zaczęły się schody, mówię „kurczę, jak to jest?”. Kupiłem sobie drogi monitor, nazwijmy to. To była gdzieś szkoła średnia – monitor za około 2000 zł. To nie było mało dla gościa, który w zasadzie zaczyna się pasjonować fotografią. Mówię „kurczę, coś jest nie tak”. No i trzeba było poszukać, skąd się biorą te problemy przede wszystkim.

No i jak się okazało, jest to niezłe bagno. Jak się okazało przez kolejne dziesięć lat, to nic nie działa tak, jak powinno. Teraz przynajmniej są jakieś materiały. Można czegoś szukać. Jest bibliografia, są fora anglojęzyczne, które można śledzić, jest trochę ludzi, z którymi można się powymieniać informacjami. Natomiast tam te dziesięć, dwanaście lat temu, kiedy internet w zasadzie jeszcze nie funkcjonował na takim poziomie jak teraz – nie było Fejsa przede wszystkim, gdzie rzucasz pytanie i dostajesz od razu tonę odpowiedzi – to nie było proste. Pamiętam, że były jakieś dwie strony, które poruszały temat, z czego jedna była tak techniczna, że po przeczytaniu kilku zdań totalnie nie wiedziałem, o co chodzi.

Jak dochodziłeś do tych rzeczy to było na zasadzie prób i błędów, wiesz, latałeś z tym całym materiałem do labu i po prostu sobie tam poprawiałeś czy po prostu uderzyłeś w tę stronę techniczną od razu, w sensie monitora i tak dalej?

Nie, nie lubię próbować. Pamiętam, że gdzieś pojawił się w labie ten standardowy tekst: „proszę sobie wydrukować odbitkę i ustawić pod to monitor”. Pomyślałem, że to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Jakieś takie techniczne myślenie towarzyszy mi od zawsze. Poza tym, faktycznie przeczytałem jakiś materiał w sieci, który pokazywał, że to trzeba zmierzyć. Zacząłem czytać, co to są te magiczne profile monitora i tak dalej. Nabyłam sobie jakieś tam tanie urządzenie, które z dokładnością nie miało wiele wspólnego, natomiast pozwalało już poduczyć się troszkę tej tematyki i zobaczyć skąd się to wszystko bierze. I faktycznie potem, metodą prób i błędów dochodziło się do kolejnych wniosków. Pojawiały się jakieś szczątkowe informacje, coś zaczynało kwitnąć w głowie i tak dalej, i tak dalej. Kolejne lata spędzone na tym temacie, no i można uznać dalej, że wiemy niewiele.

Aha, ale to cały czas mówimy o tych twoich początkach, tych twoich czasach jeszcze na kliszy czy już wtedy przeszedłeś na fotografię cyfrową w zupełności?

Na fotografię cyfrową przeszedłem w 2005 roku kupując Canona 10D i tam już… kurczę, niech sobie przypomnę… monitor chyba miałem jeszcze CRT. Miałem całkiem fajne dwa monitory. Od dawien dawna pracuję na dwóch ekranach. I jakby już wtedy coś tam wiedziałem na ten temat. Troszkę więcej niż mniej, tak że nie było to już takie totalne błądzenie po omacku i nawet pomagałem paru osobom wówczas właśnie z tym tematem – z reprodukcją zdjęć i z kalibracją sprzętu. A potem się to chwilkę uspokoiło. Nie zajmowałem się tym jakby na zewnątrz. Bardziej dla siebie, ale od paru lat – od momentu też, kiedy współpracuję mocniej z Eizo, bywam na targach w Łodzi na przykład i coraz więcej warsztatów, paneli mi się pojawia, to już jest o tym głośno, krótko mówiąc i faktycznie jest tego dużo. Dużo czasu na to poświęcam. Sporo jeżdżę po kraju, pomagając z kalibracjami i tak dalej. Tak że poza fotografią to zżera dość duży procent.

Ale to fajnie. Jesteś osobą, która dywersyfikuje źródła dochodu. Nie polegasz jakby na jednym kanale, tylko masz swoje dwa silne czy trzy nawet kanały. To wszystko jest bardzo fajne, to też rekomendujemy fotografom różnym na przyszłość. Ale to jest taki może offtopic. Powiedz, jak w ogóle doszło do twojej współpracy z Eizo?

Złapał mnie ktoś na forum, na Fejsie dość sporo rozmów się pojawiało i w pewnym momencie, tak sobie pomyślałem „kurcze, faktycznie chyba coś tam na ten temat wiem i chyba będę w stanie pomóc, więc zacząłem się troszkę więcej udzielać”. I to co mówisz też o dywersyfikacji też miało udział w tych decyzjach. Poza tą dywersyfikacją finansową to na pewno staram się nie doprowadzić do jakiegoś totalnego zmęczenia materiału. Fajnie się zajmować kilkoma rzeczami równolegle. Odpocząć od jednej, zajmując się drugą i tak gość od kolorów odpoczywa, chodząc po ulicy z aparatem, robiąc czarno-białe zdjęcia na przykład.

Natomiast gdzieś pamiętam, że faktycznie na Fejsie ktoś wyczaił. Potem odezwało się Eizo, bo była to osoba właśnie z dystrybucji. Porozmawialiśmy chwilę, okazało się, że mamy ze sobą po drodze, rozumiemy się, krótko mówiąc i że te tematy, które poruszam i przede wszystkim chyba ten background fotograficzny może też sporo pomóc. Znam problemy fotografów od tej strony najbardziej praktycznej – wiem gdzie można się rozbić o ścianę, a gdzie można się tylko delikatnie potknąć i jak temu zaradzić. Bo techniczna wiedza to jedno, a jednak znajomość tych problemów i przebywanie z nimi codziennie, no to daje dużo więcej, nie?

To, co mówisz to jest absolutnie woda na mój młyn. Powiem ci, że właśnie grają, że tak powiem, fanfary, bo powiedziałeś coś, co ja dawno mam w głowie. Ta różnica między tym podejściem takim akademickim, stricte teoria a praktyka to są dwie zupełnie różne rzeczy. Tak że to jest super, że wywaliłeś to na wierzch.

Czyli to, jak ty postrzegasz te problemy, pomaga też w lepszym zrozumieniu twoich klientów – tak nazwijmy tych fotografów, którzy korzystają z twoich usług. A powiedz mi, co jest takim najczęstszym problemem fotografów, którzy gdzieś tam się do ciebie zgłaszają po pomoc?

Kurczę, dobre pytanie. Tak naprawdę najczęstszym problemem chyba są za ciemne zdjęcia, które wychodzą. To jest standardowy problem, że pracujemy w bardzo ciemnych pomieszczeniach, a to jest też jeden z takich problemów, które najbardziej rzutują na postrzeganie obrazu.

Wiesz, jakby te rozmowy wszystkie kalibracyjne i tak dalej, to brzmi to tak straszliwie czasem nudno. Nawet ostatnio robiąc panele staram się uciekać od tych rozmów typowo technicznych, bo fotografowi to tak naprawdę niewiele mówi. Natomiast, jeżeli tylko trafimy do takich osób, wiesz „a słuchaj, masz może za ciemne odbitki – widzę, jak pracujesz”. „No tak, zdarza mi się to”. Momentalnie jesteśmy w stanie zareagować. Te rozmowy też natywnie są w stanie znaleźć ten problem, który może wystąpić i faktycznie to działa.

Myślę, że to jest najczęstsze, że faktycznie pracujemy po ciemku, bo wtedy wszystko to, co jest na monitorze jest doskonale widoczne. Możemy zarządzić wszystkim, co jest w najciemniejszych cieniach. Potem oddajemy te odbitki w druku i okazuje się, że jest jedna wielka ciemna czarna plama i pod tym kątem doskonałym casem był Rafał Bojar, i jego też często wspominam na warsztatach. On faktycznie ze swoją fotografią i tutaj – to akurat na pewno znamy – do takich bardzo mrocznych zakamarków i w zeszłym roku miał z tym problem, krótko mówiąc. Byłem u niego raz na kalibracji, mimo że znaliśmy się dobre dwa lata, to właśnie po tym czasie do niego przyjechałem. Był problem z wydrukiem – to, co Rafał zaplanował sobie, żeby było na zdjęciu w tych cieniach, żeby coś tam jeszcze majaczyło, żeby jeszcze tam się pojawiał jakiś detal, no to na papierze wychodziło totalnie czarne i trzeba było tej sytuacji zaradzić.

Natomiast też to był też może nie tyle problem, co Rafał ma po prostu swój klimat tego całego stanowiska i zadbanie o to, żeby miał je delikatnie bardziej niż mniej oświetlone, no to też było poszukiwanie pewnego konsensusu.

Czyli to już nie była kwestia samego ekranu czy kalibracji, tylko tego wszystkiego, co się dzieje dookoła, tak?

Tak naprawdę to określenie „kalibracja monitora” to tak brzmi, że przychodzi koleś, kliknie coś na monitor, kliknie next, next i wyjdzie.

No właśnie tak to wszyscy wyobrażają sobie.

Tak, natomiast tutaj najważniejsza jest kalibracja użytkownika i stanowiska. To trzeba, wiesz, monitor postawić na stanowisku i dostosować do tego użytkownika, tak żeby żaden z tych elementów nie przeszkadzał sobie w pracy. To ma po prostu działać. To musi funkcjonować jako całość. Nie da się tego zrobić osobno, bo kalibracja monitora to nie jest ustawienie go do jakiś jednych zadanych parametrów, a wpisanie go w to środowisko pracy i też zwracanie uwagi na to, jak użytkownik, jak fotograf postrzega ten obraz i czego oczekuje.

Rozumiem. Wiesz co, jak teraz powiedziałeś o tym środowisku pracy, rozejrzałem się po moim biurku i zobaczyłem trochę kabli za dużo, i aparaty, i tak dalej – chyba muszę się za to zabrać dzisiaj, ogólnie odkopać mój komputer, bo trochę przysypało.

Dobrze, że to jest podcast, bo moje biurko też nie wygląda obecnie najlepiej.

No dobrze, to jest właśnie jeden z powodów, dla którego nie wchodzimy w wideo z podcastem, chociaż w zasadzie to i tak nie widać tego, co jest na biurku.

Z Michałem zrobiłeś.

Wiesz, to było jakby w drodze wyjątku. Ale powiem ci, że jednak preferuję tę wersję audio i chyba przy tym zostanę. Natomiast my się przyznaliśmy do tego, jaki mamy bałagan, a pewnie słuchacze też mają, tak że jak ktoś słucha to może będzie miał taką motywację, żeby biurko na przykład uporządkować.

Często to jest tak, że jak umawiamy się na kalibrację to słyszę „dobra, to posprzątam na biurku”, „a jakie mam mieć otoczenie” i tak dalej. Albo „wstydzę się ciebie zaprosić, bo pracuję w dziwnych warunkach”. Kurczę, no wiesz, po to jestem, po to przyjeżdżam, żeby te warunki w jakiś sposób ogarnąć. Jasne, że to nie zawsze będzie super stanowisko, które jesteśmy w stanie wykreować, ale można się pozbyć jakiś tam największych problemów i chyba po to jest ta pomoc, nie?

No tak. Powiem ci, że w różnych warunkach ludzie pracują. Nawet jak pokazywał mi Wojtek Chrapek – jeden z gości podcastu – kiedyś takie zdjęcie, zanim miał biuro swoje, to pracował w salonie i wiesz, to nie że same nawet stanowisko, ale to że tam z dzieciakami na kolanach, co zresztą mi się też czasami zdarza.

Kurczę, ale to jest bardzo częste. Staram się też do tego podejść w jakiś taki życiowy sposób, bo często się przewijają takie informacje „powieśmy sobie na suficie świetlówki”, „pomalujmy ściany” i tak dalej, i tak dalej. Natomiast, kurczę, często pracujemy – tak jak mówisz – w salonie i jak odwiedzam osobę, odwiedzam fotografów, to nie da się tam zaaranżować takich rzeczy. Było paru wariatów, którzy powiesili sobie laser ze świetlówkami w pokoju, wiesz, z telewizorem, tylko dziwię się, że nadal mieszkali z żoną w tym momencie. Inaczej: że żona mieszkała z nimi.

No tak, bo to nie jest po drodze.

Było kilku wariatów, którzy przemalowali sobie pokój – nie idźmy w skrajności. Fajnie jest wykluczyć jakieś największe problemy, ale nie ma też sensu popadać w jakąś paranoję. Natomiast sytuacje, kiedy wchodzę i widzę zieloną ścianę, no to mówię, że z tym coś trzeba zrobić i akurat warto zrobić. Ostatnio na przykład odwiedzając fotografa pytam, jaki ma problem ze zdjęciami, a on do mnie na to „wydaje mi się, że mam troszkę zbyt zielone odbitki”. Patrzę po tej ścianie, mówię „kurczę, jak myślisz, dlaczego?”.

