Trzecia edycja alternatywnych targów ślubnych Silesia Wedding Day w Katowicach (9 kwietnia 2017 w Fabryce Porcelany) była doskonałym pretekstem do nagrania rozmowy z organizatorkami tej imprezy: Katarzyna Pyrchała (fotograf ślubny) i Gabriela Nikiel (konsultant ślubny z BeMyWife).

Silesia Wedding Day w Sieci:
www: silesiaweddingday.pl
fb: facebook.com/silesiaweddingday
insta: instagram.com/silesiaweddingday

Katarzyna Pyrchała:
www: katarzynapyrchala.com
fb: facebook.com/katarzynapyrchalafotografia
insta: instagram.com/katarzynapyrchalafotografia

Gabriela Nikiel:
www: bemywife.pl
fb: facebook.com/bemywife.konsultant.slubny
insta: instagram.com/_bemywife_

Rozmowę prowadzi Kasia Siwko. Jej blog Sweet Wedding, jest jednym z patronów tej imprezy.

fb: facebook.com/sweetweddingpl
insta: instagram.com/sweetwedding.pl

ps. Słuchajcie uważnie do końca rozmowy bo będzie tam mowa o spotkaniu branżowym, które odbędzie się dzień przed targami, będzie to fajna okazja dla firm, które nie zdążyły się wystawić na targach Silesia, a które chciałby zrobić networking, nawiązać współpracę z innymi firmami z branży ślubnej.

Zapis rozmowy:

#15 SILESIA WEDDING DAY

Wstęp

Cześć, z tej strony Jacek Siwko. Witam Was w kolejnym odcinku Niezłych Aparatów – podcastu dla wszystkich, których interesuje temat fotografii ślubnej, ale nie tylko. Myślę, że przy okazji dzisiejszego tematu warto wprowadzić nową kategorię dla słuchaczy, czyli dla ludzi, których interesuje szeroko pojęta branża ślubna, ale też prowadzenie biznesu, bo rozmówcami dzisiejszego odcinka naprawdę warto się zainspirować.

Jeżeli słyszycie jakiś szum, to być może za oknem jeżdżące auta dają o sobie znać, gdyż po raz pierwszy nagrywam wstęp do podcastu z dala od mojej mazurskiej głuszy. Przyjechaliśmy do Poznania niedawno z okazji trzeciej edycji Niezłych Aparatów, które będziemy prowadzić w najbliższą sobotę. Ale także jestem tutaj z takiej okazji, że biorę udział w alternatywnych targach folwarku Wąsowo, które nazywają się Back to Nature. Jeżeli ktoś w najbliższą niedzielę, 2 kwietnia ma wolne to zapraszam – chętnie się spotkam z Wami na moim stanowisku. A dzisiejszą rozmowę o alternatywnych targach ślubnych Silesia, które odbędą się w Katowicach 9 kwietnia w Fabryce Porcelany poprowadzi Kasia Siwko, czyli moja żona, której blog Sweet Wedding jest jednym z patronów tej imprezy.

Powiem Wam osobistą wstawkę, że będzie to trzecia edycja alternatywnych targów ślubnych czy industrialnych targów ślubnych Silesia, jak to organizatorzy określają. Byłem na drugiej edycji i jestem naprawdę pod dużym wrażeniem profesjonalizmu, z jakim została zorganizowana ta impreza a także zasięgu z którym się spotkała – mam tu na myśli ilość odwiedzających.

Słuchajcie też uważnie do końca rozmowy, bo będzie tam mowa o spotkaniu branżowym, które odbędzie się dzień przed targami. Będzie to fajna okazja dla firm, które nie zdążyły się jeszcze wystawić, bo przegapiły ogłoszeniach na temat tych targów. Myślę, że to jest taka dobra okazja, żeby zrobić networking, nawiązać współpracę z innymi firmami z branży ślubnej.

To tyle, już bez zbędnego przynudzania. Zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z dziewczynami – Silesia Wedding Day.

Jeszcze na sam koniec… Zapomniałem przedstawić dziewczyny! Silesia Wedding Day to taka nazwa, ale za tą marką stoją dziewczyny Garbriela Nikiel i Katarzyna Pyrchała.

Rozmowa

Kasia Siwko: Cześć dziewczyny!

Kasia Torchała: Hej!

Gabrysia Nikiel: Cześć Kasiu.

Bardzo mi miło, że się ze mną spotkałyście. Zaczynamy! Alternatywne targi ślubne na Śląsku – Silesia Wedding Day III. Powiedzcie skąd pomysł na te targi? Kto je organizuje? Przedstawcie się dziewczyny. Nie jesteście organizatorkami targów tak na co dzień, chociaż ostatnio sporo tego u was można znaleźć w portfolio. Powiedzcie trochę o początku, o idei tych targów.

Kasia: Ja jestem Kasia. Na co dzień fotografuję, ale same targi wyszły z potrzeby tego, że organizuję swój ślub i chciałam bardzo znaleźć jakiś fajnych podwykonawców. Chodząc na te masowe targi ślubne naprawdę mieliśmy dosyć z moim narzeczonym i to było mega-ciężkie, jeżeli chodzi o samą formułę, o przytłaczającą ilość ulotek, które wszyscy na siłę wciskali odwiedzającym. A przy okazji myśląc o tym dość intensywnie miałam taki sen i przyśniło mi się, żeby zorganizować targi w Rybniku, w opuszczonej kopalni.

Czyli zaczęło się tak naprawdę od proroczego snu?

Kasia: Tak. Obudziłam się, zadzwoniłam do Rybnika do opuszczonej kopalni Ignacy, żeby zapytać czy mogę zorganizować tam targi. I żeby było ciekawiej, tam bez problemu udało się zorganizować targi chyba w trzy czy cztery tygodni. Przyszło na te targi dwieście osób i na tych targach poznałam Gabrysię, która teraz przeniosła te targi do Katowic, do Fabryki Porcelany i tam sobie teraz działamy.

To było właśnie moje kolejne pytanie – czyli Gabrysiu, jak ty dołączyłaś do Kasi zespołu targowego?

