To już 17 epizod podkastu Niezłe Aparaty, naszym dzisiejszym gościem jest fotograf Grzegorz Kowalewski – szerzej znany jako Światłołap. Jedno Wam mogę obiecać po tym odcinku, będziecie zaskoczeni. To w jaki sposób Grzegorz patrzy na fotografię ślubną jest niesamowite i daje do myślenia.

Grzegorz Kowalewski w sieci:

facebook: facebook.com/Swiatlolap
instagram: instagram.com/swiatlolap
www: swiatlolap.pl


Kilka słów od Grzegorza:

Kiedyś usłyszałem taką myśl, że Mount Everest cały jest pokryty ciałami ludzi, którzy byli pełni ambicji, którzy wierzyli w siebie, chcieli przekraczać swoje granice, wyjść ze strefy komfortu i bardzo pragnęli osiągnąć sukces.

Mocne. Ale czy z tego powodu, że może mi nie wyjść, mam przestać się rozwijać i wyznaczać sobie odległe cele, od razu poddawać się kiedy coś nie idzie po myśli – na pewno nie. Lecz kiedy zaczynam wyłącznie definiować moje szczęście przez osiąganie sukcesu, lub czuję się niespełniony bo mam ogromne ambicje, których cały czas nie potrafię do końca zrealizować to wydaje mi się, że prawdopodobnie żaden szczyt tego nie zmieni, nie zaspokoi mnie. I wiecznie będę dążył do czegoś.

Myślę, że sukces nie daje szczęścia. Ale bycie szczęśliwym bardzo pomaga w sukcesie.

Więc może warto odwrócić kolejność i poświęcić też trochę czasu na ‘tu i teraz’ na to aby zwyczajnie zacząć się cieszyć codziennym życiem bez oglądania na innych, bez ciągłego porównywania. I zwyczajnie zadbać o to aby być szczęśliwym za kilka, kilkanaście lat.

Za Taco:

Po terapii, chcę do przodu a nie tyłem iść
Zero narzekania choćbyś kijem bił
Tęsknisz za przeszłością bo ci coraz szybciej płyną dni?
Lecz pamiętaj:
Nie wie się o “starych dobrych czasach”, gdy się żyje w nich
“Stare dobre czasy” trwają teraz, to przywilej żyć


Filmy, o których mowa w podcaście:

  1. https://www.ted.com/talks/robert_waldinger_what_makes_a_good_life_lessons_from_the_longest_study_on_happiness
  2. https://www.youtube.com/watch?v=5HbYScltf1c

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie. Znajdziecie mnie na Instagram lub na FB.
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis rozmowy:

#17 Niezłe Aparaty & Światłołap Grzegorz Kowalewski

J: Cześć, z tej strony Jacek Siwko, a to jest podcast „Niezłe Aparaty”. Witam Was wszystkich serdecznie w 17 epizodzie naszego podcastu. Jest mi bardzo miło, że wiele osób, wielu fotografów odwiedziło mnie podczas kolejnych targów ślubnych w których miałem okazję brać udział. Chodzi mi tutaj o Targi Silesia Wedding Day, które odbywały się zaraz po ostatniej edycji Niezłych Aparatów w Katowicach. Bardzo miło było rozmawiać mi o fotografii, o Waszych spostrzeżeniach na temat podcastu i tego w jaką stronę idzie budowa naszej grupy na Facebooku. Super zapoznać się z Waszymi opiniami, bardzo fajnie, że mówiliście mi o swoich ulubionych epizodach podcastu i myślę, że jeżeli w taką stronę będzie to wszystko szło to zbudujemy bardzo silną grupę entuzjastów, tak? Bo tak myślę, powinniśmy się nazywać siebie nawzajem, entuzjastów fotografii ślubnej. Dzisiaj wywiad z jednym z, moich zdaniem, ciekawszych fotografów jeżeli chodzi o sposób podejścia i patrzenia na fotografię ślubną. Grzegorz Kowalewski, znany szerzej jako Światłołap, opowie Wam o fotografii ślubnej z troszkę innego kąta widzenia. Myślę, że wielu z Was nie spodziewa się takiego właśnie podejścia. Powiem tylko tyle tytułem wstępu, że Grzesiek napisał bardzo fajny tekst, który zamieszczę w opisie tego odcinka. Niezależnie od tego czy słuchacie „Niezłych Aparatów” na iTunes czy w aplikacji Soundcloud czy może słuchacie przez stronę niezłeaparaty.pl, na każdej z tych platform będzie w opisie odcinka więc możecie się z nim zapoznać. Nie będę tutaj go czytał. Myślę, że to by mijało się z celem. Zatem cóż, bez przeciągania, zapraszam do wysłuchania rozmowy z Grzegorzem.

J: Ok, no to zaczynamy. Grzesiek, witam Cię serdecznie w „Niezłych Aparatach”.

G: Cześć.

J: Tradycyjnie może zaczniemy od tego krótkiego przedstawienia. Wiem, że nie lubisz rozmawiać za dużo o sobie, ale myślę, że dla wielu osób będzie to takie fajne wprowadzenie, żeby się dowiedzieć kim jest ten gościu, którego nick właściwie taki internetowy brzmi Światłołap.

G: Dobrze. Przede wszystkim, witam wszystkich. Miło, że nas słuchacie. To naprawdę przyjemne uczucie, że ktoś tam po drugiej stronie będzie słuchał. Jacku, dziękuję Ci za zaproszenie do podcastu. Jest mi bardzo miło, że zechciałeś ze mną porozmawiać. Faktycznie ciężko jest tak powiedzieć coś o sobie, żeby ubrać w słowa jakąś swoją historię. Może zacznę od tego jak to się potoczyło. Ja początkowo w ogóle nie miałem nic wspólnego z fotografią, tym bardziej ślubną. Pierwszy wybór taki decydujący o przyszłości, a w konsekwencji właśnie nie decydujący to było wybranie studiów. Poszedłem na inżynierię lądową. Tam po dwóch latach stwierdziłem, że to nie jest do końca to w czym się będę najlepiej realizował. Zacząłem szukać już czegoś innego. Pojawił się w Warszawie taki kierunek, interdyscyplinarne, stworzone między ASP czyli Akademią Sztuk Pięknych i takim informatycznym bardziej, informatyczną szkołą, PJWSTK wtedy to się nazywało. Oni zrobili taki Wydział Sztuki Nowych Mediów, która miała tam za zadanie w jakiś sposób stworzyć ludzi, którzy będą się zajmować tymi nowymi media, ale na takim odpowiednim poziomie. Czyli jakąś taką grafiką użytkową, ale również całym Internetem, reklamami, identyfikacją firm i tego typu tematami. I ja się w to wciągnąłem. Poszedłem tam. Trzy lata tam spędziłem, zrobiłem licencjat i w międzyczasie poznałem dwie osoby, które wpłynęły pewnie kluczowo na dalsze decyzje. Mianowicie na tej uczelni były wykłady z fotografii prowadzone przez Prota, Jarnuszkiewicz na nazwisko, chyba tak, Prot Jarnuszkiewicz. I ten człowiek zafascynował mnie fotografią, w sensie to było takie przejście między taką zabawą w domu, robieniem zdjęć makro i jakichś takich pierwszych zdjęć, które każdy robi. I On w jakiś sposób tam zaczął opowiadać o tej fotografii w taki sposób, że zrozumiałem, że być może będę mógł się w tym odnaleźć. Taką jedną z najciekawszych rzeczy, którą pamiętam do dzisiaj i która była dla mnie no bardzo ważna to jak mówił o fotografii, a dokładnie o tym, że nie ma dobrych zdjęć. To był Jego taki chyba, nie wiem czy standardowy, ale taki bardzo ważny wykład o celowości fotografii. To znaczy On nie traktował zdjęć i nie dzielił zdjęć na dobre i złe, odcinał się od takiego podziału i próbował nas wszystkich przekonać, że traktowanie zdjęć w kategorii tego czy realizują swój cel, czy spełniają swój cel jest dużo lepsze i dużo bardziej trafne. I pokazywał to na wielu przykładach. I nie wiem, taki prosty przykład to portret. Można dowolnie podejść do portretu, jeżeli zrobimy zdjęcie piekarzowi do dowodu to piekarz będzie tam w koszuli, prawda, i spełnia cel to zdjęcie. Jest to portret do dowodu i jeżeli zapytamy czy to jest dobre zdjęcie, no to, to jest dobre zdjęcie. Urząd przyjął, prawda i człowiek jest rozpoznawalny. Dodatkowo ten piekarz czuje się nie wiem, tam że wyszedł fajnie. I ok. Jeżeli to zdjęcie ma reprezentować Jego zdjęcie to nie spełnia swojego celu, prawda? Więc chodzi o to, że zupełnie inne. Możemy zrobić zdjęcie nie wiem, tam rozrzuconej mąki, piekarni i nawet nie pokazywać tego człowieka, jakieś rękawiczki, jakieś tam narzędzia, których On używa i w ten sposób zrobić portret tego człowieka bez zupełnie,

[00:05:00]

nie pokazując Jego, prawda? I to też jest dobre zdjęcie i to też jest dobry portret piekarza. Więc mamy zupełnie dwa skrajne inne zdjęcia, które nadal świetnie realizując swój cel. I ta myśl o tym, żeby zadawać sobie pytanie o cel naszych działań jest ze mną do dzisiaj. I polecam ją, bo jest świetnym katalizatorem. I ona oczyszcza bardzo wiele dyskusji, bardzo wiele niepotrzebnych zmagań ludzi z tym czym jest sztuka, czy coś jest dobre czy coś jest złe. Jeżeli sobie to wszystko będziemy tak minimalizować do pytania: czy to spełnia swój cel, i w ogóle zadamy sobie pytanie: jaki jest cel danej rzeczy, to wtedy na przykład okazuje się, że to pojęcie sztuki nie zawsze jest w ogóle potrzebne do rozpatrywania. A wiemy z doświadczenia, że często gdzieś tam się nam te spory różnego rodzaju na forach pojawiają i zaczynamy się zastanawiać. Ktoś komentuje, że to jest sztuka, że to nie sztuka, że ktoś jest artystą, że on tak może, nie może. A w fotografii ślubnej już widzimy to super dokładnie, bo tutaj celowość naszych działań jest no bardzo ważna i często rozwijamy się chyba o te jakieś takie no warunki tego, co robimy czy robimy to dla siebie, czy robimy to dla pary, jeśli dla pary to jakie oni chcą mieć zdjęcia, a okazuje się przecież bardzo dużo, znaczy bardzo często pokutuję jakieś takie jeszcze sprzed kilku lat podejście do fotografii ślubnej, że 100 zdjęć. Nie wiem czy pamiętasz, ale był taki trend, reportaż to jest 100 zdjęć, nie więcej, nie mniej, ja oddaję 100 zdjęć i para nie ma nic do powiedzenia, prawda? Był taki mocny trend w fotografii ślubnej w Polsce.

J: Ale nie myślisz, że.. Nie myślisz, przepraszam, że Ci wejdę w słowo.

G: Jasne, jasne.

J: Nie myślisz, że to była pewnego rodzaju taka kreacja, że wiesz, że 100 zdjęć, mówimy to oficjalnie, a oddajemy i tak 600.

G: Tego nie wiemy, ale dużo ludzi mocno argumentowało na rzecz tego, że to jest właśnie właściwa droga. I w tym kontekście jeżeli zadamy sobie pytanie o cel to uzyskamy oczywiście różne odpowiedzi, ale w jakiś sposób wydaje mi się, że no jest to naprawdę taka zdrowa, fajna myśl, żeby o sztuce, w ogóle o wszystkich, żeby ominąć to słowo, wszystkich jakichś takich wytworach, o wszystkich dziełach, o wszystkich rzecz, które my tworzymy jako ludzie na przeróżnym poziomie, czy to będzie pieczenie chleba, robienie krzeseł czy robienie fotografii ślubnej, jeżeli zadamy sobie pytanie o cel to być może bardzo wiele sporów i jakichś takich konfliktów po prostu zniknie, no. Ja mam, ja często się na tym łapię, że nawet w takich dyskusjach internetowych, jeżeli zapytamy o, tak sobie nawet wewnętrznie, o cel danej dyskusji, o to dlaczego ta osoba pyta o takie rzeczy, dlaczego ona dąży do jakiejś odpowiedzi, jeżeli zapytamy sobie o cel to czasami potrafimy bardzo łatwo prześwietlić to, że ta jego intencje nie są do końca takie czyste. On tak naprawdę nie pyta nas, bo jest ciekawy tylko pyta nas, bo chce coś udowodnić, że wie lepiej, że robimy źle czy dobrze.

J: No dobra, to

G: No a druga.. Yhym?

J: To powiem Ci tak.. Znowu Ci wejdę w słowo.

G: Jasne.

J: Powiem Ci, że to co powiedziałeś o tym dobre, niedobre, to jest fajne, bo Ci powiem, że my na przykład mieliśmy kiedyś taki przypadek, że nie oddaliśmy jakiegoś tam reportażu, zdjęcia powiedzmy wujka, no nie? Znaczy nie wiem dokładnie czy to był wujek, czy to ciotka, zresztą to nieważne jest.

G: Jasne.

J: W każdym razie wiesz, ono odpadło, bo według nas było niedobre.

G: Yhym.

J: Natomiast potem to się okazało, że to było jedyne zdjęcie tego człowieka z wesela więc jakby przeszliśmy cały czas..

G: Standardowy przykład.

J: Tak, przez cały nasz folder. Patrzymy, jest! No dobra, jakoś tam średnio gościu wyszedł, ale daliśmy. I wiesz, i się okazało, że to zdjęcie było dobre. Pierwotnie było niedobre, nie? Więc to jest coś jakby tutaj w nawiązaniu do tego co Ty powiedziałeś. Natomiast muszę jeszcze jedną rzecz powiedzieć. Ja się spodziewałem, że będzie bardzo filozoficznie, że..

G: Yhym.

J: Że pojedziesz po prostu po bandzie. I że tak powiem, nie zawiodłem się na Tobie. Widzę, że można na Ciebie liczyć. Natomiast tutaj chciałbym trochę ten taki wątek, który powiedziałeś o tym fotografowaniu makro, tych zdjęć motyli i tak dalej. Jak to się stało, że wiesz, że jakby odrzuciłeś makro i poszedłeś w kategorię wiesz, fotografia ludzi?

G: Ok, to tak, żeby to skrócić. Jeszcze bardzo chętnie wrócę do tego zdjęcia wujka, bo to jest mega kluczowa kwestia która bardzo głęboko gdzieś we mnie siedzi i bardzo chętnie opowiem o warsztatach Way up North, znaczy konferencji Way up North na której też było poruszane na dwóch bardzo fajnych poziomach i myślę, że warto o tym powiedzieć. Ale jak to się stało, że poszedłem dalej? No na pewno wpływ zajęć z panem Protem, to był bardzo duży wpływ po prostu tych zajęć. W konsekwencji zacząłem się po prostu bardziej interesować tą fotografią. Dalej, na tej samej uczelni miałem też zajęcia właśnie z filozofii, które wpłynęły na to, że później w dalszej konsekwencji zacząłem studiować filozofię i przez trzy lata zajmowałem się filozofią. W międzyczasie jeszcze gdzieś poszedłem na studium fotograficzne, bo wewnętrznie czułem, że jest to medium, które w jakiś realizuje potrzeby mojej osobowości, mojego charakteru. Studiowanie sztuki nowych mediów w krótkim okresie czasu, bo po trzech latach, uświadomiło mi, że nie chcę mieć w życiu nic wspólnego z reklamą, że bezpośrednim jak gdyby, to jest kontynuacja tych studiów, to jest zajmowanie się w jakiś sposób reklamą szeroko pojętą. Ja dosyć szybko sobie uświadomiłem, że ja nie chcę niczego reklamować. Miałem ogromne problemy takie, no nie wiem, nazwijmy to moralne, że po prostu zajmujesz się zawodowo wciskaniem ludziom jakieś kitu i rzeczy, których oni totalnie nie potrzebują.

[00:10:00]

No nie wiem czy jest sens teraz się rozwodzić nad tym, ale mam…

J: Znaczy ogólnie powiem Ci, że jakby podstawą dla mnie wejścia w to czy bym chciał coś reklamować czy nie, jest to czy ja wierzę w ten produkt czy nie.

G: Tak, ale..

J: Jeżeli nie wierzę i uważam, że to jest szajs tak zwany no to..

G: Możesz wierzyć w to, że kredyt jest ludziom potrzebny, ale dzwonić do nich o 11 rano w sobotę i mówić, że może kredyt Państwo wezmą, na coś się przyda. To jest obrzydliwe! No w jaki sposób.. Ja nie krytykuję ludzi, prawda? Bo nie chodzi mi o to. Człowiek się znalazł w jakimś tam etapie swojego życia. Być może musi to robić, tu nie chodzi mi o to. To chodzi bardziej o te mechanizmy, które są, nie chcę nikogo obrazić w ten sposób, że on to robi i ja uważam, że jest złym człowiekiem. Nic z tych rzeczy! Chodzi mi o to, że po prostu nie.. chciałem jak najszybciej uciec z tej takiej całej machiny, która gdzieś w końcu Cię tam zostawia i rysujesz te bilbordy, które później wiszą w małych miasteczkach. Nieważne jak piękne będą. To nadal będą okropne, szpecące bilbordy. I nawet jeżeli to będzie świetna grafika i cudownego typografia nadal będziesz brał udział w czymś na co się do końca po prostu wewnętrznie nie zgadzam. No i tutaj poszedłem w tą fotografię. Tam na początku też zbłądziłem troszeczkę w stronę jakiejś mody, to za dużo powiedziane, ale gdzieś w takim, na takich bardzo początkowych sesjach zdjęciowych. To też mi się od razu ta reklama jakoś tam i oszukiwanie jakieś, takie kombinowanie, upiększanie ludzi, odchudzanie. To też nie było dla mnie. I w pewnym momencie ludzie, którzy tam ze mną studiowali na tej fotografii niektórzy z nich na przykład Jakub Nowotyński zaczął zajmować się fotografią ślubną. Ja zobaczyłem, że to jest coś innego, to jest coś ciekawego i wtedy pierwsze jakieś takie pojawiały się już oznaki tej nowej fotografii ślubnej. Wtedy też już Jonas Peterson był na rynku. Zobaczyłem, że być może w tej dziedzinie będę mógł być szczery. Po prostu. Że będę mógł robić to co czuję, nie będę musiał za bardzo nikogo oszukiwać, okłamywać. Będę pracował z ludźmi, którzy też w tym dniu, no wiadomo, troszeczkę się udaje i tak dalej, ale nadal to jest obcowanie z człowiekiem, a nie z aktorem, który.. Aktorem w sensie takim, nie chodzi mi bezpośrednio o zawód, tylko na przykład modelka jest jakimś aktorem, ona coś musi grać, prawda? To nie obcujesz tak naprawdę z żywym człowiekiem, z prawdziwym człowiekiem. No i tak jakoś to się potoczyło, że te śluby mnie wciągnęły i do dzisiaj sprawiają przyjemność, że mogą to wykonywać, właśnie cały czas w kontekście tego, że wydaje mi się, że jestem uczciwym i szczerym człowiekiem i nikogo do niczego nie muszą namawiać i nikogo nigdy nie muszę oszukiwać. I codziennie rano z tą myślą mogę się obudzić i to jest po prostu w tym zawodzie dla mnie bardzo cenne.

J: Opowiedziałeś, że jak zaczynałeś fotografować śluby to już były oznaki tej nowej fali.

G: Tak.

J: Który to był rok?

G: O kurczę! To było z 5 lat temu, może szybciej. Mi strasznie czas zaczął ostatnio płynąć. To nawet mogło być więcej.

J: Ok.

G: 5, 6 lat temu jak gdyby zacząłem się być może tą fotografią zajmować i wtedy to się zaczęło dziać. Ale ja bardzo wolno się rozkręcałem.

J: Dobra. A miałeś jakichś wtedy mistrzów oprócz, tam wymieniłeś Jonasa Petersona?

G: On był pierwszą osobą, która mnie zainspirowała do działań. Jego reportaże wpłynęły na mnie w ogromny sposób. To co On robił wtedy 5, 6 lat temu na tle rynku dosyć bardziej polskiego było niesamowite. Czyli byli inni mistrzowie? Dopiero zaczynałem się wtedy interesować, prawda? W Polsce wtedy królował Repoglamour, to był ten czas. Ale pojawiały się też osoby jak Łukasz Bąk, jak B&W, które pokazywały tę fotografię jeszcze z troszeczkę innej strony. I chciałbym skończyć no może na Petersonie, to znaczy to była ta osoba kluczowa dla mnie w tamtym okresie czasu, która też przekonała mnie do tego, żeby iść w tą stronę.

J: Ok. Rozumiem. A jeżeli chodzi o jakieś tam powiedzmy twoje wyjazdy zagraniczne na warsztaty.

G: Yhym.

J: To były Twoje jakieś tam pierwsza styczność z fotografami powiedzmy z takiej górnej półki czy gdzieś wcześniej na przykład w Polsce też byłeś na jakichś warsztatach?

G: Tak jak powiedziałem. Właśnie dosyć wolno się rozkręcałem, bardzo długi okres czasu byłem dosyć zamkniętą osobą pod kątem no jakichś takich kontaktów w branży. Robiłem sobie po prostu swoje i dopiero dosyć niedawno otworzyłem się i stwierdziłem, że może jednak warto pojechać na międzynarodowe warsztaty. I być może to nie jest tak jak się zawsze mi wydawało, że to jest w jakiś sposób tak odległe temu co ja robię w Polsce, że to mi nic nie da. Okazało się, że to tak jak powiedziałem, nie była słuszna myśl. Okazało się, że te warsztaty mimo że być może często w zupełnie innych warunkach robione, w zupełnie innych tradycjach, wśród innych ludzi, innych miejsc, mają dużo punktów stycznych i możemy sporo z nich wziąć po prostu dla siebie. Ale to tak jak mówię, to był rok temu chyba, pojechałem na pierwsze Wilki czyli, czy półtora roku temu, tak, to były pierwsze warsztaty Wolves i to były pierwsze moje międzynarodowe takie warsztaty na które zdecydowałem się pojechać.

J: Ok. Myślisz, że to był taki moment przełomowy w Twojej karierze, że coś zaczęło szybciej kręcić?

