Pasja czy zawód, a może jedno i drugie? O tym dziś porozmawiamy z Justyną Kuświk, fotograf specjalizującą się w fotografii rodzinnej i dziecięcej.

Partnerem podcastu Niezłe Aparaty jest Delicious Presets

Grupa słuchaczy podcastu FB: Niezłe Aparaty Podcast
Więcej odcinków tutaj: Archiwum podcastu

Justyna Kuświk w sieci:
www: Justyna Kuświk
fb: Justyna Kuświk Fotografia

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:

instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczachjaceksiwko.com/newsletter

Muzyka użyta w podcaście.

Leave A

Comment

23 listopada 2017
First !
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    wygrałeś lizaka serduszko:)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Sukces 😎
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Musze przerwać słuchanie koncertu Accept na rzecz Justyny...:P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Łukasz Popielarz myślę, że Justyna Kuświk zapisze Ci to jako komplement 😎
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Przelew już poszedł na konto za słodzenie :*
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No wiesz, nawet ja nie zdążyłam jeszcze obczaić tematu 🙈
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    czyli potwierdza się, że wyskakuje z lodówki ! BOOT DZIAŁA <3
    Odpowiedz
23 listopada 2017
o, ale super! idealnie do obróbki <3
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Może być do obróbki, ale przecież Ty słuchasz najczęściej w aucie z tego co wiem 🤣
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko haha tak, ale dziś nigdzie nie jadę a obrabiam, więc to mój pierwszy raz z podcastem nie w aucie <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała to miłego nie w aucie 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko dziękuję Kasiu! <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała w rozmowie będzie wątek motoryzacyjny ... ciekawe czy wyłapiesz 🙌🏻😜
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko kurde, to się muszę skupić raz jeszcze i przesłuchać! :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    To ja chyba też musze jeszcze raz przesłuchać bo nie pamiętam 😂😂😂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk a opony!!!!????
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No taaak 😂😂😂😂💩💩💩💩
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Wieczorem
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Będzie energetycznie 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Super :-)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
lecę słuchać :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Koniecznie potem zamieść na grupie recenzję!!! 😍
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko dobrze:)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
utalentowana fotografka <3 odpalam
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Monika , trzymam kciuki żeby fajnie Ci się słuchało 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko słucham obrabiając sesję świąteczne, także w klimacie idealnie :D
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Ja poczekam jak zwykle do wieczoru na słuchanie
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Karolina Moczulska wiadomo, bez piany i gorącej wody nie ma podcastu 😍😝
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    A jak później nie będziesz mogła zasnąć 🙂 😂💚💚
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Haha 😀 tak, warunki do słuchania muszą zostać spienione tzn spelnione 😂
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Czekałam na czwartek
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Oo to już dziś !?!?!🙈🙈🙈🙈💚
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Ooo Justyna :) Ale super, już odpalam ;) w ogole, ciesze sie Jacek, że ostatnio zapraszasz nieślubniaków :P
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja też się cieszę! aż mnie zainspirowało po ostatnim podcaście zrobiłam sesję dziecięcą :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Magdalena Mizera wsłuchaj się dokładnie to zobaczysz, że nie ja zapraszam 🤣
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Dagmara Kos ale czad 😎 dobrze, że nie było fotografów wojennych jak dotąd bo z Wami to nigdy nic nie wiadomo 😉 Ps. Dzieciaki są super, ale zdjęcia im robić to już dla mnie wyższa sztuka bo one się nie zatrzymują 👶👶👶👶👶
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    ...mam aż taki gruby głos 😉 🙀🙀🙀😜
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Dagmara Kos widziałam wuhuuu!!!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko to prawda biegłam za nimi jak oszalała 😂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia <3 <3 <3 :D
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Wlasnie odpalam
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Iza - miłego słuchania 🙂 daj znać jak się podobało i czy coś dla siebie wyciągnęłaś 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Wysluchane. Ja "wyroslam " z galerii rok temu, nie cierpialam obrabiac zdjec masowo i np. 3 bardzo podobnych i jak galeria miala 50 do oddania to mnie trzeslo.... Pracuje na IPS klient widzi maks 30 zdjec i juz na gotowo. Produkty mam tak wycenione ze bardzo oplaca mi sie je sprzedawac, wiec zrobie 25-30 zdjec i z nich raz dwa projekt albumu ;) Jeszcze nikt nie pytal o inne zdjecia, informuje o wszystkim wczesniej i jest ok ;) p.s. fajnie ze wplatacie cos innego bo ja nie slubiak ale sledze i slucham regularnie ;)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
zaraz slucham:)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No Ty to musisz kochana 😜🙂
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Pracowaliśmy razem przy ślubie, super dziewczyna Justyna Kuświk!
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Maciej Glos Ty chyba ze wszystkimi gwiazdami pracowałeś :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    😂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Maćku a jak spoko gada 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Posłucham, posłucham..:)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Maciej Glos ja nie gwiazda a też pracowaliśmy razem :P a i właśnie słucham Justyny
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Sylwia Bartchodzie - gwiazdą był wtedy kamerun! :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Sylwia to samo chciałam napisać o sobie, co napisałaś 😂
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Obowiązkowo - odpalamy :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Zosia Wicher-Grodzka ciekaw jestem jakie wrażenia będziesz miała po wysłuchaniu :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Zasysam,będzie co na rowerku posłuchać :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Bu Bogusław o to zazdroszczę, ja się z roweru przesiadłem do auta :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    :) odbije się brakiem kondycji w sezonie
    Odpowiedz
23 listopada 2017
No proszę, proszę któż to zawitał, Justyna. A pamiętam początki. Brawo
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Tomasz Wąsik Fotografik to widzę, że pamiętasz zamierzchłe czasy bo z tego co wiem Justyna działa już sporo lat w branży :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek, jestem w branży od prawie 18 lat, jak mógłbym nie pamietać :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    to ja też pamiętam zamierzchłe :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Tomasz Wąsik Fotografik to podziwiam, nie wiem czy kiedykolwiek pobiję Twój rekord :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Magdalena Mizera a tak młodo wyglądasz :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    patrz, jak się można zdziwić :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek pewnie nie, skoro ja jeszcze zamierzam przynajmniej kilka lat po pracować w branży :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Moje marzenie w przyszłości dokładnie jak Justyna Kuświk własny dom, duża działka i obok wielkie studio fotograficzne oszklone i w bieli, ależ się rozmarzyłam:) wszystko przede mną :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jeszcze 2 lata i też będę miała 100 metrowe studio <3 Na razie czaruje w swoich 26 metrach :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk W podcascie! Gratuluuuję! <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Dołączam się z moim marzeniem 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No mi to jeszcze brakuje dużo do domku, studia ale sama myśl dobrze napędza 😍 na razie pozostało wynajmować wszystkiego dobrego kobitki😍
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Taka rada dla wszystkich wynajmujących - ja w tym momencie za to co już wynajęłam miałabym swoje własne studio - lepiej spłacać kredyt za coś własnego.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No niestety nie mam możliwość inaczej:) na razie na godziny więc nie jest aż tak źle:) zwłaszcza że zaczynam i wliczam w koszta sesji :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marzena Szaflik wliczanie jest ważne 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    😁😁😁
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    wlasnie mnie olsnilo :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Justyna Kuświk <3 Ty durny wariacie! Od dziś jesteś dla mnie ciocia-babcia! Kasia - dałyście czadu! <3
Odpowiedz
    23 listopada 2017

    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ciocia Babcia 💚💚💚😂😂😂😂😂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jak chcecie coś od Gosia wydębić jakieś darmowe warsztaty czy coś to wpadajcie z koszykiem oreo i już ją macie <3
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Zdolniacha ^_^
Odpowiedz
23 listopada 2017
Czekałam z niecierpliwością na tego podcasta! Czas posłuchać
Odpowiedz
23 listopada 2017
Ktoś dotrwał do końca
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ba! :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja jeszcze nie hahha
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marta Gogoc dawaj, dawaj!!!!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Hahahaha
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna słucham z bananem na gębie, aż mi się za Tobą zatęskniło!! Kasia rewelacyjny podcast, brawo dziewczyny!!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Aniu na wiosnę się widzimy na moim podwórku <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Za dużo przeszkadzajek w koło, nie ma jak ;) Ale to co dosłuchałam to super, Justyna pełne gratki!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja! ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Anna Neczaj-Raczyńska Aniu, cieszę się bardzo, że dobrze się słuchało 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Małgorzata Niewada wuhu!!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko słuchało się rewelacyjnie :) Justyna jak na żywo tak i w Waszej rozmowie - pozytywna,pełna energii i rozgadana ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Małgorzata Niewada dziękuję kochana, a ja tyko mam nadzieję na spotkanie na żywo z Justyna Kuświk. Powiedziała, że ogarnie moje dzieci na sesji... może czas to za jakiś czas sprawdzić 😊😊😊😜
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko dawaj je mnie <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Podziwiam Justyna z jaką szybkością mówisz😁
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Asia Pawluczuk przyspieszyli mnie chyba - a przynajmmniej mam taką nadzieje :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk nic a nic hahaha
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kasia Siwko no to jestem kataryna :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No cała Justyna jak nic ;) Widzimy się w marcu gwizdo <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Gaduła jak zawsze ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk szok, szok, jak na wiele tematów identycznie myślę. I moim hobby jest spanie ;-).
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Fantastyczny podcast! Justynę odkryłam już jakiś czas temu i muszę przyznać, że bardzo mnie inspiruje :)Mogę nawet powiedzieć, że jest dla mnie wzorem :) To jak podpisuje zdjęcia, odpowiada klientom w komentarzach, o zdjęciach już nie mówię ;) bo są proste, nieskomplikowane, ale mają swój urok w sobie. No i te stylizacje.... Wow! Często się zastanawiam skąd ona bierze na to pomysły?! Ten podcast to wielka motywacja dla mnie żeby jednak inwestować w te wszystkie gadżety oraz dodatki i jakoś lżej mi się zrobiło z tą świadomością, że dzisiaj wydałam kolejne pieniądze na tła A z tą kanapką :D aż się śmiałam w głos, a sama siedzę :D :D :D Gratuluję sukcesu :)
Odpowiedz
23 listopada 2017
szalony trochę ten podcast :D pozytywnie!
Odpowiedz
23 listopada 2017
Komu jeszcze podoba się termin „niedopowiedziana nieostrość” canona? Justyna Justyna Kuświk zapożyczam to od Ciebie - wchodzi do kanonu Niezłych Aparatów
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Hihi fajne można do Nikona też użyć ?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marzena Szaflik nie :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marzena Szaflik nieeee
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ooo nie😂no szkoda
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Nikon jest po prostu be a canon ma niedopowiedzianą nieostrość
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Be? Chyba nie wiem czegoś?😁😁
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Dzieci robi dobrze :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna czy Canon? 😂😂😂🙈💚
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Nikon :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Aha i chciałam jeszcze powiedzieć, że w końcu powoli zostaje poruszany temat co wtedy, gdy klient jest niezadowolony albo sesja się nie uda. Dotychczas w podcastach ślubnych każdy opowiadał jakich to ma cudownych klientów, jakie to mają swoje flow z klientami i przyjaciele na całe życie. A przecież nie zawsze jest tak kolorowo. Szczególnie na początku, gdy stawia się pierwsze kroki, gdy jeszcze nie potrafi się być w pełni asertywnym lub nie jest się na tym etapie, że można przebierać w klientach tylko trzeba brać co się trafi. Bardzo chętnie bym posłuchała o takich historiach gdzie droga od początku nie była usłana różami tylko kamieniami albo jak w przypadku Justyny, bywa tak zbuntowane dziecko, że ciężko do niego dotrzeć i co wtedy? Przecież poświęciliśmy swój czas, energię, swoje umiejętności i jako fotograf nie mamy sobie nic do zarzucenia
Odpowiedz
23 listopada 2017
Ależ mi dzisiaj był potrzebny ten podcast ... <3
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Przesłuchałam raz jeszcze i stwierdzam, że to o mnie ... karteczki, drugi pracownik (a raczej powody braku), 2 w nocy i lulu ... no ja haha
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Ooo, kolejna Aparatka nasza, którą się cudownie słucha! Justyna, skąd Ty bierzesz tyle energii?! Pożycz trochę!
Odpowiedz
23 listopada 2017
RAWy.. never. Kilka razy sprzedałem wszystkie zdjęcia te które wyszły w formie JPG, a nie załapały się do reportażu.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Zbigniew Waligórski a co to dla klienta za różnica raw czy jpg? Rawa pewnie nawet nie będzie umiał otworzyć więc może właśnie lepiej raw dać :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Moj kolega ostatnio fotografował ślub dla innego fotografa. po oddaniu materiału klient-fotograf uparł się, że chce otrzymać pliki raw dla własnego użytku. Kilka dni później w internetach pojawiły się przerobione zdjęcia w zupełnie innym rodzaju obróbki- jeśli to zobaczyłem można nazwać obróbką, znacznie odbiegające od estetyki mojego kolegi. WIĘC RAZ NA ZAWSZE ZAPAMIĘTAJCIE, RAWÓW SIĘ NIGDY NIE ODDAJE. To tak jak by oddać swój negatyw.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    To jest sposób, dać rawy i niech się męczy :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kamil Świderski a czekaj, w dawniejszych czasach się oddawało negatywy, chyba Zbigniew Kruk mógłby coś na ten temat powiedzieć bo zaczynał w czasach kliszy :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko Zapytaj TT czy oddal by swoje rawy albo negatywy, uczmy się od najlepszych. Na warsztatach dobitnie wyjaśnił że się tego nie robi.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko Ja tak robiłem... ale nie znaczy, że to było dobre... W sumie było to wygodne dla klienta, ale mnie odcinało od potencjalnego dochodu - dodatkowych odbitek... Dziś pewnie bym tak nie robił i osoby oddające rawy to wyjątek :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Boże, ale wy jesteście schorowani na umyśle z tymi RAWami. A niech se ludzie robią w końcu wam za zdjęcia tak czy inaczej zapłacili.... chcą obrabiać je po swojemu, a proszę jedyny warunek niech nie podpisują je wtedy ze są mojego autorstwa 🙂
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    W sumie zawsze chodzi o kasę niby, więc gdyby zapłacili konkretnie to niech sobie biorą, wtedy mniej dysków w domu bym trzymał :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kiedys jedna klienta chciała RAW bo oba sobie lepiej obrobi bo jest grafikiem, mówię proszę bardzo dałem jej RAWy i życzę miłej zabawy. Ona przy mnie otwiera pierwszy RAW i robi taaaakie oczy i mówi ze ona z tego RAW nie potrafiłaby uzyskać 50% tego co widzi na moich JPG i mówi ze JPG są jednak bardzo ok. 🙂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja bym mogła sprzedać wszystke Rawy, bo mam bardzo dobrze naświetlone. Dlatego odpada mi żmudna podprodukcja. Wolę sobie 200 tysięcy razy zmienić ustawienia niż się męczyć nad obróbka. Co prawda niekiedy bywa dziwnie. Szczególnie jak się mieszają różne temperatury żarówek , ale pewnie tylko ja to widzę :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
w życiu
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jakub Nowotyński a jakiż to powód takiego podejścia??? :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    to szkice jak z rysunkiem, kto chce pokazywać szkice? nabiorą wartości po śmierci artysty ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Haha 🙂
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Rawy oddałem 2 razy jak robiłem dla innych fotografów. Nie wszystkie ale tylko te, których odpowiedniki otrzymali w jpg.
Odpowiedz
23 listopada 2017
Ciężki temat, ale nie ma czegoś takiego jak sprzedam RAWY przynajmniej u mnie... Wiele razy widziałem ogłoszenia KUPIĘ RAWY DO REKLAMY czy coś w tym stylu a mi gula rośnie...
