Przed Wami rozmowa z najbardziej rozchwytywanym fotografem w Irlandii, tak chyba można powiedzieć biorąc pod uwagę ilość ślubów, które Tomasz Kornas rejestruje swoim aparatem w ciągu jednego sezonu.

Podcast Niezłe Aparaty na iTunes

Tradycyjnie (jak w każdym z odcinków zapytam naszego gościa) jak wyglądały jego początki pracy jako fotograf ślubny, pracy jako drugi fotograf na ślubie. Porozmawiamy też o tym jak w Irlandii postrzega się zawód fotografa ślubnego. W tym odcinku będzie kilka informacji, które mogą Was zaskoczyć. Nie chcę za dużo zdradzać w samym opisie podcastu, ale gdy pojawi się temat ilości zleceń, które Tomek wykonuje co roku to lepiej trzymajcie się krzesła. 

Tomasz Kornas w sieci:

www: tomaszkornas.com
fb: facebook.com/TomaszKornasPhotography
insta: instagram.com/tomasz_kornas

Dowiecie się też jak podpisać 14 umów mając tylko jeden ślubów portfolio. 

Ponadto w tym podcaście dowiedziecie się: ile zdjęć Tomasz Kornas robi na każdym ślubie, ile zdjęć oddaje parze młodej, jak układa swoje historie na blogu i przede wszystkim hit: to co każdy fotograf powinien mieć w swojej głowie, czyli: odpowiedź na pytanie dla kogo publikujemy zdjęcia na blogach?

W dobie przeróżnych klubów wzajemnej adoracji, klikania lajków, grup w stylu “komentarze na twoim blogu”, pamiętajmy, że robimy zdjęcia przede wszystkim dla par młodych, marketing też powinien być ukierunkowany na panny młode a nie na innych fotografów (coś czuję, że może kolejny raz poruszam wrażliwą strunę, ale tutaj dodatkowo posiłkuję się zdaniem fotografa, który osiągnął na prawdę fenomenalny sukces na rynku zagranicznym także warto wziąć te słowa pod uwagę. 

Porozmawiamy o sesji w dniu ślubu, która powoli (lub bardzo powoli) staje się standardem na polskim rynku fotografii ślubnej (zamiast jakże popularnej jeszcze kilka lat temu sesji w innym dniu) w tej części dowiecie się, że istnieją trzy rodzaje par młodych (Tomek to definiuje w bardzo zabawny sposób, więc skupcie się gdy pojawi się ten temat). 

Pod koniec rozmowy będzie bardziej biznesowo i tę część rozmowy dedykuję wszystkim, którzy z różnych powodów zajmują się typowo polskim kombinowaniem zamiast wziąć się na poważnie za prowadzenie porządnej firmy.  

Mam nadzieję, że słowa, które padną w audycji zmotywują Was do jeszcze bardziej wytrwałej pracy nad swoimi firmami, słuchanie porad ekspertów zapraszanych do podcastu jest może samo w sobie ekstra, ale nigdy nie przyniesie rezultatów jeśli nie zdecydujecie się wykorzystać ani jednej z tych wskazówek w praktyce. O to bym właśnie apelował, by znaleźć w sobie taką chęć do tego aby weryfikować przeróżne porady, sprawdzać co może działać a co nie, nie na podstawie tego, że tak uważa mój sąsiad czy mówi tak kuzynka, ale właśnie poprzez akcję.

I jeszcze jedna sprawa na koniec: jeśli podoba Wam się podcast Niezłe Aparaty to proszę powiedzcie o nim Waszym znajomym fotografom, zaproście ich do grupy na Facebooku, Wasze słowo to mój tlen, coś co motywuje mnie do nagrywania kolejnych odcinków tej audycji. 

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie. Znajdziecie mnie na Instagram lub na FB.
Instagram: instagram.com/jaceksiwko/
FB: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczach: jaceksiwko.com/newsletter

Zapis rozmowy:

#13 TOMASZ KORNAS – 75 ŚLUBÓW ROCZNIE

Jacek: Dobra, Tomku, to zaczynamy! Zaczynamy podcast. Dzięki, że znalazłeś, chwilę, żeby poświęcić dla nas, dla mnie i dla słuchaczy. Może zacznijmy od tego, żebyś krótko opowiedział o tym, gdzie mieszkasz i skąd się tam wziąłeś.

Tomek: Cześć Jacku! Dzięki Ci za zaproszenie. Mam nadzieję, że przekażę kilka informacji, które wydadzą się interesujące na polski rynek. Ja znajduję się w Irlandii od jedenastu lat. Nie zawsze byłem fotografem, tym bardziej fotografem ślubnym. Z fotografią zetknąłem się przez przypadek. Parę lat temu kupiłem sobie aparat typu Nikon D3100 z jakimś kitowym obiektywem i dwa miesiące później zapisałem się na bachelors degree – to jest taki, powiedzmy, odpowiednik licencjatu – na trzyletnie studia z Photography Media, czyli Media Fotograficzne w Dublinie. I powiedzmy, tam od słowa do słowa, od początku zacząłem się uczyć o fotografii. Gdzieś tak powiedzmy na ostatnim roku, kiedy przygotowywaliśmy już finalny projekt na zaliczenie, znajomy, który też ze mną tam studiował zaprosił mnie na ślub, żeby być drugim fotografem. Ja nie mając pojęcia tak naprawdę z czym mam do czynienia, poszedłem z głupa zobaczyć, jak to jest. I doznałem szoku pozytywnego, że fotograf ślubny w Irlandii jest bardzo szanowanym człowiekiem. W takim sensie, że to nie jest fotoziutek, który przychodzi i pstryka, tylko to jest osoba, która udokumentuje cały dzień lub przedstawi cały dzień swoimi oczami. Ale w Irlandii bardzo popularną rzeczą są zdjęcia rodzinne i wydaje mi się, że to powoduje, że to, że ta osoba jest w tym miejscu, w tym dniu, żeby udokumentować tę rodzinę razem, to jest bezcenne. Wydaje mi się, że to właśnie powoduje, że ten fach w tym kraju jest tak szanowany.

No i wróciłem z tego ślubu i potem pojawiły się jeszcze dwa czy trzy, na które poszedłem. Zacząłem robić research. Zacząłem szukać więcej informacji na temat fotografii ślubnej. Trafiłem na ten styl documentary, czyli styl fotografii ślubnej dokumentalnej. Czyli dokumentowanie dnia. Fotografie, które widziałem po prostu zwaliły mnie z nóg. To była fotografia, której nie znałem nigdy wcześniej. Kompletnie mi się to nie zgadzało z moim wyobrażeniem o fotografii ślubnej i tak bardzo mi się to spodobało, że stwierdziłem, że spróbuję – że spróbuję po prostu zrobić w ten sam sposób.

Ok, powiedziałeś, że jeszcze później byłeś na tych ślubach dwóch czy trzech – to wszystko mówimy tutaj o fotografowaniu jako drugi fotograf, tak?

Tak. Stanie z boku, obserwowanie, co robi główny fotograf, który też był studentem z mojego roku. Jednak był to Irlandczyk, który miał, powiedzmy, większe doświadczenie, większe obycie.

I jakie masz doświadczenie? Czego się nauczyłeś jako drugi fotograf? Bo wiadomo, że to jest tak, że jak jesteś pierwszym fotografem to jest cała presja i cała uwaga na tobie skupiona, a drugi fotograf ma więcej wolności i może sobie tworzyć, co chce.

Zauważyłem przede wszystkim, że główny fotograf bardzo dużo komunikuje się z parą młoda. To było dla mnie coś niezwykłego, że ta para młoda ma taki dobry kontakt z tym fotografem i to jest na bardzo koleżeńskiej płaszczyźnie. To mi się bardzo spodobało. Oczywiście nie wiedziałem, co się dzieje w głowie fotografa, że musi myśleć o wielu rzeczach naraz. Że musi planować, gdzie zrobi zdjęcia rodzinne, gdzie zrobi portrety. Właśnie ten element, że ta osoba miała świetny kontakt z parą młodą i nie tylko z parą młodą, z rodziną na około, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

Pytam o tę rolę drugiego fotografa, bo ja nigdy nie miałem takiego szczęścia, żeby pójść z kimś i zobaczyć jak to wygląda, jakby od razu byłem wrzucony na głęboką wodą i pracowałem jako główny fotograf. Ale też mieliśmy taki doświadczenie z moją żoną Kasią, że jak chodziliśmy na wesela, to akurat te części, o których ty mówisz, te takie formals, te portrety rodzinne robiła moja żona i w związku z tym, że ona to wykonywała i ona mówiła tym ludziom, jak stanąć itd. to wszyscy myśleli, że ona jest głównym fotografem. I było też takie śmieszne doświadczenie, że drugi fotograf był postrzegany jako pierwszy. To myślę, że było na moją korzyść.

A powiedz, jak ty po tym doświadczeniu pracy jako drugi fotograf zacząłeś samodzielnie realizować śluby. Był to dla ciebie jakiś duży szok czy miałeś już doświadczenie i poszedłeś do tego na luzie?

No na luzie może nie podszedłem. Był to ogromny stres, bo pracowałem w korporacji, międzyczasie studiowałem, więc tak naprawdę miałem bardzo mało czasu na rozwijanie swojego biznesu, ale stwierdziłem, że jeżeli nienawidzę swojej pracy, gdzie pracuję, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby po prostu zmienić to otoczenie i robić to, co kocham. Początki były ciężkie. Znalezienie pierwszego zlecenia, zrobienie pięknej roboty podczas tego dnia i zrobienie świetnego marketingu na tym jednym ślubie pozwoliło mi, powiedzmy, stworzyć świetną bazę do rozpoczęcia pracy jako fotograf ślubny. Do rozpoczęcia bookowania kolejnych ślubów. Pierwszy ślub był w 2013 w październiku i w 2014 to był mój taki pierwszy sezon, gdzie zrobiłem czternaście ślubów.

A jak to się stało, że zdobyłeś te pierwsze zlecenia? Używałeś tych zdjęć, które zrobiłeś jako drugi fotograf czy jakoś inaczej zachęciłeś tych klientów, żeby tobie zaufali?

To jest ciekawa historia, bo nie mogłem używać zdjęć, które miałem jako drugi fotograf. Ja to rozumiem i takie samo jest moje podejście dzisiaj. Więc musiałem to jakoś inaczej rozgryźć. Zrobiłem to, bardzo, powiedzmy, prosto. Wystawiłem ogłoszenie na tzw. Adverbs – to są ogłoszenia drobne – że rozpoczynam karierę jako fotograf ślubny, że jestem gotów zrobić ślub parze, która bierze ślub w przeciągu następnych trzech miesięcy za jakieś tam drobne pieniądze. Odezwała się do mnie para, która nie miała budżetu zbytniego na ten ślub, ale spotkałem się z nimi. Porozmawialiśmy o tym, co potrzebują i po prostu mają ciężką sytuację, przechodzą przez ciężkie chwile w swoim życiu i po prostu nie myśleli o fotografii, ale że znaleźli mój Adverts przypadkowo, stwierdzili, że spróbują. Dogadaliśmy się o pieniądze, dogadaliśmy się o detale w ciągu dnia.

Przyszło do dnia ślubu, padało cały dzień. Nie mieliśmy miejsca, nie mieliśmy czasu tak naprawdę na zdjęcia portretowe. Więc generalnie musiałem to dobrze udokumentować, żeby materiał, który zdobędę z tego ślubu pozwolił mi bookować więcej pracy. Tak jak wspomniałem, wydawało się, że materiał jest średni, bo nie mam portretu, którym mogłem pokazać ludziom, jaki styl ja oferuję, miałem tylko jedną dobrą historię opowiedzianą zdjęciami. Stwierdziłem, że „ok, mam ten jeden ślub, spróbuję zrobić taki marketing na tym, że spróbuję kogoś zabookować”. Zaczęło się od Facebooka, zaczęło się od kontaktów z lokalnymi hotelami, czy byliby w stanie mnie polecić przynajmniej jedne parze i od słowa do słowa jakoś zabookowałem te czternaście ślubów na następny rok.

No właśnie to jest ciekawa historia – jak z jednego ślubu zabookować czternaście. Większość fotografów, z którymi gdzieś tam rozmawiam, którzy są na początku kariery, zawsze mi mówią, że „największy problem jest taki, że my nie mamy portfolio”. Albo mówią, że mają śluby tak zwane niewłaściwe, których nie chcieliby robić. Ale ja zawsze podkreślam to, że jakiekolwiek śluby masz na początku to je trzeba pokazać. Jak ja sam powiem ci, że zaczynałem od tego, że zrobiłem chyba trzy śluby i z tych trzech ślubów wycisnąłem potem dwadzieścia, czy dwadzieścia jeden umów na kolejny sezon. Ale to trochę taką metodą partyzancką zrobiłem, ale to może nie jest teraz czas, żebym ja to opowiadał, bo jakby skupiamy się na tej twojej historii.

To mówisz że odezwałeś się do tych venues i tam poprzez takie kontakty personalne to słowo o tobie poszło dalej w świat, tak?

Tak, to były dwa hotel. Jeden hotel załatwił mi parę już na kwiecieć. To w grudniu już zabookowałem pierwszym ślub na kwiecie, to mówię „o super, tylko cztery miesiące później”. Przyszedł styczeń, luty, czyli taki okres, gdzie tych bookingów jest bardzo dużo. Poszedłem jeszcze kolejną drogą, jeżeli chodzi o płacenie blogom, aby być jako vendor na ich stronie. Mam swój listing, mam swoje zdjęcia, mam swoją stronę. Skorzystałem z trzech, może czterech najbardziej popularnych w irlandii. I to też mi pozowliło zabookować te śluby. Ciekawostką jest to, że swoje ceny bardzo wysoko postawiłem od samego początku. Nie skupiałem się na bookowaniu ślubów tanich, tylko stwierdziłem, że jeżeli ma to zadziałać, ja się muszę skupić na drogich ślubach. Mimo że mam jeden ślub jako doświadczenie czy jako portfolio, stwierdziłem, że trzeba po prostu wypłynąć na głęboką wodę i spróbować z grubej rury.

Powiedziałeś też na początku naszej rozmowy takie ciekawe zdanie, że fotograf ślubny w Irlandii jest taką cenioną osobą. Chciałem ciebie zapytać, jak wygląda ten rynek fotografii ślubnej? Jak wygląda poziom zdjęć, które oferują fotografowie? Czy jest bardzo zróżnicowany? Jak wygląda konkurencja? Czy integrujecie się między sobą?

Jeżeli chodzi o sam rynek – rynek jest dziesięć razy mniejszy niż w Polsce. Fakt faktem jest dziesięć razy mniej społeczności w Irlandii. Ślubów w kraju jest dwadzieścia dwa tysiące w roku. Jak widać, numery są bardzo małe. Rynek jest duży, jest wyrównany, oczywiście są fotografowie lepsi i gorsi. Poziom też jest różny. Ale poziom też jest wysoki, bo jest naprawdę wielu świetnych kreatywnych ludzi w tym kraju, którzy tworzą naprawdę niesamowitą robotę. I co jest chyba największym plusem pracowania na tym rynku, to to, że właśnie integrujemy się i jesteśmy taką jedną wielką społecznością, która się wspiera, która wysyła sobie polecenia, która wysyła sobie zapytania na śluby. Dzięki temu jakoś się razem wspieramy i trzymamy w kupie. Co ciekawe, jak wspomniałem poza anteną, Irlandczycy są bardzo otwartym narodem i bardzo blisko trzymamy się między Polakami, między Irlandczykami i nikt nie ma jakiś obiekcji, że jakiś osobnik z zagranicy zabiera mi chleb. Po prostu akceptują fakt, że jesteśmy na tym rynku i trzymamy się razem, bo w kupie siła.

Powiedziałeś dwadzieścia tysięcy ślubów czy dwadzieścia tysięcy plus. To myślę, że wywołałeś pytanie, które muszę zadać. Bo jak teraz powiesz, ile ślubów rocznie robisz, to chyba parę osób spadnie z krzesła.

Obawiałem się tego pytania.

Nie no – śmiało!

Na ten rok zabookowałem siedemdziesiąt pięć ślubów. Nie mnie oceniać, czy to jest dużo czy mało. W tym mam cztery wyjazdowe za granicę. I jakoś nigdy nie limitowałem się, że muszę zrobić trzydzieści, czterdzieści, tylko powiedziałem „ogień!”. Zobaczymy, czy jestem w stanie tyle zrobić. W zeszłym roku zrobiłem sześćdziesiąt pięć, mój life work balance był na odpowiednim poziomie, nie miałem problemu z czasem wolnym dla rodziny i to funkcjonowało bardzo dobrze. Przedyskutowaliśmy z żoną, czy jestem w stanie zrobić więcej i stwierdziliśmy, że tak. Wszystko zależy od workflow, który generalnie pracuje dla ciebie i jesteś w stanie szybko dostarczać te zdjęcia parom.

No tak, właśnie chciałem ten temat poruszyć – tego twojego workflow. Bo w wywiadzie dla Adorama TV… Ogólnie polecam wywiad z Tomkiem na tym kanale, możecie sobie zobaczyć, wspaniale się słucha Tomka, z tym, że w języku angielskim, tak że to dla wszystkich tych, którzy operują tym językiem… Powiedziałeś, że od trzech do pięciu tysięcy zdjęć robisz na ślubie.

Tak, między trzy a pięć tysięcy. To są zdjęcia z dwóch aparatów i tak naprawdę tyle zdjęć potrzebuję, żeby spróbować opowiedzieć historię.

I co – później to skracasz do pięciuset i iluś tam zdjęć tę historię? Jak to u ciebie wygląda?

Średnia ilość zdjęć, jaką dostarczam parom to jest około ośmiuset zdjęć. Muszę przebrać te zdjęcia, wybrać moje ulubione. Nie limituję się, że muszę dostarczyć pięćset lub sześćset. Po prostu, jeżeli dzień był ciekawy i udało mi się złapać tyle fajnych momentów to dlaczego nie, dlaczego para ma nie zobaczyć tego zdjęcia? Po wybraniu zdjęć to jest szybka koloryzacja, czyli po prostu zaaplikowanie mojego autorskiego presetu i wyeksportowanie plików i stworzenie rzeczy typu USB, galeria online i dostarczenie tego klientom na czas.

Ok, a ile czasu zajmuje ci selekcja, samo wybranie zdjęć?

Selekcja zajmuje mi około dwóch, trzech godzin. Jeżeli to jest pięć czy pięć i pół tysiąca zdjęć to nawet do trzech godzin. Nie jesteś w stanie przesiedzieć tego w trzy godziny na raz. Musisz zrobić przerwę, bo natłok tych zdjęć masz czasami przerażający. Ale zawsze się próbowałem skupić, żeby robić tych zdjęć na ślubie mniej, ale nie idzie po prostu. Uwielbiam śluby po prostu i fajnie się dokumentuje i zapominam liczyć, ile zdjęć zrobiłem i ile jeszcze muszę zrobić.

Z trzy godziny na selekcję, koloryzacja, powiedzmy – mam wyliczone – dwieście pięćdziesiąt zdjęć koloryzuję w jedną godzinę, więc jeżeli to jest siedemset pięćdziesiąt zdjęć to są trzy godziny dodatkowe. No i później ostatnie rzeczy typu eksport, typu zgranie USB, wygrawerowanie USB, pakowanie, wydrukowanie zdjęć to jest kolejne dwie godziny. Więc powiedzmy, że zamykam się w tych ośmiu, dziewięciu godzinach.

Ok, czyli, powiedzmy, taka typowa zmiana, szychta na kopalni trwa jakoś tyle czasu. Ale rozumiem, że to nie jest tak, że o dziewiątej zaczynasz i o osiemnastej kończysz, tylko sobie po prostu to jakoś dzielisz?

To zależy od sezonu. Generalnie sezon w Irlandii jest o wiele dłuższy, więc śluby zaczynają się już w lutym, w marcu a kończą się w grudniu. Mimo że to brzmi, że robię taką ilość ślubów, nie zapominajmy, że to nie jest sześć, siedem miesięcy tylko tak naprawdę dziesięć, jedenaście miesięcy w roku. Jeżeli policzysz, że robisz siedemdziesiąt pięć ślubów, to jest kolejne siedemdziesiąt pięć dni na obrobienie tego, to to jest sto pięćdziesiąt dni w roku pracy. Czyli jeszcze dwieście dziesięć dni jest wolnych.

Też można powiedzieć, że to jest siedemdziesiąt pięć pensji.

Też można tak powiedzieć.

Bo właśnie myślę, że temat biznesowy też jeszcze poruszymy. Natomiast powiem, że jeszcze chciałem zapytać, jak wygląda u ciebie ten dzień ślubu, bo pięć tysięcy zdjęć zrobić w jeden dzień to wydaje mi się, że nie masz czasu, żeby usiąść i zjeść kotleta?

Nie no, czas na kotlet się znajdzie. Generalnie zaczynam około trzech godzin przed ceremonią. Dogaduję kwestie techniczne z parą młodą na tydzień przed ślubem. Jeśli pan młody i pani młoda spędzają przygotowania gdzieś blisko siebie, to jestem w stanie zrobić oba przygotowania. Później jest ceremonia, później jest drink reception. Podczas tego drink reception zazwyczaj robimy zdjęcia rodzinne, robimy również portrety. Po drink reception, które trwa nawet dwie godziny, trzy godziny czasami, goście siadają do obiadu. Obiad jest taki bardzo uroczysty. Zazwyczaj są speeche, czyli przemowy tatusiów, przemowy młodego i przemowa best pala, czyli najlepszego przyjaciela pana młodego, więc po speechach zazwyczaj jest pierwszy taniec i, powiedzmy, ja zazwyczaj kończę dwadzieścia minut po pierwszym tańcu.

Ok, a kiedy znajdziesz czas, na którą sesję w dniu ślubu. Bo domyślam się, że robisz sesję ślubna w tym samym dniu?