G: No to zaczynamy! To jest strasznie trudne do powiedzenia. Na pewno te warsztaty wpłynęły na moją pracę i zmieniły mój sposób podejścia do tematu. Ale czy jednoznacznie mogę powiedzieć, że wpłynęły pozytywnie lub negatywnie? To znaczy, na pewno coś się zmieniło. Na pewno z wieloma rzeczami, o wielu rzeczach zacząłem myśleć inaczej. Ale też nie wiem jakby było gdybym tam nie pojechał. To jest dosyć

[00:15:00]

specyficzny sposób myślenia, to co się prezentuje często na tych warsztatach. I specyficzna szkoła fotografii. To nie znaczy, że jest jedyna, jedynie słuszna, prawda? Taki sposób myślenia jaki tam jest często prezentowany z ogromnym nastawieniem akcentu na plener, na zdjęcia pod Instagram, na zdjęcia troszeczkę pozowane, może.. albo troszeczkę stylizowane. To nie jest do końca jedyna droga, prawda? I po takich warsztatach wychodzisz i jak gdyby myślisz: kurczę, dobra, muszę znowu zacząć robić plenery, muszę się tym reklamować, muszę mieć fajne logo, muszę mieć fajną stronę, muszę mieć dobrą identyfikację, muszę napisać super tekst o mnie i tak jak mówię. No to jest jedyna droga.

J: Ok, a słuchaj, bo..

G: Yhym.

J: Przeglądałem Twój Facebook, Twój profil facebookowy, światłołapowy, znalazłem taki post, który pisałeś, no nie wiem, nie pamiętam teraz w tej chwili jaka to była data publikacja tego..

G: Jasne.

J: Tego posta. Natomiast pisałeś coś tam o szukaniu stylu. O tym, że zdjęcia, które teraz robisz dajmy na to w tamtym momencie w którym pisałeś ten post.

G: Yhym.

J: Są coraz bardziej Twoje. Jeszcze mówiłeś, że nie wiadomo za bardzo czym jest ta “twojość” na zdjęciach. I jeśli ją znalazłeś to jakbyś ją opisał? A jeżeli jej nie znalazłeś to dlaczego jej nie znalazłeś? Ale głupie pytanie!

G: To są trudne takie pytania. W sensie, ja nie umiem w ten sposób myśleć o tej fotografii.

J: Yhym.

G: Ja jak gdyby wiadomo, że w jakiś sposób ten rynek wymaga od Ciebie, żebyś był sobą, żebyś miał swój styl. Nawet popatrzmy na dzisiejszą fotografię, przejrzyjmy 10 dowolnych jakichś portfolio i powiedz mi czy Ty naprawdę po zdjęciach poznasz kto jest, czyje zdjęcie jest kogo? Po samych zdjęciach?

J: Nie ma..

G: Nie ma szans.

J: Powiem Ci, że nie ma szans. Nie ma szans.

G: Dokładnie.

J: Ja powiem Ci, że wczoraj nawet oglądałem Instagram. Myślałem, że czyjeś zdjęcie widzę. Patrzę potem, że to nie tej osoby tylko jakiejś tam innej, której nie znałem.

G: No właśnie! Więc trudno jest tak jednoznacznie gdzieś tam w natłoku tych wszystkich informacji, warsztatów, spostrzeżeń, mody, blogów być takim pewnym, że idziesz dobrą drogą, że to jest Twój styl i że w super stronę się rozwijasz. Ja mam taki charakter, że mi się wiele rzeczy podoba, mi się wiele styli podoba. Ja zarówno uwielbiam fotografię taką spontaniczną jak trochę Iwan Trojanowski, że tam jest wszystko krzywo, nierówno, ale widzę w tym jakiś ogromny urok i szczerość w tych zdjęciach tych ludzi. Ja po prostu wierzę w to. ale też uwielbiam Eda Pierce’a na przykład, który jest bardzo matematyczny, czyści kadry i wszystko jest takie idealne pod linijkę. Oba te style bardzo mnie cieszą i nie umiem tak jednoznacznie się określić, że to to jest jedna, to jest moja droga, prawda? Ja chcę iść w tę stronę. To w jakiś sposób na pewno też ogranicza rozwój no bo nie możesz się poświęcić, doskonalić w tej jednej drodze, ale też te warsztaty tak pokazały mi, że zacząłem eksperymentować, że zacząłem się otwierać na, wychodzić ze strefy komfortu. Nawet jeżeli coś nie jest do końca moje i jakiś styl do końca, no po chwili okazuje się, że nie realizuje moich, nie wiem, oczekiwań to i tak fajnie było to spróbować. I tak fajnie było spróbować nie wiem, nowego obiektywu, nowego miejsca, nowego ograniczenia, zamknąć się z parą w pokoju, zrobić coś innego, obrobić tak, obrobić inaczej. Oczywiście to Ci psuje troszeczkę konsekwencje i taką identyfikację, spójność, prawda? I ciężko się później z tego wybronić, że każdy materiał masz inny na blogu. No oczywiście ja tak nie robię, ale to do tego może doprowadzić. W każdym razie takie próbowanie i wyjście z tej strefy komfortu to na pewno na plus tym warsztatom trzeba zaliczyć, że one w jakiś sposób kilka rozmów udowodniło mi, że trzeba eksperymentować dla własnego po prostu rozwoju.

J: To powiem Ci, że właśnie z tym eksperymentowaniem to jest tak, że ja kiedyś myślałem, że każdy materiał musi być na bloga i wiesz, jakby to mnie bardzo ograniczało. W pewnym momencie zrozumiałem, że ja przestałem w którymś momencie się rozwijać na takim powiedzmy etapie, że no muszę to zrobić w miarę bezpieczny sposób, nie?

G: Yhym, jasne, rozumiem.

J: Bo to musi pójść na bloga. Miałem takie wrażenie, że ja muszę pchać tego kontentu mega dużo na stronę, na bloga, żeby wszyscy widzieli ile ja mam zleceń. A potem tak sobie pomyślałem, że kurdę, kto to obchodzi ile ja mam zleceń. Muszę tak jakby trochę pomyśleć też o sobie, podejść do tematu zleceń, do reportaży w ten sposób, że ok, jak coś tutaj przeeksperymentuję tak, że to nie będzie za bardzo do końca mój styl to może ja tego nie pokażę. Ale ja to zrobię w ten sposób dobry dla pary młodej, nie? I powiem Ci, że jak założyłem to sobie, że ja nie muszę wszystkiego publikować to stwierdziłem, że wow! To jest mega takie wiesz, rozwijające.

G: Oczyszczające.

J: No.

G: Tak, zgadzam się. Na pewno dobre podejście.

J: A słuchaj, tutaj jeszcze wspominaliśmy a propos tego wujka. Mówiłeś o Way Up North.

G: Tak.

J: Że tam ten temat był poruszony. To może póki pamiętam to może wróćmy do tego wątku.

G: Ok. No to jest też szerszy temat. Postaram się jakoś to fajnie powiedzieć. Dwie wypowiedzi takie zapamiętałem, nie pamiętam z którego Way Up North, chyba z tego ze Sztokholmu, ale to bez znaczenia. Jedno to „We Are The Parsons”, a drugie przyznam się, że nie pamiętam imienia i nazwiska tej osoby. To była pani fotograf z Włoch, która zrobiła taki, zacznę od Niej, bardzo fajny eksperyment wśród swoich par. A mianowicie prosiła ich o to, aby powiedzieli Jej, które zdjęcie z reportażu jest dla nic najważniejsze, najbardziej istotne. Co więcej, jest też najważniejsze w tym całym eksperymencie, robiła to regularnie z tymi samymi parami co roku. Po pierwsze to jakie pierwsze zdjęcie oni wybierali nigdy nie było tym, które Ona jakkolwiek mogłaby się spodziewać,

[00:20:00]

że będzie dla nich najważniejsze. Widzisz, fajna myśl: fotograf doświadczony robiąc zdjęcia dla pary nie wie bardzo często, które zdjęcie jest ważne, a my robimy selekcję. Ty nie wybierasz wujka, nie? Bez.. dokładnie to. Co więcej, po roku, dwóch, trzech te zdjęcia się zmieniały. To były kolejne, inne wybory, ponieważ w danym okresie czasu sytuacja w rodzinie tak się zmieniała, że historie z przeszłości nabierały zupełnie nowego znaczenia. Bardzo ciekawa moim zdaniem myśl. I ten eksperyment jest naprawdę bardzo ciekawy. Zaraz jeszcze dopowiem, ale właśnie samo to, że po kilku latach inne zdjęcie stawało się tym głównym jakby świadczy o tym, że nawet oni sami nie byli w stanie przewidzieć, które zdjęcia będą dla nich ważne. Zdjęcie często niedocenione, po prostu zwykłe, technicznie nieidealne, źle skadrowane, bez żadnych fajerwerków estetycznych okazywało się mega istotne, bo na przykład dziadek umarł. I w tym momencie w kontekście śmierci i Ona przyznała, że większość tych historii, które ludzie Jej pisali były w oparciu o śmierć jakiegoś człowieka, jakiejś bliskiej osoby, ogromnych zmian w rodzinie, ważnych, często chorób czy innych no przykrych sytuacji, to w tym kontekście te zdjęcia były, nabierały mocy, prawda? I teraz okazało się, że to w ogóle taka ciekawa myśl, że to przyszłość jak gdyby zdeterminowała to, co na tych zdjęciach było ważne. Jakby zawsze się wydaje, że to z przeszłości wynika przyszłość, tak standardowo jak myślimy, nie? Że tam się jakieś wydarzenia i w fizyce zawsze to, co się działo tam to ma wpływ na to, co będzie. A tu w jakimś takim społecznym życiu okazuje się, że to dopiero przyszłe wydarzenia zdeterminują to, co było ważne w przeszłości. Na przykład jak kupisz piwo dziewczynie w barze, a ona później zostanie Twoją żoną no to jak gdyby to kupienie piwa nie ma żadnego znaczenia w danym momencie, prawda? Jeżeli ona nie zostanie Twoją żoną to zapomnisz o tym. Ale jeżeli ona zostanie Twoją żoną to w przyszłości okazało się, że to było najważniejsze piwo w Twoim życiu. Jak gdyby to przyszłość dopiero wydarzeń zdeterminowała wagę tego wydarzenia. I tak podobnie jest z fotografią. I znowu, to, co na samym początku powiedziałem, jeżeli tutaj przyłożymy tą myśl o celowości naszej pracy to możemy dojść do bardzo ciekawych wniosków. No jaki jest cel naszej pracy? Celem naszej pracy to, żebyśmy wybrali 100 zdjęć na bloga i dostali tysiąc lajków i pięć publikacji? Czy celem naszej pracy jest to, co z kolei „We Are The Parsons” powiedziało, żeby nasze zdjęcie było na grobie babci. To są rzeczy no bardzo ważne i kluczowe wydaje mi się. I te dwie wypowiedzi na Way Up North właśnie zaliczam do tych najważniejszych takich warsztatowych doświadczeń. Nie to jak zrobić z siebie super gościa, mieć super identyfikację i modne logo. Tylko o to, że gdzieś tam właśnie wśród tych wszystkich takich niuansów marketingowych pojawiają się takie zdania, że zaczynasz się zastanawiać, czy ja robię zdjęcia na bloga czy ja robię zdjęcia dla tych ludzi. I empatia z jaką pracują „We Are The Parsons” to jest w ogóle niesamowite. Ci ludzie są, ja naprawdę w nich uwierzyłem. Niektórzy im tam zarzucali troszeczkę, że oni za bardzo na emocjach grają wszystkich widzów i całej publiczności, ale śledząc to, co oni robią w życiu nie można im odmówić tego, że są skrajnie empatycznymi ludźmi. I w ich pracy nagle to widzisz. Ja przed Way Up North nie doceniałem w ogóle ich dzieł. Ja byłem zszokowany, że Peterson ich wziął na swój ślub. Nie rozumiałem tego. Po prezentacji zrozumiałem, że nagle On być może właśnie dostrzegł to, co czego ja nie, że tam jest ogromna jakaś szczerość w tych zdjęciach. Że ta fotografia już tam nie jest jakaś taka najważniejsza. Oni nie są mistrzami fotografii. No nie wiem, czy kogoś teraz obrażam czy coś. No tak mi się wydaje. Że to nie jest jakaś taka artystycznie niesamowita fotografia, która właśnie..

J: Ale Grzegorz, tu Ci przerwę, bo..

G: Śmiało.

J: Po pierwsze to, co powiedziałeś, że oni nie są na przykład mistrzami fotografii, ale to jest tylko Twoje zdanie, nie? Bo..

G: Oczywiście.

J: Tak naprawdę..

G: Tak naprawdę chciałem się już z tego wycofać.

J: Ale nie, dobra. To ja może rozwinę tylko bo może część słuchaczy nawet tego nie wyłapała. Natomiast chodzi mi o coś takiego, że tak naprawdę dla 20 osób rocznie tak około liczymy, nie, no to każdy z nas jest najlepszym fotografem na świecie, nie? Więc takie podejście..

G: Tak, tak. Ja wycofuję się z tego zdania. Nie o to mi chodziło. Chodziło mi w kontekście takim wiesz, klasycznym podejściu do fotografii, jak to jest realizowane.

J: Ja rozumiem. Chodzi Ci o kwestie takie warsztatowe.

G: Tak, warsztatowo.. no, dokładnie.

J: I jeszcze jeżeli pozwolisz to ja Ci opowiem.

G: Yhym, chętnie.

J: Bo tutaj powiedziałeś bardzo ważną historię związaną też z tą śmiercią. No to my nawet tutaj na przykładzie naszego własnego albumu z Kasią, albumu ślubnego, zrozumieliśmy właśnie po odejściu Jej dziadka, że najważniejszym zdjęciem dla nas ze ślubu, wesela jest zdjęcie grupowe, wiesz. Bardzo często fotografowie mówią: nie, no znowu grupówka. Nie chce mi się w ogóle.

G: No dokładnie.

J: Wiesz, olać ten temat. Nie cisną tych par młodych na to grupowe, które potem właśnie w kontekście tego, że ktoś odchodzi może być najważniejszym zdjęciem, nie, bo tam jest właśnie ten dziadek, tam są wszyscy razem. I to jest fajne. Ale jeszcze a propos tego wybierania zdjęć takich najważniejszych i mówienia tego, które jest najważniejsze i tej zmiany, która się dzieje po upływie lat, to powiem Ci, że nasza taka znajoma, która jeszcze brała ślub zanim my zaczęliśmy fotografować opowiedziała nam taką historię, że fotograf dał Jej właśnie zdjęcia do wyboru, do albumu, Ona wybrała, ale już po roku wiedziała, że wybrałaby inne, nie?

[00:25:00]

Więc tutaj jest kolejny dylemat czy dawać parom młodym wybierać zdjęcia, bo wiemy, że to jest ich pierwszy album rodzinny, no nie? I oni wiedzą lepiej, które są zdjęcia ważne. Natomiast tak jak mówisz, wiesz.

G: Yhym.

J: Po roku może się okazać, że zupełnie inne zdjęcia są dla nich ważne, nie?

G: Dokładnie. Więc oni sami mogą jak gdyby tego nie wiedzieć. Dla mnie niewyobrażalne jest to, że ja mógłbym pracować, że dając innym zdjęcia do wyboru i niestety tutaj..

J: Ale nie, do albumu nawet?

G: Do albumu nie, nie. Przepraszam, tak ogólnie, że cały reportaż. Album akurat tworzymy wspólnie z parą.

J: Nie, no to reportaż wiadomo.

G: No właśnie ja, album, daje możliwość dużej ingerencji pary w projekt, ale oni zawsze, znaczy nie zawsze, no ale wiele osób podchodzi do tego, że faktycznie kurczę mam jakieś wyczucie tych zdjęć, wiem jak je ułożyć, wiem jak to skomponować i sami przyznają mi rację, że niektóre moje zabiegi są ważne, istotne i naprawdę korekta to jest trzy, cztery zdjęcia na album stuzdjęciowy. A tak to jakoś wspólnie jesteśmy w stanie znaleźć tę odpowiednią formę.

J: W naszej rozmowie tu już kilka razy padło nazwisko.

G: Tak.

J: Opowiadałeś na Looks Like Film w Krakowie o sukcesie, o tej definicji sukcesu, czym jest sukces. I tak naprawdę może się wydawać, że ktoś ma niesamowity sukces, międzynarodowe jakieś nagrody, zlecenia i tak dalej, a rozpada się mu rodzina i tak naprawdę jak się porównujesz, ups, czy on ma sukces, czy to może ja mam sukces, bo wiesz, mam rodzinę, dzieci czy tam żonę no to wiesz. I wszystko się fajnie układa w takim życiu osobistym. Może jakbyś mógł trochę rozwinąć tę myśl, bo nie każdy był w Krakowie. Tam było chyba tylko 140 fotografów więc cała reszta, która będzie słuchać pewnie powinna też poznać tę historię.

G: Ok, to też trudne. Muszę chwilę.. Postaram się jakoś wrócić do tego toku myślenia. Dobrze to dosyć skróciłeś. W Krakowie rozmawialiśmy, znaczy jakoś tam próbowałem przedstawić kilka myśli na temat konfliktu sukcesu i szczęścia. Dosyć łatwo i szybko jesteśmy chyba w stanie zauważyć w dzisiejszym czasie, w dzisiejszym świecie, że sukces nie prowadzi do szczęścia. Oczywiście są przypadki, że prowadzi, ale jak gdyby sukces nie jest, nie gwarantuje nam szczęścia w życiu. I bardzo często projektujemy nasze działania prowadząc dany biznes czy jakąś tam formę, no nie wiem, fotografii właśnie, co zrobię dla firmy za 5 lat, co zrobię dla firmy za 10 lat. Jak gdyby staramy się prowadzić biznes, prawda? I tutaj myśleć o tym w kategoriach już nawet właśnie dwóch, trzech lat, gdzie chcę być, co trzeba zrobić, żeby tam dojść. Bardzo rzadko wydaje mi się, że ludzie się zastanawiają co zrobić, żeby za 5 lat być szczęśliwym człowiekiem. Tam posłużyłem się na tym wykładzie takim fajnym filmem, który opowiadał o tym jak jedne z największych badań na temat ludzkiego szczęścia były przeprowadzone i właśnie, które pokazywały, że no szczęście w ogóle nas nie prowadzi do.. przepraszam, sukces nie prowadzi nas do szczęścia, a szczęście jest zupełnie uzależnione od innych rzeczy. I warto byłoby być może w życiu poświęcić się temu, aby też właśnie robić wszystko, żeby być za 5, 10 lat szczęśliwym człowiekiem. I pokazać, że prawdopodobnie bardzo rzadko sukces prowadzi nas do szczęścia. I tak jak dbamy w firmie w naszym zawodzie, w naszym biznesie o to, żeby za 2 lata gdzieś coś osiągnąć, za 3 lata coś osiągnąć, za 4 lata. No w fotografii ślubnej akurat bardzo rzadko pewnie ludzie myślą w takich kategoriach, ale no na sezon, dwa wybiegamy, że chcemy coś osiągnąć, chcemy gdzieś być, jakieś śluby zrobić, mam plan. Tak często chyba brakuje nam planu w życiu na to, żeby za 5 lat nadal być szczęśliwym człowiekiem. I ten przykład Petersona, owszem, tu się pojawia, ale też się nim wtedy posłużyłem, że on o sobie.. To nie jest tak, że my tu mówimy o kimś, my po prostu teraz, ja z Jackiem, cytujemy słowa Petersona. On sam o sobie tak mówił, że jest żałosnym człowiekiem i że stracił naprawdę wiele i że śpi w pustym domu i tak dalej i tak dalej. To o czym też Łukasz wspominał tutaj na podcaście. I więc odnosząc się po prostu bezpośrednio do jego słów widzimy, że ten sukces, który on odniósł był opłacony ogromnym kosztem. Kosztem rodziny i w konsekwencji najprawdopodobniej kosztem Jego szczęścia. W Krakowie, właśnie zalinkujemy tutaj też taki filmik, jeżeli ktoś go jeszcze nie widział, o badaniach na temat szczęścia. Po prostu jedne z największych badań na ten temat jakie: jakie są przyczyny ludzkiego szczęścia, co odpowiada za to, że jesteśmy szczęśliwi. I warto naprawdę obejrzeć ten filmik. A ja bym chętnie jeszcze odniósł się do tego samego sukcesu i też w kontekście jeszcze tych warsztatów. Na wielu warsztatach mamy ludzi, którzy odnieśli sukces, taki zawodowy. No dlatego są zapraszani na warsztaty, że osiągnęli coś co inni też by chcieli osiągnąć. Ci ludzie opowiadają o tym jak do tego doszli i zdradzają swoje często jakieś tam sekrety. Bardzo często sprowadza się to do takich rozmów, że należy ciężko pracować, należy wyjść ze strefy komfortu, należy wiele poświęcić, należy nie słuchać często innych, iść swoją drogą, słuchać swojego głosu serca i tak dalej, prawda? No standardowa rozmowa człowieka takiego, który coś odniósł. Ale taka ważna myśl, że.. troszeczkę negatywna, ale też będziemy później może ją spróbować bronić w drugą stronę, że ona naprawdę nie jest taka negatywna. Jeżeli zapytamy mistrza świata w danym momencie jak on do tego doszedł do czego doszedł to on właśnie nam tak opowie, że poświęcił bardzo dużo czasu, pracy, energii i wszystko i wszystko. Ale w danym momencie jest tylko jeden mistrz świata. Czyli jego zdanie jest jakkolwiek ważne,

[00:30:00]

czyli jeżeli my zrobimy to samo, co on zostaniemy mistrzem świata? Nie! Bo w danym momencie na świecie jest tylko jeden mistrz świata. Wszyscy inni, którzy robimy prawdopodobnie dokładnie to samo i gdyby oni wygrali powiedzieliby to samo? Nie odnieśli sukcesu tego na który się starali no bo oni chcieli być najlepsi, prawda? Ich ambicja była być najlepsza. Jeżeli teraz słuchamy jakiegoś fotografa, który nam mówi jak postępował i mówi nam, że być może, znaczy w jakiś sposób, że róbcie swoje, pracujcie jak najwięcej, a odniesiecie sukces, to nie musi być do końca prawda. No to jest tak trudne, prawda? W sensie no, ciężkie zdanie, że ja teraz chcę powiedzieć, że.. Oczywiście z tego nie wynika, że nie należy pracować ciężko, nie należy się poświęcać i wychodzić ze strefy komfortu. Nic z tego nie wynika. Ale jeżeli naszą ambicją będzie zostanie kimś konkretnym, w konkretnym miejscu i będzie to bardzo tak jasno nakreślone to ta ambicja może nam przynieść bardzo duże nieszczęścia w życiu. Musimy w jakiś sposób.. to o tym też, właśnie wracając do Krakowa, to chciałem w Krakowie powiedzieć, że bardzo ważne jest to, żeby też zastanowić się nad swoją osobą, uznać to kim się jest, poznać swoje cechy charakteru, osobowości, ale też właśnie wady i zalety, predyspozycje i pewne ograniczenia. I też uznać to kim się nigdy nie będzie w życiu. Takie troszeczkę urealistycznienie tych ambicji być może doprowadzi nas, takie urealistycznienie ambicji być może zapobiegnie przed wieloma kryzysami, rozpaczami i depresjami, prawda? Wiesz o co mi chodzi?

J: Tak, tak. Rozumiem o co Ci chodzi. Bo to jest kwestia takiej nadmiernej ambicji, która gdzieś tam też potrafi.