No tak, czyli po prostu ściana promieniowała na ekran i…

Znaczy wiesz co, to nawet nie promieniowała – to znowu takie techniczne zagadnienie. Jak mamy kolorowe otoczenie dookoła siebie, to oczy nam się znieczulają na ten kolor, który występuje, powiedzmy, w nadmiarze. Czyli zielona ściana za monitorem sprawiła, że widzimy coraz mniej zielonego i zaczynamy go dowalać do zdjęć. To takie, wiesz, proste zjawisko tak naprawdę, na które często też nie zwracamy uwagi. A z drugiej strony, jak się kładzie odbitkę i ogląda przy świetle, na które bije zielona ściana, to oczywiście też siłą rzeczy musi ona być troszkę zielona.

No tak, ale to jest jakby ten temat, który poruszałeś kiedyś tam na jednym ze swoich live’ów. Pokazywałeś taki przykład tego, jak oczy kłamią. Pokazałeś dwa kwadraty szare, które były dokładnie tego samego koloru, natomiast one były przedstawione na różnych tłach i faktycznie dawało to takie wrażenie, że one są zupełnie inne, mimo tego że były takie same. A powiedz, w idealnym świecie, jak takie stanowisko by wyglądało do obróbki czy powinno wyglądać?

W idealnym świecie jest tak, że ustawiamy sobie jaskrawość monitora na takim poziomie, żeby – teraz zaczyna się takie bardzo brutalne, długie zdanie – pięćdziesięcioprocentowa szarość wyświetlana na monitorze powinna odpowiadać temu, co jest za monitorem, takiej jasności. Najłatwiej o tą pięćdziesięcioprocentową szarość w Lightroomie. Tam jest tło za zdjęciem w takiej szarości, jak niegdyś był Photoshop jeszcze – od jakiejś wersji zaczęli robić czarny interface, nie wiedzieć dlaczego. Natomiast można go sobie spokojnie przestawić na ten, który był kiedyś i faktycznie taka jasna szarość na monitorze i otoczenie dookoła niego powinny się w miarę zlewać. To raz, że pozwala nam fajnie pracować – komfortowo, nie ma kontrastu dużego, nie męczą się oczy etc., a do tego jeszcze poprawnie definiujemy półtony na zdjęciu i to, czego nie widzimy tak naprawdę i co tam gdzieś w cieniach delikatnie sobie pulsuje. Tego nie będzie też na papierze. Nie ma sensu widzieć więcej na monitorze niż potem papier będzie w stanie przenieść.

Też jest takie błędne twierdzenie jest, że musimy wydrukować to, co widzimy na monitorze. Natomiast jest to troszkę inaczej. Na monitorze powinniśmy zasymulować to, co wyjdzie na wydruku.

Rozumiem, czyli tu nie chodzi o to, żeby, wiesz, mówiąc tak kolokwialnie, zmienić klientów. Że tutaj przygotujesz sobie zdjęcie, które na monitorze super właśnie wygląda, a potem w wydruku album dostaną taki trochę nie bardzo.

Wiesz co, to jest częsty problem tak naprawdę. Jakby wszyscy, każdy fotograf słyszał już to określenie „szerokogamutowy monitor”. Że wyświetla super turbo kolory i wszystko jest piękne, tylko tak naprawdę potem trzeba się zastanowić, gdzie te piękne kolory będą oglądane, bo jeśli wrzucamy sobie zdjęcia do sieci i drukujemy fotoalbumy, to tych kolorów nie jesteśmy w stanie przenieść, więc posiadanie i praca na takim monitorze to jest w ogóle absurd pod kątem ekonomii działań. Musimy potem te zdjęcia znowu konwertować i zastanawiać się, czy to wyjdzie tak czy to wyjdzie inaczej. Tak że to też jeden z takich, powiedzmy, że problemów w naszej pracy.

Natomiast nie robimy tego nigdy pod klientów. Zawsze to słyszę: „Po co kalibrować monitor? Po co się tym w ogóle zajmować, skoro klient to obejrzy na telefonie, tablecie, monitorze, telewizorze w trybie filmowym, gdzie jest podbity kontrast na maksa, na jakiś dziwnych laptopach” i tak dalej.

Miałem się ciebie o to zapytać, bo klienci najczęściej – tutaj są jakby dwie wersje dla mnie – że klienci najczęściej albo mają jakiś, powiedzmy, monitor, nie powiedziałbym, że ‘98, ale rok 2000 i tak dalej, jakiejś firmy, która nie za bardzo dba o takie szczegóły, jak naturalne odwzorowanie kolorów, albo właśnie na tych telewizorach, tak jak ty mówisz. A druga wersja taka, która sobie pomyślałem, że jeżeli ja na przykład pracuję na Macu i moi klienci też najczęściej oglądają to na tych swoich Retinach czy w telefonie, czy na laptopach swoich, to oni w zasadzie widzą to, co ja, nie? Więc jeżeli ja bym sobie jakoś tam specjalnie kalibrował i tak dalej, robił jakiś mega wypas, to nie wiem, czy oni na tych starych monitorach zauważą jakąkolwiek różnicę.

Tak naprawdę nie ma się co oszukiwać. Klient pewnie różnicy nie zauważy. Poza tym to już wkraczamy w takie techniczne tematy, których naprawdę chciałbym unikać, ale przyzwyczajenie do swojego ekranu, nazwijmy to – to co mówiłeś, że oczy czy mózg nas oszukują i jakby sprowadza sobie biel zawsze do pewnych wartości, jest w stanie jako biały postrzegać bardzo wiele rzeczy. Nawet pokazałem takie trikowe zdjęcie ostatnio na warsztatach, gdzie na białym talerzu leżą truskawki i to całe zdjęcie jest mega mocno, naprawdę mega mocno wprowadzone w cyjan. I po, wiesz, pięciu minutach, kiedy patrzymy na tę fotę to zaczynamy widzieć czerwone truskawki i biały talerz, tak że dzieje się coś naprawdę dziwnego.

Chodzi o to, żebyśmy to zrobili przede wszystkim dla siebie, żebyśmy sobie oszczędzili czasu, kiedy robimy jakieś, wiesz, wydruki, odbitki, książki i tak dalej, żeby być na jakimś poziomie ustandaryzowanym, żeby z drukarnią rozmawiać w tym samym języku. I tak naprawdę to, że klient ogląda to na różnych urządzeniach to who cares. Bo to jest tak samo, jak z muzyką. Ostatnio też ten przykład cały czas przytaczam na warsztatach. Muzykę się masteruje na monitorach, na głośnikach, które kompletnie nie wprowadzają zniekształceń, a słuchamy potem tego na słuchawkach za 3 zł. I czy kogoś tak naprawdę obchodzi, że tak bardzo degradujesz muzykę czy obraz? Albo używamy equalizera, podbijamy na maksa basy i uważamy, że to jest wow, to jest super. Dokładnie tak samo jest z fotografią. Tylko z jakiegoś względu, nie wiem, fotografowie nie chcą czy nie widzą potrzeby, żeby kreować świadomie obraz, co też jest w sumie dziwne, bo wiesz, jeździmy na warsztaty, uczymy się, kupujemy masę sprzętu, czytamy mega dużo rzeczy, dyskutujemy na forach, a potem okazuje się, że na ostatniej prostej po prostu wykładamy się i obrabiamy zdjęcia na czymś przypadkowym. To tak, jakby siedzieć przed monitorem w kolorowych okularach tak naprawdę – analogia.

Czyli tutaj, takie słowo klucz to jest powtarzalność tych efektów, które otrzymujemy w laboratorium, czyli niekoniecznie…

Wiesz co, raz, że w laboratorium, ale wydaje mi się – ostatnio bardzo często, tak jak wspominałeś, ten webinar, który robiłem przed Boringami, na targach w Łodzi też poruszałem ten temat – znaczenie kolorów w kreowaniu emocji w obrazie. To jest ważna kwestia. Ostatnio, swoją drogą polecam, byłem w kinie na Pięknej i Bestii. Film kolorystycznie tak książkowo poprowadzony, że jakby świadomość tego, w jaki sposób kolor decyduje o emocjach sprawiła, że muszę to obejrzeć jeszcze raz, bo się mega mocno skupiałem na tej tematyce, bo było to naprawdę super zrobione. I jakby nie panowanie nad gradingiem materiału, nad cieniami, światłami, jasne – w 80% sytuacji, kiedy robimy super kolorowe i jasne zdjęcia, to tam nie ma wielu niuansów. Natomiast sytuacja Rafała, o której wspomniałem, doskonale pokazywała, że chciał uzyskać jakiś obraz i nie mógł tego uzyskać. I to jest problem, z którym warto walczyć.

Rozumiem. A to wiesz co, tutaj kwestię ciekawą poruszyłeś. Kwestia znaczenia kolorów i tego, jak używać kolorów na zdjęciach. Ostatnio dotarła do mnie taka informacja – nie jest to znowuż nic takiego odkrywczego, natomiast dla tych, którzy tylko i wyłącznie robili zdjęcia cyfrowe, to jakby rozumienie fotografii czarno-białej jest może spłycone przez to. Zawsze ta konwersja działa się już poza aparatem, czyli już na monitorze, a tutaj rośnie taki trend, żeby fotografować w trybie live view na tych ustawieniach monochromatycznych i jakby oglądaniu tego, co się rejestruje tylko w czerni i bieli. Wtedy kolor cię nie rozprasza i zwracasz baczniejszą uwagę na to, jak światło tam operuje na tym zdjęciu. W sensie, że po prostu kolory potrafią odciągnąć uwagę.

Jasne, tylko widzisz – fajny temat poruszyłeś, bo i jedna, i druga opcja potrafi nieźle wyprowadzić na manowce. Ja od dawna, naprawdę od dawna, wiesz, jak fotografowałem Canonami, to miałem ustawiony właśnie czarno-biały podgląd. Teraz, jak wchodzę w Sony, to mam też elektroniczny wizjer i z reguły na 99% sytuacji mam foty czarno-białe i w ten sposób fotografuję.

Znaczy, na wizjerze masz podgląd?

Tak, na wizjerze mam cały czas czarno-biały obraz, bo jakoś tak jest, że też bardzo wiele zdjęć u mnie po prostu kończy jako czarno-biel, co jest dziwne, bo ten gość zaczyna gadać o kolorach w obrazie, o tym, jak działają na emocje, no to „pokaż swoje zdjęcia”, a tu sru czarno-białe.

Natomiast jest to częsty problem na przykład, gdy fotografujemy z Marzeną na imprezach, to już parę razy dostałem dość solidnie w łeb z racji tego, że oświetlałem sobie scenę na przykład lampami gdzieś na zabawie i powiedzmy, że nie zwróciłem uwagi na niektóre niuanse. Jako że też miałem zamysł ten sceny mocno czarno-białej, natomiast często jest tak, że jedno z nas obrabia cały materiał i faktycznie występowały tam pewne niezgodności, tak delikatnie mówiąc.

Jakie niezgodności, powiedz, chodzi o balans bieli?

Balans bieli to też jest moim zdaniem taki dość duży mit i ta pogoń za poprawnym balansem bieli… Tak naprawdę, co oznacza poprawny balans bieli? No ale o tym możemy za chwilę. Faktycznie wiesz, bardzo dużo takich dystraktorów kolorystycznych, że ktoś ma, nie wiem, dziewczyna ma super-fioletową sukienkę i to kompletnie nie pasuje do sceny, mimo że w czarno-bieli to całkiem nieźle gra.

Ostatnio miałem takie krótkie panele w Łodzi i pokazywałem swoje zdjęcia streetowe, i jedno z nich jest super przykładem i cały czas poruszałem tematykę Alexa Webba. Jedno zdjęcie po prostu wiesz, kompozycja grała tam kolorystycznie. To był gość w niebieskiej koszuli, który szedł na tle niebieskich domów porośniętych zieloną roślinnością – bluszczem czy innym tam zielskiem. I to kolorystycznie grało. Kiedy to zdjęcie zrzucić do czarno-bieli, to to jest fota kompletnie o niczym. Tam nawet światło było dość płaskie. Po prostu idzie koleś i wszystko jest czarno-białe. Zupełnie bez sensu. Jakby wziąć część zdjęć Alexa Webba, to też myślę, że można uznać, że część jest zupełnie bez sensu. Pewnie, że geometrycznie tam się wszystko fajnie układa, natomiast tak największą robotę robi kolor i ten kontrast. Nawet jeśli tam nie ma treści i zdjęcie jest, brutalnie mówiąc, o niczym, to kolor tam powoduje, że ten obraz jest estetycznie przyjemny, chce się na niego patrzeć, bo jest ciekawie złapany i jest w nim jakaś rozmowa, jakaś interakcja pomiędzy tymi barwami. To też jest ważne. Tak że fotografując z czarno-białym wizjerem czasami możemy sobie zrobić delikatne ała.

No tak, jeżeli to kolor ma pełnić formę takiego głównej składnika. Dobrze. To powiem szczerze, teraz troszeczkę mnie podkręciłeś do tego, żeby wrócić do tego balansu bieli, bo nie wiem, czy dobrze usłyszałem czy te słuchawki, które mam mnie nie zmyliły, ale powiedziałeś, że to jest mit. Dlaczego?

Na pewno dobrze usłyszałeś.

W sensie, prawidłowe odwzorowanie balansu bieli czy tam ustawienie go na aparacie.

Właśnie widzisz, to co mówisz, prawidłowe odwzorowanie balansu bieli – z reguły jest tak, że jak scena by nie była oświetlona, co by się na niej nie działo, to szukamy białego elementu i chcemy, żeby białe było białe.