Tak, nie mamy czegoś takiego, jak sesje w inny dzień, sesje plenerowe. Jeżeli chodzi o sesję w tym samym dniu to zależy od programu dnia, jaki para sobie wymyśliła. Niektóre pary chcą spędzić dziesięć minut na tych zdjęciach, niektóre chcą poświęcić godzinę. Jesteśmy zawsze uzależnieni od miejsca, jesteśmy uzależnieni od światła. Jeżeli wiem, że zachód słońca jest o wpół do szóstej, a to jest pora mniej więcej, o której wołają gości, żeby przysiedli do stołu, w tym momencie ja wyciągam parę do zdjęcia, bo nie robią nic innego ciekawego, więc mogą spędzić te piętnaście, dwadzieścia minut ze mną robiąc sesję.

Często bywało tak, nawet w zeszłym sezonie, gdzie zachód słońca był w trakcie obiadu, i ja przychodziłem do pary i mówiłem „ słuchajcie, chodźcie na pięć minut na zewnątrz, bo mamy piękny zachód i na pewno będziemy mieć piękne zdjęcia z tego ” i generalnie ludzie nie mają z tym problemu. Zawsze znajdą chwilę, żeby się oderwać od gości, odpocząć i odetchnąć świeżym powietrzem.

Ok, to rozumiem, że już na etapie jakiejś tam wstępnej rozmowy z parę przed podpisaniem wstępnej umowy już im mówisz, jak to może wyglądać, więc oni są przygotowani na to, że przychodzi ten wariat z aparatem podczas obiadu i pomiędzy jednym a drugim kęsem ziemniaków, mówi, że zdjęcia trzeba teraz robić?

Tak, wydaje mi się, że dobra komunikacja z parą jest kluczem do wszystkiego. Nie tylko do świetnych zdjęć, ale również do zadowolenia klienta. I wydaje mi się, że jak się dobrze komunikuję z tą parę i wykonywanie tego telefonu na tydzień przed ślubem daje mi dużo, bo po pierwsze ustawiamy jakoś dzień, nie do końca pod fotografię. Ja lubię używać słowa „sugestia”. Lubię dawać im sugestie, co możemy usprawnić, jeśli chodzi o fotografię, żeby zwiększyli czas, który oni spędzą z gośćmi, a zminimalizują czas, który muszą spędzić ze mną na zdjęciach formalnych lub zdjęciach portretowych. I ludzie to doceniają, bo to nie jest tak, że ja po prostu przychodzę i robię jak wszystko widzę, tylko pomagam im z tym dniem, żeby naprawdę spędzili ten dzień wyjątkowo i żebym nie słyszał „o boże muszę znowu iść na zdjęcia”.

Wydaje mi się, że ta komunikacja jest kluczem, żeby to wszystko sprawnie poszło. Wiadomo, w Irlandii pogoda jest jaka jest, więc bardzo często jesteśmy uzależnieni od tej pogody. Po prostu akceptuję wybór moich par, jeśli nie chcą wyjść na zewnątrz w deszczu to nie wyjdziemy, zostaniemy gdzieś w środku. Zawsze ten wariant gdzieś mam, który pozwoli nam zrobić coś ciekawego, coś kreatywnego.

To może jeszcze tego tematu sesji się przytrzymajmy. Wiem, że ty nie za bardzo się koncentrujesz na tym, żeby pozować pary młode. Też nie lubię tego słowa „pozowanie”. Sam wręcz nienawidzę, jak ktoś mi robi zdjęcia i mnie pozuje, że muszę stanąć w jakiś tam sposób. To wiadomo, że daje ci pewne wskazówki, co zrobić z rękami, gdzie się spojrzeć. Natomiast podobało mi się to, co powiedziałeś w tym wywiadzie dla Adoramy, że koncentrujesz się bardziej na emocjach i na tym, co łączy parę młodą. Może jakieś kilka słów, jak wygląda Twoja praca stricte w tym momencie tej sesji krótkiej w dniu ślubu?

Jeśli chodzi o tę sesję w dniu ślubu, to tak naprawdę całą pracę domową już wykonuję na początku, w trakcie wykonywania tego telefonu do pary, bo wydaje mi się, że jeśli złapię dobry kontakt i przedstawię siebie jako osobę bardzo pozytywną i otwartą, i pomocną, i generalnie chcącą pomóc im przeżyć ten dzień, kiedy przychodzi do portretów, oni już nie traktują mnie jako jakiegoś tam fotografa, tylko kumpla, który generalnie przyszedł na ten ślub z aparatami, kręci się robi zdjęcia. I w momencie, kiedy oni wychodzą ze mną na te piętnaście minut, oni cieszą się, że mogą wyjść i mogą spędzić ze mną czas, że ja mogę spędzić z nimi czas. Wiedzą, że ja nie pozuję, wiedzą, że będą ich rozśmieszał czy… Znowu, zależy to od tego, jaka jest para. Niektóre pary lubią się śmiać, niektóre pary lubią się przytulać, niektóre lubią stać jak drzewa. To trzeba po prostu wyczuć i rozpoznać każdą parę indywidualnie.

Te jest piętnaście minut pozwala na zrobienie naprawdę kilku portretów. Nie skupiam się na ilości, skupiam się po prostu na spróbowaniu opowiedzenia historii. Bo jeśli mamy piętnaście minut, pięć minut zajmuje wyjście z sali, pięć minut powrót. To naprawdę jest to pięć, dziesięć minut na zdjęcia. To jest kwestia tego, żeby tych dwoje ludzie byli ze sobą blisko i spędzili ten czas, ja zawsze tłumaczę, słuchajcie, wyjdziemy na świeże powietrze, zróbcie sobie spacer, przemyślcie, przegadajcie, jak wam dzień leci, międzyczasie coś porobimy ciekawego i tak naprawdę te dziesięć, piętnaście minut mija i wracamy.

Ok, a robisz jakiś scouting wcześniej w ciągu dnia, żeby wiedzieć, gdzie tę parę wyciągnąć czy po prostu wychodzicie i jest pełen spontan?

Również to zależy od pary, bo niektóre pary mają pomysły, że wsiadamy w samochód i jedziemy gdzieś dalej, tu oczywiście tego czasu mamy o wiele więcej na sesję. Znowu, to już jest dyskutowane na etapie telefonu do pary tydzień przed. Pytam ich czy mają jakieś ciekawe miejsce, w które chcą pojechać, czy jest jakieś miejsce bliskie ich sercu, gdzie chcą zrobić zdjęcia, ile czasu chcą na to poświęcić? I w tym momencie, jak już wiem, czego mniej więcej oczekują jeśli chodzi o te portrety, ja siadam i wysyłam im maila z propozycją, czy możemy zrobić to, to i to. I jeżeli wiem, że idziemy w to i w to miejsce czy idziemy w to i w to miejsce, przyjeżdżam wcześniej w dniu ślubu do tego venue i obchodzę. Widzę, jak wygląda światło, widzę, jak wyglądają drzewa, jak zieleń wygląda. Jestem w stanie wymyślić coś ciekawego przed ślubem.

Jesteś też otwarty na propozycje pary młodej. Wiesz co, przeglądając twojego Faceboka czy nawet na stronie internetowej dostrzegłem kilka takich zdjęć, które ja nazywam śmieszne minki na zdjęciach. Nie wiem, czy teraz kojarzysz, o które zdjęcia mi chodzi, ale na przykład, że panna młoda wystawia język i robi różne śmieszne minki, i nie mówię, że sam takich zdjęć nie robię, bo czasem są klienci, którzy sobie akurat takie lubią zrobić, ale szczerze mówiąc, nie wiem czy jakkolwiek bym je pokazał takie zdjęcie. I to nie jest żaden zarzut do ciebie, tylko jaki jest stosunek twój do takiej, nazwijmy to, inwencji twórczej klientów i pokazywania tego na Facebooku, czy w ogóle na stronie internetowej?

Ok, bardzo ciekawe pytanie. Tu jest kilka podłoży do tego, jeżeli chodzi o tę kwestię. Przede wszystkim ja chcę pracować z ludźmi, którzy są wyluzowani w ciągu dnia i nie mają problemu z pokazaniem siebie prawdziwymi. Nie interesuje mnie robienie idealnych ślubów, gdzie wszystko jest wyidealizowane. Ja lubię pracować z ludźmi, którzy są czasami goofy, którzy wiedzą, że ślub nie będzie idealny, ale będzie idealny, jeśli chodzi o emocje i o to, jak oni go przeżyją. To jest jedno.

Dwa, jeżeli ludzie są w stanie pokazać takie goofy moments przede mną, to tylko chyba świadczy o tym, że są w stanie się otworzyć przede mną, mimo że pierwszy raz mnie widzą w ciągu tego dnia. Że ten cały proces komunikacji pomógł mi, że ludzie się otworzyli w pełni i nie wstydzili się pokazać takich goofy moments czy takich śmiesznych rzeczy.

I znowu, bardzo często się mówi, że pokazujmy zdjęcia, które chcemy robić. Powiedzmy, ten odsetek zdjęć, które ja pokazuję jest niezbyt duży, ale chcę zasygnalizować, że „słuchajcie, ja robię też takie zdjęcia i musicie zaakceptować to, że takie zdjęcia otrzymacie ode mnie”.

No właśnie, bo ty powiedziałeś, taki niewielki odsetek, ja tam chyba ze trzy takie zdjęcia znalazłem na milion tych zdjęć, które masz na stronie. To może właśnie uczepmy się tego tematu i powiem ci że przejrzałem kilka tych twoich blog postów na stronie internetowej i powiem ci że zmasakrowałeś mnie mówiąc kolokwialnie, jak to u ciebie wygląda, jeżeli chodzi o liczby tych zdjęć. Bo różne są szkoły. Niektórzy mówią „pokazuj jak najwięcej, żeby pokazać, że jesteś mega uniwersalny i poprzez tę liczbę zdjęć na blogu rób to wrażenie na parach młodych”. A niektórzy mówią „nie, maksymalnie sto zdjęć tylko na blog post”. Ja też lubię oglądać dużo zdjęć, natomiast jak się zastanowiłem, ile czasu ty musisz poświęcić – może teraz jestem w błędzie, może ty to szybciej robisz – ale jakby na skonstruowanie tej całej historii na bloga to się przeraziłem. Może zdradzisz jakiś sekret, jak ty to wszystko układasz, że mieścisz na jednym poście aż tyle zdjęć?

Ok, moja filozofia, jeśli chodzi o blog post jest następująca: ja marketuję siebie do par młodych, a nie do fotografów, więc jeśli fotografowie mówią mi, że mam zmniejszyć ilość zdjęć, ja mówię „ok” i robię dalej swoje, bo wydaje mi się, że cyfry, które przedstawiam, że bookuję tyle pracy pokazują, że chyba robię coś poprawnie. I nawet jeśli chodzi o prezentację ślubów, wydaje mi się że jestem w stanie przedstawić potencjalnym parom młodym, że ja nie trzymam się schematu robienia dnia ślubu, tylko dokumentuję dzień jak idzie. Jeśli są ciekawe momenty, ja je pokazuję i właśnie na tej uniwersalności, musimy być uniwersalni, bo my jesteśmy dla tej pary młodej przede wszystkim i ja osobiście uważam, że jeżeli mam ślub, gdzie para młoda zainwestowała kupę pieniędzy w dodatku, w jakieś detale czy coś, to też jest warto pokazać i czasem nawet 10% czy 20% zdjęć na blogu to są detale, które upiększają ten cały dzień.

Powiem szczere, że w tym roku planuję trochę skrócić te blogi, zrobić je trochę krótsze, ale w dalszym ciągu uważam, że pokazanie całej historii – bo to nie jest pokazanie portfolio pięćdziesięciu najciekawszych zdjęć z dnia ślubu, tylko pokazanie całej historii, ja opowiadam historie – i przedstawienie tych historii kompletnych ma jakiś sens i widocznie działa to przy marketingu. A jeśli chodzi o czas spędzony na blogowaniu to jest piętnaście minut.

Dobra, to teraz ja spadłem prawie że z krzesła. Różne są tutaj odpowiedzi na to pytanie, które zadaje w tym podcaście a propos układania postów na blogu. Niektórzy spędzają kilka dni, ty spędzasz piętnaście minut, to w ogóle miażdżysz system. Ale co jest twoją taką myślą przewodnią, jak składasz te zdjęcia? Jest to porządek chronologiczny czy trochę mieszasz w tej historii?

Porządek chronologiczny, staram się trzymać porządek chronologiczny, powiedzmy, na 90%. Czasem są rzeczy, które zdarzają się wcześniej albo później i warto przesunąć te zdjęcia. Powiem szczerze, przeglądałem blogi, gdzie te zdjęcia były wymieszane – powiedzmy, jeżeli ktoś przedstawia historię stu zdjęć i te zdjęcia są wymieszane, bardzo ciężko się to dla mnie ogląda. Jeżeli Fer Juaristi prezentuje dwadzieścia zdjęć z każdego ślubu, które są wymieszane, ma to sens. bo to jest dwadzieścia portfoliowych zdjęć z każdego ślubu. Ale wydaje mi się, że jak ktoś przedstawia historię ze stu zdjęć i te zdjęcia wszystkie są wymieszane to ja osobiście gubię całe połączenie z tą parą czy z tą historią, która się tam dzieje. To jest moje podejście, tak uważam.

Gubi się wtedy wątek, nie? Ty operujesz głównie w kolorze, bo jak przeglądam się te twoje prace, to czarno-biały też element się pojawia, ale to nie jest przesadzona liczba zdjęć. Tak procentowo to ile byś powiedział, że robisz tych czarno-białych?

5% – 10%. Powiem ci dlaczego: uwielbiam mój kolor. Pracuje nad moim kolorem bardzo, bardzo długo i miło, kiedy ktoś mówi, że „jak wrzucasz zdjęcie to ja wiem, że to ty wrzuciłeś, bo twój kolor jest tak rozpoznawalny”, że po prostu wiadomo, że to ja wrzuciłem te zdjęcia. i wydaje mi się, że to jest taki komplement, że doszedłem do momentu, gdzie ludzie naprawdę rozpoznają tę moją pracę. I dzięki temu kolorowi wydaje mi się, też bookuję więcej pracy. Zdarzają się pary, które mówią, że po prostu „uwielbiamy twój processing czy twój tones w zdjęciach” i wydaje mi się, że pokazywanie tego koloru daje mi dużo, jeżeli chodzi o przyszłą pracę również. Ale ja po prostu uwielbiam kolor i ten kolor, którym operuję, jest naprawdę przyjemny w obróbce i przyjemnie wygląda na zdjęciach.

A powiedz, jeśli chodzi o ten kolor, to ustawiasz sobie jakoś white balance ręcznie czy to już jest kwestia post processingu?

Mój preset jest uniwersalny i działa w każdym warunkach oświetleniowych i tak naprawdę jedyną rzeczą, którą muszę zmieniać to jest white balance, żeby wstrzelić się w kolor mojej skóry. Czyli generalnie przez to, że robię tyle ślubów bardzo szybko nabrałem dużego doświadczenia, jeśli chodzi o obróbkę. Mój czas obróbki zmniejszył się, ale nauczyłem się jak mój kolor wygląda na skórze w różnych warunkach oświetleniowych i jestem w stanie wpisać po prostu white balance z głowy i wiem że ten numer automatycznie spasuje mi się, że skóra na tym zdjęciu będzie wyglądała dokładnie tak, jak powinna wyglądać, jeżeli chodzi o mój kolor.

Czyli przed aplikacją twojego presetu musisz poprawić ten white balance, żeby on poprawnie potem wyglądał na zdjęciu?

Nie, white balance zmieniam po aplikacji presetu.

Aha, rozumiem. A w domu obrabiasz na jakiś komputerze z większym ekranem, bo podpatrzyłem cię w warszawie jak obrabiałeś swój ślub na laptopie? Jest to jakaś dla ciebie różnica czy też w domu obrabiasz na tym laptopie?

Nie, w domu obrabiam na macu 27”. Wygodnie jest po prostu usiąść w zaciszu swojego biura i na dużym ekranie po prostu obrobić. Ale czasem są takie sytuacje, że albo nie mam czasu, albo nie jestem w stanie w domu tego obrobić, więc pakuję komputer i jadę obrabiać tam, gdzie akurat muszę być.

Ok, czyli nie jesteś tzw. freakiem sprzętowym, który musi mieć wszystko skalibrowane i mieć monitor wielkości dużego akwarium, żeby obrabiać zdjęcia?

Znaczy, freakiem komputerowym jestem, bo lubię gadżety i technologie, ale powiedzmy sprzęt, ma mi sprawiać przyjemność i po prostu jest ustawiony optymalnie tak, że ta praca jest przyjemna i szybka i łatwa.

Wiesz co, tutaj ostatnio mi mignęło takie ogłoszenie na Facebooku o ludziach, którzy używają sprzętu innego niż Canon. Że pracują na sprzęcie gorszej jakości – to jeden z poprzednich gości audycji wypowiadał się w takim żartobliwym tonie. Ty, zdaje się, fotografujesz na Nikonie?

Tak, na Nikonie D750. Do tego jeszcze nielubiane Wojtka Sigmy i ten sprzęt mnie zadowala.

Ok, czyli ty idziesz już tutaj zupełnie pod prąd. To od zawsze pracowałeś na systemie Nikona czy miałeś doświadczenie z innymi aparatami?

Nikona kupiłem jako pierwszego i tak naprawdę od Nikona mi się ta historia z fotografią zaczęła i po prostu trzymam się tego. Miałem okazję bawić się Canonem, ale ergonomia mi nie podchodziła. To są takie rzeczy symetryczne. Klatki są takie same. Wiadomo NIkon, ta rozpiętość tonalna jest ciut większa i te cenie można bardzo fajnie ciągnąć. A jeżeli robimy ślubu, które są generalnie w ciemnych pomieszczeniach to to jest tym bardziej przydatne. Miałem powiedzmy pięciodniową przygodę z Fuji, byłem bardzo napalony na ten system. Zamówiłem, pobawiłem się, wziąłem go na ślub i sprzedałem.

Ok, to może nie brnijmy w ten temat w takim razie. Nie wiem czy zgodzisz się, że nie ma czegoś takiego jak idealny aparat, tylko zawsze to muszą być indywidualne preferencje, to co komu dobrze leży w dłoni – nawet też czynnik trzeba brać pod uwagę. Powiem ci, ze jak prowadziłem takiego bloga dla fotografów, to często dostawałem takie informacje, takie zapytania, jaki najlepszy aparat jest do fotografii ślubnej. No skąd ja mam to wiedzieć? Dla mnie najlepszym aparatem jest mój, dla ciebie najlepszy może być twój.

No tak, najważniejsze, żeby aparat i sprzęt, którego używasz cię nie limitował, żeby pozwalał ci kreatywnie tworzyć pracę i sprawiał ci przyjemność również. Bo jeżeli robisz zdjęcia na sprzęcie, którego nienawidzisz to się mija z celem. Wydaje mi się, że musimy mieć fun i przyjemność z robienia zdjęć i to jest tak naprawdę indywidualna decyzja czy chcesz być na Canonie, Nikonie czy Fuji. Jeżeli pasuje ci ten system i wyciągasz zdjęcia, z których jesteś zadowolony to nie ma sensu zmieniać.

Taki wątek poboczny, ale tutaj audycja dla fotojanuszy, więc trzeba czasem o sprzęcie trochę porozmawiać.

A powiedz mi, te siedemdziesiąt ślubów – jak się zdobywa aż tyle zleceń? Bo rozumiem, że przy dużej ilości zleceń i dużej ilości ślubów po wcześniejszych sezonach u ciebie działa ten marketing szeptany, ten word of mouth, które te pary zadowolone z twoich usług przekazują to swoim znajomym i ten krąg się rozszerza. A co jeszcze robisz? Bo tutaj mój szpiegowski program powiedział mi, że u ciebie bardziej od social media i mediów społecznościowych działa Google – ruch generowany przez wyszukiwarkę.

Jeśli chodzi o same polecenia to się wiąże z moją ciężką pracą z każdą parą i z moją dobrą komunikacją i ze sprawianiem, żeby ta para miała fantastyczny dzień. Pamiętajcie, musimy pamiętać, że to, jak się zachowujemy w ciągu dnia, ludzie nas obserwują. Nie tylko para młoda nas obserwuje. Tam są ludzie, pary, które będą brały ślub za rok, dwa czy trzy lata i jeżeli zapamiętają cię jako pogodną osobę, pełną uśmiechu, pomocną i generalnie robiącą więcej niż do ciebie należy, to ludzie zapamiętają. I dzięki temu te polecenia naprawdę dużo pracy mi dają. Teraz to jest 20% do 30% wszystkich zleceń.

Oczywiście miałem problem z przejściem cenowym, bo jednak ceny bardzo ostro podnoszę, co parę miesięcy i powiedzmy pary, które robiłem dwa lata temu płaciły trochę inne pieniądze niż pary, które będą robił w tym roku. I mimo tego, że te ceny były różne, ludzie nie byli zrezygnowani tym. Po prostu stwierdzili, że jestem osobą na odpowiednim miejscu, żeby udokumentować ich ślub i są w stanie wydać te extra pieniądze.

Google faktycznie dużo mi daje. Ja od samego początku chciałem być na topie Google. Udało mi się to ciężką pracą i pomocą wielu osób, między innymi Tomka Robaka. Google daje mi powiedzmy 15-20% zleceń. Jeżeli popatrzę na moje wyszukiwania, jak ludzie mnie znajdują, bardzo dużo osób szuka mnie po imieniu i nazwisku. To nie jest tylko „wedding photographer ireland” czy „ irish wedding photographer”. Bardzo dużo wejść na stronę mam przez to, że ludzie wpisują moje imię i nazwisko, co pokazuje, że ci ludzie mogą być równie dobrze z poleceń. Ci ludzie równie dobrze mogą być z Facebooka, ci ludzie mogą być równie dobrze z Instagrama. Po prostu widzą imię i nazwisko, widzą pracę, więc myślą, „ok, wygoogluję te osboę, zobaczę czy mogę znaleźć coś więcej na temat tej osoby”. Ale fakt faktem, wejść z tych haseł „wedding photography ireland” też jest dużo i mam to szczęście, że jestem na pierwszej stronie, na topie pierwszej strony, na wiele haseł związanych z fotografią ślubną w Irlandii i faktycznie te 15-20% zleceń przez to wpada.