G: Tak.

J: Zamiast tak Cię zmotywować, potrafi też jakby podciąć..

G: To jest niebezpieczne.

J: Skrzydła, nie?

G: Jeżeli ktoś mówi o tym, że musisz ciężko pracować, a osiągniesz sukces. Albo żyjemy w czasach, gdzie przekonanie takie ogólne jest, że zakasaj rękawy, weź sprawy w swoje ręce, jesteś kowalem swojego losu. Ja, właśnie w Krakowie też, uważam, że wcale tak nie jest. To nie jest tak, że jesteśmy kowalami swojego losu. To nie jest takie proste, że każdy może zostać każdym jeżeli odpowiednio dużo poświęci pracy. No trochę jest taki mem jak hipopotam tam na bieżni biegnie, prawda? I myśli, że zostanie antylopą. To jest trochę straszne, no w sensie takie brutalne. No ale naprawdę w dzisiejszych czasach ludzie mają bardzo często rozdmuchane ambicje, jesteśmy wychowywani w takim kulcie troszeczkę indywidualnej super jednostki, która może wszystko, w całym takim, nie wiem czy to się New Age nazywa, ale w takim trendzie, że właśnie możemy decydować o swoim losie. Nie, to nie jest tak. Znaczy też nie mam oczywiście jakiejś super wiedzy na ten temat, ale wiele badań wskazuje na to, że ta nasza świadomość jest troszeczkę przereklamowana, że to kim jesteśmy, na to kim jesteśmy wpływa tysiące różnych czynników przez całe nasze życie i to są czynniki na które nie mamy wpływu. Na wiele naszych odruchów nie mamy wpływu. To jakim człowiekiem się staliśmy i co osiągnęliśmy zależy od tego jacy byli nasi rodzice, jacy byli nasi przyjaciele, jacy byli nasi pierwsi koledzy w przedszkolu lub piaskownicy, to jak mama nas sadzała przy stole rodzinnym, jak z nami rozmawiali, co nam mówili, jakie mieliśmy wzorce. No miliony, miliony rzeczy wpłynęło ostatecznie na to kim jesteśmy. I to we mnie taka świadomość budzi pewną pokorę, że no nie zawdzięczam do końca wszystkiego samemu sobie. Inni ludzie, owszem pracując na pewno osiągnęli więcej niż gdyby nie pracowali, ale bardzo często mieli też predyspozycje do tego, by osiągnąć to, co osiągnęli. I mieli pewne szczęście w życiu, żeby znaleźć się tam, gdzie się znaleźli, jeżeli mówimy o tych, którzy naprawdę już właśnie w naszym mniemaniu osiągnęli coś wyjątkowego.

J: Powiem Ci, że jak ja na przykład definiuję tutaj to jak dojść do czegoś w życiu no to oczywiście pierwsza rzecz jest ta ciężka praca, nie? Ale to wiadomo, że to nie może być jakby kosztem dzieci i tak dalej. Myślę, że to jest w ogóle temat na osobny podcast. Dla mnie rodzina jest wiesz, mega ważna. Natomiast jak ktoś ma takie jakieś wątpliwości skąd wziąć ten czas, żeby pracować i tak dalej, żeby tutaj rzeźbić ten swój własny sukces to ja proponuję, żeby zacząć od tego, żeby odciąć jakieś rzeczy, które gdzieś tam niepotrzebnie wpływają na rozproszenie naszej uwagi. Czyli jakieś oglądanie głupich seriali i marnowanie czasu na tego typu głupoty. Myślę, że od tego można zacząć. Wtedy wygospodaruje się jakiś taki czas, który nie będzie kosztem rodziny, ale będzie kosztem zmarnowanych chwil.

G: Tak, tak. No w ogóle nie chodzi mi o to, żeby usprawiedliwiać swoją niemoc lub swoje lenistwo, prawda, tym że: o taki mam charakter i dlatego nic nie mogę w życiu już zrobić. To zupełnie nie w tę stronę chciałbym, żeby moja myśl była odbierana. Ale chodziło mi o to, że jednak mamy pewne ograniczenia i nie będziemy każdym. I słuchając różnych ludzi, którzy odnieśli jakiś sukces idąc, słuchając siebie to nie znaczy, że jak my posłuchamy siebie to też znajdziemy… ten, i.. ale to wcale nie jest źle. No po prostu chodzi o to, żeby odnaleźć jakąś tą swoją drogę i pogodzić się troszeczkę z tym kim jesteśmy i żyć w zgodzie ze sobą. I być może ten sukces uszyć na miarę naszych możliwości. Nie chcę też, żeby właśnie to było tak odbierane, że ja mówię, że

[00:35:00]

praca jest nieistotna i tak dalej i wszystko zależy od szczęścia. Nic z tych rzeczy. Praca jest ultra istotna, ale prawdopodobnie nie będziemy nigdy gwiazdą rocka, nie? O to mi chodzi. A każdy ćwiczy w piwnicy podobnie i tylko tam niektórzy się wybijają. I jak gdyby to nie ma w tym nic złego. Z tym można się pogodzić, z tym można żyć szczęśliwie, a nawet bardziej szczęśliwie niż mamy rozdmuchane te ambicje, że nie wiadomo co musimy osiągnąć. Jest mnóstwo… No po prostu życie samo w sobie jest cudowne i jeżeli jakoś tak zaczniemy myśleć o tym i doceniać to, gdzie jesteśmy już tu i teraz to po prostu zaczniemy być coraz bardziej szczęśliwi. Ja mam coś takiego, że staram się totalnie nie narzekać na to, gdzie jestem i co robię. Dużo ludzi myśli o tym, żeby robić śluby zagranicą, bo tam są lepsze śluby, żeby gdzieś wyjechać, bo w Polsce jest za duży podatek, prawda? Że coś tam, że rząd słaby i tak dalej. Kurczę, to nie jest do końca tak, że indziej, że się przeprowadzimy, będziemy mieć inne śluby, tu nagle zaczniemy być szczęśliwymi ludźmi. Prawdopodobnie problem już jest gdzieś wcześniej. Jeżeli nie doceniamy tego, co mamy tutaj w Polsce. Żyjemy w bezpiecznym kraju, z dużymi możliwościami, z dużymi perspektywami, gdzie naprawdę nie dzieje się nic strasznego. Nie ma obecnie żadnej wojny, nie ma jakiejś chorej korupcji, która by uniemożliwiała nam legalnie pracę. Oczywiście są plusy i minusy, jak zawsze. Ale kurczę, no jesteśmy w takiej sytuacji tej geopolitycznej, że naprawdę mnóstwo ludzi nam zazdrości na całym świecie. Może warto już to docenić i już tutaj się cieszyć, że te śluby w Polsce są naprawdę piękne, a nie na przykład cały czas wybiegać: kurczę, ci to mają jeszcze ładniejsze, bo mają nad jeziorem, a ja mam tylko nie wiem w pałacu. Jak patrzę na swoją..

J: Ale to wiesz, to tak jak rozmawialiśmy w podcaście z Markiem Pacurą, że..

G: Tak, dokładnie.

J: Wiesz, możesz mieć zlecenie we Włoszech na plaży, a to jest o 12 jest środek dnia, patelnia na maksa w ogóle.

G: Zawsze znajdziesz powód, żeby..

J: Gościu w klapkach Ci wchodzi w kadr i to jest też lipa. Więc tutaj chciałbym przejść do takiego tematu, który poruszaliśmy przed naszą rozmową, przed wejściem na antenę, o tym wizerunku w sieci, tej.. Ja to powiem wprost, tej ściemy, którą widzimy wiesz, w sensie tych takich awatarów, które nie mają nic do czynienia z rzeczywistością no bo stąd się chyba te chore ambicje, nie? Że my oglądamy zdjęcia powiedzmy jakichś tam fotografów X z zagranicy, nam się wydaje, że oni mają tylko śluby w tym stylu i tak dalej i że im to jest tak naprawdę łatwo. I często możemy popaść właśnie w taką paranoję, że kurdę, no mi to się w ogóle nic nie udaje, bo ja tam jestem w pipidówie dolnej co drugi tydzień, nie?

G: To też jest.. no takie trudne tematy mamy dzisiaj.

J: Taki dzień.

G: Mam z tym problem. Od razu powiem, że z obecną sytuacją takiego naszego rynku ślubnego i tego, co się dzieje na nim no w jakiś sposób no mam problem. Łucja, moja żona, prosiła mnie, żebym za dużo nie narzekał i żebym wyszedł na fajnego, pozytywnego człowieka więc postaram się mało narzekać. Ale no tutaj to, co poruszyłeś. Jest dużo tej ściemy, prawda, na naszym rynku. I to zaczyna coraz więcej…

J: Ale wiesz, ja nie mówię tylko o polskim rynku, ja mówię ogólnie o fotografii ślubnej.

G: Tak, no oczywiście. No bo, tak, dokładnie. Zaczyna być ważniejsze od tego jakie zdjęcia robimy to jakim człowiekiem jesteśmy. A nie do końca to jakim człowiekiem jesteśmy tylko to jakim człowiekiem chcemy, żeby nas odbierano, prawda? I robimy wszystko po to, żeby ta para, która przyjdzie na naszą stronę stwierdziła: kurczę, jaki to jest fajny człowiek. Oczywiście tego uczą na wszystkich warsztatach, bo to jest mega istotne, żeby jakoś fajnie się przedstawić, żeby nawiązać jakąś taką nić porozumienia z ludźmi, gdzieś tam troszeczkę ich zaciekawić sobą. I ok, wszystko jest fajne do momentu, kiedy robimy to z własnej takiej nieprzymuszonej woli. Kiedy wychodzi z nas to jakoś tak spontanicznie: o! Fajnie, opowiem o sobie, fajny pomysł! Prawda? Ale w momencie kiedy rynek, który kurczę ostatnio bardzo się zmienił w Polsce i jak gdyby coraz bardziej, coraz większe pieniądze są w śluby wkładane w Polsce i to się napędza ta machina, prawda? Kiedy to zaczyna być wymagane do tego, żeby mieć zlecenia no to już jest jak gdyby taki przymus na nas, że my musimy być fajnymi ludźmi, żeby robić śluby. My musimy fotografować buty, żeby mieć publikację na blogu. Jak gdyby no, to nagle mamy tak: muszę zrobić krótki reportaż na blog i jeszcze sfotografować buty, a grupówki nie zrobisz, nie? I co, na tym pogrzebie babci co, buty postawicie obok trumny? No kurczę, to są wiem, że takie mocne przykłady, ale no trochę do tego to się sprowadza. Że dla nas fotografia butów.

J: Yhym.

G: Jest jakoś ważniejsza, bo my pokażemy, że w byliśmy w fajnym środowisku, wśród fajnych ludzi. Jesteśmy wrażliwi na detale, a tej babci nie pokażemy na blogu, no bo nikt nie chce jej oglądać. I w konsekwencji to zdjęcie butów jest ważniejsze od zdjęcia grupówki z babcią. To są już jakieś takie tendencje, które no niepokoją, prawda? I dalej, to zaczyna wchodzić jeszcze głębiej no bo są te nowe technologie, które też ogromny wpływ mają na rynek. Już bez Facebooka, bez Instagramu trudno jakkolwiek funkcjonować. No oczywiście zaraz ktoś pod podcastem napisze, że on nie ma zdjęcia o mnie, on nie ma strony, a i tak bookuje. Spoko, fajnie, ale czy na pewno jest sens

[00:40:00]

Jakikolwiek wypowiadać to zdanie, że Ty tak robisz. Chodzi o to, że prędzej czy później jak gdyby wymusza się na nas, prawda, posiadanie strony, posiadanie Facebooka, Instagramu. Ja nie chcę na to narzekać jak gdyby, ja to robię, to nie jest dla mnie bólem. Ale w momencie kiedy pojawia się Snapchat i ludzie zaczynają snapować to tam już pokazują bardziej siebie, prawda? I spoko, jeżeli to wychodzi z nich spontanicznie, chcą się dzielić sobą to spoko. Ale jeżeli za kilka lat ja będę musiał snapować to, co jem, w co ubiera się moja żona, na co idę do kina, żeby mieć klientów, bo inaczej ja nie będę wiarygodny. Ja nie wiem, będę musiał mieć dwa tatuaże i w ogóle super coś, no kurczę! To czujesz tą tendencję na pewno, prawda? Że to idzie w takim kierunku, że zdjęcia na blogach są bardzo podobne, a rozbudowujemy cały ten marketing i otoczkę. Zaczynamy sprzedawać nie zdjęcia, a nas samych. To jest tendencja, która.. no ja nie chciałem robić reklam w swoim życiu. Ja uciekłem od tego jak najszybciej kiedy tylko zobaczyłem jak ten świat reklam działa i jak bardzo jest to fałszywe i sztuczne. I nagle teraz w jakiejś tam perspektywie czasu widzę, że ja jestem towarem, a nie moja fotografia. Ja muszę się sprzedać. No to już jest taka stricte globalizacja i jakaś komercjalizacja naszego rynku. Do tego, że no kurczę, nie zrobisz butów nie będziesz miał posta na blogu. Nikt o Tobie nie usłyszy, nie pokaże, że jesteś fajny, że coś robisz. A inni pokażą. Kurczę no! Nie chcę… No..

J: Ale teraz w zasadzie możesz powiedzieć: dobra, ja mam tam wyrąbane, nie? Nie będę robił zdjęć butów.

G: To jest przykład.

J: Przecież ja wiem, że to jest.. jakby.. Nie, nie. To jest, każda rzecz za którą zapłaciła para młoda jest ważna.

G: Tak, oczywiście

J: Dla nich, nie? Bo gdyby nie była to by nie zainwestowali. Natomiast wiesz no, nie jesteś chyba zobligowany do tego, żeby publikować zdjęcie jakichś tam detali, nie? Możesz..

G: Oczywiście, oczywiście.

J: Robić po swojemu. Nawet jeżeli wszyscy robią tak, że wszyscy pokazują dużo detali to może tu jest właśnie ta nisza. Pokaż się, że jesteś inny i wiesz, może.. Bez tych detali dawaj, nie?

G: Tak, ale chodzi o takie wiesz, główne jakieś takie tendencje. Ja nie narzekam na to jak gdyby. To nie chodzi mi o to, że ja mam żal teraz, że ja to muszę robić. Nic z tych rzeczy. Zero żalu. Tylko obserwuję pewne tendencje. I na przykład Snapchat zaczyna mnie trochę niepokoić. Być może jestem już po prostu stary i następne pokolenie stwierdzi, że to jest super, pokazywać wszystko co się robi i dzieci i jak gdyby, ale wiesz, no w pewnym momencie stajemy się po prostu zwykłym towarem, prawda? My musimy w jakiś.. no być może tak jest rynek skonstruowany. Być może ja tutaj nie wiem, dziwię się i mówię o oczywistościach, ale dla mnie to nie są do końca oczywistości. Bo widzę mnóstwo świetnych fotografów, którzy robią genialne reportaże, ale nie są w stanie konkurować z fotografami, którzy poszli na dwa, trzy warsztaty, zrobili kilka fajnych zdjęć na plaży lub gdzieś w górach i wiesz, i opiszą fajnie siebie. Bo dla pary to już zaczyna mieć wartość, że oni są fajni i mają fajne plenery, są zaangażowani, a tamtych reportaży jak gdyby tak nie potrafią docenić. I tak zaczyna wyglądać ten rynek. To co mówisz. No trochę jest to, jak to nazwałeś?

J: Wiesz co, nie wiem jak ja to nazwałem, bo to bym musiał przesłuchać teraz w tej chwili..

G: Ściema, o! Ściema!

J: Aaaa, podcast. To o ściemę to chodziło. Nie, ale Grzegorz, nie wydaje Ci się, że tak od zawsze było, że wiesz, że tutaj ok, można być super fotografem, a słabym marketingowcem, a może być zupełnie odwrotnie i..

G: Masz rację no. Masz rację. Tylko, że..

J: Tylko że teraz może to jaskrawiej widać, ponieważ..

G: To idzie dalej.

J: Są te wiesz, media społecznościowe i to..

G: Dokładnie.

J: I to na większą skalę jest to, jakby ten marketing, nie? Kiedyś ktoś wydrukował plakaty w swoim mieście, powiesił na drzewach i był bardziej widoczny niż fotograf, który..

G: Tak, może to jest..

J: Tylko w swoim zakładzie, nie?

G: Taki żal starca po prostu, że nie nadąża. Ale.. a być może jest coś takiego, że jednak Facebook, Instagram i Snapchat zaczyna oddziaływać na nasze życie bardziej niż tak widzimy to na co dzień. Zobacz.. Też zalinkujemy, drugi filmik. Jest taki filmik faceta, który tłumaczy dlaczego nie daje swoim dzieciom komórki. To jest bardzo zabawne. I tam jest właśnie taka prosta myśl, że kiedy napiszesz.. kiedy dzieciak dzieciakowi napisze, że jest gruby to się nic nie dzieje, to jest śmieszne, nie? On po prostu.. A jeżeli to mu powie w twarz i zobaczy łzy w oczach drugiego dziecka to będzie miał mnóstwo refleksji, że skrzywdził kogoś, że sam się źle z tym poczuł, że ktoś inny został w jakiś sposób przez niego negatywnie oceniony i że to ma swoje konsekwencje od razu i że krzywdzisz innych ludzi. To jest oczywiście daleki przykład, ale to pokazuje, że te media społecznościowe no jednak zmieniają troszeczkę relacje między ludźmi i też zmieniają nasz marketing. I nie wiem czy się zgodzę z tym, że kilka lat temu fotografowie musieli sprzedawać bardziej siebie niż swoje zdjęcia. Nie jestem tego taki pewien, czy to jest ta sama analogia.

J: To mówisz, że to jest właśnie ta zmiana, która gdzieś tam zaszła w ostatnich latach, że bardziej się jakby sprzedaje nie jakby towar czy usługę tylko wykonawcę tej usługi.

G: Tak, no człowiek staje się tutaj, fotograf staje się bardziej towarem niż jego zdjęcia.

J: No ok, to jest interesujące.

G: No jest taka tendencja. Zobaczymy gdzie to pójdzie. Oczywiście zawsze są wyjątki, zawsze ktoś pójdzie odwrotną drogą i nic o sobie nie powie,

[00:45:00]

nawet wzmianki i typ zafascynuje ludzi, że jest tajemniczy zawsze, prawda? Ale mówimy o jakichś tam tendencjach i wydaje mi się, że takie tendencje możemy obserwować. No mnie to trochę niepokoi. Oczywiście działam w tym i staram się cały czas być na bieżąco. Akurat Snapchat całkowicie pozostawiłem, nie korzystam z tej platformy do promocji swojej działalności. Na Instagramie i na Facebook staram się działać i tutaj też pewnie mój charakter jest taki, że mam pewien problem z taką, a inni go nie mają. Ale zachęcam do tego, żeby tak troszeczkę analizować to, co się dzieje i nie zawsze właśnie.. zawsze możemy powiedzieć, że no tak było i tak będzie, bo taki jest świat i tyle. Ale kurczę, no czy naprawdę musimy być takimi nie wiem, blogerkami, które tam sprzedają kosmetyki. No nie podoba mi się to trochę. Rozumiesz? No są takie teraz te podcasty, takie.. no nie podcasty, takie różne InstaStories, że tam one żyją sobie, idą do kawiarni, coś tam kupują, pokazują ludziom, że tam mają taką szminką albo inną. No..

J: To jest powiem Ci, że to jest, to jest Big Brother 2.0. Big Brother, jak wiesz pewnie, był reżyserowany, a to jest takie życie 100 % więc ludzie po prostu lubią oglądać, nie? I mi się wydaje, że to jest fajna, taka romantyczna wizja to, co my tutaj mówimy, że tak nie powinni być, czy mówimy jak powinno być. Natomiast nie wiem, znaczy nie wiem czy się zgodzisz, ale to jak my sądzimy jak powinni być i tak będzie miało marginalny wpływ na to jak będzie czy jak jest, nie? Więc..

G: Oczywiście. No niestety smutna.

J: Tu jest kwestia tego typu, że trzeba się jakby dopasować do tego, nie, że masz teraz parę, która siedzi powiedzmy w restauracji i oboje patrzą się w świecące prostokąty. Wiesz z czyjej piosenki to jest cytat?

G: Jasne.

J: I wiesz, a tak naprawdę, Grzegorz, zastanówmy się co ta para robiła 7 lat temu jak szła na randkę do restauracji? No siedzieli i na przykład się nie odzywali do siebie, filowali wzorkiem po ścianach, nie? A teraz siedzą i każdy się patrzy w telefon i robi to, co na co miał zawsze ochotę.

G: No tak, tak.

J: I świat się zmienia.

G: Tak, świat się zmienia. Oczywiście, tutaj ja nie roszczę sobie żadnych pretensji do tego, by mówić jak powinno być lub jak nie powinno być. Ja po prostu chciałem zwrócić uwagę na to, co powiedziałeś, że ta ściema być może w ostatnich czasach troszeczkę jest większa niż wcześniej. Zawsze był jakiś marketing i wiadomo i w średniowiecza też były szyldy, które tam były ładniejsze i brzydsze na karczmie.

J: Znaczy ja tą ściemę powiedziałem w kontekście tego, że jak się pokazuje reportaże, nie, i potem jakby ta ściema, ona się rodzi nie w momencie w której ktoś tworzy swoją stronę tylko w głowie tego, który ogląda. Że wiesz, że wyobrażenie pewne, że: aaa, ci to mają tylko kurczę śluby gdzieś tam w lesie albo ci to mają śluby tylko w jakichś Sheratonach, nie? Wiesz..

G: Tak, tutaj troszeczkę inaczej to zrozumiałem. Ale tutaj też masz rację, że tworzymy wyobrażenie o całym naszym rynku i tam postujemy na ilu to lotniskach nie byliśmy ostatnio, prawda no? Ach… Czy mamy na to wpływ? No tak, masz rację. Nie mamy na to wpływu. Rynek przyjdzie i zrobi troszeczkę z nami co chce.

J: No. Mi się wydaje, że teraz ważną kwestią jest to, żeby ta para, która idzie do restauracji na randkę i wiesz, i dziewczyna wyciąga ten swój świecący prostokąt oglądała Twojego bloga w tym momencie, nie? I wiesz, i jakby zapoznawała się z Twoją twórczością. Słuchaj, takie pytanie mam do Ciebie. Może trochę nie wiem, może bardziej pozytywne, może właśnie Łucja się ucieszy, że Cię tutaj bardziej wyrwałem do jakiejś pozytywnej rozmowy, refleksji. Słuchaj, jakbyś miał teraz zaczynać, w tym momencie i wiesz, byłbyś właśnie..

G: Yhym.

J: Grzegorzem 2017, który z perspektywy takiego doświadczonego dziadka mówi: słuchaj Grzesiu, to i tamto, to co byś sobie powiedział? Wiesz, na start takie jakieś, krótka rada?

G: W kontekście wejścia w rynek?