Gabrysia: Dokładnie. To był w ogóle czysty przypadek. Zaczęło się od tego, że Kasia poszukiwała wystawców na pierwszą edycję i znalazła mojego Instagrama. Napisała tam komentarz. Oczywiście zapraszała mnie wtedy na targi. A że ja jestem człowiekiem, który średnio ogarnia social media to zobaczyłam te wpisy dopiero po miesiącu. Gdy go zobaczyłam, od razu byłam bardzo podekscytowana, że ktoś mnie zaprasza na forum na targi, więc napisałam maila do Kasi. A że Kasia ma w zwyczaju nie odpisywać na maile, tylko po prostu dzwonić, no to zadzwoniła do mnie i rozmawiałyśmy naprawdę, nie kłamię ci teraz Kasiu, z czterdzieści pięć minut, godzinę…

Wierzę! Znam Kasię, rozmawiałam z nią już przez telefon, tak że…

Gabrysia: Dokładnie. Na temat organizacji tych targów, jakie będą wystawy, jak to ma wyglądać, na czym to ma polegać, czym mamy się wyróżniać. O całej idei tych targów. Głównie też chciała mnie zaprosić na sesję, która miała promować te targi. Sesję w Rybniku w starej kopalni. No i idąc za ciosem powiedziałam, że zgadzam się, że biorę stoisko, będę wystawcą, jak najbardziej będę promować to wydarzenie i dodatkowo pomogę jej zorganizować sesję, która miała właśnie promować to wydarzenie. No i po organizacji całej sesji, po targach, stwierdziłyśmy wspólnie, że świetnie nam się współpracowało.

Kasia: Bardzo.

Gabrysia: I że druga edycja będzie z większą pompą, że będzie więcej wystawców, więcej odwiedzających, ponieważ wtedy miałyśmy mniejszą powierzchnię wystawienniczą, więc nie mogłyśmy, że tak powiem, zaszaleć, jeśli chodzi o ilość wystawców. Dlatego wybrałyśmy, w sumie z czystego przypadku, Fabrykę Porcelany w Katowicach. Docelowo każda impreza miała być w innym mieście na Śląsku i w innym miejscu. Ale ta fabryka tak nam przypasowała…

Kasia: Ona jest urokliwa bardzo.

Gabrysia: Tak, przypadła nam do gustu i oczywiście wystawcom oraz odwiedzającym, że stwierdziłyśmy, że już tam zostajemy. No i kolejna edycja, już trzecia, również tam jest.

A jakbyśmy się jeszcze tak cofnęły, to jak przebiegał ten proces? Na pierwszej edycji było dwustu odwiedzających…

Dziewczyny: Tak.

I ilu wystawców?

Gabrysia: Oj, to jest ciężkie pytanie. Nie wiem, nie pamiętam ilu było.

Kasia: Piętnastu?

Gabrysia: Piętnastu może.

Ok, na drugiej edycji było ponad tysiąc trzysta, około tysiąc pięćset odwiedzających.

Gabrysia: Tak

I ilu wystawców?

Dziewczyny: Pięćdziesięciu pięciu.

Dobra. A na trzeciej ilu planujecie wystawców?

Gabrysia: Wczoraj sprawdzałyśmy – pięćdziesięciu siedmiu z food truckami, więc i wystawcy na zewnątrz i w środku, tak można by to ująć. Więc pięćdziesięciu siedmiu, bo niestety nie jesteśmy w stanie pomieścić większej ilości wystawców i tutaj troszeczkę nas to boli, ale też z drugiej strony pytanie, czy jakby było stu wystawców, czy te targi byłyby dalej alternatywne, tak?

Ten temat jeszcze poruszymy dziś, ale zatrzymam się jeszcze… bo ja bardzo lubię jeść i wspomniałaś o food truckach, czyli kto nas słucha i będzie planował odwiedzić Silesia Wedding Day trzecią edycję, będzie też mógł coś zjeść, tak?

Kasia: Tak, ale akurat tym razem postawiliśmy bardziej na cocktail trucki, czyli z alkoholem i mamy też takiego małego trucka z kawą. Ale przy Fabryce działa bistro Prodiż, które w dniu targów będzie otwarte i będzie mogło serwować dobre jedzonko. A dodatkowo mamy właśnie food trucki z alkoholem i z kawą, które będą otaczały naszą strefę chill out, która będzie przed naszym głównym wejściem do Fabryki.

Gabrysia: Oby się udało, o ile nie będzie padało…

No pogoda na drugiej nie dopisała.

Kasia: Ale zawsze mamy alternatywę i jeżeli będzie padało to strefa chill out znowu będzie na antresoli, więc nie ma problemu, jeżeli o to chodzi.

Grunt, że jest alternatywa, bo to w końcu alternatywne targi. To zapowiada się dobra zabawa. Będzie jedzenie, będzie się czego napić. A jakich odwiedzających spodziewacie się gościć w Fabryce Porcelany tym razem i czym ta trzecia edycja może przyciągnąć przyszłe pary młode?

Gabrysia: Wydaje nam się, że wiele się nie zmieni, jeśli chodzi o odwiedzających. Na pewno to będą pary młode, bo głównie kierujemy to do par młodych, ale w ostatniej edycji było dużo rodzin i osób, które żyją sobie w związku, ale nie mają tego…

Kasia: formalnego papierka ślubnego…

My z Jackiem zawsze mówimy, że to są pary młode, już nie takie młode.

Gabrysia: No dokładnie. Które przyszły z ciekawości i tak, jak my popierają takie wesela, która po prostu są naturalne, odchodzą od tego, co było kiedyś, czyli nie lubują się w rzeczach typu jakieś, nie wiem – nie chcę tego nazywać, ponieważ będzie później problem – ale które są bezbezowe.

Kasia: Które są bezbezowe.

Gabrysia: Dokładnie, tak to najładniej Marysia ujmuje – są bezbezowe i ciężko było im się, że tak powiem, przełamać, znaleźć takie miejsce, aby takie wesele zorganizować. No i dzięki nie tylko naszym targom, ale też innym targom alternatywnym, takie miejsca odnajdują, takich wystawców, podwykonawców odnajdują i coraz bardziej przekonują się do tego, że mogą zorganizować swoje wesele. W Polsce już z tego katalogu zachodniego, czyli zdjęcia, które z zachodu nas inspirują mogą nas inspirować, ale dodatkowo te wszystkie rzeczy możemy już zrealizować w Polsce i głownie o to chodzi i myślę, że to ich przekonuje do takich targów.

Ok, wiadomo, że pary młode, czy już nie takie młode, zawsze mają mały kłopot przy organizacji, bo firm do wyboru jest wiele. To wiemy, będąc w branży. A powiedzcie, czy wam trudno było zorganizować ten event? Jak w ogóle coś takiego się organizuje? Jest to dość niecodzienne przedsięwzięcie. A wiem, że już Kasia, czy nawet wy obie, świadczycie w tym temacie pewne usługi doradcze. Może to jakaś nowa specjalizacja? Może powiedzcie trochę od tej technicznej strony. Nie przerosło was to na pewno, bo to już trzecia edycja, ale czy to jest taki bardzo obciążający głowę kawałek pracy?

Kasia: Na pewno powiem ci Kasiu, że po pierwszej edycji i w ogóle organizując pierwszą edycję nie miałam zielonego pojęcia, jak to zrobić. Nie było też kogo zapytać o jakąkolwiek pomoc, więc wszystkie rzeczy, które pozwalają nam organizować targi z edycji na edycję są naszymi, jakby to nazwać…

Odkryciami?