Jeszcze powiedziałeś, nawiążę do tego co mówiliśmy o poleceniach par młodych czy ludzi, którzy byli na weselu, obserwowali ciebie. Wiesz, co w Polsce – ty już jesteś jedenaście chyba lat poza Polską – ja obserwuję, że u nas jeszcze nadal kuleje taka umiejętność, którą po angielsku nazywamy small talk. I nie wiem czy podzielisz może takie zdanie, że to jest esencja tego reklamowania się. Ale to nie jest takie reklamowanie się, na zasadzie że „hej, słuchajcie, polećcie mnie” itd. Tylko ten small talk działa na takiej zasadzie, że o tzw. dupie maryni możesz sobie porozmawiać i niekoniecznie tak, jak w polse, że od razu musisz o polityce, czy o jakiś wielce filozoficznych sprawach tylko jakiś naprawdę totalnych pierdołach, które nawet nie podejrzewasz, że to fajne wrażenie na kimś wywrze i ten ktoś zapamięta ciebie właśnie jako takiego fun guy, z którym się fajnie gada i może cię polecić potem.

Świetnie to określiłeś. Właśnie ten small talk daje ogromnie wiele. Podczas ślubu masz do czynienia z wieloma ludźmi, nie tylko z parą młodą i nawet jak się robi te zdjęcia rodzinne czy zdjęcia z parą młodą i z drużbami, z druhnami, po prostu to jaką osobą jesteś, jeżeli szerzysz tę pozytywną energię i szerzysz ten uśmiech to do ciebie wraca.

Dokładnie. Bo to nie trzeba od razu spędzać pół godziny z jedną osobą gadając, tylko to są takie przelotne rozmowy, można sprzedać komuś komplement… To mówię w przestrzeń, nie specjalnie do ciebie, bo ty jesteś ekspertem pewnie większym niż ja w small talk. To jest naturalna rzecz, jeżeli ktoś jest takim gadułą i potrafi ludzi zagadać, to ten small talk będzie mu rzeczywiście generował fajne rezultaty. Tak jak mówisz, niekoniecznie z taką intencją, że każda rozmowa musi się przekształcić w coś zyskownego dla ciebie tylko po prostu pokazujesz siebie.

A jeżeli chodzi o twoje media społecznościowe, bo powiedziałeś Google 15%, polecenia 30%, no to jak to wygląda u ciebie – ten Facebook i Instagram?

Instagram rusza, ruszył już w zeszłym roku. Powiedzmy 5% ślubów, ze zdjęć z instagrama na dzień dzisiejszy. Myślę, że Instagram będzie przyszłością i trzeba po prostu tę platformę wykorzystywać maksymalnie. Wiem, że w Polsce to dopiero rusza i wydaje mi się, że warto już inwestować w czas w Instagram. Jeżeli zainwestujemy ten czas teraz, kiedy naprawdę będzie wielki boom – a pamiętajmy, że w polsce rynek jest dziesięciokrotnie większy niż w Irlandii – wydaje mi się, że benefity, jakie to może przynieść będą ogromne.

To tyle z Instagrama, a Facebook powiedzmy też jest to 15%, na równi z Google. Tylko znowu, jak się marketuję do par młodych, nie do fotografów i może dlatego nie wydaję bezsensownie pieniędzy, aby się przypodobać fotografom czy dostać więcej lajków, tylko po prostu chcę dotrzeć do osób, które planują ślub. A tak naprawdę moim głównym celem, jeśli chodzi o social media, jest kierowanie ruchu na moją stronę. Bo jeżeli mamy tysiące stron facebookowych z fotografami, gdzie wszyscy jesteśmy tacy sami, to miejscem, gdzie jestem się w stanie się sam sprzedać będzie moja strona. I to jest mój cel, jeżeli chodzi o moje social media. Ja chcę generować ruch na mojej stronie właśnie dzięki Facebookowi i Instagramowi, bo tam wiem, że jestem w stanie przedstawić siebie kim jestem, co oferuje i w jaki sposób mogę tym ludziom pomóc w ciągu dnia.

Fajną rzecz powiedziałeś a propos tego generowania tych wejść na stronę przez Facebook, bo mi się wydaje, że gro fotografów czy w ogóle biznesmenów myli te dwa pojęcia – sprzedaż a marketing. Mi się wydaje, że Instagram jest bardziej taki do marketingu, że tutaj to słowo „twoja marka” jest pokazywane, niekonieczne są te wejścia bezpośrednie. W Facebooku to jest jednak taka typowa egzekucja – masz klik, ktoś wchodzi, jea. Albo to jest mój fotograf albo nie. Tam jest jakby sprzedaż, a tutaj masz marketing. I rozróżnienie tych dwóch kanałów jest kluczowe, jeśli chodzi o zaaplikowanie takiego podejścia marketingowego.

Jeszcze jedna taka rzecz, o którą chciałbym cię zapytać, a propos Facebooka. Bo powiedziałeś, że nie wydajesz nie wiadomo jakich pieniędzy na lajki itd., to rozumiem, że jedziesz na zasięgu organicznym?

Nie, nie – jadę na zasięgu również płatnym. Jednak trzeba inwestować w to, aby po prostu dotrzeć do tych ludzi. Facebook ma wspaniałe narzędzie targetowania ludzi, czyli jestem w stanie określić grupę osób zaręczonych w ostatnich trzech miesiącach, którzy planują ślub w kilku krajach w Europie i dzięki temu jestem w stanie pokazać im moją pracę. Tylko pamiętajmy, że wszyscy to robią, więc takie osoby dostają takich reklam bardzo dużo. Więc znowu, musimy się umieć sprzedać na własnej stronie, żeby to zadziałało, żeby wydawanie tych pieniędzy zadziałało.

Różne są w tej chwili opinie. Niektórzy twierdzą, że ten zasięg organiczny to już jest trup i nie warto tutaj tracić czasu, trzeba poświęcić specjalne środki w marketing. Ty słyniesz z takiego zdroworozsądkowego podejścia biznesowego. Powiedz, czy ustalasz sobie takie budżety, ile jesteś w stanie przeznaczyć na reklamę w mediach społecznościowych, czy może jakieś inne formy promocji?

Mam budżet założony na Facebook na cały rok, ile chce tam wydać i wydaje mi się, że te pieniądze jakoś do mnie wracają.

Jedną ważną rzecz chyba warto wspomnieć o ruchu organicznym a ruchu płatnym. Jeżeli masz reach organiczny, trzeba przeanalizować, ile procent twoich followersów jest fotografami, a ile jest parami młodymi, które ciebie szukają. Bardzo często osoby, które lubią moją stronę, to są fotografowie albo pary młode, z którymi już współpracowałem. Czyli szukają tych fotografów i wydaje mi się, że przez płacenie reklam, które są stargetowane na dokładnie ten typ ludzi, z którymi ja chcę pracować, wydaje mi się, że to jest najlepsze narzędzie płatne w dniu dzisiejszym, jeżeli chodzi o marketing.

Ok. Jeszcze taka jedna rzecz a propos tego wyróżniania się z tłumu. W zasadzie nie wiem, jak to wygląda w Irlandii, ale w Polsce często wchodzę na strony fotografów, fotografów ślubnych nazwijmy to, gdzie w tej zakładce About, O mnie, widzę jakiś tam tekst, ale nie widzę zdjęć. U ciebie te zdjęcia, które pokazujesz w tej zakładce About, nie są może najbardziej poprawne techniczne, kilka jest jakiś tam ruszonych, czy to jest nawet GIF, ale to jesteś ty. To jest fajnie pokazana żona, dziecko. To przekonuje, że to jest normalny facet, z którym można normalnie współpracować, któremu można zaufać.

Tak, moje About, moja strona O mnie, jest tak naprawdę dobrze przemyślaną strategią marketingową. Bardzo mało mówię o sobie, a bardzo dużo mówię o parach, z którymi chcę pracować i co chcę zaoferować tym ludziom. Czyli tak naprawdę ludzie chcą przeczytać About me, a tak naprawdę czytają o sobie, jeżeli trafię w ten typ ludzi, z którymi chcę pracować. Jeżeli tak naprawdę mamy bardzo mało czasu, aby przedstawić ludziom swoją ofertę, to wydaje mi się, że pisanie, że mam psa, kota czy rybki i lubię jeździć na rolkach i rozwijanie się na mój temat, w dzisiejszej technologii ludzie nie mają czasu tego czytać. Wydaje mi się, że trzeba po prostu ludziom jak najszybciej przekazać informację, że jesteśmy ludźmi na właściwym miejscu, w których warto zainwestować.

Ostatnio byłeś w Warszawie i miałeś okazję obserwować, powiedzmy pewna grupę fotografów ślubnych. Jakie jest twoje wrażenie a propos tego doświadczenia? Co zobaczyłeś? My tutaj siedząc w Polsce i – powiedzmy to wprost – kisząc się w tym naszym własnym słoiku z ogórkami, często może nie wyłapujemy takich rzeczy, które ktoś może zauważyć z zewnątrz.

Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony cały eventem, tym jak Maciek z Markiem to zorganizowali. Ale również generalnie taką otwartością w tym industry, wśród fotografów. Czasy, kiedy chciało się wbić nóż w plecy swojej konkurencji chyba minęły, nie widziałem tego, ludzie naprawdę byli zadowoleni, szczerzy i chcieli spędzać tam czas z ludźmi rozmawiać, prowadzić te small talk, budować swój network, bo network jest chyba ważny w takich grupach. Wydaje mi się, że to jest świetny zalążek na coś wspaniałego w Polsce, na stworzenie naprawdę fajnej grupy fotografów, którzy będą się trzymali razem razem, będą się wspierali. Chyba nawet Marek wrzucał coś ostatnio na temat, że fotografowi okradli dom i w dwadzieścia cztery godziny zebrali środki na pokrycie tego. To jest pokazanie tego, jak Network świetnie działa i trzymanie się w grupie razem. Musimy myśleć przyszłościowo. Jeżeli będziemy się obracać w tym towarzystwie, a nawet nie obracać tylko wspierać bezinteresownie i pomagać sobie nawzajem, to dobro do nas wróci w jakiejś innej formie, może nawet niekoniecznie w biznesowej. Oby więcej takich eventów, oby więcej takich spotkań zorganizowanych i wydaje mi się, że to się rozwinie naprawdę w fantastycznie grupę ludzi.

A ty nie miałeś nigdy doświadczenia w fotografowaniu ślubów w Polsce czy miałeś?

Miałem doświadczenie. Łukasz Zyśk opowiadał historię, jak się poznaliśmy, więc warto to przesłuchać. Ta historia jest w ogóle wyjęta z kosmosu. W zeszłym roku pojechałem, Łukasz miał ślub plenerowy w górach, powiedziałem „słuchaj, ja przyjadę, jestem ciekawy, chcę zobaczyć, jak to wygląda, spędzimy sobie kilka dni razem robiąc to, co kochamy”. Para też była bardzo fajna, to stwierdziliśmy, „dobrze, przyjadę, pokręcę się, porobię sobie parę zdjęć, może coś z tego wyjdzie, może nie”. Nawet nie zależało mi, żeby robić jakieś portfolio z tego, po prostu chciałem zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, ale to też może z tego względu, że to nie było typowo polskie wesele. To było bardzo zaciągnięte zachodem, gdzie ceremonia była na zewnątrz, był uroczysty obiad, a generalnie ślub się kończył o dziesiątej wieczorem więc… To był zupełnie inny program dnia, ale naprawdę byłem bardzo zaskoczony otwartością ludzi, z którą się spotkałem, że faktycznie goście na tym ślubie byli naprawdę super-otwarci, czyli coś takiego, co odczuwam na co dzień w pracy w Irlandii. Byłem naprawdę mega pozytywnie zaskoczony tym, że ludzie otwierają się, to jest small talk zaczyna się tworzyć w Polsce też i wydaje mi się, że to jest słuszna droga.

Widzę, że nam czas ucieka, parę minut tylko zostało, więc jeszcze chciałem jeden temat poruszyć, o którym rozmawialiśmy też poza anteną. Powiedziałeś takie fajne słowa o tym limitowaniu się, o takim podeściu do biznesu na takiej zasadzie, że zarobię tylko tyle, żeby nie wejść na jakiś tam wyższy próg podatkowy itd. I to było chyba a propos tej karty podatkowej?

Tak. Nie wiem, jak to jest dokładnie w Polsce z kartą podatkową, że generalnie masz limit, jaki możesz zarobić w ciągu roku, żeby nie płacić podatku od dochodu. Ja mam bardzo czyste i jasne podejście, jeśli chodzi o podatki i generalnie o rozwój. Wydaje mi się, że jeżeli jestesmy skpieni na budowaniu biznesu i na budowaniu firmy, która ma nam służyć przez najbliższe x lat, nie możemy się limitować myśleniem, że nie możemy przekroczyć takiej i takiej ilości podatku. Popatrzmy na wielkie firmy, oni nie limitują się, nie mają limitów, wszyscy płacą podatki naokoło i wydaje mi się, że trzeba odrzucić taką myśl limitowania siebie, tylko skupić się na rozwoju, bo to przyniesie więcej korzyści, jeżeli mówimy o rozwoju na przyszłe lata, a nie na to, ile zarobimy w tym roku.

No właśnie, bo pokutuje takie podejście, że „jejku, jak za dobrze podziałam to mnie i tak skroją na tych podatkach” – tak już mówię kolokwialnie. Powiedziałeś, że te duże firmy gdzieś tam mają swoich specjalistów, którzy się zajmują tymi sprawami podatkowymi i myślę, że taka mała podpowiedź dla ludzi, którzy gdzieś tam się boją, tego żeby wypłynąć na większe wody biznesu, że po prostu dochodzisz kiedyś do takiego momentu w prowadzeniu swojej firmy, że pewne sprawy musisz powierzyć specjalistom i chyba tu tkwi haczyk.

Tak samo jak wchodzisz na VAT – jak przekraczasz próg VAT-owy i musisz wejść na VAT to jest zrobienie takiego małego kroczka w tył, bo musisz zapłacić więcej podatku w danym roku, ale już na przyszłe lata nie będziesz miał takiego szoku z płaceniem podatku, bo myślisz o rozwoju, myślisz, jak zarobić jeszcze więcej i mieć przy tym ogromną przyjemność. Bo prawda jest taka, 5% ludzi kocha swoją pracę. Jest chyba coś niesamowitego, że robimy to co kochamy i jeszcze to przynosi pieniądze. Rozwijajmy te biznesy. Nie myślmy o limitach, tylko myślmy, co możemy zrobić lepiej, co możemy zrobić wyżej, co możemy zrobić jeszcze fajniej, aby ludzie płacili nam jeszcze więcej. To jest taka moja złota filozofia: ja chce się obracać wśród ludzi najlepszych w swoim fachu, potrzebuję na to większe pieniądze, jeżeli potrzebuję dobrych księgowych, dobrych radców biznesowych, ale dzięki temu inwestuję więcej, ale też więcej wyciągam.

Jak dochodzisz do pewnego stopnia rozwoju firmy to też możesz – nie możesz, tylko musisz – zainwestować w dobrych doradców, ludzi, którzy poprowadzą cię właśnie w tych kwestiach podatkowych. Tak jak patrzymy na Facebook czy Apple, oni też się nie limitują „a nie możemy przekroczyć tego progu”, tylko mają specjalistów, którzy w ramach obowiązującego prawa to po prostu obchodzą.

Dokładnie. Trzeba to po prostu wykorzystać i trzeba się skupić też na rozwoju własnym. Jeżeli przestaniemy się rozwijać jako ludzie, jako biznes, moim zdaniem umieramy w tym momencie. Musi być progres cały czas, musimy dążyć do tego, aby rozwijać się cały czas, do przodu, coraz wyżej, próbować nowych rzeczy – rzeczy, których się boimy, bo wtedy będziemy wiedzieli, czy nasze pomysły, które mamy działają czy nie. W Polsce spotkałem się właśnie podczas tego workshopu z wieloma stwierdzeniami, że ludzie boją się podnosić ceny w Polsce. Jeżeli ja bym przedstawił, jak agresywnie podnosilem ceny przez ostatnie dwa lata, co się skończyło na siedemdziesięciu pięciu ślubach, ludzie nie uwierzyliby, że jest to możliwe. A jednak, trzeba po prostu uwierzyć w siebie, podnieść ceny, nie patrzeć za bardzo na rynek, który podobno dyktuje ceny, tylko skupić się na tym, co mogę zrobić więcej, co mogę zrobić lepiej, żeby być w stanie wziąć takie pieniądze od pary.

Dokładnie. Myślę, że to jest na tyle mocne stwierdzenie, że tym akcentem możemy skończyć naszą rozmowę. Mam nadzieję, że reszta dyskusji się przeniesie na grupę Niezłe Aparaty Podcast na Facebooku i tam będziemy może kontynuować ten wątek. Dzięki Tomek!

Super, dziękuję Jacku za zaproszenie.