No albo szare, żeby było szare.

Jasne. Generalnie spróbujemy neutralne sprowadzić do neutralnego i to jest jakiś tam nasz pierwszy cel w tym działaniu. Tymczasem taki kluczowy i prosty przykład, jeśli sobie siedzimy przy świetle świecy, to powiedz mi, czy białe jest białe czy jest po prostu żółte, bo cała scena jest ciepła, nie?

Wiesz, to jest kwestia tego typu, tak jak mówisz, że zależy od oświetlenia, jak wygląda dany kolor.

No właśnie, ale tym jest balans bieli – jeśli postawimy sobie checker w scenie oświetlonej świecą, klikniemy sobie w szare pola, to całą tą scenę sprowadzimy do takiej kolorystyki, do takiej tonalności, jakby ona była oświetlona światłem dziennym i tak naprawdę mózg nie wie do końca, co się dzieje. Bo widzi, że pali się świeczka, teoretycznie widzi sytuację, która jest spowodowana przez to całe oświetlenie i cały ten klimat powinien być utrzymany, natomiast jest to oświetlone światłem, jakie znamy ze słońca, z dnia i coś już tutaj zaczyna nie grać, nie? Tak samo sytuacje w filmach, kiedy są nocne sceny i wiadomo, że ciężko byłoby nakręcić nocną scenę, która jest po prostu ciemna, więc trzeba ją jakoś oświetlić. Oświetlają ją niebieskim światłem i to robi klimat. Jeśli zrobimy tak zwany poprawny balans bieli, czyli białe będzie białe, a nie niebieskie, to w tym momencie stracimy cały nocny klimat.

Dobra, czyli jesteś za tym, żeby ewentualnie nie odfiltrowywać tego żółtego światła, jeżeli chodzi na przykład o zdjęcia, nie wiem, w kościele czy w tego typu podobnych sytuacjach?

Wiesz co, jestem za tym, żeby tworzyć obrazy takie, jakie czujemy, jakie chcemy. Żeby widzieć, jakie obrazy robimy przede wszystkim. Dlatego zawsze powtarzam, że głównym i w zasadzie jedynym tak naprawdę narzędziem, na którym jesteśmy w stanie zobaczyć nasze fotografie to jest monitor. Jeżeli na monitorze widzimy coś, co chcemy stworzyć i wiemy, że to ma być troszkę bardziej ciepłe niż mniej, to tak zróbmy. Nie można biegać po kościele z checkerem i za każdym zdjęciem ustawiać sobie balansu bieli w odpowiednim miejscu, tak jak ma być. No nie o to chodzi w fotografii, tak mi się wydaje.

A z drugiej strony popatrzmy sobie na foty, które nas inspirują, która nam się podobają i powiedz mi, jak wiele tych zdjęć ma poprawny balans bieli i jak wiele z tych zdjęć wygląda na kompletnie nieobrabiane. Myślę, że nie ma takich.

Akurat powiem ci, że a propos obrabiane-nieobrabiane, to ja szczerze mówiąc jestem zwolennikiem tego rozwiązania, żeby robić zdjęcia już poprawne w aparacie.

To jest kolejny mit, to jest kolejny mit.

Nie, ale zobacz: jak ja sobie zmierzę, jak wygląda szary w danych warunkach oświetleniowych. Ustawię sobie ten custom white balance na aparacie, to w wielu przypadkach, poza jakimiś takimi ekstremami, że mam, wiesz, kościół, w którym masz trzy czy nawet więcej osobnych ustawień, które powinienem mieć – nawet na przykładzie takiego wchodzenia, wiesz, panna młoda wchodzi z ojcem czy z kimś tam, czy z tym przyszłym mężem do kościoła, i idą do ołtarza, i wiesz, przy drzwiach wejściowych jest inne ustawienie, na środku kościoła jest inne, bo tam są już jakieś żarówki, przy ołtarzu jest jeszcze świeczka i tak dalej, to światło się miesza i w tym momencie muszę wprowadzić korektę gdzieś tam na monitorze, bo nie jestem w stanie zmierzyć, jak akcja trwa pięć sekund, to nie jestem w stanie zrobić trzech pomiarów na jednym aparacie.

Nie no pewnie. Ale też dlatego pracujemy w RAW-ie. Możemy sobie to wszystko zrobić w postprocesie.

Tak, ale widzisz Adam, ja mówię o tym, że jak idę sobie na przykład na sesję i sobie mierzę custom white balance ustawiam w tym, no to później zrzucam to na komputer i w zasadzie jedyne, co muszę zrobić, to tam trochę podbić kontrast i, powiedzmy, ekspozycję zwiększyć – w dużym skrócie tak wygląda moja obróbka.

No jasne, tylko wiesz, jeśli tylko mówisz, że white balance ustawiasz sobie na aparacie i jest on spójny dla całej sesji w tym momencie, to też ustawienie balansu bieli post factum, ustawienie go sobie w Lightroomie, w Capture One’ie czy tam innej obrabiarce na jednym zdjęciu i synchronizowanie z wszystkimi, to jest mniej więcej ta sama robota tak naprawdę.

No niby tak, ale tak sobie myślę, że nie wiem, czy to na pewno zadziała na całą sesję, bo tu masz różne sytuacje. I chodzi mi o taką sytuację, że idziemy sobie z parą do parku i dajmy na to, przez liście filtruje się światło i masz taką zieleń, to wiesz, tak sobie robisz pomiar, a idziesz na przykład tam do jakiegoś innego cienia, to tam sobie zmierzysz i chodzi mi o to, że w tych sekwencjach masz jakby dobry. Rozumiesz, o co chodzi?

Aha, jasne, cokolwiek ułatwia pracę jest dobrym rozwiązaniem tak naprawdę. Jeśli taki system pracy ci się sprawdza i wolisz sobie pomierzyć w danych scenach, i wprowadzić tę korektę, żeby potem już zaimportowane materiały obrabiać, to pewnie, że to funkcjonuje. Poza tym wiesz, mówisz też o sytuacji światła dziennego, czyli tam ten poprawny balans bieli czy ten mit, o którym mówiliśmy jest jak najbardziej poprawny, bo z reguły to słoneczne światło to jest światło, do którego dążymy z reguły na tym balansie bieli. Tam to białe jest białe, krótko mówiąc. Przynajmniej z reguły. No suknia nigdy praktycznie nie jest biała z wielu dziwnych względów, ale chcemy, żeby biała była. Więc tutaj dążenie do tego w takich naturalnych sytuacjach jest jak najbardziej uzasadnione.

Natomiast mówiłem o takich troszkę bardziej skrajnych sytuacjach. Odbieramy sceny, mózg renderuje nam w głowie sceny na bazie przyzwyczajeń. Często moje pytanie, jakiego koloru jest śnieg w pogodny dzień z czystym niebem. Wszyscy krzyczą „biały, biały, biały”. A śnieg wtedy jest niebieski, bo odbija się w nim niebo, tylko jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że śnieg jest biały i tak nam ten obraz powstaje w głowie. I tak w sytuacji, o której mówiłem, kiedy oświetlamy scenę ciepłym światłem świec, żarówkami, etc. to też nie możemy w tym momencie obrazu zrobić na takiej bazie, że białe jest białe, bo to wprowadza taką dziwną konsternację w głowie. Wiemy, że ta scena powinna być ciepła, a nie jest. Zachód słońca, który ma sprowadzony balans bieli do tego, żeby wszystko było białe, no to tracimy jakby najwięcej plusów tej godziny, no poza tym, że światło jest wtedy bardzo fajne, jest nisko i fajnie się leją cienie po obrazie. No to jednak to ciepło tej sytuacji też fajnie pokazać po prostu, nie?

No to już wiem, o czym ty mówisz. Patrz, ale może być też taka sytuacja – ja zresztą kiedyś słyszałem taką opowieść koleżanki mojej żony, która gdzieś tam opowiadała o zdjęciach ślubnych, które dostała od kogoś, od jakiegoś fotografa i stwierdziła, że „o, ta moja suknia nie wygląda, jakby była biała”. A to chodziło o zdjęcia, które były już gdzieś tam na weselu. Wiadomo, jakie jest oświetlenie czasami na weselu. Są te wszystkie reflektory.

Wiadomo. Kiedyś miałem agregata, który przyniósł mi zdjęcia z fioletowym człowiekiem, bo akurat oświetliła go jedna z LED-owych lamp i zapytał mnie, jak zrobić, żeby ten człowiek wyglądał normalnie. Nie wiem no, poczekać aż…

To czarno-białe.

Poczekać aż przestanie być oświetlony fioletowym światłem. To jest jedno z prostszych rozwiązań, no bo tak było krótko mówiąc. Tutaj nie bardzo jesteśmy w stanie skorygować aż tak skrajne światło.

A co do białych sukienek, to jest częsty nasz problem, bo te suknie nigdy, cholera, nie chcą być białe. Tam jest dużo wybielacza optycznego w tym materiale i to jest cholernie zwodliwa sprawa, bo ta suknia nie dość, że nie jest dla nas biała, tylko jest delikatnie niebieska, bo też to co jest trochę bardziej niebieskie wydaje nam się czystsze i wydaje nam się bardziej białe. Tak samo działają proszki do prania i tak dalej, i tak dalej. To w dodatku my oczami widzimy jeszcze zupełnie coś innego niż widzi nasza para. Z reguły jest tak, że jak sobie zaczniemy pobierać balans bieli z sukni, to całe zdjęcie się mocno zażółca, bo ta suknia jest niebieska. Aparat widzi jeszcze bardziej niebieską niż nasze oczy, bo tam się odbija po prostu światło ultrafioletowe i jeszcze kawałek zakresu, którego my nie widzimy, kawałek zakresu UV jeszcze trafia do sensora i to wygląda zupełnie inaczej.

No rozumiem. Słuchaj, to tylko gwoli takiego ogłoszenia, że jeżeli ktokolwiek ze słuchaczy kiedykolwiek miałby jakieś pretensje – może nie pretensje, ale jakieś reklamacje odnośnie koloru sukni, to fotograf powinien wysyłać pannę młodą na przeszkolenie do ciebie odnośnie białego.

Stary, nie – ja mam absolutnie zabronione rozmowy o kolorach w kontekście ciuchów. Kiedyś kumpela zapytała, jakiś taki temat był, nie pamiętam skąd się to wzięło, którą sukienkę, to zapytałem: „a w jakim iluminancie będzie ona oglądana?”. Wiesz, krótka konsternacja, o co chodzi. Oczywiście to było w żartach. Nie jestem aż takim zeschłym wariatem, żeby się ubierać pod… a może jestem?

Nie no wiem, może zostawiamy kwestię tego odczucia tym, którzy będą słuchali. Natomiast ja rozmawiając z tobą wiele razy nie odniosłem takiego wrażenia. Ja się bardzo boję freaków, ale tobie jeszcze bardzo dużo brakuje.

Staram się do tego tematu podchodzić mocno życiowo. I cieszę się, że nawet nawet po tych paru latach współpracy z Eizo nie odpływam gdzieś, nie mówię „musisz kupić monitor za 10 000 zł, bo na tańszym nie da się pracować”. Pewnie, że się da. Jest troszkę mniej wygodnie może. Więcej błędów może powstać podczas takiej pracy, aczkolwiek, kurcze, podchodźmy do wszystkiego normalnie. Nie sprzedawajmy nerki za monitor, natomiast fajnie jest sobie pozwolić na dobre narzędzie, jeżeli jesteśmy w stanie wypłacić sobie kilkadziesiąt tysięcy za nasz sprzęt fotografujący i zastanawiamy się nad nowym obiektywem, to może warto też pomyśleć, czy obraz z tego obiektywu będzie wprowadzał na tyle nowości do pracy czy może lepiej zadbać o coś innego. Monitor jest mało cool tak naprawdę.

Jakby ktoś właśnie chciał zacząć taką, powiedzmy, ulepszoną wersję swojego studia fotograficznego od zakupu monitora, to co byś poradził? Gdzie szukać informacji, na jaki model polować dla takich początkujących freaków, tak ich nazwijmy?

Ciężko powiedzieć, jaki model i początkujących freaków. Mam tak szerokie zapytania, jeżeli chodzi o budżet i pomysły na wybór monitora, że ciężko to uśrednić, chociaż z reguły gdzieś tam budżet około 3000 zł się przewija najczęściej. Natomiast fajnie jest mnie odnaleźć i zapytań po prostu. Z chęcią doradzę. Ta sytuacja na rynku się zmienia dość dynamicznie bym powiedział.

Dobrze, to zapytam może inaczej. Z jakim wydatkiem, z jakim kosztem właśnie trzeba się liczyć? Czy to jest to owe 3000 zł czy więcej?

Powiem tak, sensowna rozmowa, podstawa zaczyna się gdzieś około 1500 zł. Zaczynamy wchodzić w jakiś tam świat, chociaż są to jeszcze modele biurowe, jednak dość przewidywalne w pracy. Tak jak mówię te 3000 zł, to jest 24”, które są na dobrym poziomie i to jest monitor, który posłuży już nam na pewno troszkę dłużej. Tanie niuanse, jak szerokie gamuty, kalibracje sprzętowe, zostawmy to w cholerę na razie, nie mówmy o takich rzeczach.

