Gościem 19 odcinka podcastu jest fotograf Wojtek Długosz, czyli 1/2 Fabryki Kreatywnej – kombajnu, który oferuje usługi związane nie tylko z fotografią ślubną, ale też filmem.

Wojtek Długosz w sieci:
fb: facebook.com/fabrykakreatywna
insta: instagram.com/fabrykakreatywna
www: fabrykakreatywna.pl

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis rozmowy:

#19 Niezłe Aparaty & Fabryka Kreatywna Wojtek Długosz

[00:00:00]

J: Cześć, witam wszystkich serdecznie. Z tej strony Wasz ulubiony prowadzący, Jacek Siwko, a to jest 19 odcinek podcastu „Niezłe Aparaty”. W zeszłym tygodniu gościliśmy na antenie „Niepoprawną Pannę Młodą” czyli Milenę i powiem Wam, że może zacznę od pewnego wątku, który stał się popularny w rozmowie na grupie facebookowej podcastu. Mianowicie chodzi mi tutaj o sprawę szacunku dla potencjalnych klientów, którzy piszą do fotografa i w pierwszym emailu od fotografa otrzymują informację jakoby była zniżka na ceremonie plenerowe. Powiem Wam, że jest to trochę ryzykowna taktyka. Nie chodzi mi tutaj o jakieś kwestie ideologiczne natomiast chodzi o taki brak szacunku jak to właśnie powiedziała Milena.

Takie wartościowanie, które ceremonie zasługują na jakieś bardziej specjalne traktowanie. Dziwi mnie sprawa samych zniżek na ceremonie plenerowe jakoby te piękniejsze, gdyż no niejednokrotnie widziałem na zdjęciach fotografów w Polsce, że.. czy powiedzmy odwiedzając strony takich miejsc ślubnych, że te ceremonie plenerowe nie są wcale takie spektakularne i piękne jakby się to wydawało sądząc po lekturze zagranicznych blogów ślubnych. Więc tutaj sprawa jest do przemyślenia pod kątem właśnie też takim, że czasami nawet plenerowy ślub może nie trafić do portfolio. To raz. A dwa właśnie to co mówiła „Niepoprawna Panna Młoda”, że to jest taki brak szacunku dla klienta.

Trochę zmieniając temat powiem Wam, że na Instagramie pojawiło się już sporo zdjęć z #niezleaparaty pisanym bez polskich znaków i fajnie zobaczyć słuchaczy, którzy robią różne czynności podczas słuchania. Przy okazji właśnie pozdrawiam wszystkich, którzy w tym momencie myją podłogę albo szorują garnki. Domyślam się, że część z Was też prowadzi samochód więc tutaj pozdrowienia dla tych osób. Natomiast tutaj mam jeden taki pomysł, bo taki pierwotnym założeniem podcastu „Niezłe Aparaty” było to, że miał on umilać czas wszystkim, którzy obsługują w tej chwili Lightroom lub inny jakiś program graficzny pracując właśnie nad swoimi zdjęciami.

I chciałbym zachęcić Was do dzielenia się na Instagramie zdjęciami, które obrabiane były przy okazji słuchania podcastu. I możecie tam mnie oznaczyć @ Jacek siwko wtedy mignie mi takie powiadomienie na Instagramie i na pewno to szybko zobaczę. Albo po prostu zwyczajnie używając tylko #niezleaparaty bez polskich znaków. Bardzo chętnie Was zobaczę, ponieważ podcast jest zawsze taką jednostronną relacją trochę. Ja tutaj mówię do mikrofonu, Wy słuchacie, a ten, który mówi nie może zobaczyć tego, który w tej chwili słucha tego co jest mówione dlatego bardzo Was zachęcam do tego, żeby gdzieś tam pokazać się na Instagramie. Zanim przedstawię dzisiejszego gościa jeszcze chciałbym nawiązać do ankiety, która niedawno miała miejsce na grupie na Facebooku. Mianowicie chodzi mi o wszystkie podesłane przez Was propozycje gości, którzy mieliby wystąpić w podcaście.

Część z tych propozycji jest już jakby na moim radarze, część też została nagrana więc na pewno usłyszycie. Jedno nazwisko na pewno nie jest nagrane i raczej nie wiem czy będzie. Natomiast bardzo ciekawy tutaj pomysł był taki, żeby zaprosić potencjalnego klienta i pokazać jak wygląda jego punkt widzenia. Myślę, że to tak jak zresztą było tam mówione w rozmowie na grupie, że to nie jest możliwe, żeby znaleźć osobę na tyle reprezentatywną, żeby być przykładem takiego typowego klienta. Natomiast bardzo mi się ten temat podoba i pomysł więc być może w jakiejś przyszłości uda się takie coś zrealizować. To trzymajcie kciuki. Jeśli chodzi o jakichś ekspertów odnośnie marketingu czy social media spoza naszej branży fotograficznej to myślę, że na to też możecie liczyć. Może przedstawię dzisiejszego gościa. W tej wspomnianej ankiecie był dosyć wysoko.

Chodzi mi tutaj o „Fabrykę Kreatywną”, a dokładnie o Wojtka Długosza, który tym razem wystąpi bez Gosi czyli swojej drugiej połowy. Zresztą usłyszycie nawet dlaczego tak się stało. Cóż, Wojtka za bardzo nie trzeba chyba przedstawiać. Wiele osób, które interesują się fotografią ślubną czy śledzi rynek na pewno zauważyła pracę i dokonania „Fabryki Kreatywnej” dlatego tylko tyle Was tutaj tytułem wstępu zachęcę do słuchania, że przygotujcie się na niezłą porcję wiedzy. Wojtek jest bardzo szczerą osobą i bardzo otwartą, co mi się osobiście bardzo podoba i myślę, że wiele osób skorzysta z tej rozmowy. To dzięki, zapraszam do wysłuchania całego podcastu.

To cześć Wojtek.

W: Cześć!

J: Miło mi, że w końcu udało nam się tutaj umówić, bo może słuchacze nie znają jakby tutaj zaplecza podcastu, ale już próbowaliśmy z Wojtkiem umawiać się jakiś czas temu, ale tutaj mieliście sprawy rodzinne i sprawa się rozwiązała szczęśliwie także przy okazji gratulację powiększenia rodziny.

W: Dzięki! Sprawy rodzinne brzmiało jak co najmniej „Dlaczego ja?” albo jakiś inny program tego gatunku. Wiesz co, wydaje mi się, że no możemy oficjalnie powiedzieć, tak, że mamy małego miesięcznego Jasia, który nam bardzo przewrócił w głowach i w całym naszym życiu. To oczywiście jest super! Natomiast no to powoduje takie właśnie rzeczy, że potem spotkanie umówione na dwa miesiące wcześniej się przekłada, tak?

J: No to jeszcze myślę, że do tych spraw dojdziemy. Może tak w trzech słowach jakbyś przedstawił swoją drogę, jak zaczynałeś w ogóle przygodę z fotografią ślubną i z filmem. Jakby nakreślić tym ludziom, którzy gdzieś tam nigdy nie słyszeli o „Fabryce Kreatywnej” i o Tobie.

W: Ok. To przede wszystkim „Fabryka Kreatywna” to nie tylko ja, to także Gosia, która właśnie z Jasiem sobie siedzi obok w pokoju i pilnuje tego, żebyśmy mieli akustyczny spokój i razem, po prostu razem jako duet od początku działamy, od początku tak właśnie zaczynaliśmy naszą działalność na studiach jeszcze. Po prostu stwierdziliśmy, że zamiast wyjechać gdzieś do pracy na przykład do UK albo szukać jakiejś tam drogi artystycznej, stwierdziliśmy, że weźmiemy sobie po prostu dotację i w środku studiów zaczniemy już coś działać, żeby też się wdrożyć jakoś w życie. No i tak powstał właśnie pomysł na „Fabrykę Kreatywną”, która miała być tak naprawdę na początku takim kombajnem, mieliśmy robić wszystko, mieliśmy robić zdjęcia, filmy, projektowanie graficzne, bo z wykształcenia jesteśmy projektantami graficznymi. Ale po czasie, po tak, powiedzmy, dwóch, trzech latach okazało się, że jednak tą rzeczą, którą najbardziej lubimy, w której się najbardziej spełniamy jest właśnie fotografia i film. I powoli jakby zaczęliśmy to już ukierunkowywać w stronę konkretnej fotografii ślubnej i filmów ślubnych. Natomiast jakby z takim założeniem, żeby to no nie było standardowe, tutaj jakby miejsce na śmiech, tak żeby było kreatywne, ale jakby.. to żeby po prostu było nasze też, tak, nasze spojrzenie.

J: Ok. A jak to się stało, że w ogóle chwyciliście aparat do dłoni? To było tak, że nie wiem, Ty miałeś pasję czy Gosia? Kto kogo zaraził?

W: Ja miałem pasję jeszcze w liceum. Chodziliśmy razem do liceum plastycznego i tak stary jestem, że był jeszcze Zenit, Praktica, analogowe aparaty, ciemnia w piwnicy, wiesz, zapach wywoływacza i tak dalej, nie? Więc tak wyszło, z tych klimatów. I potem dopiero, [wypowiedź niezrozumiała 00:06:52] cyfrowych aparatach naprawdę na poważnie studia i wiesz, ogarnianie photoshopa i [wypowiedź niezrozumiała 00:06:59] więc to tak dość dłuższy czas.

J: Powiedziałeś, że tu pojawił się aparat cyfrowy.

W: Tak.

J: I co wtedy? Rozumiem, że Gosia była Twoją pierwszą modelką i vice versa. A jak to się stało, że w ogóle zaczęliście fotografować jakby innych ludzi też.

W: No właśnie, yhym, jak to się stało, że zaczęliśmy.. No to wyszło jakby z tego, że gdzieś pojawiły się pierwsze jakby pytania od ludzi, tak, czy wiesz, czy pomożesz nam na przykład, tak, w zrobieniu zdjęć ślubnych, czy zrobisz dla nas zdjęcia. To się jakby samo naturalnie rozkręciło, przy czym jakby od razu wychwyciliśmy, że to jest jakby gdzieś jakiś potencjał na faktycznie po prostu zrobienie czegoś fajnego, zrobienie, no zarobienie czegoś przede wszystkim też, tak, na samym początku więc jakby tutaj od strony biznesowej też tak podeszliśmy na pewno, że to jest jakby ciekawa perspektywa dla nas. Ale jakby nie mieliśmy też ciśnienia, że to będzie jakby nasza główna droga i że nie skupialiśmy się na tym, że tak musi być po prostu, musimy teraz zarabiać tylko na fotografii ślubnej. Więc to tam się na początku bardzo naturalnie rozwijało i z roku na rok po prostu mieliśmy coraz więcej zleceń.

J: Aha, czyli jak założyliście „Fabrykę Kreatywną” to nie było tak od początku pewne, że będzie ten profil fotografia ślubna i film, tylko myśleliście bardziej ogólnie.

W: Bardziej ogólnie. Chcieliśmy po prostu wszystkie sroki za wszystkie ogony chwycić, co oczywiście było dużym błędem, bo wiadomo, że im bardziej wchodzić w jakąś niszę tym jest to korzystniejsze dla Ciebie i bardziej się jakby skupiasz na jednym celu no to tym lepiej. Tak naprawdę jeszcze gdzieś tam pośrodku mieliśmy taki podział, że robimy zdjęcia i ślubne i rodzinne, w sensie na przykład sesje jakieś dziecięce, sesje bardziej takie właśnie lifestylowe rodzinne. Ale też z tego zrezygnowaliśmy i skoncentrowaliśmy się teraz głównie na tych właśnie zdjęciach ślubnych i filmach ślubnych oczywiście, ponieważ właśnie, i nawet jeżeli się trafiają jakieś tak, sesje właśnie takie bardziej lifestylowe no to one się trafiają, ale ludzie trafiają do nas przez fotografię ślubną.

J: A jak w ogóle łączycie fotografię i film w jedno? No ja wiem, że to są podobne dziedziny i w zasadzie chodzi o to samo, jakby trzeba też jakby przewidywać to co się stanie, planować ujęcie czy kadr jakby tutaj w fotografii. Jak to wygląda u Was jeżeli pracujecie na przykład w duecie, taki podział pracy?