Leave A

Comment

16 marca 2017
oooo ja :( kurde muszę poczekać do jutra z przesłuchaniem :( już nie mogę się doczekać! Barcelono kończ się :P
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Łukasz Zyśk to na drogę powrotną, mam nadzieję, że będzie idealnym balsamem na smutną duszę po zakończeniu LooksLikeFilm :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    to dopiero prawdziwy fan :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    i jeszcze większy przyjaciel! :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Łukasz Zyśk a jak tam na LLF?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    dobrze :D tylko snu mało :P jak zwykle :D mamy silną polską ekipę tutaj więc duma rozpiera :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Łukasz Zyśk super, a ilu fotografów się tam łącznie zebrało?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko smutna, ze jestem tu :p takie nudy, Barcelona mega brzydka, pogoda butelkowa :p Hahahaha
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wszystkich było ok. 90
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Łukasz a a Ty bedziesz na WUP w tym roku ? :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
ja czekam na wieczór, spokój i ciszę <3
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Willmann czekać aż do wieczora? Podziwiam! :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Teraz nie będę się w stanie nad tym wystarczająco skupić:) Wieczorkiem jest idealnie! Jest relaks, spokój, fajna muzyczka w czołówce ;) :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    i milion pięćset zdjęć do obróbki ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no kto ma, ten ma... szczęście ;)
    Odpowiedz
16 marca 2017
no to w pociągu do opola tym razem :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    podróże małe i duże :) jest prawie koniec pierwszego kwartału a ja już zrobiłem jakies 8 tyś km :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    nie wiem co to jest odpoczynek <3
    Odpowiedz
16 marca 2017
Łukasz, Ty to ciągle w pociągach :D Gdzie Ty tak jeździsz ;D
Odpowiedz
16 marca 2017
wpadaj na kawkę!
Odpowiedz
16 marca 2017
znam tego goscia :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wojtek Chrapek świat jest mały,
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no jest jest :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Hej
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    hej ho!
    Odpowiedz
16 marca 2017
Przesłuchane. Świetna rozmowa. Genialna strategia rozwoju
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dzieki piekne!
    Odpowiedz
16 marca 2017
Dojechalem na slub i dzisiaj insta stories robie dla was po polsku. Bede pokazywal rozne smaczki, a dzisiejsze venue jest niezwykle.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Gdzie jesteś dzisiaj? :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bellinter house, bedzie co pokazac :-)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    powodzenia i dobrego kotleta :V
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Powodzenia i pozdrowienia z Cliffs at Lyons :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja już oglądałem, czekam na więcej :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    jest co robić Tomasz :) powodzenia !
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    śledzę na Instastory 👍
    Odpowiedz
16 marca 2017
Mega Rozmowa, czy moze byc czesc druga?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Stella Olga Kurek druga runda podcastów to jest coś co mam w głowie :) zapytam z ciekawości: są tematy, których zabrakło w rozmowie z Tomkiem?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Nie przychodza mi zadne mega wazne tematy bo chyba kazdy chcialby i tak o czym innym wiecej czy mniej sluchac, poprostu bardzo fajnie o tym wszystkim opowiada a jes mi to bliskie bo tez na obczyznie probuje od tylu lat dzialac :) No ale jak juz to moze typu: czy zdarza sie ze robi po kilka slubow w tym samym venue, jezeli tak to jak z kreatywnoscia?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Stella Olga Kurek coś na ten temat było w podcaście z Kasia Bronska-Popiel :) wspominałem o kamerzystach, którzy robili 13 wesel w tym samym miejscu
    Odpowiedz
16 marca 2017
Kurcze, jak w 3 godziny przejrzeć 5k zdjęć?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    photomechanic :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Łukasz Popielarz właśnie odebrałem nowego PC chyba zapodam ten program na próbę, bo widzę, że za dużo czasu zajmuje mi obróbka.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    sam jakoś selekcje do 1000 zdjęć schodzę w ok 3/4 godziny z tym programem potem obróbka do 10 godzin i hejnał
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Mnie męczy sama czynnosc przegladania tak, ze nie jestem w stanie usiedzieć przy selekcji 3h bez przerw :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Staram sie to bez przerw robic bo jestes w transie a potem do tego wrocic ciezko jest
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    2 h roboty, 1 h przerwy..i jakoś idzie przeglądanie zdjęc :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja nawet 5 min przerwy nie robie bo ciezko wrocic potem
    Odpowiedz
16 marca 2017
Cóż mogę powiedzieć. Fantastyczny podcast. Ogromna dawka motywacji <3 Dzięki Tomasz i Jacek!
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ewelina Zięba-Kacperek proszę uprzejmie, Tomek jest świetnym motywatorem :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko to pierwszy podcast (z całym szacunkiem oczywiście do poprzednich mówców) który mnie tak pozytywnie zmotywował i dał szerszy kąt widzenia. Każdy potrzebuje odpowiedniego motywatora i ja go tu dziś znalazłam :). Choć nie ukrywam, że dzisiejsze słońce, którego dawno już nie było mogło wpłynąć na odbiór nagrania :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
Brawo! Jestem pod wrażeniem! Pełen wewnętrznych przemyśleń :-)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Kajetan Mazur super :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Jacek, mnie zaciekawiła ta Twoja partyzantka na początku działalności. Może nagrasz kiedyś podcast o swojej fotograficznej drodze?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Agnieszka Werecha partyzancki marketing mówisz... Hm no może kiedyś dam się namówić żeby o tym pogadać. Ogólnie to wydawało mi się, że rynek zdjęć ślubnych w Polsce jest już tak zamurowany i nie da się na niego wejść, że musiałem wymyślić swój własny czołg żeby to w miarę łatwo poszło. Nie wiem czy teraz dałoby się to powtórzyć bo Google zmieniło zasady. :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
Ale Pan Tomasz Kornas zasuwa z robota :D podziwiam ! Dzis i ja kończę swój reportaż nastawiona pozytywnie przez tą rozmowe :)
Odpowiedz
16 marca 2017
Jedna z lepszych rozmów, dzięki za to co robisz Jacek! :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Adam Molka dzięki za miłe słowo, lubię pochwały, ale proszę nie za często bo osiądę na laurach.
    Odpowiedz
16 marca 2017
No właśnie, jakbyś przez Wadowice jechał to wpadnij na kawę ;D
Odpowiedz
16 marca 2017
Tomasz - śledzę, podglądam, podziwiam. Powinieneś robić szkolenia z "workflow" i "work-life-balance" :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Z workflow mam w przyszlym tygodniu www.weddingworkshop.co :-p niestety booked out ale nastepny bedzie niedlugo;-)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Już robię kawkę i lecę słuchać ;)
Odpowiedz
16 marca 2017
Super! Dzięki chłopaki! Jacku coraz lepsze te podcasty <3
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Zuzanna Karetta cieszy mnie ta opinia. :) Z podcastami jest jak z fotografią, im dalej w las tym lepiej to wszystko wychodzi :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko jak ze wszystkim ;)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Super. Gratulacje Tomasz i Jacek
Odpowiedz
16 marca 2017
Jeden z ciekawszych podkastów,
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bu Bogusław następne rozmowy fotograficzne w drodze :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
Instastoruje, tam narazie nie za duzo moge pokazac ale tu wrzuce. Mloda sie wlasnie ubiera;-) odpisze na wszystkie wiadomosci pozniej!
Odpowiedz
16 marca 2017
Tomasz...jak te sigmy Ci sie sprawdzaja? Duzo przebierales w sztukach? Musiales krecic duzo mikroregulacja? Nie gubią się podczas repo?
Odpowiedz
16 marca 2017
Jakbym słuchała siebie.. :). Świetna rozmowa!
Odpowiedz
16 marca 2017
Sylwia Kornas Kopec dziękuję w imieniu całej grupy za wypożyczenie męża na czas nagrywania podcastu :) <3
Odpowiedz
16 marca 2017
To ja bardzo dziekuje za mozliwosc dana Tomkowi podzielenia sie swoja historia, ktora byc moze zainspiruje innych i da im jeszcze wieksza sile do dzialania i rozwoju :)))
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Sylwia Kornas Kopec na pewno da, Tomek ma dar motywowania do pracy :) cieszę się, że więcej osób go teraz będzie mogło posłuchać. Mam pełną świadomość, że nie byłoby sukcesu Waszego brandu bez Twojego udziału, kiedyś trzeba będzie zrobić podcast z żonami fotografów :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ha, ha :)) Jacku I to jest bardzo dobry pomysl...:))Tak naprawde kluczem do "sukcesu" ale ja wole slowo "szczescia" jest wspieranie siebie nawzajem i zadawanie sobie codziennie jednego pytania: co dzis moge zrobic dla ukochanej osoby aby byla bardziej szczesliwa....i to robimy. To tyle albo "az" tyle :))) Pozdrawiam cala grupe ❤️
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Sylwia jesteś super Babką! Wiem, że to Podcast Tomasza ale Ciebie musiałam jako pierwszą wspomnieć❤ Tomek oczywiście jest świetnym artystą, ale kimże byłby bez Ciebie i słodkiego A.??❤ całuję Was😘😘😘
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Bardzo dziekuje za te piekne slowa😍❤️
    Odpowiedz
16 marca 2017
Zawiązuje buty i idę biegać z podcastem w słuchawkach.
Odpowiedz
16 marca 2017
Czułem słuchając tego jakby mówiono mi 'widzisz?! Głowa do góry, pracuj ciężej' :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ciezka praca to klucz do sukcesu;-) ile z nas potrafi sie przyznac ze naprawde ciezko pracuje?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    moge sie przyznac, ale do tego ze stac mnie na ciezsza prace :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Jacek Marek Siwko a kiedy podcast z samym soba ? ;)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Grzegorz Kociela z samym sobą nie będzie, ale ... (więcej nie mogę powiedzieć) :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko Stworz swoje "alter ego" co jak w "Fighting Club" :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Grzegorz Kociela świat by tego nie wytrzymał, już i tak tyle kłopotu macie z jednym Jackiem, myślę, że to wystarczy :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
Super odcinek... bardzo motywujący. :) Brawo chłopaki
Odpowiedz
16 marca 2017
Jacek ale mi teraz podpadłeś ☠️ Tak brutalnie przerwałeś ten rewelacyjny podcast, że aż czuję mega mega niedosyt! ;) Tomasz dzięki, zmotywowałeś mnie do pewnych rzeczy, które w trakcie podcastu zrobiłem na moich wizytówkach w portalach ślubnych... Zobaczymy, czy będzie to samobójstwo, czy najlepszy biznesowy krok jaki mogłem wykonać ;)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Krzysztof Neryng Jr w takim razie przepraszam, ale zawsze lepiej odczuwać lekki niedosyt :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Krzysztof dzieki sliczne, co to za krok poczyniles?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Podniosłem ceny o 1000zl :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Brawo!!!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jak potrzebujesz podyskutowac to zapraszam na priv
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dzięki serdeczne :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Kornas ja mam pytanie na priv w wolnej chwili :-) po ślubie
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Dzisiaj wolne, mozesz pisac
    Odpowiedz
16 marca 2017
My go nazywamy robotem do strzelania wesel
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wojtek Chrapek u mnie ma mega szacun za to jak to wszystko ogarnia i jeszcze ma czas dla familii, ciekaw jestem czy przy takiej ilości dzieci jak u Ciebie to wyglądało :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    No u mnie tez! 🙌 moj goal na Nast rok to 70 wesel 😎
    Odpowiedz
16 marca 2017
Jacek, podstawową sprawą jest to, ze Tomasz robi te 75 wesel w roku, a nie w sezonie od maja do pazdziernika ;)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski wiem, zdaję sobie sprawę, że to jest inaczej rozłożone, ale zobacz. W Polsce jakbyś dobrze się rozreklamował to co nie ma wesel w styczniu i w grudniu? Załóżmy, że jest ich mało, ale Ty zgarniasz wszystkie jakie są...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no tak, zimowy sezon zawsze traktuje po macoszemu, a przeciez mozna spokojnie sieknac z 10 zlecen ;)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Wesela w innych krajach dla fotografów trwają krócej w sensie nie są do 1 czy 2 w nocy lecz fotograf często kończy prace po pierwszym tańcu PM lub chwile po tym
Odpowiedz
    16 marca 2017
    W Pl do tego jest dość ściśle określony sezon Slubny! ;) od kwietnia do października ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    No dokładnie. do 22:00 to można robić i się wyspać :).
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    my za to trzaskamy od kwietnia do października a potem możemy zapaść w sen zimowy :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ciekawe jak wyglada intensywnosc na takim weselu, bo u nas o 22 przy foceniu od 10 rano jezyk jest juz na brodzie bo samo wesele trwa juz ze 3-4h a oni ciagle tancza i tancza... wiec zapewne nasza 22 a ichnia 22 to tez inna para kaloszy ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    i wcale nie chodzi mi o inna strefe czasowa :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Nie pamietam kiedy ostatnio skonczylem o 22 :).
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    a masz porownanie do polskich wesel? ktore sa bardziej wyczerpujace ?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr do polskich nie mam ale robilem w Portugalli, Hiszpanii i Rumunii. Wszedzie jest w miare podobnie. Bywalo ze robilem 3 sluby pod rzad i mialem 2-3 godziny jazdy autem miedzy slubami.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Karolina Miądowicz każdy może przecież robić do 22 jak sobie postawi takie reguły (przykład: Kamila Piech) :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    My tez mamy juz kilka do 22:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Też mi się zdarza do 22 i jest bajka :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
ja myślę, że to jest bardziej specyfika tego, że u nas ślubów jest znacznie więcej w sezonie, a potem zima to taki sezon ogórkowy zdaje się, że w UK czy Irlandii pora roku nie robi aż tak wielkiej różnicy parom :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Magda, ani pora roku ani dzień tygodnia więc ślubów możesz mieć 300 w roku ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    marzę o tym :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    slowo klucz - destinejszyn ;) a moze bardziej przeprowadzka ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ja o liczbie ślubów, nie o przeprowadzce
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ale u nas jest to nie do osiagniecia ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    chociaz znajomy sieknal pare lat temu ok. 60 ... nie wiem po co :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    u nas już też dzień tygodnia nie jest taki istotny
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no piątek, sobota i niedziela ..przynajmniej z mojego doświadczenia
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    poniedziałek, wtorek, środa, czwartek
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    podobno na slasku sluby sa w tygodniu, na podlasiu kroluja soboty, w piatki sa glownie sluby prawoslawne, ale nasz rejon ma jedna z nizszych ilosci zawieranych malzenstw w roku wiec nie ma tloku ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr mam kilku znajomych DJów z podlasia co robią po 50/60 ślubów rocznie :D Przez właśnie miszmasz religijny słyszałem, że dzieje się sporo. Śląsk to ślub 24/7 w sezonie :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    jest kilku dj'ow ktorzy maja non stop wesela, po 3 w weekend .. ja nie biore trzech wesel pod rzad bo nie odpowiadam za poziom zdjec z tego trzeciego ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    w zeszłym roku miałem 4 pod rząd. na każdym klient tak samo zadowolony. kończysz ślub... wstajesz i idziesz na następny jakby był tym pierwszym... żadna różnica ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    zazdroszcze kondycji .. ale to ze klient zadowolony o niczym nie swiadczy, bo klient sie nie zna 😂
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Magda Kryjak sezon ogórkowy tu zgoda, ale jakieś tam śluby są, każdy może je zgarnąć przecież :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr haha dokładnie :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski nie ponoć, ino są! Mamy sale, które jadą od poniedziałku do niedzieli a wolne terminy mają na listopad 2018.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    taaa szaleństwo totalne. paniówki i te pochodne to hurtownie nie? ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Andrzej Stefańczyk no tak, bo to zagłębie ślubne ;), jak dobrze podejdzie to w siedem dni 5 można zrobić :) serio, serio. Udało mi się nawet 2 w jeden dzień :) ktoś jeszcze ? :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jacek teoretycznie są te śluby, nie mniej w tak niskim sezonie wszyscy na około (od sali weselnej po dj'i) mocno schodzą z ceny i jest to bardzo często klient nie do końca z tym budżetem za który zazwyczaj pracujemy.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ja mam kilka wesel w tygodniu na Śląsku i z doświadczenia powiem tak. 90% tych osób które mają ślub w tygodniu, przy pierwszym lub drugim kontakcie pytają o rabat. Także wygląda to tak jak napisał Szymon.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Andrzej Stefańczyk a gdzie Ty focisz? My standardowo pracujemy 14-18h Nie wyobrażam sobie trzech takich dni...
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ewa te 4 pod rząd to 2x krk i sląsk wisła. 5tego dnia zrobiłem sesję w górach. też mi średnio wychodzi od 11'12 do 1. Też sobie nie wyobrażałem dopóki tego nie zrobiłem.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ja robiłam dwa i nie chcę więcej, tym bardziej, że mam rodiznę i inny rodzaj fotografii który uwielbiam a zarobek zbliżony ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    też mam rodzinę i jakoś nie widzę w tym problemu. oni też. co tzn, że zarobek zbliżony? ile taka sesja u Ciebie Ewa kosztuje jak mogę zapytać?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Andrzej ale nie jestes matka ;). W domu zostaje rodzic z dzieckiem prawda? ;). My fotografujemy we dwójkę. Koszt ślubu 3900 repo bez pleneru bez książek. Plener 850zl w dniu, 1600 poza dniem bez książek. Sesja kobieca zaczyna sie od 550zl za 3 zdjęcia, pary od 750 za 7.... i te ceny ida jeszcze w gore. Sa wyjściowa i często kończą sie 1,5-2 tys za 3-4h sesji.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ewa ale ja jestem na tygodniu z dzieciakami kiedy Żonka pracuje ;) Czyli kase zbliżoną do ślubu bierzesz za 3 sesja kobiece... to czasowo wychodzi jakby tak samo... ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    No właśnie, śląsk rządzi się swoimi prawami, a tam pracy dużo i mentalnie klientom nie robi różnicy środa czy sobota ;)
    Odpowiedz
16 marca 2017
"Teraz tak: tyle zleceń średnio fotografuje się w dwa lub nawet trzy sezony..." są tacy który w calym życiu nie zrobili 75 ślubów
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bartek Łyczko jakich fotografów masz na myśli? Takich co odpadli z rynku czy takich co niedawno zaczęli? :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    komentarz typowo żartobliwy, i raczej odnoszący się do osób zaczynających :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bartek Łyczko się raczej nie pomylę jak 75% userów tej grupy
    Odpowiedz
16 marca 2017
Dla mnie to niewyobrażalna ilość, u mnie ok 20-25 i nie wciskam więcej :) Dochodzi do tego wprawdzie kilkadziesiąt sesji, ale to inny temat.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Anita Oblicka widzisz, dla każdego ta liczba może być inna. Tomasz Kornas w podcaście wyraźnie powiedział, że robił około 60 i zastanawiał się czy jest w stanie zrobić więcej, wyszło, że tak. Więc to kwestia nastawienia jakie masz i organizacji pracy