Okej, zapytam może troszeczkę z innej beczki, bo ten temat mnie też osobiście dotyczy. Przyznałem się, że jestem macowcem tak zwanym. Powiedz, jak ktoś właśnie polega na takich monitorach czy ekranach będących jednocześnie komputerem, wiesz, chodzi mi o iMaci głównie. Nie podejrzewam, że wiele osób, tak jak Tomek Kornas, potrafi obrobić całe wesele na małym monitorze laptopa. Gdzieś słyszałem taką opinię, że ogólnie Maci mają fabrycznie nienajgorsze te ustawienia i czy to jest prawda czy to jest kolejny mit?

Wiesz co, Maci nie są tragiczne. To prawda. Natomiast mają dużo dziwnych błędów w wyświetlaniu i to nie jest super idealny obraz. Najgorsze chyba, co jest w iMacu na przykład, to że matryca jest błyszcząca. Innych przykładów lepiej tu nie przytaczać teraz. Wiesz co, kontrast jest dużo bardziej podbity, te obrazy na Macach są po prostu ładne. I to tak naprawdę jest wada, kiedy pracujemy z obrazem, bo widzimy ładny obrazek, a powinniśmy widzieć naturalny. Często jest tak, że jak zmieniamy monitor i przyjeżdżam z jakimś Eizo i zostawiam na biurku, mówię „o jejku, jakie te zdjęcia teraz są brzydkie”. Mówię „nie, one zawsze były brzydkie, teraz twoja w tym głowa, żeby zrobić, żeby były ładne”. Znaczy „brzydkie” to jest duże uogólnienie, ale faktycznie one są dużo mniej atrakcyjne niż na ekranie, gdzie jest delikatnie podbity kontrast, gdzie to wszystko się błyszczy. Wiadomo, tak samo jest z odbitkami. Odbitki na glossie, czyli na błyszczącym papierze wyglądają po prostu atrakcyjniej, nazwijmy to. Tak że to jest mylące krótko mówiąc.

Ja powiem szczerze, mam chyba sadomasochistyczne podejście, bo wolę na matowym papierze odbitki drukować.

Dlatego szukałem takiego słowa, które to może określić, bo one są takie bardziej atrakcyjne, ale nie chciałem używać słowa odpust na przykład. Ale to jest coś takiego, że na pierwszy rzut oka to faktycznie wygląda takie wow, to błyszczy, to jest glossy, jest super. Ja na przykład uwielbiam totalnie matowe papiery, uwielbiam baryty, uwielbiam wszelkie fajne arty i to nawet, jak się klientom pokaże coś takiego, to momentalnie pojawia się efekt wow. Natomiast jak położysz obok tego błyszczące, to tam jest głębsza czerń, to wszystko jakby troszkę bardziej żyje.

No wychodzi bardziej ze zdjęcia.

Dokładnie.

A słuchaj, tak krążymy wokół tego tematu wydruków, labów i tak dalej. Pamiętam, na początku tej twojej opowieści o kolorach i o druku, pojawił się ten temat ustawiania, czyli takiej porady od laboranta, że to proszę sobie ustawić ten ekran – czy co on tam powiedział – w stosunku do tej odbitki.

Tak, tak.

Taka była porada. No więc okej, powiedziałeś, że to jest zła metoda, ale w związku z tym ja chciałem ciebie zapytać – w zasadzie jest tak, że jakby wysłać jeden plik, nawet, powiedzmy mając dobrze skalibrowany monitor i posiadając takie właśnie stanowisko do pracy nad obróbką, o którym mówiliśmy na początku, to ten sam plik inaczej pewnie wypadnie w druku, wiesz, w wielu różnych labach. I w związku z tym teraz wracam do tego pytania: czy to nie jest tak, że właśnie trzeba się też dostosować troszeczkę do labu, z którego się korzysta?

Wiesz co, nie. Trzeba dostosować lab do siebie bardziej. Wybrać taki punkt, który jest przewidywalny. Jeśli ustawimy sobie…

Ale nie, bo zobacz, chodzi mi o to, że zobacz – wyślij ten sam plik, obrobione na twoim monitorze, do wielu różnych drukarni, labów w Polsce…

Jeśli tylko drukarnia ma pojęcie o zarządzaniu barwą, jeśli maszyny są skalibrowane, są oprofilowane, to to zdjęcie wyjdzie, nazwijmy to, tak samo. Oczywiście ta odchyłka będzie minimalna, ale dostaniesz przewidywalny obraz. A ten kto nie ma pojęcia o zarządzaniu barwą, no to przyśle ci coś zupełnie z lasu.

Bo ci powiem, że ostatnio miałem właśnie taki przypadek, że wysłałem odbitki jakieś tam do druku i przez przypadek sklonowało mi się część plików, wiesz, te same, one zostały przy eksporcie chyba… czy ja kliknąłem dwa razy eksport i one dostały różnych numerów, więc w związku z tym były drukowane w tej samej kopii nie dwa razy pod rząd, tylko cały zestaw dojechał do końca i jeszcze raz. I wiesz, ja mówię „dobra, to sobie porównam, jak to wypadło”. I wiesz, zestawiłem te odbitki już fizyczne i one wyglądały zupełnie inaczej.

Czyli różniły się z jednego miejsca, z jednego, nazwijmy to, zlecenia, tak?

Tak. Z jednego zlecenia. Masakra.

Trzeba zobaczyć, już nie mówmy, gdzie to było.

Nie mówmy, oczywiście, że nie.

Kurczę wiesz, to jest problem. Ja też bardzo często się zajmuję kalibracją labu czy rozwiązywaniem problemów już na produkcji, bo tak naprawdę, jeśli mamy super stanowisko i super monitor, a oddamy sobie foty do, wiesz, do drogerii, żeby zrobić odbitki, to wiadomo, że przyjdzie stamtąd jakaś totalna masakra.

Ale to nie było w drogerii, tak gwoli sprostowania.

Nie no jasne, ale bardzo wiele firm, bardzo wiele firm nie do końca sobie z tym jeszcze radzi. Czasami sobie z tym technologicznie nie można poradzić. Zależy od parku maszyn i, nazwijmy to, od obłożenia. Oczywiście można by, ale to wszystko musiałoby być droższe w tym momencie. Natomiast odwiedziłem sporo labów, nawet miałem taką sytuację ostatnio na Pomorzu – szedłem sobie ulicą i zobaczyłem po drugiej stronie ulicy „o, Eizo stoi na wystawie – widzę stary model, podejdę, zobaczę, co to”. Chyba jednak jestem freakiem. No i zobaczyłem, że jest źle podpięty, że prawdopodobnie z racji tego faktu nie będzie skalibrowany i tak dalej, i tak dalej. Podszedłem sobie do tego punktu i powiedziałem panu, jakie mam obiekcje. Powiedział, że nie ma mowy – tutaj był gość z Eizo, on to ustawił, to wszystko działa i mają odbitki takie, jak na monitorze. Mówię, „tak się, widzi pan, składa, przypadek, że mam ze sobą pendrive’a, mam ze sobą kilka zdjęć, chętnie bym zobaczył po prostu, jak ta sytuacja wygląda”. No i wydrukował mi te moje foty, które wyglądały kompletnie inaczej niż na ekranie. Popatrzyłem na ekran, popatrzyłem na odbitki, popatrzyłem na gościa i tak jakoś stwierdził, że coś musiało się popsuć, coś tam nie działa i tak dalej, i tak dalej.

Wczoraj na pewno.

Tak, to dosłownie przed chwilą, bo ostatnie odbitki, jakie sprawdzali to działały. Ta sytuacja miała swój dalszy śmieszny przebieg, bo tydzień później dzwoni do mnie koleś i mówi, że dzwonił do Eizo i dali namiar na mnie, żebym przyjechał i zobaczył, co się dzieje. Więc zdziwił się.

Aha, czyli wróciłeś. A poznał cię?

Widzisz, jakby ta rozmowa już się nie potoczyła dalej niestety, po tym, jak zapytałem czy mnie pamięta, a jeszcze wtedy miałem długie pióra na głowie, więc łatwo było skojarzyć kolesia, co ma długie włosy, przychodzi z pendrivem i mówi coś o monitorze pierwszy raz pewnie od początku, kiedy ten monitor się tam pojawił.

Od ‘98?

No dobrze trafiłeś nawet.

Nie no, to jest taki mityczny rok dla mnie, powiem szczerze.

A co się działo wtedy?

No w ‘98 dużo różnych rzeczy, ale to może poza anteną.

No dobra, spoko.

A wiesz co, bo tak gadamy, gadamy, czas ucieka, a jakiś taki temat może, nie wiem, też z kolorami związany, ale na pewno z twoją fotografią. Bo powiedziałeś, że używałeś Canona, ale przerzuciłeś się do obozu konkurencyjnego Sony. W związku z tym, dlaczego – zaraz się wyspowiadasz z tego.

A chętnie. Często nawet mówię o tym nawet – bardzo często to pytanie się w sumie pojawia. Nawet ostatnio na targach stałem sobie spokojnie, opowiadając o streecie, opowiadając o innych fotach, wisiało Sony i Fuji nade mną, i oczywiście pojawiły się pytania, dlaczego taki dziwny aparat. No Sony przecież jest śmieszny, nie?

No Sony, ja wiem, czy śmieszny? W jakim kontekście śmieszny?

Nie jest poważany przez fotografów. Jest zabawką, nie?

Dobra, dobra, ale znam kilku takich profesjonalnych, nazwijmy to, fotografów z wysokiej półki, którzy są ambasadorami Sony.

To działa, trzeba tego skosztować. I faktycznie oni może mieli na początku pewne problemy, które jak najbardziej można zrozumieć, jeśli mówimy o efektywności autofocusa i to, co jest częstym argumentem, no to faktycznie wcześniej mogły być z tym troszkę większe problemy niż teraz. Natomiast seria A7, dwójka, z systemowymi szkłami czy z obiektywami Zeiss to jest szatan totalny. To działa jak trzeba. Mówi to znowu koleś, który używa głównie manualnych obiektywów Voigtlander i tym pracuje od długiego czasu.

A to pamiętam, bo bawiłem się twoim aparatem chyba na Looks Like Film w Krakowie – tam mi pokazywałeś ten obiektyw. Ale to poczeka, to teraz mówisz poważnie czy po prostu jako człowiek, który zostawił Canona i widzi, że coś lepiej działa, jeżeli chodzi o autofocus i jest zachwycony?

Bardziej jeśli chodzi o obrazek i możliwości. Tak naprawdę w zeszłym roku szukałem aparatu, potrzebowałem mieć wysokorozdzielczą matrycę i poza tym troszkę mocniej zaczęliśmy się w Ajem z Marzeną zajmować filmem. Tak że szukałem narzędzi do pracy, krótko mówiąc, które będą troszkę lepsze od posiadanego wówczas Canona 5 i Marka II. No i wziąłem sobie na testy A7R II Sony i pod kątem jakości obrazka i możliwości wideo po prostu było to to, czego szukałem, krótko mówiąc, więc super. Możliwości podpięcia do tej małej puchy wszelkich szkieł, jakie zostały wyprodukowane z racji tego, że tam jest bagnet bardzo blisko matrycy i można sobie podpiąć szkła z Leica’i na przykład i tak dalej, no też gdzieś tam było in plus. Mogłem sobie podpiąć wszystkie szkła canonowskie przez przejściówkę. Działa autofocus, działają przysłony, także… Znaczy się działa autofocus to jest eufemizm tak naprawdę, bo naciskając spust do połowy można pójść na kawę, a potem sprawdzić czy już się ustawiło, nie działa to jakby super szybko, natomiast nigdy też mi na tym nie zależało.

A to czekaj, to jest odwzorowanie w takim razie 1:1.

Nie, nie przesadzajmy. Canon potrafi działać. Chociaż faktycznie wiesz, mi się bardzo dobrze pracowało pierwszą piątką, drugą piątką i nie miałem jakby super problemu. Nie wiem, czy pracuję dziwnie, skąd się to bierze tak naprawdę. Bardzo polegamy na autofocusie teraz. Jak tylko ktoś bierze mój aparat do ręki i widzi manualne szkło, to od razu pojawia się pytanie, co ja tym fotografuję. Ja mówię, że wszystko – generalnie ze ślubami też nie mam problemu. „A jak to manualem? Przecież traci się dziewięćdziesiąt procent sytuacji, przecież to jest wolniejsze i tak dalej”. Okazuje się, że niekoniecznie jest.

To jest też dyskusyjna kwestia, bo czasami dużo możesz stracić przez autofocus, który ci robi „drzrzrzyt, drzrzrzyt”.

Z jednej strony tak, natomiast w Sony jest super focus peaking tak zwany, czyli obrysowanie ostrych krawędzi kolorem, na przykład czerwonym. Czyli widzisz wszystko, co jest ostre momentalnie w wizjerze.

To jest mega fajna funkcja, próbowałem ostatnio.