J: No w rynek ślubny, dokładnie. Wiesz, bo może ktoś nas słucha kto dopiero jakby rozwija swoje umiejętności czy rozpościera skrzydła.

G: Kurczę!

J; Wiesz, ja to zadałem, zadałem to pytanie chyba w pierwszym czy drugim podcaście, chyba z Kamilą Piech albo z „Bajkowymi”, już nie pamiętam w którym, chyba z „Bajkowymi” nawet. I powiedziałem: dobra, to co byście polecili? Tylko nie to zdanie, że bądź sobą, nie? Bo to jest taka pierwsza..

G: Tak, to jest straszne zdanie.

J: Myśl, nie? Każdy to powie. Ona jest oczywiście prawdą, nie? No bo co możesz zrobić więcej niż być sobą.

G: Dokładnie, to jest banał. Ach..

J: Ale co, namawiał byś na przykład kogoś, żeby więcej sesji robił?

G: Mogę powiedzieć ze swojego takiego troszeczkę bardziej punktu widzenia, bo widziałem jak mój charakter reagował na różne zmiany i po prostu każdy ma troszeczkę inne usposobienie do tego. Ja na przykład miałem duży problem z wyjściem ze strefy komfortu. Ja się troszeczkę zakopuję w komfortowych sytuacjach w których jestem jak gdyby takim panem i nad nimi staram, jestem w stanie nad nimi panować, prawda? Znam sprzęt, znam obiekty, znam miejsce, wchodzę zawsze w to samo miejsce. Miałem ogromny problem z tym i nadal mam, żeby zmuszać swój umysł do takich nowych wycieczek, prawda? Do tego, żeby zrobić sesję w zupełnie niesprzyjających warunkach, żeby zrobić sesję z zupełnie niesprzyjającym obiektywem na sprzęcie, którego nie do końca umiem, rozumiem.

[00:50:00]

I na pewno jest to rada pewnie dla wielu osób, żeby nie zamykać się na wielu płaszczyznach, żeby starać się cały czas być uważnym, ale otwartym. W sensie uważnym w kontekście tego, co mówiliśmy i tych wszystkich zmian. Ale otwartym. I im szybciej, no tak, nawiążecie dobre kontakty z ludźmi, którzy będą dla Was przyjaźnie nastawieni tym też lepiej. Im szybciej otworzycie się na różnego rodzaju zmiany i też techniczne, ale też i sposobu myślenia o samej fotografii tym lepiej. Na pewno dla mnie, gdyby ktoś mi to powiedział wcześniej, powiedział to nie wystarczy, bo to trzeba jeszcze zmusić kogoś praktycznie, żeby po prostu się gdzieś tam przedzierzgnął wręcz w zupełnie nowe, nieznane dla niego środowisko to myślę, że prawdopodobnie moja fotografia dzisiejsza byłaby no nie wiem, czy lepsza – czy to dobre słowo – no ale pewnie szybciej osiągnąłbym rzeczy do których dochodziłem dłużej, no. Unikam trudnych słów także..

J: Super rzecz powiedziałeś! Zaskoczyłeś mnie teraz w tym momencie, bo ta Twoja uwaga odnośnie tego, żeby na przykład używać obiektywu, który jest niesprzyjający jest spoko, bo ja powiem Ci, że ja przez dłuższy czas właśnie testowałem, zresztą od czasu do czasu nadal mi się zdarza, używać tilt – shift’a wiesz, bez autofocusa do tańca na przykład, nie? I to jest hardkor.

G: Tak.

J: Bo tam jest.. wiadomo, że ja akurat robię na Canonie więc ja i tak mam 8 na 10 nieostrych.

G: Ok.

J: Ale przy tilt – shifcie to już jest w ogóle miazga ile tych nieostrych jest. Natomiast no jak coś wyjdzie to jest wtedy petarda, nie? I wydaje mi się, że to jest bardzo cenna uwaga, żeby naciskać na tę granice, że wydaje Ci się, że coś nie da zrobić no to spróbuj. Zobacz czy to się nie da zrobić, nie? To jest, myślę, wartościowa uwaga.

G: Yhym. Mam jeszcze jedną myśl tak w kontekście tego, co rozmawialiśmy. Próbujcie, jeżeli jesteście na początku tej Waszej drogi, pomyśleć o sobie i o swoich ograniczeniach – to, co rozmawialiśmy. Spróbujcie nazwać swoje lub na przykład wypisać je na kartce, wady i zalety, no predyspozycje i ograniczenia. Jeżeli nie potraficie, poproście najbliższych, żonę, dziewczynę, mamę, żeby opisała Wasz charakter. I może w kontekście tego dopiero spróbujcie wyznaczyć drogę do rozwoju Waszej działalności. Nie będziecie drugim Petersonem, prawda? Na tej zasadzie. Nie idźcie szlakami, które już są dawno przetarte. Nie słuchajcie mistrza olimpijskiego, który mówi, że należy ciężko pracować no bo to są jak gdyby banały. I to nie jest prawda, że jeżeli Wy pójdziecie dokładnie taką samą drogą jak ktoś to ten, zupełnie inaczej się potoczy Wasze życie. Macie zupełnie inną wrażliwość. Nie daj Boże zdarzy się sytuacja w której będziecie musieli jakąś ogromną część swojego czasu poświęcić na pomoc innym ludziom. Znaczy, nie daj Boże, w sensie, że nikomu nie życzę, żeby im, komuś bliskiemu się stało coś złego. Ale takie rzeczy się dzieją w życiu, prawda? I w kontekście tego samookreślenia, jakiegoś samostanowienia, nakreślenie takich realistycznych ambicji na najbliższy czas może Was pomóc osiągnąć ten Wasz po prostu mały, ale taki szczęśliwy sukces. I wydaje mi się, że mi tego jak gdyby tak w życiu po prostu jakoś, nie wiem, no nie uczyli nas w szkole tego, że jesteśmy różni. Tylko właśnie ja byłem wychowany cały czas w tym takim etosie pracy, że jesteś kowalem swojego losu. I dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że to nie jest tak, że ludzie są równi i mają te same szanse. No nie, jest bardzo różnie na świecie, prawda? I nie mamy równych szans, ale im szybciej jakoś sobie zdajemy sprawę z tego kim jesteśmy, a kim być nie możemy to może właśnie pomoże Wam odnaleźć się na rynku fotografii ślubnej, a nie ślepo podążać jakimś trendem, że za 5 lat stwierdzicie, że robicie fotografię, która w ogóle nie oddaje Waszego charakteru. Bo nie wiem, zakochaliście się w fotografii, w sensie zainspirowaliście się jakąś fotografią, która jest cudowna, jest piękna, ale Wy nigdy, Wasz umysł tego nigdy nie ogarnie, a w zupełnie innej fotografii byście się realizowali więc no gdzieś to odkrycie właśnie.. Oczywiście też tutaj fajnie, tak jak przed chwilą rozmawialiśmy, próbować, naginać te swoje granice i znaleźć je i tam je podkopywać cały czas. I szukać momentów w których możemy być może się przełamać, jednak zrobić coś wbrew sobie, ale to jak gdyby niech to nie będzie naszym celem, że my chcemy być jakimś fotografem konkretnym. Nie wiem czy dobrze nazwałem tę myśl.

J: Myślę, że ok. Słuchaj, tam czas troszeczkę nam ucieka.

G: Yhym.

J: A ja chciałbym właśnie takie pytanie do Ciebie, może takie perspektywiczne, bo Ty powiedziałeś, że właśnie na początku gdzieś tam rozmawialiśmy o tym, że przeszłość, tak, determinuje przyszłość; czy tam było to odwrotnie? Już się..

G: Tak, tak, tak, normalnie tak myślimy.

J: Tak. No to właśnie ja bym chciał Cię o tą przyszłość Twoją zapytać. Gdzie widzisz siebie gdzieś tam w jakiejś tam perspektywie 5, 10 lat? Myślisz, że będziesz dalej robił zdjęcia? To znaczy nie, no na pewno zdjęcia tak, bo to jakby tego się nie da wyciąć ze swojego życia. Natomiast nie wiem czy widzisz siebie dalej na tym rynku fotograficznym ślubnym czy może jakieś wiesz, zaczniesz wykłady prowadzić na uczelni?

G: To jest pierwsze, nie, może nie pierwsze, to jest jedno chyba z najbardziej popularnych pytań przy piwie fotografów ślubnych.

J: Zaznaczmy, że nie pijemy teraz piwa.

G: Co będzie za 5, 10 lat? Czy nadal będziemy w stanie to ogarniać? Czy starczy zdrowia? No i to, cały czas o tym myślę. Jak gdyby to no bardzo często wraca do mnie

[00:55:00]

taka refleksja, co dalej i rynek się, nawet wczoraj o tym myślałem, rynek się bardzo szybko zmienia. Jeżeli pomyślimy co było 15 lat temu to nie jesteśmy w stanie raczej przewidzieć co będzie za 15 lat, prawda? Wróćmy nawet do tego. No ja nie zainwestuję, nie zaryzykuję nigdy szczęścia swojej rodziny, żeby za 15 lat być fotografem ślubnym, prawda? Bo za 15 lat może nie być fotografii ślubnej. To jest jak gdyby w ramach naszego wyobrażenia, że to pójdzie w taką stronę, że nie będzie już miejsca na fotografię ślubną. Będzie tak zautomatyzowany świat, że jestem w stanie sobie wyobrazić, że sztuczne jakieś minidrony będą latać po venue i tam robić zdjęcia i później z tego będzie się automatycznie świetny film składał, którego nikt nie będzie w stanie przebić. No oczywiście to są takie gdybania, ale bardzo trudno jest przewidzieć co będzie 5, 10 lat. Czy chciałbym robić śluby za 5, 10 lat? Tak, chciałbym. Realizuję się w tym i sprawia mi to dużo szczęścia i mam nadzieję, że będę miał taką okazję. Ale czy chcę robić śluby do końca życia? W sensie czy myślę o tym jako o jakiejś takiej pracy do emerytury? Już nie. Myślę, że w pewnym momencie się wyczerpię, nie wiem, wypalę czy po prostu będę chciał spróbować czegoś innego i doznać w życiu..

J: Jakieś nowe wyzwania.

G: Dokładnie.

J: A powiem Ci, że akurat podczas tego spotkania w Krakowie na Looks Like Film, Michał Najberg zdaje się, powiedział mi coś takiego, że..

G: Yhym?

J: Jego zdaniem fotografia to nie jest jakby zawód na całe życie, w tym sensie, że na przykład masz zawód lekarza, dentysty, prawnika i tak dalej. To są jakby kariery, które..

G: Tak.

J: Są przewidziane na cały Twój okres aktywności zawodowej. Jak Ty to postrzegasz? Można być fotografem ślubnym całe życie Twoim zdaniem?

G: Ilu znasz fotografów ślubnych powyżej 40 lat?

J: Wiesz co?

G: Na rynku obecnie?

J: Wiem, że Joe Buissink tam..

G: W Polsce?

J: Acha, nie. Ale tu akurat jest ten przykład, zawsze go podaję, ale on zaczynał jakby po czterdziestce więc u niego to się trochę inaczej zaczyna.

G: Tak, da się. Są wyjątki, ale ilu znasz prywatnie ludzi po czterdziestce w Polsce, którzy robią fotografię ślubną?

J: I nie są Januszami?

G: No. Ja dwóch.

J: No nie wiem. Musiałbym się zastanowić. Nie chcę tutaj nikomu podpaść więc nie podam żadnej liczby.

G: Dokładnie. Tak, bo ciężko określić wiek czyiś, prawda? Ale to są wyjątki, prawda? Zobacz ile ludzi młodych wpłynęło na rynek, 20, 25 letnich, którzy poszli na warsztaty, zrobili ogromny postęp, mają fajne, zaczynają mieć fajne portfolio, no czasami z warsztatów, czasami już coś sami zrobią. Mają ogromną energię, są dużo bardziej wrażliwi na zmiany właśnie te społecznościowe.

J: Yhym.

G: Na pewno da się, ale w kontekście tego co mówiliśmy, że właśnie komercjalizuje się bardzo ten rynek ślubny i też tak podlega bardzo dużym tym wahaniom mody no to ciężko wymienić kogoś kto nie wiem, 15, przesadzam, no 5 lat temu robił fotografię, która dzisiaj nadal jest aktualna i nadal jest no spójna z trendami. Bardzo, bardzo.. są takie osoby na polskim rynku, oczywiście! I nie muszą kasować zdjęć z końca bloga, super! Ale to naprawdę, to są jednostki w tych, nie wiem tam ilu liczyliśmy ostatnio, że jest tych fotografów ślubnych, ale dużo no. Wydaje mi się, że jednak nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć i ta moda teraz na VSCO i Archipelago być może za kilka lat będzie bardzo, bardzo negowana. W sensie może nie przetrwać próby czasu. Wydaje nam się, że dzisiaj to jest fajne, ale czy to jest na tyle uniwersalne, żeby za 10 lat ktoś chciał mieć to w albumie ślubnym? No nie wiem.

J: Słuchaj, jeszcze parę lat ten selective colour, że jeden kolor był powiedzmy tam czerwony był czerwonym, a reszta czarno – białe, to było modne. Tak samo jak na przykład wiesz, zdjęcia rybim okiem, nie, gdzie dzisiaj się to ogląda to to jest jakiś totalny shit.

G: Tak.

J: Przepraszam za słowo.

G: No to są mody, prawda? Bo mamy też fotografię, która przetrwała próbę czasu i mamy z samego początku fotografii świetne zdjęcia, które cały czas są aktualne i piękne i technicznie nie mamy do nich żadnych zarzutów. A wszystkie te skrajne mody na pewno najszybciej tracą na aktualności. Ale no właśnie w związku z tym, że rynek fotografii ślubnej bardziej podlega modom niż nie wiem, fotografia krajobrazowa to też jest większa chyba szansa, że on się szybciej zużyje jako jakaś moda, jako jakiś trend. Ale kurczę, no naprawdę, ciężko jest cokolwiek przewidywać i nie chciałbym tutaj mówić, że będzie tak czy inaczej, no bo wiem, że to nie sposób.

J: No właśnie, bo może za parę lat ktoś będzie słuchał tego podcastu i powie: co oni wygadywali, przecież teraz już nie ma fotografów ślubnych tylko jest aplikacja.

G: Ja jestem w stanie to sobie wyobrazić. Dal wielu ludzi nie, bo to musi być kontakt z żywym człowiekiem, że to musi być ręcznie robione. Teraz jest powrót do takiego wszystkiego, co jest ręczne i nieidealne i tak dalej i tak dalej. Ale to są niuanse. Wszyscy mamy meble z Ikea i tam rzadko kogo stać na rękodzieło, prawda? Więc w globalnym rozliczeniu świata, znaczy świata, rynku fotografii ślubnej być może to będą naprawdę, no te usługi będą tak drogie, że ktoś ma do Ciebie przyjść i poświęcić 12 godzin, bo czas będzie tak ważny albo wręcz odwrotnie. No nie wiemy. No po prostu to jest science fiction. No totalnie ciężko cokolwiek przewidzieć.

J: Poruszyłeś taką kwestię właśnie tego czasu, który jest cenny. Ja, że tak powiem,

[01:00:00]

też uważam, że to jest jakby najdroższe coś co mamy tutaj w tym świecie dlatego jestem tak wdzięczny wszystkim fotografom, którzy słuchają tego podcastu, żeby jakby dedukują swój, to co mają najcenniejszego wiesz, czas, nie? Żeby słuchać tej audycji także dzięki wielkie przy okazji!

G: Tak. Czas to jest chyba jedyna rzecz, którą tak naprawdę mamy.

J: No to wiesz co, to właśnie tym pozytywnym akcentem proponuję zakończyć rozmowę i może tutaj przeniesiemy tę dyskusję na grupę. I znowu będą te uwagi, że..

G: O kurczę!

J: Że ludzie: kurczę, nie możemy obrabiać zdjęć mimo że to był właśnie pomysł tej audycji, żeby to jakoś urozmaicało wiesz, obróbkę, a tu wszyscy piszą, że: ja tylko siedzę na Facebooku i komentuję te wszystkie podcasty. Zobaczymy jak to będzie. Także…

G: No mam nadzieję, że no nie wiem, jakoś.. mam obawy jak ta rozmowa wyszła, w sensie jak zostanie odebrana, czy jakoś tam udało mi się zgrabnie te moje myśli wypowiedzieć, bo to nie jest łatwe tak na szybko przedstawić jakąś tam swoją..

J: Zobaczymy. To wiesz co? To chyba właśnie Arystoteles tak powiedział, żeby nie być krytykowanym trzeba być nikim i nic nie robić, nie? Także jak cokolwiek zrobisz to musisz się jakby wystawić na..

G: A to jest kurczę, mega adekwatne do tego, co się obecnie dzieje.

J: Dobra, to Grzesiek, to oficjalnie dzięki jeszcze raz, że byłeś z nami i zobaczymy co się z tego urodzi.

G: Super! Dziękuję i mam nadzieję, że słuchacze nie stwierdzą, że stracili godzinę tylko jednak coś sobie tam dla siebie wezmą, nawet jeżeli się nie będą z tym zgadzać i pomyślą zupełnie inaczej to też fajnie, że w jakichś tam ich przekonaniach ugruntowaliśmy.

J: Dzięki jeszcze raz!

G: Super, dziękuję bardzo!

J: Dziękuję za słuchanie tego odcinka podcastu, czekam na Wasze komentarze na grupie „Niezłe Aparaty” podcast na Facebooku. Jeśli znacie fotografów, którzy z niewiadomych względów nie słuchają jeszcze „Niezłych Aparatów”, to proszę o podesłanie im linka do tej audycji. Dzięki Wam właśnie podcast rośnie, buduje swoją popularność, a dzięki popularności mogę zapraszać kolejnych gości do audycji. Także dzięki, do usłyszenia za tydzień.

Leave A

Comment

13 kwietnia 2017
wohooo.. bedzie sluchane :)
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    ps. pierwszy :p
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    jak zwykle rozpycha się łokciami :P
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017