Odpowiedz
23 listopada 2017
rawy nigdy - natomiast surowy materiał jpg tak - bo klientowi się nie odmawia - klientowi się wycenia
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    lov ju
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    dobrze powiedziane ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk czyli rozchodzi się i jpgi??? A to więcej roboty dla Ciebie :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko dla mnie wywołanie rawa z całej galerii to 10 sekund pliki jpg tworzą się same - do podstawy sesji zgarniam 1000 zł bez żadnej dodatkowej roboty
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Justyna Kuświk Wychodzi 100 pln/s. Dobry deal :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko 10 sekund, nie 10 zdjęć za 1000 :P Przynajmniej ja tak koleżankę rozumiem. ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek dobrze policzył praca nad tym zajmuje mi 10 sekund wiec 100 na sekundę
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Aaa, sorki, S uznałem za sztuki :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    🤑🤑🤑🤑🤑
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    To co za problem wycenić Rawy? Nie wiem na jak starych puszkach pracujecie, ale u mnie te Rawy przeważnie wyglądają całkiem całkiem i jakichś mega zabiegów nie trzeba robić. No chyba że chodzi właśnie o ukrycie tego faktu ;)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Dwa razy sprzedałem surowy materiał JPG. Chociaż sugeruję pm że to często nie udane lub podobne ujęcia.
Odpowiedz
23 listopada 2017
a jakie to ma znaczenie ? za rawy tylko więcej biorę ;)
Odpowiedz
23 listopada 2017
jpegi można sprzedać , RAWY hm nie polecam
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Rozwiniesz? ;)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Rozumiem Justyna ale w mojej fotografii kobiecej, chyba by to nie przeszło. Cała flozofia tych moich sesji, to że mają byc piękne i wymuskane.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    klient dostaje obrobione - 10,15 szt
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kobieca to chyba jedyna, gdzie nei dałabym w ogóle wybierać fot do obróbki :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    ja wybieram najlepsze, obrabiam i dopiero tak pokazuję
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Rawy nie, ale nieobrobiony jpg już tak. Kilkakrotnie materiał ze ślubów :) z zastrzeżeniem że nie wrzucają go do netu
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ewelina Gierszewska moim zdaniem 99,99% klientów, którzy kupią nieobrobione pliki nigdy tych plików nie użyje, nie otworzy ich, a po miesiącu nawet nie będzie wiedzieć gdzie jest dysk z tymi plikami :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko my za to mile będziemy wspominać wypłatę 😉
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko całkiem możliwe :) cenę daję dość zaporową, ale jak chcą, ja się nie pogniewam :)
    Odpowiedz
    Jacek Marek Siwko mylisz się. jestem klientem który dostał od fotografa wszystkie surowe jpgi ze ślubu. wieje raz je oglądałam i co więcej znalazłam tam multum zdjęć które podobały mi się bardziej niż te obtobione :) i wiem ze takich klientów jak ja jest sporo. zwłaszcza zajawione na swój ślub laski którym zależy na każdym detalu i szczególe.
    Odpowiedz
23 listopada 2017
idąc tym tokiem myślenia, czemu w ogóle oddawać obrobione jpgi ? są kraje na świeciem gdzie oddają tylko papierowe i za każdym razem klient musi prosić i płacić za kopie :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marek Bodzioch będą Cię prosić o kopie zdjęć po 20 latach od ślubu czy sesji?? Śmieszne, ale jakoś tego nie widzę u nas. Poza tym, że to jest zawracanie gitary dla paru groszy więcej...
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jedna z fotografek dziecięcych w moim regionie zrobiła tak w tym roku. Ciekawe jak jej się to sprawdziło.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    a widzisz, a takie praktyki stosuje się w wielu krajach, w niektórych idąc do labuy z profi zdjęciami jako amator nie wywołasz nie posiadając zgody od fotografa... być może mam stare wiadomości, ale jeszcze 3-5 lat temu sytuacje zdarzały się w UK, w USA
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jak robiliśmy reportaż jakiś czasu w Portugalii w regionie Minho to wszyscy tam fotografowie tak właśnie mieli, jedynie wersja papierowa, a za odbitki naprawdę spore sumy...
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    mam klienta albumowego w Hiszpanii i to samo mówił :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Marek tak było i na fotografach wieszano psy to teraz wieszają psy na tych co oddają 2 tyś za 1500 tym Polakom to nic nie dogodzi :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    W stanach to nie do konca pare groszy wiecej, a tysiace dolcow czasem;) wiec tam sie oplaca tzw IPS na maxa sie oplaca ale u nas chyba by to nie wyszlo;)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Fotograf musi dawać zgodę żebym sobie mógł wywołać zdjęcie z Babcią z wesela? Haha... nie wiem skąd takie newsy macie 😀
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Andrzej Stefańczyk zamiast się wyśmiewać lepiej sprawdź ;) :D
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Marku z 5/6 klientów ze stanów. Robiłem tam śluby. Znam fotografów i filmowców, z kilkoma pracowałem. Ani razu nie słyszałem o takim czymś... bzdura straszna 😉
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    o stanach to wiem, od fotografów tamtejszych, ze nie oddają plików cyfrowych i że strasznie zaczęło się dziać ( rozmowa z ok. 2009-2011r ) jak ktoś się wyłamał. Odnośnie wywoływania w labach to wiem na pewno z UK, gdzie kilkukrotnie sam pisałem zgody na wywołanie przez moich klientów odbitek w tamtejszych labach. Więc albo się wyraziłem niejasno ( cakiem możliwe- nie chce mi się wracać do góry postu ), albo nie czytasz ze zrozumieniem, tak czy owak wyjaśniam teraz :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Marek dziwne bo każda z moich Par drukowała sobie zdjęcia nie raz i ani razu nikt ich nie zapytał o moja zgodę. Ani razu. Nie było tematu. To samo Pary z UK a takich mam zdecydowanie więcej... dziwne to mocno. Ale skoro tak mówisz to pewnie tak było...
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Andrzej Stefańczyk nie, wymyśliłem sobie ;)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Potwierdzam to co pisze Marek Bodzioch też kiedyś taką zgodę musieliśmy pisać dla Pary z UK.
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Dzis uslyszalam cos w ten desen „zdjecia prosto z puszki, cyfrowe sa dosc plaskie i po to jest RAW zeby moc je dowolnie dopracowac tak zeby bylo dobrze i ladnie“ zgadzam sie z tym i uwazam ze oddac zdjecie RAW to tak jak podac Spagetti bez sosu pomidorowego
Odpowiedz
23 listopada 2017
A nie czujecie, że jeśli klient prosi o RAW czy JPG bez obróbki to jest nie do końca zadowolony? To znaczy liczy, że gdzieś jednak nasz gust był na tyle słaby że wśród nie wybranych plików jest jakaś perełka, która im się spodoba? ;>
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Nie, oni chcą 'bo tak' ' bo szkoda' ' bo i tak wyrzucisz' :D Chyab, że faktycznie ktoś zrypał sprawe... :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Tak myślę i to jest kwestia komunikacji z Klientem.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Pudło. Ostatnio o nieobrobione jpgi pytała para zachwycona z repo.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    tak, bo ludziom mało, standard...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    absolutnie nie :) po prostu są klienci którzy chcą więcej i więcej :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Kevin Mullins robi w jpg ;) Nie oszukujmy się - jak jest kiepskie zdjęcie to i raw jest kiepski. Wszystkie presety świata im nie pomogą. Ja bym to uryzł od strony praw majątkowych - sprzedając rawa, pozbawiasz się praw majątkowych i tak to wyceniasz. Jeśli klient z Waszych rawów zrobi reklamę to co? sąd poprosi o rawa - jak o negatyw dla ustalenia kto czym dysponuje. Tylko gdybam - nie miałem takiej sytuacji. Myślę, że drogą w ciekawą stronę byłoby powrocenie do początków - wycenianie sesji w postaci gotowych printów/książek. Dodatkowo płatna jakakolwiek wersja cyfrowa. Tak na przykład ma Dagmar przy zdjęciach paszportowych - dla mnie to bardzo w porządku jako dla klienta.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No co Ty, Michał - co ma raw do praw autorskich? Niektóre agencje nawet nie akceptują wywoływania rawów, tylko jpegi z puszki.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    użyłem skrótu myślowego - osobiście nie sprzedaję raw ale prawa majątkowe już tak
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jasne, tylko że jedno nie łączy się z drugim. Sprzedając pliki zawsze trzeba się liczyć z możliwością nadużyć...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    w RAWie z puszki można oznaczać autorstwo, druga rzecz - raczej ciężko być autorem zdjęcia z własnego ślubu 🙂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin Rusinowski wiesz, jak mysla ludzie/klienci - mam raw, mam prawo do wszystkiego. Nie ogarniaja roznicy-stad wole powiedziec klientom, ze spzedaje raw tylko razem z prawami- mam problem z glowy. To tez uzasadnia wyzsza cene. Ale z reka na sercu- przez 12 lat może jedna czy dwie osoby pytaly o raw.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    no dobrze, ale co Klient może zrobić ze zdjęciami? przerobić? przekadrować? opublikować? czegoś się wstydzimy?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nawet jeżeli sprzedamy komuś prawa majątkowe do zdjęć... to nie zmienia faktu - nigdy nie przestajemy być autorami zdjęcia. Z tym wiążą się inne zależności utworu, chyba że sprzedajemy wszelkie prawa, łącznie z oznaczaniem autorstwa zdjęcia, decydowaniem o jego publikacji w takiej a nie innej formie, możliwości modyfikowania etc.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin Rusinowski mnie chyba nie pytasz ;) dobrze znam zależności i prawo autorskie. To wyżej to była tylko propozycja jak do tego podejść ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    robisz Michał straszne skróty pisząc :) "Ja bym to uryzł od strony praw majątkowych - sprzedając rawa, pozbawiasz się praw majątkowych i tak to wyceniasz. "
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    ja się pytam co Ci Klienci strasznego robią, bo ciężko mi zrozumieć logikę zasłaniania się czymś przed ich używaniem. Nie da się. Nawet jak publikują - to co się dzieje? Powiedzmy, że to znana osoba. I tak muszą Cię podpisać jako autora. Gazety tak śmiesznie płacą za publikowane zdjęcia, że darowałbym sobie jakieś dopytywanie o kasę.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin Rusinowski fakt. Koniec sezonu to i skroty myślowe większe;)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Surowe zdjęcia się sprzedaje i rownież od przyszłego roku planuję, bo mimo wielu zapisów w umowie i rozmów z klientami że surowych nie oddaje - pojawiają się głosy i prośby żeby zrobić to za darmo bo przecież dla fotografa to śmieci a dla Pary "jedyna pamiątka ..." i tu leci stek emocjonalnych wyrażeń i wpędzania fotografa w wyrzuty sumienia ;).
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    zapytaj czy jak płacisz za steka, to resztki cebuli dostajesz w torbie na wynos? :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Mi nie musisz tego tłumaczyć, Pary powinny przechodzić takie przeszkolenie przed ślubem :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Przemek Białek resztki cebuli się na nic klientowi nie przydadzą, dobre surowe jpg to dla ludzi pamiątka. I tego nei zmienisz. :) Cebula nie jest wujkiem Zekiem czy babcią Kazią :D No nie da się foto porównaćz inną dziedziną...
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    no to jajko, sałata czy coś podobnego, to jest to że ludzie się nauczyli chomikować
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ale jajko to nadal nie wujek :) Wyobraź sobie,że ludzie potrafią się popłakać nawet oglądają te surówki potem :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
RAW zawsze zostają u nas tak było jest i pewnie będzie, ale od tego sezonu tak jak pisze Justyna Kuświk zaczęliśmy sprzedawać pakiet dokumentacyjny z jednak delikatnie przebranych RAW-ów (mowa tu o repo nie o sesjach) i dość niespodziewanie w tym sezonie wpadło prawie 7k także idziemy dalej tą drogą :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Wpadlo prawie 7k czego ?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Maciek Przybyszewski małych kotków :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Wiadomo, że kasy....
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    7K NOWY POLSKICH ZŁOTYCH XD No to nieźle, nieźle, skoro kupują, to czemu nie sprzedawać? :) Toć to nie heroina :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja w zeszłym roku na sprzedaży jpgów surówek zarobiam równowartość tego co zarabiam na 3 ślubach. Żadna krzywda mi się nei stała a zarobiłam za skopiowanie plików :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja oddaje rawy ale tylko jesli poprosza.. bo nie chce mi sie przelewac 70GB danych po internecie x 20 razy rocznie
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Basiu, jak wyceniasz surówkę? Na sztuki, całość, "pakietami"?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Łukasz Łuciuk całośc :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert z ciekawości, można wiedzieć ile kosztują u Ciebie takie surówki ?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    jak nie chcesz na forum to na priv? bo ciekawa jestem jak to wychodzi
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    W zeszłym roku 700zł :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Kamil Głowacki Jak (procentowo) wyceniasz taki pakiet dod. JPG w porównaniu do kasy za reportaż?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Maciek Przybyszewski czyli na prosbe młodych oddajesz za darmo rawy, które jeśli są kumaci to sami sobie obrobią? A jak niekumaci to nawet nie otworzą?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    A dlaczego bym mial je sprzedawac ?... tak oddaje na prosbe, bo jezeli prosza to znaczy ze sa kumaci :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    my sprzedajemy tak już chyba trzeci rok (jpg nie rawy - pakiet dokumentacyjny tylko z reportażu ślubnego. Raz zdarzyło się też z pleneru całą resztę sprzedać: jpgi, wstępna obróbka. Młodzi zadowoleni, my nie robimy za darmo.) i wpada nam przez to około 12-14 tys rocznie... Z normalnych sesji na razie nie ma takiej opcji.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Maciek Przybyszewski dlatego, ze to Twój zawód? No nie wiem 😉
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    7k, 12-14 tys... przekonaliście mnie ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Paweł Postaleniec około 25% zdjęć w takim pakiecie jest około 300-400
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Kamil a ile masz ślubów, że Ci te 7k wpadło?
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Maleńczuk by to skwitował krótko i ironicznie: przerost formy nad treścią ;)
Odpowiedz
23 listopada 2017
jak dla mnie oddawanie surowych plików to trochę niezdrowa konkurencja, ale jak kto woli... nie nie i jeszcze raz NIE. to również uczenie klienta, że po co mu ładne wyselekcjonowane zdjęcia , za które płaci, jak równie dobrze może mieć stos fajnych zdjęć.. u mnie na sesjach świątecznych są 3 zdjęcia w cenie, każde kolejne 15 zł. ludzie dokupują , a później i tak pytają się czy mogą dostać resztę, bo do wyboru przesyłam im hurtowo poprawione zdjęcia, które w sumie już są ładne.no ale to się mija z celem... wszystkie - nie, ale można dokupić. pewnie, że mogłabym sprzedawać surowe i nieźle na tym wyjść, ale nie chciałabym być nieuczciwa wobec moich koleżanek po fachu z mojej okolicy.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Oddawanie za darmo jest słabe, ale sprzedaż? :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert nie wiem ile musiałabym wycenić takie surówki... poza tym już od dawna jestem absolutnie na nie i gdybym zmieniła zdanie moje poprzednie klientki mogłyby się wkurzyć bo wydawały np fortunę za pojedyncze zdjęcia. poza tym, z mojej miejscowości mam dobrą koleżankę po fachu i ona nie oddaje absolutnie. byłabym wobec niej bardzo nie fair gdybym to wprowadziła...
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Grygierczyk powiem CI teraz tak :D klientowi zależy an surówce za darmo... od kiedy wyceniłam je w cenniku nie mam zapytań o to :) Albo od razu mówią, że chcą kupic. Nie ma darmo :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Kasiu nasze firmy się zmieniają, dojrzewają, rozwijają. Masz prawo zmienić swoje systemy a klient tak owe musi pojąć :). To co dziś wydaje się niemożliwe (dla mnie 15zł za dodatkowe ujęcie, które mam obrabiać to jak za darmo - u mnie jest w przypadku świątecznych 45zł za dodatkowe) jutro już nas zastanawia i wprowadza biznesowe zmiany :). Ja jestem najdroższa w okolicy, mam myśleć, ze moje koleżanki po fachu są nieuczciwe wobec mnie, bo mają jak za darmo? Prace wyceniaj wobec siebie a nie konkurencji, bo Cię to pogrąży i wypali zawodowo. Progres w naszej głowie czasem nas zaskakuje i nie warto mówić NIGDY :). Biznesy w harmonii z rodzinom i zdrowiem uczą pokory :).