No i widzisz to na całym wizjerze, no nie? Czyli na przykład, jeżeli jest sytuacja, że nie ostrzymy elementu, który jest w środku, to z autofocusem musimy ustawić ostrość i przekadrować. Tutaj mam to od razu. Jeśli nauczymy się pracować takim szkłem to jest super wygodne. To akurat sobie chwalę.

To jest bajka. To jest funkcja, na którą ja chyba czekam całe życie, powiem szczerze.

Ale optyczny wizjer to też jest świetna sprawa, moim zdaniem. Ostatnio wziąłem Canona do ręki, popatrzyłem w jakiejś ciemnej sytuacji przez wizjer i mówię „kurde, nic nie widać w ogóle, jakoś tak dziwnie jest”. Jest to ten krok w dobrą stronę. Wiele osób się nie potrafi przekonać do tego elektronicznego wizjera.

A to wiesz co, to akurat taki pogląd, który gdzieś tam mi zaprezentował Adam z Time of Joy, którego chyba Fuji oglądałem sobie jakoś na targach alternatywnych w Gdańsku i Adam powiedział coś takiego, że właśnie z wizjerem elektronicznym jest tak, że jakby trzeba się do niego przekonać, ale jak już się przekonasz, to potem jest ci dziwnie wrócić na ten optyczny.

Wiesz co, teraz te wizjery są super, faktycznie. Kiedyś był z tym problem, tam był ten lag, te aparaty były troszkę powolne i było to lekko nienaturalne i to mogło powodować problemy. Natomiast tak mamy po prostu chyba jako ludzie, że ciężko nam się czasami przestawić z takiego myślenia, do którego jesteśmy przez tyle lat przyzwyczajeni, natomiast jak najbardziej podzielam zdanie Adama, że jak już się w to wdepnie, to ciężko jest zrobić krok w tył i dużo wygodniej mi się pracuje na czymś takim. Zresztą używam też Fuji X-Pro2, którego uważam za super trudny sprzęt i tam akurat autofocus jest i lubię, i działa, nawet, jak wspomniałeś, lepiej niż w marce, której używa on.

A czekaj, czekaj, czekaj… To Fuji używasz też oprócz Sony?

Oczywiście.

A robisz tym też reportaże?

Tak. To znaczy jest u mnie dość niedługo, więc myślę, że po prostu zacznę, bo bardzo mi się podoba – wiesz co, każde narzędzie, które nas inspiruje jakkolwiek do pracy, uważam, że jest przydatne. Uwielbiam X-Pro2 za design, za to, jaki fan factor wprowadza do roboty. Lubię z nim chodzić po ulicy. Jest to zupełnie coś innego niż praca z A7 i z tej strony bardzo go lubię, natomiast też na pewno będę go sobie zabierał do pracy. Oczywiście będzie trzeba uspójnić obrazek pod kątem kolorystyki i tak dalej, żeby można było na tym pracować szybciej niż na dwóch różnych kategoriach obrazu. Myślę, że wszystko będzie w dobrą stronę.

Okej, to jeszcze takie pytanie a propos rozmiarów aparatów, bo jak ty się z Cacona przerzuciłeś na mniejsze wielkościowo aparaty, to jak ludzie reagują, wiesz, wynajmując fotografa za te, powiedzmy, kilka tysięcy, wchodzi ci gościu z takim małym aparatem – co, nie dziwią się ludzie?

Wiesz co, standardowe jakieś pytanie ostatnio.

A to widzisz, już zszedłem na psy – standardowe pytania zadaję. Nie no, mój brat mnie zapytał o ostatnio właśnie o to.

Wiesz co, no nie – obiłem się o to pytanie kilka razy w sieci w przeciągu ostatnich dni. Nie wiem, nie zauważam tego teraz. Ja i Marzena pracujemy na Sony i nie przypinamy do tego jakiś tam potężnych szkieł i nie zdarzyło się, więc mam nadzieję, że wybierają nas za zdjęcia i za to, jak pracujemy, a nie za aparat.

Natomiast faktycznie kiedyś kupiłem sobie Fuji X-100, czyli ten mniejszy aparacik i pojechałem z nim totalnie zajawiony tym designem jego i tym, jak się z nim pracowało. Pojechałem na jakiś event korporacyjny i podszedł do mnie jakiś pan i „tutaj pan dyrektor pyta, czy to jest pana jedyny aparat?”. Mówię „nie, spokojnie, zaraz opanujemy sytuację”. Pobiegłem do samochodu, wziąłem Canona, wziąłem 120-300 F2.8 – taką wielką lufę, wjechałem na salę i od razu dyrektor podszedł, i powiedział, że super, to mu się podoba i czy mógłby dotknąć? Ja mówię „proszę się pobawić, proszę sobie postrzelać zdjęcia”. Więc dyrektor wziął 120-300, wziął piątkę, ja sobie wziąłem X-100 i poszedłem sobie spokojnie fotografować dalej. Nikt już nie robił problemów, ale aparat był duży, to wyglądało dobrze.

Ja bardzo dużo fotografowałem muzyki przez wiele lat i jakby to wymusiło stosowanie pewnych rozwiązań też pod kątem rozmiarów dość sporych, tak jak wspomniane 120-30 F2.8. Jest to wielkie szkło. I zawsze było tak, że „wow, jaki masz fajny sprzęt, jakie to jest duże” i tak dalej. Kurczę no, może i fajne, ale to jest właśnie największa wada tego obiektywu, że on jest wielki. Bo na początku chcemy mieć wszystko duże, jak tylko mamy Canona, to musi być białe, najlepiej jak to jest ciężkie jeszcze i potem chodzimy z tym osiem godzin, i już nie chcemy, żeby to było duże i ciężkie.

Ale wiesz co, wydaje mi się, że tutaj poruszamy kwestię związaną z pewnością siebie, nie, że dopóki nie jesteś pewny swoich umiejętności i tak dalej, to zawsze możesz się zasłonić tym profesjonalnym, w cudzysłowie, aparatem wielkim z mega długim obiektywem i to jakby buduje twój image.

Może. Pewnie to też się troszkę stąd bierze. Wiesz co, to jest też ważne. Image jest ważny. Poruszasz taką dość ważną kwestię. Nawet rozmawiałem, kurczę, nie pamiętam niestety z kim, ale była sytuacja, wiesz, naprawdę dużych pieniędzy ślubnych i sesji, i tak dalej, i historia polegała na tym, że tam się przywoziło naprawdę dużo sprzętu błyskowego, studyjne lampy na sali się rozstawiało. To nigdy nie pracowało, to błyskało parę razy w ciągu dnia, ale ważne, żeby było – miało być dużo.

No rozumiem cię, takie usprawiedliwienie dla cennika w zasadzie.

Być może dla cennika, a raczej wiesz, dla oczekiwań. Bo faktycznie, nawet jeśli w fotografii ślubnej oddajemy klientowi… Bierzemy dajmy na to 6000 zł za fotografowanie i oddajemy nagle klientowi pendrive’a ze zdjęciami plus do tego dziesięć odbitek 10 x 15 cm, to może poczuć delikatny dyskomfort. „Zapłaciłem dużo, a dostałem bardzo niewiele”. Więc dostaje album, dostaje inne rzeczy. To gdzieś tam jest ważne.

No tak, ale to kwestia też odpowiedniego przygotowania klienta, co dostanie za daną cenę. Bo jeżeli, tak jak mówisz, 6000 zł, ktoś zamawia fotografa, który daje tylko, wiesz, nawet nie daje pendrive’a, tylko ściągasz sobie zdjęcia, to klient już wie, że to będzie tak, w ten sposób.

Wiesz co, wydaje mi się, że nawet nie musi chodzić o to, że klient wie, co o takie poczucie, że coś dostaje.

Aha, rozumiem. Ja jakby z tobą się zgadzam. Dla mnie najważniejszą rzeczą, jaką klienci gdzieś tam muszą dostać to jest ten album. Ja, krótko mówiąc, im nie ufam, ale w tym sensie, że jak ja bym im nie dał albumu, to nie ufam im w tej kwestii, że oni sobie ten album wydrukują czy cokolwiek z tymi zdjęciami zrobią, więc ja stawiam na to, żeby ten album był.

A to swoją drogą. Ja w ogóle uczulam mega mocno zawsze fotografów, których odwiedzam, żeby oddawać klientowi cokolwiek na papierze, bo zderzyłem się wiele razy w pracy z taką historią, że właśnie oddawali zdjęcia tylko cyfrowo, klient sobie gdzieś tam szedł, wywołał w przypadkowym punkcie, i dostawał jakąś totalną siekę na tym papierze. No i kto jest winny tak naprawdę? Fotograf. „Przecież dostałem coś takiego, no to idę i opieprzam fotografa”.

No fotograf, dokładnie.

I jeśli mamy dużo pracy, to generalnie nie mamy czasu, powiedzmy sobie szczerze, na obsługę wszystkich takich roszczeniowych klientów, gdzie możemy się tego problemu bardzo łatwo pozbyć. Robimy kilka odbitek 10 x 15 cm, wręczamy klientowi razem z pracą cyfrową na pendrive’ie czy tam… Jakby to nie były przypadki ślubne, powiedzmy, to były sesyjne i tak dalej. I w tym momencie, jeśli klient dostaje od nas papier, który, jeśli sobie go wydrukujemy, jest zgodny z tym, co chcieliśmy i odda sobie znowu w przypadkowym punkcie i dostanie brzydkie odbitki, to w tym momencie już nie fotograf jest winny, a punkt jest winny. Więc tutaj już kasujemy u siebie problem i prawdopodobnie też zyskujemy klienta, bo klient wróci i powie „u was były fajne odbitki, u ciebie były fajne zdjęcia, to proszę wydrukuj mi” i tak dalej, i to już funkcjonuje – zyskaliśmy zaufanie.

Dokładnie. Słuchaj Adam, myślę, że w tym momencie możemy skończyć, bo widzę, że rozmowa się tutaj kieruje w tę stronę taką fotograficzną, którą chciałbym zachować na rozmowę w ogóle z waszym duetem, tak że myślę, że tu postawimy trzy kropki.

Dywersyfikacja znowu, bardzo dobrze.

Tak jest. Trzy kropki postawmy, bo ta rozmowa nie jest zakończona, tak że będzie kontynuowana, ale dzięki za tą pierwszą część.

Również dziękuję. Mam nadzieję, że udało się coś rozjaśnić i fajnie się rozmawiało. Nawet nie zauważyłem, że minęła godzina.

No właśnie, bo to jest taki podstawowy problem, zdaniem słuchaczy, że te podcasty są za krótkie. No ale cóż, taką mamy…

Ale jak długo można jeździć samochodem?

Dokładnie, dookoła bloku? Dajcie spokój.

Była taka sytuacja ostatnio, kto to napisał, że musi słuchać w samochodzie, więc wyszedł pojeździć?

A to nie wiem, nie dotarło do mnie.

Gdzieś tam był taki tekst. Wiesz, „wyszedłem pojeździć i jak sobie przeliczyłem, ile spaliłem benzyny, to może zacznę słuchać na miejscu”.

Za drogi interes.

To jest chyba właśnie jeden z tych punktów – chciałem to powiedzieć na początku – dla których powinieneś zostać przy podcastach, a nie robić wideo, bo jak ludzie będą tego słuchać i oglądać w samochodzie, nie?

No właśnie albo na basenie. Nie wiem czy widziałeś, na Instagramie jest takie zdjęcie. Hashtag #niezleaparaty – tam z basenu właśnie pozdrowienia od słuchaczy.

I bardzo dobrze. Niech się słucha.

Dokładnie. Lanie wody w podcaście, to i lanie wody przy słuchaniu.

A dziękuję.

Nie, to nie było do tego odcinka. To było tak sobie w eter rzucone. Dzięki Adam jeszcze raz i zostawiamy może pytanie – po prostu na grupie tam atakujcie Adama. Adam jest na grupie, więc myślę, że…

Jestem na grupie. Można pytać, można mnie atakować na privie. Chętnie pomogę, odpowiem.

Dokładnie.

Działajmy.

Dzięki jeszcze raz!

Dzięki i do usłyszenia!