Kasia: Tak. Że po prostu na własnych błędach się uczymy. Teraz już mamy większą wiedzę. Wiemy, co jest ważne. Pamiętamy na przykład o kwestiach ubezpieczeń, o kwestii ochrony, o ważnej kwestii typu pan od windy, który będzie pomagał wystawcom jeździć windą.

Gabrysia: Tak, wszystkie kwestie organizacyjne to jest zbiór naszych doświadczeń – i tych przykrych i tych, które były naprawdę dobrze zorganizowane, ale można było je troszeczkę jeszcze podreperować. To jest kwestia tak, jak mówimy, z edycji na edycję staramy się, żeby te targi były lepsze, bardziej dopracowane, ale wszystko, co wiemy, wiemy z własnego doświadczenia i z tego, że pewnych rzeczy się nie robi. Tak jak Kasia powiedziała, po prostu uczymy się na własnych błędach. Właśnie śmiałyśmy się z Kasią – ja niestety tego nie doświadczyłam, głównie dlatego, że to Kasia jest taką twarzą naszych targów. Jeszcze nikt mi się nie zapytał, jak się organizuje targi. Raczej pytają się Kasi. Nie wiem, czy też się mnie nie boją, ponieważ ja jestem osobą, która często żartuje, ale nie wszyscy rozumieją moje żarty i mogliby się przerazić, bo śmiałyśmy się ostatnio z Kasią – “Kasia, następnym razem, jak się zapytają, jak się organizuje targi, to powiedz im, żeby do mnie zadzwonili albo powiedz im, że udzielasz porady za 150 zł za godzinę, jeśli chodzi o konsultację i ciekawe, co ci powiedzą”. No i śmiałyśmy się z tego, ale pewnie by się obrazili na nas. To jest tak jakby wiedza zdobyta. Tak jak Kasia mówiła.

Właśnie tak. Dlatego zapytałam, czy to jest jakaś nowa specjalizacja, o której myślałyście? Ty Gabrysiu, jako Be My Wife jesteś konsultantką ślubną, więc masz doświadczenie w organizowaniu ślubów. Teraz macie nową wiedzę, pulę doświadczenia w organizowaniu dużych eventów, to może właśnie to jest coś, w czym chcecie świadczyć usługi. Ja, proszę bardzo, mogę pomóc w promocji.

Gabrysia: Ja dlatego się śmiałam z Kasią, bo organizacja tych targów jest bardzo podobna do organizacji wesela. I jeżeli pary przychodzą do mnie na konsultację, a nie chcą organizować ze mną wesela, to taką konsultację im oferuję i ona jest odpłatna. I śmiałam się z Kasią, że po prostu to są takie korki korki z organizacji targów ślubnych, za które powinna pobierać pieniądze. Ale śmiałyśmy się z tego, bo oczywiście wszyscy organizatorzy targów są naszymi znajomymi.

Kasia: Tak i też nam zależy na tym, aby mieć z nimi dobry kontakt.

Gabrysia: Tak i wspierać siebie wzajemnie.

Kasia; Ciężko teraz ugryźć ten temat. Chyba że jakaś firma zewnętrzna by to organizowała, ale z kolei firma zewnętrzna nie potrzebuje żadnej rady, więc…

Słuchajcie, nie musimy tu słodzić, ja tu zachęcam wszystkie Niezłe Aparatki i wszystkich Niezłych Aparatów na konsultacje z organizacji tego typu eventów, bardzo oficjalnie.

Gabrysia: My również zachęcamy.

Kasia: Potem ci damy znać, ile osób się zapisało.

Gabrysia: Ewentualnie możemy zmienić cennik. To jest do negocjacji.

Ale słuchajcie, ja domyślam się, że to nie jest łatwa sprawa, bo raz, że jest wiele rzeczy organizacyjnych. Dwa, że pewnie jakiejś tam papierkowej roboty sporo, jakieś kwestie, o których taki zwykły śmiertelnik, jak ja, nawet by nie pomyślał, typu pan od windy albo ochrona. A jak to jest, jeśli chodzi o wystawców? Czy to jest trudne? Powiedzcie trochę na jakich wystawców stawiacie na tych swoich targach i w ogóle jak przebiega selekcja. Czy trudno jest na przykład komuś odmówić? Bo skoro pięćdziesięciu siedmiu wystawców będzie na trzeciej edycji, a w branży mamy, nie wiem, milion osób, to nie uderzacie głową w mur czasem? I nie zastanawiacie się czy nie chciałybyście powiększyć tej ilości, zrobić na Śląsku takie naprawdę, wow, wielkie targi ślubne w tym waszym klimacie?

Dużo pytań naraz. To od początku. Jak przebiega selekcja – czy trudno jest odmówić?

Gabrysia: Najgorsze jest to, że z edycji na edycję… Znaczy się to nie jest najgorsze, bo zgłasza się coraz więcej wystawców, ale dla nas jest to najgorsze, że my musimy wybrać tych pięćdziesięciu siedmiu w tej edycji, bo więcej już niestety nie damy rady pomieścić i to jest taki nasz maks. Pięćdziesięciu siedmiu wystawców z grona wszystkich, którzy wypełnili formularz.

Kasia: I tych, których zaprosiliśmy na targi mailowo zanim otwarliśmy zgłoszenia.

Gabrysia: No i tutaj jest kwestia taka, że musimy brać pod uwagę, że są pewne oczekiwania od par młodych, czyli od osób odwiedzających. Są pewne oczekiwania od, nie bójmy się tego nazwać, od portali ślubnych, od blogerów, którzy wymagają od nas z edycji na edycję nowości, jakiś rzeczy, które miałyby znowu przyciągać i jeszcze więcej miałoby osób przyjść

Kasia: Albo czegoś, co nie pojawia się na innych alternatywnych targach.

Gabrysia: Tak, czyli musimy to ściągnąć z kosmosu. Czasem się nawet nie da. Ale musimy ich zadowolić wszystkich. I żeby móc zadowolić wystawców, odwiedzających i tę sferę portali ślubnych, blogerów, nazwijmy to też – mediów, bo magazyny branżowe też do nas piszą… Musimy to jakoś wypośrodkować. I to jest ciężki kawałek chleba.

A nie miałyście takiego momentu, że myślałyście sobie “kurczę, tyle osób się zgłasza”… Nie wiem, ile osób się zgłosiło, ale zakładam, że wiele. I czy nie myślałyście sobie “może jednak zrobiłybyśmy z tego coś dwa razy takiego albo trzy razy takiego”. Te targi ślubne masowe, które swego czasu były bardzo popularne, cieszyły się popularnością – może teraz czas na takie większe fajne targi?