W: Yhym, bardzo różnie. Ja się śmieję, że jestem zawsze panem technicznym więc zanim gdzieś wyruszymy to ja cały ten sprzęt ogarniam i pakuję i sprawdzam. A na miejscu to tak naprawdę w zależności od zlecenia, bo zarówno ja i Gosia możemy być fotografami jak i filmowcami jak i operatorami, ale głównie jakby takie zawsze założenie było, że ja jestem tym głównym fotografem, Gosia jest głównym filmowcem, tak? Także przeważnie tak to wygląda. Teraz co prawda dodatkowo jeszcze wspomaga nas dwóch operatorów więc jakby to się też rozszerza ta nasza formuła. Natomiast zawsze jakby celujemy w ten sam look, w ten sam feeling tego co robimy.

J: No właśnie, bo tutaj ciekawą kwestię poruszyłeś, to jest eskalowanie firmy, zatrudnienia jakichś innych osób do pomocy. Powiedz jak wyglądał u Ciebie proces takiego kształcenia takich osób, które gdzieś tam dołączyły do zespołu, nie były w zespole od początku i jakby musiały się wdrożyć w ten feeling, jak to określiłeś. Jak to wyglądało, wiesz? Skąd takich ludzi znalazłeś i jak długo trwało przygotowanie takich ludzi zanim oni rzeczywiście zaczęli sami wiesz, myśleć po Twojemu, po Waszemu?

W: To można odwrócić pytanie, jak to się stało, że my zaczęliśmy myśleć tak jak oni.

J: Aha, w ten sposób.

W: Czasami też tak było w niektórych kwestiach, ale nie no, generalnie to wyszło z przypadku, gdzieś tam po prostu w trakcie jednego ze zleceń spotkałem się po prostu robiąc zdjęcia, spotkałem się z jednym z operatorów. Potem chcieliśmy po prostu poszukać drugiego operatora, żeby zrobić ciekawy film, film ze ślubu w Osadzie Młyńskiej Claudii i Clementa, który robiliśmy dosłownie dwa, trzy lata temu. I to było takie jedne z naszych przełomowych ślubów i wiedzieliśmy, że po prostu będzie fajny materiał, że szykuje się fajne wesele i stwierdziliśmy: dobrze, to teraz zrobimy ślub dla tych operatorów, żeby mieć po prostu więcej fajnego materiału. No i zadzwoniłem do tego operatora właśnie, którego przypadkiem spotkałem. Okazało się, że on nie mógł, ale polecił nam swojego kolegę. No i tak się zaczęła nasza współpraca w sumie. Z tym kolegom teraz właśnie dużo robimy, jakby tutaj też nie wiem, czy mam autoryzację do tego, żeby ich tutaj wymieniać.

J: Acha, no dobra, to bez nazwisk w takim razie. A słuchaj, bo tutaj powiedziałeś, że jakieś tam zlecenie było, które gdzieś tam zdeterminowało to, że stwierdziliście: dobra, zaczynamy powiedzmy tutaj szukać kogoś do pomocy i tak dalej. To rozumiem, że to był jakiś taki moment przełomowy, który sprawił, że pojawiła się jakaś jedna nowa osoba w firmie. A jeśli byś tak miał wymienić jakieś takie zlecenie, które gdzieś było takim momentem przełomowym w ogóle w karierze Waszej „Fabryki Kreatywnej”, które gdzieś powiedzmy wywindowało „Fabrykę” na takie szersze wody, gdzie więcej osób o Was usłyszało, Was poznało.

W: Wydaje mi się, że przede wszystkim naszym największym szczęściem było to, że zaczynaliśmy faktycznie wcześnie, bo zaczynaliśmy.. samą firmę otworzyliśmy tak z 10 lat temu, a powiedzmy, że z 7 lat temu już zaczęliśmy się tym już na stałe zajmować jeżeli chodzi właśnie o fotografię. I myślę, że takich momentów przez to było bardzo dużo. Każdy miał dla nas jakieś tam znaczenie i teraz wiesz, boję się, że kogoś mógł pominąć tutaj. Ale jakby zjawiskiem, które nas gdzieś na pewno bardziej jakby wiesz, wkręciło jeszcze w temat i rozwinęło to były na pewno wyjazdy na sesje poza Polskę, szczególnie do Włoch, do Hiszpanii. I z każdą z par gdzieś tam po prostu zaprzyjaźnialiśmy się i związywaliśmy. Na pewno bardzo, bardzo dużo nam to dało jeżeli chodzi właśnie o samą naukę kontaktu z klientem, ponieważ całkiem inaczej się.. inne masz relacje jeżeli wchodzisz wiesz, na ślub, na kilka godzin i być może na przykład spotykasz się z tym klientem po raz pierwszy w życiu. A inaczej jeżeli z kimś wyjeżdżasz na kilka dni i masz szansę go poznać i uchwycić też w innych sytuacjach trochę.

J: No właśnie, to jest takie bardzo ważne, nie, żeby poznać te osoby jakby tutaj przed ślubem. Dlatego kwestia jakby tutaj namawiania na sesje narzeczeńskie, to chyba nawet w podcaście z Kamilą Piech było coś takiego.

W: To właśnie chciałem powiedzieć, że Kamila na to namawiała i myślę, że to jest też ciekawy temat. My takich sesji w sumie robimy mało więc warto się zastanowić, żeby faktycznie gdzieś to może wdrożyć, bo pomysł jest bardzo ciekawy. Powiem Ci jeszcze, że tak w drugą jakby, od drugiej strony, tak, bo tu były jakby, jedną stroną są te sesje, które nas gdzieś tam po prostu rozwinęły bardzo mocno. Chociaż jak pokazując sesje wyjazdowe w momencie kiedy takich rzeczy było tak naprawdę mało w Polsce, myślę, że to nam dość dużo dało jakby, tak, jeżeli chodzi właśnie o, jakby taką pocztę pantoflową między klientami i dodatkowo między, po prostu jeżeli chodzi o reklamę czy na Facebooku, tak, czy gdzieś na naszej stronie, na pewno to robiło wtedy fajne wrażenie. A jeżeli chodzi o fotografię jakby już stricte reportażową to pierwszy raz coś takiego poczuliśmy kilka lat temu na ślubie w.. nie w Osadzie Młyńskiej tylko w Oczyszczalni, to jest taka stodoła pod Warszawą. I tam byliśmy na ślubie Pauliny i Piotrka, gdzie tak naprawdę właśnie pierwszy raz zobaczyliśmy, że wesele w Polsce też można bardzo fajnie zorganizować bez jakichś kompromisów, lekko, fajnie, żeby była po prostu dobra impreza, a nie po prostu tradycyjne wesele z tą wiesz, płonącą świnią.

J: Aha, rozumiem. Czyli wizyta w Mrokowie była dla Was też takim jakby impulsem, że coś takiego się dzieje. Bo właściwie Ty powiedziałeś 10 lat no to już jest szmat czasu, nie? No od tego czasu trochę się zmieniło nie tylko w ogóle w fotografii, ale też właśnie estetyka wesel, nie, które tutaj w Polsce są organizowane. A Wy jesteście też znani z tego, że macie szczęście do różnych takich nietypowych wesel. Może trochę jakbyś rzucił światło na takie zdjęcia w stylu Star Wars.

W: Wiem do czego pijesz. Ok, dobra. To to jest na pewno właśnie coś co chciałem wymienić, bo na pewno to jest coś z czego no też jesteśmy chyba najbardziej rozpoznawalni, to właśnie ślub Oli i Francka, czyli ślub w stylu Star Wars. Do którego dostaliśmy się tak naprawdę po znajomości, bo Ola jest koleżanką z liceum od Gosi więc to była po prostu nasza znajoma, która zadzwoniła do nas, czy też napisała do Gosi z pytaniem, czy byśmy nie zrobili im zdjęć i filmu na ślubie. I jeżeli, jak usłyszeliśmy, że to ma być Star Wars, kiedy sami.. Ja na przykład kojarzyłem jakby całą sagę, co prawda nie byłem jakby ultra fanem tak jak Maciek ABC. Ale gdzieś tam kojarzyłem, lubiłem i spoko. Natomiast mieliśmy taką obawę, że wiesz, że to będzie po prostu, że może wyjść tak trochę słabo, kiczowato albo coś takiego, że na zasadzie, że to może być po prostu wiesz, tak, ok, tam ktoś się przebierze, ale może być dziwny klimat, nie? A w rzeczywistości naprawdę przekroczyło to nasze wszelkie oczekiwania, tak, ponieważ niektóre kostiumy powstawały przez pół roku, niektóre dłużej. Wszyscy się mega zaangażowali. Okazało się, że Franck, mąż Oli, jest.. zajmuje się tym na co dzień. Po prostu tworzy takie kostiumy, potem występuje w nich w różnych sytuacjach. Więc po prostu wszystko było dopięte no naprawdę i każdy po prostu tam żył tym klimatem, tak? To nie było tak, że właśnie to było sztuczne, że to było wykreowane tylko na potrzeby tego ślubu tylko każdy tym żył. No weszliśmy w ten świat wtedy naprawdę ze szczękami opuszczonymi do podłogi i oczyma szeroko otwartymi. No i jak to się mówi, migawka płonęła.

J: Z tego co ja kojarzę to tam było takie zdjęcie z kościoła. Z ceremonii i się zastanawiałem jak to się stało, że jakiś ksiądz w ogóle wyraził zgodę na coś takiego. Znasz może szczegóły?

W: Ze szczegółów znam tyle, że podobno jak Ola spytała się z Franckiem o to księdza to on im powiedział: tylko, żebyście mi tutaj nie zrobili cyrku. Tylko tyle. I generalnie nie wiem, czy on się tego spodziewał, że to będzie tak wyglądało, czy też pomyślał, że po prostu dwie osoby się przebiorą i tyle. Ale wszystko się bardzo fajnie odbyło i było tam dużo negatywnych głosów później, że właśnie to nie przystoi i tak dalej, że jakby wiesz, powaga sytuacji była jakby naruszona, ale moim zdaniem nie, że właśnie ponieważ to było bardzo ich, że to nie było udawane tylko to było prawdziwe. Oni sami też nie byli jakby bardzo przebrani, oni byli po prostu ubrani w swoje jakby uszyte przez siebie rzeczy, a natomiast to nie było jakby przebranie takie komiksowe, tak? Nie było takie filmowe przebranie, było to bardzo fajnie wiesz, naturalnie wyszło. Nie było w tym po prostu żadnej ściemy ani cyrku.

J: No to czyli już tutaj mamy tą sprawę wyjaśnioną.

W: Tak. Jak mogę powiedzieć właśnie a propos tego ślubu no to też, żeby była jasność z nami też fotografował Łukasz Ostrowski, który był odpowiedzialny za część zdjęć także to też na pewno ważne, że nie tylko jakby my tutaj byliśmy tego stwórcami.

J: Rozumiem. A słuchaj, jak już mówimy o tych takich zdjęciach Waszego autorstwa, które są powiedzmy kojarzone szerszej publiczności, naturalnie mi się wiąże z jakimiś nagrodami i wyróżnieniami, które gdzieś tam Was spotykają po drodze. Powiedz, jak to wpływa na Waszą działalność. Jakie to ma przełożenie jeżeli chodzi o postrzeganie Waszej firmy przez pary młode? Czy jakby pary młode zauważają to, czy bardziej jest to takie powiedzmy prestiżowe wśród fotografów?

W: O kurczę! Wiesz co, ja myślę, że tak naprawdę nie mamy jakichś tam wiesz, większych ambicji bycia among top ten. Nie mamy po prostu takiego wiesz, parcia, żeby to przez te konkursy gdzieś tam się dzielić w branży czy po prostu wiesz, mega się po prostu tutaj przypodobać klientom. Nie to jest jakby naszym, przynajmniej moim, celem, tak, ja jakby głównie jestem inicjatorem tego, żeby brać udział w konkursach. Jakby to mnie w ogóle w ten sposób nie motywuje. Bardziej chodziło mi na początku o jakąś tam chęć sprawdzenia się, a z drugiej strony bardzo też jakby poprzez branie udziału jakby wiesz, cyklicznie w tych konkursach czy na ISTWP, Fearless, czy na MyWedzie dodawanie jakichś zdjęć, bardziej jakby wiesz, ja się też motywuję wewnętrznie, tak. Nie na każdego to działa więc nie każdemu polecam, ale widzę, że po prostu wiesz, mnie to gdzieś tam w pewnym po prostu momencie zaczęło motywować. No tak jak wspomniałeś, jesteśmy już w tym praktycznie 10 lat więc też czasami po prostu wiesz, człowiek potrzebuje jakiejś nowej iskry, która po prostu znowu wiesz, gdzieś tam ten ogień inspiracji wiesz, rozpali więc to dla mnie na pewno dało dużo. Ale chyba więcej wydaje mi się, najwięcej jakby takich motywacji do dalszego działania, do rozwijania się dało mi spotkania po prostu wiesz, z innymi fotografami, bo my bardzo długo, chyba około właśnie 7 lat byliśmy tacy wiesz, zamknięci we własnej skorupce, we własnym świecie jakby nas dwojga, było nam bardzo dobrze w tym. I w pewnym momencie.. my jakby w ogóle nie mieliśmy wiesz, takich kontaktów stricte, czy tam właśnie networkingowych czy zawodowych z innymi fotografami.