Leave A

Comment

18 maja 2017
Pierwszy
Odpowiedz
    18 maja 2017
    wymyślę nagrodę :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Piotr co się stało? :p
Odpowiedz
    18 maja 2017
    właśnie Piotr - co się stało?
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    musialem pozmywac podlogi... 😅
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    w sensie, że nie słuchasz podcastu z brudną podłogą? szanuję to! :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    no trzeba miec w zyciu jakies zasady :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Drugi
Odpowiedz
    18 maja 2017
    z Tobą się napiję przy okazji...
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    I to mi się podoba :)
    Odpowiedz
18 maja 2017
trzeci
Odpowiedz
    18 maja 2017
    ...z Tobą też :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
czwarty :)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    ...nie można tyle wypić...ale można spróbować :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Ludzie tu już depresję dostawali :D Uwielbiam AJEM stories : fine-art weddings❤ Czy da się normalnie przez soundcloud słuchać będąc offline np. W samolocie ?
Odpowiedz
    18 maja 2017
    Nie ale możesz posłuchać offline w aplikacji podcasty. Zakładając że masz iPhone'a.
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Co za dyskryminacja! 😨
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Juana Gałuszka tak jak wspomniał Mateusz Woliński aplikacja soundcloud jest trochę niedorobiona, najlepiej kupić porządny telefon (czyt. iPhone) i słuchać przez iTunes :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Nie da się być piratem i sobie to pobrać :D ? A mialam nadzieję, że będę dzielna i zostawię sobie podcast na wtorek, bo czeka mnie kupa czasu w obłokach...
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Juana Gałuszka offliberty.com
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Na androidzie normalnie działa offline jak wcześniej się załaduje.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Juana Gałuszka Ja używam na androidzie aplikacji Player FM, wyszukujesz w wyszukiwarce Niezłe Aparaty, zaznaczasz który odcinek chcesz pobrać, pobierasz i cieszysz się super podcastem :)
    Odpowiedz
18 maja 2017
No nie wierzę....:D :D
Odpowiedz
    18 maja 2017
    rozwiń :P
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Ej , No nic się ostatnio nie wygadałeś, nieładnie..:D :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    O ilu rzeczach ja się nie wygadałem ostatnio to ciężko zliczyć...stay tuned! ;)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    będzie kara :D :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Jestem na zleceniu do 16.30 ️ myślicie że będzie ok jak będę chodził w słuchawkach po sali konferencyjnej?
Odpowiedz
    18 maja 2017
    będzie ok :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Jacek chyba nie o to vitavison chodziło;)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    Mateusz Woliński słusznie, bo tam "pl" na końcu, dzięki za czujność, już podmieniłem...
    Odpowiedz
18 maja 2017
Księciunio <3
Odpowiedz
    18 maja 2017
    ...ksywa ewoluuje w niebezpieczne rejony :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Adam - wymyśl nową :-)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    życie wymyśli :D
    Odpowiedz
18 maja 2017
Adam sprzedał i świetnie skalibrował mi sprzęcior, więc posłucham z przyjemnością! :)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    cieszę się, że nadal Waść zadowolony :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Jest żem! Świetnie się na nim ogląda filmy. Tzn! Obrabia zdjęcia :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    do filmów też fajny, jeden z ostatnich modeli na PVA :) geek
    Odpowiedz
18 maja 2017
Książę ❤️
Odpowiedz
    18 maja 2017
    czekałem z filiżanką ekspresso na Szanownego Pana! :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Z czym????
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    pitca i ekspresso - tradycyjne, włoskie
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Jak tradycyjne to spoko :p
    Odpowiedz
18 maja 2017
Na fuji ludzie reagują, na wielkiego nikona nikt nie zwracał uwagi :)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    i ja ich rozumiem - po co zwracać uwagę na nikona :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Adam Jędrysik A ile świetnych rozmów przy okazji - do tej pory rzadko kiedy ktoś się interesował. :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Pod tym kątem non stop ktoś pyta. A dlaczego Sony? A co to za obiektyw? Wooo 1.1 !!!! A ten mały Fuji dlaczego? Natomiast raczej chodzi mi o atencję przy okazji samego fotografowania i strzałach z nikąd :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Dokładnie tak. :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Ale nie dziwię się, fuji oprócz tego, że są rewelacyjne w pracy to są jeszcze piękne :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Ja za każdym razem boję się takich pytań jak wyciągam OM-D E-M1. Póki co klienci nie pytali czy dam radę takim maleństwem. Ale w torbie zawsze jest 5D z gripem dla rozwiania wątpliwości :-) Ale zgadzam się z Adam Jędrysik, białe, długie obiektywy wywołują efekt WOW :-)
    Odpowiedz
18 maja 2017
Znam kolesia, całkiem madrze gada i spoko foty strzela.. i widzi wiecej kolorow ode mnie :D Ale ponownie odslucham dopiero w sobote w drodze na slub, pomimo ze podlogi juz czyste :D
Odpowiedz
    18 maja 2017
    Skoro jutro to nie powiem kto zabił...
    Odpowiedz
18 maja 2017
Super podcast! I akurat będę musiała kupić monitor to już wiem do kogo napiszę o poradę ;)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    Zaprasawszy serdecznie. Cieszę się, że nie straciłaś godziny :)
    Odpowiedz
    10 października 2017
    Adam wysłałam priv, pewnie wpadło w inne, bede ogromnie dźwięczna za odpowiedz ;)
    Odpowiedz
18 maja 2017
Pytanie "po co kalibrować?" to mniej więcej jak pytanie "po co stroić skrzypce?".
Odpowiedz
    18 maja 2017
    nie ten poziom wkurdenerwowania okoliczności, ale można wyprowadzić analogię :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Adam Jędrysik dokładnie, począwszy od osoby rejestrującej obraz, po osoby, które pracują w procesie publikacji powinno być "zestrojenie" jak w powiedzmy jakimś "zespole muzycznym" - wówczas wszyscy rozmawiają tym samy językiem. A jak urządzenia są ok - to jedynie może zawinić człowiek. Generalnie w całym procesie powinno się ustandaryzować wszystkie ogniwa. Tobie nie będę tłumaczył, bo jak słuchałem to mogę powiedzieć, że problem znasz :)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Spotkałem się z nim kilka razy, to prawda ;)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Zauważyłem :)
    Odpowiedz
18 maja 2017
fajny ten wątek o balansie bieli :) Thx
Odpowiedz
    18 maja 2017
    ...the wb is not what it seem ;)
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    Jak to śpiewa Łona "Co to za idiota, czy idioci tak tępi Że sprzedają coś co uczy dziecko, że niebo jest błękitne?! Błękitne! Dobra - myślę - skończ ten teatrzyk To nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam Jędrysik czyli robisz cały czas na iso ustawione na przykład na cloudly i potem w LR sobie ustalasz?
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    WB w korpusie w zasadzie nie ruszam z [auto] (chyba, że filmuję).
    Odpowiedz
18 maja 2017
Ach Adam, gdybym wiedział, że masz taki głos to bym po ten monitor przyjechał :D <3 A tak poważnie to bombowo się słucha gościa, który zna się na rzeczy :] Chwała niech będzie Jackowi za tą rozmowę :)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    haha...zawsze mówisz, że support telefoniczny można przekuć w plus? ;) warsztaty reklamować spotami? choć raczej sama fonia ;) dzięki za miłe słowo! fajnie, że się dało słuchać z przyjemnością :)
    Odpowiedz
18 maja 2017
Ja pytanko z innej beczki odnośnie sony jeśli wykonujesz repo ślubne używasz rawów skompresowanych czy tych wielgaśnych plików ?
Odpowiedz
    18 maja 2017
    Głównie skompresjonowanych. Jeśli jednak nie - konwertuję na dng gdyż trzymanie tych 80mb+ potworów uważam za rozrywkę szalenie nieekologiczną ;)
    Odpowiedz
18 maja 2017
Będzie do obróbki.
Odpowiedz
    18 maja 2017
    uwaga na wb :D
    Odpowiedz
    18 maja 2017
    MOnitor z ARGB a każesz obrabiać w Srgb :P No więc obrabiam :P
    Odpowiedz
18 maja 2017
Adam mega podziwiam Twoją wiedzę, słuchałam też webinara przed Boringiem i to była super przyjemność odświeżyć sobie głowę. Mam nadzieję, że kiedyś się zmotywuję aby zaprosić Cie na kalibracje :D
Odpowiedz
    18 maja 2017
    dziekuje :) to mile, ze sie podobalo przed boring i teraz...motywuj sie! :)
    Odpowiedz
18 maja 2017
Adam Jak w takim razie wybrać lab, z którym dojdę do pełnego porozumienia w kwestii drukowania moich zdjęć? O co pytać? Wiem, że pytanie pewnie z tych podstawowych, ale przyznam szczerze że nie mam wiedzy na ten temat :)
Odpowiedz
    18 maja 2017
    musisz pytac czy nazywaja sie Crystal Albums jesli tak - bulls eye, bedzie dobrze jesli nie - pytac dalej
    Odpowiedz
18 maja 2017
Tym razem bez moich filozofii. Podcast wysłuchany w mega skupieniu. Rachunek sumienia zrobiony, kolejny zapisek na listę "to do" dodany :) bez owijania, a skutecznie uderza do głowy i dało bardzo do myślenia.
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Czyli przydało się? Radość ma nieokiełznana zatem :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam Jędrysik i to jak! W końcu zbiorę się do tego, co odkładałam od kilku miesięcy uważając to za mniej istotne niż wszystko :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    ciastki?!!! :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    haha, to jest dobra myśl przy piątku! :) a tak na serio to w najbliższym czasie na pewno zgłoszę się po poradę :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    zapraszam bardzo i dużo :)
    Odpowiedz
19 maja 2017
Adam Jędrysik czyli każdy monitor warto kalibrować? Nawet jeśli to tylko kalibracja softwerowa? I czy jest sens bawić się w to samemu np kupując taniego Spydera albo inny kalibrator?
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Im bardziej sie zastanawiamy czy warto...tym bardziej prawdopodobnie trzeba ;) Samemu - pewnie. Jesli tylko jest pojecie w temacie. Czy warto kupic tani aparat i samemu zrobic zdjecia? Sure. Czy będzie to profesjonalne, bezbłędne i warte czasu? Mam wątpliwości ;) Trzeba rozważyć czy chcemy nasze prace wykonane często drogim sprzętem skazywać na przygotowanie na kiepskim monitorze ustawionym według najtańszego czujnika w przypadkowy sposób ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    To mi zadałeś ćwieka :D Bo pod wpływem podcastu testowo pożyczyłem od kolegi grafika Spydera, skalibrowałem wczoraj swoje biurowe Eizo EV2436W programem DisplayCal 3 na 6500K i 120 cd. I optycznie jest jakby lepiej, ale czy rzeczywiście to już ciężko powiedzieć czy taka zabawa miała sens :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Z kalibracja bez wiedzy / odniesienia jest pewien problem. Jesli obraz nam sie zmieni zakladamy, ze jest poprawny podczas gdy moze byc rowniez niepoprawny inaczej :D To najczestszy problem gdy kalibruje jakus agregat, ktory kupil sobie czujnik i "ogarnia w 10 minut". Podrzuc mi profil na color@vitavision.pl zerkne jak sytuacja wyglada wstepnie :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam Jędrysik Wziąłem najdokładniejszy profil i kalibracja trwała ponad 5 godzin :D Ok podeślę Ci wieczorem jak wrócę do komputera.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    ile!? :D z tego nie mogło wyjść nic dobrego - dryft temperaturowy czujnika rozjechal odczyty dość solidnie nie zawsze więcej i dłużej znaczy lepiej :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    O proszę :D a ja sądziłem, że to super dokładny profil będzie :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Wszytko tylko nie spyder... Każdy monitor warto skalibrować.
    Odpowiedz
19 maja 2017
let the spectral combat begin ! ;)
Odpowiedz
19 maja 2017
dalej czekam na wizytę na końcu świata :P
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Ja również w zasadzie :) Wrzucę po weekendzie info na grupy i powinno się udać!
    Odpowiedz
19 maja 2017
Na rynku monitorów profesjonalnych niezmiennie króluje EIZO i NEC. Jednakże koszt tych monitorów jest dość wysoki. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na monitory profesjonalne innych producentów, które gwarantują równie wysoką jakość w znacznie niższej cenie - dla przykładu ASUS PA329Q dostępny chociażby tutaj: http://www.cyfrowe.pl/druk-montaz-edycja/monitor-asus-pa329q.html