    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Już wiem co jutro będę słuchać w samochodzie :-D
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Super bedzie posłuchać Grzegorza
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Jakub Słonecki daj znać koniecznie jak wrażenia po przesłuchaniu
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    rewelacja ! kiedyś z Grzegorzem przybiłem piątkę na jakims evencie, ale nigdy nie miałem okazji pogadać. Ciekawiło mnie wiele kwestii, zawsze uważałem Grześka za perfekccjonistę. Nie myliłem się, super odcinek Jacek, Grzegorz <3
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jakub dziękujemy!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Czekałam i w końcu się doczekałam <3
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Urszula Szpyrka widzisz, na najlepsze rzeczy w życiu trzeba się naczekać. To jest ogólna taka myśl bo teraz większości z nas brakuje cierpliwości :)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Oooooooo zostawiam na jutrzejszą podróż koniecznie :)
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Aleksandra Siwierska ooo, godzina zleci migiem :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Jednak pakowanie wzbogacone o podcast ☺️
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski dużo mądrych słów, no i dzięki za pamięć ;) słucham z wielką przyjemnością
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzięki Jakub!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Ooooo, nie mogę się doczekać na chwilę czasu, żeby posłuchać!
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Wojtek Długosz widać, że jesteś koneserem podcastów :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Koneser z kilkoma odcinkami do tyłu :P ale sam wiesz dlaczego ;) udało nam się dziś odsłuchać i zaraz po rozgorzała w domu dłuższa dyskusja, co już wiele mówi o tym jak ważne były słowa Grzegorza - stary, wielkie dzięki za to co mówiłeś, za to jak ustawiasz mi wiele rzeczy w głowie za każdym razem gdy Cie słucham. Chyba będę do tego podcastu wracał, żeby jeszcze kilka rzeczy przemyśleć. Masz wielkie ❤️ do tego co robisz i do mówienia o tym, pokazujesz, że jest wiele dróg i że każdy może szuka własnej, niekoniecznie naśladując innych. Bless 🙌
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    To ja dodam, że czekam na vol.2 i 3..., bo godzina z Grzegorzem to stanowczo za mało, minęło jak 10 min! Świetny podcast 👏
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    No i Grzegorz mi żonę zbałamucił głosu aksamitem... #tojatunadeszczu
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dobrze, ze wizji nie bylo :P.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Wojtek kurcze nie wiem co napisać po takich słowach, jest mi ogromnie miło, że tak pozytywnie to odebrałeś! Ale do swojego głosu to się nigdy nie przyzwyczaję :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    😅 KKarolina Miądowicz
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz, przecież wiesz 💗 i nie kokietuj mi tu!
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jak to nie było wizji?? U mnie była ;p
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    O znowu na święta będzie ruzga!!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
No to do kotleta !:)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Jestem na 7min i juz mi serce rośnie <3 Cudownie się tego słucha <3 <3 <3
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Joanna Raczkiewicz dziękuję, mi się robi miło czytając takie komentarze :) zresztą myślę, że Grzegorz Kowalewski też będzie zadowolony <3
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Jak to Big Brother był reżyserowany?!
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Paweł Postaleniec myślałeś, że to wszystko prawda? :D
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Nawet Frytka? Wszystko spisek?
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Juz w Krakowie Grzegorz pokazal, ze ma COŚ do powiedzenia .... a tu ponownie niszczy system :D
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    PS. rozmowa wyjszła przednio :D
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Piotr Czechowski pełna zgoda :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Piotr hehehe, czekałem na to :P było więcej wpadek ale miksy zrobiły swoje ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    takie wpadki to nie wpadki, a pokazuja ludzkie oblicze ;)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
apropos poruszanego tematu wyboru zdjec i celu naszej pracy, dzis wlasnie napisala do mnie panna mloda z 2015 roku czy nie mam gdzies pozostalych zdjec z ich slubu bo zmarl jej tata ...... :(
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Piotr Czechowski takie historie uświadamiają jaką ważną rzecz robimy dla naszych par młodych.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
odnosnie zdjęć grupowych... kto je lubi robić... ale nawet ja na własnym ślubie prosiłem abyśmy to zrobili... po latach się okaże, że to jedyne zdjęcie z babcią dziadkiem czy znajomym
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    ja też. nawet naciskam abyśmy je robili. Dopiero docenimy to po latach i mam nadzieje, że każda nasza para też
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    oczywiście żartowałem :) zazwyczaj ja takie zdjęcia robię po pierwszym bloku tanecznym i własnie takie 20 min przeznaczam na to a ja się równiez cieszę jak mam full parkiet a ludzie nie bawią się a szaleją na nim wtedy ja Wam się kłaniam nisko :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    :*
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    sory sory - grupówki a grupówki :)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Ja lubię :)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
szczerze to nie rozumiem trendu nielubienia zdjec grupowych .. dla mnie jest to chwila oddechu od pogoni za kadrami i odpoczynku ... wrecz lubie grupowe fotki bo to jedyny moment tego dnia gdy nie musze dzialac na 270% mocy
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Świetny odcinek!
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Adam Kozłowski dzięki, miło słyszeć :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Thx Adam!
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Mógłbym Cię tak Grzegorz słuchać cały dzień :)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Piotr true !
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Piotr Czechowski to 270 mi synergią zaleciało:P
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
No to jestem kolejną audycję w plecy... nadrobię chyba w sezonie, w trakcie nocnych powrotów do domu
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Lukasz Skubek jakże to tak, wytłumacz się z tych zaległości bo inaczej wzywam Maczętę żeby zrobił z Tobą porządek :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Za dużo się ostatnio w życiu rodzinnym działo, sam rozumiesz 😉 A jak chłonę te wszystkie inspiracje płynące z Twoich podcastów to nie lubię wciskać pauzy co 5 minut 😜 nadrobię, daję słowo ✌🏻 Korzystając z tego, że w ogóle zwracasz uwagę na komentarze takich żuczków jak ja, chciałbym Ci bardzo podziękować za wynalezienie tych podcastów. Uwielbiam od pierwszej rozmowy ❤️ Piona! 🖐🏻👊🏻👌🏻💪🏻
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Lukasz Skubek czytam wszystkie komentarze i wiadomości, nie na wszystkie mogę odpowiadać bo mam też swój własny biznes więc też się tym muszę zajmować, ale opinie słuchaczy to mój tlen. Dzięki nim wiem co robię dobrze i to mnie napędza! Miło mi, że wprowadzasz w życie rady z podcastu. Piszesz więc zapytam: czy jest jakaś rzecz, którą uważasz za najważniejszą z tego co do tej pory wyniosłeś z Niezłych Aparatów?
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Co wyniosłem? Jako fan piłki nożnej mogę to porównać tak: to tak jakby Cristiano Ronaldo, Leo Messi a później Robert Lewandowski opowiadali mi o swoim treningu, specjalnym odżywianiu się a później podejściu do każdego meczu. Słucham co najlepsi mają do powiedzenia o swoim podejściu do wykonywanego zawodu. I to jest najpiękniejsze 😊
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Aleksandra, dokładnie!!!! :D
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Ja jestem wielkim fanem zdjęć grupowych, bo to świetny "zajmowacz czasu" na początku przyjęcia:)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Krzysztof Krzemiński no tak kiedyś musisz odpocząć... :D
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Mądrego zawsze warto posłuchać.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    ehh... wolałbym bez tych epitetów :P
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Łukasz Popielarz nie chodzi o odpoczynek. Chodzi o to, że ludzie na polskim weselu strasznie szybko rozpoczynają część taneczną i taka 20sto minutowa przerwa, podczas której jednak sporo się dzieje, jest bardzo spoko. Szczególnie, że goście przy okazji muszą się poruszać, wstać od stołów, mogę pogadać itp. Jedna mała sugestia - zaczynajcie od fotek w podgrupach, kończcie zdjęciem wszystkich gości - szczególnie, jeśli robicie zdjęcia na sali. Każda kapela będzie wam wdzięczna za to, że ściągniecie komplet gości na parkiet:)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Tak trzymaj! :)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Paprykarz wróciłeś niedawno z warsztatów Smokowych i pytasz się kto lubi grupówki ? :D ryli ryli ? ;)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Apropos drugiego tematu pt. 'zdjecia butow zamiast babci' - a to nie jest troche tak, ze nie majac nic ciekawego do pokazania na blogu pokazuje sie zapychacze? Gdy w TVN24 nie maja o czym mowic wymyslaja tematy z tyłka i przez 16h pokazuja ze w grudniu spadl snieg w gorach. Nie chce zeby to bylo odebrane jak hejt, bo sam przezywam kryzys tozsamosci fotograficznej :P ale co jesli osob potrafiacych robic ciekawe reportaze jest niewiele na rynku, a ci wszyscy ktorzy zapychaja wpisy 14 fotami szyszek i 7 zdjeciami kieliszkow pod roznym katem musza sie jakos ratowac, bo nie dosc ze zdjecia sa takie sobie to jeszcze wygladaja identycznie jak u 3756 innych fotografow, ktorzy maja te same presety i centralne nieprzemyslane kadry o niczym?
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Jest jeszcze druga strona medalu - taka napinka na szukanie hiper momentu, że przysłowiowa Babcia robi się nieważna, bo siedzi gdzieśtam w kącie i nie robi wieloplanu ;).
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Karolina, jest dokłądnie tak jak piszesz - chyba trzeba wypracować balans i mieć z tyłu głowa po co jesteśmy na takim weselu i dla kogo robimy te zdjęcia ;)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    O to, to! Nie zawsze - this is sparta ;).
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Nareszcie ktoś o tym zaczął sensownie mówić, jak zacząłem kiedyś pisać o tym to mi ' współczuli' klientów
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Mariusz kiedyś mogłem być jednym z tych współczujących... no może nie dosłownie ale do tych intuicji, o których mówię swoje dochodziłem ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Zdjęcia robimy dla dwóch klientów. Dla Pary Młodej i dla siebie. I oni i my powinniśmy być z tych zdjęć zadowoleni.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Piotr trafiłeś w sedno :)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
hehe... ta różnica chyba zależy od nas tak sobie myślę cichaczem ;)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
no jakby nie patrzeć ale testowanie tego co robią oni no zobaczymy :)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
nie ma co paczeć... trza zapier@#$ć ;)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Bardzo wartościowa rozmowa. Czyli trzeba być bez napinki i wszystko będzie ok. To lubię.
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Połowa. Świetnie się słucha.
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Michal Domarus dzięki za taką opinię! Mam nadzieję, że druga połowa wypadła podobnie :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Dosłuchałem. Fajnie, szczerze, bez krygowania się. I niechcący Grzegorz się 'dobrze sprzedał', oczywiście w pozytywnym znaczeniu :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Michal paradoks ;) czułem tą pewną 'niekonsekwencje' podczas rozmowy... ciężko się z niej wybronić i często wiem, że jestem ze swoimi działaniami na granicy tych przekonań o których mówiliśmy, życie.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
To chyba najlepszy podcast i bardzo blisko mi do zdania Grzesia; nie wierzę, że ktoś to wszystko w końcu mówi. Najbardziej zgadzam się z częścią, że nie każdy z nas będzie fotograficznym rok starem, a jeżeli ktoś w to wierzy, to czeka go tylko frustracja i szybkie wypalenie. Wszelkie warsztaty tłuką nam do głowy, że tylko „ciężka praca”, „własna droga” - gdyby to było takie proste, to nikt by tych warsztatów nie potrzebował. Na sukces składa się jeszcze zwyczajne szczęście, czyli to, kogo, i w jakim momencie spotykamy oraz cała masa innych spraw, których nie da się ani nauczyć, ani wymierzyć. W ogóle cały ten mit ciężkiej pracy… kochani, ciężką pracę to ma górnik i pielęgniarka, a nasza jest co najwyżej lekko męcząca w sobotę i lekko stresująca, od czasu do czasu. I drugie spostrzeżenie - social media i ten cały lans i chwała. Ostatnio byłam na mini spotkaniu branży ślubnej, było nas dosłownie dwadzieścia osób. W czasie przeznaczonym na budowanie relacji (kiedyś to się chyba nazywało rozmowa) 70% robiło sobie selfi, snapka i postowało to w sieci. Chyba więcej nie muszę już dodawać. Napomknę jeszcze, że jestem największą ślubną marudą i czasem nie pasuję ;-).
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    w punkt ....
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    dobrze powiedziane :)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    smutne :/ mit ciężkiej pracy i lans faktycznie mogą przysłonić dużo rzeczy... Wielu ludziom latwiej powiedzieć, że zawdzięczają wszystko tylko sobie. Ja w drugą stronę - za dużo przypisuję szczęściu :P Myślę, że ważniejsze od ciężkiej pracy jako takiej jest maksymalne zaangażowanie w każdą relację i zlecenie oraz wychodzenie poza oczekiwania klientów. Ale to już znowu moja definicja :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Maria fajnie, że napisałaś!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Ale trafia chłopak. Myślałem, że tylko ja tak (w myślach) narzekam :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    polecam witaminę D - sam stosuję ;)
    Odpowiedz
Jacek Marek Siwko popraw w opisie podcastu imię Grzegorza :D lecę słuchać :D
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska ach widzisz, ładowałem podcast przez 7 godzin i potem na szybko opis zrobiłem bo była mega presja Niezłych Aparatów w grupie :) dzięki za czujność
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Nie wytrzymałam i odpaliłam dzisiaj :) tak jak prace Grzegorza śledzi się rewelacyjnie, tak podcast był dopełnieniem pewnego wyobrażenia o jego osobie. Mnóstwo ciekawych tematów dzisiaj poruszyliście, jednak to co najważniejsze: że budowanie szczęścia w oparciu o jakieś walory materialne, o stan konta, ilość zleceń itd itd nie jest efektywne. Pieniądze mogą zniknąć w mig, a osoby i wspomnienia z nimi związane zostają na zawsze w naszej pamięci. To właśnie kontakt z drugą osobą buduje naszą wrażliwość. To jak rozmawiamy z małżonkami, dziećmi, przyjaciółmi w 99% przedkłada się na pracę fotografa ślubnego. I jeżeli my nie poczujemy choć troszkę tego impulsu, emocji podczas ceremonii, podczas sesji to choćbyśmy mieli nie wiadomo jaki sprzęt, po ilu kursach byśmy byli lub wyrzucili miliony na kosmiczne presety to i tak nic nie da. My jako fotografowie zwracamy uwagę na dobór kolorystyki, dokładną ostrość, kompozycję itp., a przystawmy "zwykłemu człowiekowi" (my to wybryki natury) zbiór zdjęć ślubnych to pierwsze na co spojrzy to uśmiech pary młodej, pocałunek, a nawet grymas znudzonego malucha na ślubie. Dlatego właśnie będąc fotografem ślubnym musimy brać pod uwagę nasze zaangażowanie emocjonalne, jednocześnie łącząc je z byciem "jednym z nich" czyli osób będących na tym ślubie / sesji. Musimy umieć wzbudzić empatię tych osób, jednocześnie robiąc to w zgodzie z samym sobą :) . Reasumując: pięknie poetycko ujęte kwestie naszej pracy.
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Aleksandra Siwierska widzę, że ten odcinek podcastu Cię zainspirował, bardzo się cieszę. Tak czułem, że rozmowa z Grześkiem wiele osób uwrażliwi na to co jest w życiu ważne. Dla mnie ten eksperyment z wybieraniem najważniejszego zdjęcia był bardzo ciekawy. To niesamowite jak zmienia się nasze spojrzenie na te same zdjęcia pod wpływem mijającego czasu.
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Mnie takie słowa chwytają, bo sama do tego tak podchodzę. I moja ekscytacja wzrasta słysząc, że jednak to jest prawdziwe uczucie do fotografii ślubnej w środku mnie, a nie jakieś nawiedzenie :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Aleksandra jakbym mógł to bym zajęcia z empatii wprowadził do podstawówki ;)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
w końcu zabrzmiało coś szczerze :)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Nie mogę się doczekać <3. Zostawiam na wieczór
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski chyba najciekawszy podcast z całej serii. Czułem się trochę jakbyś warsztaty prowadził. Sporo mam przemyśleń do swojej pracy mam po nim. Bardzo mi się podobało.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    super, serio strasznie się cieszę, że tak to odebrałeś.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Cytując klasyka: "Róbmy swoje! Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce, Skromniutko, ot, na własną miarkę Zmajstrujmy coś, chociażby arkę! Tatusiu: Róbmy swoje! Róbmy swoje! Może to coś da- kto wie?" Cieszę się, że nie uległem manii trendów i warsztatów, nie zgapywałem innych idąc swoją drogą. Dziś jestem w miejscu, kiedy słucham Grześka jak by niczego nie żałuję i widzę słuszność obranej drogi bycia sobą w tym co robię. Ową modowość fotografii ślubnej widać nawet dziś:) w zdjęciach a raczej ich obróbce w kierunku ciemno ponurych kolorów a raczej i stonowaniu. Oczywiście nie jest łatwo nie ulec tej manierze ale szczęśliwie przez wszystkie lata udawało mi się pozostawać sobą. Obecnie dla mnie całkowicie niezrozumiała maniera oddawania zdjęć w określonej ilości po czym udostępnianie innych tak, by klient dokonał zakupu. Dla mnie to jest zwykłe oszukaństwo i kpina z klienta, narażę si? tak jest po prostu. Dlaczego nie traktuje się klienta poważnie? bo takie traktowanie jest tylko sposobem na zaklejenie oczu klientowi na początku by następnie działając na jego emocjach odbić z nawiązką kasę za zlecenie. Nie sądzę, by który kolwiek z moich klientów nie znalazł zdjęć najbliższych w swoich zbiorach. Fotografia ślubna to nie tylko karmienie swojego ego, to praca z uczciwym traktowaniem klienta, szanowaniem go, to poza zdjęciem grupowym realizowanie wszelkich zwykłych zdjęć dokumentacyjnych! Od wielu lat zawsze znajduję czas by zrobić zdjęcia obecnym na uroczystości gościom w kościele, robię to choć te zdjęcia nie koniecznie są szczytem ambicji ale są niezbędnym elementem obsługi dla moich klientów. Można pisać dużo, Grzesiek trafia w sedno. Fotografia jaką oferujemy czy jaką ja oferuję bo za innych nie chcę się wypowiadać, ta fotografia to ja. To moje życie, moja wrażliwość, to umiejętność dostrzegania człowieka to wszystko co wyniosłem z domu; to czego doświadczyłem w życiu; co mam w sobie. Nie można się nauczyć tego na warsztatach i w ten sposób fotografować jeśli nie ma się w sobie odpowiedniego ludzkiego widzenia świata.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Napisałeś coś mega mi bliskiego: 'Fotografia ślubna to nie tylko karmienie swojego ego', myślę, że z powodzeniem można wywalić 'ślubna' - o tym kiedyś miałem przyjemność rozmawiać z TT i pamiętam dwie myśli: kiedy na fotografii widać ego fotografa to od razu trudniej mi w nie uwierzyć (a to czy wierzę w dany 'twór', to czy uważam, że jest 'prawdziwy' jest dla mnie chyba najważniejsze w jego ocenie, nutka fałszu przekreśla często sprawę) i druga: cynizm to wada (i to stał się jeden z moich drogowskazów od tamtej pory). a co do mody: z tym też trzeba ostrożnie, bo jak w złym momencie zaczniesz się jej wystrzegać to możesz do dzisiaj strzyc się na czeskiego piłkarza :P (dzięki Piotrek Sadowski za tę myśl!)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski Tak to prawda z tą modą. Chodziło mi bardziej o sytuację, w której po 2-3 latach ktoś usuwa swoje portfolio bo już jest "niemodne" czyli idąc w tym kierunku, dając nieco przesiąkać swojej pracy trendom na rynku trzeba mieć tez swój, szczery umiar by po latach nie wstydzić się zdjęć wykonywanych i by z szacunku dla siebie samego ich nie usuwać z portfolio.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski W moim osobistym przekonaniu, fotograf w szczególności ślubny to nie tylko praca ale też swego rodzaju służenie innym choć głównie swoim klientom. Maniera związana z tym, że nie robię np. zdjęć ustawianych bo moje ego itp, klienci proszą o zdjęcia ze swoimi gośćmi stając za nimi, po kolei z każdymi - mam nie robić bo moje ego? NIE to znalezienie równoważni pomiędzy dbaniem o prawidłowy poziom tworzonej opowieści i realizowanie również i tego typu potrzeb klientów z szacunku dla nich, z konieczności (dla mnie z potrzeby) realizowania też i ich ważnych oczekiwań. W swoim życiu zrobiłem dziesiątki zdjęć, które właśnie nabierały znaczenia po czasie. Jedno z nich załączę, zdjęcie z wrześniowego ślubu. Realizując reportaż w domu pani młodej widziałem piękne i prawdziwe momenty, widziałem też schorowanego ojca. Zrobiłem rewelacyjne reportażowe ujęcia z nim ale kiedy pani młoda poprosiła o pozowane zdjęcie z ojcem bez wahania go wykonałem najlepiej jak umiałem. Ojciec zmarł 2 tygodnie po ślubie córki. Mam też bardzo trudną dla mnie historię, wręcz bolesną z piętnem wywartym od 14 roku życia. Zdjęcia wówczas robiłem na dalmierzu FED5, w domu rodziców pojawił się mj daleki kuzyn z rodziną. Poproszony zrobiłem im serię rodzinnych zdjęć pozowanych. Kolejnego tygodni kuzyn zginął w wypadku na motocyklu. Oczywiście szybko zapakowałem negatyw do koreksu i wywołałem, zaczął się mój dramat! klisza była czysta jak łza, żadnego zdjęcia a przecież cała poszła na tą sesję! Nie zdjąłem zaślepki z obiektywu!!! Traumatyczne wytłumaczenie tego po czasie moim rodzicom, później innym .. to był koszmar! Było to niemal 30 lat temu a nadal tak bardzo żałuję tego błędu, tej mojej nieuwagi i utraconych zdjęć.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    kiedyś, był taki film, sytuacja mniej delikatna, ale dwóch młodych... kurcze poetów lub literatów nie pamiętam, miało swojego idola, i zaaranżowali taką scenkę na ławce gdzie wiedzieli, że on tam przesiaduje, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie, i chyba nawet tak, że niby to z nim rozmawiają, a on tego nie widzi bo patrzy w drugą stronę i też nie zdjęli... ale ostatecznie wywołali to zdjęcie i powiesili sobie w honorowym miejscu, czarny prostokąt... pewnie już za późno ale to też była by piękna pamiątka, może nie dla rodziców ale dla Ciebie.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Po tym zdarzeniu sprawdzałem po 10 razy czy oby obiektyw nie jest zasłonięty:)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    http://www.cda.pl/video/730842cd - 39:40 - znalazłem, btw fajny film.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
co za sympatyczny, pozytywny i inspirujący człowiek! :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Łucja była by dumna :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    myślę, że może nawet jest :P
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
wow, świetne mądre i takie prawdziwe słowa Światłołapa
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Ja lubię, płacą mi za to nawet dodatkowo :)
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Wysłuchałem z wielką uwagą i muszę się zgodzić z powyższymi opiniami, że to jest to jedna z najciekawszych, jeśli nie w ogóle najciekawsza rozmowa, z tych tutaj opublikowanych. Nie znajduję żadnego punktu do polemiki, a jedynie potwierdzenie, że moje sceptyczne podejście do mód i trendów (mimo, że czasami im jednak trochę ulegałem) miało sens. Zwróciliście w rozmowie uwagę na zdjecia, które nie mają stylu, po których nie da się rozpoznać fotografa - i uważam, że jest to pewna bolączka wynikająca po pierwsze z niskiej świadomości estetycznej klientów, ale też często samych fotografów. Makdonaldyzacja wkracza w o wiele więcej dziedzin życia niż nam się wydaje. Również w fotografię ślubną. Czy to jest przyszłość? Czy klienci będą chcieli mieć wszyscy takie same zdjecia, a różnić je będą tylko twarze fotografowanych i lokalizacje? Oby nie! Jest mi też bliskie bardzo to, co napisał wyżej Darek Szubiński. Patrząc jednak bardziej obiektywnie - trudno tak zupełnie odseparować się od mód, trendów, zwłaszcza tych marketingowych. Nie interesuje mnie sprzedawanie siebie jako towaru, ale wiem też, że w dzisiejszych czasach nie ucieknę od tego zupełnie. Zwłaszcza, że lat mam 41 :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dziękuję, że napisałeś. Zerknij bo kilka myśli na które, odpisałem Darkowi tutaj też pasują. A co do tych 40'stek to zaraz wystosuję oficjalne przeprosiny, bo źle ująłem tę myśl ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    wiesz ta opozycja młodzi-starzy jest obecna od początku świata i nie ma co przepraszać czy też się obrażać :) aczkolwiek wydaje mi się, że na tej grupie i w podcastach ten temat powraca dość często i wlasciwie po co? Co do mody na czeskiego piłkarza - zgoda. Tylko trzeba sobie zadać pytanie - na ile w całym morzu trendów, mód, wymogów marketingu, rynku, na ile w tym wszystkim udaje nam się zachować własną tożsamość w takim stopniu, żeby jednak nie zostać z tą czeską fryzurą do emerytury, ale żeby też nie stać się chorągiewką podatną na każdy mały wietrzyk. To bardzo trudne zadanie.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Potwierdzam i witaj w "klubie" rocznikowym Jacku ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacek Taran Tak dokładnie - powiedział bym w samo sedno. Swoją drogą zerknąłem w dowód, minęło 43 ale jakoś nie jest to dla mnie problemem;) Co więcej dobre wino dojrzewa i smakuje coraz lepiej wraz z upływem czasu;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dziadki, o ile nie są typowymi ziutkami, często mają kapitalny feeling i dojrzałość. Ale to temat na dłuższą opowieść.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    trzeba zrobić podcast z dziadkami :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacek Taran zaczekaj, moja córka ma dopiero 19 lat niech się nacieszy jeszcze młodością i wolnością :):)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacek Taran Trzeba!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Swietna rozmowa. Duzo madrych przemyslen. Dzieki chlopaki.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Thx!
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    My pleasure mate ;)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Dziękuję za wspaniały podcast. Filozofia i fotografia prawdziwie przedstawione życie.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    trochę chyba za dużo powiedziane... ale jest nam bardzo miło, że tak to odebrałeś!
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Słuchając tej mądrej rozmowy, przypomniała mi się słowa Nowickiego o Krychowiaku: "To fajny gość ten Krychowiak". Zamieniłbym to na "To fajny gość ten Kowalewski". Ale nie wiem, czy z Grzegorzem można się napić ;-)))) https://youtu.be/DzeUjR0ZZjE?t=41s
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    kiedyś jak pracowałem w antykwariacie całodobowym w tunelu w Krakowie, dawne czasy... Nowicki wpadał i siedzieliśmy całymi nocami i zostawił raz kapelusz ;)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    no to miałeś szczęście poznać Nowickiego ;)
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    KRAKÓW <3
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    piliśmy do 6 rano po czym wpadała jego dziewczyna i zabierała go do domu :) ehh życie antykwariusza
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    ;-))))
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Kuba hahaha, przyznam, że już rzadziej, ale jeszcze czasem budzę w sobie dzicz :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski świetnie ;-))))
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Bardzo wartościowa rozmowa. Dzięki!
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
rewelacyjny podcast <3
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Dawno nie spedzilam tak dobrze godziny czasu... Dziekuje!!!
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Jestem gwiazdą rocka u mnie na wsi i dobrze mi z tym. Po za tym uwielbiam śluby w remizach. <3
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Ja myślę, że każdy fotograf jest gwiazdą rocka swoich klientów, na każdym etapie kariery. Ja tak się czuję właśnie, słysząc reakcje po oddaniu zdjęć ;-) czego wszystkim życzę.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Znam kilka osób po czterdziestce, które robią zdjęcia z pazurem - może niekoniecznie trzymają się nowych trendów, ale za to robią zdjęcia ponadczasowe. Archipelago w sezonie 2018 będzie już takie sobie. Zresztą popadanie w jakiekolwiek maniery jest krótkoterminowe.
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Łał, świetna rozmowa! Bardzo konkretnie! Poczułam, że osobiście chciałabym być bardziej... określona! Bo człowiek cały czas myśli o tym co może, co mógłby, co chciałby, ale kluczowe czasem jest odkrycie swoich ograniczeń. Odkrycie kim jesteśmy jest ważne, ale zrozumienie kim Nie jesteśmy pchnie nas dalej w życiu. Grzegorz Kowalewski Brawo!
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dziękuję, super, że tak to odebrałaś.
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Jacek Marek Siwko to musi być ciekawy odcinek. Leżę już w łóżku, czytając co nie które posty, rozmyślając nad nimi bardziej lub mniej, zastanawiając się jak i czy trafi do mnie kolejny podcast Twojej produkcji ;). Jutro czeka mnie dalsza praca nad nową stroną i szczerze z ręką na sercu podobnie jak Piotr Czechowski mam problem ze swoją tożsamością fotograficzną. Wszyscy jesteśmy wrzuceni w jeden wielki gar i strasznie mi to dokucza ale staramy się robić dalej swoje ( wraz z moim wspólnikiem zbrodni Łukasz Potracki ). Tak czy inaczej Jacku robisz wspaniałą, nieocenioną robotę dla nas wszystkich. Jutro posłucham na pewno ;) jak tylko czas pozwoli. Dobrej nocy !
Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Jakub :)
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    co?
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Jakub Nowotyński dżi jaj dżo :) pozdrawiam
    Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    ;)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
dzisiaj niestety nie poslucham podcastu bo padam na twarz :p tym bardziej po tym jak live z Bajkowe Śluby przerwala mi corka, ktora postanowila zjesc drzwi z mini domku dla lalek i musialam ja ratowac :wzdycha: Rozmowe na targach z Jacek Marek Siwko zreszta tez postanowila mi przerwac robiac kupe a pozniej uciekajac z nia do stanowiska Krzysztof Krzemiński zeby potanczyc - dobra muza leciala! :p Sabotaż na probe ogarniania grupy trwa :p a tak totalnie serio - to nawet jak slucham z opoznieniem to uwielbiam to miejsce za komentarze - bardzo merytoryczne i konkretne zawierajace naprawde ciekawe spotrzezenia na temat samych slubow jak i samego zycia fotografa slubnego. Co lepsze dzieje sie to bez zadnych awantur :) mysle, ze nie bede jedyna ktora po zapoznaniu sie z komentarzami a w szczegolnosci z podcastami przezywa doslownie cos w typie objawienia z cyklu jak ogarnac swoje foto zycie i dzialanosc :p z racji tego ze jestem mama (Poli sabotażystki :p ) i zona - uwielbiam jak poruszane za kwestie fotografa w codziennym zyciu z rodzina (tego jak "dziala" rodzina w sezonie slubnym) czy wlasnie kwestie finansowe i ze wcale nie jest to takie az wazne jakby sie moglo wydawac :p
Odpowiedz
    13 kwietnia 2017
    Dobra z niej tancerka:)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
Genialne zaplecze kulturowo-filozoficzne Grzegorza słychać w każdym zdaniu. Jak dla mnie jest jednym z niewielu fotografow, u którego z każdego, jednego zdjęcia bije totalny spokój, prawda i ciepło. To są nieprzekombinowane zdjęcia o szczęściu. Dziękuję za tę rozmowę.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    za dużo... oj za dużo dobrych słów w jednym miejscu, dłonie mi się pocą :P a z tym zapleczem to mówiłem tylko coś co jakoś czuję i co jakoś w sobie badam, jak się spojrzy w inną stronę to niestety świeci miejscami pustką ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Humanista humaniste pozna na kilometr :D.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    jak ja Wam tej humanistycznosci zazdroszcze :)
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2017
    podpisuję się pod Karoliną! Dzięki man! :)
    Odpowiedz
13 kwietnia 2017
bomba, właśnie skończyłem słuchać, tak sobie myślę że to co prawdziwe i autentyczne to się wybroni i da radę