Bardziej byliśmy odcięci wiesz, no może nawet nie tyle, że myśleliśmy o innych jako wiesz, o konkurencji. Natomiast nie było to nam za bardzo do niczego potrzebne, przynajmniej tak myśleliśmy. Z perspektywy tych kilku lat od kiedy się jakby bardziej otworzyliśmy myślę, że no bardzo dużo nam to dało i na pewno trochę żałuję, że wcześniej jakby nie zaczęliśmy takich kontaktów robić i udzielać się dlatego, że no zmiana była niesamowita, tak. Przede wszystkim poczucie tego, tak. Tak jak na Looks Like Film w Krakowie można było właśnie poczuć, że jest się częścią jakiejś społeczności, tak, czyli czujesz, że po prostu wiesz, nie, to co robisz nie jesteś w tym jakby osamotniony. Jesteś właśnie wiesz, zamknięty w tym, przed tym swoim komputerem tylko jesteś jakąś częścią fajnej, no chyba jednej z fajniejszych, społeczności na świecie. Myślę, że to było, to nam dało dużo. A poza tym wiesz, kontakt z innymi fotografami, w szczególności tu mam wiesz, na myśli jakąś tam wąską grupę naszych znajomych, gdzie każdy po prostu się wspiera, jeżeli ktoś ma problem może się odezwać, jeżeli na przykład wiesz, ktoś nie ma terminu to można kogoś też polecić, tak. To też jest jakby istotne, że możesz jakby wiesz, nie, tutaj polecić kogoś komu ufasz i w 100 % wiesz, możesz za niego jakby ręczyć, że on jest fajny i jakiś ten kontakt z parą będzie wiesz, też pozytywny. To jakby jedna rzecz.

A z drugiej strony jakby też wiedza, tak, którą gdzieś tam po prostu mimowolnie, nawet jeżeli wiesz, z kimś rozmawiasz, z fotografem to już nawet wiesz rozmawiając.. ostatnio jak rozmawialiśmy przez telefon to wystarczyło, nie wiem, rozmawialiśmy pół godziny, a tak naprawdę już czegoś się od Ciebie na przykład nauczyłem i wiesz, nawet jeżeli to były rozmowy jakieś tam, nie wiem, biznesowe, tak, powiedzmy bardziej no to jakby wiesz mi to też coś dało. I tak samo rozmawiając ze znajomymi bardzo dużo mi to daje. Po prostu bardzo dużo się uczę po prostu przez kontakt z innymi ludźmi, także to jest fajne. To mnie jakby wiesz, też super właśnie, też po prostu wiesz, nie, to też jakby nakręca, bo widzisz, że ktoś robi to, ktoś robi to. To jest właśnie super, że można właśnie od innych też jakby innymi się inspirować mimo że wiesz, albo są na Twoim poziomie albo są na jakimś tam innym poziomie, nieważne jakby tak? Ważne po prostu, że po prostu przez ten kontakt Tobie też jakby wiesz, jakieś szufladki się otwierają, otwierają się jakieś tam nowe drzwi, inspiracje i rzeczy o których nawet wcześniej nie pomyślałeś, że są ważne, nagle się okazują mega ważne.

J: Ale słuchaj, bo to jest nawet, w ogóle super to co mówisz, bo powiem Ci, że ja też długi czas jakby się zamykałem w tej swojej jaskini tym bardziej po przeprowadzce z Trójmiasta na Mazury. To już w ogóle jakby odjechałem i stwierdziłem, że: no dobra, to teraz ja jestem tutaj ukryty w dżungli i wychodzę, nie? I tak  też trzy lata przetrwałem.

W: Aha.

J: Bez kontaktu ze światem. Nawet sobie zlikwidowałem wtedy Facebooka i w ogóle byłem szczęśliwym człowiekiem. Ale tak jak mówisz, otworzenie się na..

W: I na drugie imię wziąłeś Kasia.

J: No to wtedy, to jest długa historia. To może kiedyś wytłumaczymy. Ale nie, to tam później założyliśmy sobie wspólne jakby konto z Kasią. Natomiast były problemy z komunikacją jak mieliśmy to wspólne konto i stwierdziliśmy, że rozdzielimy. Natomiast jeszcze chciałem tak nawiązać do tego, co powiedziałeś jakby o uczeniu się od innych fotografów, że czasami nawet jest tak, że wiesz, o jakichś tam programach czy wiesz o jakichś różnych rzeczach, natomiast nie uważasz ich za ważne, nie? I ktoś Ci mówi: nie, a słuchaj, spróbuj sobie jednak zrobić w tym programie wiesz, coś tam podziałać i Ty próbujesz mimo tego, że raz już zaczynałeś i się zraziłeś. I kurczę myślisz sobie: a nie, to rzeczywiście mi przyspiesza jakby pracę nad zdjęciami, nie? I ja tak często mam, że na przykład wypróbuję sobie jakieś narzędzie, mówię: ee to tam, nie dla mnie, to już…

W: O czymś konkretnie mówisz? Czy tak, czy tylko tak po prostu ogólnie?

J: Na przykład nie wiem, no na przykład dajmy na to prosty program do wiesz, do wyboru zdjęć, nie, culling, czy jak to tam się mówi po zagranicznemu, wiesz, ten Photo Mechanic, nie? I na przykład ja sobie myślę: a nie, bo to jest taki tam program. Tutaj tylko mogę sobie zazanaczyć i tak dalej i tak dalej. Potem ktoś mnie…

W: W sensie, że wydawał Ci się zbyt toporny?

J: Nie, no taki, mówię: po co mi coś takiego, jak to tylko jedną funkcję spełnia, nie?

W: Skądś to znam.

J: Przecież to samo Lightroom, tam te wszystkie wiesz, skróty klawiszowe miałem ogarnięte i tak dalej i tak dalej. A później stwierdziłem.. I ktoś mi tam mówił: no weź, jednak się może przekonasz, nie? I ja tak mówię: dobra, no to może jednak spróbuję, nie? I wiesz, i powróciłem do tego pomysłu z tym programem i się okazało, że wiesz, jak dałem drugą szansę okazało się, że rzeczywiście mi tam to jakby szybciej idzie, nie? I tego typu sprawy. Takie proste rzeczy, nie?

W: No Photo Mechanic to jest torpeda także jeżeli ktoś nie próbował no to też polecam. Wiesz, ja przeszedłem taką ewolucję od Bridge’a, który miałem… z czego się już dzisiaj śmialiśmy razem, że jesteśmy dinozaurami.

J: No właśnie mówiliśmy.

W: I od wiesz, Bridge’a, od właśnie coolingu w Brdige’u, poprzez Lightroom’a i teraz właśnie Mechanic od chyba już dwóch lat. To jest no, no jednak to jest faktycznie torpeda i najszybciej i najfajniej, jeżeli ktoś się przyzwyczai, bo jednak to jest trochę inne niż…

J: No właśnie, kwestia przyzwyczajenia, nie? I kwestia jakby tutaj porzucenia tych swoich nawyków, tych wypracowanych skrótów klawiszowych.

W: Chyba tak, no wiesz co? Jakby to co w ogóle jakby zacząłeś mówić to opisywało moją skomplikowaną drogę z Capture One, takie wiesz, nie, miłość – nienawiść po prostu, bo to jest program, który tak naprawdę jeżeli używasz go w stopniu podstawowym duplikuje to co robisz w Lightroom’ie, tak? Natomiast jeżeli wiesz, żądasz czegoś więcej od obróbki no to na pewno jest to ciekawa opcja. Ale jestem cały czas gdzieś tam w zawieszeniu w tym momencie. Jestem w zawieszeniu między Lightroom’em, a C1.

J: Aha. A słuchaj, a propos tutaj edukacji, bo poruszyliśmy ten temat kształcenia się. No to takie krótkie, proste pytanie. Gdzieście się tego wszystkiego nauczyli?

W: W domu. Krótka odpowiedź.

J: Ok. Następne pytanie.

W: Nie, nie. Dobra, już Ci mówię. Właśnie popełniliśmy chyba, z perspektywy patrząc tych właśnie paru lat, że taki błąd na początku, tak? No na początku co prawda nie było za bardzo kursów. Oczywiście pojawił się Adam, pojawiła się Kalina, potem następni i wiadomo. Natomiast wtedy nie uważaliśmy, że to było jakby nam potrzebne. Uważaliśmy, ja mam taką po prostu naturę, że ja uwielbiam uczyć się czegoś sam, dochodzić do czegoś sam, po prostu jakby dla czystej satysfakcji, a nóż po prostu zrobię coś lepiej niż inni, w inny sposób. I jakby wiesz, tak robię wszystko. Tak samo nie wiem, uczę się każdego programu, wiesz, aparatu, też nie sięgam po instrukcję tylko: a zrobię to sam! Nie? I wiesz, no i to jakby u mnie działa, sprawdza się i w ten sposób jak się czegoś uczę. Patrząc na to jakby wiesz, jak szybko teraz ludzie po prostu dochodzą z poziomu naprawdę albo zerowego albo gdzieś tam wiesz, średniej półki do fotografów destination i światowego poziomu myślę, że ta edukacja no ma bardzo duże znaczenie i nie tylko jakby wiesz, no w formie na przykład tego networkingu o którym już mówiłem, tak, to jest też świetny pomysł na edukację, na bycie po prostu wiesz, gdzieś tam pozostawanie jakby wiesz, nie, cały czas świadomym tego co się dzieje w branży i to jest też istotne. I część od innych fotografów, jak na szkoleniach, jest bardzo istotna sprawa i warto mieć takie kontakty. Natomiast coraz większe wydaje mi się, że znaczenie mają też warsztaty, których no też się sporo wysypało. Ja co prawda nie byłem na wielkiej ilości warsztatów, bo może właśnie to wynika z mojej natury, że uwielbiam po prostu wszystkiego się uczyć sam. Ale przez to uczę się tego po prostu, no wiesz, zajęło nam to 10 lat. No to samo mówi za siebie, tak? Jak się chce coś szybciej zrobić no to lepiej iść na warsztaty.

J: No tak, bo to jakby przyspiesza, nie?

W: Tak, tak.

J: Ten cały proces nauki.

W: Właśnie kilka lat temu, to było chyba z dwa lata temu, wpadliśmy ze znajomymi na pomysł, że właśnie pójdziemy na takie małe warsztaty edycji zdjęć, nie myląc z obróbką. To mi też gdzieś otworzyło oczy na to, że faktycznie w bardzo krótki jakby sposób można dowiedzieć się czegoś, co jakby czasami potwierdza Twoją wiedzę, tak, że Ty coś robisz intuicyjnie, wybierasz, tam wkładasz zdjęcia w sposób intuicyjny, ale w momencie jeżeli wiesz, że są do tego jakieś prawidła, tak, że ABC musi mieć odpowiedni rytm, musi mieć wiesz, każde zdjęcie z każdym musi pasować, dlaczego pasuje to, a nie inne, to jest jakby kluczowe, tak? I fajnie po prostu wiesz, nie jeżeli ktoś Ci powie nagle na tej drodze jeżeli wiesz, idziesz sam i nagle ktoś Ci mówi: ok, robisz to dobrze, to robisz źle. Super, wtedy po prostu wiesz, nie, to co robisz źle odrzucasz i robisz i zaczynasz robić jeszcze fajniejsze rzeczy, jeszcze inaczej. No oczywiście wiadomo, że każdemu to się w głowie gdzieś tam musi przemielić, nie do każdego to trafi, ale fajnie jeżeli po prostu wiesz, nie? Gdzieś tam ktoś nagle powie Ci: możesz coś zrobić inaczej.

J: A słuchaj, no to taki interesujący temat poruszyłeś, bo układanie zdjęć to jest chyba największa zmora fotografów zaraz po wybieraniu zdjęć. Jakbyś miał taką może jedną złotą radę wiesz, przy układaniu zdjęć na co zwracać uwagę. Chodzi mi konkretnie o blog posty.