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ewa Miketa jak zawsze mądrze <3 :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska <3
    Odpowiedz
23 listopada 2017
kto mówi o oddawaniu...?? sprzedawać cza!!! :)
Odpowiedz
23 listopada 2017
chyba, że ktoś jest artysta, to absolutnie NIE... ale tutaj znów artyzm się kończy, bo artyzm się kończy gdzie zaczyna się kasa... :P
Odpowiedz
23 listopada 2017
Może to i dobry pomysł sprzedawać,raczej bym się skłaniał oddawać jpg po lekkiej korekcji. Jeśli chcą płacić to i aparat mogę sprzedać którym robiłem zlecenie,kwestia wyceny ;)
Odpowiedz
23 listopada 2017
ja tu juz mam w pakiecie aparat którym wykonałem zdjęcia na ślubie.. Jak np swiadkowa samotna to możliwość weekendu ze mną w spa.. sporo opcji oby tylko sprzedać..generalnie wszystko w końcu to biznes
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ze świadkową to nie przejdzie,ale rzeczy materialne użyte do zlecenia da się wycenić:)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jak pakiet odpowiednio opłacony? Co za problem doliczyć Xtyś zł za aparat? :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert Pewnie:)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Wszystko jest na sprzedaż? No way! Ze świadkową radzę uważać :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Artur Karczewski jakoś bardziej fair dla mnie jest sprzedac ciało świadkowej no chyba,że młodzi płaca niz rawa "młodemu" jako nowemu adeptowi fotografii
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Szukając fotografa na swój ślub 10 miesięcy temu natknęłam się na kilka ofert w których wprost było napisane ile kosztują wszystkie rawy z dnia ślubu. Piękne 4 cyfrowe sumki.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    To ładne ceny:)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    No i teraz pomyśl sobie jakie to ma znaczenie dla przeciętnej pary? Co z tego zrozumiały. RAWy? WTF?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Artur Karczewski "wszystkie surowe pliki bez obróbki RAW" 😉 było tez o samych JPEG ale cena niższa.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Artur Karczewski nie doceniasz ludzi :) Wielu moich klientów wie co to RAW.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Zastanawiałaś się po co im te RAWy?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Artur Karczewski nie interesuje mnie to :) Ja akurat daje jpgi. Ale prawda taka, że jak będą chcieli grzebać to i jpg pogrzebią. :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
wydaje mi sie, że jak ktoś prosi o surowe jpg czy też rawy to nie daltego że ma taki kaprys a raczej dla tego, że chciałby mieć coś więcej niż wynika z umowy, lub po prostu coś mu sie nie podoba w efekcie końcowym w zdjęciach i liczy na to, że sobie sam coś wyskrobie ..., Generalnie nie widzę powodu dla którego miałbym nie chcieć sprzedawać rawów czy też jpgów ze ślubów, co prawda rawów jeszcze nikt odemnie ze ślubu nie kupił, bo wyceniam to dość mocno przy zapytaniach ( zazwyczaj ludzi którzy mają jakaś styczność z fotografią i wiedzą co to jest raw ) ale jpg surowe sprzedałem nie raz, ale tak sobie myślę, że jak już jakaś para chce jpg i chce sobie przy tych surowych jpgach coś podłubać to nie widzę w tym nic złego, byle by nie było to podpisane naszym podpisem. Przy moich zleceniach dodaje wszystkie nie obrobione jpgi w formacie HD z napisem na całym zdjęciu z przezroczystościa. Często jednak wybierając zdjęcia do obróbki pomija się kadry istotne np dla pary młodej. Młodzi sobie dobierają dane pliki lub wszystkie surówki nie obrobione.
Odpowiedz
23 listopada 2017
Sama wycena "pozostałych" zdjęć czy to raw lub jpg zamyka drogę do dyskusji fotograf vs para młoda. Zawsze ktoś się trafi i mimo zapisów w umowie chce je dostać "bo i tak usuwasz" :) Znajomy filmowiec oddał kiedyś surówkę parce młodej. Jakiś czas później jego materiał gdzieś tam wypłynął bo brat panny młodej wchodził na rynek filmowy i miał materiał (zmontowany nawet lepiej niż tego filmowca-sam przyznał) do pokazania jako swój :) Jpg po korekcie można wycenić,ale raw to raczej zostawię u siebie.
Odpowiedz
23 listopada 2017
Ja przez lata sie wystrzegałem az przyszedl czas kiedy pojawil sie klient ktory zaproponowal dobre pieniądze. Teraz uwazam ze wczesniej bylem glupi.
Odpowiedz
23 listopada 2017
Ja rawów nie oddałam, ale w tym sezonie dwa razy wysłałam surówki w wersji jpg, bo miałam tak specyficznych klientów. Ale wybrali brakujące według nich kadry i obrabiałam je by były częścią reportażu. Nie wyobrażam sobie oddać rawy, bo nigdy nie mamy pewności, czy kuzynka młodej nie będzie ich obrabiać i czy czasem nie wykorzysta ich w swoim portfolio na przykład (znam taki przypadek i to mnie już przestało śmieszyć jak widziałam co zrobiła z tymi zdjęciami - np. baner 2x3 metry na głównej drodze w mojej okolicy)
Odpowiedz
23 listopada 2017
Też tak uważam, jak Katarzyna Pyrchała. A co jeśli ktos je jednak wykorzysta i wrzuci do sieci i nie daj Boże podpisze, robiła/ robił pani/pan XY. i co? jednym zdjęciem z żółtą twarzą mogą zniszczyć komuś reputacje.
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    zaznaczasz w umowie, że tych fot nie pozwalasz publikowac
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ewa a jak opublikują to co?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin Rusinowski tego nie jestem w stanie kontrolować jak i tego jak obrabiają na insta czy innych peintach :). Dzięki temu, że daję taką możliwość (formę zakupu jpg po wstępnej obróbce) to o wiele częściej zastanawiam się na poprawnym wykonaniu fotografii znając ryzyko ewentualnej publikacji. Myślę, że do końca nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Czasem widuję moje fotografie (te wypieszczone) latające po necie pocięte w kolaże, z milionem napisów jakiś fejsbukowych mądrości, albo obrobione "po swojemu" w dziwnych aplikacjach. Macham na to ręką, bo monitować to wykracza poza dostępność mojego czasu. Z moich obserwacji wynika, ze jednak zdecydowana większość moich klientów szanuje moją pracę. Pytają, przepraszają za kuzyna i jego twórczość i pilnują by ktoś czegoś nie wytworzył. Tanio nie mamy, klientów mamy, większość się stosuje. System został przyjęty na stałe ;). Zapisy w umowie zazwyczaj stanowią pewnego rodzaju dyscyplinę, do której się odwołujemy w przypadku nadużyć. Nigdy nikt z tego powodu się nie sfochał :).
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nie odpowiedziałaś na pytanie 🙂 taki zapis „bo nie wolno” nie jest skuteczny gdy nie ma podanej kary za to.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin odpowiedziałam :) - odwołuję się do naszych ustaleń (ja tam lubię ludzi i w swej naiwności nie lubię straszyć ;), bo info o karach to tylko straszaki ) i oni zawsze wtedy odbywają swoisty nawrót na dobre tory i szanują moje wymogi. Prawdopodobnie moja umowa nie zmienia się od lat czterech :), bo nigdy potrzeby takiej nie widziała. Precyzując odpowiedź na Twoje pytanie i zakładając, że może Ci chodzić o ich brak reakcji na monit uczynionego mi zła :)), mogę jedynie myśleć o hipotetycznej sytuacji, bo nigdy taka mnie nie spotkała - odpowiem: nic nie zrobię oprócz tego, by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Niedawno konsultowałam z prawnikami kwestie przeróżnych kar - dostałam niepocieszającą odpowiedź, że jak dochodzi do rozprawy sądowej, to sąd ma te kary raczej w poważaniu i sam orzeka czy nam się należy i ile...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Chodzi mi Ewa o to, że jest to równie skuteczne jak napisanie w tym wątku "nie pozwalam Wam bajdurzyć". Jaką stratę ponosisz w wyniku, że ktoś bierze Twoje zdjęcie i je sobie przerabia? Jaką korzyść otrzymuje ktoś kto użył Twojego zdjęcia? W sądzie liczą się przede wszystkim rzeczy wymierne. Urażona duma artysty niestety jest średnio przeliczalna - w momencie gdy sama dajesz im zdjęcia bez określenia ram (kara). Rzeczy nabywają wartość dopiero gdy ją określimy. Kary umowne są po to, żeby ktoś ich nie mógł kwestionować - bo się na nie z Tobą umawia.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    no właśnie... a jednak sąd może i kwestionuje je :) Ze mnie taka artysta jak z koziej doopy trąba może i też nie odczuwam urażenia :))). Na pewno rzecz do rozważenia. Za męża nie dam sobie ręki uciąć - ba - za siebie! a co dopiero za klienta - jednak kary, paragrafy i milion stron w umowach to nie moja bajka - jakoś tak miękko do ludzi podchodzę a oni jak na razie mnie nie zawodzą :).
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    sąd kwestionuje kary umowne?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    rzecz druga: jeżeli nie masz nic przeciwko temu, że ktoś przerabia zdjęcia... to po co ten zapis, że nie może? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    ostatnio ze względu na pewną specyfikę fotografii jaką uprawiam musiałam mieć bardzo dobrą umowę chroniąca mnie fotografa przede wszystkim pod kątem zgody na publikację. Chciałam tam zamieścić kary umowne w przypadku wycofania się ze zgody, bo jest ona kluczowa dla moich rozwojowych czynności. Stworzyliśmy umowę jakich nie lubię: z paragrafami zapiskami, ba! nawet karami ale zostałam poinformowana, że to tylko straszak dla modela, bo praktycznie każdą karę sąd może podważyć i zmienić. P.S. nie wspomniałam nigdzie, że mi to jedno co publikują :) - napisałam, że odsyłam do naszych ustaleń a oni się stosują :). Tak, przerabiają po swojemu nawet te "ładne i gotowe" i zwrócę uwagę - słuchają, przepraszają. Jak wspomniałam wszystkiego w stanie monitować nie mam czasu i póki nic nie odbija się na mojej sprzedaży źle póty nad tym nie rozpaczam . Ludzie umów nie czytają... ofert nie bardzo a co dopiero umowy i nawet jak na spotkaniu czytasz i omawiasz za dwa lata oni już nie wiedzą co tam było. No i się czasem gubią, mają prawo nie rozumieć naszej pracy jak i ja nie rozumiem tysiąca innych zawodów.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ewa, napisałaś, że nie odczuwasz urażenia :) więc nawet tutaj nie ma pola w sądzie. Aby mieć prawa wobec wizerunku jakiejś osoby (modela), musisz je nabyć w określeniu zgodnym z ustawą to regulującą.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin, cho na ciastko - łatwiej będzie :)))... Z tym urażeniem duszy artysty to ja tak z przymrużeniem oka, bo nie żywię urazy - godzę się z pogubieniem człowieka i wyrażam otwartość na przypomnienie ustaleń :). Nie ukrywam, że pochylę się nad tym raz jeszcze.
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Rawów nie sprzedaję. Sprzedaję zdjęcia dodatkowe, są one obrabiane. Szacuję, że w tym roku 98% par zakupi te zdjęcia dodatkowe. Mogę powiedzieć, że da mi to macbook pro.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ciekawe podejście, choć ja jakoś nie umiem się przekonać do sprzedaży dodatkowej zdjęć w tej formie. Zarabiam na upsellingu albumów na przykład, ale dorzucam często coś od siebie, bo uważam, że przy pewnym zakresie widełek można. Choć nie ukrywam, super by było brać 10k za 150 zdjęć :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    U mnei rok temu pary kupowąły dodatkowe obrobione...po 100-200 sztuk...a i tak kupowały jeszcze nieobrobione :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert ślubne? czy dziecięce/rodzinne? :) pytam z ciekawości, bo znajoma jak mi pokazała foty kupione od fotografa z sesji za 150 zł (3 zdjęcia), dodatkowe ujęcia po 40 zł / szt. to wybrała chyba z 50, z czego np. dla mnie portret jej córki był w 6 kadrach bo miała na jednym inną minę, na drugim inną, itp. :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała biznes jest biznes, trzeba patrzyć czym posmarujesz sobie chleb
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała ślubne miałam na myśłi. Dzieciece dokupują głownei obrobione. Chociaż bywa, że i nieobrobione wezmą, choć tu z reguły po wycenie temat upada :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Jarosław Kozłowski wiem to dobrze od 5 lat, czyli od kiedy jestem na swoim :) i nie mam w pomocy etatu, czy innych takich :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert ciekawe :) i z tej ciekawości - niska cena za podstawę z małą ilością zdjęć? i każdy dlatego dokupuje?
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała mam 300 w pakiecie wiec niemało. Cena czy niska, dla mnie niska haha ale np jestem na najbliższą okolicę najdroższa chyba. Nie mówię o Bydgoszczy bo tam są tacy co i więcej biora. Ale klientów zbieram z najbliższej okolicy właśnie i tu jak śłubniaki za 1700 są to ja teraz mam pakiety za 3tys i w góre... A z dobieranie mujęćpotrafią klienci dużo wiecej zostawić. :) W zesłym roku rekordy to 5500 i 5300 a wychodziły z pakietu za 2900 sprzed 2 lat. No tak to wygląda :D Chcialabym 5k bazowo oczywiscie haha ale ja to już raczejpowoli odejde ze śłubów, zdrówko niedopisuje.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara Gepert ciekawie :) choć jakoś nie umiem się do tego przekonać :D ale gratulacje, że takie sumy na upsellingu jesteś w stanie osiągać <3
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Katarzyna Pyrchała mi pomogło sie przekonać wykorzystanie tego w sesjach rodzinnych. Pomyślałam ' co mi szkodzi?' :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Ja tak sobie słucham tego podcastu (dzięki!) i tak mi przyszło do głowy, że fotograf = praca 24h. To straszne. Każdy, dosłownie KAŻDY fotograf, którego znam - ma problem z czasem wolnym, oddzieleniem pracy od reszty życia. A co, gdy faktycznie jest się matką-polką, samej utrzymuje dom i dzieci? Jak żyć? Znacie kogoś, kto to ogarnia dłuższy czas i nie zwariował?
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ja w tym roku ogarnęłam tak system, że pracowałam rano, a po porwocie męża od 15.00 zero pracy, potem ewentualnie w nocy. Ale mój system sięposypał przez choroby... tydzienty, tydzien tam... Teraz w 2 miesiace łąćznie leżałam ponad 3 tygodnie... i krucze niby system supera zdrowie go popsuło :(
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    ja planuję taki system jak młoda pójdzie do przedszkola. I pewnie też rozwalą mi go choroby 😂😂😂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nie wiem czy Was to pocieszy - ja mam trójkę dorosłych nastolatków :) - to nic nie zmieniło - dalej zasuwam 24h :p
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Nie rozumiem skąd bierzecie zdjęcia tzw. dodatkowe które możecie sprzedać parze ? Z innego ślubu w tym samym kościele ?