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Absolutnie nie twierdzę, że to coś złego, po prostu do mojego trybu życia taka ilość nie pasuje. Podcastu słuchałam, bardzo dobry, a teraz właśnie słucham Bajkowych :)
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Płeć też ma znaczenie. Matki więcej zajmują się dziećmi, "ogniskiem domowym", facetom łatwiej intensywnie latać po kraju.
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Ania Wierzchowska Jesteśmy też słabsze i mniejsze...
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Nie myślę o kobietach w ten sposób, raczej o kulturowych uwarunkowaniach :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Standard to 30-50 rocznie, 75 tylko Tomasz jest w stanie zrobic
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wojtek kazdy ma inne standrdy :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tak jak wspomnialem wczesniej - RoboTom! 🙌🙌🙌
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja mam 2 dobrych kolegów fotografów w Irl i jeden z nich ma 76 zabookowanych na 2018, a on wspominał mi o jednym legendarnym Polaku tam co robi ok 100 co sezon ;) Wesela są krótsze, sezon się w zasadzie nie kończy no i odległości krótsze. Kolega robi czasem po 4 wesela pod rząd - dzień za dniem :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Willmann nazwiska na priv poproszę :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Hehe spoko
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    72😀tomek ale z 30% odorzuciłem
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    A legenda z tego co wiem to na dzień dzisiejszy ma 55 zabukowany na 2018😀
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Legenda :-) w tym roku 7 slubow w 10 dni mam
    Odpowiedz
16 marca 2017
Przy założeniu że jego sezon trwa 10 miesięcy i ma podwójne weekendy to wcale nie jest mega dużo. Ale zdrowie trzeba mieć. Poza tym z tego co powiedział nie robi plenerów w tygodniu obróbkę robi w 3h i na weselu jest 20 min po pierwszym tańcu czy pewnie kolo 21-22.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Pierwszy taniec na irl weselach to zazwyczaj 22.30-23. Czyli zazwyczaj konczymy po 23.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Oj to przestrzeliłem. Mój błąd :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    O to podobnie jak na niemieckich :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Pozdrowienia dla Angeli :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    W Polsce się wbrew pozorom też tak da, przez 2 sezony miałam ofertę, że pracuję tylko do 22 i dało radę :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Marek Błachnio w Polsce też nie trzeba robić plenerów, nie ma ustawy, która nakazuje fotografowi ślubnemu mieć sesję ślubną w innym dniu w ramach "pakietu" :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jacek MarekSiwko mam wrażenie że w te całej podcastowej dyskusji zapomina się że Polska i Irlandia to dwa różne kraje, inne warunki, inny sezon, inny klient z inną mentalnością inną potrzebą i kulturą. Wiec wyznacznikiem do porównań powinien być fotograf robiący 75 ślubów w Polsce a nie Irlandii.
    Odpowiedz
16 marca 2017
Jacek podszedl troche do tego tematu w stylu tvn ... pominal drobny szczegol zeby wywolac goretsza dyskusje, a tu wszyscy uwazali na podcascie
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bo Jacek to prowokator i zadymiasz! ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski jak zwykle mnie rozszyfrowałeś :P a tak na poważnie to grupa jest po to żeby tu kotłowało.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    #kociołek
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ale gownoburzy nie ma 🤘
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    bo spales przez ten czas.. zobaczymy teraz :P :P :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jacek, to byl chyba dobry ruch z tym tematem - najaktywniejszy temat na grupie a nawet doba nie minela :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
W zeszłym roku strzeliłem 5tkę z przodu i jakoś przeżyłem, dzieciaki też mnie poznają ;) Wszystko kwestia workflow i podejścia do klienta ze swoją ofertą. 75 to już konkret liczba ;)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    no dobra, to czym rozni sie podejscie do klienta robiac 25, a 50 wesel? ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    w ilości oddawanych zdjęć moim zdaniem. jak rozmawiam z fotografami selekcja zajmuje straszliwe ilości czasu. jak oddajesz ślub 1-2 miesiące to raczej ciężko Ci będzie ogarniać tak duże ilości ślubów.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    selekcje 7tys zdjec robie w kilka godzin, tylko gorzej sie do tego zmotywowac ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    motywacja to już inna bajka. ja zawsze staram się oddać jak najszybciej bo odbiór zdjęć wtedy mają 10x wiekszą moc dla 'Młodych' i gości. klient jeszcze żyje ślubem a tu jebudu.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    5 tys fot 3/4 godziny czasami 5 ale nie dluzej. Z obrobka gorzej ale tu czasopozeracz fejs winny sytuacjj
    Odpowiedz
16 marca 2017
My robimy bardzo duzo wesel azjatyckich: Hindu Gujrati, Sikh Punjabi, Muslim. Te wesela charakteryzuja sie tym, ze poprzedzaja je tzw pre eventy: mehndi, sanji, etc. Czesto jest ich (pre eventow) 4-7. Niezadko pre eventy sa dluzsze i bardziej "szalone" niz same wesela. Nie porownuje tutaj wesel polskich, choc w Polsce fotograf tez nie strzela do rana. Jezeli zrobic 30 takich wesel w roku, to lacznie z pre eventami wychodzi masakryczna ilosc dni/wieczorow z weselnikami. W temacie wesel azjatyckich nie ma mowy o sezonie - sezon trwa caly czas.
Odpowiedz
16 marca 2017
Nie wypowiadam się jako fotograf, więc może mój komentarz nie będzie miarodajny, ale wszystko jest kosztem czegoś przy takiej ilosci. Tylko nie każdy jest w stanie z tego czegoś zrezygnować. Z piwa ze znajomymi, ze spotkania z rodziną, z jedzenia o normalnych porach, z kontaktu z ludzmi, z wakacji, ze spaceru, snu i wielu innych "czegosiow". Ja tu porownuje akurat do mojego zeszlego sezonu i ilosci zlecen, ktora doszla do 3 na dzien przez 365 dni. Dalo sie, cyborg ze mnie nie wyrósł, ale roku nie chiałabym powtorzyc, bo taka praca juz nie sprawiala przyjemnosci a nie o to w tym chodzi.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    pelna zgoda, ciezko jest mi sobie wyobrazic zrobienie 40 lub wiecej wesel w naszych realiach z ta sama starannoscia, ogarnac taka sama ilosc plenerow, czesc z nich ma jeszcze sesje narzeczenskie, a klienci czesto chca sie spotkac jeszcze raz przed slubem
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    a gdy dodac do tego ze duza czesc fotografow jezdzi po calym kraju, wiec czesto jedno wesele to 2-3 dni ... sezon jest zbyt krotki ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no my się przekonamy.. :P przy 33 było ciężko, dam znac jak dożyjemy po 42 :D.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    eee we dwojke robicie, czyli tak jakbyscie siekneli po 21 :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski a kto obrabia? :PPP
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    lajtrum :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no tak :D. Obiad i koszule też lajtrum :D.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ladnie sie Michal ustawil :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Karolina Miądowicz Bajkowe to polskie Tomasze Kornasy <3
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek, Bajkowe to Bajkowe - fraza "[wstaw jakieś państwo] + [wstaw sławnego wykonawcę danego zawodu]" jest krzywdząca i mocno upraszczająca zagadnienie. Ale Ty to wiesz, tylko dolewasz oliwki do ognia. ;) Piotr - To nie do końca tak fajnie wygląda. :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Michal, wierze.. mnie tez czasami boli reka od pada :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Myślę, że są Janusze, co robią i 80 rocznie w PL :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr, kpij, kpij... naślę na Ciebie żubry. :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Michal Tokarczuk porównuję na skali sukcesu <3
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    nie zubry tylko dino-mecho-zaury z Horizona :p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek, It's a mind trap... Ja już miałem takie etykietki przylepiane 6-8 lat temu. Piotr, ewentualnie wilki.
    Odpowiedz
16 marca 2017
Ale po co? Fun czy kasa? Nie lepiej osiągnąć wysoki, unikalny poziom i podnieść stawkę tak, by mieć normalne życie poza pracą?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    to robiąc dużo nie można osiągnąć wysokiego poziomu? :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Można - jasne, że tak. Ale po co ta ilość wtedy? Jeśli te 75 wesel jest za wysokie stawki i nie chodzi o przetrwanie...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bo się to lubi... bo można zarobić... bo dlaczego nie? Sporo powodów ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    jak dla mnie optymalna ilosc to 25 imprez w sezonie letnim .. przy wiekszej ilosci leci jakosc i wcale nie w gore, bo po prostu zaczynam czuc zmeczenie tematem ;) ale kazdy jest inny. jedno jest pewne, nikt nie bierze 50 wesel dla funu .. zreszta 25 tez nie ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ja wziąłem 50 dla funu :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Różnie można pojmować jakość, różnie można pojmować fun...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no bez kasy nie ma potem funu .. ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jeśli zakładam przy pracy życie rodzinne, to czasem trzeba coś poświęcić. Dla zdrowia psychiki i relacji rodzinnych (jeśli można sobie na to finansowo pozwolić) praca schodzi na drugi plan.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Robie za najwyzsze w IE, dlaczego? Bo chce inwestowac, bo chce poslac dziecko docprywatnej szkoly, bo chce byc niezalezny finansowo, bo chce podrozowac bez zastanawiania sie czy mnie na to stac, powodow jest milion
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Mozna miec i fun i kase. Jedno nie wyklucza drugiego :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Szczerze? Fascynujący przypadek.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Grzegorz dla niektórych wyklucza... ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    grunt to byc szczerym ze soba (i innymi ktorzy robia to samo i wiedza o co kaman) a nie bajki o funie opowiadac 😂
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Czy kochasz to co robisz? Bo ja nie moge zyc bez tego co robie, uwielbiam swoj zawod
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja rowniez, ale 50 slubow wzialbym zeby wiecej zarobic, a nie dlatego ze sie nie moge doczekac kolejnego swiniaka z raca w tylku ;) Ale moze tez w tym rzecz, Ty masz inne imprezy w innyxh mijescowkach i na innym poziomie ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    hehe jak dla Ciebie Piotrek ślub to świnia z racą w tyłku to nie dziwie się, że 25 to już pewnie i tak męka ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    uwielbiam focic i czuje satysfakcje z tego co robie zawodowo, chce sie rozwijac i stawac sie co raz lepszym, ale 50 wesel bym nie chcial robic w polskim sezonie, bo wiem ze by mnir to wykonczylo fizycznie i psychicznie ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    moze dlatego nie jestesmy w stanie sie zrozumiec bo mamy innych klientow i inne wesela ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    a tam wiesz... nie wiesz póki nie spróbujesz! niedość, że zrobilem 50, to jeszcze nadupcałem na eventach ( to dopiero sieka.. ) i na prywatę ( mikro ale zawsze :D ) był czas. do tego siedzę sporo z dzieciakami bo Żonka się bawi w dentystkę. inne podejście poprostu. codziennie przed zaśnięciem jak tantrę musisz powtarzać... 'jestem cyborgiem.. jestem cyborgiem...' :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski ja Ciebie dobrze rozumiem
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Haha cyborgi
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Andrzej, pewnie bylbys niezlym przypadkiem dla psychologa, skad ta ucieczka w prace .... ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja akurat z zawodu jestem pedagogiem i tak sobie czytam, i czytam, analizuję... Dyskusja kosmos.
    Odpowiedz
    "żonka się bawi w dentystkę" Andrzej Stefańczyk? że co?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    że jest dentystką... taki wiesz... sucharek krakowski ;)
    Odpowiedz
    Andrzej Stefańczyk tekst zabrzmiał wyjątkowo szowinistycznie i bez szacunku dla pracy żony. Skądinąd bardzo szanowanej i odpowiedzialnej pracy. Mam nadzieje, ze żona jest bardziej wyrozumiała dla Twoich sucharów ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotrek a jak masz 25 wesel w kalendarzu i ktoś dzwoni z 26, szykuje się świetna impreza w pięknym miejscu, a para jest zajarana twoimi fotkami, to im odmówisz? A jak za kilka dni zadzwoni kolejna taka?:):)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Anna dlaczego kosmos?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kosmos pod kątem funkcjonowania starej zasady "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", że to aż tak dosłownie działa w praktyce! 😱
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    W naszych realiach to Andrzej Stefańczyk jest cyborgiem :D. Myślałem że 30 to już jest zajebisty wynik :). Andrzej tak z ciekawości, w tyg ile masz zapytań średnio o śluby? :) 20?30?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kilka jest ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof Krzemiński Odmówić też trzeba potrafić :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Dyskusja sie wywolala, kilka rzeczy chcialem dodac: Mimo takiej ilosci slubow, mam czas na rodzine w ciagu tygodnia i mamy zaplanowane 3 x wakacje w tym roku. Life work balance u mnie jest nie zachwiany Nie widze sie w wieku 50 lat robienia slubow, wiec wykorzystuje fakt ze jestem w miare mlody i cisne ile mi zdrowie pozwala. Za 10 lat bede co innego rozwijal 75 slubow jest po jednej z wyzszych stawek w Irlandii, wiec nie ma tutaj tanich slubow Robiac duzo, nabywasz wiecej doswiadczenia, szybciej, jakosc sie podnosi moim zdaniem Oddaje sluby w 2 tygodnie Kwestia zmiany mindsetu i ruszenia tylka :-)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    BRAWO TY!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    chyba za wolno pracuje ;) Szacun za organizacje w takim razie!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Pięknie powiedziane.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jeszcze nie przesłuchałem podcastu ale mam pytania, jak odpowiedzi w nim są to wybaczcie. Ile zdjęć przynosisz z jednego wesela i czy zdarza Ci się w sezonie zmieniać sprzęt bo po prostu migawka padła czy coś ? :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Do 5500 zdjec ze slubu, jeden body ma 300k klikniec, dwa pozostale po 180k, wszystkie nikony d750, jak jeden padnie to mam zapas w torbie
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas dzięki ! Teraz ogarnąłem, że już wcześniej zachwycałem się Twoimi zdjęciami na lookslikefilm czy innej tego typu grupie ! :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szaun za organizacje! :-) ja tez bym oddawała w dwa tygodnie ale mam album w cenie repo i to mnie wydłuża, chyba czas to zmienić żeby być szybszym :-)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Po prostu pracowity chłopak.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Adam Wróbel warto brać przykład :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Zastanawia mnie jedna rzecz, obserwujac polskie dyskusje na grupach fb. Bardzo duzo ludzi nie ma problemu komus innemu powiedziec ze robi za duzo slubow, nie da sie podniesc cen bo nie ma pracy, i w ogole swinie wjezdzaja na kazdym weselu. Najczesciej sa to osoby ktore nie zrobily absolutnie nic aby sprowobac podniesc ceny, zrobic wiecej slubow, zmienic typ klientow. Zasada jest prosta, chcesz zmienic sposob prowadzenia biznesi, zacznij od swojego wlasnego mindsetu i uwierz ze mozesz osiagnac wszystko, ciezka praca rowniez.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dokladnie! Zamiast z lewego maila sprawdzac kolegow jakie maja ceny 😵😵
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    a przepraszam, cena 500+ zgodnie z nudnymi wytycznymi :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Szacun dla nich za to
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    marudzenie to troche nasza narodowa specjalnosc i pomimo tego nie lubie to ciezko sie opanowac.. ale latwiej troche pogadac na fejsie niz zmienic cos w zyciu ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    o to to to...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Go out and #hustle 🤘📸
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz w takim razie mam nadzieję znajdziesz chwilę na warsztaty ;). Widzimy się za rok na Boringu ? :P
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas jakich sigm używasz ?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Krzychu, ja używałem wszystkich do pewnego momentu. I wszystkie były dobre.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jakie warsztaty chcesz?;-)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    20mm 35mm 50mm arty, nikon 85 1.4g
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Myślisz o kupnie nowej art 135 mm?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    dokładnie jak piszesz... każdy biznes to ryzyko, jeśli nie chcesz ryzykować szukaj spokojnej posadki i masz spokój po 8-10 godzinach dziennie. Temat podnoszenia cen fotografów to rzeka... niestety rynek przez tych "bojących się" niszczeje i może to śmieszne lecz Ci bojący zostaną wyrugowani z rynku, bo kiedyś trzeba będzie otworzyć firmę, opłacać podatki i zusy itd itd ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek nie brnijmy w temat podatkow ;)
    Odpowiedz
16 marca 2017
kredyt na dom może spłaca :) najważniejsza w życiu jest perspektywa na daną sprawę, a zaraz za nią motywacja
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Kredyt sie splaca, wyzsze cele :-p
    Odpowiedz
16 marca 2017
Chciałam zauważyć, że wypowiadają się tu panowie na temat tego, że życie rodzinne nie cierpi przy takim zapieprzu. Jestem ciekawa wypowiedzi od drugiej strony... Żadnych kłótni o czas dla domu ze strony żon? Żadnych próśb dzieci "Tato, możesz nie jechać"?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Moze moje zona Sylwia sie wypowie
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Oooo poproszę 😍
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Myslalem ze to "Niezle aparaty" , page o fotografii a nie "Trudne sprawy". To chyba prywatna sprawa Tomka i jego rodziny.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    75 dni w roku poza domem, pracujac dla korporacji jest sie okolo 200 dni... nie wiem co lepsze
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Pomine fakt ze korporacja placi grosze
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    czytalem w madrej ksiazce, ze dosc czesto mezczyzni uciekaja w prace, co moze wynikac z tego, ze nie czuja sie do konca spelnieni w domu jako glowy rodziny. oddaja sie wiec pracy aby tam odnosic sukcesy i zapewniac byt rodzinie - dopiero wtedy czuja ze sa wiecej warci. oczywiscie to uogolnianie z jakiejs tam ksiazki o psychologii .. ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Rozwinął się temat cyborgów, Grzegorz Kociela - cyborg nie jest człowiekiem, większość ludzi zakłada rodziny, więc... To rozwinięcie tematu. A ja nie prosiłam o konkretną wypowiedź w głównym komentarzu. Wysnulam zaledwie refleksję retoryczna. Jeśli zaś jest propozycją odpowiedzi - chętnie wysłucham.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    jest dosc znamy przyklad fotografa swiatowego kalibru ktory slawe przyplacil rozpadem malzenstwa
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tych przypadków jest więcej i przy niższym kalibrze
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski raz jeszcze to ich prywatna sprawa. Skad niby wszyscy wiedza jaki byl powod rozpadu zwiazku.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Niektóre małżeństwa "z branży" mówią to wprost.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    masz racje Grzegorz, ale osoba o ktorej pisze sama wspomina publicznie ze przez prace rozpadlo sie malzenstwo