Kasia: Nas bardzo wstrzymuje też powierzchnia fabryki, którą my możemy wynajmować, ze względu na to, że fabryka jest cały czas jeszcze w remoncie i bardzo dużo sal, które mogłyby być w przyszłości dostępne dla nas pod wynajem, są jeszcze niewykończone. Nie mają na przykład okien, jest w nich bardzo zimno, nie są przystosowane pod to, żeby umieścić tam wystawców i zaprosić odwiedzających. Więc na razie skupiamy się na tym, co mamy i możemy zaoferować. A trochę też boimy się tego, że jeżeli będzie ich za dużo, to czy będzie można powiedzieć, że one były takie fajne, miłe i kameralne, tak? Taka miała być nasza idea od samego początku, że one mają być miejscem spotkań, żeby te pary i odwiedzający i czasem też w ogóle ludzie z branży – bo też bardzo dużo osób przychodzi po prostu pogadać, poznać wystawców, nawiązać nowe znajomości czy wymienić się po prostu wizytówką. Czy wtedy nie będzie tego za dużo, nie?

Gabrysia: Druga sprawa jest taka, czy – ja przynajmniej, jako osoba prywatna idąc na targi, gdy wiem, że na przykład jest stu czy stu pięćdziesięciu wystawców – ja wiem, że nie zapamiętam po pięćdziesięciu stoiskach kolejnych pięćdziesięciu i jeszcze mam kolejnych pięćdziesięciu w zanadrzu do obejrzenia oferty, do porozmawiania z nimi, do zapoznania się. A nie ukrywajmy, jest to niedziela, czyli czas odpoczynku. Wszystkie targi praktycznie są w weekendy. Wątpię w to, żeby odwiedzający, czyli nasze pary młode przyswoiły tę wiedzę ofertową i te wszystkie rozmowy z wystawcami, jeżeli byłoby ich stu pięćdziesięciu. I druga sprawa, czy oni nie byliby już zmęczeni, przytłoczeni. Ja też wiem z doświadczenia, że im więcej się podwykonawców przedstawia z danej branży parze młodej, tym ona jest bardziej zdezorientowana i zabłąkana, nie wiem co ma zrobić i nie wie, co ma wybrać, nie wie, jaką podjąć decyzję. I ta decyzja niestety się przedłuża, przedłuża, przedłuża… gdzie w organizacji wesela trzeba niestety niektóre decyzje podejmować według harmonogramu, bo nagli nas czas. Więc ja nie wiem, czy to byłby też dobry pomysł, żeby wystawców było trzy czy nawet dwa razy tyle, co teraz.

Czyli po pierwsze: nie przytłaczać.

Dziewczyny: Dokładnie.

Myślicie w takim razie, że era masowych targów ślubnych już minęła czy one już wypadną?

Kasia: Masowe targi na pewno będą, zawsze znajdą się klienci. Tak jak mówimy, to jest wszystko zależne od pary. Są pary, które chcą zrobić coś inaczej, a są takie pary, które wolą coś robić tak, jak robiłeś to pięć czy dziesięć lat temu i my to szanujemy. Naprawdę, nie oceniamy tego.

Gabrysia: O gustach się nie dyskutuje.

Kasia: Dokładnie i każdy dla siebie coś znajdzie. Branża jest tak duża, że nie ma po prostu z tym problemu.

Gabrysia: Myślę, że i nasze targi i targi masowe są dla każdego, tylko jest to rzecz gustu i podjęcia decyzji, czy bardziej podobają mi się wystawcy, którzy wystawiają się na takich targach czy na takich. To tyle. Ale klient znajdzie się na wszystkich.

Pewnie, też tak myślę. Słuchajcie, normalnie jako blogerka zapytałabym was, jak w trzech zdaniach przekonać przyszłą pannę młodą, że musi być na tych waszych targach. W związku z tym, że tego podcastu słuchają w największej mierze fotografowie, ale też trochę innych osób z branży, to zapytam was tak trochę przewrotnie: jak przekonać fotografów ślubnych i inne osoby z branży, że warto wystawiać się na targach ślubnych i tego typu eventach branżowych? To jest może dziwne pytanie, ale znam sporo fotografów, którzy w ogóle nie chcą albo pytają nas, czy warto, czy to jest fajne i mówią, że nie ogarną tego, że to jest coś nie dla nich. Ja osobiście uważam, że jest to świetna rzecz. Tak jak Kasia wcześniej wspomniała, że to jest też moment do networkingu. To dziewczyny powiedzcie, jak przekonać te osoby, które są jeszcze nieprzekonane, że warto?

Gabrysia: Na moim przykładzie. Na pierwszej edycji poznałam Kasię, wystawiając się. Teraz organizuję z nią kolejną edycję, co za tym idzie, mamy wspólną pracownię, mamy również wspólnych klientów, nie oszukujmy się. Mamy mnóstwo pomysłów do zrealizowania, bo tak się trafiło, że…

Obie: że się przyjaźnimy…

Słodko!

Gabrysia: A głównym powodem jest to, że możemy po prostu nawiązywać kontakty. To już nie chodzi o samego klienta. Może tych klientów nie być dużo. Może być tak, że podwykonawcy nie podpiszą na targach stu umów i nie będą mieć zapełnionego grafiku na 2018 i 2019. Tak może być.

Kasia: Targi są po to, żeby się pokazać, żeby wyjść do ludzi, pokazać, co się robi, nawiązać kontakty.

Gabrysia: Inspirować się. Ja na przykład nie wiem wszystkiego, nie jestem w stanie powiedzieć, jak organizuje się ślub w jurcie i na przykład dzięki Gosi, która była w tamtej edycji dowiedziałam się już nowych rzeczy i mogę, że tak powiem, ruszać dalej. Jeśli chodzi o fotografów, no to nie wszyscy mają tę samą ofertę. Więc warto się dowiedzieć jakiś innych rzeczy, których nie wiedziałam wcześniej, o których nie wiedziałam, że to się tak rozwiązuje. Porozmawiałam na targach z fotografem i dowiedziałam się o tym. Na przykład, nie wiem, kwestia albumów czy jakiś dodatków, które są w umowie, których nie mam. Nie wiedziałam o tym, dowiedziałam się od fotografów, że można to tak ugryźć, tak ugryź, tak załatwić. Wszystkie rzeczy, które ja osobiście dowiedziałam się na targach później wykorzystuje w swojej pracy. I tak jak mówię, inspiracje i głównie rozmowy z podwykonawcami poszerzają moją wiedzę i uważam, że dzięki temu naprawdę jestem bardziej doświadczoną, że tak powiem, osobą i mogę swoje usługi jak najbardziej polecać parom młodym, bo moja wiedza jest coraz większa. I myślę, że to jest największy plus dla wystawców, którzy oprócz inspiracji, wiedzy, mogą znaleźć swojego przyjaciela, dobrą duszę, która w biznesie później mu bardzo, ale to bardzo pomoże.