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Też nigdy nie mogłem tego zrozumieć. I nadal nie rozumiem.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Ze śłubu ich znajomych :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Nie no serio, serio skąd są dodatkowe zdjęcia. Nawet pomijając to, że tez robię tyle ile mi wyjdzie i zazwyczaj zawsze wychodzi tyle samo, to gdzie są ukryte te dodatkowe kadry które potem można sprzedać ? Robicie je drugą ręka trzecim aparatem, albo może nogą skoro to drugi sort kadrów :D ... ;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    też tego nigdy nie rozumiem;)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Znaczy co jest nie do pojęcia, że wartościowych zdjęć może być więcej niż np. 300-350 z pakietu podstawowego?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Nie rozumiem czego nie rozumiesz ;-). Masz w pakiecie X zdjec. PM dostaje wglad do surowek by wybrac co tam chca miec obrobione i stwierdzaja, że chcą X + jeszcze Y zdjęć obrobionych. Zagryzasz wargi i obrabiasz co wyklikali majac przed oczami dodatkowy hajs jaki zapląca za dodatkowe zdjecia.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik zależy, jak kto ma skonstruowane pakiety. Ja mam jeden: minimum 400 zdjć, a kończy się na tym, że oddaję zazwyczaj 450-600 wybranych przeze mnie. Bez dodatkowych opłat. Dlaczego? Bo te 400 wiem, że muszę oddać, ale robię sobie rezerwę, że jak będzie więcej ciekawych zdjęć to dorzucam w pakiecie, bo co mi po tych zdjęciach, żeby je trzymać dla siebie, a PM na pewno się ucieszą. I oddaję więcej i nie czuję, że coś na tym tracę. Ale widocznie kiepski ze mnie biznesman:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ale czego nie rozumiecie ;) robię zdjęcia, którymi staram się opowiedzieć pewną historię, ma ona początek i koniec więc gdzie są dodatkowe zdjęcia powiedzmy nawet te drugiego sortu, gdzie ? jak zazwyczaj po prostu skasowane, albo nawet nie zrobione w ogóle, bo paluch nie nadusił spustu migawki z różnych powodów.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki rozumiem, ze oddajesz 100 % zdjęć zrobionych w dniu ślubu ?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki no o to mi chodzi. Ktoś sprzedaje pakiet np.podstawowy 350 zdjec, to co to oznacza? Jest 350 podstawowych zdjec. Kolejne to sa jakie? Lepszego sortu czy gorszego, jakies bonusowe ujęcia itp? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    No coś mniej więcej w ten deseń, nie oddaje tych na które sam nawet nie chciał bym patrzeć, albo tych których ich nie zrobiłem. Jak by się było w knajpie i zamówiło ziemniaki-frytki to klient też by oczekiwał aby mu doniesiono, albo dosprzedano obierki z tych ziemniaków ? Trochę może przerysowane porównanie, ale,,,,,,, ma sens :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk ty nie odczuwasz, że tracisz, ja bym z tego miała tysiaka :) Robert Borecki robisz tylko 300 zdjeć? :) Bo ja młodym daje do wyboru np 600 i tam wszystkei są jednego sortu, a oni po prostu wybieraja, tóre chcą,. Zobacz Jarek Stróżyk ma w pakiecie 400, czesto oddaje 600. I co. Jego 600 jest wszystko super? A moje powyżej 300 to juz gorsze? Dziwna logika :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki porównania do żarcia zawsze będą z dupy. Klient ei dostaje obierek, klient zamawia drugą porcje bo pierwszą sie nie najadł :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk skoro u kogoś powyżej 350 zdjęć reszta jest gorszego sortu, czym są u Ciebie te powyżej 400? :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert czyli cwany fotograf z dobrym marketingiem nie dość, że idzie na wesele ze swoją kanapką to ma też za pazuchą jakiś wczorajszy smakołyk dla swoich klientów , najlepiej z poprzedniego wesela ;) ;) ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert nie mówię, że są gorsze, chyba nie są, skoro klienci dokupują. Ale tak jak pisze Robert Borecki, to ja jako fotograf od samego poczatku decyduje, co dostaną PM. Za tą decyzję Ci płacą.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert ale po co tak , po co ludziom robić zgryzotę , że mają coś wybierać, przebierać i ewentualnie dopłacać. Te drugie rozumiem, bo to niby biznes jakiś tam, ale można też inaczej normalniej. Umawiamy się na 400-500 zdjęć w postaci plików i dostają 444 albo 488 ;) Ludzie zadowoleni smrodku nie ma, bo przecież się nie dowiesz , że był jak oglądali Twoje miniaturki na lapku w zaciszu domowym do wyboru i nie ważne co napisane w umowie , bo to tylko ludzie som ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk Tak? A gdzie to jest napisane? Jeżeli masz w umowie, że mogą sami wybrać co chcą to płacą za możliwość wyboru. To zawsze jest kwestia umowy foto-PM.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert u mnie od samego początku jest wiadomo, że będzie min. 400 tak więc wszystkie, które oddaje są tego samego sortu, czyli takie, które się PM mogą spodobać, wiadomo są tam lepsze i gorsze. Ale ten najgorszy sort ląduje w koszu i nikt go nie widzi:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk czyli nadal...u Ciebie jakoś sięda zrobic 400-600 fajnych, a u innych powyżej 350 są gorsze? Tak napisałeś sam :) Wyjaśnij mi tę magię zaginania rzeczywistosci :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Karol Augustyniak zgadza się, to kwestia umowy z PM. Ja mam, że to ja wybieram, po co młodym robić dodatkowy kłopot;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki uwierz mi nikt nie odbiera tego jako zgryzoty, ba cieszą się. 'bo kuzynka nie mogła wybeirać i mimo, że foty fajne co z tego jak dużo tego a mało tego' :) Ja zawsze mówię, ja wybieram fajne kadry jako fotograf, wy wybieracie sercem co Wam bliskie. Wybierałam kiedyś sama i wiecej problemów było. Nie pracowałeś nigdy dająć wybierac chyba? Wiec też nie wiesz jak to wygląda od strony współpracy - ja znam obie strony :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert a gdzie stwierdziłem, że są gorsze proszę powiedz?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert uważasz, kto się bardziej ucieszy: PM która dostaje więcej zdjęć w pakiecie, niż było ustalone minimum, czy para, która dopłaci tysiaka?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    'Ktoś sprzedaje pakiet np.podstawowy 350 zdjec, to co to oznacza? Jest 350 podstawowych zdjec. Kolejne to sa jakie? Lepszego sortu czy gorszego, jakies bonusowe ujęcia itp? :)' Tu wyśmiewasz tą metode, na zasadzie 'ja mogę dać wiecej niż 600 inni nie bo z ujeciami jużcos nei tak' :) Tak to odbieram :) Przyklaskujesz też Panu który tak uważa :) Wiec... :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk A po co sobie robić? Spójrz na to tak: zanim zacząłem się "bawić" w zalamo to robiłem tak jak TY - min xxx fotek i tyle. Po obróbce nieraz pytania czy możemy zobaczyć reszte, a wujek X jest na jakims zdjeciu? Teraz mam tak - xxx fotek i Wy wybieracie co chcecie i za dodatkowe dopłata albo min YYY i nie macie wglądu do reszty. Nie pamiętam kiedy ktoś wybrał opcję drugą.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk a czy wazne kto bardziej, czy ważne żeby wszyscy byli zadowoleni? Tylko, że moi sie cieszą, polecaja i ja zarabiam, a Twoi się cieszą, polecaja a Ty... nie zarabiasz :) A jak zmierzysz tę radosć, kto bardziej? Bo ja potrafiłam nie usłyszeć dziekuje jak robiłam 100 wiecej niz w pakiecie ;) Zdziwiłbys sie jak ludzie nei szanują tego co dostaja darmo :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Karol Augustyniak otóż to, cioci Kazi mało a to ukochana ciocia, ale sie źle czuła i mało tanczyła a nam zalezy. Albo klient srednio zadowolony bo wuja Stefan sie swietnie bawił i ma dużo zdjec, a nie lubią Stefana itp... PAry serio sie ciesza. Jedyna wazna rzecz, neirpzesadzicz fotkami do wyboru, bo juz słysząłam, że znajomi moich młodych wybierali z 2tys zdjęć i była masakra. Ja daje 600-800 i ogarniaja w jeden wieczór....
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert no i tu wracam my do początku rozmowy, w której stwierdziłem, że nie umiem być biznesmenem i tylko tyle:) nie chciałem powiedzieć, że kogoś zdjęcia są gorsze, kogoś lepsze te dodatkowe. Każdy ma swój sposób pracy i umawia się z PM. Ja wyraziłem swój, bo nie rozumiem drugiego, może z czasem zrozumiem, jak na dłuższą metę okaże się, że nie zarabiam np;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert Mam parkę co wybrała praktycznie wszystko po wstepnej selekcji (wesele było duże). Trochę żałuję, że sie do tej selekcji przykładałem i dużo odrzuciłem 😂😂😂😂😂😂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk wiesz, zabarbiac zawsze bedziesz, ale można lepiej :) Powiem Ci tak, nei jestem droga bo taki region, a poza region sie nie wypuszczam. Na dodatkowych ujeciach zarobiłam około 5tys w zeszłym roku, na nieobrobionych troszkę wiecej ;) Ty pewnie oddałeś tą ilosc zdjec w cenie pakietu, bo ci wyszły. Musiałabym zrobić z 5-6 śłubów wiecej, żeby to zarobic :D o co skoro mogę dorobic tak :) W koncu to nasza praca i tyle. Pewinei bym oddawala 'ile mi wyjdzie' jakbym miała pakiet za 6tys :D Spoko, wtedy mozna szalec z czasem własnym. :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert a wiesz, że z tym czasem w punk trafiłaś. Ile to razy u mnie sytuacja przy selekcji w Lr:"o kur.. jest 600, a miał być 400", no i robię nadgodziny:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk ja sięotrzasnelam jak podsumowałam ile darmo oddałam jednego roku... z 12śłubów, miałam gratisowych ujęć 1500.... czyli za darmo obrobiłam 5 śłubów... od tego czasu dziekuje :P Tak teraz prace organizuje żeby tracic minimum czasu i miec go na co innego.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk nadgodziny - za friko ;-)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek - my też kiedyś tak robiliśmy. I w pewnym momencie do nas dotarło, że rzadko która para tak naprawdę się cieszy czy w jakikolwiek sposób docenia, że dostała więcej zdjęć, niż umowa - ba, często bywały jeszcze bardziej roszczeniowe. Teraz dajemy tyle, ile przewiduje pakiet (my wybieramy część pakietową, resztę klienci), czasem dorzucamy z 10 za które jest wielka radość, a jeszcze większa jest - jak mogą sobie dokupić surówkę. Fryzjer za darmo Cię nie ostrzyże, hydraulik nie zamontuje kranu i nie będzie Ci podłączał dodatkowych rurek, a Ty chcesz tłuc nadgodziny za nic? ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ujmę to w skrócie tak: - jeśli dla klienta jest ważnych więcej klatek niż zawiera pakiet to za nie dopłaci - to, że fotograf uważa je za wartościowe jest fatamorganą własnej zajebistości - jeśli nie potrafisz w edycję by opowiedzieć historię70-100 klatkami to nie opowiesz jej pokazując 400 - gdyż więcej to nie znaczy lepiej - rózna długość ciekawego materiału ma swoje korzenie w kinematografii, wypuszczanie director's cut i różnych bonusów nie jest za free, służy robieniu kasy - dla klienta liczą się inne klatki niż dla fotografa - w większości klient nie potrafi odczytać zawoalowanej i zaowalowanej narracji swojego fotograficznego artysty - co nie znaczy, że jest to bez znaczenia - oraz, że artysta umie w edycję - nie, edycja to nie postproces w tym kontekście - szanuję kiedy można dodatkowym kilkunastu/dziesięciu tysiącom polskich monet (w skali roku) powiedzieć "nie mam sumienia"
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam chyba że: a) przyjmiemy, ze mityczny storytelling nie jest jedynym i moze nawet nie jest najwazniejszym celem fotografii ślubnej i dokumentacja wydarzenia jest równie ważna, o ile nie ważniejsza, bo tak 10 zdjec okolicy, 20 zdjec stolow i detali, czy 30 zdjec grupowek ma znaczenie 🙂 i z takim podejsciem wiecej jest lepiej 🙂 b) oddawanie gratisow czy jakiekolwiek wychodzenie poza nawias umowy to zwykla inwestycja w dobra opinie i jeszcze wieksze zadowolenie klienta a to przeklada sie wprost proporcjonalnie na liczbe polecen - ot taka strategia 😉 i nie pisz ze powinien byc i tak zadowolony 😛 tylko napisz kiedy idziemy na piwo!
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Grzegorz Kowalewski z tym "opowiadaniem historii" w punkt, gdyż myślę, że w wielu przypadkach są to słowa, które ładnie brzmią, a w większości PM liczy się po prostu dokumentacja wydarzenia, co potwierdza fakt, że dokupując zdjęcia biorą te, gdzie widać wujka Czesia i ciocię Zosię :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Dużo racji w tym co mówisz, ale też doświadczony fotograf wie co klient oczekuje i w pewnym sensie zaspokaja jego oczekiwania, także na ciocię Zosie i Wujka Staszka :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Tylko kurczę czym innym jest materiał na bloga, czym innym album...a jeszcze czym innym slajdszoły i fulltime dla klienta. Wiele razy robiłem grupówki i były wliczone w tzw. pakiet. Nie widzę tu nic złego. To nawet normalne w wielu branżach. Detale. Jest klient, który to doceni. Jest taki, który ma w trąbie. Wszystkich nie zadowolimy. Co do storytellingu. Ważny detal filtrujący w jakiś sposób klienta. Jeśli jednak ten przyjdzie po ładne obrazki to będziemy dla niego tylko dokumentalistą. W tym przypadky wykształcona umiejętność stworzenia turbomateriału na 600 klatek gdy w pakiecie jest 300 jest naszym zwrotem z inwestycji w to kształcenie właśnie. Oddawanie gratisów? Polemizuję. Oddawanie bonusu o jakiejś wartości - owszem procentuje. Wychodzenie poza nawias podobnie. Polecają bo dostali gratisy, nie dobre zdjęcia, które wzbudzają wulkan emocji? Nie za dobrze. I owszem napiszę - jeśli kreujemy się na fotografa opowiadacza to nad tym powinniśmy pracować a nie nad gratisami. Piwo? Polecasz jakieś miejsce? Dają jakiś bonus? :P Z Tobą choćby zaraz :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki stąd też u mnie dużo ponad obiecane 400, właśnie przez tycg wszystkich wujków, ciotki i znajomych. I nie twierdzę, że to jakieś wybitne fotki, ale mają pamiątkę.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Zalamo pięknie obnaża te umiejętności fotografa w kontekście zadowolenia klienta. Jarek byłem ostatnio w fajnym kraju. Chciałem pamiątkę. Kazali zapłacić...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    A nie znam portalu, no może poza głównym administratorem któremu ślub robiłem, chociaż nie wiem czy nie pomyliłem z Zalando :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk po latach zmienia się perspektywa patrzenia na zdjęcia, nabierają wartości dokładnie te mniej wartościowe na początku, a przedstawiające rodzinę, bliskich, znajomych, może kogoś już nie być na tym pięknym ziemskim padole. Dlatego takie zdjęcia zawsze powinny być i to nie za dodatkowe pieniądze. Moim zdaniem oczywiście. Ze swojego ślubu mam 12 zdjęć i wcale bym chętnie nie dokupił dodatkowych 8 aby mieć paredziesiąt: :D ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Co utwierdza mnie we wniosku, że fotografi to takie dobre duszki ratujące ludzkie wspomnienia przed ulotnością. Misjonowcy! Wyobrażam sobie taką scenę w salonie: - ...teraz Pan o tym nie myśli dlatego dorzucimy panoramiczny dach, komplet opon i większe alusy, a co! w lato wróci Pan nas wyściskać...a wtedy zrobimy gratisowy przegląd i zmienimy schodzone po zimie dywaniki! - bo my tak tu malujemy, kładniemy te kafle...Pan poczeka, to trzeba zrobić lepiej by za 2 lata nie frzeba poprawiać, lecimy z szefem po materiały!