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Anna Kurzawa sorrry, że się wtrącę " Młodzi Bogowie" i tak trzymać puki się nam tak wydaje ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Anna Kurzawa temat kobiet w fotografii ślubnej to myślę osobny wątek, my wszyscy Was bardzo podziwiamy bo łączenie pracy zawodowej + plus dzieci (już nie mówię o wychowywaniu czy opiece, ale sam temat ciąży) to jest hardcore, wiem bo przy pierwszym dziecku Kasia Siwko fotografowała do 8 miesiąca. Dobry temat na podcast, obiecuję kiedyś się tym tematem zająć.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Bardzo poproszę!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko tak tak tak, czekam!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz nie ważne co Żonka powie... inni wiedzą lepiej mam wrażenie. Anna małżeństwa z branży ? W sensie fotograficznej czy ogólnie tej samej?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ciężki temat z tymi ciążami, ja przy pierwszej pracowałam do 7, a przy drugiej do 5. W obu przypadkach raczej za długo i wolałabym tego nie powtarzać :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Mam przykłady tego i tego, choć tym razem chodziło mi stricte o foto.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Anita, podgladam Twoją działalność - kapelusze z głów! Prócz foto, sklep z pięknymi rzeczami i rodzina do tego. Jak to mawia młodzież #lifegoals 😍
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dzięki Aniu, nic oczywiście nie dzieje się za darmo i trochę trzęsę portkami przed najbliższym sezonem. Gdyby chociaż dzieci mi spały... :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas 75 dni w roku poza domem,zgadza sie ale całych.. i to tylko 1/3 pracy, jesli nie oddajesz niewywoalnych + nawet drobny retusz liczac obrobke i skrawanie (albumy etc) :D czyli 2/3 obrobka...czyli 225 dni.... tylko ze wesele to 12-14h dzien pracy a nie 8. jesli wesele wyjezdne co drugie to dolicz 4-10 h do co drugiej imprezy. jesli masz zone ktora pracuje tak samo i w tym samym czasie albo pracujesz z nia to ok ;) przy takiej ilosi slubow pracy nie jest mniej niz w korpo ;) przy okolo 30 slubow człowiek pada po sezonie. dla singla spoko ;) ale 2-3 takie sezony i człowiek sie wypala chociazby nie wiem jak lubił fotografowac ;)
    Odpowiedz
    Powiem jedno - w tej branży kobiety mają pod górkę...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemyslaw poprzedni sezon mnie nie wypalil, wrecz przeciwnie bylem glodny zrobic wiecej. Roznica jest taka ze pracujac resTe roku w domu, jestes w stanie ustawic grafik pod rodzine, jesli to oznacza dni z rodzina a wieczory przy edycji, to co w tym zlego? Poza tym robie co kocham wiec to nie jest meczarnia a zona rozumie ze zarabiam na nasza i naszego syna przyszlosc, co nie zmienia faktu ze razem zarzadzamy naszym czasem.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas jesli sie udaje to spoko. ale jak druga osoba pracuje 8-16 to juz ciezko. bo wolne ma w weekend, obróbka to jak pełny etat poza weekendami ;) ja pomimo tego, ze na weselu w wolnych chwilach (ich jest i tak mało) wybieram juz docelowe zdjecia na tablecie to i tak jest ogrom roboty. przy podwojnych czy potrojnych weekandach tym bardziej ciezko jest byc na czysto z materialem weekend w weekend, na początku sezonu jeszcze tak, a potem dochodzą inne roboty poza slubnymi. zycze powodzenia ale zobaczysz za kilka lat ;) zmeczenie przyjdzie... za kilka lat kregosłup tez zacznie marudzic ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    wybieranie zdjęć na ślubach... obróbka pełny etat... o Stary ;) może pora u siebie coś zmienić ? ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Nie rozumiem jak mozna narzekac na nadmiar pracy w czasie sezonu, w momencie kiedy w Polsce macie 4-5 martwych miesiecy?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    2 dni po 8h obrobki na jeden slub duzo ?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    dawno tu chyba nie byłeś Tomku co ? tu się w zimie na śnieg narzeka a w lecie na słońce ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław dużo... abstrakcja hehe ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    współczuje ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Andrzej zapomnialem:-p
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas Nasz pilkarska ekstraklasa tez zawsze zmeczona jest sezonem choc w Anglii czy Hiszpanii graja nie porownywalnie wiecej meczow :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jacek Marek Siwko temat kobiet fotografek - planowania rodziny, pracy w ciąży - mega ciekawy i mega ważny dla mnie więc będę wdzięczna jeśli uda Ci się zrobić podcast z jakąś kobietą fotograf, której to się udało połączyć :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław to chyba my współczujemy ile musisz nad tym siedzieć ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ja klientom wspołczuje ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas podziwiam i szczerze zazdroszczę tak szybkiego czasu edycji, mi zajmuje to o wiele dlużej, walczę o przyspieszenie tematu bo wlaśnie postproces mnie wykańcza, samo fotografowanie to wielka przyjemność i radocha
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław klientom? dlaczego?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Fascynuje mnie jak wiele osób tłumaczy Tomkowi, że nie ma czasu dla rodziny, że po 20-30 ślubach człowiek już jest zbyt zmęczony i się wypala. Uwierzcie, nie każdy człowiek jest taki sam. Myślę, że on wie najlepiej ile ma czasu i na co go poświęca i czy robiąc 60 ślub z kolei wciąż robi to z pasją i zaangażowaniem.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    niech robi ;) kto mu broni ;) ale to jakies maksimum ktore sie da zrobic poki młody ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Maciej Grzymek Ludzie zawsze wiedza lepiej :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    to wlaśnie ze względu na ten cholerny postproces ograniczam się co do liczby ślubów, jakie biorę w sezonie. gdyby to przyspieszyc, moglabym dzialac wiecej, nie musialabym robic eventow etc. i moglabym miec wiecej czasu dla siebie i bliskich. :( help Jacek Marek Siwko - moze jakiś podcast w tym temacie? jeśli się da 'obgadać temat'
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Katarzyna odpowiedz jest prosta, rob wiecej slubow. Postawiona przed faktem dokonanym znajdziesz sposoby aby skrocic czas obrobki. Jest tyle informacji w necie w dzisiejszych czasach jak to zrobic, warsztaty do tego nie potrzebne
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemyslaw maximum w Twoim mniemaniu. Znam fotografow na rynku ie co robia po 100 slubow i nie jecza
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja w ogóle nie rozumiem tego wjeżdżania w czyjąś intymną strefę jaką jest życie rodzinne/prywatne. Nie słyszycie, że jest szczęśliwym człowiekiem? Że jest mu tak dobrze? A nawet jeśli coś by nie grało co wam do tego? Proszę, nie psujcie mi odbioru tej grupy, bo mieliśmy się wspierac, zbijac razem piątki a nie robic awantury co tydzień o to kogo racja jest mojsza :(
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Amelia Koziara Trudne sprawy :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    wroc za kilka lat i napisz to samo ;) jesli wybierasz 3 h zdjecia... a 800 zdjec oddajesz...... to poswiec na kazde zdjecie minute... = 13h + 3h wybierania = 2 dni po 8 h. wstyd by mi bylo oddac niewyretuszowane... ale chyba juz podziekuje za usługi ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Grzegorz Kociela w tamtym tygodniu było to samo :(
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemyslaw mamy inny typ klienta;-)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław Arkadiusz Ok. Dystans. Ty pracujesz w taki sposób a Tomasz w inny. I już. Każdy z nas jest inny i inaczej pracuje, ot co:)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław Arkadiusz Za kilka lat Tomek moze byc juz zupelnie indziej. Noridca zarabia na WUN chocby
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemysław Arkadiusz a może Tomasz Kornas tak potrafi dobrać parametry, etc, że jego zdjęcia nie wymagają większej obróbki i ślęczenia nad każdym po pół godziny? Wystarczy preset który stworzył, dopracował, żeby osiągnąć super efekty. Obejrzałam jego kilka repo i nie zauważyłam, żeby zdjęcia były niedopracowane. talent, kunszt i swietna robota.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ale przecież jeśli za kilka lat wróci i zmieni zdanie, to nie ma w tym kompletnie nic złego. Robi, owszem, dużo, ale na ten moment jest to dla niego istotne i jest z tym szczęśliwy, więc należy mu się jedynie podziw za to, że potrafi wszystko pogodzić :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Katarzyna Rolak a czy ja pisze o poł godzinie czy o minucie ?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Katarzyna no widzisz... masz wiedzę! :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    To skróć tą minutę do 10 sekund... już ile lepiej!
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Andrzej Stefańczyk wiedzę ma Tomasz Kornas, czego, jak widzę, spora grupa ludzi mu zazdrości.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    O tak.. ale chyba się nie zdziwiłaś ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    sie usmialem :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no najlepiej tych o odmiennym zdaniu od razy wyzwac od hejterow albo zazdrosnikow ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    a to trochę nie tak, że się tych co ma dużo ślubów za freaków uważa, którzy nie mają czasu dla rodzin i zamiast źrenić mają złotówki? ;) w dwie strony to Piter działa ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie znam się to się wypowiem. Pracuję w tygodniu 8-18. W sezonie dochodzą śluby w każdy weekend, 6 miesięcy temu urodziła mi się córka. Mam czas na plenery, spotkania rodzinne, spacery z żoną i dzieckiem, obróbkę i wakacje. Chcieć to móc
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Patryk, w tym watku pobocznym ktory sie tu rozwinal chyba bardziej chodzi o to, jak to postrzega Twoja żona.. bo ze Ty masz czas to na pewno :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie będę kłamał, że jest cały czas szczęśliwa i nie ma o nic pretensji. Bywają dni, kiedy brakuje jej mnie w weekendy i trochę narzeka ale to chyba normalne jak ludzie się kochają. Generalnie wspiera mnie, jestem z niej dumny :). Nie ukrywam, że rodzina to jest obowiązek i trzeba umieć sobie wszystko poukładać żeby czegoś nie zawalić, szczególnie jak ma się dziecko. Czasami wracam z wesela i siedzę całą noc przy malutkiej bo nie da rady spać, czasami wracam z wesela i biorę się za obróbkę żeby następny dzień spędzić z rodziną. Generalnie staram się, żeby moja żona i rodzina była happy :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    No i chyba to jest najwazniejsze :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Otóż to! Wątek poboczny to nic innego jak rozwinięcie aspektu bycia "cyborgiem". To, co powyżej opisałeś, Patryk Bruliński, to "uczłowieczony" "cyborg" :) Wytrwałości zatem!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    podziwiam Cie ze ciagniesz jeszcze etat.. chce Ci sie robic te dwie rzeczy? ile slubow w sezonie robisz?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Anna dzięki :) Piotr, w tym sezonie mam 28 ślubów więcej nie dam rady wcisnąć :), a co do kwestii czy mi się chce... to już chyba przyzwyczajenie i swojego rodzaju zabezpieczenie. Świat idzie do przodu, nie wiadomo czy za 10 lat Google nie uruchomi usługi fotografa ślubnego za pomocą sztucznej inteligencji :p
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    A nie czujesz, ze gdybys poswiecil sie tylko jednemu zajeciu to moglbys robic to jeszcze lepiej i miec z tego lepsze korzysci? No chyba ze etat masz niewymagajacy i w trakcie 8h masz tez czas na obrobke, a ZUS oplacony i wpada dodatkowa kasa ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr tak na 5 dni, 1 trafi się luźny kiedy mogę coś podziałać ze zdjęciami. Jak bym nie pracował w tygodniu to pewnie robiłbym 50 ślubów ale czy to byłoby lepsze? Nie wiem
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Patryk, nie sprobujesz to sie nie dowiesz :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr ;) pewnie tak... Zobaczymy co życie przyniesie ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Anna Kurzawa już podjęłam próby ale o dziwo nie jest łatwo namówić panie na ten temat i wystąpienie w podcaście :(
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    O, proszę, ciekawe dlaczego! Może któraś z tu wypowiadających się by się zgodziła?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Anna Kurzawa czekam na propozycje :) Na priv można :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    mysle ze to sa na tyle delikatne sprawy ze malo kto by chcial opowiadac o problemach rodzinnych albo publicznie mowic jaki to maz niedobry i za malo czasu spedza w domu przy garach i odkurzaczu ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski Ale tu nie chodzi o problemy rodzinne, ale właśnie przykłady organizacji czasu - czy rezygnuje się ze zleceń, czy bierze zlecenia tylko lokalnie, czy zatrudnia nianię, wyłącza telefon na spotkaniach rodzinnych - takie wskazówki praktyczne ;) Ja cały czas wyczytuję z tej dyskusji konkrety możliwe do przełożenia uniwersalnie w rodzinach z branży - nie szukam sensacji, narzekań i bicia się w pierś, jak to się dom zaniedbuje.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kasia Siwko Poleciał priv ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    U mnie podstawą jest przyjmowanie reportaży do 100km od domu tak, żebym mogła tego samego dnia wrócić do rodziny.
    Odpowiedz
    Anita Oblicka u mnie tak samo i jest to bardzo ograniczajace.
    Odpowiedz
    W przypadku mężczyzn jest społecznie akceptowane, że kosztem czasu z rodziną pracują na jej utrzymanie. W przypadku kobiet nie jest plus same kobiety zazwyczaj się na to nie godzą.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zuzanna, wyrzeczenia są niestety pod tym względem, że muszę odmawiać wielu wspaniałym parom, gdzie wiem, że miałabym piękne zdjęcia z reportaży. Oni jednak często przyjeżdżają do mnie chociaż na plener co nieco łagodzi żal. Na szczęście jednak te ograniczenia nie wpływają na luki w grafiku.
    Odpowiedz
    Anita Oblicka Ty masz już wyrobioną markę. Ja mam nieco trudniej bo zaczęłam w 2013 focic śluby i od tego czasu urodziłam dwójkę dzieci ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Wiadomo, że jest trudniej, ja to w ogóle jestem dziwny przypadek i moim zdaniem nieco się wyróżniam od większości fotografów z branży. Trzymam kciuki za rozwój Twojej marki i sukcesy w pogodzeniu pracy z życiem rodzinnym :) PS u mnie też po drodze się dwójka pojawiła :)
    Odpowiedz
    Anita Oblicka dzięki :) mąż sam się zajmuje dziećmi jak Cię nie na czy jeszcze ktoś pomaga? a i jak pracujesz w domu? pytam z ciekawości - może rada mi się przyda od kogoś bardziej doświadczonego :) u mnie 3latek i 7miesieczniak i pierwszy ślub po przerwie za miesiac. młodszy na piersi wiec trochę się obawiam :) ale już to przechodziłam ze starszym i przeżył ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zuzanna, u mnie bardzo podobnie 3 i 9 miesięcy :) Tak, tato zostaje sam z dwójką, skoro ja mogę to on tak samo sobie poradzi. Na sesje wybywam na krótko, bo z dojazdami max 3h mnie nie ma, a z reportażami się zobaczy, też mam za miesiąc pierwszy ślub po przerwie, mam nadzieję, że do tego czasu odstawię malucha od piersi, bo kolejnego sezonu z laktatorem w torbie fotograficznej nie zniosę :) Posiadanie maluchów usprawniło moją obróbkę. Sesje to ok 3h pracy, więc wyrabiam się z jeden wieczór przerywany wstawaniem do młodszego. Za dnia nie siadam do komputera praktycznie w ogóle, bo oba maluchy mam w domu i jestem z nimi sama do powrotu męża z pracy. Ze ślubami nie wiem jak będzie, pewnie zarwę trochę nocek jak przy pierwszym. A na maile odpowiadam z komórki podczas karmienia/usypiania ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ja się strasznie cieszę, że nasze dzieciaki już podrosły, bo wszystko jest znacznie łatwiejsze - etap ciąży, karmienia itp. nie jest łatwy
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Anita swietny przyklad ze znajdziesz sposob na przyspieszenie swojego workflow jest zostaniesz postawiona pod sciana.
    Odpowiedz
    Tak to prawda, że przy dzieciach się przyspiesza i szuka lepszych rozwiązań :) choć mnie to jednak kosztowało trochę za dużo. podziwiam w każdym razie :) ja dzieciaki minimum rok chce karmić wiec będę męczyć się z laktatorem. starszego 18 m karmiłam i akurat tak wyszło ze tylko jeden sezon ale było.mega ciężko to pogodzić. chyba wszystkie karmiące fotografki potwierdza ze jest to mega upierdliwe ;) a odpowiadać na maile podczas karmienia... wow. wyższa Szkoła jazdy ;D szacun.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie wspominam za dobrze laktatora na reportażach, stresujące i często wręcz niesmaczne doświadczenie.
    Odpowiedz
    Anita Oblicka jak karmiłam Gniewka gdy miał 8 czy 9 m to już było ok - wystarczyło tylko jedno 15min odciagniecie w aucie ;) pamiętam ze raz wujek jakiś się paletal wokół auta i weszyl co to za dziwne dźwięki ;) a wcześniej mąż mi z nim podjezdzal na karmienie i to już niezły hardkor był. dlatego mlodszego przyzwyczajalam do butelki od czasu do czasu z moim mlekiem i nawet z sukcesem ale już dawno nie pił i nie wiem czy się nie zdążył odzwyczaic :) dla mnie taki podcast z doswiadczeniami fotomam byłby mega ciekawy :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zuzanna, mój młodszy absolutnie nie uznaje butelek, smoczków itp. co nieco utrudnienia zadanie ;)
    Odpowiedz
    23 marca 2017
    Anita Oblicka super by było posłuchac Ciebie w podcascie! rozkrecanie/utrzymywanie biznesu na macierzynskim to istny hardcore, o ktorym nikt nigdzie nie mowi. Mam na mysli ujecie tematu pod katem organizacji czasu, ktorego w wiekszosci w ogole nie ma. Jacek Marek Siwko uzyj swego uroku i namów Anite! ;) mysle ze taki podcast bylby ogromnym motywatorem dla wiekszosci kobit.
    Odpowiedz
    23 marca 2017
    Paulina, nie wiem czy moje rady byłyby uniwersalne, bo myślę, że mam dość specyficzne podejście do tematu autopromocji, ale miło mi, że byłabyś chętna mnie posłuchać :)
    Odpowiedz
    23 marca 2017
    Anita - i dlatego fajnie by było Cię posłuchać, bo masz zupełnie inne podejście do niektórych spraw. Też jestem jak najbardziej za podcastem z Anitą.
    Odpowiedz
16 marca 2017
W sumie o sukcesie zawodowym, celach w zyciu i poswieceniu bardzo fajnie mowil Grzegorz na LLF w Krakowie - swietne wystapienie z mocną i wzruszajacą puentą ☺️ Ale zloty srodek kazdy musi znalezc sam.. a w sumie to nie sam, tylko z uwzglednieniem najblizszych i ich potrzeb.. ale nie tylko tych finansowych ;)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    :*
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    o, jestem ciekawa. czy to było jakieś oficjalne wystąpienie, które można przesłuchać online?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kinga, wystapienie bylo oficjalne, stesty badz niestety nie bylo archiwizowane ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    oh szkoda : (
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kinga, warto po prostu brac udzial w takich wydarzeniach
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski też tak sądzę ;-) ale sam wiesz, nie zawsze się da.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    dlatego takich spotkan powinno byc wiecej ! :D
    Odpowiedz
16 marca 2017
Jak tak Was podczytuje to się cieszę i za głowę ze zdziwienia' biorę ilu mądrych młodych ludzi się marnuje w tej foterce okolicznościowej. Elokwentni, gruntownie wykształceni z lekkim piórem. Prezesami, właścicielami prawdziwych firm powinniście być, a nie wyrobnikami na samozatrudnieniu u siebie. W polskich warunkach nawet 50 zleceń w rok to żaden biznes tylko samozatrudnienie. Marnujecie się kurde piękna młodzieży polska, oj marnujecie. Szczęście, że u niektórych to etap przejściowy na 3-6 lat zanim nie dojdą po rozum do głowy.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    kiedy konczysz kariere jako fotograf ? :D
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ale co moich klientów chcesz przejąć :)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dlaczego ktoś, kto robi coś co kocha się marnuje? Każdy musi mieć firmę, bo tylko wtedy będzie szczęśliwy? Każdy ma swój własny przepis na szczęście i to co odpowiada jednemu, drugiemu nie pasuje wcale.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Nie no firmę niekoniecznie, ale 8 firm to już ....... wiesz to taka nadprzenośnia ;) z mojej strony. Po prostu tylu mądrych i pięknych ludzi niemożliwe żeby się zajmowało czymś takim co jest tylko fotografią. Warci jesteście rzeczy większych, donioślejszych. Marnujecie się.
    Odpowiedz
16 marca 2017
Pozamiatane :) ten Pan rozwalił system. To póki co mój faworyt ze swoim podejściem - brawo. Podczas kiedy inni siedzą tygodniami nad jednym repo tutaj widzimy coś totalnie innego i to z jakim wynikiem. Szok!
Odpowiedz
16 marca 2017
Tomasz Kornas ROCK !
Odpowiedz
16 marca 2017
Ok, my tu gadu gadu a ja w pracy (life work balance, i czas mam wan odpisywac hehe) pierwszy taniec i do domu!
Odpowiedz
    16 marca 2017
    E tam ja się dalej bawię heheheh
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Daniel nie dokladaj oliwy do ognia tutaj:-p
    Odpowiedz
    16 marca 2017