To jest taka bardzo romantyczna historia, powiedziałabym. Znalazłyście porozumienie nie tylko na poziomie współpracy branżowej, ale też po prostu się zaprzyjaźniłyście. Czyli słuchajcie fotografowie: warto wychodzić do ludzi. Warto nawet odwiedzać targi, jak nie jest się wystawcą i po prostu networking – to teraz jest takie modne słowo.

Kasia: Tak, i nasze ulubione hasło Banana…

Tak, każdy ma tam swoje ulubione hasła. Powiedzcie, czy po pierwszej edycji, jak odwiedziło was dwieście osób, spodziewałyście się, że na drugiej edycji będzie taki boom – tysiąc pięćset?

Kasia: Nie miałyśmy w ogóle zielonego pojęcia i, szczerze, przygotowałyśmy się na pięćset osób. I to były takie nasze naprawdę duże oczekiwania i bardzo chciałyśmy rozdać wszystkie paczuszki dla naszych odwiedzających, których było właśnie pięćset i bałyśmy się, żeby nie zostało. Przy czym okazało się, że zabrakło. Bardzo cieszymy się, że tyle osób do nas wpadło i miało ochotę zobaczyć, jak to będzie wyglądało.

A jak myślicie, że będzie przy trzeciej edycji? Boicie się, że ta liczba spadnie, boicie się, że może być trzy razy taka? Jak sobie tam myślicie?

Kasia: Zacznijmy od tego, że zawsze się boimy. Zawsze jestem tak zestresowana w dniu targów, że w ogóle nawet nie pamięta, co się przez całe targi działo.

Gabrysia: To jest też kwestia tego, że staramy się, jak możemy i teraz pytanie, czy ludzie to docenią i przyjdą, czy… i tutaj jest tysiąc różnych wypadków. Bo może być zła pogoda, chociaż ostatnio nie było…

Kasia: Ostatnio była fatalna pogoda, nie było warunków, a przyszło tyle osób.

Gabrysia: Złe dobranie terminów to jest też dramat, ale analizowałyśmy ten termin sto razy i nie ma żadnego eventu dobrego wtedy na Śląsku, w sensie – chyba w ogóle nie ma żadnego eventu na Śląsku.

Kasia: Poza jakimiś koncertami wieczorem…

Gabrysia: Tak, poza koncertami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nie ma żadnych…

Długi weekendów…

Gabrysia: Zjazdu food trucków… Mamy nadzieję, że żaden inny event się nie dzieje.

Kasia: I nie wskoczy jeszcze, bo to też nie wiadomo, czy ktoś czegoś nie wymyśli w tym czasie.

Gabrysia: No więc wszystkie znaki na niebie i na ziemi mówią, że powinno przyjść tyle samo albo nawet i więcej.

Kasia: Ale jak będzie to zobaczymy 9 kwietnia.

Gabrysia: Dokładnie. Tego niestety nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Niestety nie wszyscy korzystają z fejsa i nie jest to narzędzie za pomocą, którego możemy oszacować dokładnie, czy będzie tyle osób, czy nie. No więc liczymy na to, że przyjdzie minimum tak, jak ostatnio.

Ja jestem bardzo podekscytowana tą edycją, bo na poprzedniej edycji niestety nie mogłam być, bo mieliśmy za mały samochód, ale zmobilizowałyście nas dziewczyny – kupiliśmy większe auto.

Kasia: Cieszymy się bardzo.

Teraz się mieścimy z dziećmi i z rzeczami, tak że mam nadzieję, że będę osobiście. A powiedzcie jeszcze, jako organizator, jest to trzecia edycja, więc myśle, że więcej macie tych dobrych doświadczeń, ale czy były też takie złe doświadczenia, po których pomyślałyście sobie „dobra, koniec, już nie robimy tego więcej”. Takie momenty zwątpienia.

Gabrysia: Tak, ale to trwają minutę i potem nam przechodzi…

Kasia: Tak.

Gabrysia: Nie, widzimy więcej w tym korzyści niż minusów. Nawet jeśli ktoś nas krytykuje, bądź mu nie odpowiada mu nasza formuła, ma do nas jakieś zastrzeżenia…

Kasia: …to zawsze się znajdą tacy, którym się podoba to, co robimy. No i nam się to podoba.

Gabrysia: Nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich i zawsze mówię to parom młodym, jak się boją co powiedzą goście, jak zrobimy wesele w stodole. „No nic pewnie nie powiedzą wam na weselu, ale później będą plotkować. No i czym się przejmujecie? To ma być wasze wesele. To wy macie być zadowoleni. W innej kwestii ich zadowolcie, na przykład w kwestii jedzenia czy dobrego DJ-a, dobrej oprawy muzycznej”. Tak jak mówię: nie jesteśmy w stanie wszystkich zadowolić i jeżeli są momenty zwątpienia, to trwają minutę i wiemy, że naprawdę nie ma się czym przejmować.

Kasia: Kiedyś ktoś znajomy mi też powiedział, że nie ważne, co o tobie mówią, ważne by nie przekręcali nazwiska, nazwy…

Gabrysia: Albo ważne że mówią – tak też słyszałam.

Jest spora szansa, że to był Jacek, bo on mi mówi to bardzo często, ale może ktoś inny też, bo to przecież nie jest Jacka tekst.

Słuchajcie, jeszcze was będę przyciskać o jakieś praktyczne rady. Teraz taka praktyczna rada – poproszę was jako organizatorki. Rada dla wystawcy. Ale nie chodzi mi tu o rady dla tych osób, które już są u was zaklepane i będą się wystawiać na Silesia Wedding Day, na tej trzeciej edycji, tylko tak w ogóle – dla osób z branży, które myślą o wystawieniu się albo które już się wystawiały, ale może potrzebują jakiejś rady z tej drugiej strony, z waszej perspektywy.

Kasia: Najważniejsza rada to jest, żeby robili to, co kochają i wtedy sami ludzie będą się do nich przyciągać. Bo w momencie, kiedy robi się to, co się lubi, to można tym zarazić kogoś innego i to jest chyba najfajniejsza rada, jaką można komuś dać, jeżeli chodzi o prowadzenie swojego biznesu.

To tak inspirująco. A tak bardziej też od strony technicznej? Miałyście jakiekolwiek zastrzeżenia, że coś można było poprawić na stoiskach? Z waszego punktu widzenia: co się sprawdza, co się nie sprawdza?

Kasia: Nie lubimy roll-upów. Roll-upów nie lubimy, ale chodzi o to, że są takie możliwości, że można roll-up zastapić czymś innym, na przykład ramką, na sztaludze oparty w ramce, wycięte w drewnie, w metalu, nie wiem – ręcznie napisane. Zawsze to wygląda trochę ładniej i inaczej niż właśnie na takich dużych targach, gdzie wszystkie banery i kolory na nas krzyczą.