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik ale po co takie skrajności? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Bo tak skrajnie działa branża. Nie ma sumienia zarabiać na swojej pracy. Fotograf nie wierzy w jej wartość, a klient powinien?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Wielu za bardzo wierzy, po 2-3 sezonach wierzą bardziej w swoją najzajebitność niż Papież w Boga, a to przecież tylko zdjęcia są i żadnej misji do tego się nie dopisuje. Są nawet śluby bez fotografów i też uznawane przez prawo polskie jak i kanoniczne jako ważne :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik po prostu różny jest sposób myślenia ludzi. Jedni myślą, że i tak nic nie tracą dając coś od siebie, drudzy myślą ile na tym zarobią i tyle. Ale w żaden sposób nie neguję tych drugich i nie krytykuję, może są lepszymi biznesmenami, chociaż "lepsi" może być tu względne, bo to pierwsze też może procentować
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    400 zdjec w umowie a ktoś oddaje 600... dżizas... idźcie do monopolowego i poproście 0.7 za xzł i patrzcie z jaką chęcią ktoś da litr bo na trzeźwo nie jestem w stanie zrozumieć aż tak brzydko pachnącego robienia we własne gniazdo
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    polać Jej, dobrze gada :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    A tak czy siak bez względu na to co tutaj piszecie każdy zrobi wedle swego uznania 😉
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Ooo ktoś z mojego rodzinnego miasta <3
Odpowiedz
23 listopada 2017
Wreszcie ktoś powiedział, ze pierwszy ślub nie wyszedł (technicznie)! od razu mi lepiej
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Nic nowego :D Ja zawsze mówię, że peirwszy to wręcz nie do pokazywania :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Barbara słuchając wcześniejszych podcastów miałam inne wrażenie 😉
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Karolina Moczulska a ja mówię ogólnie, nie o podcastach. Pierwszy raz słuchałam haha :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    kto by tam myślał o pierwszym... ja od razu robiłam drugi hahahah :)
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Hmm.. Wybaczcie ale jakoś nie trafia do mnie idea sprzedawania zdjęć ślubnych, w pakiecie, poza pakietem, jotpegów, rawów, obrobionych czy nie itp. itd. Z jednej strony rozumiem, że to świetny sposób na dodatkową kasę ale jakoś nie mam sumienia żeby aż tak przedmiotowo traktować zdjęcia ślubne. Ponadto mam wrażenie, że to trochę robienie klienta w bambuko. Ja klientom mówię wprost, że zdjęć będzie tyle ile wyjdzie, przecież tego nigdy nie da się przewidzieć. Wielu z nas pisze na blogu „historie” i właśnie po to przychodzą do nas klienci. Chcą dostać galerię ze ślubu a nie za wujka dopłata, za świniaka dopłata, za lepsze kolorki dopłata, jakoś takie podejście w mojej opinii ujmuje nieco szacunku zarówno do klienta jak i do samych fotografii. Nie mówię oczywiście, że moja filozofia jest jedyną słuszną ale lubię postawić się na miejscu klienta, nie komplikować i nie dopłacać bo to trąci lekko wyłudzaniem. Para dostaje ode mnie galerię ze ślubu, czy to będzie 100 czy 400 zdjęć, w zależności od uroczystości, w każdym razie jest to kompletna galeria, która ma sens i estetykę. Często używacie porównań gastronomicznych - to tak jakby zamówić w knajpie śniadanie i dopłacać za masło do kromki i cukier do herbaty. A domyślnie powinny być „w pakiecie”. W pierwszych sezonach miałem kilka zapytań o dodatkowe kadry bo nie było wujka w reportażu - teraz robię zdjęcia z gośćmi w 99% procentach zleceń i takich pytań nie ma (1% to wyraźne życzenie pary żeby takich zdjęć nie robić choć jestem prawie pewien, że będą tego w przyszłości żałować). Kiedyś dostawałem pytania typu „a dostaniemy te czarno białe też w kolorze?” - od lat nie zrobiłem czarno białego zdjęcia i nikt nigdy nie spytał dlaczego cała galeria jest w kolorze. Nauczyłem się dostarczać parom kompletne galerie, które dobrze się ogląda i nikt nie ma niedosytu, jest wszystko co ma być a zdjęcia nieudane lub niepotrzebne lądują w koszu przy selekcji i nie mam potrzeby żeby kasować za nie dodatkowo. Odnośnie samych RAWów - przeciętny klient ich nie potrzebuje a jeśli bardzo nalega to pewnie dla kuzyna grafika, który tak się pobawi w szopie, że dostaniecie zawału jak je zobaczycie na fejsie pomimo, że w umowie macie zakaz publikacji. Nie daję RAWów bo nie zbawi mnie te parę złotych a przynajmniej zaoszczędzę sobie nerwów i zachowam szacunek dla własnej wizji i stylu, który wypracowałem. Robiłem zdjęcia fotografom ślubnym i nawet nie spytali o RAWy. A dlaczego? Bo jeśli ktoś przychodzi do Was to przychodzi też po Waszą obróbkę. Jeśli ktoś chce więcej to znaczy, że dostał za mało. A jeśli liczy się ilość, to często cierpi jakość.
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Gdyby chciało mi się tyle pisać zamieściłbym to samo. :)
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Hah nie chciało mi się tyle pisać ale jakoś samo wyszło :P
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    dobrze coś mądrego przeczytać przed snem, dzięki !!
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Zgadzam sie w 100% i robię tak samo. Czasem wyjdzie mi ze slubu 500 czasem 1200 jesli duzo sie dzialo. Z sali nie obrabiam bardzo wiec jakos wiekszej pracy przy tym nie mam. Jedynue z sesji dzieciecych oddaje tyle ile kupia nic.ponadto.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    zastanawia mnie kwestia "wyłudzenia". Oferta i umowa jest uczciwa. Mówi o określonej ilość fotografii np. 300szt. Nie 250, nie 350 a 300szt. Kiedy klient prosi o możliwość zakupu wszystkiego, bo miał 250 osób na ślubie, milion atrakcji lub po prostu okropnie mu zależy (tak stawiam się na miejscu klienta, bo bywam z tamtej strony i nie raz z wielkiego sentymentu do sytuacji nie miało dla mnie znaczenia czy będą z VASCO, Arhipelago czy innymi wynalazkami - ja pragnęłam milion fot mojej babci, kuzyna, dzieci, bo mają wartość dla mnie. DLA MNIE.), to daję mu tą możliwość. Umówiliśmy się na 300 szt w danej kwocie jeśli pragnie dodatkowe 2tys zdjęć one mają swoją cenę. Oddanie ich za darmo czytam jako wyłudzenie ale w moją stronę. Co ciekawe - ja stosuję tę formę sprzedaży już jakiś czas. Każdorazowo klienci byli zachwyceni taką możliwością, korzystali z niej, pisali wiadomości pełne ciepła i przynosili prezenty, co pozwala mi jednak myśleć, ze krzywdy nikomu nie czynię a moje dzieciaki mają na to, by się rozwijać a ja na realizowanie planów i rozwój własnej firmy. Przy pierwszym spotkaniu otrzymują również informację o możliwości zakupienia wstępnie obrobionych jpg w dużej ilości. Nie ma nigdzie luki na jakąkolwiek nieuczciwość.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ewa - amen. U nas działa to dokładnie tak samo i klienci są przeszczęśliwi :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Straszne naciąganie, masakra...klient wie ile jest w pakiecie, wie, żem oze go powiekszyśc. No na prawde wyłudzanie jak w Amber gold... Dla mnei bardziej robieniem w bambuko jest oddawać liczbę różną różnym klientom,za te same pieniądze. Magda ma 700 ja 300, jakim prawem skoro płacilysmy tyle samo?:) I nie ma tu nic z braku szacunku do zdjęć, a wrecz jest szacunek do ludzkich wyborów :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Można sie robić na artystę 'tylko ja potrafie dobrze opisać historie, klienci sie nie znajooooo' i ja nie neguje tego sposobu pracy jak komuś siesprawdza. Ale nie pisz farmazonow jak to inni sąźłi tak robiąć :) Ba, propo gastronomii... klopsiki w Ikea można spokojnie powiększyć z 8 na 12, w Macu powiekszysc frytki czy shake'a :D Jak już porównujesz to dawaj porównania adekwatne. :) A nie takie jakie Ci pasują do potwierdzenia swojej tezy :) Bo cukier do herbaty, masło do chleba, zdjecia do zdjec...zdjecia są an równi z innymi zdjeciami, a cukier i masełko to drobiazgi.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Tak. Ilość=jakość.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Arkadiusz Rogowski i klient to wie. Podobnie jak wie, że ma pakiet obrobiony z historiami bajerami i artystycznym ekshibicjonizmem. Obok tego ma folderek o nazwie "pakiet dokumentacyjny" i to jest jego dodatek, który zakupił i który kosztuje mniej niż dłubanina wyceniana osobno ale jest bardzo poprawny, dobrze naświetlony, z dobrymi kolorami bez filtrów i usuwania pryszczy stąd ma taniej :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nie mogę tego czytać - brak szacunku do siebie, cen sprzętu, psucie rynku i darmowe rozdawnictwo przy zaprzeczeniu idei zarabiania
    Odpowiedz
    26 listopada 2017
    A niby faceci są bardziej wyrachowani... Jednak z tego co czytam kobiety mają więcej "jaj" niż my panowie, pewnie dlatego u nas zawsze żona negocjuje cenę przy remontach ;) W tym roku oddawalem często dwa razy więcej zdjęć niż w umowie. Zgadnijcie czy ktoś to zauważył, chociażby napisał kilka miłych słów że miło było dostać aż tyle zdjęć.... NIKT!!! Jak traktujemy siebie tak nas traktują inni. Jeśli rozdajemy na prawo i lewo swoją pracę, czas to potem się nie spodziewajmy szacunku. A te gadki o przyjaźni z klientami... proszę Was... Może jedna, dwie pary na kilka lat zostają dobrymi znajomymi reszta "przyjaźni" kończy się po rozliczeniu
    Odpowiedz
    26 listopada 2017
    o tej przyjaźni z klientami święte słowa Krzysztof Serafiński, no może jedna para na rok
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Jest lepszy patent na to ale z tel nie chce pisać o tym, kilka osób dostało ode mnie ten patent
Odpowiedz
23 listopada 2017
Nikt nigdy nie pytał. Ale pewnie bym sprzedał. Bo dlaczego nie?
Odpowiedz
23 listopada 2017
No ale sprzedawać półprodukt??Przecież raw to tylko nasze narzędzie,,to jakby sprzedać klisze..czyli selekcja-postrproces już nie graja roli?to nie wiem jesteśmy fotografami czy ludzmi którzy kupili dobry sprzęt i chodza cykać-nic już innego nas nie obchodzi??nie ma ambicji chęci rozwoju jakby próby nazwania siebie fotografem..gdyby ktoś wykonywał dla mnie jakieś zdjęcia jakoś nie przyszło by mi do głowy nigdy pytać go o rawy.
Odpowiedz
23 listopada 2017
ja właśnie nanoszę poprawki w projekcie fotoalbumu i na jednym zdjęciu PM prosi o (uwaga) poprawienie odstającego ramiączka w tańcu (?) ;) Jakbyście to wycenili?;)) żartuję, oczywiście poprawię jej za friko, żeby mieć świadomość, że oglądając album nie będzie się krzywić patrząc na swoje odstające ramiączko;) To taka dygresja, a propo dyskusji, nie trzeba wszystkiego przeliczać, ile na tym dodatkowo zarobimy;)
Odpowiedz
23 listopada 2017
Na ten moment sobie tego nie wyobrażam - ale kiedyś nie wyobrażałam sobie pokazywania niewyretuszowanych zdjęć - aż raz to zrobiłam, i miałam rekordową sprzedaż. Więc kto wie, może... Choć nie sądzę, jest dużo innych pomysłów na zarabianie :)
Odpowiedz
24 listopada 2017
co za problem, dodatkowa kasa za 0 dodatkowej pracy, oczywiście jak się potrafi naświetlić jako tako większość klatek, bo jak się ciągnie wszystko po kilka ev raz w jedną, raz w drugą, to faktycznie chyba przypał ;)
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Wybacz Adam ale "dodatkowa kasa za 0 dodatkowej pracy" brzmi analogicznie do "dużo zarobić byle się nie narobić" a to trochę jakby przejaw chałturnictwa. Oczywiście nikogo nie oceniam, mówię jak to wygląda z boku ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Tomek Fryszkiewicz Nie widzę korelacji. Nie wiem jakim pokrętnym sposobem ty ją widzisz. Nieposiadanie opcji sprzedaży surówki jest wyznacznikiem wyższego statusu fotografa, jego większych umiejętności, miłości do fotografii, czy co? Bo nie mogę pojąć. Jeśli cukiernik robi pyszne torty i będziesz chciał kupić od niego mąkę i inne składniki i się w tym sam pobabrać i on ci to sprzeda, to uznasz go za chałturnika?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Dokładnie tak. Dobry cukiernik nie wystawia mąki na sprzedaż bo zarabia godnie na swoich ciasteczkach. I jest dumny ze swojego smaku :) Mąkę można kupić w Żabce :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    No widzisz, ja wolę więcej zarobić i wydać na dalsze szlifowanie warsztatu/ sprzęt/programy/etc. Ty wolisz nie stwarzać sobie takiej możliwości i nie być chałturnikiem. Sądzę, że możemy się rozejść. ;)
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Cudny był ten podcast <3
Odpowiedz
24 listopada 2017
porównania kulinarne są z dupy na maxa. Dla mnie bardziej sensownym porównaniem jest jak do kupna samochodu, albo mieszkania. Bo to jest usługa mimo wszystko ekskluzywna, a nie jak pójście na obiad. Jak idziesz do salonu kupić auto to też sobie wybierasz opcję wyposażenia. Chcesz mieć podstawową to zimą marznie ci dupka, masz więcej kasy to kupujesz podgrzewane siedzenia. Nikt nie wchodzi do salonu samochodowego i nie rzuca się z pretensjami na sprzedawcę, który oferuje mu lepsze opcje, twierdząc, że ten go chce naciągnąć. Klient jest świadomy, że zapłaci mniej to będzie miał mniej wyposażony samochód, zapłaci więcej to będzie miał lepiej wyposażony, ale w każdej z tych opcji wyjedzie z salonu z nową furą. Jest jeszcze jedna klasa klientów, ci którzy idą kupić sobie lamborghini i w tej klasie aut już jest tak drogo, że pewnie nikt się nie bawi w dodatkowe wyposażenia, te auta mają po prostu wszystko i klient wie ze musi zapłacić ale nikt już mu dupy nie zawraca dodatkowym grzaniem fotela. Tyle, że to ma swoją cenę. Nie da się mieć lamborghini w cenie opla corsy !!!!!