W: O blog posty? Wiesz co, no to tak naprawdę chyba wszystko zależy od tego dla kogo to robisz. Już niejedna osoba u Ciebie w podcastach mówiła, że przede wszystkim robisz to dla par młodych, tak? Czyli nie układaj tego po prostu w ten sposób, żeby zrozumieli to tylko fotografowie. To na pewno. Bo można oczywiście zrobić coś tak pojechanego, że po prostu trzech fotografów się zachwyci, a reszta trochę się zdziwi. Natomiast też jakby myśl o tym, tak, za każdym razem trzeba myśleć, że jednak, no tak jak mówiłem, tak, no musisz mieć jakby odpowiedni rytm tego postu. Nie można jakby tego rozciągać w nieskończoność. Ja bardzo na przykład nie lubię powtarzania dużej ilości tych samych kadrów czy tam kompozycji, tak? Bardzo z tym u siebie też walczę, bo jeszcze właśnie tych parę lat temu miałem tak, że większość kompozycji gdzieś tam się zamykała wiesz, centralnie, centralnie, centralnie, daleko, blisko, centralnie. No wiesz, no były fajne zdjęcia może, ale w momencie jeżeli składałeś z tego post no to się już trochę jakby, trochę się to nie składało. Przynajmniej potem wiesz, z perspektywy patrząc to jakby wiesz, można było więcej. I teraz bardzo myślę o tym, wiesz no, o tym, że tak naprawdę wiesz, to też powstaje, ten wpis powstaje, nie tylko jakby w momencie jeżeli go już składasz z tych zdjęć, które tam przez kilka dni czy tam kilka godzin wybierałeś, w zależności jak kto ma tempo, tylko już w momencie jak jesteś na tym zleceniu także.. No i chyba taką złotą poradą jest to, żeby każdy już myślał o tym właśnie, że będzie robił z tego kiedyś galerię dla pary czy tam post na bloga w momencie jak już jest w tym dniu, robi te zdjęcia, żeby wtedy się zastanawiał jak te zdjęcia tak naprawdę powinny ze sobą współgrać i jak tę historię chce opowiedzieć. Bo to tak naprawdę wszystko chodzi, chodzi w tym jakby tak, o opowiedzenie historii.

J: Yhym. A słuchaj, a tak procentowo jakbyś miał strzelić, nie wiem, może masz jakieś szczegółowe obliczenia jak to wygląda procentowo. Natomiast interesuje mnie właśnie taki podział, bo są zdjęcia, zresztą pewnie sam przyznasz, że są zdjęcia takie typowo dla klientów, a które nigdy nie trafiłyby powiedzmy na bloga. One mogą trafić do albumu.

W: Yhym.

J: Mówię o takich wiesz, takich…

W: Grupówki?

J: Grupówki, coś w tym stylu, nie?

W: Świniak?

J: No świniak nie wiem, niekoniecznie, być może, chyba że to co Kasia z MaMe tutaj ćwiczysz, wiesz?

W: Dokładnie.

J: Poczet świń polskich. Kto nie słuchał tego, odsyłam do tego podcastu. Natomiast jakbyś wiesz, tak miał procentowo powiedzieć ile sobie dajesz takiej wiesz, wolności artystycznej, że ok, to tam tworzysz sobie, eksperymentujesz i to może trafić na bloga powiedzmy.

W: Aa, to ja odsyłam do, chyba to było na Way Up North w podcaście, wywiad z Ferem Juaristi. On bardzo fajnie powiedział właśnie, że jak, to było dla niego też takie ćwiczenie, tak, że postanowił sobie, że jedno zdjęcie tam na przykład na 10, bo już nie pamiętam dokładnie jaka to była ilość, albo jedno na 10, albo jedno na 5, on zrobi dla siebie na każdym jakby wiesz, na każdym ślubie, tak? I potem procentowo jakby coraz bardziej zwiększał tą ilość zdjęć, którą robił dla siebie. Dzięki temu jakby wykształcał swój styl, a równocześnie wiesz, para była zadowolona, bo dla nich też coś robił, tak, dla nich też robił tą podstawę, a dla siebie po prostu przy okazji zaczął po prostu wypracowywać jakąś swoją drogę. I myślę, że to jest.. ja z tego jakby skorzystałem, że zawsze po prostu robiąc zdjęcia myślę, co jeszcze można zrobić, co można zrobić inaczej. Jeżeli już mam to jedno zdjęcie, które jest takim, brzydko mówiąc, dupochronem, a nie jest po prostu jakimś wiesz, standardem na przykład, które chce po prostu zrobić i warto zrobić, bo wiem, że na przykład wiesz, para młoda będzie zadowolona z tego zdjęcia i ono jest potrzebne, bo jest po prostu wiesz no, czasami dokumentacją jakby tego, tak?

J: No tak, to są zdjęcia klucze, nie, które muszą być gdzieś tam.

W: Tak, tak, dokładnie. Sytuacje tego wymagają, że one się wiesz, nie powtórzy. Warto jakby zrobić jakby czasami proste zdjęcie i przejść do tego, że po prostu teraz ok, a teraz robię coś dla siebie, że mając cały czas na myśli to, że po prostu to zdjęcie trafi do tej pary i ona też musi być z tego zadowolona. Więc to też wiesz, znowu aż tak bardzo pojechany nie jestem, ale wydaje mi się, że wiesz nie, że można jakby trochę tej wolności, tego skrawka wolności znaleźć i zrobić wiesz, podstawowe zdjęcie na przykład w trakcie przysięgi jeżeli wiesz, para stoi przed ołtarzem masz mnóstwo czasu tak naprawdę na to, żeby przejść potem na przykład na drugi koniec kościoła i coś z daleka czy też poszukać jakiegoś kadru z zupełnie innej perspektywy. Nie fokusować się jak gdyby po prostu na tych standardach no bo to jest tak naprawdę powtarzane do znudzenia, tak? To jest coś, co wszyscy z nas widzieli już tysiące razy i w momencie jeżeli szukasz czegoś więcej to na pewno to w pewnym momencie przestanie Ci wystarczać, tak?

J: Yhym. A słuchaj, właśnie, no bo tutaj powiedziałeś o Fer Juaristi i on jak gdyby to co pokazuje na stronie to tam większość jakby odwiedzających może sobie pomyśleć: kurdę, ale on trzepie te kadry, nie? I tak dalej. Że jakby wyobrażenie tego co się widzi na stronie często sprowadza się potem do tego, że każdy myśli, że potem galeria klientów wygląda dokładnie tak samo, nie? I że tam nie ma tych powiedzmy..

W: Yhym.

J: Zdjęć takich, tak jak Ty mówisz, tych bezpiecznych opcji wybranych. I tutaj może taka mała przestroga dla jakichś takich początkujących fotografów, którzy gdzieś tam się mocno inspirują tym co widzą w sieci, żeby jakby tutaj na siłę się nie starać, że ok, tutaj wszystko muszę zrobić tak po swojemu i tak dalej, taka opcja mega artystyczna. Tylko że też właśnie tak jak wcześniej to było mówione tutaj w podcaście, że no kurdę, na końcu to trzeba pomyśleć, że jednak fotografujemy dla tych ludzi, nie? I to nie jest jakaś strata honoru, że fotograf robi zdjęcie grupowe czy powiedzmy jakieś takie formals, nie? Takie zdjęcia powiedzmy z babcią i tak dalej.

W: Dokładnie! Wiesz co, powiem Ci szczerze, że też przez pewien czas nie lubiłem tych grupowych zdjęć. Mieliśmy tak właśnie, że na przykład na naszym ślubie stwierdziliśmy: nie, dobra, to nie róbcie tych zdjęć, bo nam nie są potrzebne, tak? Jakaś ciocia poprosiła Mateusza albo Anię.

J: Pieczko Pietras, dodajmy.

W: Pieczko Pietras, tak. Poprosiła, żeby im zrobić zdjęcie grupowe. Okazało się, że to jest jedyne zdjęcie grupowe i potem stwierdziliśmy: kurczę, to jest jednak fajne, nie? Że jednak są te zdjęcia. Może to jest wiesz, takie głupie jakby z punktu widzenia fotografa, bo wiesz, to jest mało jakby kreatywne i mało jakby takie wiesz, niewymagające dla fotografa. Ale z punktu widzenia kogoś kto był na tym ślubie takie zdjęcie, gdzie wiesz nie, wszyscy sobie tam stoją i jest takim faktycznie wiesz nie, prostym zdjęciem, jest też ważne. No bo wiesz, to jest jakby zdjęcie do którego czasami ktoś wraca potem, tak? Którym się chętnie chwali, a też myślę, że i wiesz, patrząc z naszego punktu widzenia nie musisz się jakby zamykać, że to zdjęcie musi być zawsze wiesz, nudne, musi być zawsze powtarzalne i jeżeli masz jakiś na to pomysł, jeżeli masz po prostu wiesz, fajną ekipę z którą jakby wiesz, poczujesz feeling, że coś z nimi możesz więcej zrobić to na pewno możesz zrobić fajne zdjęcie grupowe. Może zdjęć.. jeżeli masz wiesz, odpowiednie warunki. Mieliśmy super teraz ślub w tym roku, na początku września w Endorfinie w którym naprawdę były bajeczne kolory, w którym przeplatały się polska kultura z kulturą indyjską i tam było wszystko w kwiatach, wszyscy byli pięknie ubrani. No i tam to zdjęcie grupowe mimo że było mega formalne nawet z tego, co kojarzę znalazło się na blogu, bo miało swój po prostu wiesz, przez to właśnie mega klasyczne podejście miało swój fajny feeling też, nie? I jak wszystko się jakby wiesz, wszystkie te elementy muszą się spiąć, żeby po prostu wiesz, zagrało. Ale na pewno, na pewno warto robić takie zdjęcia.

J: Yhym. To często właśnie fotografowie mówią, że dopiero po swoim ślubie się rozumie, że.. znaczy wagę tego zdjęcia grupowego. I my też chyba z Kasią to odkryliśmy w zasadzie po naszym ślubie. A Ci powiem, że..

W: No jak wiesz, jakby.. No przepraszam Cię tylko, że przerwę.. Jakby wiesz, to wiesz nie mam jakby pretensji tylko po prostu wiesz, widzę jakby wiesz nie? To jakby doświadczenie robienia tego wiesz, samemu też pokazało jakby co można jeszcze zmienić i wiesz, na pewno też nas czegoś tam nauczyło, nie.

J: No dokładnie. A słuchaj, bo dla mnie jakby tutaj doświadczenie, też miałem taki ślub hinduski i tam jakby to było wręcz wymagane wiesz, że ok, teraz jest jakby czas na zdjęcie z parą młodą i każdy chciał mieć.

W: Aa, tak, tak.

J: Ustawiła się kolejka, chyba 100 osób i poczułem się po raz pierwszy jakbym kurczę, naprawdę robił zdjęcia paszportowe wiesz, w jakimś studiu, no.

W: Pan fotobudka.

J: Powiedziałeś fotobudka, nie? Bo Ty jakby prowadzisz też taką usługę i powiem Ci, że często, znaczy często, no tam od czasu do czasu pojawia się takie pytanie, czy też Pan oferuje fotobudkę, nie? I zawsze myślę o Tobie, że Ty oferujesz, nie, no ale na taki ślub powiedzmy w Sopocie to chyba tam fotobudki byś nie wysłał. Powiedz, jak Ty to ogarniasz w ogóle, że to jest film, że to jest fotografia, fotobudka i tak dalej.
W: To znaczy wiesz, to jakby wyniknęło też z naszego zapatrzenia się na pomysł gdzieś, bodajże chyba to już było 6 lat temu, gdzie wiesz, w Polsce praktycznie nikt fotobudki nie robił i gdzieś tam widziałem to wiesz, na stronie jakiegoś fotografa w Stanach, który to robił na zasadzie takiej, że po prostu robił zdjęcia na białym tle. Miał studyjne oświetlenie i wiesz, rozstawiał to na weselu i robił fajne zdjęcia, śmieszne, tak? Natomiast no fajnie, że to jakby.. robiliśmy tak parę razy, ale bardzo szybko przeszliśmy na opcję taką, że jest to automat, jest to po prostu wiesz, jest to jakby wiesz, automat, którym jakby w ogóle my też się teraz już nie zajmujemy, tylko po prostu wiesz, przyjeżdża ekipa i to rozstawia i się tym zajmuje. To jest fajne jakby że wiesz nie, że ktoś może jakby mieć właśnie ten inny rodzaj tej rozrywki, a dla nas jest jakby to, no nie zajmuje nam to czasu na tym weselu, tak? Więc jeżeli chodzi właśnie Ci o ogarnianie takich rzeczy no to na pewno logistycznie ciężko jeśli się to robiło samemu. Nie polecam. Jeżeli ktoś to robi nadal sam to współczuję. Jeżeli chodzi o takie po prostu takie wiesz no faktycznie potem załatwienie tego przed komputerem, tak, siedzenie, odpowiadanie na emaile w sprawie fotobudki, w sprawie fotografii, w sprawie filmu na pewno no to jest, trzeba być dobrze wyrobionym, mieć swoje jakieś tam systemy i wiesz, nie odpuszczać, cały czas po prostu gdzieś tam być na bieżąco no bo wystarczy, że gdzieś wyjedziemy na kilka dni czy tam w sezonie na przykład na jakiś wyjazdowy ślub, potem wracamy i mamy wiesz, kilkadziesiąt emaili do odpowiedzenia, tak? Więc warto jakby, warto sobie gdzieś tam wypracować pewne systemy, żeby jednak nie utonąć w tych obowiązkach.