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    krótko ale konkretnie, dla mnie, serio, nieocenione jest to poczucie szczerości, prawdy, np podczas zwykłej rozmowy z innym człowiekiem - kiedy tak czujesz, że ktoś nie zgrywa, nie kombinuje, nie kreuje tylko z uwagą poświęca Tobie chwilę.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    dokładnie, ja zawsze dużo gadam z młodymi na sesjach, w dniu ślubu mało jest na to czasu ale też zawsze coś zagadam, zapytam, ale ja już taki jestem , łatwo mi to przychodzi bo i taki mam charakter, widzę też jak to pomaga później. Ludzie to doceniają. Jak się lubi i kocha ludzi to samo z siebie przychodzi
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    np. ostatnio robiłem sesję narzeczeńską i na zokończenie para chciała z psem z którym nadal nie wiedzą co zrobią i gdzie będzie przebywał, a młoda przez 9 lat mocno się z nim zżyła. To też pomaga później w robieniu zdjęć, generalnie mocno przekonuję się niemal o konieczności robienia sesji narzeczeńskich ( jeśli chce się wykonać autentyczny materiał ) , od tego sezonu mam już w pakiecie
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Świetnie mówisz Grzegorz Kowalewski bardzo dobry odcinek dziękuję!
Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Świetne spotkanie. Wszystko co mówił Grzegorz jest bardzo zbieżne z moim postrzeganiem fotografii. Ja bym tylko nie umiał tak trafnie i ładnie o tym opowiadać. Dzięki za ten podcast. Zadziałał jak dobra wzmacniająca witamina : )
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    bardzo mi miło!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Świetna rozmowa, 1 godzina to za mało, poproszę kolejne odcinki.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    :D
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski, moje podejście jest podobne. Mimo młodego wieku nie odnajduję się w insta-ldeał szit lajf. Stronię od tego jak Janusz od nowoczesnych technologii :D
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dlaczego od razu "szit"?:)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    bo gdy nie ma nic wspólnego z prawdą, jest gówno warte ;)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Polać mu! Dobrze mówi <3
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    w górę herba! (jest 10, tylko to mam pod ręką)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski i Ty mówisz, że jesteś szczęśliwym człowiekiem :P! Phi! :D
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Nawet nie sądziłem jak wiele wspólnego mam w głowie słuchając tego odcinka i miło mi, że ktoś ma takie podejście. Dzięki Grzegorz.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzięki Tomasz!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
świetny podcast Grzegorz Kowalewski :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzięki!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Odważnie i prawdziwie. Bez zakłamania i nadmiernego słodzenia. Podoba się
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzięki!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Mega szczerze! Jest mi kosmicznie miło, że tak ciepło i dobrze odebraliście naszą rozmowę. Nie ukrywam, że bardzo przejmowałem się całym zajściem (wczoraj musiałem wyjść z domu aby odreagować :P) i nie mam obycia w takich 'wywiadach' ale ostatecznie bardzo się cieszę, że miałem przyjemność wziąć udział w takiej przygodzie. Staram się czytać wszystkie Wasze wypowiedzi tutaj i jak tylko mam coś do dodania to napisać. Ale naprawdę bardzo dziękuję za każde dobre słowo. I małe sprostowanie bo w natłoku emocji poleciałem o kilka słów za daleko, wycofuję się absolutnie z tego, że mało jest na rynku osób po 40'stce, którzy ogarniają, pochopnie to powiedziałem i trochę bardziej, może żeby było wrażenie - ale sens miał być bardziej taki, że osób, które są na rynku ślubnym 15 lat i cały czas nadążają jest już naprawdę niewiele (ktoś tutaj?), również oczywiście z przyczyn zmian technologicznych, no i z tej perspektywy planowanie bycia fotografem ślubnym za 15 lat jest co najmniej optymistyczne...
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    15 lat to szczerze, niesamowite zmiany na rynku! Wchodząc zmuszony bylem ulec modzie i kupić tła scenkowe do studia! Nikt nie pytał mnie o zdjęcia jakie proponuje tylko jakie Pan ma tła w studio!!! :):) Rolą fotografa to edukacja klientów również. Kiedy w studio rozwijałem na koniec sesji dla siebie białe tło, było całkiem ok, czarne - a co to pogrzeb?!?! po dwóch latach już byli klienci, którzy oczekiwali sesji ślubnej tylko na białym i czarnym tle. Podobnie z reportażem, ilość pytań a co to ten reportaż? po co nam takie zdjęcia itp :):) Być po 40 i 15 lat w branży - fajnie jest:)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    17 lat w branży ślubnej może być? ;) a czy "ogarniam" - śmiem sądzić, że nie na odpowiednim poziomie, a już na pewno nie na marketingowym i mam przypadłość zbyt rzadkiego publikowania swoich zdjęć ale właśnie etap "odnowy" więc kto wie. Jedno jest pewne, jeszcze nie odchodzę z branży :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tomasz Wąsik a czy robiąc to z pasji i własnych przekonań da się odejść - jakoś nie chce mi się w to wierzyć:) oby sił starczyło;) ale nowe techniczne możliwości pozwalają odłożyć już teraz kilogramy sprzętu i jest lżej i jeszcze przyjemniej.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dla mnie to nadal pasja i dlatego to robię, dalej lubię porozmawiać z ludźmi, towarzyszyć im, na zdrowie nie narzekam, więc będę działał jeszcze długo. Jeśli mnie nie będą chcieli, będę robił inne zdjęcia, dalej dla własnej satysfakcji.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski ale z jednej strony się wycofujesz, a chwile potem dodajesz, że osoby, ktore są 15 lat na rynku nie ogarniają z przyczyn technologicznych. 15 lat temu internet juz był, wydawałem gazetę studencką w internecie, publikowałem zdjecia na roznych serwisach, tak naprawde te zmiany nie są aż tak wielkie. Kiedyś było plfoto czy fototok, a dzisiaj jest instagram. Czym tak naprawde sie to rózni? To nie jest kwestia ogarniania technologii, bo technologie mimo rozwoju mają też tendencję do tego, aby były coraz prostsze w obsłudze i możliwe do ogarnięcia dla przeciętnego dresa bez bez matury. Problem jest gdzie indziej - i jest to problem relacji z klientami. Coraz większa różnica wieku pomiędzy nami, a klientami niekoniecznie będzie działać na naszą korzyść. Czasami może tak. Ale o ile z poprzednich lat mam spośród klientów wielu znajomych, z którymi zaczęliśmy sie kumplować, spotykać, wspolpracować na innych polach, to spośród klientów z ostatnich 3-4 lat, takie relacje są już rzadkością. Coraz trudniej im jest się przełamać, żebyśmy mówili sobie po imieniu, ciągle jestem dla nich "panem Jackiem" chociaż tej formy nie lubię, ale też nie chcę narzucać, jeśli ktoś czuje się źle z tym, ze zwraca się do "dziadka" jak do kumpla. I tu jest problem, który może przyczynić się do wypadnięcia z rynku, a nie ograniczenia technologiczne
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacku, od jakiegoś czasu pozostaję z klientami na Pan Pani i powiem Ci, nie ma to najmniejszego wpływu na ilość żartów, uśmiechu, luzu, przyjaźni :) Ważne by być panem fotografem, przyjacielem i najlepszym kierunkowskazem podczas pracy w reportażu czy sesji a nie PANEM FOTOGRAFEM co to jak buc wie wszystko najlepiej. Nie ma co iść pod prąd:) różnica wieku między nami o klientami wcale nie musi być przeszkodą uwierz mi, choć to w głębi serducha i tak wiesz :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ja wiem, żę to nie musi być przeszkoda, ale jest to kolejny problem do rozwiażania, który życie przed nami stawia :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacek 15 lat temu był reportaż ślubny? I napisałem: 'że osób, które są na rynku ślubnym 15 lat i cały czas nadążają jest już naprawdę niewiele' - podtrzymuję, nawet jeśli są i robią dziś repo na poziomie to myślę, że jest ich 1 promil? a może 1/10 promila tego ilu ich było 15 lat temu? Chodzi o całościowe spojrzenie, z tej grupy za 15 lat fotografią ślubną zajmować się będzie garstka - z tym się zgodzisz? Bo taki miał być sens tej myśli.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski u mnie na "wsi" nie ale wierzę, że w Warszawie czy Krakowie już zalążki mogły się pojawiać.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tak. Nie wyglądał tak jak teraz, pierwsze śluby robiłem na analogu, 10 rolek na cały dzień i siłą rzeczy musialo to inaczej troche wygladać. Ja w związku z moim doświadczeniem "gazetowym" od poczatku mialem założenie, że będę na ślubie pracował w sposób "reporterski". Zresztą zapytaj np. Marcina Łabędzkiego, on też wtedy zaczynał i też w ten sposob. Początek lat 2000 to był koniec tradycyjnych zakładów z malowanym tłem i ustawianymi pozami.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski tak, zgodzę się. Nie wiem czy spośród fotografów, którzy 15 lat temu byli u szczytu (i kto to był też nie wiem, nie wiem czy wówczas ie mówiło o jakimś topie, bo działania były mocno lokalne) teraz ktoś jeszcze jest na rynku, bo nie wiem kto wtedy był tym szczytem. Ale spośród tych, którzy wtedy zaczynali dużo jeszce się utrzymuje na powierzchni. Chyba, że mi się tylko tak wydaje, że się utrzymuję ! :D
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    serio... te stojące pary w trybie monidła centralnie w kadrze jakie są teraz w modzie to czymś się różni od tych teł sprzed 20 lat?
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Oczywiście, że 15 lat temu był reportaż, nawet 20. Jacek Taran kilka linijek wyżej, w samo sedno.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ja mogę powiedzieć z perspektywy kogoś kto siedzi ponad 8 lat na rynku i szukał fotografa 11 lat temu że był na naszym rynku wtedy dramat z wyborem. Człowiek naoglądał się zagranicznych ślubów a w Polsce było słabiutko z wyborem (albo po prostu znalezieniem) dobrego fotografa.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    to przemyśl co ja widziałem 19 lat temu :D
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzisiaj też nie ma wielkiego wyboru.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    15 lat sie melduje :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Sporo nas tych dziadków😂😂😂
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Swiatlomierze tylko mamy juz zepsute, bo wszystko grubo przewalone 🙈😉
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    myślę kwestia lat doświadczeń i wieku osoby będzie zawsze dyskusyjna w tym temacie - bo z jednej strony - to że ktoś ma 20-25 lat vs ktoś ma 40 lat - co jesteśmy w stanie porównać? Jedna z tych osób pracowała na negatywach, slajdach, ma o 15 lat na dzień dobry większe doświadczenie (życiowe - całościowe, już nie rozbijając na atomy). Wynik naszego palca i kliku migawki jest sumą doświadczeń a nie dwóch trzech cech. Mówimy o energii, chłonności... Odbijając to w drugą stronę: mówimy o braku własnego ja, nasiąkaniu modą, trendami. Tak wygląda start w fotografii - jedna osoba już ma to za sobą, inna dopiero nasiąka. Nie ma reguły ile zajmie komuś rozwój - na ile będzie on świadomy, na ile wyklepany po warsztatach. Jednej rzeczy nie można kupić na warsztatach: doświadczenia. Bo to, że ktoś opowie o swoim doświadczeniu nijak nie da nam tego doświadczenia a jedynie relację kogoś w tym temacie. Niestety też tak mam - nie potrafię zrozumieć parcia ludzi na bycie kimś innym niż są, a może to wszystko marketing? Punkt widzenia jak zwykle pod czeterema literami.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tomek Kurzydlak sprzedałem jakiś czas temu Minoltę Flash Meter IV - niestety wszystko w niej działało :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Zróbmy zlot dinozaurów;))
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Michał Warda od 40 w górę😜😜
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Michał Warda super, mam odpowiedni strój :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    A myślałem ze wystarczy 15 lat temu na negatywach zrobić slub
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    A wąsa i brzuch masz? ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Michał Warda a robiłeś ślub na negatywach? :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jacek robilem - do tego dalmierzami.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    No to niezły klub by się zebrał. Dalmierze, lustrzanki, 6x6 i pewnie wszystko co się wtedy dało kupić i działało.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Michał a nie masz takich pokus dalej? Ja w tym roku mam plan zabierac sobie dalmierz analogowy na sluby plenerowe. Raz zabralem do kosciola kieva88, ale za duzo hałasu robił :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Portrety robiłem C330
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    A w tym roku bede robil M9+M10
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    kobiety przyjmujecie? ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Też już się zalapie...
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzebię w starych płytach i 37 lipca 2004r jeszcze na analogu a już 13 sierpnia 2004 D60 Canona:) Płyty DVD z materiałami sprzed 13 lat nadal sięczytają... :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Wrzesień 2003 i prosto z kliszy - już wtedy w ProfiLabie było zgrywanie na nośnik. Niestety lampa :( EOS33 lampa jakaś :) .. muszę dogrzebać siędo pierwszych materiałów z 2002r. choć nawet i na FED5 i Zenicie 12XP coś robiłem ale to tylko tak, przypadkowo :) rodzinnie. Wtedy nigdzie i od nikogo niczego nie można było się dowiedzieć. Nie było ery internetu gdzie wszystko jest czarno na białym. To chyba lepiej, długo to trwa ale nauka na własnych doświadczeniach i błędach bywa najlepszą ścieżką doskonalenia.
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Świetny podcast! Jak dla mnie chyba najlepszy!
Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Zostało mi 10 minut do przesłuchania i nie mam kiedy! Jak dotąd bardzo miło się słuchało. To podejście do fotografii reklamowej jest u mnie identyczne. Kiedyś naiwnie myślałem, że to jest jakiś prestiż robić foty do gazet i billboardów. Zabiegałem o to i tłukłem zdjęcia. Jakiś czas temu zdecydowałem podobnie jak Grzegorz, że to nie ma sensu, bo to pusta fotografia i finalnie nie ma żadnej wartości dla mnie jako fotografa.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    rebelmode: ON showshit!!! :P
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    My też zrezygnowalismy z komercji z tego samego powodu.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ale też jest kilku gości jak np Jacek Kołodziejski którzy robią reklamę i jest to bardzooo dobre, na bardzo wysokim poziomie, inspirujące i konceptualne do tego, już nie wieszajcie psów na na "Modzie i reklamie" ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    a Helmut Newton ? :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Helmut mówił że jest tylko strzelbą do wynajęcia.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    zapewne fotografia reklamowa czy mody tez ma swoje "remizy" ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Marcin Rusinowski co nie zmienia faktu że był zajebistą strzelbą :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Piotr Czechowski dokładnie
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Newton mój idol, m.in. za ten tekst, bo za zdjęcia to osobna historia.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    ale ja nie mówię o innych tylko o sobie. Moje podejście nie musi się przekładać na jedyne słuszne podejście do tematu dla innych. Ja przestałem cenić taką fotografię (reklamową w sensie) tak samo jak wielu fotografów reklamowych nie waha się przed wyśmiewaniem ślubniaków (często zasłużenie ale generalizacja zawsze jest niesprawiedliwa).
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tak z ciekawości zapytam... osoby, które zrezygnowały z komercji. Gdyby odezwał się do Was Nike np. z propozycją realizacji sesji wizerunkowej nowej kolekcji butów np. Odrzucilibyście? Za normalne pieniądze oczywiście ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Nie :). Ale nigdy nie odezwa sie do kogos bez nazwiska. Tak przegraliśmy np. zlecenie dla Oriflame. Bo Pani Annie Musze nie podobalo sie focenie przez noname.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ewa Bujak wiadomo wszyscy wolą kredyty i kasę ze spadku :) Nie ciągnij za język, to nie o tym było, jak mi się wydaje. Poruszone zostało dużo ważnych dla nas emocjonalnych kwestii, nikt nie mówi że białe jest białe, raczej uczula na ważne kwestie. Radość z robienia tego co robisz, to klucz.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    My realizujemy coraz więcej komercji - nigdy nie czułam, że robię coś wbrew sobie lub kogoś oszukuję - pewnie też dlatego, że miałam szczęście trafić na fajnych ludzi i produkty, do których sama byłam przekonana. Myślę sobie, że dzięki temu, że moja praca jest różnorodna, uwielbiam ją jeszcze bardziej ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ja trzaskam lookbooki dla firmy odziezowej i chcialbym czesciej ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    mnie rozwalają terminy płatności dużych firm, nie chce mi się bawić w te gierki przelewowe po 180 dni.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    jesli placa 300zl pewnie i mi by sie nie chcialo, ale gdyby mialo byc to 3 albo 30tys to moga mi zaplacic i po 280 dniach - pieniadze nie traca waznosci ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    gorzej jak połowę z tych 30k na sesję musisz wywalić na koszty podatki z góry :) wtedy czekanie nagle zmienia punkt odniesienia
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tylko to proszenie sie o kase jest..uwlaczajace wszystkiemu. I barter, moje ulubione slowo.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    no o tym tylko piszę. Bank - weź im raty nie zapłać, ale oni nie płacić potrafią :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Nie no jasne jesli najpierw musisz wylozyc polowe dochodu to moze byc to wkurzajace ;) Albo spedziles miesiac nad projektem nie zarabiajac kasy na innych rzeczach a potem czekasz pol roku. Ale pisze o czystej sytuacji, w kilka dni ogarniasz sesje i zgarniasz 15tys ... czekalbykm ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ciekawe że ta dyskusja idzie w tym kierunku, a padło tyle ważnych słów "jak żyć" ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Chyba zadna rozmowa nie konczy sie tym czym sie zaczela .. i to jest piekne :D
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ja zawsze negocjuję przedpłatę na moje koszty. Na resztę mogę czekać i 180 dni... ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ewa Bujak na 500+ prawie
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jakub Nowotyński - he? chyba już zasypiam i nie kumam ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    fakt pora późna czekam 180 dni padam ;)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Grzegorz bardzo fajnie się Ciebie słucha, Twoje przemyślenia są mi bardzo bliskie :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dzięki Kasia!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Jeden z najbardziej inspirujących podcastow. Grzegorz Kowalewski nikt tak szczerze nie mówi o fotografii, życiu "branży" i całej otoczki. Miałem już namiastkę tego w Krakowie :) absolutny szacunek. Jacek Marek Siwko może jeszcze jeden odcinek :) pozdrawiam
Odpowiedz
14 kwietnia 2017
bardzo chętnie drugą część poproszę :)
Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski Gdy słuchałem Ciebie w PODCAŚCIE kiwałem tylko głową na tak i mówiłem do siebie: "no własnie", "dokładnie", "racja", "zgadzam się", "Grzegorz na PREZYDENTA", "tak będę na niego głosował bo wie dokładnie o co w tym wszystkim tak na prawdę chodzi", "koleś ma łeb na karku". Kiwałem tak długo że pewnie bez Voltarenu MAX się nie obejdzie. Padło dużo słów które wielu "topowych" fotografów oszalałych na punkcie swojej sławy, powinno sobie wziąć do serca, gdyż nie wolno nam zapominać po co i dla kogo robimy zdjęcia na weselach. Że zdjęcia robimy dla ludzi a nie dla naszych artystycznych ambicji czy wpisu na grupie fotografów...
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Dzięki, że napisałeś! Ale nie przeceniałbym tych słów ;-) choć miło, że się w nich również odnajdujesz, pozdrawiam ciepło!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Tak, dziś tak bardzo odcinek dla mnie! <3
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    at your service ;)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Myślę, że ten hałas robimy dla innych fotografów, nie dla klientów :-)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Edit. - okej, trochę też dla klientów. Ale odrobinkę :-) Przypomina mi się zabawna historia mojej pary z zeszłego sezonu. Spotkali się z jedną z fotograficznych gwiazd z naszych okolic i... uciekli. Nie dali rady fajności tej osoby ;-)
    Odpowiedz
    Maria Mendakiewicz po prostu trzeba trafić na "swojego" człowieka i tyle. :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    nom :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Nie fotograficzny, a po prostu marketing. I nie ostatnio, a od długiego czasu. Sprzedaje otoczka, historia, osobowość...marka? :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    swietnym przykladem jest Apple, ktore sprzedaje bardziej styl i swoja marke niz produkty ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    IQ produktów jest tym co sprzedaje Apple. plus design. Za to płacisz :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
A jak sprzedać usługę, której nie da się dotknąć przed zakupem? Sprzedajemy pewną wizję, z jednej strony poczucie spokoju dla pary (nasz profesjonalizm), z drugiej obietnicę jakiegoś efektu (nasze widzenie świata). Tak czy inaczej - sprzedajemy siebie
Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Nie do końca w temacie fotografii, ale myślę, że taka forma "sprzedaży" siebie mi odpowiada - http://kobbieciarnia.pl/chcesz-sprzedac-produkt-lub-usluge-przestan-korzystac-z-technik-sprzedazy-nie-dzialaja/ :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    amen!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Nie mówienie o sobie, chowanie się tylko za "produktem" i aura tajemniczości to takie same techniki brandingu jak to o czym piszesz, czyli bycie obecnym i fotki śniadania.
Odpowiedz
    A propo. Ciągle słyszałam o DJ Jegomość i dopiero wczoraj przyporzadkowalam twarz do osoby ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska mam świadomość, że twarz nie jest moim największym atutem:)
    Odpowiedz
    Nie o to chodzi! ;)
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Padłem. :) Krzysztof Krzemiński nie tylko Ty masz taką świadomość. :) haha
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
to nie była zmarnowana godzina, oj nie :) Dzięki Grzesiek :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    dobrze słyszeć!
    Odpowiedz
po to są narzędzia, żeby z nich korzystać. Aktualnie uważam, że bez internetów działalibyśmy na rynkach lokalnych, nie robili zlotów... bo tak. A dzięki internetom ostatnio podpisałam umowę dzięki instagramowi, jadę fotografować pod Poznań, jadę gdzieś tam jeszcze... jest dobrze ;) a szum i hałas nie jest tylko dla fotografów, nie zgodzę się z tym. Jest to pokazanie części swojej osobowości parom po to, żeby mogły na etapie przeglądania strony / fanpage / rozmowy przez telefon stwierdzić, czy my im pasujemy jako ludzie. Skoro chcemy par, które pasują nam, dajmy im możliwość poznania siebie, żeby sami mogli stwierdzić, czy my im pasujemy ;)
Odpowiedz
    16 kwietnia 2017
    Zgadzam się częściowo. W dużej części social media to fake.ludzie pokazują np. Jak fotografuje pary za granicą robią Destination a tak naprawdę fotografuje swoich znajomych., czysty marketing który uważam za totalnie ok. Potrafimy zrobić live z kupy Venue żeby wyglądało super alternatywa etc etc... To nie dawanie parom realnego obrazu. Aczkolwiek to moje podejście. Możliwe że inni są bardziej realistyczni😂
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    No ale jak ma sie osobowosc do...? jak sie wrzuca psy i ile stopni jest w xxx miescie?
    Odpowiedz
    Adrian Gudewicz a to zależy. Skąd wiesz, co Twoje pary lubią oglądać? Ja np publikuje na instastories (bo instagrama firmowego zostawiłam tylko na foty z aparatów) - jedzenie, gdzie Foce, ciekawe miejsca, gdzie jestem. Pokazuje tam, kim jestem, co lubię. Faktem jest ze nie jestem jakimś kolorowym ptakiem czy radykałem w poglądach na różne tematy ale dopóki to jest spójne ze mną to wierze ze i oglądającym się podoba 😛
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Mam mieszane uczucia... Sledzilem kilku fotografow ( wiem nie jestem klientem) i zaczeli na firmowych profilahch wrsucac psy jakies zapetlone pierdoly i przyznam sie ze szybko ich wywalile bo jak robili fajna robote piekne foty czasem jakis filmik madry filmiku, tak byli moja inspiracja to jak zaczeli wrzucac jeden wielki shit to zadalem sobiebpytanie w ktora strone idzie swiat
    Odpowiedz
    Adrian Gudewicz ja ostatnio mocno się zraziłam do instastories ze ślubu (kazanie np.), dla mnie to jest przekroczenie jakiejś granicy. Psy są czasem fajne. :) no fakt, pytanie dobrze zadane, dlatego dopóki jest to w naszych granicach to super :) jakaś trzeźwość umysłu się przydaje :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Wszystko jest chyba kwestią wyważenia składników po prostu. Nigdy i tak nie dogodzi się wszystkim, więc nie do każdego trafia snapy z jedzenia pizzy, tańczenia, wydurniania się przed komórką itp itd. A jeżeli dzięki temu słabsi fotografowie będą mieć więcej zleceń od nas o te kilka, to co z tego? Można ich porównać do letnich hitów, które słyszymy w radio: każdy pamięta radiowe gwiazdy tylko przez parę miesięcy, Za rok już o większości nie słychać i podejrzewam, że tak będzie z połową fotografów, którzy robią głównie szum a nie dobrą robotę. Na ich miejsca przyjdą kolejni ale czy mimo radiowego "pasztetu", którym częstują nas codziennie rozgłośnie, nie ma wśród nas koneserów dobrej muzyki i brakuje wciąż świetnych wykonawców? A że w mniejszości to co w tym złego :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    dlaczego twierdzisz, ze snapy robia slabsi fotografowie? Maciej Suwalowski jest mistrzem insta-snapowym a do tego trzaska zarabiste zdjecia ... WhiteSmokeStudio tez czesto wrzucaja instastories z prywatnymi rzeczami - tez sa slabi? ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ale gdzie powiedziałem że słabsi? Rowniez uważam Maćka za mistrza snapow :) smoków też oglądam. Mówię tylko, że nie trafi to do każdego klienta :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    "Jesli dzieki temu slabsi fotografowie" .. moze za bardzo wyrwalem z kontekstu uznajac ze piszesz, ze jak ktos jest slabszy to ratuje sie snapami ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Absolutnie tak nie uważam :) bardzo cenię cenie sobie twórczość Maćka i smoków :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Moim zdaniem nie wszystko jest na sprzedaż i warto znaleźć granicę pomiędzy pracą/marketingiem a życiem prywatny. Złoty środek to podstawa ;)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tyle, że każdy ma swój środek:)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Słuchanie zostawiamy sobie z Dorota na jutrzejszą podróż do rodziny na Święta...już się nie mogę doczekać.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Jedź już dzisiaj 😂
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Przesluchalem. Fajny podcast. Generalnie w glowie mam te same wartosci co Grzegorz (tak przynajmniej wynika z rozmowy). Jednak swiat sie zmienia i albo sie przystosujemy, albo bedzie nam bardzo ciezko. Wyobrazam sobie, ze kiedys jakis czlowiek mowil do innego kopiacego w ziemii - zostaw, tam nic nie ma poza kamieniami, juz sprawdzalem. Ten nie posluchal i wykopal rude zelaza. Pozniej wrzucil ja do ognia, chociaz wszyscy mu tlumaczyli, ze kamienie sie nie pala... Kazdy ma swoje cechy, osobowosci nie zmienimy, ale mozemy sie przystosowac. Nauczyc nowego. Nie mowie o modzie na repoglamour (swoja droga byl to tylko jeden z odlamow owczesnej fotografii, to mlodzi adepci fotografii slubnej go tak rozdmuchali. Ja, Jacek Taran czy Marcin Rusinowski robilismy reportaz juz 10 lat temu) tylko o szeroko pojetym marketingu. Podejsciu do klienta, mediach spolecznosciowych. Mam 10 letnie dziecko i na jego przykladzie widze, ze dzis nie czerpie sie informacji ze stron www. Jest snapchat, youtube. Mozemy wciaz drukowac ulotki na targi slubne i reklamowac sie w gazecie, a mozemy duzo latwiej znalezc klienta na instagramie. Mozna tego nie lubic, ale to jak "zawracanie kijem Wisly". Ciezko mi sie z telefonu pisze ale chyba jasne o czym pisze ;)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Jasne, jest bardzo daleki od usprawiedliwiania bycia w całkowitej kontrze do wszystkiego co nowe.
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Ja mam jakoś z tyłu głowy Grzegorz Kowalewski że jakiś czas temu (co w moim uczestniczeniu w tych grupach może oznaczać rok czy dwa lata) napisałeś na jednej z grup, że kończysz z fotografią ślubną i jakoś przez pryzmat tego - ta rozmowa mi się jakaś smutna wydaje. Tomek Kurzydlak, z tym repoglamurem to niestety kwestia narzędzi jakie dostali ludzie. Za duży shortcut klawiszowy. Po co myśleć, jest prezet, po co wymyślać - są sprawdzone pozy, lista ujęć itd. Całe pokolenie fotografów wyrosło na kaleki, niestety patrząc dalej na centrokadrowanie i wypranie kolorów... czy jest jakaś różnica w sensie psychologicznym - skróty nie powodują rozwoju tylko zaoszczędzenie czasu. To wróci, jak braki podstaw, nierozumienie światła - bez tego nie ma fotografi. Fotografii nie ma też bez zawartości zdjęcia, zdjęcia produktów - fajnych butów, dekoracji - ok - tym się oszukuje estetykę, ale będzie brakować ludzi, bo to jest i dokument i reportaż a nie zdjęcia produktowe czyli packshoty. Nie wiem w czym rzecz w tym nowym podejściem do marketingu - jakie to jest wow, gdy lecisz pół świata by zrobić zdjęcia np. za darmo - jaki to jest sukces - jak zmierzalny. Petersonowi wszyscy zazdrościli, że nagrody, że tyle lata, ogląda, spędziłem z nim kilka dni na Bodaf na Maladze, większość czasu w barze - mało radości życia miał w sobie już wtedy. Smutny temat.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Dementuję! To ktoś tak zażartował jak się wymiksowałem z FF, Piotrek nie wiem dlaczego ale w tym kontekście jakoś mi przychodzisz na myśl...
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    tak, na FF, ostatnio nawet z kimś o tym rozmawiałem - tylko - nie wiem czemu kojarzę że to Ty pisałeś a nie ktoś. Jakimś trenerem miałeś być czy coś takiego :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Marcin nic o tym nie wiem ;-)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    wiesz - w skali kilku takich historii pt. rzucam to i będę robić coś innego - czy ja wnikam - przecież to nie moje życie :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    cukiernikiem ;) i trafił że to Piotrek ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Nowe podejscie do marketingu to chyba nie. Inny swiat, ludzie sa gdzies indziej. Kiedys ktos kto urodzil sie w 1990r byl dla mnie mlodzikiem. Dzis mamy fotografow ur. w 2000r. Zobacz jak zarabiaja dzieciaki na youtube. Na instagramach. Nie wiem jak Twoj chlopak Marcin Rusinowski, ale moj czerpie newsy od vlogerow. Klient przeniosl sie, albo przynajmniej przenosi, w inne miejsce. Jesli ktos chce robic sluby za 10 lat to musi zadac sobie pytanie kto bedzie jego klientem wtedy i gdzie on bedzie siedzial, skad czerpal info
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski no tak, bo przecież napisałem wtedy, że wyjeżdżacie na Węgry i otwieracie tam wegańskie burgery! :D zapomniałem zdementować a potem było głupio jak wszyscy łyknęli :D
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    ale w 2014 pisał, że myśli o skończeniu z foto :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Tomek Kurzydlak młody ma kompletnie inne tempo - niestety trzeba go sprowadzać na ziemię, bo to pokolenie YT. Za rok mu dam jako lekturę obowiązkową "on Bullshit" H.G.Frankfurt'a.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Marcin Rusinowski retoryka YT to osobliwy temat. Byly 2 wieze WTC w 1 Ameryce. 2+1 =3. 3 boki ma trojkat. Trojkat to symbol iluminati... I wez z tym dyskutuj 😁
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Za każdym razem jak słucham o tych nowych metodach marketingowych... o tym jak świat sie zmienia i teraz jest inny klient... to od razu wpada mi do głowy Adam Trzcionka ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Mozemy zaprzeczac rzeczywistosci, ale to jej nie zmienia ;)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Świetnie się słuchało, bardzo dobrze powiedziane Grzegorz Kowalewski. Niemała kontra do wcześniejszych odcinków, na którą mocno czekałem. :) Dzięki! :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Dziękuję, choć osobiście nie wiem czy to było tak bardzo w kontrze do poprzednich wywiadów, bardziej jakoś traktuje to jako spojrzenie z innego kąta.
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Słucham z niedowierzaniem. Wspaniały wywiad!
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Dziękuję serdecznie!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
dzieki Grzegorz Kowalewski potrzebowałem tego!..dzisiaj! :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Do usług Adam ;-)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017

Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Wszystko jest dla ludzi :) Na spotkaniu w Krakowie, Maciej Suwalowski opowiadał o tym, jak poznaje swoich klientów i jak oni poznają jego. Bardzo mi się to podobało i w takim kierunku chciałabym żeby poszedł mój marketing. Na pewno nie będę robić Snapa - bo to nie moja bajka, nie rozumiem i co więcej chyba bym się wstydziła :) Nie będę udawała kogoś innego, tylko dlatego że to jest modne i innym się sprzedaje. Chciałabym żeby to moje zdjęcia były tym moim "marketingiem". Ja akurat wierzę, że można mieć swój bardzo widoczny styl i do tego będę zdążać - to plan dłużej terminowy, ale na pewno się powiedzie - wierzę w to :)
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    😍👌❤️
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Dawno nie słyszałam tak ciekawego i wartościowego wywiadu.
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    miło mi!
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski - wysłuchaliśmy wczoraj z Józkiem podcastu i wspólnie stwierdziliśmy, że to jeden z najlepszych odcinków. Bez słodzenia, szczery, mądry i prawdziwy. Taki jak Twoje zdjęcia, które zawsze ceniłam i cenię. Dziękuję za Twoje wskazówki, szczególnie tą dotyczącą "użyteczności". Po tej rozmowie czuję się też trochę lepiej sama ze sobą i swoimi słabościami :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Kurcze serio?! strasznie mi miło, cieszę się, że mogłem 'pomóc' ;)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Pięknie powiedziane! Brawa chłopaki! Ps. Zdecydowanie za krótki ten podcast!
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    zawsze lepiej pozostawić niedosyt ;-)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Rozmowa, po której się dużo myśli. Pobudza szare komórki i zmusza do refleksji, dzięki.
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    cel spełniony ;-)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Miałem tu dłuższy wywód, ale zrezygnowałem. Podsumuję - dzięki Grzegorz :).
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Znam ten stan i kasowanie już napisanego :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Swoją drogą to na przestrzeni kilku tygodni odkąd odkryłam tę grupę to jestem w szoku jak często pojawia się w rozmowach czy podcastach słowo marketing. Dowiaduję się od Was o tym co trzeba robić, czego nie, że coś jest modne a coś już nie, o przesłaniach z licznych warsztatów, rety nawet nie znałam słowa workflow i tak sobie myślę, że cholernie na zdrowie mi wyszło, że tyle lat żyłam i fotografowałam w tej swojej nieświadomości, bo teraz gdy zalewa mnie fala tych wiadomości, obserwuję ją z wielkim zaciekawieniem, ale raczej pozwalam jej przepłynąć obok.
Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    To, że nie ktoś nie używa tych nazw i zwrotów nie znaczy, że one go nie dotyczą :):) bo każdy, czy tego chce czy nie, ma swój workflow, branding, komunikację, marketing, procedury, target itp. To są słowa opisujące rzeczywistość, od której mega ciężko jest się uwolnić :)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Krzysztof, ja to rozumiem z naprawdę, ale tak naprawdę właśnie nie do końca jest tak, że każdy szuka i analizuje co i jak ma robić. Dla mnie fotografia jest głównym zajęciem, ale na całe szczęście nie jedynym. Im dalej w niej siedzę tym bardziej się z nią chowam. Nie miałam strategii, nie planowałam, ludzie przychodzili sami. Oczywiście publikowałam zdjęcia na swoich profilach, ale stronilam od blogów, portali, książek i innych publikacji. Ta rozmowa tylko mnie utwierdziła w słuszności moich działań. Każdy szuka szczęścia gdzieś indziej, moje nie ociera się o fotograficzne rankingi.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Wydaje mi sie, ze nawet gdy jestesmy przekonani ze dzialamy przypadkowo i bez wiekszego planu to tak na prawde nam sie tylko wydaje ;) Mozna tego nie werbalizowac i nie nazywac po imieniu, ale to niczego nie zmienia ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    A w dobie lajkow (i to 10 tys) nie da sie nie ocierac o rankingi, ale masz racje ze nie musza one byc celem samym w sobie ;)
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Piotr, to nie jest tak, że pozyskanie odpowiedniego klienta jest mi obojętne, bardzo bym chciała aby "moi" ludzie do mnie trafiali, ale prawda jest taka, że im bardziej popularna staje się moja fotografia tym bardziej ta grupa docelowa się rozmywa. Oczywiście czasem zdarza mi się gdzieś publicznie wypowiedzieć, ale zazwyczaj odmawiam publikacji swoich zdjęć na portalach ślubnych, bo jestem zwolenniczką metody pantoflowej. Absolutnie nie twierdzę, że takie publikacje to coś złego, na pewno może to pomóc wielu fotografom, którzy nie mają jeszcze w miarę rozpoznawalnej marki. Ja jednak lubię trzymać się nieco z boku, szczególnie, że ilość terminów w roku jest ograniczona, zostawiam sobie dużo luk, nie rezerwuję na dwa lata w przód, więc nawet nie mam za bardzo co zaoferować tak dużej grupie odbiorców.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Ale to o czym mówisz, to nic innego niż oszacowana i mocno przemyślana strategia marketingowa (sic!). To serio nic strasznego.
    Odpowiedz
    14 kwietnia 2017
    Krzysztof, działam mocno intuicyjnie i chaotycznie, nie mam po prostu czasu analizować i planować. Podkreślam, że nie ma w tym nic złego, u mnie to po prostu gdzieś się gubi w pędzie codzienności.
    Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Anita brzmisz na szczęśliwą ;-) tak trzymać, pozdrawiam ciepło!
    Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Grzegorz, staram się właśnie z takim odczuciem kończyć każdy dzień :)
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Bardzo mi sie podoba, a najbardziej nie to o czym mówiłeś, a jak o tym mówiłeś - czuć szczerość i dużo ciepła.
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Trochę galop z tego wyszedł, ale nie zaprzeczę - starałem się być w 100% szczery ;) Dzięki za dobre słowa.
    Odpowiedz
14 kwietnia 2017
Grześ to fajny gość
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Żona kazała! :P
    Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Sądzę że to chwilowe , jak wszystko. Do wszystkiego trzeba podejść z dystansem. Co dziś jest trendy jutro może być nieaktualne. Wydaje mi się że fotografia rodzinna a taka jest fotografia ślubna to całkiem inna dziedzina niż fotografia Social network. Marketing to nasze umiejętności i chyba tu nasi klienci robią najlepszą robotę polecając nas. Marketing szeptany w fotografi ślubnej to moim zdaniem najskuteczniejsze narzędzie. Nurt, trend dobry jest w modzie natomiast fotografia to już coś indywidualnego pełnego opowieści zawierający przekaz, historie, fotografia ślubna rodzinna staje się wartościowa i nabiera mocy w czasie.
Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Grzegorz Kowalewski chyba najbardziej filozoficzna rozmowa do tej pory. Bardzo celne spostrzeżenia. Tak sobie myślę, że mógłbym się spokojnie z Tobą napić piwa :) Ja myślę, że warto zatrzymać się na chwilę, wziąć oddech i zapytać: zaraz, czy to co ja robię jest na pewno zgodne ze mną? Zahaczyłeś w trakcie rozmowy o kwestię, która kiedyś mnie bardzo poruszyła w wywiadzie z Jackiem Santorskim. Wspomniałeś o tym, że pchają nas oczekiwania i rady mentorów mówiące co trzeba zrobić, żeby osiągnąć biznesowy a może i życiowy sukces. To jest właściwie ok, nie mam pretensji do mentorów o ile inspirują na podstawie swoich doświadczeń. Zauważyłem jednak, że ludzie często odczytują taki komunikat i zaczynają wierzyć, że faktycznie osiągną sukces, jeśli zrobią to i tamto oraz, że aby tego dokonać muszą być tacy i tacy, mimo że wcale tacy nie są. Ja sam mam tendencję do plastyczności i do spełniania oczekiwań innych osób. Wiem jak bardzo podskórnie to wszystko działa. Santorski taką ogólną tendencję nazwał gwałtem ekstrawertyzmu na introwertyzmie, bo może się wydawać, że aby osiągnąć sukces musisz być ekstrawertykiem. I ten gwałt polega na tym, że zaczynasz w to wierzyć, a w drugim kroku zakładasz maskę, która w ogóle Ci nie pasuje. Fajnie wiedzieć co się chce osiągnąć, ale fajnie też krytycznie spojrzeć, czy droga, którą sobie obrałem jest spójna ze mną. I tu przykładem może być to, co ciut wyżej napisała Anita Oblicka. Jestem pod wrażeniem, bo tematy bardzo interesujące: i rozdęte ego, i pułapka pozytywnego myślenia. Bardzo dobrze się słuchało. Serio.
Odpowiedz
    15 kwietnia 2017
    "gwałtem ekstrawertyzmu na introwertyzmie" - w punkt.
    Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Maciej też to co napisałeś jest mi bliskie i też często się na tym łapię, że próbuję się dostosować do sytuacji aby lepiej ją zrealizować...
    Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Świetna rozmowa... dzięki Grzegorzu
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Miło mi!
    Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Przerazajce dla.dinozaurow, dla młodszych stażem fotografów to chyba normalne. Takie czasy panie :-)
Odpowiedz
    16 kwietnia 2017
    No można złapać 5 ślubów z insta ale... Problem jest taki że dinozaury potrafią w realu znaleźć tzw Connection bo są wychowani na realistycznym podejściu a młodsi często nie odnajdują się w realnych relacjach . To się ptEklada na to że dinozaury z 2 ślubów z insta złapie xxxPoleceń następnych a młodszy skończy na tym jednym. Real life 😀
    Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Apropos trendow ;) http://lukaspiatek.com/wedding-photography-editing-trends-2017s-salty-click-baiters/
Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Świetny podcast!!!!!!
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Cieszymy się!
    Odpowiedz
15 kwietnia 2017
Bardzo fajny podcast, taka mini terapia przynajmniej dla mnie :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Dziękuję, super, że jakoś 'pomogłem' ;-)
    Odpowiedz
16 kwietnia 2017
więcej takich ludzi wokół :)
Odpowiedz
    17 kwietnia 2017
    Artur hehe bardzo miło mi, że tak piszesz! dobrego dnia!
    Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    Grzegorz Kowalewski to chyba sugestia żebyś się wziął za przekazywanie genów :)
    Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    albo za edukację :) bo nic mnie bardziej nie irytuje jak stwierdzenie że o gustach się nie dyskutuje. Bo i owszem. Ale gusta się kształtuje, a do tego potrzeba mądrych, kompetentnych i wrażliwych ludzi. :)
    Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    Artur, o gustach, to samo mówiłem w Krk ;)
    Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    nie miałem okazji usłyszeć tej wypowiedzi, ale takie wnioski wysuwa chyba każdy kto wystawia swój nos ponad 'estetyczny' tłum :)
    Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    i to w znacznie szerszym kontekście, bo patrząc na nasz kraj mam chęć schować się do lasu :P a może kiedyś wyjechać
    Odpowiedz
16 kwietnia 2017
Tak.choc nie marginesowalbym tego do "jedzenia pizzy na snap chat" a raczej do tego jak cie klienci odbierają w realu. Myślę że robienie szumu jest dobre marketingowo i powiela ilość zapytań ale konkretne zlecenia biorą się z poleceń. Połączenie tych dwóch aspektów napewno przełoży się na nowe zlecenia. Ostatnio miłym Zaskoczeniem dla mnie osobiście było to, że na jednym ze ślubów spotkałem 6 swoich byłych panien mlodychnaprawdę fajne uczucie.
Odpowiedz
18 kwietnia 2017
<3 mega fajnie Grzesiek mówisz!
Odpowiedz
    18 kwietnia 2017
    Gosia Michalak a mi żadnego komplementu nie dasz, och Ty! :P
    Odpowiedz
18 kwietnia 2017
Ja mam taką zadumę... jak to możliwe, że osoby takie jak my fotografujące coś wyjątkowego: ludzi, ich wspomnienia, ich emocje, ich historię, szacunku do tego uczymy się na warsztatach... to jest taka oczywistość aż zaskakuje mnie, ze o tym mówimy... Oczywiście, że młodzi często nie wiedzą, co jest ważne, do nas zwracają się o opiekę foto i to po naszej stronie leży nacisk na to co najważniejsze. Grupówek nie zrobiliśmy tylko raz, bo młoda stanowczo kilka razy powiedziała NIE a potem żałowała. Nie wyobrażam sobie, by kogoś nie było. Jedną z naszych podstaw rozmów jest informacja : "w rodzinach jest różnie, różne relacje, dlatego prosimy, by w miarę możliwości pewne niestandardowe rzeczy nam opowiedzieć. Przebywamy blisko z waszymi gośćmi, wchodzimy w intymny świat zatem taka wiedza może ułatwić nam relacje". W tym momencie padają opowieści np. o rozwiedzionych rodzicach (dla nas już to jest istotna informacja, ze prawdopodobnie Ci rodzice jeśli zatańczą ze sobą będzie to jeden taniec i la nas jedyna szansa by taki moment uchwycić) czy np. "Będzie żona mojego brata. Nienawidzę jej. Postaw ją na grupowym na brzegu bym mogła ją wyciąć. I przede wszystkim! Nie chcemy ani jednego jej zdjęcia"... czy my tego słuchamy? Niekoniecznie. Często robię młodym odrębny folder gdzie wkładam około 7 fotografii - nawet za darmochę - jakiegoś członka rodziny, którego któraś ze stron nienawidzi i nie chce... dlatego, ze w zyciu bywa różnie. Dziś kogoś nienawidzisz za kilka lat będzie to Twój jedyny sprzymierzeniec, dziś ktoś żyje, jutro nie itd. Ślub i fotografia z nim związana to wielka wartość, to tradycje, to czyjś trud wychowania i łzy wzruszenia. Szkoda, ze o tym trzeba w ogóle mówić... wydaje się być takim oczywistym.... Jesteśmy po to, by czynić wspomnienia ciągle żywą istotą, by oglądający całym sobą zakotwiczył się w zapachu tamtego dnia, ciepła słońca czy chłodu wiatru... by dotykając opuszkami palców dotykał twarzy i sylwetek bliskich mu osób. Jesteśmy dla człowieka.
Odpowiedz
18 kwietnia 2017
i bardzo uprzejmie dziękuję za kolejny ciekawy podcast :*
Odpowiedz
19 kwietnia 2017
100% zgody z Grzegorzem
Odpowiedz
19 kwietnia 2017
Świetny wywiad, dopiero go mialam czas przesłuchać. Całkowicie sie zgadzam z Panem Grzegorz Kowalewski...Ja też nie chcę takiej rzeczywistosci, w której sprzedawanie siebie na social mediach powoduje, że mam pracę... to idzie w złym kierunku....... Brawo Jacek Marek Siwko i Brawo Grzegorz Kowalewski za świetna rozmowę.! Pozdrawiam.!
Odpowiedz
19 kwietnia 2017
Niesamowity podcast!
Odpowiedz
19 kwietnia 2017
Grzegorz, podpisuję się pod tym, co powiedziałeś, ręcami i nogami ;) Wypowiedziałeś na głos to, co od dawna podskórnie czułam. I w kwestii bycia autentycznym w tym co się robi, i w celowości fotografii (jestem głównie dla klienta, a nie on dla moich ambicji artystycznych) i w zwyczajnej pokorze jako człowiek i fotograf. A najważniejsze dla mnie jest to, że jesteś w tym co mówisz spójny i to wszystko widać na Twoich zdjęciach. Oby tak dalej!
Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Bardzo przyjemnie się słuchało :) dziękuje !
Odpowiedz
    20 kwietnia 2017
    Marzena Szaflik dziękuję, bardzo się cieszę :)
    Odpowiedz
    20 kwietnia 2017