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    O piekne porównanie <3
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    ale nie masz opcji zamówienia do Fiata Punto jeszcze dodatkowych dwóch foteli :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    i moim zdaniem optymalnym rozwiązaniem dla fotografów z półki cenowej 3-4 koła jest sprzedawanie ujęć. Czy obrobionych, czy nie, już nie ważne, ale danie klientowi pewną jakość w "podstawie" z możliwością decydowania o tym jak jego reportaż będzie wyglądał. W ten sposób klient jest zadowolony, bo ma wpływ na to co dostanie za swoje 3 koła, fotograf jest zadowolony, bo nie narobi się za psie pieniądze, a ma możliwość zarobić za ślub nawet 5 koła jak pro ;) oddawanie nieograniczonej ilości ujęć ma sens przy ślubach sprzedawanych za kwoty powyżej 5-6 koła. Tam fotograf dostaje na tyle sporo za swoją pracę, że może się bawic w obrabianie 800 zdjęć bez bólu serca, że robi to za darmo.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja uważam, że 300 zdjęć do oglądani dla ludzi to jest max co wytrzymują z zainteresowaniem je oglądając. Nie ma znaczenia czy za 2 czy 7 tys zł. Różnić je powinna klasa wynikająca z różnicy ceny, anie ilość . Oglądacze płacący więcej nie mają większej percepcji i daru skupienia aby wytrzymywali większą ilość zdjęć do oglądania. Wręcz przeciwnie, czasu często mają mniej niż bezrobotna młodzież której rodzice zafundowali ślub, wiec i 600 zdjęć maja czas kilka razy obejrzeć.Robi się 400-600 bo rynek patologiczny. Wymiksowuje się z tej dyskusji pokoleń, bo mam jeszcze 10 materiałów do zrobienia :(
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki skoro to maks dlaczego u mnei czesto dokupują te 100-200 ujec...? Mam klientki co potrafiąraz w tygodnui pisać, że własnie ogladaja znow zdjecia i dziekuja...Nie chcą wiecej to nei kuią, nikt ich nie zmusza, sa tacy co biora 300. Pamietaj, ze to oni będą ogladać, nie ty :) Cała magia w tym, że Ciebie nikt nie zmusza tez do tego systemu. Ale i tak uparcie go negujesz, zamiast zaakceptowac wybor innych...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ale dlaczego cenę powinna rozróżniać jakość ? Oczywiście też, ale nie jest to główne kryterium. moim zdaniem biznesowo to jest strzał w kolano. I wielkie ślubne sławy i mniej popularni fotografowie, wszyscy spędzamy na reportażu tyle samo czasu, wszyscy mamy podobne koszta, podobne kosmicznie dorgie inwestycje w sprzęt. Moim zdaniem to jest pierwsze kryterium, to podstawowe, które powinno narzucać cenę a nie jakość. Co do ilości zdjęć to zgadzam się, 300 ujęć to jest już całkiem fajna ilość, ale jesli chcesz dorzucić tam smaczki, detale, przemycić trochę swojego spojrzenia to te 300 nie jest wystarczajace, bo albo ty musisz odpuścić swoją wizję albo klient jest pozbawiony zdjęć z ważnymi dla niego osobami.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    U mnie nie dokupują, bo jak wyżej pisałem, nie mam dodatkowych zdjęć do odsprzedawania, a jak nawet trafiają się ogromne wesela na 300 osób + to mówię uczciwie, że nie zmieszczę tak dużego wydarzenia w 400-500 zdjęciach, bo ludzi ogrom do fotografowania i oferuje poszerzenie pakietu o 100-150 zdjęć za jakąś niedużą dopłatą. Mam łatwiej i oni więcej pewności, że czegoś tam nie przegapię na ich ślubie. Dodatkowych zdjęć do dosprzedania nigdy nie mam, bo albo ich nie zrobiłem :) albo są to obierki po ziemniakach. poza tym nie umiał bym sięgnąć po pieniądze za takie zdjęcia jak to nazywacie dodatkowe. Może się trzeba będzie nauczyć od młodzieży :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    a i dopisując, bo mogę zostać źle zrozumiana, gdyby przeliczyć poziom opłacalności po podliczeniu tych wszystkich kosztów stałych dla WSZYSTKICH fotografów, okazuje się ze stawka 3 koła za ślub jest zupełnie nieopłacalna. chyba że ktoś ma ochotę rypać 40 slubów rocznie...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert czyli nie sprzedajesz dodatkowych ujęć bo jesteś w stanie wykonać "tylko" 300 przez cały dzień? Ile robisz na całym materiale? Sprzedajesz dodatkowe tylko najwyraźniej przedfactum, nie post. Dlaczego za drobne to już Ty wiesz najlepiej. Wrzuć kiedyś takim od "300 zdjęć w pakiecie" surówkę z 600-800 kadrów i obserwuj wybór...polecam.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik nie mam czasu na takie obserwacje o których wspominasz. Serio, serio, już bardzo cenię swój czas. Niestety oddaje od 500-600 plików, niestety, bo wolał bym 300 max 400, ale znów te niestety, presja rynku jest taka, że znów niestety ilość odgrywa wielką rolę dla odbiorcy. Dla mojego odbiorcy 585 zdjęć to naprawę wielka ilość. Nie znam pojęcia surówka, poza tą z kapusty, nie istnieje u mnie cosik takiego w mej świadomości, jak i w świadomości moich klientów. Się zdziwisz, ale im tłumaczę z ich zrozumieniem, że obierki , wióry czy jak to by nazwać wędrują w koszu i nie występuje u mnie coś takiego jak jakaś surówka. Może należało by boleć i po głowie się drapać, że nie potrafię trzecią ręką robić dodatkowych zdjęć do dodatkowej sprzedaży. Po prostu nie mam dodatkowych zdjęć. Dalej nie rozumiem skąd bierzecie dodatkowe zdjęcia do sprzedaży. Serio nie rozumiem. Zdarza mi się robić w tych samych kościołach , salach weselny po kilka razy w sezonie, wiec jest pomysł na dodatkowe foty z innego ślubu. Może się nie jorgną ;) Co do tej dopłaty przy większych realizacjach, że oferuje jeszcze przed ślubem rozszerzenie pakietu to mam ją skromną 500-600zł za 100-150 dodatkowych zdjęć, ale tylko przy ślubach na których wiem, że będzie się działo, chociażby z racji planowanego budżetu, czy ilości gości np grubo ponad 300, a i400- osób wesółka się zdarzają :) Życie trzeba upraszać ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Więc chcesz oddawać 300...dajesz 2x więcej i pytasz skąd się biorą dodatkowe zdjęcia? Jaka presja. Masa fotografów oddaje 300 i resztę sprzedaje. Cenią swój czas mam wrażenie. Surowy (relatywnie) materiał to nie obierki. To po prostu materiał nie poddany finalnemu gradingowi. Coś czego część fotografów nie oddają w obawie o...nie wiem co w zasadzie. Inna część natomiast prezentuje,sprzedaje dodatkowe ujęcia, zarabia jak trzeba i ma klientów oraz polecenia. Zatem chyba w złym miejscu lokuje się istotę problemu.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    możesz mieć rację, zależnie od pozycji fotografa na rynku zmuszony jest poddawać się rożnym trendom,naciskom czy innym uwarunkowaniom, jak w każdej branży z popularnym masowym produktem. A pozycje ma każdy taką na jaką obie zasłużył ;) czy wypracował i tu chciałem wstawić emotkę, tylko nie wiem czy tą :) czy może tą :(
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Co udane oddaje (raw z dopłatą), przetrzymywanie raw u mnie na dysku do 5 lat dodatkowa opłata. Obrobione do 200 sztuk i do 1000 poddane korekcie eksozycji, wb.
Odpowiedz
24 listopada 2017
Mnie się nie chce słuchać, czytać a Wam jeszcze się chce pisać? :) Naprawdę już bez prac nad zleceniami większość?
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    To Darku działa raczej odwrotnie, jak dużo roboty, to i chętniej sie na FB żurawia zapuszcza miedzy 5 kawami
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja tylko zerkając widzę, że tutaj to jakaś burza zawsze:) jak by nikt nigdy nikogo nie słuchał. Fenomenem niezaprzeczalnie jest chęć rozmów tutaj osób fotografujących, sito które trzeba by stosować przy odsiewaniu plew jest jednak na tyle skomplikowane, że czasami mi się już nawet czytać nie chce choć czynię to czasami, wyrywkowo dla rozrywki wręcz:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Darek Szubiński to jest świetna opinia, cieszę się, że Niezła grupa jest kojarzona z burzą... A tak poważnie to fotografowie to osoby, które uwielbiają dyskutować i wystarczy czasem iskra żeby wzbudzić spory pożar. PS. Do tego co napisałeś wcześniej o pracy nad zleceniami. Jeśli masz na myśli obróbkę to już nawet te osoby, które miały zlecenia pod koniec października powinny mieć obróbkę za sobą, przecież już koniec listopada. Ile można siedzieć nad obróbką jednego zlecenia?? Dłużej niż dzień to już sporo za dużo.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko Żyjąc z fotografii zlecenia realizuje się wciąż, zwyczajnie wciąż:) Obróbka zlecenia po selekcji to kilka godzin :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Darek Szubiński dużo zależy od tego jakie stawki masz za zlecenia. Mniej za więcej i nie musisz mieć zlecenia za zleceniem 😎🤣
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko wiesz nie narzekam na swoje ceny:) za długa dyskusja jednak by była jeśli wejdziemy na ten temat.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Powiem Ci tylko, że na przełomie 30 lat już nawet ponad moja historia zatoczyła pełny krąg bo zaczynając od reportaży ślubnych na kliszach cz-b z pełnymi ograniczeniami technologicznymi, przez realizowanie po niemal 150-200 zleceń rocznie przy okazji studia fotograficznego szczęśliwie robię to od czego zaczynałem. Typowy DINOZAUR:) ale jakoś nie nazywam się wciąż fotografem:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Darek Szubiński nie nazywasz się fotografem? Daj spokój Darek 🙂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Nie:) robię zdjęcia, żyję z tego ale czy jestem fotografem? :) temat rzeka. Ilu z tu dyskutujących zrobiło dziś zdjęcia, wczoraj, przez ostatnie kilka dni, zdjęcia tylko dla siebie!? Nie pod zamówienie? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja proponuję większości tutaj mocno dyskutujących, idźcie trochę po fotografować dla Waszej przyjemności, tak całkiem za darmo i dla siebie:) No mnie udało się zrobić 9 zdjęć ale zasada rządzi jedna, żadnych powtórek, żadnego późniejszego kadrowania nic. Tu na użytek by nie zaśmiecać fakt, kwadraciki:)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Darek Szubiński Lubię kwadraciki :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    to ćwiczenie z patrzenia i matrycą 3x3 to ma być jak Sudoku - bez powtórzeń :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Marcin Rusinowski, to Tak dla oddechu robię i lubię. Niebawem wraz z synem cały dzień będzie i każdy bierze po 1 kliszy no i analog do wyboru zorka, fedy różne, zenity ... Ja wezmę feda z sentymentu, syn może ricocha 500g a wieczorem ciemnia😊
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    I będzie przednia zabawa.
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Też zależy jak ktoś pracuje. U mnie klienci również się pytają o surowy materiał. Ja tego nie widzę. 1/3 materiału leci do kosza, dużo naszych rozmów jest rejestroeane w dźwięku itp. A ukrycie tego to jest jeden dzień roboty. Uważam tak samo jak Aneta Garbowska. Jak klient przychodzi to widzi materiał obrobiony, widzi film zmontowany. Czasami się ratujemy różnymi efektami. A w surówce? Tego nie ma. I zdecydowałem że nawet za pieniądze nie będę oddawać "surówki"
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    No widzisz, a u mnie nikt nigdy nie zapytał o rawy czy jakieś tam inne surówki z kapusty, nigdy, no poza jednym fotografem któremu robiłem. Nikt też nie pyta o jakieś dodatkowe zdjęcia. Wydaje się, że zanim podpiszemy umowę z "naszymi" klientami trzeba z nimi bardzo dużo rozmawiać abyśmy się dobrze zrozumieli i nie było potem sytuacji, że klient ma wybierać jak wyglądać ma materiał reportażowy z jego ślubu wybierając swoim fachowy doświadczonym okiem ;) zdjęcia do niego, albo może jeszcze dopłacić za te które by chciał mieć w reportażu który przecież robił fotograf :) Każdy z nas ma innych klientów, jedno co powinni mieć wspólnego ci klienci to możliwość przeczytania ze zrozumieniem umowy i to ze 3 razy najmniej i najlepiej na głos :)
    Odpowiedz
24 listopada 2017
To tak trochę jak sprzedawanie zupek chińskich lub mąki chlebowej do automatu.
Odpowiedz
24 listopada 2017
Dobre, dobre, realizacja 30 ślubów w sezonie to już ma mało co wspólnego z fotografią. To jest po prostu produkcja pamiątek ślubnych, tyle, że jeszcze nie w Chinach :)
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jaka ilość rocznie definiuje fotografa i gdzie jest granica pomiędzy ptoducentem pamiątek? Trzeba uważać cholera :/
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    no trzeba ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam myśle, ze od dwudziestokrotności minimalnej krajowej to komercha i sie sprzedałeś.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    to ile się jeszcze łapie? bo nie wiem czy umowy podpisywać Drogie Bravo :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Podpisywać...ale informować klienta, że niestety od kilku dni nie masz nic wspólnego z fotografią a jedyne co mają do wyboru to chińskie pamiątki. Życie.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    :) ;) :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nie jest źle, jest parę luksusowych rzeczy z Chin: https://jingdaily.com/6-chinese-brands-global-powers-of-luxury-goods/
    Odpowiedz
24 listopada 2017
pracujemy po to, żeby zarabiać. W głowie nie mieści mi się "idea", aby w tej samej cenie oddać klientowi 300, 600 czy 900 zdjęć. Dlaczego? Dlatego, że to mój zawód, obróbka 600 zdjęć zajmuje więcej czasu, niż 300. Jeśli ktoś jest masochistą i AŻ TAK kocha uwielbia swoją pracę to spoko, nic mi do tego. Ja na tym zarabiam i nie czuję, żebym WYZYSKIWAŁA swoich klientów, czy też coś przed nimi ukrywała. Zastanawia mnie też, czemu, skoro nie robi Wam różnicy ilość oddanych zdjęć, to nie oddacie tez klientowi gratis: - albumu - większej ilości odbitek? Ano nie oddacie dlatego, bo sami mielibyście za to zapłacić. Dokładnie tak to działa w przypadku naszych klientów - dopóki nie muszą za nic płacić dodatkowo to chętnie to przyjmą jako gratis. Tak sobie fotografowie wychowali klientów - więcej za mniej. Jak nagle nieobrobione JPEGi mają wycenione na 1500 zł to ich chęci słabną ;)
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Justyna Kuświk lajkuje mi komentarz, mogę umierać ;) a tak poważnie Justyna to jeszcze nie słuchałam podcastu, ale już wiem, że jest mądrze patrząc na "bunt" jaki powstał :D :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    jakie lajkuje? Ja Ci zaserduszkowałam !!!
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Justyna Kuświk no no ! Wcześniej dostałam powiadomienie o lajku. Za serduszko to nie wiem... schodzę na zawał :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Oddają bo to nic nie kosztuje. Wystarczy posiedzieć. Czasu nie da się przeliczyć na pienią...a nie, moment...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik poki tej kasy w rączkach nie mają to dla nich nie istnieje :D Ciekawe czy za całodniowe plenery nic nie doliczaja? Bo ja ostatnio zarobiłam 400zł za 4h spania w smochodzie w drodze na plener :P
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Tego się nie liczy do pewnego momentu. Albo się nie liczy bo się w to nie wierzy. Bogatsi Ci, którzy uwierzyli. Wystarczy pośledzić zalamową grupę. Nagle się okazuje, ze tysience i pińcety spadajo z wirtualnego nieba. "nie sprzedaję dodatkowych ujęć bo ich nie mam, chciałbym oddawać 300 ale oddaję 600" - jak echo w głowie
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Jędrysik Adam a jak to u Ciebie wygląda ? Określasz w umowie dokładną ilość oddawanych zdjęć? Często widzę że fotografowie stosują określenie "pakiet dokumentacyjny" gdzie wkładają nieograniczoną ilość zdjęć mimo że oficjalnie deklarują np. 100-200 zdjęć :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    nie jestem Adamem, ale powiem o sobie. Ja deklaruję w umowie konkret zdjęć, tj. 300-370. Sami wybierają z pakietu nieobrobionych i , o zgrozo!, mogą dokupić więcej do obróbki :) sama "górką" czasem oddaję 5-10 zdjęć.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Margo nie każdy może być Adamem, to szczególny rodzaj błogosławieństwa :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Adam Rotter prawda! :D :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    a w ogóle to u mnie też to ile dorabiałem na zalamo na samych dodatkowych plikach cyfrowo, było bodźcem do podniesienia ceny bazowej.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    😭😭😭 taka duma, jak ona dojrzała! 🤓🤓🤓 mam łzy w oczach
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Andrzej Słowik pfff...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Określam. Mogę się lekko wychylić w niektórych przypadkach. 5-10% i to w przypadku gdy np. coś poza "głównym" materiałem ląduje na blogu. Pakiet dokumentacyjny - sure. W barterze za kupony NBP :) Od zawsze stosuję "zalamowy" model. Mam swój panel tego typu rozwijany od 10+ lat. Kiedy piszę jego wiek to mnie przeraża. Przy pierwszym ślubie pomyślałem, że to jest działanie sensowne...i zdaje się nim być. Stosuję do każdego rodzaju sesji. Perspektywa z jakiej patrzymy na zdjęcia i ich ocena pod kątem wartości jest w przypadku fotografii skrajnie relatywna. Inaczej patrzą młodzi (oni, goście, emocje), inaczej potencjalni klienci (ładnie, ciekawie) ...a jeszcze inaczej fotografowie (o tym dalej). Dla tej ostatniej grupy tworzymy często wirtuozerskie materiały przetkane synkopami wieloplanów, tajemniczą grą światła, niedopowiedzeniami, ukrytym sensem, narracją, łącznikami... Ważne by nie przesadzić. Analogia do muzyki. Lubimy relatywnie łatwe numery. Wpadają w ucho. Mogą być tandetne, mogą być bardziej ambitne. Niemniej skrajne odmiany wirtuozerskich popisów mistrzów jazzu nie są idealnym tłem pod lekki obiad w akompaniamencie delikatnego savignon blanc czy pieszczącego podniebienie prosecco. Nie znaczy, że trudne gatunki nie mają odbiorców. Nie znaczy też, że przypadkowe zagranie kilku nut sprawia, że to już alternative strange doom jazz. Swoją szosą. Kiedyś byłem na koncercie gdzie kapela stroiła się przez pół godziny...po czym się przedstawili i zebrali brawa od kilkudziesięciu osób. Cokolwiek robimy może znaleźć swojego odbiorcę. Nie ma sensu wartościować ze swojej perspektywy. Nie warto narzucać. Warto zarabiać. Przyjdzie moment, w którym ta kasa się przyda. To może być np. moment zakupu DB9 :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    A co jak ktoś te 800 obrabia w jeden dzień a selekcja zajęłaby więcej czasu? Mnie to jakoś nie ciśnie, każdy ma swój model biznesowy.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    To niech nie nazywa tego wartościowymi klatkami, układaniem historii, esencją emocjonalnej percepcji...tylko powie "oddaję dużo bo mi się nie chce wybierać" :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Esencja emocjonalnej percepcji - repo srepo 😉
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Maria Mendakiewicz Coś w tym jest :) Selekcja 400zdj i ich obróbka zajmowała mi wiecej czasu niż w tej chwili 500-550zdj które na chwilę obecną oddaję.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Ja się nie upieram i nie staję po żadnej stronie - dajmy sobie żyć :)
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Para oprócz 120 osób, które uzgodniła z salą przyprowadza jeszcze 100 bo są tacy ładni i fajni i sala od nich nic nie weźmie bo jak to tak, wyszło więcej osób to wyszło sala nie będzie taka wredna i wyzyskiwaczem i nastawiona tylko na zysk. Pomyślcie sami nie dostajemy premii uznaniowych - jak sami jej sobie nie zorganizujemy to jej nie dostaniemy - flaszka na wyjście, czy czekoladki przy odbiorze nie zafundują nam wakacji. Dlaczego za dobrą i większą pracę mam nic nie dostać, w normalnych firmach są nadgodziny i premie.