J: No tak, tym bardziej, że tutaj jakieś zmiany takie dosyć czołowe tutaj w Waszej rodzinie i podejrzewam, że to rzutuje też na firmę. Ale wiesz co, tak jeszcze off topic powiem, że to jak ja zareagowałem na, Ty tam rzuciłeś hasło: fotobudka, a ja: fotobudka, fotobudka? No to takie pytanie, nie? I nie wiem, czy oglądałeś taki film, to jest chyba „Kochaj albo rzuć” jest taka scena: Kargul z Pawlakiem są w Stanach i ten prowadzący w takim radiu mówi właśnie taki, chyba Jan Pietrzak.

W: Acha.

J: Ja Pietrzak go tam gra i tam coś oni o grzybach: aaa, grzyby, to doktor jakiś tam i sprzedaje od razu wycieczkę, nie, także sam z siebie jakby skojarzyłem z tą postacią. Jak ktoś nie widział to polecam ten film, bo ja na kasecie VHS to pamiętam, że chyba z milion razy to widziałem. Ok, to tak jeszcze nawiązując do tego balansu rodzinnego. Powiedz jak się zmieniło kurczę, takie Twoje życie powiedzmy zawodowe, wiem, że jeszcze jest jakby przed tym takim wysokim sezonem natomiast już z tego, co wiem, już byłeś na jakiejś sesji, już tam były jakieś sprawy, że trzeba było właśnie powiedzmy dziecko tam gdzieś ogarnąć do teściowej i tak dalej. To powiedz, bardzo to jakoś komplikuje życie z Twojej perspektywy?

W: To ja powinienem teraz odwrócić pytanie i spytać Ciebie jak sobie radzisz.

J: Nie, ja Ci powiedziałem. Nie, nie.

W: To by trzeba przeprowadzić podcast z Tobą pod tytułem: Jacku, ratuj!

J: Nie, ale wiesz co, nie, ja pytam, bo ja Ci powiedziałem, że to jakby im więcej dzieci masz tym się robi łatwiej, nie, bo jakby się bardziej mobilizujesz. I jestem wiesz, ciekawy jak to wygląda z perspektywy, no młodego ojca, to tak Cię nazwijmy.

W: Aha, ok. Młody ojciec radzi.

J: Tak, wiesz, jeszcze może ktoś słucha kto jeszcze nie ma, a czeka albo się nie może zdecydować.
W: No właśnie, wiesz co, to jakby dla nas było bardzo, bardzo jakby po prostu się martwiliśmy o to jak to będzie i nadal się martwimy, bo tak naprawdę no wiesz, sezon jest przed nami, tak jak powiedziałeś sam, i już tuż, tuż będzie się wiesz, zaczynało. Dodatkowo jeszcze parę innych spraw o których może zaraz, też się gdzieś tam szykuje. I po prostu wiesz, no sam wiesz, że właśnie to pierwsze dziecko jest takim, no mimo że naprawdę na początku Jaś dał nam naprawdę duże fory, przez dwa tygodnie spał, jadł, po prostu był cudowny, kochany. Potem się jakby zaczęły większe schody, jakieś tam kolki i tak dalej, ale może już pominę szczegóły. Natomiast no jest to jakby duża zmiana, tak, duża zmiana tak jak sam stwierdziłeś, priorytetów przede wszystkim, tego na co tak naprawdę swój czas przeznaczasz. Duża zmiana jakby podejścia też do swojej pracy, tak, bo bardziej jakby cenisz sobie ten czas i wiesz, że jakby wiesz, w tym czasie w którym może normalnie siedziałeś na Facebooku i gadałeś sobie ze znajomymi może powinieneś jednak wtedy się skoncentrować i naprawdę ostro zapieprzać, bo za chwilę warto było przerwać i na przykład wykąpać syna albo przejść się na spacer. Albo w ogóle sobie zrobić jeden dzień wolnego i pojechać gdzieś do rodziny albo na jakąś wycieczkę, tak? To jest coś czego się dopiero uczymy, co mam nadzieję nam wyjdzie, no bo jednak nie chcemy tego też przegapić jakby, tak? Bo też nie po to się ma dziecko po to, żeby gdzieś tam po prostu je od razu odstawić na boczny tor tylko żeby gdzieś tam uczestniczyć w tym jego dorastaniu. No mam nadzieję, no dużą, dużą nadzieję, że nam się to uda wszystko pożenić, że no tutaj trzymamy kciuki za babcię, z jednej i z drugiej strony. I też widać, że jakoś idzie nam to pozmieniać i jeżeli chodzi właśnie o organizację samych tych wyjazdów. To tak naprawdę wiesz, gdzieś tam jest parę takich klocków, które po prostu trzeba poukładać, żeby to się udało.

J: No to trzymam za Was kciuki, bo powiem Ci, że jakby taka różnica między posiadaniem zero dzieci, a jednym jest bardzo duża różnica, nie? Potem jak się pojawia między jednym, a dwoma to już aż taka drastyczna zmiana, nie? W każdym razie nie wiem, czy to że masz już dziecko jakoś tak powiedzmy wpływa na to, że chciałbyś nie wiem, tam powiedzmy się bardziej skupić na tych własnych okolicach czy jak to u Ciebie tam procentowo wygląda jeżeli chodzi o kwestię wyjazdowych takich bardziej gdzieś wesel?

W: No w sumie to ciekawą rzecz poruszyłeś, bo tak naprawdę cały tamten sezon Gosia była w ciąży, a mieliśmy 35 ślubów. Tutaj oczywiście Tomek Kornas się śmieje, że co tak mało.

J: Tomek Kornas to w styczniu tylko tyle robi.

W: No!

J: Nie, żartuję oczywiście.

W: Między Mikołajem a Świętami.

J: Yhym.

W: No właśnie to jest tak, że wiesz, dla jednego to może być dużo, tak? Myślę, że na polskie realia 35 ślubów to jest sporo. Myślę, że na no właśnie na przykład Tomka realia to jest wiesz, jedna trzecia. Ale wiesz, w momencie jeżeli masz to pogodzić właśnie z tym, że wiesz, ktoś musi tutaj też na siebie uważać też, tak, względem po prostu swojego zdrowia i wytrzymałości no to jest duży wysiłek, tak? Jest to po prostu coś co na pewno jakby wiesz, gdzieś tam ograniczyło mimo że byliśmy też na sesji wyjazdowej, ale już z kilku wyjazdów musieliśmy zrezygnować, bo były po prostu w czasach w których po prostu się nie lata na przykład, tak? Więc też musieliśmy po prostu niektórym, no z bólem serca na przykład gdzieś tam wiesz, sesja i na pewno gdzieś to tam wpłynęło, ale nie tak, nie w taki sposób, żeby wiesz, gdzieś to nas bardzo ograniczało. I w tym sezonie na pewno no mamy mniej ślubów takich, gdzie wiesz, dzień po dniu na przykład robimy jakieś rzeczy z przejazdem z jednego końca Polski na drugi. Po prostu wiemy, że będzie to bardzo trudne i myślimy, że wiesz, lepiej sobie dać chwilę oddechu niż po prostu robić coś na siłę po to, żeby po prostu wiesz, na maksa z siebie coś tam wiesz, jakby cały sezon sobie zająć tylko wiesz, jakby dla własnej satysfakcji tak naprawdę finansowej, nie?

J: Yhym. Nie no to Ci powiem, że ten, to akurat jest kwestia tam dziecka. Ale to jest w ogóle śmieszne, że o dzieciach z mężczyznami tutaj rozmawiam w podcaście, bo zawsze myślałem, że zaproszę jakąś dziewczynę do podcastu, żeby o tym porozmawiać. Natomiast jeszcze tutaj jakby nie było chętnych, żeby ten temat poruszać. Myślę, że to jest kwestia teraz tego mojego ogłoszenia, które robię, żeby się jakieś dziewczyny może zgodziły o tym porozmawiać ze mną. Natomiast powiem Ci tak..

W: Gosia, słyszałaś?

J: Że w ogóle kwestie tego typu: dziecko, nie, a firma – to ludzie tak myślą: o nie mogę mieć teraz dziecka, bo co ja zrobię w przyszłym sezonie, nie? No ale to jest tylko jeden sezon, czy tam powiedzmy dwa. A dziecko to jest perspektywa 30 lat.

W: Dokładnie.

J: Że za 30 lat będziesz miał to dziecko, ono będzie dorosłe, a tego biznesu już pewnie może nie będziesz miał, czy może przerzucisz się..

W: Albo w innej formie i tak dalej, no.

J: Tak, może będziesz prowadził warzywniak, nie? Kto wie!? No może zmieni się koniunktura. Ok, dobra. To jeszcze tutaj widzę, że nam czas trochę…

W: Tak się właśnie widzę.

J: W warzywniaku?

W: Jeszcze tak naprawdę właśnie wiesz, jeżeli chodzi właśnie o ten balans, nam to wiesz, cudownie jakby złożyło się, że po prostu te pierwsze miesiące mamy jakby wiesz, przed sezonem i jednak wiesz, nie mogliśmy jakby tutaj go trochę na spokojnie bardziej podejść do sprawy i oboje się zająć Jasiem. To na pewno dużo pomogło, bo wiesz, znam takie przypadki, że komuś się wiesz, w środku sezonu takie dziecko urodzi no i..

J: No na przykład nam powiem szczerze.

W: No na przykład.

J: Tak, drugie dziecko. Ale to wiesz, to jest kwestia organizacji pracy, tak jak już wcześniej chyba rozmawialiśmy. Powiem Ci, że u mnie to było tak, że no co, dziecko się urodziło w maju. W maju ruszał taki ten głęboki sezon no i wiesz, ja wiedziałem to, że tak będzie i jakby tutaj mój brat był skłonny mi pomóc. Także jakby z nim tutaj zrobiliśmy cały sezon i nie było żadnego problemu. Bo jakby klienci byli wyrozumiali, nie, także trochę też odwagi dla innych osób. Powiem Ci, że nam czas troszeczkę ucieka, a chciałbym się Ciebie zapytać o te warsztaty, które będziesz organizował, czy już jakby jesteś w trakcie organizowania. Powiedz dlaczego zdecydowałeś się jakby tutaj na współpracę z innymi fotografami, a nie zdecydowałeś się ich organizować sam. Co jakby Cię tutaj napędziło?

W: Ok. Może jeszcze właśnie nawiązując do tego wcześniejszego tematu. Nie miałem co robić i po prostu wiesz, poza sezonem wychowując małego dzieciaka to wymyśliłem tak, że będziemy robić warsztaty i dodatkowo jeszcze mam coś powiedzieć na Looks Like Warsaw za niecały miesiąc, wręcz powiedziałbym za 20 dni. To myślę, że już teraz po prostu gęsiej skórki dostaję na samą myśl o tym. Więc nagle po prostu wiesz, z tego czasu, którego i tak miałem mało no stało się tego naprawdę no mikroskopijnie mało, po prostu czasu na to właśnie ogarnienie takich spraw.

J: To wydawało Ci się, że masz mało czasu po prostu.