Czyli chodzi bardziej o to, żeby pomyśleć o wpasowaniu się w klimat, tak?

Kasia: Tak. Może nawet nie o typowe wpasowanie się klimat, ale stworzenie sobie takiego stoiska na targach, żeby ono zachęcało do podejścia. Żeby osoba, która nawet niekoniecznie szuka florystki, podeszła, bo bardzo podoba jej się to, co jest na tym stoisku i po prostu, żeby pogadała chwilę.

Gabrysia: Zawsze mają problem z tym panowie wystawcy, bo mówią, że nie są florystkami ani dekoratorkami i nie mamy od nich wymagać nie wiadomo czego. Ale świetnym przykładem jest właśnie Jacek, który przyszedł z pięknym napisem w tamtej edycji, oświecił pół fabryki i wszyscy do niego lgnęli. Uważam że da się, jeśli się chce i to jest tylko kwestia chęci i jakiegoś pomysłu. Pomysłów jest mnóstwo. Wystarczy tylko wejść w internet, zajrzeć, jak ktoś ma czas…

Kasia: I chcieć.

Gabrysia: No i chcieć, bo moim zdaniem im bardziej wyróżniające się stoisko, tym lepiej dla wystawców. Przy czym ciężko się wyróżnić, bo w tamtej edycji płynnie się przechodziło od stoiska do stoiska. Podzieliłyśmy to na strefy: rustykalne, boho, gold… Ale uważam, że to też nie dzięki temu, tylko dlatego, że wystawcy wzięli sobie trochę za punkt honoru, że to będą takie rustykalne, boho targi i że „głupio mi będzie przyjść z tym roll-upem, przyjść z tym telewizorem, będę się wtedy niezbyt dobrze ja, jako wystawca, czuł i mogą do mnie nie przyjść ludzie”.

Kasia: Ale prosty przykład telewizorów. Były u nas na targach telewizory, które były obite na przykład w drewnianą ramę.

Gabrysia: Super. No i jest telewizor. Dobry sposób, ale inny.

Kasia: Tak, ale inny.

Czyli taką radą mogłoby być: szukać czegoś swojego. Niekoniecznie nawet innego, ale czegoś swojego.

Gabrysia: Tak. Żeby się dobrze czuć na stoisku swoim.

Jacek dobrze czuł się ze swoim napisem, tak że jeszcze raz będziecie miały okazję podziwiać. Plus wiem, że grzał go w plecy, bo wtedy akurat było chłodno.

Kasia: Teraz będzie cieplej. Teraz jest dużo nagrzewów w Fabryce Porcelany, więc nie boimy się tego chłodu.

Myślę, że jakaś część słuchaczy pewnie też wybierze się na ten networking, o którym wcześniej mówiłyśmy i na który namawiamy. To powiedzcie, czy wstęp jest płatny?

Kasia: Wstęp jest płatny symboliczną pięciozłotówką. Ze względu na to, że dużo naszych wystawców często oferuje poczęstunki. Z racji tego, że jest to duże miasto i dobrze wiemy, jak różne takie eventy, gdzie coś jest rozdawane za darmo przyciągają osoby nie związane chociażby z branżą i nie zainteresowane w ogóle kwestią ślubów. Przychodzą tylko po to, żeby sobie coś zjeść. A to 5 zł odrzuca osoby, które chcą tylko mieć coś za darmo. Więc zostajemy przy takim wstępie symbolicznym.

Nie ma nic za darmo.

Kasia: No chyba nikomu to nie przeszkadza. Jeszcze nie dostałyśmy takiego odzewu od par ani od wystawców czy ludzi z branży… Nie jest to duża kwota.

Pytam nie dlatego, żebyście się tutaj tłumaczyły, tylko tak po prostu organizacyjnie. Jak się wybieracie, bierzcie piątaka ze sobą i tyle.

Kasia: Ale można też zabrać kartę, bo u nas zawsze można płacić kartą.

No proszę, XXI wiek.

Gabrysia: A tak naprawdę Kasia chodzi o to, że lepiej nam się odwiedzających liczy, bo mamy wykaz z kasy fiskalnej kart i ile przyszło i o to chodzi głównie.

To jest tak banalnie proste, a ja wcześniej zastanawiałam się, jak policzyłyście tych swoich odwiedzających.

Kasia: No właśnie tak.

Świetnie. Najprostsze rozwiązanie. To skoro już jesteśmy przy finansach to jak tak jeszcze z mojej strony powiem coś, a wy możecie potwierdzić lub nie, ale ja z Jackiem mam doświadczenie z takich targów masowych, nazwijmy to, i też wiemy, że dużą różnicą między takimi targami, poza oczywiście walorami estetycznymi i tym, jakie pary odwiedzają takiego typu eventy i te alternatywne, jakie teraz są w modzie, to wychodzi po prostu lepiej cenowo. Myślę, że nawet najpierw lepiej wystawić się na takich mniejszych targach, bo one są po prostu tańsze. Na targi te wielkie płaci się ogromne pieniądze za powierzchnię i jest to dosyć duży wydatek. Tak że jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, a tych targów troszeczkę teraz do wyborów jest, to myślę, że warto.

Gabrysia: Zgadzamy się w stu procentach.

Kasia: Na pewno nie możemy powiedzieć, że powiedziałaś coś złego. Myślę, że to jest plus alternatywnych targów.

Gabrysia: Dokładnie. To jest też kwestia przestrzeni. Oni wynajmują stadiony, jakieś hale, za które trzeba mnóstwo pieniędzy płacić i musi się to zwrócić.

Kasia: I mają firmy zewnętrzne, które robią te boksy, zabudowy całe, dywany, jakieś dodatkowe oświetlenie.

Gabrysia: To są same koszty, a tutaj zawsze zachęcamy do własnych pomysłów na swoje stoisko.

Kasia: A naprawdę nie jest trudno się odgrodzić i też, wiecie, jak ostatnio ja się odgradzałam właśnie na jednych targach?

Gabrysia: Zwykły parawanik.

Kasia: Zwykłą ścianką z Castoramy, dociętą pod wymiar i z czterema takimi zawiasami. Wszystko się da.

Gabrysia: Dokładnie.

Kasia: Chcieć to móc.

To na koniec jeszcze takie pytanie – nie byłabym sobą, jakbym nie zapytała – czy planujecie już kolejną edycję?

Gabrysia: Tak, tak, planujemy. Na jesień. Chciałyśmy kiedyś robić wiosenną edycję w innym mieście i na jesień w innym mieście. W sensie, jedną na Śląsku, drugą – myślałyśmy o Małopolsce…

Kasia: Ale logistycznie jest to trochę ciężkie do wykonania.