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    true!
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Popieram takie podejście, ale jednak nie we wszystkich obszarach fotografii jest to możliwe.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja mam takie doświadczenia i w ślubnej i dzieciecej
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Damian Bartoszek a w jakiej nie jest możliwe ?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata nie tyle możliwe co stosowne. Dla mnie osobiście przykładowo w fotografii produktowej nie ma na to miejsca (oczywiście zależy do jakiego klienta końcowego kierujemy usługi)...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Damian Bartoszek fotografia produktowa moim zdaniem rządzi się lekko innymi "prawami" niż fotografia użytkowa - ślubna i dziecięca.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Zaryzykowałbym stwierdzenie że fotografia krajobrazowa też może się zaliczać do takiej fotografii...
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Różnica między nieobrobionym materiałem z reportażu ślubnego i sesji dziecięcej w studio jest diametralna. Ja zawsze byłam przeciwko, ale Justyna Justyna Kuświk uświadomiłaś mi tę różnicę i jestem przekonana, że dla Twojej firmy to był ruch z serii strzał w 10 Gdybym miała takie sesje jak Twoje zrobiłabym identycznie
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Dlaczego diametralna?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert na przykład dlatego, że na reportażu nie robi się serii zdjęć z każdego ujęcia , a sesje studyjne to jednak serie :) Co się z tym wiąże - ilość udanych/nieudanych zdjęć. To samo ze światłem - jak robi się sesję w studio to czy korzystasz tylko z naturalnego czy z lamp - jest to powtarzalne - to samo pomieszczenie i podobne warunki. Na ślubie to już wiadomo jakie to wariactwo z tym. W związku z tym znowu - ilość udanych/nieudanych zdjęć robi tę różnicę.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Kasia Siwko a co hamuje przed seriami na repo? :) Co do światła, sugeruje to co piszesz, że zdjęcia z repowymagają więcej dopieszczenia niz te ze studio, czyli powinny wymagać wiecej pracy? Przecież w 90% z repo dobrze naświetlona klatka, z dobrym WB i dobrze złapanym światłem wymaga jedynie delikatnego podciągniecia. Nie ratujemy tych zdjęc a je lekko upiekszamy, źle myślę? I studyjne i repo bedzie po prostu troche nijakie. Co do udanych /nieuudanych - zależy ile kto materiału przynosi. Są tacy co 1300 a są tacy co 6tys z calego repo. Ja np. lubie serie - w tancu cięzko czasem trafić TEN moment, ludzie mrugaja, robia miny... seria daje to, że nie płaczemy, że mamy super fote z zamknietymi oczami :D Na grupówkach używam.... Dla mnei akurat różnica w ilości to neiróżnica, to specyfika czasu trwania, modela i wielu innych. Potrafię z sesji przynieść tyle co z połowy śłubu a ptorafie mieć 100 klatek tylko :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Chodzi mi o to po prostu Basiu, że dla mnie ze ślubu więcej zdjęć surowych jest nieudanych i nie chciałabym, żeby klient je po prostu widział. Ja nie robię akurat seriami nigdy. Uważam, że w studio jest mniej nieudanych zdjęć i już :) I dlatego Justyna mnie przekonała, bo o tym właśnie rozmawiałyśmy :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Kasia Siwko a kto normalny pokazuje nieudane zdjecia? Gdzie tu o tym mowa była? :) Przecież chyba standardem jest wstepna selekcja? ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert nie wiem co jest standardem, bo nigdy tego nie robiłam :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Kasia Siwko o widzisz, dlatego sięuczepiłam, bo wysnułaś błędne założenia. Standardem jest usuniecie wszystkich nieudanych klatek :) Zostawienie takich, które po wylądowaniu w repo/sesji nie sprawią, że będzie nas bolała głowa :D Warto zgłębić dokładnie temat choć by,żeby moc sie swobodnie wypowiadać .
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    no właśnie widzę, że się czepiasz i nie do końca rozumiałam czego :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Hmmm ... to zabrzmiało złośliwie. Ciężko przyjąć krytykę że błędnie wypowiadasz się na temat którego jak sama przyznałaś nie znasz? Na tym chyba polegają dyskusje... ja od złośliwości się wstrzymałam i grzecznie chciałam zrozumieć o co kaman..
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Pisałam, juz wcześniej. W tym roku 3 Pary, poprosiły o wygląd w pozostałe zdjęcia. Mimo, że byli bardzo zadowoleni.Kiedyś dopytywałabym kogo nie ma, co potrzeba, etc. Teraz przygotowuję galerię, mogą dokupić, jesli chcą. Nie muszą. Final taki, że 1 para odkupiła zdjęć za ponad tysiaka. A dwie kolejne zdecydowaly się, na dokupienie pozostałych, nieobrobionych (czyli wszystkich z galerii). Kwota razem, jak za pełne repo. Nikogo nie zmuszam, nie namawiam. Z tej kasy jadę synem i z mężem na fajne ferie ☺
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    I dodam jeszcze, że we wcześniejszych latach, oddawałam Parom więcej zdjęć. Może nie jeszcze raz tyle, ale 40-70 więcej. I nie niestety, nie pamiętam by któraś z tych Par to doceniła. Nikt nie napisał, nie podziękował, jakby tych zdjęć nie było. Także po takich doświadczeniach, działam inaczej. To tak na marginesie ☺
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    W jaki sposób im udostępniasz wglądówki? Kilka razy miałam wrażenie, że wglądówki zaspokoiły potrzeby klientów, chyba robię coś nie tak :(
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Przez zalamo
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    ja również ładuję w Zalamo - często dokupują do obróbki w kwotach 300-2000 ale jeszcze częściej kupują jpgi po wstępnej obróbce to jest pakiet (1,5-2tys zdjęć) w kwocie 1600zł. Wszyscy zadowoleni :). Też jak narobiłam się dodatków to choć mamy wdzięczne cudowne pary to wydaje mi się, że ten fakt dodatków został pomijany :), po prostu nie znali wartości czasu i samej wyceny. Bo to tak działa jak dostaje się fotografie gratis - nie dziwię się, nie są świadomi pracy wykonanej.
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Ehhh mam wrażenie, że obie strony nie chcą na siłe zrozumieć argumentów tych drugiej - nikt Wam nie broni mieć takiego modelu ale jaki by on nie był to nie jest jedyny słuszny i najmądrzejszy na świecie... i serio nie traktujcie innych z góry mówiąc, że nie szanują swojego czasu lub klienta i do absurdu podając argumenty o dodatkowych darmowych albumach czy odbitkach lub liczeniu za każdą sekunde. Skupmy się na sobie i na swoich doświadczeniach - bo opisywanie tego co ktoś inny traci, co widzi albo i nie, czego nie rozumie itd nie ma sensu - trzeba zawsze założyć, że prawdopodobnie nie widzimy/rozumiemy wszystkiego po tej drugiej stronie Dla mnie kwestia jest banalna - obsługuję ludzi tak jak chcę być obsługiwany - bo mój klient docelowo ma być ‚podobny’ do mnie.
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    pijesz do mnie Grzegorz, a ponieważ pamiętam Twoje słowa z LLCracow i to, że mądrze gadasz, wdam się z Tobą w dyskusję nie mającą na celu nikomu niczego udowadniać. Ot takie przerzucanie się argumentami. Uważam, że mój argument o albumach i odbitkach JEST adekwatny. Załóżmy, że fotograf bierze za ślub 5000 zł i w tym w pakiecie mówi parze - dostaniecie około 350 zdjęć. Potem ŚWIADOMIE oddaje im 700 zdjęć. Powiedz mi - jaka jest w tym wartość dla pary (która w sumie za nic dostaje 2x więcej zdjęć) i jaka jest w tym wartość dla fotografa - bo ktoś napisał wyżej, że to jest zagranie PRowe - no ale skoro swoją zajebistością w 350 zdjęciach i swoim podejściem do pary na ślubie i weselu nie jest się w stanie wypracować sobie PRu to ja nie wiem, jak ma w tym pomóc dodatkowe 350 zdjęć, nad którymi posiedzisz 2x dłużej?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska nie chce przerzucać się na argumenty, nie taki był sens mojej wypowiedzi, i też nie będę bronił żadnej ze stron - w takich rozmowach nie wszystkie przesłanki są nazywane i brane pod uwagę a i mnóstwo innych przesłanek jest niepotrzebnie wyolbrzymianych 🙂 Dla przykładu możesz zapytać mniej skrajnie: jaki jest sens że fotograf oddał 100 zdjęć więcej (bo było super przyjęcie i nie wiedział, które detale czy portrety wybrać) na których obróbce spędził dwie godziny (bo to podobne sytuacje do tych co już zrobił) - i jaka jest w tym wartość? I też nie chodzi mi o to aby teraz o tym dyskutować tylko podaje przykład i namawiam aby nie mówić o stratach i głupocie innych a skupić się na zyskach i doświadczeniu własnym 🙂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Mi osobiście wywalenie 50 zdjęć z 200 już wyselekcjonowanych zajmuje więcej czasu niż obróbka tych 50ciu. Więc czasem decyzja jest prosta :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Rafal przykład właśnie takiej ukrytej przesłanki jednej ze stron.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Grzegorz Kowalewski co ciekawe, ci co nie dają kupować umniejszają profesjonalizmu tym co dają. Mi np. wisi co jak kto robi. Ale niech mi nie wmawia, że dając wybór lub dając kupić surówkę jestem gorsza :) Że nie dbam o klienta, że go nie szanuje, że wyłudzam... bo takie słowa padają. Jakoś Ci z mojej strony barykady nic złego o tych drugich nie piszą:D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert ale druga strona podaje absurdalne i skrajne argumenty, wiadomo, że nie będziemy oddawać wszystkiego za free, nikt za darmo nie pracuje. Ja wychodzę z założenia, że jak coś już mam i nic na tym nie stracę, dużo mnie to nie kosztuje (bo co to jest kilka godzin więcej przy kompie, czy kilkaset klapnięć lustra) to mogę to dorzucić. Ale dorzucanie albumu w gratisie Małgorzata Margo Mordzińska to już nie trafione, no chyba że ten "gratis" jest wliczony w cenę, ale wtedy bym już sobie wołał ten tysiaczek więcej;) Padają argumenty o czasie, ale swoją drogą, czy konsultowanie i wybieranie zdjęć z PM nie jest czasochłonne? Mi tworzenie albumu z parą zajmuje więcej czasu, niż gdy para daje mi wolną rękę.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk które sąabsurdalne i skrajne? Kilka godzin przy kompie to dla Ciebie nic? :) Dla mnie to kilka godzin zabrania synkowi matki, w imie czego? ;) Widać u Ciebie nie potrafisz wycenić tego co masz najcenniejsze - czasu. Jakbym miała siedzieć4h za nic, to wolę dać album... W tym czasie zrobićsesję za którą zarobię2x tyle co album. CZAS! Czas jest drogi... kiedy juz to zrozumiesz :) ZObacz, wyjazd na plener 4h drogi wjedna strone? Nic nie trace według Twojego myśłenia... A nei! Bo trace, trace czas który mogę poświecic na obrobkę innego zlecenia, na zrobienie sesji, a nawet dwóch. Czyli trace kase :) Tylko, że Ty tego nie widzisz najwyraźniej po prostu, dlatego nie rozumiesz tych argumentów. Synek często odciaga mnei od pracy, tylko, ja wiem, że ja to co robie, mam opłacone. A nie odmawiam mu zabawy po to żeby robiccosza darmo. I błagam, nie psiz mi że te arguenty są skrajne... bo padne ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk konsultowanie zdjęc czasochłonne? Wysyłam galerie, oni wybieraja. Gdzie tu strata czasu? Poprawki albumu? Kilka kliknieć. :) Robię to nawet szybciej niż gdybym miała sama tworzyc album do konca, bo np z tancow wybeiram foty jak leci, a oni sami podmeiniaja. Czas ;) Czas ;) tona czasu dla mnie :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk przepraszam, ale trochę śmiechłam. Skoro NIKT NIE PRACUJE ZA DARMO, to czemu fotografowie mówiący, że oddają 300 zdjęć za X zł, za X zł oddają 2-3-4 razy więcej zdjęć? Bo im "wszystko jedno"?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Barbara Gepert może masz rację, bo siedzę przy kompie nocami, nie mam dzieci, możliwe, że moje podejście się zmieni, za mną dopiero pełny pierwszy sezon:) więc co ja tam wiem... :))
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska nie do końca tak jest, ja wyraźnie mówię, że oddaje MINIMUM tyle i tyle zdjęć, a wiem że oddam więcej, być może nie umiem się wycenić, a być może to minimum to takie zabezpieczenie, gdy się nie uda więcej to dam to minimum i jestem czysty;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    taaaa... o czym to ja...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk a powiedz mi tak uczciwie, czy jeśli masz minimum 300, to jesteś tak samo zadowolony ze swojego zarobku, gdy oddasz 301, a gdy oddasz 900 ? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Czytam - czas to pieniądz. Policzyliście ile kosztuje Was udział w tej dyskusji na temat wyższości gruszki nad jabłkiem? :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk ah Jarek ja po pierwszym sezonie to ja pierniczyłam, że długość pleneru nie ma dla mnie znaczenia bo kocham swoje paryi lubie z nimi spedzać czas :D Rodzina zmienia myśłenie też... ale i tak... krucze za darmo cośrobić... to ja wole się wyspać chyba:D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Maciej Suwalowski Nie trafiłeś bo ja pisze między jedna a drugą akcjaw PS :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska nigdy nie oddawałem 3xwiecej :) nigdy tez nie dalem minimum, oferuje min. 400-450 a powiedzmy srednio daje 550, czyli nie są to takie skrajne liczby.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Jarek Stróżyk policz ile w tym sezonie oddałes za darmo, z wszystkich ślubów? Ot tak ciekawa jestem :D
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Maciej Suwalowski no zaraz dostane rachunek zapewne <żarcik> 😂😂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    A jeśli traficie na sytuację oddając np. 300 zdjęć i pokazując resztę do dokupienia że para powie Wam tak: chcemy wymienić np. 100 zdjęc na 100 z materiału surowego bo naszym zdaniem te wybrane przez Was zdjęcia kompletnie się nam nie podobają... i co wtedy ? Chyba wolę trzymać się schematu oddawania 300-400 zdjęć lub trochę więcej bo i tak siedzę nad nimi i jeśli ktoś koniecznie chce surówkę to odsprzedać im po właściwej cenie. U mnie dodatkowy zarobek wychodzi z odbitek. Odpowiednia cena i nieźle wychodzi
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    O , O właśnie, właśnie, chcemy tamte, a nie te :) Krzychu rozwaliłeś system i system dodatkowych zdjęć :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki dokładnie, ludzie kombinują czasami tak że nam by to do głowy nie przyszło ...i co wtedy, pół roku szarpania się, użalania na fb ?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Krzysztof Serafiński nie mam takiej sytuacji bo para u mnie wybiera pakiet bazowy 🙂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    tylko skąd się biorą dodatkowe zdjęcia :D ..... ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert, aleś się uczepił... skoro wyżej ktoś napisał, że jak wesele jest fajne, to oddaje 1200 zdjęć, to myślisz, że ile fotograf robi zdjęć podczas całego dnia? Przygotowania - ślub - wesele / plener oddzielnie liczę.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Od zawsze oddając materiał szerszy do wyboru zaznaczam moje sugestie. Co chciałbym żeby się znalazło, co wydaje mi się warte posiadania. Te oznaczenia lecą już podczas selekcji materiału. Para może sobie moje sugestie wziąć i wsadzić mi tam gdzie wiadomo...albo powiedzieć "dzięki, fajne, dobierzemy resztę". Czaaasem coś tam sobie odklikną bo nie wiedzą co autor miał na myśli. Częściej dokupią dodatkowe. I tyle. To co leci na strone to leci na stronę. Jeśli para czegoś nei wybrała to mają "darmowe" maluchy 1200px albo szery na fb Chcą większe to piszą i zależnie kto/co/jak może to być mikrobonus...bo najczęściej chodzi o promil klatek, albo w ogóle nie są takimi fullresami zainteresowani bo gdyby bylli to by sobie wybrali. Deal is done. Także nie wiem co tu rozwalać :)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Ja się nie uczepiłem tylko Wam zazdroszczę, że macie jakieś dodatkowe zdjęcia. Skąd, jak i które to są? Może te najważniejsze powinny być tymi dodatkowymi to się dobrze i szybko dosprzedadzą ;) ;) Na przykład młody bierze obrączkę z tacki i to jest w materiale główny wybranym przez photografera, bo wiadomo symbolika w fotografii rzecz pierwszorzędna, a jak już zakłada na palec to co to za zdjęcie, wiec siup ten kadr do dodatkowych ;) ;) ;) Ja ich nigdy nie mam. Nigdy też nie oddaje zdjęć za friko. Wywiązuje się z umówionych ilości dokładając jedynie z grzeczności przed samym sobą margines ilościowy na czyjeś nieumiejętne liczenie, albo np odrzucenie kilku zdjęć z dziwnych powodów, że np w tle jest organista, albo nielubiana ciocia czy kierownik z pracy, albo napruty dziadek w osikanych gaciach.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Robert Borecki A wiesz, że miałem kiedyś takie wesele, gdzie był taki właśnie dziadek? Masakra...