W: Wydawało mi się. No tak, zawsze, ja zawsze mówię, że masz tyle czasu ile masz czasu, nie? Tak naprawdę taka głęboka myśl. Zawsze po prostu wiesz, nie, w tym czasie, który masz dla siebie po prostu wiesz, możesz zrobić o wiele więcej tylko po prostu jeszcze o tym nie wiesz. Jeżeli chodzi o te warsztaty to tak naprawdę nie ja byłem inicjatorem.

J: Yhym.

W: Bo może zacznijmy od tego, warsztaty nazywają się „What Else Workshops”. Organizuje je ja, jako „Fabryka Kreatywna”, Łukasz Ostrowski i Szymon Olma. I chłopaki bardzo dawno się zgadali, jakieś dwa lata temu, że zrobią warsztaty i potem dużo o tym rozmawiali. Bardzo dużo. I dalej rozmawiali. Ja im w końcu powiedziałem: wiecie co, to może ja je zrobię z Wami to wtedy je zrobicie. No i tak powstała właśnie idea tego, żebyśmy je zrobili w trójkę. No może jestem trochę na doczepkę, natomiast wydaje mi się, że każdy tutaj jest jakby równoprawnym uczestnikiem i każdy coś tam od siebie po prostu swojej wiedzy da i odpowie na jakieś pytania, które ludzi nurtują i wiedzę, którą chce przekazać przekaże. Także no ja nie mogę się doczekać, ponieważ już widząc po samej tej grupie, którą stworzyliśmy na Facebooku, jest naprawdę no bardzo ciekawy odzew od ludzi. To tak jak Ty mówiłeś, tak, o podcaście, myślałeś, że po prostu wiesz, może kilka osób tego będzie słuchało, ale nie liczyłeś na jakąś tam po prostu niesamowitą popularność. No i ja tutaj też myślałem, może wiesz nie, ktoś tam wiesz, doda jakiś komentarz i na tym koniec natomiast grupa się rozwija i mogę tylko powiedzieć, że jestem pozytywnie jakby nakręcony przez to też na samą organizację tych warsztatów, na to, że to się fajnie wyjdzie, sprawdzi. I już mamy też dużo planów na to jak to w przyszłości rozwijać. To nie jest…

J: Aha, czyli to nie jest, nie jest to rzecz jednorazowa?

W: Nie jest jednorazowa rzecz. To jest jakby, no wyszliśmy też od tego jakby myśląc o samym sposobie na prowadzenie tego, tak, o tym czego jakby wiesz, ludzie oczekują i oczekują fotografowie. Jest teraz mnóstwo warsztatów, które uczą od A do Z tego jak wiesz, jak obrabiać zdjęcia, jaki jest sposób patrzenia tego fotografa, który je prowadzi. Czy też są konferencje, które są właśnie wiesz, bardziej inspiracyjne, gdzie przyjeżdża więcej osób. Tu u nas formuła jest no oczywiście bardziej ograniczona, też są to warsztaty, nie jest to konferencja, przynajmniej na razie tak to wygląda. I chcemy jakby wiesz, bardziej dotrzeć do fotografów, którzy już mieli przynajmniej wiesz, jeden, dwa sezony za sobą, a jak nie więcej, żeby pokazać im właśnie to what else, tak, co jeszcze można jakby zrobić, co można po prostu zrobić inaczej.

J: No właśnie chciałem zapytać skąd ta nazwa, bo to mi się kojarzy z jakąś piosenką.

W: Mi się kojarzy. Mi się kojarzy z kawą nie robiąc tutaj kryptoreklamy. Ale nie, no jest to jakby „What else is there”, tak, taka piosenka Röyksopp.

J: Yhym. No właśnie tak myślałem o Röyksopp. Słuchaj, czyli po prostu ok.

W: Stąd pomysł wyszedł w ogóle, bo jakoś to mi się właśnie wiesz nie, skojarzyło i nagle wiesz, pyk, lampka się zaświeciła, ok, to może się tak nazywać i wiesz, wszystkim się to spodobało. A jeżeli chodzi wiesz, no jakby o samą tą formułę no to tak jak mówię nie, chcemy dotrzeć po prostu do fajnych, świadomych już fotografów, którzy szukają też czegoś więcej i chcą się po prostu rozwijać tak jak my, razem po prostu wiesz, rozmawiając rozwinąć i szukając jakichś tam odpowiedzi na pytania..

J: No to życzę Wam jak tutaj powodzenia w tym projekcie. Powiedz właśnie, tam wspomniałeś, że grupą docelową są ci już tacy powiedzmy zaawansowani fotografowie, znaczy tak ich nazwijmy, że troszeczkę bardziej.

W: No jak kto się tam czuje, nie, to wiesz, na każdym etapie myślę, że ktoś może się czuć jako wiesz, już super właśnie świadomy, zaawansowany.

J: Powiem Ci, dobra. Jeżeli mogę Ci wejść w słowo.

W: No jasne.

J: To ja się najpewniej czułem, że tak powiem i uważałem się za największego mistrza zaraz po pierwszym sezonie, to wiesz, to jakby się zmienia, nie, z perspektywą tam doświadczenia, że jednak ta pokora jest, nie, że im więcej..

W: Ha, a ile, a kiedy ostatni raz widziałeś swoje zdjęcia z tego czasu?

J: Kiedy ostatni raz? Nie wiem, nie pamiętam, ale powiem Ci, że..

W: A jakie to było doświadczenie..

J: Nie, bo chodzi mi o to, że jak się zmieniło takie moje nastawienie, nie?

W: No!

J: Że wiesz, jakby pokora przyszła dopiero z doświadczeniem, nie? Ale powiem Ci skąd to się brało. Jak ja zaczynałem to miałem takie całkowite przekonanie, że co ja tutaj robię wiesz, jakby czułem się jak piłkarz, którego gdzieś tam zdegradowali do jakiejś tam powiedzmy piątej ligi.

W: Yhym.

J: Gdzieś tam po tych, że tak powiem, remizach się bujasz i myślisz sobie: kurczę, no taki talent, a tu chodzi na takie imprezy. I wiesz, i ja miałem taką właśnie też filozofię, zresztą to polecam każdemu, że niezależnie od tego, czy robisz w remizie czy robisz w Endorfinie, nie, to zawsze miej takie przekonanie, że to robisz wiesz, że robisz tutaj jakieś niesamowicie ważne zlecenie i tak jakbyś fotografował dla Vogue’a i tak naprawdę dla mnie taką przełomową myslą było to, że gdyby na przykład ten piłkarz Messi był zdegradowany do piątej ligi to on przecież by nie grał tak jak grają w piątej lidze, na tym poziomie, tylko on by grał na tym swoim poziomie, nie? I to jest myślę, taka gdzieś tam myśl, która mi ułatwiła jakby porzucenie tych wszystkich rewirów w których gdzieś tam fotografowałem i gdzieś tam wybicie się na jakby głębsze wody, nie? I to każdemu, zresztą polecam. Natomiast to skutkowało też tym jakie miałem nastawienie, nie? Że wiesz, że tutaj się uważałem za jakiegoś tam mistrza, nie? Ale to myślę, że pokora przychodzi z czasem.

W: Ja myślę, że to też jest tak, że właśnie dzięki takiemu nastawieniu i właśnie tej pokorze, ale też jakby wiesz, nie, dobremu nastawieniu do klienta, do par z którymi pracujesz i z którymi gdzieś tam wiesz, wchodzisz w relację, na pewno też potem wiesz, czy taki marketing szeptany, czy jakieś tam wiesz, polecenia, też robią robotę, tak? No bo dzięki temu właśnie potem trafiasz na inne śluby lepsze czy tam w innym klimacie i gdzieś tam się rozwijasz, tak? My też jakby wiesz nie, pracując no oczywiście trafiamy na bardzo fajnych ślubów, trafiamy czasami na po prostu zwykłe śluby, tak? Jakby to też nie ma znaczenia, bo też się nauczyłem, tak jak mówisz, no pokora, tak? Bo musisz po prostu wiesz, ktoś widząc właśnie, tak jak powiedziałeś wcześniej, ktoś widząc te zdjęcia na Twojej stronie oczekuje tego, tak? Czyli nieważne czy robisz po prostu ślub na który ktoś wydał setki tysięcy czy ktoś wydał po prostu parę złotych i zrobił to wiesz nie, w pięć minut to ktoś oczekuje od Ciebie fajnego efektu końcowego i Twoja w tym głowa, żeby to osiągnąć i wiesz, no nie zawsze jakby wiesz, nie zawsze efekt jest taki sam, ale myślę, że no już fotograf musi jakby wiesz nie, do tego dążyć, żeby jednak w każdych warunkach zrobić dobre zdjęcie. No nie musi to być zawsze wiesz, zdjęcie po prostu ociekające pięknymi dekoracjami, wtedy po prostu możesz zrobić po prostu dobry reportaż, tak, jeżeli nie masz jakby warunków na to, żeby zrobić zdjęcie, które będzie pięknie, estetycznie po prostu podane, wszystko będzie właśnie tonęło w kwiatach czy w jakichś wiesz nie, DIY dekoracjach robionych po nocach.

J: No ten temat powiem Ci, że tutaj zabrnęliśmy w taki temat, że można to różnorako interpretować. Można też powiedzieć, że wiesz, a propos tego co mówiłeś odnośnie tych sesji na przykład zagranicznych, które robiliście, że to Wam jakby sprzedawało, nie?

W: Yhym.

J: Już tak mówiąc typowo językiem biznesowym, że wiesz, że tutaj od tego jakie zlecenia też robisz też zależy jacy klienci później się zgłaszają i tak dalej. Bo my mieliśmy też takie doświadczenie, nie pamiętam, chyba w trzecim jakby sezonie, gdzie byliśmy jakby tutaj na rozdrożu, że mieliśmy naprawdę różne budżety tych wesel, nie, i jak wysyłałem galerię powiedzmy potencjalnym klientom już z takim budżetem jak mi pasowało i wysłałem im, ze tak powiem, jedno niskobudżetowe i drugie już takie na zbliżonym poziomie do tego, co oni planowali to oni mi powiedzieli wprost, że słuchaj Jacek, my się zastanawialiśmy długo nad Tobą, bo coś nam nie pasowało w tym jednym zleceniu, nie? I wiesz, i ja byłem przekonany, że tamte zdjęcie wiesz, zrobiłem jakby z pełnym zaangażowaniem i oni zresztą sami to przyznali, że nie no, widać serce tutaj włożyłeś, ale to nie było to, nie? W sensie, że oni jasno mi dali taki sygnał, że wiesz, to nie był ten budżet no nie?

W: Ogarnij się.

J: Znaczy nie, nie, nie że ogarnij się tylko im chodziło o wiesz, o dekoracje, o to gdzie to było zrobione i tak dalej, że to im jakby nie pasowało.

W: Tak, bo wiesz jakby.. Tak, bo wydaje mi się, że każdy jakby wiesz wybiera, to są wybory emocjonalne. Nie podyktowane zawsze wiesz, racjonalnym, chłodnym spojrzeniem. O popatrz, tutaj jest taki kard, a widzisz ten wieloplan, gdzie na trzecim planie po prostu ktoś podrzuca dziecko, a na pierwszym planie ktoś przejeżdża na rowerze. No myślę, że pary młode nie zawsze wiesz, widzą takie rzeczy, które widzi fotograf. I czasami ten wybór jest właśnie stricte podyktowany emocjami, że mi się po prostu podoba jak na przykład ten fotograf patrzy, jak widzi parę młodą, jak wiesz, na co zwraca uwagę, nie może.. Rzadko kto po prostu jakby wiesz, umie określić co dokładnie mu się podoba. Podobają mu się po prostu zdjęcia, nie? I teraz po prostu tylko, moim zdaniem, też naszą pracą jest to, żeby właśnie po pierwsze, właśnie takiego bloga dobrze ułożyć, tak? W sensie każdy wiesz, każdy post, żeby był fajnie ułożony, żeby nie znudził, żeby po prostu wiesz, zaciekawił oglądającego niezależnie jakby od poziomu tego kto tam wiesz, ogląda to. W sensie jakby poziomu świadomości fotograficznej. A po drugie, to jest też nasza jakaś wizytówka, tak, to teraz większość osób, moim zdaniem przynajmniej, ogląda teraz blogi, nie ogląda galerii, nie ogląda samego portfolio. Ogląda blogi, gdzie patrzy po prostu na jakieś historie i z tego wysuwa wnioski. Więc jak dla mnie na przykład błędem jest pokazywanie na stronie zdjęć słabych, które wiesz, wykonałeś na przykład właśnie na samym początku Twojej kariery myśląc, że jesteś mistrzem. No wydaje mi się, że wiesz, no że dla każdego jakby wiesz nie, przychodzi gdzieś tam taki moment świadomości, że kurczę, no te zdjęcia już jakby nie pokazują tego co ja chcę robić tylko pokazują coś co kiedyś robiłem i w sumie to kiedyś było fajne, bo kiedyś jakby wiesz, to był mój szczyt, ale teraz jakby już wiesz, przeskoczyłem na inny level i nawet jeżeli wiesz, to jakby nie jest, to nie jest na przykład lepsze tylko jest po prostu inne, tak? To na przykład to co robisz nowego na pewno bardziej Cię wyraża niż to co robiłeś 10 lat temu, nie?