Gabrysia: Ale znaleźć taką przestrzeń, taką jak fabryka… Niestety ta fabryka strasznie nam przypadła do gustu i teraz porównujemy każde miejsce, które znajdziemy na mapie. Ciężko jest o tą przestrzeń.

Kasia: W szczególności, że byłyśmy i oglądałyśmy różne miejsca – nie tylko w Krakowie, ale też i w innych miastach. Stwierdziłyśmy, że chyba najlepiej się czujemy na razie u nas na Śląsku.

Gabrysia: Ale też nie mówimy nie, Kasia. Może coś się zmieni.

Kasia: Tak, może coś się zmienić, w końcu teraz mam pracownię w Krakowie, więc…

Gabrysia: Może będziemy robić mini targi tutaj – na dwóch wystawców.

Bardzo ekskluzywne.

Gabrysia: Będzie kolejna edycja na pewno. Co do terminu, to ciężko powiedzieć.

Kasia: Zawsze termin ustalamy dopiero wtedy, kiedy już odpoczniemy po targach, które już zorganizowałyśmy.

Gabrysia: Musimy zrobić research innych wydarzeń.

Kasia: To nie jest takie hop siup.

Teraz cała energia na 9 kwietnia, a co będzie później to po 9 kwietnia.

Gabrysia: Tak, dokładnie.

Ja już się nie mogę doczekać i mam nadzieję, że reszta Niezłych Aparatów też. I mam nadzieję, że ta edycja to też będzie dla was znowu dobre doświadczenie i będzie równie fajna.

Dziękuję wam bardzo za rozmowę i za spotkanie w waszej nowej pracowni krakowskiej. To jest bardzo miłe. Ja to widzę, słuchacze niestety tego nie widzą, ale tu za dziewczynami cały czas ktoś przechodzi i zagląda jakiś pan czy pani, zajrzy, pójdzie dalej. Taką mamy rozmowę grupową.

Gabrysia: Tak, dokładnie. Jeszcze Kasiu chciałyśmy wykorzystać to, że z tobą rozmawiamy i zachęcić wszystkie firmy, które się u nas nie wystawiają, a chciałyby porozmawiać z innymi firmami, spotkać się, to dzień przed targami, 8 kwietnia, mamy spotkanie branżowe. Zapisało się czterdzieści osób, więc naprawdę nie będziemy tylko my we dwójkę. Niech się nie boją. Będzie czterdzieści osób, będzie pyszne jedzenie i wegetariańskie…

Kasia: I dla tych, co lubią mięsko.

Gabrysia: Więc, kurczę, wpadajcie! O 20:00 będziemy w fabryce, tylko zapiszcie się proszę do 1 kwietnia, żebyśmy mniej więcej wiedziały, ile będzie osób i dały znać firmie cateringowej.

To jest bardzo ważna informacja na koniec. Czyli nie tylko dla wystawców, którzy wystawiają się, tylko dla wszystkich, którzy mają ochotę.

Tak, oczywiście.

Kasia: Tylko promujemy branżę ślubną jednak.

Oczywiście. Czyli branża ślubna, która chce się spotkać, pojeść i nie udało jej się dostać na trzecią edycję, a będzie w okolicach Katowic 9 kwietnia…

Kasia: 8 kwietnia!

…jest zaproszona 8 kwietnia na imprezę.

Dziewczyny: Dokładnie.

To dziękuję wam dziewczyny i do zobaczenia.

Gabrysia: My też dziękujemy i pozdrawiamy.

Kasia: Pozdrawiamy, pa pa!