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Bądźmy poważni jeśli mówimy o narzędziach do pracy Już sam fakt wspominania przez producenta faktu "fabrycznej kalibracji" jest wystarczającym graniem na nosie użytkownika ;) Można wydać 6000pln na narzędzie, które przy swoim rozmiarze wyświetla zauważalnie nierówny obraz, nie trzyma parametrów i lubi sprawiać różne niespodzianki. Można też za tą kwotę kupić coś sensownego w/w marek co spełnia wszelkie normy stawiane ekranom do pracy z kolorem i pracować ze spokojem. Co kto lubi :) Nie przesadzajmy z tą "równie wysoką jakością" bo obnażyć wady jest bardzo łatwo. Po prostu je widać. Użytkownicy je widzą. Eizo i NEC królują nie dlatego, że tak się utarło. To faktycznie są niezłe monitory, a wszystko co próbuje im podskoczyć jest po prostu farbowanym liskiem, zawsze sporo tańszym i z widocznymi niedociągnięciami. A jeśli kupuje się narzędzie na lata...
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Dodam, że do fotografii ślubnej wcale nie potrzeba Bóg wie jak wypasionych monitorów. Dobrze ustawiony i oprofilowany monitor może nie najtańszy, ale np. EIZO klasy biurowej + dostatecznie zorganizowane stanowisko w zupełności wystarczy.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Hmmm... w mojej ocenie fabryczna kalibracja producenta to tylko pewien bonus. Każdy profesjonalny użytkownik korzysta w własnego kalibratora non-stop z którymi ten model współpracuje w związku z czym nie widzę tutaj problemu. A skąd pewność, że model ten wyświetla nierówny obraz lub nie trzyma parametrów? Czy udało Ci się go przetestować czy to tylko przypuszczenia? W żaden sposób nie podważam marki EIZO czy NEC bo uważam, że robią świetne produkty, ale to nie oznacza, że inni producenci nie mogą mieć produktu porównywalnej klasy.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Pewność wynika z faktu obcowania z wieloma różnymi monitorami :) Fabryczna kalibracja to nic innego jak linearyzacja i ustawienie pewnych parametrów. One mogą być odpowiednie lub nie. Kalibracja to zgranie użytkownika, stanowiska i monitora...a tego nie da się zrobić na poziomie fabryki. Można celować, ale czy przy takim wydatku i oczekiwaniach warto się zdawać na uśredniony przypadek? Fajnie się o tym fakcie mówi, "fabryczna kalibracja" profesjonalnie brzmi...do czasu kiedy nie a się świadomości jak to powinno wyglądać ;) Profesjonalny użytkownik często nie korzysta z kalibratora a zleca te działania z wielu względów. Nie musi się uczyć zawiłości tematyki. Ma pewność, że wykonane działania to faktycznie kalibracja a nie tylko powieszenie czujniczka. Nawet fajnie gdyby jakiś producent raczył mieć produkt podobnej klasy. Póki co jednak sprawcy nie odnaleziono ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    ciezko miec w domu kalibrator za 10 kola. :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Borys dlaczego? Wystarczy kupić. Inna sprawa czy ma to sens :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    no wlasnie ta kwestia kupna dla mnie mija sie z celem. Wole zaplacic komus czy cos.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Całkowicie normalne działanie ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Nie śmiem wątpić w ilość monitorów z którymi obcowałeś, co nie znaczy, że nowe modele pozostałych producentów powielają błędy poprzednich ;) Moje doświadczenia z modele PA329Q są bardzo pozytywne stąd tez pozwoliłem sobie go polecić. Ciebie zachęcam do jego przetestowania jednocześnie nie zamierzając walczyć z jakimikolwiek upodobaniami a jak wiadomo, mają one często wpływ na obiektywność oceny :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    swoja droga mialem kiedys spoko illiame prolite. tani monitor a calkiem przyjemny sie wydawal.
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    To nie upodobania. Po prostu widzę co się dzieje :) Inne 32/4K też zdobywają wiele opinii o tym jakie są fajne...a potem się okazuje, że nie do końca. Nadal jest tak, że przy wyłączonym DUC (korekta równomierności) monitor jest wyraźnie w plamy, a po włączeniu nie można regulować jasności ustawionej na jakąś astronomiczną wartość? ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Wciąż mówisz o "innych", a ja skupiam się na konkretnym modelu ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Pytam o cechę tego konkretnego. Odwołuję do innych z racji faktu iż istnieją, ludzie je polecają, marketingowe materiały mówią o zajebistości...a potem rzeczywistość weryfikuje.
    Odpowiedz
właśnie kupiłam nowy monitor :P przyda mi się ten odcinek jak nic. Dzięki! :)
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam Ci się przyda, nie odcinek :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    A ja bym powiedział, że jedno i drugie. A co! :)
    Odpowiedz
    Adam wybierasz się do Grudziądza ? Chętnie skalibruje monitor bo poległam :P jestem zielona jak trawka w takich sprawach
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Owszem. Nxt week prawdopodobnie ruszę do 3city więc i Grudziądz można wyhaczyć ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Wrocław może? ;)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Justyna Matczak Kubasiewicz co kupiłaś? Chwal się. :D
    Odpowiedz
19 maja 2017
Jacek Marek Siwko jaką Ty masz pamięć, że wiesz co mówiłem do Ciebie w listopadzie :D
Odpowiedz
    19 maja 2017
    ...ja też pamiętam :P
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam Kozłowski z moją pamięcią nie jest najgorzej to fakt :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Adam, ale co pamiętasz?:)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Jacek z moją chyba też ok, bo też to pamiętam:D
    Odpowiedz
19 maja 2017
Jestem ciekaw ilu fotografujących tutaj ma te Eizo czy Nec'a? Dużo nie ma i daja radę. Jeśli ktoś używa nawet monitora za 1k i jest zadowolony (ekran-papier) to po co szarpać się na Eizo od razu? Drukowanie odbitek czy albumu to nie jakaś szerokopojęta poligrafia. Ale i tak jeśli nawet co 20 tutaj pomyśli nad zakupem Eizo cel zostanie osiągnięty ;). Ostatnie podcasty mam wrażenie są o lekkim zabarwieniu sponsorowanym :)
Odpowiedz
    19 maja 2017
    A ilu z nas edytuje i obrabia na laptopach i jest good. Załadowany profil labu / drukarni i się pracuje . Teraz mnie zaciekawiło na czym pracuje Sz.Brodziak jego twórczość w całości to b/w 😊
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Ja sobie zakupilam NECa (budzetowego bym nazwala) dla samej wygody pracy i mobilizacji. Ale widzę ogromną różnicę w obrazie (wspaniała kalibracja od Marcin Czornyj 💓). Długo robiłam na laptopie i bym już nie wróciła do tamtego czasu. :)
    Odpowiedz
    Juana, ten niepozorny NECzek wciąga nosem niejedno ejzo, z oszczędności wrzucili do niego DNA serii graficznej do zastosowań o krytycznym znaczeniu koloru ;) A jak wujek czornyj skalibruje, to nie ma chuja we wsi 8)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Jaki model? :D
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Wspaniale się ogląda filmy 🙃 a tak poważnie to w końcu mi się po prostu chce obrabiac. Model poda Czornyj, bo ja w tramwaju i nie mam pamięci do liczb!
    Odpowiedz
    EA245WMi, ew. przy wyższym budżecie EA275WMi, EA275UHD itd - stay ColorTuned!
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Tylko i tak tego nie podepnę do iMaca. Ale może kiedyś przy przesiadce na windę się przyda
    Odpowiedz
    Pawel, a to wielce mi dlaczemu? Podpinam do swoich maciusiów i wszystko gra ^^
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    Do iMaca? Jeśli się da to byłoby super. Tylko glosy z matem w parze dziwnie będzie wyglądać :)
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    A propos Jakby ktoś chciał to mam na sprzedanie właśnie NEC 234WMi, bo przesiadłem się na Eizo ;) Dla ludzi z grupy 5 dyszek taniej http://allegro.pl/monitor-nec-ea234-wmi-i6825213699.html
    Odpowiedz
    19 maja 2017
    A co z iMaca lipa odbitki wychodzą 😂?
    Odpowiedz
    21 maja 2017
    Darek mam iMaci od 8 lat... nie wiedziałem, że potrafią drukować :O :D
    Odpowiedz
Tomasz M
19 maja 2017
Jaką farbą mam polecasz pomalować pokój bo odcieni szarości jest setki, możesz podać firmę i nazwę ? Dzięki
Odpowiedz
19 maja 2017
Adam Jędrysik to świetny człowiek, sam mi pomógł ostatnio w wyborze monitora :). Poradził, podpowiedział ^^. Dzięki bardzo :D
Odpowiedz
    25 maja 2017
    Jeśli wszystko dobrze to cieszę się, że mogłem pokolorować świat :)
    Odpowiedz
    25 maja 2017
    Jeszcze czekam aż.skończy się wygrzewac i w przyszłym tygodniu ma być ^^
    Odpowiedz
    25 maja 2017
    Skubany na wakacje sobie pojechał w maju? W ekranach się tym monitorom przewraca!
    Odpowiedz
21 maja 2017
Okazuje się, że Adam zna się nie tylko na dobrych piwach:)
Odpowiedz
    21 maja 2017
    Miło, że potrafię czasem zaskocznąć :)
    Odpowiedz
    23 maja 2017
    Przesłuchałem. Czułem się jak Harry Potter na lekcji eliksirów... ale i tak jestem pod wrażeniem :) Musisz mi o tym kiedyś opowiedzieć przy piwie:)
    Odpowiedz
31 maja 2017
No i co, wysłuchałem i dalej nie wiem jaki monitor? Adam Jędrysik załóżmy, że mam dwa budżety 1500 i 3k. To co brać? :)
Odpowiedz
    31 maja 2017
    To nie był podcast o wyborze monitora ;) 1.5k - Eizo EV2450 / EV2455 ewentualnie NEC EA244 / EA245 3k - EIzo CS2420
    Odpowiedz
    31 maja 2017
    O i to jest konkret. A teraz zmieniam zdjęcia nocne z nocnej miejskiej sesji "psując" balans bieli by było na żółto 😉 dzięki 😌
    Odpowiedz
    31 maja 2017
    Bardzo proszę. Lubię burzyć światopogląd :)
    Odpowiedz
1 czerwca 2017
W związku, że temat dotyczy profilowania i kolorów zadam go pod odcinkiem z Adamem. Ostatnio zacząłem sie bawić ColorCheckerem i Adobe DNG profile Editorem i przy tworzeniu profili natknąłęm się na problem opisany ale nie rozwiązany. Mam d750 i po stworzeniu profilu każde zmaiana choćby o 1 w zakładce color matrices powoduje totalne rozjechanie się kolorów. https://forums.adobe.com/thread/2175704
Odpowiedz
21 lutego 2018
Witam, mam pytanie o zażądzanie barwą przy workflow w fotografi ślubnej dla tych bardziej kumatych w tym temacie i do Jacek Marek Siwko oraz do Adam Jędrysik - gość odcinka 22. Mianowicie posiadam zkalibrowany Spyder 5 Monitor Eizo CX241 wraz z drukarką Epson SCP600, z kolorów i druków jestem zadowolony, z albumów ślubnych też, ogólnie nie mam problemówale po przesłuchaniu odcinka 22 a także już wcześniej naszła mnie refleksja i zastanawiałem się nad sęsem pracy w AdobeRGB kiedy to i tak klijęt i LAB musi otrzymać sRGB. Do tej pory pracuję w LR exportuje, część zdjęć exportuje do PS w AdobeRGB pużniej całość znowu wżucam do jednego katalogu w LR żeby zrobić tak jakby ostatnia kontrole jakości i spójnośći, pużniej finalnie exportuje JPGi dla klijęta i LABu już w przestrzeni sRGB nie sprawdzając różnicy w barwach i zbytnio nie przejmując sie tym. W sumię mógłbym przestawić się na sRGB od samego początku do końca workflow-u, bo i tak zysk i przewagę AdobeRGB nad sRGB jestem w stanie wykorzystać tylko wtedy gdy sam sobie drukuje własną drukarką pojedyńcze zdjęcia na konkursy fotograficzne do Kamera Klubów itp. Drukuje także dla klijetów indywidualnych na mojej drukarce odbitki z sesji noworodkowych, familijnych, świątecznych itp. także w tym przypadku klijęt nie jest w stanie zauwarzyć róznicy. Co o tym myślicie??? No ale znowu LR pracuje w, i wyświetla przy edycji Adobe profoto i chyba nie można ustawić przestrzeni barwnej przy obróbce w Dewelop module w LR, tylko w external editing opcjach kiedy plik jest wysyłany do PS. Więc jak to jest? Czy ja to sam niepotrzebnie komplikuje czy to już takie jest ;( Jak wy pracujecie zachowując spujność przestrzeni barwnej od początku do końca, lub nie zachowując? PS Jacek Marek Siwko świetne Podcasty. jestem już poza krajem 12 lat, za mojich czasów były przywarki o wąsatych Marianach, jak słyszę co chwila o Foto-Januszach to mnie trzęsie (powiem tylko tak żeby nie używać wólgaryzmów) wiedzcie też ze gdzieś tam są real Photo Janusze z imienia jak ja. tylko pomyśl sobie co taki Janusz przechodzi słuchając Podcastów. Znalazłem twoje audycje zupełnie nie dawno ale postanowiłem je słuchac od pierwszych kawałków narazie doszłem do 25go. Pozdrawiam Photo-@Janusz Trzesicki
Odpowiedz
    21 lutego 2018
    a może przy pracy w LR i PS jak chcę pracować tylko w sRGB to powinienem Monitor przełączyc w tryb sRGB ? Obecnie przy obróbce pracuje z monitorem przełączonym w trym CAL - zkalibrowanym pod AdobeRGB. Łatwo sie w tym pogubić ;(
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Janusz, świetne przemyślenia i pytania! :) Powiem Ci że to nie tylko Twoje wątpliwości, ale wielu fotografów jakich spotykam! Dopóki pracujesz głównie w LR nie musisz aż tak bardzo martwić się przestrzenią docelową. Żeby widzieć podczas pracy sRGB włącz w LR w zakładce Develop softproofing przestrzeni sRGB (wciskasz klawisz "S" i potem wybierasz konkretną przestrzeń do symulacji, np. sRGB) i dalej pracujesz z widokiem sRGB. Jeśli potem eksportujesz pliki do sRGB to dzięki włączonemu softproofingowi sRGB widzisz kolory docelowe już na etapie obróbki! :D