J: Oj, prowokujesz tutaj rozmowę o maczecie, że tak powiem, w stosunku do portfolio. Myślę, że to by można było pociągnąć dużo dłużej.

W: To możemy kontynuować słuchaj, bo to jest na przykład temat, który ostatnio zrobiłem. Wszedłem na bloga, popatrzyłem i usunąłem parę wpisów, które generalnie były dobre, były nawet bardzo dobre, ale z punktu widzenia mnie kilka lat temu. A teraz stwierdziłem wiesz, bo jakby czasami mam takie wrażenie, że trzeba do tego podejść z taką wiesz, chirurgiczną precyzją i lepiej jakby siebie określić jako fotografa, na stronie tym lepiej po prostu wiesz, podejdzie ktoś jakby wiesz nie, widząc Ciebie z zewnątrz, nie znając Ciebie określi ok, dobra, to Ty jesteś tym fotografem, który ma dla mnie robić zdjęcia. Bo robisz takie zdjęcia po prostu wiesz, które do mnie idealnie trafiają, nie?

J: Aha, a powiem Ci, że no ja się spotkałem na przykład z takim podejściem, że ktoś zostawił zdjęcia dlatego, żeby pokazać jaki progres zrobił od tamtego czasu.

W: Ok, szanuję. Ok, i nie ma sprawy. I wiesz, też tak miałem bardzo długo. Natomiast myślę, że patrząc na to właśnie nie jako miejsce, gdzie po prostu wiesz, piszesz swój pamiętniczek internetowy i pokazujesz po prostu wiesz, swój progres jako człowieka. Tylko po prostu jakby sprzedając jakby swoją, tak mówiąc właśnie tak jak mówisz czysto biznesowo, ogołacając z jakiegoś tam wiesz..

J: Warstwy artystycznej.

W: Warstwy artystycznej. No to jeżeli to sprzedajesz to chcesz sprzedać to jakim teraz jesteś i to jakie chcesz robić zdjęcia, robisz zdjęcia, a nie to jakie robiłeś zdjęcia 10 lat temu jak zaczynałeś, czy tam 5 lat temu jak zaczynałeś, czy po prostu wiesz, jak wtedy była na przykład moda, bo podążałeś za tym, żeby nie wiem, zdjęcia były glamour albo nie wiem, boho, tak?

J: A słuchaj, bo ostatnio właśnie, rozmawiamy akurat w dniu premiery powiedzmy tak górnolotnie podcastu z Michałem Wardą z WhiteSmoke Studio i on powiedział, że na właśnie to pytanie, dlaczego WhiteSmoke Studio ma stare posty to on powiedział taką rzecz, która, że tak powiem, no mnie przekonuje, że wiesz, jego klienci jakby są świadomi tego, że fotografa określa ostatnie zdjęcie, nie, które zrobił i które zamieścił w sieci, że ludzie jakby nie zwracają uwagi na to, co tam jest dalej, bo też umówmy się, no nie oszukujmy się, że powiedzmy no jedna na ileś tam tysięcy panien młodych potencjalnych przegląda Twojego bloga od A do Z, nie? Nie wiem czy sprawdzasz statystyki?

W: Tak, psychofani się zdarzają wszędzie, tak, masz rację.

J: Myślę, że to częściej fotograf jakby przejedzie Twój blog od deski do deski, nie?

W: Ale nie, no panny młode też się zdarzały takie wiesz, które mówiły nam: widziałam Wasze wszystkie zdjęcia, i wtedy się właśnie zastanawiasz, nie, zapala Ci się taka lampka, czy na pewno te wszystkie zdjęcia, które widziała ta osoba faktycznie wiesz, przedstawiają Ciebie. Ok, zgadzam się z Michałem, że na pewno, że to też jest jakby wiesz, ważne, tak, ale to też nie jest tak, że wiesz, że ja pokazuję nam na blogu zdjęcia tylko z tego roku, czy tam z tamtego roku, czy tylko wiesz, coś co faktycznie teraz robię. Oczywiście to sięga kilka lat wstecz, bo to też jest jakby ważne, żeby wiesz, pokazać pełniejszą jakby stronę siebie i też gdzieś tam ten progres. Ale mimo wszystko ja jestem właśnie za tym, żeby gdzieś to tam po prostu wiesz nie, ograniczać do tego jak po prostu chcesz, żeby ludzie Cię postrzegali i jakim teraz jesteś niż do zachowywania w pełni tych wszystkich wpisów. No wiadomo nie, każdy ma jakby swoją drogę, każdy ma swoje podejście i u każdego myślę, że też inne rzeczy się sprawdzają, tak?

J: No to Ci powiem, że bardzo ubolewam na tym, co mówisz, bo niestety nie możemy się pokłócić tutaj na sam koniec. Liczyłem na jakieś kontrowersje, a tutaj pełna zgoda.

W: No to nie, no to zarzuć jakąś teraz taką wiesz, kontrowersyjną nutę. Pociągnij z maczety.

J: Nie no, nie, nie mam. Powiem Ci, że jakby tutaj te wszystkie tematy, które gdzieś tam planowałem na dziś jakby tutaj się wyczerpały także myślę, że tutaj postawmy kropkę. Myślę, że to jest jakby tam kwestia rozmowy z Tobą i nagrywania jakby Twoich myśli i to jest kwestią otwartą. Ja liczę, powiem szczerze, na to, że jeszcze kiedyś się uda w podcaście zrobić rundę rewanżową, tak to nazywam. I może jeszcze pogadać o jakichś innych sprawach. Także na dziś to bym stwierdził, że to już mamy chyba ten temat także dzięki wielkie za zawitanie tutaj do „Niezłych Aparatów”.

W: No ja też bardzo dziękuję. Mówiąc szczerze, bardzo, bardzo byłem zestresowany i przejęty w ogóle samą myślą o tym, że mam mówić, bo nie zdarza mi się to często więc było to też dla mnie duże wyzwanie. I mam nadzieję, że chociaż w części jakieś tam wiesz, Twoje jakby wiesz nie, oczekiwania względem tej rozmowy spełniłem. I też mam taką propozycję, że może po prostu ktoś z Jackiem Siwko kiedyś przeprowadzi taki wywiad, bo myślę, że to też byłaby bardzo ciekawa propozycja.

J: A nie słyszałem o kimś takim, w sensie tego Jacka jakiegoś.

W: Wiesz co, to taki nowy, nowy fotograf, dopiero wchodzi na rynek.

J: Nie no dobra, to może uchylę rąbka tajemnicy. Już jakieś takie plany są, ale nie powiem kiedy i nie powiem kto tylko zarzucę, że cos takiego gdzieś tam się w sieciach pojawiło. Także myślę, że możecie na coś takiego liczyć.

W: To super! To myślę, że będzie hitem.

J: Ale powiem tylko właśnie, nieprędko, także na sam koniec. To dzięki Wojtek!