Leave A

Comment

30 marca 2017
#pierwszy :P
Odpowiedz
    30 marca 2017
    Piotr Czechowski złoty medal!!! :)
    Odpowiedz
30 marca 2017
Druga! :) :) :)
Odpowiedz
30 marca 2017
Byłem 1szy :D ale po zobaczeniu tematu zamurowało :D
Odpowiedz
    30 marca 2017
    udowodnij :P
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    :D
    Odpowiedz
30 marca 2017
Nie widział ktoś moich słuchawek?
Odpowiedz
30 marca 2017
Na kolację :-)
Odpowiedz
30 marca 2017
Aaaa, już słucham!!!
Odpowiedz
30 marca 2017
<3
Odpowiedz
30 marca 2017
Czuje stres czy nie palnęłam czegoś głupiego :-) Słucham ❤️ i dziękujemy kochani za rozmowę!
Odpowiedz
    30 marca 2017
    Katarzyna Pyrchała było bardzo dobrze :) fajnie się Was słuchało
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Uff jak tak mówisz to stresik opadł :)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Kasiu melisy zaparz przy słuchaniu :-) :*
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    chciałam posłuchać z Gabriela Nikiel ale gdy rano Piotr Czechowski przypomniał mi, że już jest to nie wytrzymałam ❤️ obyło się bez meliski na szczęście, większy stres byłby gdybyśmy gadały z Jacek Marek Siwko 🦍🐒🙈
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    no i po co ten stres, bylo na luzie :D
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    A czemu ze mną niby stres? Nie rozumiem 😂 KKatarzyna Pyrchała
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Bo z rozmowy Jacku z Tobą nie zrobiło by się takie babskie klachanie :D dzięki czemu się trochę odstresowałam :) a z Tobą bym pewnie chciała być bardziej oficjalna co by choć trochę profesjonalnie wyjść 💙
    Odpowiedz
30 marca 2017
tym razem przy porannej kawce pod palmami :D
Odpowiedz
    30 marca 2017
    zrobię z plaży w Mondello lub bazarku Capo
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Łukasz Popielarz czekamy!
    Odpowiedz
30 marca 2017
zrób nam zdjęcie <3
Odpowiedz
30 marca 2017
Miłego słuchania Dziękujemy KKasia Siwkoi JJacek Marek Siwkoza zaproszenie! Niestety słuchając dowiedziałam się, że mam wadę wymowy...
Odpowiedz
    30 marca 2017
    ja wiedziałam, że mam! :) pozdrawiam z frrrrancuskim "errr" :D
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Gabriela Nikiel może to tylko kwestia akcentu? :)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Akcent południowy :☆
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Jacek Marek Siwko z Bielska <3
    Odpowiedz
30 marca 2017
Nudny temat, nie? :)
Odpowiedz
30 marca 2017
Szalony!
Odpowiedz
30 marca 2017
Hahaha :-)
Odpowiedz
30 marca 2017
Hahaha dobreee :☆
Odpowiedz
30 marca 2017
Takie z kabelkiem? Czekaj czekaj... właśnie nasza mała Hania gryzie :-)
Odpowiedz
30 marca 2017
Ja też sobie posłucham a co mi tam :-)
Odpowiedz
    30 marca 2017
    Dziwnie się słucha samego siebie co? 😍
    Odpowiedz
30 marca 2017
Wasze dzieci lubią gryźć moje rzeczy :P:P Odpaliłem sobie podcast na moim djskim nagłośnieniu. Sąsiedzi wyszli na balkony, słuchają, piją kawę, palą papierosy i kiwają głową z zainteresowaniem. Pytają co będzie za tydzień.
Odpowiedz
30 marca 2017
Chciałam zabrać podcast na lot do Barcelony, ale nie wytrzymałam :) Katarzyna, Gabriela - świetnie się Was słucha. Cieszę się, że podzieliłyście się swoim potężnym doświadczeniem. Przy okazji wpadł mi do głowy nowy pomysł na rozwój firmy (to się "niestety" dzieje przy słuchaniu prawie każdego podcastu). Kasia, Jacek zwolnijcie z tymi podcastami, bo nie nadążam tego wszystkiego realizować ;)
Odpowiedz
    30 marca 2017
    Agnieszka Werecha miło to słyszeć, ciężko zatrzymać pociąg w fazie rozpędu, mam plan na pewną ilość odcinków i myślę, że dopiero jak dotrę z podcastami tam gdzie planuję to się zastanowię co dalej, póki co jedziemy...
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Jacek to był tylko żart, od kilkunastu tygodni nie wiem jak mogłabym inaczej zaczynać czwartek niż z kawą i podcastem :D
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Agnieszka Werecha teraz to rozumiem, taka odpowiedź mi się podoba :) fajnie, że podcast idzie w parze z kawą to jest najlepsze połączenie.
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Cieszymy się, że udało się nam powiedzieć coś sensownego, dzięki za miły Feedback i pochwal się gdy zrealizujesz nowy pomysł ❤️
    Odpowiedz
30 marca 2017
Katarzyna Pyrchała Nie wiem:) za chwilę przesłucham,ale jak zobaczyłem temat targi to pomyślałem ryli??lokowanie produktu:) Jacek zbiera na wakacje? Ale jestem gościem na forum,szacun za robotę,nie każdemu temat musi pasować.Tyle z przemyśleń przed odsłuchaniem;)
Odpowiedz
30 marca 2017
Super dziewczyny! Tak trzymać! Do zobaczenia już niedługo :*
Odpowiedz
30 marca 2017
Krzysztof Krzemiński za tydzień rozmowa z pewnym fotografem... :)
Odpowiedz
30 marca 2017
Dziewczyny<3 Super się Was słuchało! Zmieniacie polską branżę ślubną na lepsze! Tak trzymać i niech #girlpower będzie z Wami! <3
Odpowiedz
    30 marca 2017
    ❤️❤️❤️
    Odpowiedz
30 marca 2017
Haha ten z prawej posłuchał tego podcastu i wyzionął ducha? ❤️
Odpowiedz
30 marca 2017
To dobrze. Lepszy pewny niż niepewny :)
Odpowiedz
30 marca 2017
Katarzyna gdzie te zapisy :) bo wyjątkowo jesteśmy wolni
Odpowiedz
    30 marca 2017
    https://www.silesiaweddingday.pl/spotkanie-branowe/ :D
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Wejdź na stronę Silesia wedding day a tam jest zakładka z info o spotkaniu :)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Dzięki Piotr Czechowski:)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    szejm ;)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Anna, nie badz taka surowa dla siebie :D po prostu mialem linka pod reka bo z rana tez sie wpisalismy ;)
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Widzę, że ubiegli mnie z podaniem linka :-D
    Odpowiedz
30 marca 2017
Bu Bogusław lepiej słuchaj a nie przemyśliwuj hihihi
Odpowiedz
30 marca 2017
Kasia Siwko :D odsłuchałem, trzy kobiety i rozmawiały tylko 30min ? ;)
Odpowiedz
30 marca 2017
super!
Odpowiedz
30 marca 2017
Gdzie jest to wydarzenie spotkania 8?? :)
Odpowiedz
    30 marca 2017
    https://www.silesiaweddingday.pl/spotkanie-branowe/
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    dzięka
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Patryk Wolański piwko postawisz:P:P
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    Każdemu kogo znam :D:D:D:D
    Odpowiedz
    30 marca 2017
    albo poznasz ... :p
    Odpowiedz
30 marca 2017
Na jutro, na lotnisku :)
Odpowiedz
30 marca 2017
Bu Bogusław Jacek też się zdziwił :-)
Odpowiedz
11 sierpnia 2017
Cóż........ był to jeden z 2 najgorszych podcastow jak do tej pory.... Jak bym słuchał rozmowy z pociągu z Dnia Świra ;)
Odpowiedz
    11 sierpnia 2017
    Płakać nie będę ale mam nadzieję, że jednak coś ciekawego udało Ci się dla siebie uszczknąć 🙂
    Odpowiedz
    11 sierpnia 2017
    Pewnie ten ze mną był tym drugim:)
    Odpowiedz
11 sierpnia 2017
Słucha się fajnie. Tylko mam wrazenie, ze ta tematyka nie pasuje nijak.
Odpowiedz
    11 sierpnia 2017
    Mieliśmy mieszać ludzi z branży 🙂 ale chyba dominacja fotografów ślubnych się utrzyma hahaha
    Odpowiedz
12 sierpnia 2017
Czołgiem! Pojawia się często opinia że targi ślubne (duże, komercyjne) są nie-cacy. Ciekaw jestem opinii, jeśli nie-cacy to dlaczego? Czy jest coś co mogłoby się(można) zmienić na dużych targach by część z Was wzięłaby udział w takim wydarzeniu? Dziękuje za info (jeśli takowe pojawi się w komentach :) :) ) miłej soboty! :)
Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Szczepan tu chyba głównie chodzi o estetykę... Te masowe targi mają dość specyficzną, która nie podąża za tak zwanymi 'trendami'. Kiedyś wystawiając się na takich masowych targach zwróciłam organizatorowi uwagę na fakt, że plakat reklamujący targi (coś w stylu panna młoda pokazuje swoją uroczą podwiązkę z równie uroczym zaczepnym spojrzeniem i minką...) pasuje bardziej do klubu go-go niż na targi ślubne i na pewno dużą część klientów odstrasza, ale nie spotkała się moja opinia ze zrozumieniem...i o to właśnie chodzi - te targi organizują często ludzie, którzy estetykę ślubną kojarzą głównie z lat 90'tych ;/ i nie mówię, że są one złe - dla każdego coś innego ;)
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    dzięki Kasia :)
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    Szczepan Łowiński wywołuję też do odpowiedzi Gabriela Nikiel <3 oraz Katarzyna Pyrchała ;p
    Odpowiedz
    12 sierpnia 2017
    No mi osobiscie, poza ta estetyka, przeszkadza aranzacja przestrzeni. Chcac upchnac jak najwiecej osob na jak najmniejszej sprawiamy, że jest tłoczno w około i głośno. Po 2h na takich targach jako odwiedzajaca bylam wykończona.
    Odpowiedz