    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja się nie boję heheheheh . Jest zabawa i 200 ślubów w roku za 300 euro z albumem :)
    Odpowiedz
16 marca 2017
teraz pytanie czy zagraniczne śluby trwają po 12- 14 godzin?
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tak. Zaczynam czesto ok 10 koncze po 23. Plus 2-3 jazdy do domu.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dzisiaj jestem od 10.30 do 10.30
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas to jest długi czy krótki czas według ciebie? ja 2009 robiłem w Irlandii i to było od 12 do 22
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Jeden z dluzszych. Maximum jaki zrobilem to bylo od 10am do 11pm plus 3 godziny od domu
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    ale raczej sie tyle nie tanczy, przynajmniej takie mam wyobrazenie ze samo wesele jest znacznie spokojniejsze w uk czy irlandii
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tance dotografujemy 20 minut,inny layout slubow
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Piotr Czechowski ale w 30 min masz z tańca materiał jak u nas z 3 godzin,
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Dlatego Tomasz Kornas jesteś w stanie tyle zrobić, bo kultura tych ślubów jest inna a nie w chuj zdjęć i w chuj godzin
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Ja czesto zaczynam o 6:00 rano, koncze o 23:00. Czesto panna przebiera sie kilka razy w ciagu dnia, mlody jedzie do golibrody (sikh) itd.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Zibi Kedziora wiesz też nie wiem czy nie lepiej wcześniej zacząć i wcześniej skończyć, z prostego względu zegara biologicznego i typowego przemęczenia, ale i tak jest to dużo godzin jakby nie było
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    myślę że zupełnie inne repo - dużo ciekawszy content. W PL jak masz ceremonie o 14, to o 16:30/17 zaczynasz 1 tańcem. Do 24:00 masz 7h "parkietowo-imprezowej części" a jest to najbardziej męcząca część reportażu wg mnie - ze względu na nieprzewidywalne światło. Mniejsza ilość światła też męczy wzrok, wymusza większe skupienie, kontrolowanie AF, kombinowanie z setupem lamp. Osobiście uwielbiam zlecenia międzynarodowe, gdzie właśnie 1 taniec ustawią na godzinę 19-20. O tej porze wszyscy są już fajnie wyluzowani i "wygłodniali" imprezy. Po pierwszym tańcu od razu jest konkretny młyn na parkiecie i w 1-2h przynoszę materiał lepszy niż po 7h focenia typowo polskiego wesela.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon prawda, to w jaki sposob wyglada dzien slubu za granica ma ogromny wplyw na jakosc zdjec, nawet i z parkietu. U nas pierwszy taniec jest o 10pm, wiec wszyscy goscie sa ze soba zzyci, wchodzi swietny band i rozkreca impreze w taki sposob, ze wystarczy nam 20 minut aby zlapac mase fajnych zdjec z tancow.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    zgadza się, przez to częstotliwość fajnych treści jest dużo większa i łatwiejsza do złapania. Jak się foci w PL to przy zleceniu gdzie 7/12h to wesele, to przez te 7h ostro nogami trzeba przebierać żeby powyławiać te klatki. Poza tym myślę, że ze względu na kulturę jest zupełnie inny "dystans" do wszystkiego w tym zabawy. Często pierwsze 1-2h są "ultra grzeczne" i wręcz nudne - ale wiadomo, siedzieć i zbijać bąków nie wypada. Pamiętam takie zlecenie na Śląsku, msza o 12, o 15:10 było już po pierwszym tańcu. do 18:30 po parkiecie pląsały z 2-3 pary. Tak jak się wtedy umęczyłem psychicznie z nudów i fizycznie to po tym zleceniu powiedziałem "never ever" tego typu zleceniom ;P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon czemu zatem nie namawiac par na pakiety maks to 22
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zgadza sie Szymon i Tomasz
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Grzegorz od dłuższego czasu tak właśnie robie, jeśli ślub jest o 14, ja przygotowania zaczynam koło 10-11 to o 22-23 kończę pracę
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon czyli mozna
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon no i super. Wg mnie nie ma sensu robic dluzej przy takim ukladzie wesel.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Można, ale jest to ciężka walka. Myślę, że jeszcze kwestia kilku lat. Tak samo było z sesją plenerową w innym dniu, powoli się to normuje, tak samo jak śluby niesobotnie.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    No niestety, nasze pary zyja tradycjami lat poprzednich, gdzie plener MUSI byc innego dnia, tort MUSI byc po oczepinach.. a i oczepiny MUSZA byc o polnocy ... bo tak i c***j ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    filmowcom slubnym udaje sie cos tam forsowac i wiekszosc nie oferuje 4-godzinnych filmow tylko skroty max do godziny ... mam wrazenie ze fotografowie zbyt poblazliwie podchodza do kreowania potrzeb klientow i edukowania ich ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski to nasza branża spowodowała plenery innego dnia tak z 7-8 lat temu, wcześniej zawsze było to tego samego i raczej nie do pomyślenia by robić w innym dniu, za kilka lat pewnie będzie powrót w większości zleceń do plenerów w dzień ślubu, kwestia tylko namnożenia się lepszych lokali w fajnych miejscach, ale to już trwa; za jakiś czas być może i studio powróci, ale jeszcze w jakiej formule, ciężko przewidzieć....
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tak, bylo dokladnie tak jak piszesz - mam teorie ze plenery w innym dniu wymyslili fotografowie ktorzy nie wiedzieli jak sklonic pary do placenia wiekszej kasy, wiec dorzucili do oferty dodatkowo platny plener innego dnia ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tak jak piszecie sluby brytyjskie start okolo 10-12, finisz 23-23, z azjatyckimi niestety/stety tradycja wygrywa i musza odbebnic wszystkie rytualy i jest pewna prawidliwosc/plan. Polskie wesela zaczynaja podgladac zachodnie, szczegolnie gdy pary sa mieszane lub mieszkaja zagranica i nie chca nudnych godzin na parkiecie. To samo ze slubami w ciagu tygodnia.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon Nykiel to dla nas po prostu "egzotyka" dlatego wydaje się ciekawszy ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie do końca, po prostu proporcje tego co się fotografuje są inne. Jest cocktail party, jest część na tańce, często same przygotowania są dłuższe. Mnie 7h cześć taneczna męczy bardziej :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    z tym tańczeniem to prawda, często postulowałem by oczepiny robić zaraz po obiedzie :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    raz wynegocjowałem na śląsku że się odbyły o 21:30, ale to młody był chytry ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    I w Polsce zdarza się coraz więcej ślubów, gdzie pierwszy taniec, jeśli w ogóle jest, zaczyna się o 21-23... na densflor pozostaje ok godziny i najczęściej z tej godziny "wyciągało się" tyle soczystego materiału co "normalnie" z kilku godzin
    Odpowiedz
16 marca 2017
Mnie już chyba coraz mniej przestaje dziwić cokolwiek. Kolejny podcast z kolejnym mega pozytywnym człowiekiem z super podejściem i chęcią do tego co robi, a tu kolejna mega dyskusja z wchodzeniem prawie z butami do łóżka, biadoleniem o braku czasu dla rodziny i innych smutnych rzeczach. Czasem może lepiej zablokować możliwość komentowania, bo aż przykro czasem to czytać :) nie mówiąc już o tym, że większość mówi o Tomku, jakby go tu nie było :) Dla mnie super pozytywny człowiek i super rozmowa. Dzięki Jacek i Tomek za kolejną dawkę super wiedzy :)
Odpowiedz
    16 marca 2017
    a czy ktos mu odmawia prawo do robienia tego ? sa plusy i minusy. nikt nikomu nie wchodzi a bynajmniej ja .. z butami.. niech robi co lubi jak lubi ale nie zmuszajmy tez ludzi w drugą strone i nie wmawiajmy ze jak nie zrobic 75 slubow czy 100 czy 200 to nie jestes szczesliwy,
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    jestem bardziej szczesliwy robiąc czasami 10 zdjec w godzine niz jedno w 10 sekund ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tu nie chodZi co kogo usCzesliwia a o ciagle biadolenie ze jak ktos wiecej lepiej to to jest zle, niemozliwe
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tomasz Kornas gdzies ktos biadoli ? :D czasem mniej to lepiej, czasem wiecej, szybciej/wolniej nie ma znaczenia, wazne zeby dobrze ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    "biadolenie" to często usprawiedliwienie dla samego siebie ze swojego lenistwa, pychy może braku zdolności ... Podcast świetny, dużo pozytywnej energii i pomysłów na swój biznes ...
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    no ja nie wiem wszędzie na warsztatach uczą i tłumaczą że lepiej robić mniej za więcej, to jak w końcu to jest? ja wiem po sobie że takiej ilości bym nie uniósł, w 2015 było chyba 33 i to była masakra
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Lepiej robić więcej za więcej.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Paweł Przeździak a nie mniej za jeszcze więcej ?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    A po co jak można więcej za jeszcze więcej.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Od przybytku głowa nie boli.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Paweł Przeździak kiedyś ta granica była by nie do przejścia, ja nie chcę nikogo oceniać ale ja wolę mieć więcej czasu na inne rzeczy, każdy pracuje tyle ile jest w stanie
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wydaje mi się że robiąc mniej ...stajemy się "mniej widoczni" na rynku co z takich natłokiem nowych twarzy ...powoduje spadek zleceń. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Ciężko znaleźć złoty środek ale wiem że jeśli siedzimy i czekamy na pracę...to coś jest nie tak i trzeba działać. Mając natłok pracy, możemy śmiało inwestować, planować rozwój itd....
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    To zależy czy ktoś chce mieć czas na inne rzeczy. Niektórych rywalizacja na rynku wciąga bez reszty. A inni lubią dolary liczyć
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Krzysztof serafiński masz rację.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Krzysztof to co powiesz o takich co pokazują 5 materiałów na blogu na rok? a kalendarze maja pełne, ta mniejsza widoczność wiąże się jedynie z treścią naszej strony, naszym marketingiem i targetowaniem pod odpowiedniego klienta, jak na stronie pokażesz remizy to w nich będziesz robić, jak pokażesz sesje przy zachodzie z kieliszkami szampana to takich klientów przyciągniesz, proste
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wiesz jak jest, im wyższa polka tym mniej można pokazać, albo wcale. Ja tak bardzo często mam. Ludzie zastrzegają sobie prywatność.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Przemek Białek Przemek ja nie mówię teraz o pokazywaniu materiałów na blogu ale o pokazywaniu się na ślubach. Dobrze wiesz że dużo klientów sugeruje się wyborem fotografa oglądając zdjęcia u swoich przyjaciół. Często pary które do mnie przychodzą widziały tylko zdjęcia w albumie ...a stronę oglądają później gdy podam im wizytówkę ;)
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Tak, polecenia to 90% klientów, albo i lepiej. Dla niektórych rodzin pracuję już od ładnych kilku lat. I nie są to tylko śluby.
    Odpowiedz
16 marca 2017
Niewyobrażalna liczba przy filmie.
Odpowiedz
    16 marca 2017
    Znam wielu "videographer-ow" ktorzy robia po 70-80 slubow rocznie
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Na polskim rynku?
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Nie, na wyspach (Anglia, Irlandia). Nie znam polskiego rynku
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Grzegorz Kociela jak są firmy co mają po 3-4 ekipy na termin to nawet i 100-120 ślubów biorą w Polsce mówię, tu ludzie zachłynęli się lustrem i nie wiszą że kazdy wali na odwal aby kasa się zgadzała
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Maja edytorow. Kreca czesto sami.
    Odpowiedz
    16 marca 2017
    Wszystko sie da 🤘📸
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tak jest Wojtek, wszystko sie da. Trzeba tylko chciec
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Znam filmowców robiących po 60 wesel w roku. W Polsce.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Imho dużo zależy od podejścia do tego co się robi, byle jak i byle gdzie byle hajs się zgadzał wtedy się pewnie da, choć to zupełnie nie nasza bajka. Nie mówię tu o ekipach składających się z kilku osób robiących 3 wesela w tym samym czasie. Tylko o autorskim podejściu do zadania.
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Izabela Marczak-Spanier możesz mieć rację. Film to ciężka praca na etapie montażu, jeśli chce się mieć dobry efekt. Niemniej na pewno będą pojedynczy mega wydajni filmowcy na wybitnym poziomie. Tylko nie podoba mi się ustalanie jakiegoś górnego pułapu, osiągów w liczbach i stawianie ludzi w konieczności odniesienia się do tego. Stąd porównywanie się, konkurowanie. Wyścigi. Dlatego mamy w grupie napinanie mięśni, pozowanie albo wkurzanie się.
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Zgadzam się, różnimy się, mamy inne motywacje, inne priorytety, różne style pracy. Ja wyraziłam swoją opinię w odniesieniu do naszych poczynań:) osobiście nie znam nikogo kto realizowałby tyle filmów ślubnych w Polsce w sezonie stąd moje zdziwienie. Ale uważam, że każe ma prawo robić tyle ile uważa za stosowne i zgodnie ze sztuką byle nie tracić na jakości:)
    Odpowiedz
16 marca 2017
Taka mała refleksyjka mnie ogarnęła, do nikogo personalnie. Tak jakby się dało 150 robić w sezon i po jakimś czasie kupić wyspę na Karaibach to czy po jakimś czasie nie mus było kupić drugiej i trzeciej wyspy, bo ktoś tam ma 5 wysp. Czytałem kiedyś wypowiedź, wywiad rzeka z bardzo bogatym człowiekiem który powiedział, że końca nie widać, że człowiek aktywny, łakomy życia jest w stanie sam siebie zarobić na śmierć.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    tu nie chodzi o zarabianie samo w sobie a o rozwoj osobisty. Jezeli z rozwojem osobistym wiaza sie wieksze pieniadze, to co w tym zlego?
    Odpowiedz
17 marca 2017
Kochani... Bardzo dziekuje za okazanie troski o szczescie naszej Rodziny (scislej mowiac naszej Trojki) Prawda jest szokujaca: rozwodu napewno nie bedzie o to mozecie byc spokojni, nasza dzidzia spedza czas z tata codziennie, a do tego wszystkiego mama tez realizuje swoje pasje....wow...szok....niedowierzanie !!!jak to mozliwe??? To bardzo proste...po pierwsze skupiamy sie z mezem na szczesciu naszej rodziny a nie na problemach a po drugie DOBRA ORGANIZACJA ( jak kto woli struktura dnia). Pozdrawiam goraco wszystkich "zaniepokojonych"
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Amen.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Amen .
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Az dziw ze nikt tego nie skomentowal, wszyscy Ci co mowili ze moja rodzina sie wali.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    <3
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Amen :D
    Odpowiedz
    18 marca 2017
    Podoba mi sie troska wszystkich o Wasza rodzine
    Odpowiedz
    18 marca 2017
    Doceniam to:-)
    Odpowiedz
    18 marca 2017
    Zazdroszczę :-)
    Odpowiedz
17 marca 2017
No i tutaj trzeba byc niezmiernie stalym w uczuciach by robiac tyle slubow nie znienawidzic tego. U mnie przy 44-48 rocznie przez 6 lat wypalilem sie doszczetnie... zaznaczam iz zaden slub nie byl zrobiony na sztukę, do kazdego podchodzilem na maksa, no moze czasem sesja byla mega szybka, ale nie gorsza... do tego samo fotografowanie repo robilem ok 2/3 z tego reszte fotografowala moj Iza. Az dziw, ze wytrzymalem w tym 12 lat... teraz nie moge patrzec na kalendarz i odcinam zlecenia ktore pozostaly w kajecie, jak kiedys zolnierz zasadniczej sluzby fale ( metr krawiecki 150cm -150dni ) odcinal dzien po dniu przejście do rezerwy ;). Kiedys w rozmowie z innym fotografem, naszym klientem albumowym wyszlo iz ma w tym sezobie ponad 100 ślubów i nie jest januszem czy fotoziutkiem... podziwiam wiec i zastanawiam sie ile sezonow mozna tak wytrzymać ? Najbardziej po tych latach brakowalo mi sobotnich slonecznych letnich popoludni z rodziną, grilli czy weekendowego pifka ze znajomymi... blachostka ale jednak. W wolna sobotę po maratonach nie wiedzialem co ze sobą zrobić... jeszcze raz: PODZIWIAM :)
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marku, nie ma gwarancji ze czlowiek sie nie wypali przy takiej liczbie slubow. ale jesli to nastapi to bedzie znak ze nalezy zajac sie czyms innym.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomek, tak też własnie zrobiłem :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ryzyko zawodowe :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Podziwiam, szanuję, wow wow!:)
Odpowiedz
17 marca 2017
Czegoś nie rozumiem. Z jednej strony megaważna jest "jakość" ślubów (mniej za więcej itp.) bo jak za dużo to się człowiek wypali i zmęczy, a z drugiej czasu dla rodziny ma być po prostu dużo, bo tu liczy się już tylko ilość? Zdecydowanie się z tym nie zgadzam.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    uwierz mi, że mimo wypalenia da się robić solidnie...moje śluby wciąż są robione z najwyższą starannością, za którą klienci nie płacą mało... zdaję sobie z tego sprawę i może dlatego też to tak wypala... Gdybym traktował jako zwykły zawód jak kierowca, robił wszystko mechanicznie to pewnie i robiłbym sobie dalej... Mimo kilkuset ślubów za sobą czuję adrenalinę przed repo i od soboty rano "staję się innym człowiekiem" jak to mówi moja żona ;). Jednak właśnie przy takiej ilości ( 75 ) prorokuję szybkie wypalenie...:P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek, chyba nie o to chodzilo ;) Post Krzysztofa zrozumialem, ze skoro w slubach liczy sie jakosc a nie ilosc, to dlaczego w czasie spedzanym z rodzina liczy sie jego ilosc a nie jakosc ;)
    Odpowiedz
    oj. mimo wszystko z rodziną to tak nie działa mam wrażenie. ojciec jednak powinien na codzień uczestniczyć w życiu dziecka a nie od święta. i tutaj w żaden sposób nie nawiązuje do Tomasza tylko odpowiadam na Twoje wątpliwości.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie mam zadnego doswiadczenia w wychowywaniu dzieci, ale tez mi sie wydaje ze z rodzina nie stosuje sie kategorii jakosciowych/ilosciowych bo zapewne kazda minuta z dziecmi i rodzina jest najwyzszej jakosci.. nawet jesli lezycie na kanapie i sie nudzicie ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski :D kawy jeszcze nie piłem :( faktycznie jeszcze spię :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zuzanna patrz odpowiedz mojej zony wyzej jesli chodzi o moj czas spedzany z dzieckiem.
    Odpowiedz
    Tomasz Kornas widziałam ją i dlatego napisałam, że w żaden sposób nie nawiązuję do Ciebie :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Za czasów pracy u kogoś, w szczytowym roku 2008 wykonałem 78 sesji plenerowych, śluby wykonywało 2 innych fotografów. Studio, plenery obróbka, to była moja działka. A co do Tomka, nie znam jego cen, ale zazwyczaj dużo mają ci z niskimi cenami. No, o to go nie podejrzewam, ale widać, uwielbia to co robi i niech robi to jak najdłużej. A wypalenie zawodowe, to slogan....Ten sezon to mój 25 w tej branży a ja ciągle mam niedosyt :)
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysiek, tu jest sedno, kocham co robie, to jest moja pasja, tak jak wspominalem w podcacie, nie interesowaly mnie tanie sluby, znajduje sie w najwyzszej polce cenowej w IE, a mimo to jest kupa roboty. Znaczy ze cos dziala.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    moze po prostu robisz ladne foty :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szkoda ze jest przeswiadczenie ze skoro robi sie duzo slubow to jakosc spada.... kompletna glupota.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    pamietaj ze piszemy o naszych polskich realiach, gdzie sluby robisz tylko przez kilka miesiecy
    Odpowiedz
    18 marca 2017
    Coraz bardziej doświadczam tego, że "sezon ślubny " już nas nie dotyczy... to już się dzieje cały rok na okrągło Piotr.
    Odpowiedz
    18 marca 2017
    to ile slubow zrobiles w marcu albo w pierwszej polowie grudnia? ;) majac na mysli sezon pisze o fotografowaniu slubow, a nie pozostalych elementach tej gry, bo dobrze wiemy ze w pracy jestesmy tak na prawde 24/7
    Odpowiedz
17 marca 2017
W tym roku odmowilem calkiem sporo zlecen, gdyz terminu kolidowaly z rodzinnymi wakacjami czy innymi okazjami, ktore w moim kalendarzu znacza wiecej niz najbardziej wyszukane zlecenie. Czy odmawiac ciezko - pojecie wzgledne. Ciezko odmawiac klientom tym z polecen. Ale coz, ferii szkolnych nie przesune, rocznicy tez nie etc. Tak jak Tomasz powiedzial - zalezy od podejscia, i "chciecia". Pozdrawiam.
Odpowiedz
17 marca 2017
Sory, że się w środku wątku wcisnę, ale zgadzam się w 100% z Tomasz Kornas. Chodzi tu o umiejętność ciężkiej i efektywnej pracy oraz o system. Niedawno udało mi się skrócić czas montażu filmów dwukrotnie bo zacząłem po prostu inaczej montować - innym schematem. Filmy są nawet lepsze, jakość nie ucierpiała. Ja lubię ostre tempo i dużo terminów i jestem w stanie to zrozumieć.
Odpowiedz
17 marca 2017
Aha... a ja myślałam, że moje 36, a dokładniej jeszcze 35 to będzie hardcore... :-D Ale co fakt to fakt - Śląskie śluby u mnie występują w poniedziałki, środy, czwartki i piątki poza weekendami, czemu nikt nie robi ślubów we wtorki? :-(
Odpowiedz
    17 marca 2017
    W centralnej 95% ślub to soboty, także nie narzekaj :D
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Śląsku, przybywamy! ;) czas zwiększyć liczbę zleceń :)
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Krzysztof Krawczyk nie narzekam, by w centralnej też focę a tam macie o 17 ceremonie! nigdy nie wiem co wtedy się robi przed przygotowaniami, bo u nas o 12 już jemy rosół na sali :D
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Focisz ale nie w piątek :) na śląsku tez mi wpadły śluby... w piątki :D. Co do celebracji o 17, tak to nieziemski plus centralnej :) w tamtym sezonie z 15 ślubów o 17 lub 18, najwcześniej miałem o 15 :)
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Krzysztof Krawczyk ja mam może z 10 ślubów w przedziale 14-17 więc zazdraszczam, ale nie lubię jeść obiadu przed tym jak idę na wesele tak późno bo później po ceremonii nie jestem jeszcze głodna :D
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Ania Wierzchowska Michał nie narzekał jak byliśmy na ślubie ostatnio o 11:00 w kościele a od 8:00 na przygotowaniach? :D
    Odpowiedz
    20 marca 2017
    Katarzyna Pyrchała ano, godziny są tam "najlepsze"!
    Odpowiedz
    21 marca 2017
    Mieliśmy już śluby we wtorki :) w tym roku pierwszy raz środy mamy
    Odpowiedz
    21 marca 2017
    Piotr Dziwak, bo dla Was ludzie robią ślub w środę! :)
    Odpowiedz
    21 marca 2017
    Maria <3 <3
    Odpowiedz
17 marca 2017
ja nie widzę problemów żeby fotografować śluby po 50 tce . Mam 43 lata i nadal sprawia mi to ogromna przyjemność :)
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Daniel, tez nie widze problemu robienia slubow po 50, martwie sie bardziej o nawiazanie dobrego kontaktu z para, w momencie kiedy mam 55 lat a para mloda 25. To moze zachwiac jakosc finalnego produktu. taka refleksja ktora moze nie miec pokrycia w rzeczywistosci.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    oczywiscie ze nie chodzi o nasze samopoczucie, tylko o samopoczucie pary, kiedy ich fotograf bedzie w wieku ich rodzicow .. albo i starszy :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kiedyś była taka reklama .... Dziadek z fantazja :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    i z kasą ... i z kasą ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Daniel Ty masz 43 lata ???? Sciemniasz :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    42 ... musiałem Żonę zapytać:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz bedziemy jak Metallica czy Rolling Stones - przyciagac mlodych pomimo wieku (naszego wieku :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ja się absolutnie wieku nie boję :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    hehe oby tak bylo :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Bedzie bedzie - spotkamy sie za 10 lat na kawie to wspomnimy dyskusje :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    tak Grzegorz!!!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    A Party aktualne ? Ok spadam na moj 4 slub w tym tyg :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    w sumie, tak jak rolling stones, wsytarczy troche dopalaczy, mlode zony (niech tego nie czytaja:P) i jakos idzie to przetrwac!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Daniel Metallica nie pije kawy. Chyba ze po Irlandzku ale bez kawy w kubku :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    haha, ja mam Daniel 54 lata :D owszem ponoć nie widać i nie czuję się ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Dobrze piszecie, w niedzielę stuknie mi 50 a jeśli chodzi o kontakt z młodymi, to z tego co mi wszyscy mówią, mam zajebisty. I o to chodzi. Życie zaczyna się po pięćdziesiątce :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysiek Polac mu!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Kornas jutro :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Kornas , nie mam najmniejszych problemów z nawiązaniem kontaktów z parami nawet 20 letnimi ;). Myślę, że wszystko to jest indywidualną sprawą,
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ha wiedziałem :) To że ktoś jest po 50 nie znaczy że musi być nudny itd itp
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz po 50 tce będziesz jak dobro luksusowe ... :) Tak jak Krzysiek od jutra :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Daniel tak jak z winem :P im starsze tym lepsze:P albo jak z serem, im starsze tym bardziej.... :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    mało tego, jak mam drętwą PM na sesji, to nie obcinam się by rzucić "kurwą" oczywiście z uśmiechem i przymrużeniem oka i o tym mówię już na spotkaniu przy podpisaniu umowy. Czasem muszę młodemu powiedzieć, że stoi jak bat i ze ja tutaj rządzę i jeśli chcą mieć dobre zdjęcia to mają się podporządkować ;). To wszystko oczywiście z jajem, ale nie wiem czy będąc w wieku zbliżonym do PM mógłbym tak pracować...??
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek, good point!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a takie działanie tzn,. pewność siebie na sesjach polecam każdemu, to się sprawdza :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    pewnosc siebie to raczej cecha wrodzona, a nie kwestia postanowienia "no dobra, bede pewny siebie" :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Kornas David Alan Harvey ma okolo 75 lat a imprezuje z 25-latkami ;) Z tego co widziałem nie ma z powodu wieku kompleksów i świetnie się dogaduje. Wszystko przed nami ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Michał Warda "Age is just a number" - jak mawiaja Irlandczycy :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a wy ciagle o czym innym .. o waszym samopoczuciu ;) juz widze jak majac 55 lat macie tabun 20-latkow w kolejce :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    i prosze nie wklejac zdjec brada pita czy clooneya :P wiadomo o co chodzi :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Michał podniosles mnie na duchu ;-)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski czy Marka Bodziocha, wiadomo o co chodzi :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Grzegorz pozamiatales
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Think outside the box . Wszyscy tylko pisza i mowia "be different" a pozniej i tak mysla stereotypami
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    no super, bardzo wyjsciowy pan.. ale 30 wesel w roku raczej by nie uzbieral :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    wiecie o co chodzi tylko sie droczycie ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski mialby pewnie z 80:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    lat na bank :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Pan z wąsem lata 90-te, pan bez wąsa- lata 2001-2010, pan z równogoloną brodą "hipcio" lata 2010-2020, oj też się z tych bródek za 10-20 lat napierdzielać nasze dziatki ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a ja dziś znowu w pracy :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Czemu ludzie maja przeswiadczenie ze jesli ktos robi duzo slubow to jakosc zdjec automatycznie spada? Jesli sportowcy duzo cwicza, to wypracowuja swoje umiejetnosci do perfekcji. Tak samo widze to w fotografii. Dolaczyc do tego pasje, otwartosc ludzi z ktorymi sie wspolpracuje, chec pomocy innym, to w jaki sposob to wszystko powoduje ze jakosc zdjec spada? jakis dinozaur normalnie.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Oczywiscie ze cwiczyc trzeba, w 10000% racja! Ale cwiczyc tez trzeba z umiarem zeby nie zrobic sobie krzywdy ;) Zmeczenie materialu dopada wszystkich, sportowcow rowniez.. dlatego plany treningowe maja tak ulozone zeby szczyt formy miec w czasie olimpiady czy mistrzostw, nie da sie byc na pelnych obrotach i w szczycie formy non stop. Nie twierdze ze 75 wesel to przesada, bo robisz to przez caly rok ;) Ale 75 wesel w Polsce to przesada i to gruba ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zerknalem na kalendarz, w tym roku martwie sie jedynie pazdziernikiem gdzie tej pracy nagromadzilo mi sie ogromnie duzo. ale potem przychodzi listopad gdzie czlowiek odpocznie.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz jak fajnie, że ktoś w końcu to napisał
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski dotknął sedna sprawy Polska to nie Irlandia...
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    A z tym cwiczeniem mas zpelna racje, oczy otworzyl mi Michał z Dorotą z WhiteSmoke Studio na warsztatach, kiedy zapytali jak chcemy byc mistrzami w tym co robimy, skoro robimy zdjecia na "zawodach" w weekendy totalnie ignorujac treningi w tygodniu ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz Kornas gdybym lepiej znał angielski, to z chęcią w październiku bym Ci pomógł :(
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    w 3 laty zrobilem 150 slubow, nabralem takiego doswiadcznia co fotografy w Polsce zdobywaja przez 5-6. To byla ogromna lekcja, popelnilem mase bledow, ale i szybko sie nauczylem wielu rzeczy w naszym zawodzie.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    praktyka, doświadczenie i wypracowany workflow
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    TomaszKornas gdybyś zrobił 75 ślubów w Polsce w jednym sezonie pewnie byś inaczej postrzegał naszą sytuację :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    pytanie co nas powstrzymuje zeby robic sluby w Irlandii? :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek w dalszym ciagu poszukuje tej roznicy miedzy PL a IE, co sprawia ze w Polsce nie idzie zrobic takiej ilosci slubow.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski Rodzina :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek co z rodzina?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    sezonowosc ;) i byc moze roznica w tym ile wysilku kosztuje przefikanie 6h na parkiecie ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ale przeciez sa fotografy co robia do 22 i biora nie male pieniadze?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    W PL większość ślubów odbywa się w soboty, posty adwenty i to powoduje, że ślubów robi się mniej niż w IR.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    nie moge mowic za wszystkich, ale wiekszosc par chce zdjecia zgodnie z "tradycja" czyli do 1 .. zapewne my fotografowie mogli bysmy to zmienic pokazujac klientom, ze wcale nie ma potrzeby fotografowania zapijaczonych mord taczajacych sie po parkiecie i wystarczy skonczyc prace o 22 ..... ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    TomaszKornas inny klient z innymi potrzebami, inny charakter ślubu a przede wszystkim krótszy sezon.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krotszy sezon ok, wiekszosc pracy w sobote ok. jaki % par chce robic inne sluby? 1% procent przy waszych liczbach to 2500 slubow. Kwestia dobrego marketingu aby dotrzec do tych par.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a ile jest fotografów w Irlandii a ile w Polsce? :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    odpowiednio mniej, tak jak w IE masz 10 razy mniej slubow niz w PL
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    TomaszKornas z tym że ślub ślubowi nie równy. W Polsce jest dużo ślubów cywilnych bez przyjęcia i potrzeby zatrudniania fotografa za 5000 :) wiec statystyki nie są precyzyjne...
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    tak serio, to myślę, że sezonowość i to że jednak głównie soboty - to jest ten powód, bo dzieląc Twój rok na pół, to u nas też spokojnie znajdziesz fotografów, którzy mają po 40 ślubów
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek ale w IE jest rowniez podobnie. I jest masa par co ma budzet €500 na fotografa. Trzeba skupic sie na szukaniu par z ktorymi chcesz pracowac.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    TomaszKornas to jeśli te 75 par było przez Ciebie wyselekcjonowane to nie mam nic więcej do powiedzenia i czapka z głowy.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    to ja jeszcze pół żartem pół serio powiem, że dla mnie ograniczeniem jest nie liczba ślubów, ale limit zwolnienia z VAT :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marek nie selekcjonuje. nie wybieram. spotykam sie tylko z 20% par przed slubem. I przez ostatnie 4 lata mialem jeden 'lekki' problem z jedna para. To chyba dobry wynik?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    MagdaKryjak oj tam oj tam ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    TomaszKornas bardzo dobry. Podziwiam Cię i bardzo szanuję :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tomasz KornasP.s.wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Św Patryka :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jest zielono!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zielony to kolor nadziei. U nas tego koloru troszkę brakuje :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Jeśli ktoś ma więcej niż 25 ślubów rocznie, to ma ewidentnie za niską cenę. Gratuluję takiego popytu na usługi i życzę odwagi w polityce cenowej!
Odpowiedz
    17 marca 2017
    You no say... :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    jestem na najwyzszym progu cenowym w IE, brutalnie je podnosze non stop, a mimo to pracy nie brakuje
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Karolina można zapytać ile macie?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    nie, nie cena, liczba ślubów
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Magda Kryjak dopisałam, 42 :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    no i super
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Też chcę 42 :-) będę pływać w 💵💵💵, zazdro!
    Odpowiedz
17 marca 2017
Odwieczny problem fotografow .. zrobic 50 wesel po 3tys czy 25 wesel po 6 tys .. a moze 50 wesel po 6tys? ;)
Odpowiedz
    17 marca 2017
    geniusz! ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    jak zarobić i się nie narobić! Trzeba było zostać jutuberką!
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    WOW
    Odpowiedz
    17 marca 2017