Leave A

Comment

27 kwietnia 2017
yay :D
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
parzę kawę i słucham : )
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
przyznaj sie Jacek, juz wczoraj zaczales wrzucac zeby na rano sie wyrobic? ;)
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Piotr Czechowski to była bezsenna noc, załadowałem podcast i trzymałem kursor myszy nad przyciskiem "save" żeby kliknąć równo 9:30 :P
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    wrzucać można choćby tydzień przed a potem zmienić opcje na publiczny:D ha! #lifehack
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    hehe ciężkie jest życie na wsi :P
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Jerzy Ledziński to by Jacek nie wytrzymał i robił falstart zawsze chyba haha :D
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
oooo <3 <3 <3 pędzę do słuchania :)
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    I jak tam? Już po kawie i słuchowisku? :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    wypite, wysłuchane :) Bardzo dobry podcast :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Cudowna wiadomość wbijam do Fabryki
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Fabrycznie od rana, mam nadzieję że inspirująco :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
człowiek z misja 😂
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Mega fajne te podcasty, mozna sie dowiedziec mase informacji, i poznac kupe ludzi :D THX
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Krzysztof Karpiński fajnie, że tak pozytywnie reagujesz :) Mamy nadzieję razem z Jackiem, że to jest duży boost dla wszystkich biznesów fotojanuszowych w sumie ;D
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
To juz czwartek :)?
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    No wlasnie, ja tez sie zdziwilam!
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Haha i ja!
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    czas jest bezlitosny!
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Anna Dunleavy Czyli podcast to taki wyznacznik?
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Marta Brodziak dajcie spokój, ja myślałam że tylko ja nie ogarniam :(
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Ooooooo czekałem też!
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Dupochron - wprowadzam do słownika :)
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    hehe słownik fotojanuszy :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    no to już są "policyjne" i teraz "dupochron"
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Dupochron... brzmi jak nazwa lekarstwa Długi dał rade !
Odpowiedz
    4 maja 2017
    Wojtek Długosz no jakoś tak to leciało, że dało się słuchać :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Idealny podcast dla fotografów, którzy spodziewają się w środku sezonu dziecka :D Jacek Marek Siwko domagam się podcastu z Wami :D Wojtek Długosz błagam o kolejny termin warsztatów, bo po tym podcascie jeszcze bardziej żałuję, że nie mogę być Odpowiedz
27 kwietnia 2017
uuu dziś będę jedną z pierwszych Juhu!!!!!!
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
już odpalam :)
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Pewnie słuchasz właśnie więc nie będę przeszkadzać, ale dzień dobry :D :P
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Warto było mam nadzieję :) Już przesłuchane?
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Kasia Siwko dokladnie, czekam na kazdy czwartek :)
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Końcówka :)
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Kasia Siwko cieszę się, że nie jestem sama 😁
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Jeszcze słucham i jestem przy Star Wars. BOMBA! Dołączam się do pytania Jacek Marek Siwko. Jaki ksiądz sie na to zgodził? Chciałbym bo poznać :-)
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Jacek Marek Siwko wspominacie o Photomechanic, a macie jakieś doświadczenie z Perfect Browse od ON1? Pytam bo ON1 swego czasu rozdawali darmowe licencje i odkąd go mam to nie mogę się przekonać.
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Odpowiem za Jacka, bo akurat zobaczyłam Twój komentarz Karol - nie, nigdy nie używaliśmy Perfect Browse od ON1.
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Moje dzieci wprowadziły taki zamęt w moim życiu, że wszystko się zmieniło. Teraz po urlopie rodzicielskim na nowo się buduję w tych całych ślubach, bardziej bez napinki. :) Kolejny świetny odcinek podcastu.
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Dzieci dają (poza chaosem :P) jedną super rzecz w interesie a mianowisie ---> BUFOR :) Jak coś jest źle, ktoś marudzi bo coś tam coś tam, nie idzie jak się chce albo zwyczajnie ma się doła... patrzysz na te malce i zapominasz o wszystkim :)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Kasia Siwko O tak. Te moje małe bufory potrafią poprawić humor bez znaczenia co się dzieje.
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
może faktycznie czas przeprosic sie z photomechanic'iem, jedno podejscie bylo, wielkie love sie nie pojawilo, ale moze za drugim razem bedzie lepiej ;)
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Kasiu, rozumiem Cię :) U mnie ta miłość jest ciężka, póki co czuję, że muszę pokochać, ale niezbyt mi idzie :) Jacek mnie ciśnie do tej miłości hihi ;-)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
jeszcze nie słuchałem, ale już lajkuję ;)
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    odważnie hihi ;-)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Czekają mnie narodziny w połowie czerwca ;) W środku sezonu ;)
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Przerabialiśmy ten temat 😁
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Będzie hardcore :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Będzie :) większy niż nawet myślisz :P tak w ramach wsparcia duchowego :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Dzięki, przyda się :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    U mnie były 2 tygodnie temu i tak już po tych dwóch tygodniach to się cieszę, że to nie czerwiec :D
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Będzie fajnie ale zapomnij o szybkim oddawaniu materiałów ☺ będzie dużo rozpraszaczy 😀
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    U nas w maju rok temu się działo ;-) Da się :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Ja zaczynam działalność równolegle z pojawieniem się pierwszego dziecka. Czy tylko ja jestem tak niezrównoważony?
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Nie tylko ty, przy pierwszym dziecku robiłam ślub w 8 miesiącu ciąży, sam środek sezonu sierpień, przy drugim poszłam na ślub, jak dzieciaczek miał miesiąc. Rozwój jest wolniejszy ale się da, teraz starszy syn lat 4 trzyma na sesji błyskówki.
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    czyli nie tylko ja chcę chodzić na śluby do 8 miesiąca ciąży :D
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Olga Malarz jak tylko się będziesz dobrze czuć to czemu nie, ciąża to nie choroba.
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Zofia Kita To prawda, rozwój wolniejszy, ale i tak warto.
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    JA zawsze mówię, że im więcej się dzieje tym lepsza organizacja :) Jak trzeba to trzeba :)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ja pracowałam długo w pierwszej ciąży, bo czułam się bardzo dobrze, pod koniec mąż przychodził mi jednak pomóc pod kościołem ponosić torbę, w drugiej już tego nie chciałam, ale i tak do 5 jakoś wyszło i jeden reportaż zgrał się z grypą, gdzie czułam się fatalnie, jeśli byłaby trzecia na pewno nie podjęłabym już tego ryzyka.
    Odpowiedz
    4 maja 2017
    Augustyn Borowskida sie! ja czasem mam ochote walic glowa w sciane ( tak srednio co 3 dni) ale sie da.
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Aaaa ile fajnych wątków! My pozdrawiamy z Looks Like Warsaw! Jest ⚡️⚡️⚡️
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
https://vimeo.com/214941488/b32d176ad7
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
haha, tak słucham o dzieciach... u mnie jeden śpi, drugi w przedszkolu, a ja wreszcie mam czas na selekcję ;) Wojtek powodzenia z tematem :)
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Temat organizacji przed zleceniem kiedy ma się dzieci i nie tylko - to może być ciekawe
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Ja poproszę o dzieciach ale okiem kobiety, a już tak najlepiej takiej robiącej śluby w pojedynkę :D
Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    O, to to! Ja też bym chciała posłuchać! Jacek ? :)
    Odpowiedz
    27 kwietnia 2017
    Ewa Burak i Zofia Kita postaram się coś w tej sprawie załatwić :)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ooo kochani coś mogę o tym powiedziec Kasia Siwko wie ze wstaję o 4:00 🤣 do obróbki Potem siniadanie dzieciorkom i rozwożenie do przedszkola i szkoły Potem jakaś sesja albo obróbka w domu i przy okazji obiad, pranie i sprzątanie A w sezonie ślubym kombinacje z babciami które są nieocenione bo mąż wiecznie w trasie lub w pracy 😤 I tak wyglada rzeczywistość kobiety - fotograf 😜
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Bardzo trudno namówić kobiety do tych rozmów, więc duża szansa, że nie będzie takiego odcinka :( Chyba, że się zgłoszą same. Próbowałam już kilka razy i nie wiem dlaczego i czego się boją dziewczyny, ale niezbyt chcą wziąć udział :(
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Aneta Lewoń Babcie to jest zbawienie = dołączam się tutaj do wychwalania babć pod niebiosa! <3
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    A które z takich naszych góru kobiecych fotografek mają dzieci ? Bo nie orientuję się zupełnie
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ja dwójka dzieci :) sama robię zdjęcia, sama obrabiam zdjęcia i generalnie taka Zosia samosia. Ale wszystko się da. Fajne ma się wspomnienia jak się chodziło na sesję z Małym Człowiekiem i gdzieś po drodze karmiło. ;)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Marta Strzelczyk skąd ja to znam. Przy dwójce dzieci w tym jednym przy piersi jest ciezko ale jeśli się chce to da się
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Robiłam obróbkę i skład foto-książek z synem przy piersi. Teraz są więksi więc jest przedszkole i żłobek, ale na wakacje zabieram ich do domu. Mam bardzo wyrozumiałych klientów bo czasami robią przedstawienie gdy wieczorem ktoś przychodzi np. na pokaz oferty. Aneta Lewoń Marta Strzelczyk pracujecie bardziej na miejscu czy też wyjeżdżacie dalej? Jeździcie na warsztaty, konferencje? Ja mam z tym problem chcąc gdzieś dalej pojechać muszę zostawić dzieciaki na min. 2 dni.
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Jak się miał urodzić mój 3 synek, to brałam zlecenia w ciemno i zaczynałam sezon jak miał 5 miesiący. I myślałam sobie "hej, to już moje 3 dziecko, już wiem co i jak, ogarnie się". I tak się zdarzyło, że w ogóle nie chciał "współpracować", był przyklejony do mnie non stop, płakał non stop i na jeden ślub wyjazdowy musialam pojechać z nim i z mężem ;) Generalnie pary były bardzo wyrozumiałe w tamtym czasie. A praca w domu? To jazda bez trzymanki! :) Ale nic innego nie chciałabym w tym momencie robić! Piąteczka Matki Fotografki!
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Kasia Siwko Szkoda, że ciężko namówić na takie rozmowy, ale w pewnym sensie to rozumiem. Tym bardziej bym doceniła, gdyby któraś fotografka chciała się przełamać :)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ewa Burak coś o tym wiem mój synalek numer 1 mnie odwiedzał na zleceniu żeby napoić się mleczkiem, raz ze mną był cały dzień. Po urodzeniu drugiego synka zrozumiałam, ze jest to mój zawód, bo po organizacji i rezygnacji z innych spraw zostaje mnóstwo czasu dla nich, i jestem na wszystkich występach w przedszkolu i nie ominie mnie dzień matki :D
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ewa, u nas właśnie jest ten problem przy drugim, absolutny brak tolerancji na butelkę, dałam sobie i tak spory margines i zaczynam śluby od 10 miesiąca, ale mamy małe piekiełko ;)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Anita to powodzenia! Na pewno z czasem wszystko się ułoży, ale wiesz i tak na wczasy nie ma co liczyć ;) Trzeba się narobić! Ale ostatecznie jest więcej plusów dodatnich ;P
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ewa, wiem wiem, ja nie narzekam, wspaniale mieć dwóch gagatków, reszta to tylko usprawnienie logistyki ;)
    Odpowiedz
    5 maja 2017
    Pozdrawiamy z 3-tygodniowym Staszkiem ;) Zaczynam końcem czerwca i powoli zaczynam żałować tej decyzji, ale mam nadzieje ze sie ułoży :)
    Odpowiedz
    5 maja 2017
    Kasia Zygiert dasz radę, do czerwca jest mnóstwo czasu. Myśl pozytywnie a teraz korzystaj z każdej chwili z dzieckiem :D
    Odpowiedz
    5 maja 2017
    Kasia będzie dobrze! powodzenia :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Fajny odcinek. bez żadnego nadęcia, filozofowania i bzdur. Bardzo byłem właśnie ciekaw kim jest FK, gdyż obserwuje od dawna i się jaram, a tu za tym wszystkim stoi taki prosty, fajny gościu :)
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    I fajnie :) Też tak lubimy :)
    Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Pojawił się temat Photo Mechanic. Od godziny bawię się trialem i nie wiem po co miałbym płacić 150$ jak za 20$ mogę mieć https://www.fastrawviewer.com. Ktoś z Was wie?
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Bardzo fajny odcinek! :)
Odpowiedz
27 kwietnia 2017
Jacku, porównanie od Messiego – rewelacja! Aż się zainspiruję, albo raczej ściągnę i wykorzystam w pracy ze sportowcami :D Wojtku, super się Ciebie słuchało :) Mam też jedną myśl odnośnie zostawiania starych reportaży na blogu. Kiedyś uważałam, że warto, że to pokazuje progres, że uświadamia, że istnieją zmiany. Obecnie mam wrażenie, że większość panien młodych, która po ślubie narzeka na zdjęcia (bo są inne niż to co zamawiały, choćby ze względu na obróbkę) albo z dużym wyprzedzeniem podpisywała umowę (to wręcz norma, hm?), albo naoglądała się reportaży sprzed 5 lat (i jednak te stare spodobały się im bardziej).
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Ciekawe spostrzeżenie Milena. Mi się wydaje, że sporo dziewczyn narzeka na zdjęcia bo naogląda się Pinteresta i tak sobie wyobrażą właśnie ślub i swoje zdjęcia... A fotograf to zawsze tak jakby połowa sukcesu - druga połowa musi jednak wyjść od pary :) w sensie elastyczności np. godzin na plener, czy harmonogramu wesela (kwestia światła np. na plenerowych ceremoniach) czy innych tego typu czynników.
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Kasia Siwko Amen
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Zgadzam się, zdecydowana większość narzeka przez pinteresta i przez brak umiejętności wyobrażenia sobie siebie i swojego otoczenia na zdjęciach (i nadzieję, że wszystko magicznie zrobi się piękniejsze). Ale w większości dziewczyny są świadome tego dlaczego ich zdjęcia wyglądają inaczej niż te w publikowanych na blogach reportażach. Ja miałam tu na myśli kwestię choćby kolorów zdjęć i tego, że ktoś podpisuje umowę, gdy zdjęcia fotografa są pełne żywych kolorów, a dostaje… szaro-bure (z dużą ilością zdjęć czarno-białych). To już nie wina pinteresta.
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Milena Kwasek-Mroczek dlatego my zdecydowaliśmy się na usuwanie starszych materiałów, bo raz- że nauczyliśmy się patrzeć lepiej, co idzie za tym, ze zdjęcia zmieniły trochę swoją formę, a dwa- w końcu trafiliśmy na właściwą drogę kolorystyczną, estetyczną (naszym zdaniem) i trzymanie materiałów sprzed roku było totalnie bez sensu, bo Pary pytały nas czy można tak jak u tej konkretnej pary, co było niemożliwe i trafiali do nas "nie nasi" klienci. z bólem serca, ale usuwamy.
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Klodia Wolińska zgadza się! niestety też przez to jeszcze przechodzę. Dopiero niedawno skonfigurowałem swój preset na którym bazuje i wiem w jakim kierunku chce iść a trafiają sie klienci dawnych klientów gdzie robiłem coś czego już teraz nie chce
    Odpowiedz
28 kwietnia 2017
Jacek Marek Siwko z tym Messim w pierwszej chwili pomyślałem podobnie jak Milena Kwasek-Mroczek ale po dłuższym przemyśleniu sprawy jednak widzę pewną różnicę - Liga się zmienia to prawda ale boisko w piłce nożnej raczej nie wiele;) Jeśli fotograf A ma zdolności na poziomie 5 a fotograf B również, to kiedy fotograf A wykonuje zdjęcia na dworku, ze świetnie wystylizowanymi gośćmi i parą młodą a fotograf B w Chociulach z gośćmi, którzy do ubioru nie przywiązują uwagi ( weselny standard - myślę, że część wie o co chodzi) a do tego para młoda, która niestety nie jest równie atrakcyjna co u fotografa A to jak myślisz który wpis na blogu będzie bardziej och ach? Dla klienta wybór jest oczywisty bo średnio go interesuje fakt, że tamten przy gorszych warunkach poradził sobie dobrze. Można być Messim fotografii ale przewagę tutaj ma zawsze ten który ma niestety lepsze boisko. Oczywiście nie wspominam tutaj o tym, że to nie znaczy, że fotograf B jest skazany na Chociuly itd chodzi tylko o ten konkretny przykład... mam nadzieje, że jest to w miarę czytelne czym chciałem się podzielić.
Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    Wiadomo, że dworkowy ślub będzie miał więcej ochów, ale spotkałam się z komplementami od klientów, że właśnie nawet z pozornie prostego, polskiego, standardowego ślubu umiem wyciągnąć coś co sprawia, że historia jest ujmująca. Niektórzy nie potrzebują ochów i achów, żeby dostrzec w nas coś wyjątkowego, co sprawi, że to właśnie nam zaufają :)
    Odpowiedz
29 kwietnia 2017
Miły, spokojny odcinek, umilił mi czas w podróży na Mazury rewelacyjnie przedstawiony punkt widzenia na swoją pracę, bez zbędnego koloryzowania. No to do następnego czwartku :)
Odpowiedz
4 maja 2017
Lekarstwo na Popiego? 😂 dzięki mordko, pod koniec się dobrze rozkręciłem, więc lepiej słuchać wspak ;)
Odpowiedz