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    No super , o tym soft proofing nie wiedziałem akurat. Pracuje jak gdyby pół na pól w LR i PS zależy co robie ale np: teraz testuje taki workflow> ustawiam sobie rawy w LR pużniej exportuje je do JPG do osobnego folderu, pużniej odpalam PS i ten folder przepuszczam przez Image Processor, następnie dokonuje końcowego sprawdzenia spujności ponownie w LR i wtedy exportuje zdjęcia już końcowo dla klijęta. Czyli jakbym teraz zastosował wszędzie spujnośc profilu sRGB to bym musiał w LR pracować na włczonym Soft Proofing w LR ,następnie w LR w external editing ustawić export do PS jako sRGB i wtedy w PS nic już nie zmieniam i wszystko powinno grać. A w PS ustawienia kolorów zostawiam tak jak dotychczas chyli zostawic Working Space ustawiona na profil kalibracyjny monitora na którym pracuje. w mojim przypadku nazwa profilu o gamucie Adobe rgb ''60cd 6500k 2.20''. Chyba dobże to tak rozumiem ???
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Janusz co ma na celu podwójny export z Lr i przepuszczanie przez Image Processor? Nie lepiej docelowo wyrzucić z Lr to co trzeba? Rozmiar, przestrzeń sRGB...i wio. Możesz od początku do końca pracować na softproofingu, natomiast główna kwestia jest taka czy zdjęcia w ogóle wykraczają poza sRGB żeby się tym przejmować. Przestrzeni pracy nie zmieniamy na profil monitora. Tutaj lepiej trzymać się standardu i syntetyki. Jeśli monitor masz ustawiony na AdobeRGB to możesz i taką przestrzeń ustawić w working space, ale trzeba uważać na obieg plików i osadzane w nich profile.
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Bardzo komplikujesz sobie zarządzanie kolorem, i strasznie mieszasz, nadgorliwość gorsza... ;) Kolejna sprawa Spyder 5 baaaaardzo przeciętnie nadaje się do kalibracji monitorów, a szeroko gamutowych to już baaaaaaaaaaaaardzo przeciętnie :)
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Dzięki Adam Jędrysik za odpowiedź. Odpowiem na twoje pytanie-co ma na celu podwójny export z Lr i przepuszczanie przez Image Processor? w pierwszej fazie jak juz pisałem ustawiam sobie RAWy w LR ( korekcja kolorów+ własny preset itp) ale chciałbym te rawy odrobine podpompować podtuningowac dodac lekkiego pop w PS aplikując w miarę uniwersalną dopracowaną przezemnie akcje a dodatkowo aplikowaną automatycznie na każde zdjęcie. Jest to raczej nie możliwe pracując na rawach, więc robie wtedy export rawów do jednego folderu przerabiając je na JPGi. Wtedy te JPGi są lżejsze niż Rawy i można je użyć w Image Procesor ( coś jak Batch editing ) odpalam Image procesor wskazuje folder żrudłowy z JPGmi z LR, wybieram akcje jaka ma zaaplikować , wybieram folder gdzie ma zapisac wyjściowe pliki i zapuszczam ten proces. A że mam wystarczająco mocny sprzetowo PC to np cały proces zaaplikowania wybranej akcji na 500 plikach zajmuje jakieś 1,5-2h. Więc czemu nie sprubować ;) pużniej importuje ten folder z przerobionymi juz przez PS JPGami do LR i tylko sprawdzam spujnośc zdjęc bo wiadomo że tak naprawde to uniwersalna akcja nie istnieje ale juz niewiele pozostaje do poprawki zazwyczaj poprawiam wtedy np balans bieli czy expozycje. Zdjęcia wyglądaja trochę lepiej niz z prosto z LR. Czy warto się tak bawic tego jeszcze nie wiem czas pokaże narazie mnie to nic nie kosztuje puki PS automatycznie za mnie robi prawie wszystko. Co o tym sądzisz?
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Janusz nie wiem co robi akcja. Część korekt można wyprowadzić z Lr, część nie. Sam robię podobnie. Coś musi robić skoro mieli zdjęcie 15 sekund przy mocnym kompie ;) Natomiast ostatni import i eksport z Lr jest zupełnie bez sensu. To co wyszło z Ps lepiej otworzyć w przeglądarce, która potrafi zarządzać barwą tj. przeglądarka systemowa (ta znana z windows 7/8, nie ta ciemna z 10), IrfanView (trzeba uważnie skonfigurować), Bridge. Reszta w mniejszym lub większym stopniu lubi się wyłożyć.
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Zamiast eksportować do kompresowanego i stratnego formatu jakim jest JPG, wyrzucaj z LR TIFFy, dużo szybciej się otwierają i zapisują aniżeli dekompresja i ponowna kompresja algorytmami JPGa - straty jakości uznam za pomijalne przy takim manewrze.
    Odpowiedz
    22 lutego 2018
    Paweł Kania Dobra uwaga z tymi TIFFami dzięki
    Odpowiedz
29 marca 2018
#monitor drodzy koledzy i koleżanki. Zwracam się z prośbą o pomoc w wyborze monitora. Od razu zaznaczam, że przeszukałam pod tym kątem całą grupę (i 2 inne) oraz przesłuchałam oczywiście podkast #22 z Adam Jędrysik dzięki któremu wiem, że nic nie wiem. Technicznie jestem uzdolniona inaczej bo zajmuję się całe życie innymi sprawami. Fotografia fotografią, parę lat już mi towarzyszy a dopiero teraz dowiedziałam się jak ważna jest kalibracja sprzętu (patrz zdjęcie w komentarzu). Czy możecie podpowiedzieć mi które modele są godne obejrzenia? Mam budżet niewielki, ok 1500zł na sam monitor ale zakładam, że nie podepnę go do mojego lapka z którego korzystałam do tej pory i trzeba zakupić też jednostkę stacjonarną ale nie wszystko na raz. Będę wdzięczna za potraktowanie mnie jak 100% laika czyli formułujcie swoje wypowiedzi tak, by nie zawstydzać mnie moim brakiem wiedzy o elektronice ;)
Odpowiedz
    29 marca 2018
    Co do podpiecia...podepniesz.
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    NEC EA244WMi (chć ja go srednio lubię, czasem migocze), lub EIZO EV2455 No i oczywiście oprofilować laptopa i monitor
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    A to że masz różnicę w kolorach to nie kwestia monitora a kalibracji monitora i/lub tego co wypluwa lab w którym wołasz zdjecia.
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Mniej więcej standard ;) Przy budżecie w okolicy 1500zł pozostaje zwrócić wzrok w stronę konstrukcji biurowych, ale całkiem dużo lepszych od przedstawionej sytuacji :) Eizo EV2455 + kalibracja i praca staje się przewidywalnie przyjemna. Jeśli laptop posiada HDMI to spokojnie podepniesz monitor. Problem pojawia się przy 27" i rozdzielczości 2560×1440, ale to nie ten budżet niestety. Na tym zdjęciu to laptop jak sądzę? Takie zaniebieszczenie to standardowy standard w laptopach. Do tego pewnie dochodzi problem zmiany obrazu zależnie od kąta obserwacji? ;)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Karolina Wiatrowska bez wątpienia problem jest :)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Zmiana koloru pod różnymi kątami to w zasadzie nie problem. Można to ustandaryzowac ;) Paweł Kania robiłam kalibracje producenta, niestety pod kątem koloru niewiele się zmieniło. A labu nie mam upatrzonego, chciałabym choćby zbliżyć się do standardu.
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Tak, to laptop do tego dość wiekowy.
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Karolina co to jest kalibracja producenta? Na pewno nic co prowadzi do jakiejkolwiek poprawności, ale ciekawy jestem zagadnienia ;) Punkt w którym drukujesz zdjęcia też jest ważny. Co z tego, że stanowisko skalibrowane jeśli drukarnia ma standardy w poważaniu i dodaje trochę ciepła od siebie? ;)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    27" to zdecydowanie za dużo, mam niewielką przestrzeń do pracy. Zewnętrzne wpływy ogranizylam na tyle, na ile mogłam (ściany białe, okno zasłonięte ale roletą polprzepuszczalną).
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    W panelu sterowania Asus ma taką opcję, tam poprawia się jasność, kontrast, podąża za instrukcją pt. Przesuwaj suwak aż kropki przestaną być widoczne... jeśli źle to nazwała to przepraszam ;)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Warunki brzmią nieźle. Kalibracji na oko nie da się zrealizować poprawnie niestety. To tylko półśrodki i puder na problem. Zostaje też wygenerowanie profilu, co jest ostatnim krokiem "kalibracji" - tego się bez czujnika nie da wykonać. Przy tym co piszesz zdecydowanie warto pójść we wspomniany EV2455, skalibrować i cieszyć się sensowną pracą. Skok przyjemności, komfortu, jakości obrazu i przewidywalności będzie mówiąc powściągliwie - ogromny :)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Dokladnie jak wyzej.
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Skalibrowany przed wysyłką NEC EA245WMi
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Marcin Czornyj Kałuża to jest taka możliwość? ? Byłoby bosko... gdzie właściwie można kupić monitor juz skalibrowany i jaki jest koszt usługi?
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Karolina, u mnie - monitor odrobinkę wykracza poza budżet, kosztuje 1600pln, do tego kalibracja 100pln 😉
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Adam Jędrysik a czy taki czujnik można wypożyczyć ?
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Marcin pytanko. A czym się różni zwykły ea235wmi od tego CT :-p??
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Można, ale to tak jak wypożyczyć aparat gdy ma się nikłe pojęcie o fotografii. Coś tam się zrobi... Lepiej to powierzyć komuś kto ma pojęcie o temacie i wyreguluje monitor w odpowiedni sposób i poprowadzi przez meandry pracy. Oczywiście można nabyć monitor skalibrowany do pewnych standardowych parametrów ale nie można w takiej sytuacji wykluczyć, że problemy nie pojawią się w innym miejscu. Jest to jednak lepsze rozwiązanie niż kupić...i nie robić nic :) Wojciech CT to po prostu monitory prekalibrowane do standardu. Poprawiona linearyzacja, ustawiona jasność na 80cd//m² i punkt bieli zaczepiony w D65. Fizycznie niczym się nie różnią od tych bez CT. Choć można spotkać opinie, że w tych CT drzemie duch nieprzeciętności. Marcinie? ;)
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Aha .... XD
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Adam Jędrysik rozumiem. Czy możesz polecić kogoś kto się tym zajmuje we Wrocławiu? Masz jakieś informacje?
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    ColorTuned to seria opracowana przeze mnie (logotyp, założenia, procedury) dla NEC DS PL - monitory te są skalibrowane, oprofilowane, sygnowane naklejką, mają gwarancję wydłużoną na 4 i 5 rok, oprogramowanie NEC SpectraView II, wzornik, raport z kalibracji oraz indywidualny profil ICC. Fizycznie to NEC EA245WMi, opinie o ponadnaturalnych możliwościach monitorów serii CT to brednie 😂
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    A czy prócz Marcina ktoś z Was jeszcze zajmuje się dystrybucją?
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Ja jadę do Wrocławia na kalibracyjny tour po świętach. Vitavision : kalibracja i zarządzanie barwą www.vitavision.pl
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    monitor możesz kupić gdziekolwiek - są wyjątkowo równe i pozbawione wad, skalibrowałem ich kilkadziesiąt i wszystkie były jak od linijki
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    ...do kalibracji sprzętowej konieczne jest oprogramowanie NEC SpectraView II oraz sensor X-Rite i1Display Pro
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Jesteście super. Muszę teraz zebrać te wszystkie informacje i coś przedsięwziąć. Dziękuję serdecznie. Wesołych Świąt dla tych, co obchodzą i bogatego zajączka / mokrego dyngusa dla tych, co nie obchodzą 😆
    Odpowiedz
    30 marca 2018
    Marcin Czornyj Kałuża a czy wyjaśnisz mi czym różni się model NEC 244 od 245? Nie technicznie, bardziej interesuje mnie czym dla mnie by się różniły w użytkowaniu.
    Odpowiedz
    30 marca 2018
    Karolina, na 244 może być widoczne lekkie migotanie na niektórych walorach barwnych (np. szary interfejs LR), gradienty mogą być trochę mniej płynne, równomierność odrobinę gorsza, monitor nie ma ultracienkiej ramki ani huba USB 3.0 jak 245
    Odpowiedz
    30 marca 2018
    Marcin Czornyj Kałuża dziękuję!
    Odpowiedz
29 marca 2018
lubie pana Adama
Odpowiedz
    29 marca 2018
    a ja taki nieuczesany...
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Adam to zrob szybki mejkap i pokaz selfie!
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Selfie to tylko jak ma iPhona !!
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    dyskryminancja!
    Odpowiedz
29 marca 2018
Zawsze możesz pójść jeszcze w używkę np PA241W lub P241W (sRGB), naprawdę dobre monitory kalibrowalne sprzętowo.
Odpowiedz
    29 marca 2018
    w kontekście ceny nowych EA nie polecam. W PA241 po latach może zdelaminować się matryca, a P241W trapiły badpiksele. Oba mają matowy dyfuzor dający mniej ostry, klarowny obraz niż w nowych satynowych matrycach podświetlanych LED
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Jak najbardziej, wiem że EA to BDB seria "biurowców" ;) Ale czasem można w fajnej cenie wyrwać PA241W z niedużym nalotem (500-800zł).
    Odpowiedz
    29 marca 2018
    Za tyle warto, szczególnie jeśli komuś zależy na AdobeRGB. Z używek godny polecenia jest obecny wysyp EA244WMi (450-500pln), są trochę gorsze pod względem precyzji, ale trwalsze od świetlówkowych PA/P241W.
    Odpowiedz