    Odpowiedz
    17 marca 2017
    A może jedno za 300 tys
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a dlaczego nie 50 za 300tys? :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr tylko weź pod uwagę to, że w Irlandii można zrobić 75 zleceń za 2,5k € bo normalne zarobki wynoszą ok 2k € ? Natomiast w PL biorąc 5-6k za repo gdzie zarobki wynoszą 2,5k PLN już nie jest to takim prostym zadaniem :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Oczywiscie ze masz racje, zyje na podlasiu i wiem ile ludzie tu zarabiaja.. Wydanie na fotografa 2-3 wiecej niz sie zarabia miesiecznie jest czesto nie do przeskoczenia.
    Odpowiedz
17 marca 2017
he, he - zobaczcie jak wyglądają stoły na weselu w IR a jak wyglądają w PL (w PL dochodzi jeszcze świnia z racą w dupie). W IR cała estetyka jest inna. U nas panuje jakaś pieprzona pstrokacizna.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    znaczy co.. nie ma butelek ze Zbyszko 3cytryny? :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    oj to się zmienia :). Baardzo zmienia.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    i nie ma w IR całych baterii jakichś plastikowych butli najlepiej 2L
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Karolina Miądowicz za wolno
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    bo za mało osób edukuje :).
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Paweł, zależy od grupy klientów, u mnie pstrokacizna to mniejszy ułamek całości.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zależy gdzie się żyje, ściana wschodnia rządzi się swoimi prawami.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    a te ciekawsze zlecenia na wschodzie podbiera nam Karolina :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    #ścianawschodnia <3
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Haha, no ja na zachodzie bardziej ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Nie, zależy ile fotografów z danego regionu robi coś, żeby parze pokazać, że da się inaczej :). Robimy od zachodu po wschód i po skosie ;).
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski dokładnie. Czasem ma być wesele z ambitną muzą a później młody idzie do kapeli i prosi o DP bo drętwo.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Paweł, jeszcze nie wiem jak to zrobic, ale mam zmiar wyrwac sie zawodowo z podlasia ;) Narazie w przygotowaniu nowa strona z nowymi fotami .. potem moze jakis adwords.. nie wiem jeszcze sam .. wiem ze chce odpoczac od podlasia pomimo ze zdarzaja sie tu fajne sluby czego dowodem jest bywanie tu Bajkowych, Bojara, czy WSS i innych ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Karolina Miądowicz Na wschodzie na weselu stół musi się uginać inaczej nie przejdzie. Nie ma znaczenia czy pobierają się dzieci prawników, lekarzy czy innych wykształconych bardziej lub mniej ludzi. Taka tradycja. Po pierwszym posiłku stoły wyglądają jak wyglądają.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski Chyba trzeba będzie za pół ceny robić, bo kto się złapie na foty z Podlasia.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    jak juz w temacie, to swietnie tlumaczy dlaczego polskie sluby wygladaja tak jak wygladaja ... i w sumie nie tylko sluby ;) http://wyborcza.pl/7,75517,20402368,dlaczego-polacy-wola-brzydkie.html
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Byłem ostatnio na weselu pod Janowem Podlaskim i nie dość, że nie było DP to i stoły wyglądały ok. Jedyna różnica którą zauważyłem to długość ceremonii (2h) i ikony na ścianach sali. No i telefon przełączył mi się na białoruską sieć:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof Krzemiński No dobra, ale na 25 wesel trafia się jedno z sensem, albo dwa. Generalnie jest wizualny dramat. Coś tam się niby zmienia ale to są rodzynki w cieście.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof, tak jak pisze, zdarzaja sie fajne niesztampowe sluby.. ale jest ich malo. Musisz wierzyc na slowo ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Oczywiscie znowu wlaczylo sie marudzenie :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski świetny tekst, prawdziwy.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Będę w tym roku jeszcze w okolicy Rzeszowa, Białegostoku i Augustowa, czyli zwiedzę cały wschód. I wszystkie te imprezy odbywają się pod hasłem "bez DP i kiczu". Opowiem jak wyszło:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof, ja na podlasiu zrobilem okolo 150 slubow ... nieco wieksza grupa do okreslenia trendow :D Ale fajnie ze ludzie z podlasia szukaja czegos wiecej niz "tradycja' .. sam natrafaiam na takie pary co raz czesciej, ale mimo wszystko wciaz za rzadko ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr będzie lepiej! Gorzej już było :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Może jak ludzie z UK wrócą to przywiozą trochę kultury wizualnej.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Ogolnie problemem jest mentalnosc wszystkich na okolo, od samych par po managerow sal i zespoly, gdzie prawie kazdy cisnie sprawdzone standardy sprzed 5 albo i 15 lat ... ile to razy proponowalem parom zeby tort zrobic wczesniej, jako deser.. parom pomysl sie podobal, a co do czego sala forsowala na nich wyjazd tortu o 1 .... bo co to za durne wymysly :D Oczywiscie uogolniam celowo i pomijam te fajne wydarzenia, zeby dodac dramaturgii :P Ale masz racje Krzysztof, bedzie lepiej , ta nadzieja i obserwowanie tego co dzieje sie w innych rejonach kraju trzyma mnie przy tym co lubie robic :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Paweł Przeździak Już to robią:) Szczególnie, jak przywożą sobie przy okazji męża z UK :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Piotr Czechowski edukacja! Im więcej ładnych rzeczy w sieci tym więcej ludzi to zrozumie:) Ale to praca u podstaw.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Oczywiscie ze tak, dlatego od jakiegos czasu bardziej czuje sie jak konsultant slubny niz fotograf :D Ale musze to odbebnic, aby potem trafiac na pary ktore te wszystkie rzeczy beda wiedzialy same :P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof, ogolnie duzo sie zgadzamy, jak bedziesz na podlasiu to napisz, chetnie sie spotkam ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    No jasne... a może ty Piotrek rozważ, żeby ruszyć się czasem poza swoje miejsce zamieszkania?:) No chyba, że tak robisz. Wpadnij na jakieś fajne targi np. do łodzi, poznania albo katowic. Zrobisz fajną wyprawę, napijemy się piwka po targach (albo i przed) a jak ci wpadną ze 2 czy 3 zlecenia (bo fotki na poziomie i styl też masz fajny) to sobie przewietrzysz głowę. Szczególnie, że sam tutaj powtarzasz jak to jest ważne. Jedynym argumentem przeciw dalekim wyprawom jest właśnie to, że ciężko wtedy pracować dzień po dniu. Ale skoro tego nie robisz, to nie ma problemu:)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Powiem Ci Krzysztof, ze od zeszłego roku razem z Natalia smigamy na spotkania LFF, zaliczylismy kilka warsztatow, poznalismy niesamowitych ludzi.. jednym slowem otworzylismy sie na swiat i to byla najlepsza decyzja jaka podjelismy :) Niestety ze wzgledow zdrowotnych nie dotarlem na WedCamp ani na BoringWorkshop, ale bardzo licze na kwietniowe LLF w Warszawie ;) Te spotkania i rozmowy napedzaja mnie do dzialania i otwieraja oczy na to co mnie otacza.. i chce to zmieniac :) Targi moze kiedys, nie czuje sie jeszcze gotowy, chociaz wiem ze warto, na pewno chcemy wpasc na jakies jako "apacze" (-moze w czym pomoc? - a pacze sobie) ;) Narazie musze wystartowac z nowa strona i odswiezyc portfolio, potem bede staral sie docierac do klientow z innych regionow, jeszcze nie wiem jak ale od czego jest internet ;)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Hm.. na dzien dzisiejszy optymalnym limitem wydaje mi sie byc 25 wesel w letnim sezonie.. ale moze dlatego ze tyle robie? Mooze przy 35 uznalbym ze limit to 35 ... ? Podobno wszystkie ograniczenia sa tylko w naszej glowie.... ;)
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Sky is the limit :P
    Odpowiedz
17 marca 2017
70 ślubów, 70 przejazdów do miejsca ślubu, żeby je zobaczyć, 70 spotkań, 70 dni przeglądań, 70 dni na obróbkę, slideshow etc. Ile to fizycznie miało zająć dni? :P
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marcin, no akurat spotkan nie musisz robic ;) Zdaje sie Tomasz pisal, ze przed slubem widuje okolo 20% par.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marcin dość "manipulacyjna" interpretacja? Przejazd 1 dzień, slideshow 1 dzień? spotkanie 1 dzień?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    spojrzałem co jest w ofercie :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Szymon, zdecydowanie nie, przeczytaj z uwagą :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    spotkanie i obejrzenie venue możesz zawsze zrobić jednego dnia
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    5000 zdjęć, 4 sekundy na spojrzenie na zdjęcie, zaznaczenie, przewinięcie na następne, wyszło mi 5,5h bitego klikania. Nie dzwoni telefon, nie odbieram maili, zero fejsa, insta, nie robię kawy, nie rozprostowuję kości :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Kiedyś trafiłem na taki tekst. Chcesz podwyżki? Rok ma, jak wiadomo 365 dni. Codziennie śpisz 8 godzin - to jest 122 dni. Poza tym masz codziennie 7 godzin wolnego czasu. To jest dalszych 106 dni, zostaje jeszcze 137. Rok ma 52 niedziele, które masz wolne. Zostaje tylko 85 dni. W sobotę również nie pracujesz, to są dalsze 52 dni. Zostaje jeszcze 33 dni. Poza tym masz jeszcze 3 tygodnie urlopu. Pozostaje 12 dni. W roku jest łącznie 11 świąt. Zostaje 1 dzień. I to jest 1 maja, który też masz wolny.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    w międzyczasie - siadam o 9tej, o 14tej dziecko wraca ze szkoły, nie wstaję go przywitać przytulić wypytać co w szkole bo... klikam. #reality
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Krzysztof śpisz po 8 godzin? Kpina! :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    bardzo dużo rzeczy można zautomatyzować, nie mniej - nie wyobrażam sobie podejścia do cięcia swojego czasu wokół Klienta w temacie spotkań, rozmów, ustalania etc. To zajmuje czas i nigdy nie skomasuje się do 3 dni totalnie na wszystko. Tzn. gdzieś siada matematyka jeżeli wychodzi, że zajmuje to tylko tyle.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Marcin, pamiętasz jak Ty żeś mnie mówił, jeszcze na FFŚ, że przy tej ilości się spalę..? no i się spaliłem :P. Fajnie jednak bo nie ma nudy w życiu :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    "a nie mówiłem?" :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    wtedy byłem podjarany jak prawiczek przed pierwszym stosunkiem mimo sporej już ilości ślubó za sobą, przychodzi jednak zmęczenie psychiczne i mimo bardzo przyjemnej pracy, ta obowiązkowość, głównie w reportażach mnie dobiła...:P
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    bo chodzi też Marek o "niefotografowanie" o którym mówiłem na poprzednim "live".
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Tak, Marcin Rusinowski, to było bardzo dobre, co mówiłeś o niefotografowaniu. To jest równie ważne, jak fotografowanie. Oczywiście ćwiczenia oka niby nigdy dość, ale na pewnym etapie już nie musi się udowadniać, że się człowiek zna na swojej robocie. Natomiast wszystkie inne pasje, które są w nas - to one kształtują naszą wrażliwość, sposób postrzegania świata i przede wszystkim sprawiają, że mamy coś ciekawego do powiedzenia :). [a nie tylko biznes cały czas] :D.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    #sześćzersześćzer ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Andrzej Stefańczyk czyli po prostu czarny kolor :D
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    hehe
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    ok, pośmieszkowaliśmy, poszła godzina w piach, trzeba usiąść do pracy :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Ilosc slubow zalezy od jednej zasadniczej rzeczy - ilosci czasu przeznaczonego na jedno zlecenie, dla jednej pary. Sa fotografowie ktorzy widza pare po raz pierwszy na slubie - i sa tacy ktorzy maja z kazda spotkanie, a z niektorymi tez engagement session. Sa tacy ktorzy odpisuja na dwumilowe maile i sa tacy ktorzy wszystko maja zautomatyzowane i ten czas bardzo sie skraca. Sa tez tacy ktorzy outsourcuja editing - wtedy jeszcze lepiej, mozna wiecej na siebie wziac, wiecej zarobic, potem jeszcze znalezc drugiego fotografa na ktorego podaje sie zlecenie ktorych samemu nie daje sie rady wykonac. Tutaj trzeba miec przede wszystkim odpowiednie nastawienie ale tez i odpowiedni charakter. Nie kazdy da rade wymiatac 70 slubow w roku chyba ze zmieni sposob w jaki podchodzi do calej uslugi.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Dobrze powiedziane!
    Odpowiedz
17 marca 2017
No i jeszcze jedno - nie kazdy chce isc w ilosc! Znam takich ktorzy poszli, porzygali sie tym wszystkim, znienawidzili fotografie i opuscili biznes. Kumpel z Brum opowiadal jak mylil imiona parki w ciagu dnia, bo mozg mu nie nadazal, byl na trzecim slubie z rzedu, z przejazdami miedzy venuami nie spal tyle ile trzeba, juz mu sie zwyczajnie chrzanilo. Do takiego modelu pracy trzeba miec leb siedem na osiem, gruba skore i przec do przodu, to jest fabryka. Ja totalnie podziwiam ludzi ktorzy tak potrafia chociaz ja sama jestem zbudowana z innej gliny wiec ani nie zazdroszcze ani nie oceniam - to nie jest dla mnie. :)
Odpowiedz
17 marca 2017
Jeszcze nie przesłuchałem, ale znam Tomasz Kornas i podziwiam w pełni! Uważam, że każdy ma swój pomysł na biznes i kibicuje w pełni Tomkowi i jego żonie. 75 ślubów rocznie - a jak przyjechałem w trakcie sezonu do Irlandii to jakoś znalazł czas żeby odebrać mnie z lotniska i zabrać na lunch. Tak trzymać Tomek!
Odpowiedz
17 marca 2017
Podcast byl zajebisty!! Przesluchalam z przyjemnoscia!
Odpowiedz
17 marca 2017
JA nie kumam. Ja pracuje 5 dni w tygodniu na pełnych obrotach. Foto + film. Obróbkę i montaż oddaję . Czy dwa dni pracy z dojazdami jest czymś więcej? Bardziej wymagającym?
Odpowiedz
17 marca 2017
chodzi o punkt odniesienia: jeżeli wytniemy się dwa dni to rzeczywiście + dzień na ślub i załatwimy temat. Tylko telefony, spotkania, maile, rodzina etc. powoduje że przynajmniej dla mnie nie są to dwa dni. Jeżeli pracuję w domu to poza sytuacją, że rozmawiam przez telefon czy mam spotkanie to syn może do mnie przyjść z wszystkim w każdej chwili. To powoduje - to pierwsze - nigdy założone 5h pracy nie trwa 5h, tylko np. 8h - bo rzeczywistość jest bardziej złożona niż parę liczb które padły.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    moja praca też jest bardziej złożona niż 5 dni po 8h w tygodniu. Chyba każdy ogarnięty freelnacer tak ma.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    gdybym nie miał rodziny to może bym tak pracował jak Tomek, natomiast - wczoraj o 14tej przerwałem pracę i poszedłem z synem na rower na 3h. Tak w ogóle to ile to jest teraz w Irlandii górna półka cenowa? 3k EUR?
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Jasne, kwestia rodziny jest bardzo ważna, ale dlatego uważam że praca 2 dni w weekend a w tygodniu telefony, spotkania i obróbka to fajna forma pracy.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    praca 7 dni w tygodniu??? :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    nie no. weekend i w tygodniu ustawiasz jak chcesz.
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    jako freelancer chcący 75 a nie 25 zleceń... to wpychasz gdzie możesz a nie "ustawiasz" :) #reality
    Odpowiedz
17 marca 2017
W ostatnim czasie nie miałem lepszego motywatora, idealny początek dnia ☀ dzięki Tomasz
Odpowiedz
17 marca 2017
Podcasty są mega, to był świetny pomysł. Coraz ciekawsi goście z tak różnym podejściem do fotografii. Każdy słuchający może znaleźć coś dla siebie. Macie ogromny wpływ na kształtowanie całego rynku fotografii ślubnej. Jacek Marek Siwko nie myślałeś o dodatkowych odcinkach z gośćmi których zapraszasz, takie Q&A gdzie mogliby odpowiedzieć na najciekawsze pytania od słuchaczy.
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Andrzej Paradowski dzięki, dobry pomysł. Problem w tym, że nie bardzo mam jak się rozdwoić hehe, ale zobaczę co się da zrobić :)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Mógłbyś dawać podcast z wywiadem raz na 2 tygodnie a pomiędzy dać możliwość gościom na odpowiedzenie na pytania. To dosyć popularna forma na youtubie. Na pewno słuchacze wymyślą mnóstwo ciekawych pytań. Widać po długości wątków na grupie,że zainteresowanie dyskusją jest dosyć spore i chociaż goście z reguły uczestniczą w wymianie opinii to możliwość odniesienia się do poruszanych tematów jest dosyć ograniczona. A może warto wrzucić też podcast na youtuba w wersji audio. Robi tak np Michał Szafrański. Jak obraz można by dać slideshow zrobiony ze zdjęć gościa udzielającego wywiad, albo slajdy w postaci "złotych myśli" wartych zapamiętania.
    Odpowiedz
17 marca 2017
Moze problemem jest ze spedzamy zbyt duzo czasu na komentowaniu postow na FB zamiast wziac sie do roboty :)
Odpowiedz
17 marca 2017
Szacun Zuzanna I zycze abys mogla sie realizowac bez zbyd duzych poswiecen I wyrzeczen w obu tematach. Grazyna
Odpowiedz
    dzieki :) ciężko - na ten moment dzieci wygrywają i biorę mało zleceń i blisko :)
    Odpowiedz
17 marca 2017
Tomasz Kornas świetnie! dla Tomasz Kornas i ciebie dzielny Jacek Marek Siwko :)
Odpowiedz
17 marca 2017
Life work balance
Odpowiedz
    17 marca 2017
    Musisz napisać poradnik 😁. Na bank kupie
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Dobra, dobra już się nie tłumacz i tak wiemy lepiej. Pewnie żona dała potrzymać ;)
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    Zdemaskowany
    Odpowiedz
    17 marca 2017
    widac ze robisz to amatorsko, do takiego dywanu turbo szczotka :P
    Odpowiedz
17 marca 2017
jak się wyloguję z fejsa to i 90 machnę
Odpowiedz
17 marca 2017
My focimy maks 25. Ale ja nie jestem typowym fotografem ślubnym. Uwielbiam gołe doopki, zmysłowość a to czasem daje mi zbliżony zarobek ;)... jednak nie o kasę się tu rozchodzi a o róznorakość patrzenia.
Odpowiedz
17 marca 2017
Ja mam od kilku lat wrażenie, że za każdym rogiem czai sie jakiś fotograf ślubny. Na siłowni ostatnio spotkałem dwóch, az strach otworzyć lodówke bo kto wie czy jakiegoś nie zobaczę :-) Jak kazdy fotograf bedzie chciał robić po kilkadziesiąt slubów to obawiam się, że będziemy musieli zrobić aneksje Rosji bo nam mieszkańców Polski zabraknie :-)
Odpowiedz
17 marca 2017
Ale w Irlandii taka ilość ślubów wielu fotografów robi znam kilku co robią więcej. Kwestia dobrego workflow i nastawienia. Sam mam podobna ilość. Owszem Jest busy ale napewno mam więcej czasu niż kiedy pracowałem na etacie i to dużo więcej.
Odpowiedz
17 marca 2017
znalazłem godzinkę, wysłuchałem :) świetne podejście, do tego można 800 zdjęć oddać z jednodniowego reportażu ? można, żadnych pakietów, cena za usługę i nie wciskanie bezsensownych pakietów 300 - 400 + zalamo :), selekcja + obróbka jedna dniówka i wszyscy zadowoleni :) świetny workflow
Odpowiedz
    18 marca 2017
    Dla niektórych pakiety nie są bez sensu. Ja mam w swojej ofercie i to moja furtka dla par, które mają mniejszy budżet, a bardzo chcieliby właśnie mnie na fotografkę.
    Odpowiedz
17 marca 2017
Posłuchałam pilnie i bardzo mi z tym dobrze bo pracujemy z bardzo podobnym myśleniem. Uwielbiamy Opolszczyznę z tego co słyszę to druga Irlandia ☺️. Ludzie przyjaźni, pełni tradycji i ciepli. Uwielbiamy kumplować sie z ludźmi. Ja nauczyłam sie śląskie gotki i niemieckiego by jeszcze lepiej otwierać tych ludzi. Uczymy sie angielskiego by język nie był bariera. Sugestie to sandrady naszego zawodu a przynajmniej takie powinny być. Szanujemy ludzi i żyjemy ich historia. Nie ograniczamy zdjeć, namawiamy na portery rodzinne, uśmiechamy sie a na koniec WSZYSTKIM dziękujemy za spędzony czas i zaszczyt jakim nas obdarzono. Ograniczamy ilośc ślubów bo Sebastian ma swoją inna firmę a ja jeszcze inne pasje foto. Nie chce sie zamykać na jeden kierunek bo wtedy czuje większy rozwój. Nie przekonałam sie do vatu. Być może jeszcze za niskie mamy ceny byśmy sie z vatem pokochali. Podziwiam za blog. Moja strona ma 4 śluby z 2014/2015 :))). Do natychmiastowej poprawy stan rzeczy. Uwielbiam za filozofię "olewactwa" co kto mowi w branży. Moja osobowość intuicyjne działania pozwalają na pozyskiwanie fantastycznego typu klienta i zapełniania określonej puli zleceń - resztę oddaje kolegom po fachu. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów :)
Odpowiedz
    25 marca 2017
    Mega!
    Odpowiedz
18 marca 2017
Naturalne, szczere podejscie do zawodu. Bez licytacji na to, kto oddaje mniej zdjec, ma dluzsze terminy, wieksze zaleglosci czy odmawia grupowek. Szacunek i gratulacje.
Odpowiedz
20 marca 2017
WOW, to było mega. Naprawdę extra. Szczere, konkretne wypowiedzi. Dawno nie słyszałam tylu mądrych rad w materii ślubnej fotografii. Szacun :)
Odpowiedz
20 marca 2017

Odpowiedz
    25 marca 2017
    👨‍❤️‍👨
    Odpowiedz
6 maja 2017
Jacku, nie zgadzam się, że należy rozróżniać marketing i sprzedaż :) myślę, że wszystko to kwestia zbudowania sobie dobrej ścieżki dotarcia. Dobry marketing sprzedaje, a dobra sprzedaż ma świetny marketing - moim zdaniem to nierozdzielne tematy w prowadzeniu jakiejkolwiek firmy.
Odpowiedz
26 maja 2017
Przesłuchałem i kolorowanie po selekcji czyli obróbka w godzinę brzmi nieprawdopodobnie. Na blogu widać wyrównanie tonalne, na pewno zdarza się po drodze korekcja ekspozycji czy balansu bieli. Ktoś jeszcze obrabia 800 zdjęć w godzinę aplikując preset kolorujący?
Odpowiedz