    Odpowiedz
20 kwietnia 2017
Zdecydowanie moja ulubiona rozmowa. Siedzę, myślę i utożsamiam się z gościem tego podcastu. Jacek Marek Siwko dzięki za takie superowe słuchowisko.
Odpowiedz
21 kwietnia 2017
bardzo mi sie podobało:)
Odpowiedz
21 kwietnia 2017
Dopiero nadrobiłam zaległość z ubiegłego tygodnia :) Piękny umysł, piękne podejście... bardzo, bardzo mądre rzeczy!!! Aż sobie napisałam na swoim bazgrolniku: CEL pracy :) Dzięki Grzegorz Kowalewski. No i oczywiście gdyby niezastąpiony w swej materii Jacek Marek Siwko, to bym nie miała tak przyjemnie urozmaiconej godziny podczas obróbki zdjęć. Choć zawsze, gdy słucham podcastów, to moja praca jest jakby mniej efektywna, bo ciągle przeszukuję google sprawdzając miejsca, osoby itp. o których wspominacie w rozmowach :) Dzięki <3
Odpowiedz
28 kwietnia 2017
To jest mega podcast i dla mnie najlepszy przekaz do tej pory...
Odpowiedz
28 kwietnia 2017
Cóż.. płakałam jak słuchałam. Jak ktoś trafnie ujął - terapia. Mega przesłanie. O tym wywiadzie dyskutowałam dziś z mężem. Dziękuję, mam nadzieję poznać Cię kiedyś kiedyś osobiście.
Odpowiedz
    25 maja 2017
    Zatem do zobaczenia!
    Odpowiedz
    25 maja 2017
    Oby!
    Odpowiedz
6 maja 2017
Przy okazji obróbki nadrabiam zaległości. Ten podcast totalnie mnie urzekł. Fantastyczna, inspirująca rozmowa. Dzięki :)
Odpowiedz
    25 maja 2017
    Miło czytać!
    Odpowiedz
19 maja 2017
Ja od wczoraj nadrabiam podcastowe zaległości i wszystkie są świetne, naprawdę bardzo inspirujące, z każdej rozmowy można zaczerpnąć coś dla siebie, a ten podcast już w ogóle taki wyjątkowy, inny z bardzo wrażliwym podejściem :) Mega! :)
Odpowiedz
    25 maja 2017
    Dziękuję Aniu!
    Odpowiedz
19 maja 2017
Najbliższa mojemu sercu rozmowa. Dzięki Grzegorz za podzielenie się wrażliwością i za wiele wartościowych i inspirujących słów! :-) Myślę, że w tych czasach, kiedy tak jak mówiłeś stajemy się trochę "towarem" i żyjemy ciągle online, ważne jest, żeby nauczyć się balansu. By umieć przeżywać swoje życie tu i teraz i cieszyć się z tego, co nas spotyka, bez ciśnienia, że muszę wrzucić coś do sieci, żeby zaistnieć. Siebie możemy odnaleźć tylko poprzez realny kontakt z drugą osobą, poprzez szczerość, autentyczność i zwyczajną dobroć, a to daje najwięcej trwałego szczęścia. I jakoś wierzę, że jeśli będziemy fotografować przez taki właśnie pryzmat i filtr swojej wrażliwości, będzie to zawsze widoczne na naszych zdjęciach i inni będą w stanie to dostrzec. Przypomniał mi się jeszcze pewien fragment, kiedy mówiłeś o docenieniu tego co mamy i gdzie się znajdujemy. "Czujesz, że ci ciasno. Marzysz o ucieczce. Wystrzegaj się jednak miraży. Nie biegnij, by uciec, nie uciekaj od siebie; raczej drąż to ciasne miejsce, które zostało ci dane: znajdziesz tu Boga i wszystko. Bóg nie unosi się na twoim horyzoncie, ale śpi w twej głębi. Próżność biegnie, a miłość drąży. Jeśli uciekasz od siebie, twoje więzienie biec będzie za tobą i na wietrze towarzyszącym twojemu biegowi będzie się stawało coraz ciaśniejsze. Jeśli zagłębisz się w sobie, rozszerzy się ono w raj". Drążmy więc! ;-) Pozdrawiam ciepło
Odpowiedz
    19 maja 2017
    Kasia ❤ Piękne i pełne słowa mojego podejścia. W dobie marketingu, który zaczął być pierwszoplanowy u większości fotografów (każdego rodzaju), boli mnie brak prawdziwego ja i prawdziwej fotografii. Pewna enigmatycznosc i po prostu prawdziwe przeżywanie życia jest piękne. Nie dajmy się zwariować marketingowi.
    Odpowiedz
    25 maja 2017
    Miło, że się podzieliłaś swoimi przemyśleniami :)
    Odpowiedz
22 maja 2017
Nadrabiam wszystkie podcasty od początku i nie ukrywam, że póki co najlepszy dla mnie "odcinek" jest właśnie ten. Bardzo ciekawe przemyślenia i podoba mi się taka "filozoficzność" tej rozmowy. REWELACJA! PS. a tak z ciekawości bo mnie to strasznie nurtuje - o jakiej piosence mówiliście przy "świecących prostokątach? ;)
Odpowiedz
    23 maja 2017
    Zapewne Taco "Świecące prostokąty" - ale zgaduję, bo dopiero nadrabiam ten podcast właśnie w tym momencie ;)
    Odpowiedz
    24 maja 2017
    Wojciech Puchajda chodzi o Taco https://www.youtube.com/watch?v=jbpcdkVasJw
    Odpowiedz
25 maja 2017
dzięki za miłe słowa!
Odpowiedz
29 czerwca 2017
Zostawiłem sobie ten podcast na bardzo lazy day - aby nie przeoczyć ważnych słów w zdaniach, Trafiasz w sedno egzystencji fotografa. Zdradzamy samych siebie robiąc marketing, reklamę według obecnych trendów. Sami wpadamy w wir nieszczerych zachowań, działań w zamian za korzyści, które nie do końca są dla nas najważniejsze, choć błędnie chcemy w to wierzyć. Brakuje nam chyba czasu na oddychanie powietrzem, ludźmi, którzy nas otaczają. Wygrają Ci, o których się nie dowiemy - bo ich szczęście jest offline...
Odpowiedz
11 sierpnia 2017
Jeden z najlepszych podcastow do tej pory. super.
Odpowiedz
12 sierpnia 2017
jakos zawsze cienki w marketingach bylem i meczace jeszcze bardziej by dla mnie bylo w kolko zdobywac nowych klientow... zawsze sprzedawalem siebie bedac naturalnym do granic. to tak jak przedstawiciel handlowy, ktory musi zdobywac wciąż nowe rynki, bo produkt jest kiepski lub przeciętny. potwornie meczace i do wypalenia w 3-4 lata. Zwlaszcza, że sami musimy ogarnąć strone obowiazkow właściwych czyli "pracy fizycznej" i do tego dzialania marletingowe i do tego na sile proby bycia "fajnym". u mnie strona sprzed 10 lat, a ostatnia aktualizacja- dorzucenie kilku zdjec chyba w 2011... jak wiec sie utrzymalem na rynku tyle czasu z 40+ slubami rocznie i gdyny nie wypalenie i przebranzowienie robilbym tego dalej tyle..? Polecenia i tylko polecenia. nie musze być "fajny" na fb, insta czy innym snapie ( nawet nie wiem co to ? ). Robilem robote z sercem i zyczylem sobie za to serdeczna zaplate. Z natury leniwy jestem wiec nie wyobrazam sobie jak bardzo meczace byloby zdobywanie w kolko i bycie na czasie w marketingu ( czynionym do tego "własnoręcznie " ). dzialajmy wiec jak najlepiej jak potrafimy, obierzmy swoj kierunek nie sugerujac sie zbytnio modami i sprzedawajmy siebie, ale juz podczas pracy z klientami, a nie przed, by ich zdobyć. Zaznaczam, ze to moje indywidualne podejscie i zaznaczam ze ze strony www przez 7 ostatnich lat sprzedalem moze 2-3 pakiety :P cala reszta to odcinanie kuponow po poprzednich klientach. Podobnie jest teraz w innej juz choc podobnej dzialalnosci ;)
Odpowiedz
12 sierpnia 2017
Nikt nie wspomina o jednej, bardzo ważnej kwestii. Naszymi klientami są ludzie młodzi, my coraz starsi. Gro fotografów na siłę więc chce mówić ich językiem i być tacy jak oni, nawet z wyglądu ;) Czasem to komiczne, ale może i działa. Ja uważam, że dobre zdjęcia się sprzedadzą, nawet gdy będziemy sobą.
Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Chyba ja mowilem o tej roznicy wieku, ktora jest coraz wieksza z roku na rok :)
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    To nie zauważyłem :) spoko
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Przemysław Markowski świetnie to ująłeś, trochę za delikatnie moim zdaniem ;) Jacek Marek Siwko Brawa ode mnie za treść pierwszego wpisu w tym wątku.
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    to ja jakis inny jestem :P nie mam spiny na siłę być "wiecznie młodym" a i tak dogaduję się z 99% młodych jakbym był w ich wieku. Nie próbuję też na siłę mówić językiem, którego mody co rok są inne. Czasem coś się przypnie, lecz to pewnie z uwagi na fakt iż mam dzieci w wiekach różnych ;). Próbowanie na siłę dostosować są jak to Przemek napisał komiczne i mogą wręcz przeciwnie działać. Myślę wręcz, że delikatne pokazanie swojej asertywności ( oczywiście tylko jeśli jest taka potrzeba ) dobrze działą na przyszłą współpracę. Najgorzej być dupowlazem.
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    A dzieci starsze od klientów to co wtedy :)
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    mam i starsze i młodsze i zara będzie najmłodsze ;)
    Odpowiedz
13 sierpnia 2017
Żyjemy w erze relacji więc nasi potencjalni klienci coraz bardziej zwracają uwagę z kim przyjdzie im pracować, jakość schodzi na dalszy plan bo dziś każde medium takowe oddaje, pokazanie czym zajmujemy się poza ślubami daje pozytywne relacje i wrażenia co widzę u siebie na profilu fb i insta. Fotograf również ma rodzinę, inne pasje i zajęcia więc czemu tego nie pokazywać? Nie mówię tu o wspomnianej przez Ciebie Jacku pizzy ;-)
Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    fajny fotograf jest fajniejszy niż fajne zdjęcia ;) dużo prawdy w tym co piszesz.
    Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    Robert coś w tym jest, dziś każdy jest w stanie zrobić dobre zdjęcia
    Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    nie do konca, choć jeśli ma podobne pf i ma wybór między gburem, albo nawet przeciętnym, to wiadomix, że wybierze tego z którym ma więcej wspólnego, czy też łatwiej łapie kontakt. Co więcej, często młodi mówili, że wybierali spośród 150 fotografów i zostało dwóch i z tych dwóch wybrali nas, bo na spotkaniu opowiadałem i tłumaczyłem emocjonalni, z pasją, radością itd. Podobno widać było, że to kocham... a ja kochałem tylko piniondze, które płacili :P
    Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    Ale mamona nie zaciemniła Ci właściwej, skutecznej drogi do pieniędzy, więc chyba trochę lubisz to co robisz :) Tak poważniej to częściej słyszę, a słuch mam wyśmienity rozmowy wśród gości weselnych o fotografach, kamerzystach z okolicy w których pada fajny fotograf, a nie dobry.
    Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    zawsze w życiu ( oprócz kilku wakacji na budowie w Niemczech gdy jeszcze studentem byłem i za dniówkę w RFN można było miło miesiąc wakacji spokojnie spędzić ;) ) robiłem tylko to co lubię :). Jestem jednak przepadlisty ( pod każdym względem ) i brałem zlecenia ponad fizyczne możliwości. Teraz odcinam ostatnie śluby do konca fotograficznej kariery i póki co mam w planach kilka rodzinnych fajnych sesji i nie mogę wziąć aparatu do ręki bo parzy :P.
    Odpowiedz
    13 sierpnia 2017
    przefotografowanie się to nazywa, te parzenie aparatu :)
    Odpowiedz
13 sierpnia 2017
No dokładnie. Praktycznie wszyscy robimy dobre zdjęcia tylko niektóre podobają się tym, a inne tamtym :) Ludzie jak najbardziej zwracają uwagę kogo "zapraszają" na swój ważny dzień i jeszcze za to muszą zapłacić :)
Odpowiedz
14 sierpnia 2017
Taka refleksja po przeglądaniu FB . Co to się wyrabia to tu to tam na tablicach fotgrafów DJów i innych drinkmanów foty, bo nie zdjęcia zvparami młodymi dominują. Jakość żadna, pozy żadne, ot klepnięte chyba nogą i szybko zawieszone na tablicy swojej. Czy to już jak fotografm ma nie wyjściową twarz, czy jest chudy, albo gruby to nie chce w takie foty wchodzidzić to ślub będzie marketingowo nieważny, a przyszłośc fotografa na rynku wręcz nieprzewidywalna, Może powinienem łapać kazda PM do tańca i wtedy fota z komórki, taki rodzinny wymiar zdjęcie będzie miało.
Odpowiedz
18 sierpnia 2017
Dokopałam się dziś do tego podcastu sprzed miesięcy i pomimo tego, że każdy odcinek sporo mnie uczy i powoduje jakieś przemyślenia, to tutaj nastąpiło coś niesamowitego, wyniosłam bardzo dużo mądrości, dzięki!
Odpowiedz
18 sierpnia 2017
Dopiero teraz odsłuchałem ten podcast - moim zdaniem chyba najlepszy odcinek. Super podejście do życia ma "Światłołap".
Odpowiedz
30 sierpnia 2017
słucham jeszcze raz, jeden z najlepszych odcinków i mnóstwo mądrych słów, m.in. to o butach, że dla wielu zdjęcie butów jest ważniejsze niż zdjęcie grupowe z babcią...daje do myślenia;) Grzegorz Kowalewski świetny wywiad :)
Odpowiedz
30 sierpnia 2017
Niestety dla wielu ludzi cholernie ważne, a jak wezmą drogą firmę do wykonania dekoracji to robi się jeszcze ważniejsze. Ostatnim czasem dostałem maila od PM z wytycznymi i chyba z 30 punktami jakie detale mają być sfotografowane :) Na szczęście takich ludzi mały odesetk. Większość woli zdjęcia ludzie ze swoich ślubów, a nie drewnianych pieńków z dekoracji czy butelek z drogą wódka :D
Odpowiedz
31 sierpnia 2017
Pierwszy raz coś poruszyło mnie, żeby w czeluściach internetu wyrazić swoją opinię. Grzegorzu, powiem bardzo prosto - strzeliłeś w dziesiątkę we wszystko to, co aktualnie siedzi w mojej głowie. W branży jestem 12 lat i całego mojego doświadczenia, życiowego i zawodowego wnioskuję dokładnie to co powiedziałeś. Mimo, iż nie mam dzieci postrzegam swoje osobiste życie jako coś ważnego, na co powinnam poświęcać czas, zamiast klikać po fb, insta i wszystkich tych miejscach, które tak naprawdę są dla nas dobre. Od 12 lat mam klientów w 90 procentach z polecenia i ubolewam nad tym, że w dzisiejszym świecie każdy próbuje sprzedać wyobrażenie siebie, a nie swoje prawdziwe ja, a co za tym idzie część swojego własnego życia. Ja od lat sprzedaję tylko swoją fotografię i nie potrafię przejść przez drzwi, które prowadzą do wpuszczania ludzi w swoje prywatne a czasem bardzo intymne sprawy. Czasem zastanawiam się do czego to wszystko prowadzi, czy za parę lat nikt już nie będzie ze sobą rozmawiać, spotykać się na kawce. Być może w moim wieku nie powinnam mówić jak stara baba, ale osobiście najczęściej w mojej pracy pozyskuje klientów, którzy potem stają się przyjaciółmi, nie w internecie, nie na insta czy fb, tylko właśnie na spotkaniach life, gdziekolwiek by one nie były. Zgodzę się z Margo, że gdyby nie internet i grupy, caffe czy podobne temu twory, nie poznalibyśmy się wszyscy. Jestem przekonana jednak, że czas który spędzony jest na dyskusjach na grupach można by poświęcić na kawe w realnym świecie. Być może niebawem wypadnę z rynku przez to, że nie uzewnętrzniam się na forum wirtualnym, ale moje realne życie jest dla mnie ważniejsze niż bycie trendy i na fali znajomości internetowych. Grzegorz życzę powodzenia i wytrwałości w twoich przekonaniach. A Tobie Jacku, kolejnych tak dobrych gości.
Odpowiedz
21 marca 2018
Zdecydowanie nasz ulubiony podcast! <3
Odpowiedz