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Biorą się z umiejętności edycji. Skoro baza (Twoje chęci) to 300 klatek, a oddajesz 600...to znaczy, że potencjał jest. Wystarczy wyznaczyć granicę w umowie...to tak proste jak zagadnienia z zakresu adaptacji ludzkiego oka w kontekście stymulantów wąsko i szerokopasmowych.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Kur...na Robert. Napiszę Ci jak dziad krowie na granicy. JA daję moim parom do wglądu materiał po pierwszej selekcji. Około 1000 zdjęć przez zalamo. Tam WYBIERAJĄ te momenty, które chcą mieć obrobione. TAK, o zgrozo, nie wstydzę się swoich zdjęć. I to młodzi uznają, co jest dla nich wartościowe. Jak Adam wyżej napisał - czasem zasugeruję im jakieś zdjęcie do wyboru, czasem nie. JA robię pierwszą selekcję tj. kasuję durne miny, widoczne majtki na zdjęciach, naprutych dziadków nie spotykam ;) JA uznaję, że to jest wartościowe działanie, ponieważ jak Adam wyżej wspomniał - nie każdy mój wybór musi pokrywać się z tym, co się podoba młodym. Więc proszę nie pisz "skąd te dodatkowe zdjęcia". Zdjęć powstanie mnóstwo - zewsząd. Nie tylko młodzi są na zdjęciach. Ale to młodzi decydują, ile materiału chcą dostać. Ilość zdjęć jest ruchoma. Na ich wniosek i za dopłatą, ponieważ JA wyceniłam swoją usługę wykonania i oddania X obrobionych zdjęć na kwotę Y zł. Sorry, ale więcej mojej pracy = większa płatność.
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    ps. jeśli w umowie miałbyś plener ślubny, a młodzi chcieliby plener zagraniczny / lub na drugim końcu Polski - to radośnie pojedziesz tam na swój koszt?
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Wierze, bo też miałem,siedział w pozycji półleżącej na krześle w tle w mokrych gaciach i jeszcze dolna proteza wysunęła się ze 3-4 cm z ust. ja durnowaty tego nie zauważyłem, no nie wiem jak tej akcji w tle miedzy tańczącymi ni zobaczyłem. To sobie dziadka sami skasowali. Filmowiec miał lepszy ubaw bo też jakby mimochodem nagrał dziadka jak mu ta proteza wypadała, a on przez sen wciągał instynktownie. Oglądalismy ten film i kładliśmy się ze śmiechu lata temu. Jutro sam idę sobie obmierzyć protezę, echhhh :D ;)
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska ja nie pojadę na zagraniczny plener bez ewidentnej korzyści dla mnie. Mogą być to różne korzyści :). Z racji tego nie jeżdżę :( ... ;) chociaż w nadchodzącym roku będę robił ślub, wesele i plener w Doniecku.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska dzięki serdeczne za wyjaśnienie " jak krowie na rowie" już wszystko kumkam. Robisz galerię 1000 fotek. Klyenty wybierają 500 bo tyle masz w umowie, a jak chcą więcej to te dodatkowe zdjęcia kosztują dodatkowe pieniądze. Niby wszystko fajnie tylko ja bym się nie odważył pokazywać zdjęć bez edycji, a dwa nie bardzo wiedze opcje aby ktoś wybierał zdjecia które ja powinienem wybrać :) ;) każdy orze jak może albo jak umie
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki sorry, ale właśnie w ten sposób mi umniejszasz 😉 nie czuje się zagrożona, nie czuje się źle.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki widzisz, jedni sie wstydzą Rawów inni nie, skoro w ten sposób cisniesz :D
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    I to co pisąłam wczęśniej, Ci co sami wybeirają zgrywają artystow i starsznie ujmują tym co daja wybierać...
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Małgorzata Margo Mordzińska Zuch jesteś, tylko pozazdrościć w pozytywnym znaczeniu odwagi.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Barbara Gepert u mnie do artyzmu jak na słonce, to nie zgrywanie sie na artystę tylko zwykłe uproszczanie sobie życia zawodowego.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Gdzie tu odwaga i problemy? Wybieram sam od lat jednak jest to tylko sugestia. Promil z takiego wyboru odpada. Moje sugestie to z reguły około 100 klatek resztę dobierają zainteresowani. Od zawsze po lekkim uśrednionym postprocesie żeby całość miała jakiś kontrast kolor i charakter. Natomiast jest to automatyczna korekta. Robert jakie upraszczanie skoro piszesz "chciałbym oddawać 300" a oddajesz 2×więcej nie potrafiąc zrozumieć skąd się biorą ów dodatkowe klatki na których interlokutorzy zarabiają dodatkowe, często nie tak znów małe kwoty. Kiedy się widzi podsumowania na 3-5-7k więcej to zaczyna świtać w głowie, że może warto :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki nawet nie zdajesz sobie sprawy, że sobie utrudniasz :) Ja byłam po obu stronach barykady, mam porównanie. :) Ja kwielu z nas, większośc przeszła na wybór klienta dla ułatwienia :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Adam Jędrysik pisałem, że chciał bym oddawać 300 w kontekście, że mnie zadowala 300 zdjęć. Moich klientów nie zadowala. Nie doczepiajmy sobie mordek wzajemnie ;) Zmienić klientów zaraz powiesz ? N ie nie nie zmienię, bo kocham rolników, żywią nas i bronią :) Poza tym nie potrafił bym skasować za zdjęcia 7 tys zł, ręka by mi uschła jak bym ją wyciągnął
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Barbara Gepert absolutnie się z tym nie zgadzam. Muszę ja wybierać to są moje zdjęcia które odsprzedaje na z góry uczciwie ustalonych zasadach, innej opcji nie ma. Także dziękuje za porady, bo robię to najłatwiejszym sposobem :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki piszesz, że sobie ułatwiasz, a pracowałeś kiedykolwiek drugą metodą? :) Skad wiesz jak jest wtedy? Nie majac porównania może Ci sie co najwyzej wydawać :) 2 lata gadałam tak jak ty :) Serio :) Aż do spróbowania :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert dyskusja zmierza w ciekawą stronę. Skoro Ciebie zadowala 300 a klienta nie to prosta droga do zarobku. Jednak jak piszesz - nie chcesz zarabiać więcej. Właśnie dlatego uważam, że fotografia to bardzo ciekawa branża, w której ludzie nie chcą więcej zarabiać i nawet zamiast ograniczyć usługi do pewnego poziomu zaczynają rozdawnictwo. Filantropia. Fotografia. Może ktoś kiedyś definicje pomylił i poszło z górki. No pokaż mi drugą taką branżę :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Czytam i czytam i argumenty o dodatkowej pracy, czy darmowych albumach, albo więcej czasu dla rodziny bla bla. Jesli komus selekcja zajmuje więcej czasu niz obróbka? Osobiście nie mam pakietów, nie mam min, nie mam nic o ilości zdjęć otrzymanych przez klienta, klient sam wybiera ilość zdjęć do albumu. Jestem szczęśliwy, nie tracę czasu na selekcję, na ustalanie rozkładowek, na wrzucanie zdjec na serwer itd. Moj model biznesowy jest kiepski?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Jak masz czas na to wszystko to model biznesowy masz świetnie pod siebie dobrany i tak trzymać. Sprawdza się to jest git. ps. Zdradź proszę jaki masz bacik dyscyplinujący czasowo wybory klientów ? to ważne chyba tej metodzie ?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki nie zdarzyło mi się od 3 lat żeby wybierali dłużej niż tydzien :D A bacik taki, że realizacja następuje od wyboru... Wybiora poxno to poźno dostana...
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Na serio, bardzo na serio mamy bardzo różnych klientów. Kto miał ich sporo to wie jak różni są ludzie i z jakich powodów tak jest. Wielu moich cieszy się, że ja wybieram zdjęcia czy to do albumu czy do fotoksiążki. Mówię jak najbardziej poważnie.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Selekcję jakąś trzeba zrobić. Right? Jeśli ma się na to pomysł to zajmuje jeden przelot. Góra półtora bo warto zerknąć na całość. To raczej nie może zajmować więcej niż postproces kilkuset klatek. A przynajmniej nie powinno. Kwestia doświadczenia w jednym i drugim? Co to znaczy "nie tracę czasu na wrzucanie na serwer"? Wysłać trzeba tak czy tak. Prawda? U mnie się to ogranicza do wysłania plików, ustalenia loginu i hasła...done. Piszesz Krzysztof, że klient sam wybiera zdjęcia, ich ilość i klatki do albumu. W modelu z ograniczoną ilością jest analogicznie :) Jedyne co go różni to fakt, że dodatkowe 200 zdjęć kosztuje... Nie chodzi o to czy taki model działa czy nie. Działa, pewnie. Pytanie z reguły jest jedno - dlaczego nie zarabiać więcej stosunkowo niewielkim nakładem pracy. I tu z reguły argumentacja się rozjeżdża jak stonoga na lodowisku.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Dlaczego nakładem czasu nie zarabiać więcej ? No właśnie, ten dodatkowy nakład czasu wolę spożytkować na następne zlecenie. I tu zaraz będzie zdziwienie. Tak tak wolę zrobić więcej zleceń niż mniej i te więcej nawet taniej, niże te mniej a drożej. Taki skuteczny model biznesowy :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Ok Adam Jędrysik, para wybiera pakiet 350 zdjęć, przyjęcie na 20 osób, skąd wyczarujesz warte ujęcia? Idziesz do pracy z myślą ze musisz ogarnąć 350 zdjęć? Albo inna sytuacja, motywacja spada na reportażu jak ktoś wybierze pakiet 200 zdjęć? Dla mnie autentycznie jest to bezsensu, dodatkowa kasa bla bla bla, ja wyceniamy swoje repo na tyle żeby nie bawić się w upselling.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Edit. Oczywiście szanuje osoby które dorabiaja na sprzedaży. Nie moja bajka :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Jednocześnie mam rozumieć, że bierzesz tyle samo za 100 zdjęć ze spotkania na 20 osób i 800 z dużej, 250 osobowej imprezy? Szukam analogii dla argumentów. Co ma wycenianie swojej pracy do postawienia jakichś w miarę jasnych ram i zasad? Zarazem patrząc na statystyki powtarzam - szanuję kiedy kilkanaście/dziesiąt tysi w skali roku można nazwać "zabawą w apseling". Serio :) Robert super. Fajnie że masz swoje tajemnice. Nie sposób z tym dyskutować :) Chyba zarazem źle szacujesz stosunek nakładu czasu. I tu również jestem fanem podejścia "wolę pracować więcej za mniej". Bo 2 zlecenia za kwotę jednego droższego...to wcale nie taka prosta matematyka w skali. Może o razu zadam pytanie. Wolisz 5 plenerów w okolicy za 1000zł czy jeden gdzieś w Europie za 5000zł? Fajnei gdybyś podparł czymś odpowiedź, ale o tym już zdaje się powiedziałeś aka tajemnica.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    aj tam aj tam tajemnica, żartowałem :), wolę robić bo to jeszcze lubię :D
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Adam Jędrysik z czystych checi ale nie jestem w stanie przed reportażem określić ile zdjęć zrobie na weselu na 20 osób czy 250. :) Edit. Obróbkę zaczynam w poniedziałek kończę we wtorek. Nikt nie pisze mi czy mam fote tego wujka, nikt nie stara sie podmieniac zdjęć, nie dyskutuje na temat wyższości jednego zdjęcia nad drugim i nie podmieniam rozkładowek. Amen Edit 2 Adam uważasz ze psuje rynek pracując w innym modelu biznesowym niz ty?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Krzysztof Krawczyk robiłem kilka takich malutkich, da się dużo zdjęć zrobić, choć znacznie trudniej niż na dużej imprezie, znacznie trudniej. No i musi się coś dziać. Małe imprezy zazwyczaj były u zamożnych ludzi, a tu jest co fotografować.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Krzysztof ale jesteś w stanie po fakcie. Dlatego pytanie padło z mojej strony czy tyle samo kasujesz za 100 zdjęć i 800. Klient się na to decyduje nie znając ilości. Wniosek jaki mi się pojawia w tej sytuacji to mityczna presja klienta na dużą ilość zdjęć.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Adam Jędrysik nie ma u mnie takich różnic :) Tak kasuje wszystkich tak samo, chyba że ktoś chce dodatkowy album, dalej mieszka, plener poza woj łódzkim itd itp.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Dlatego mistrzu mój szukam analogii argumentu. U Ciebie nie ma takich różnic, ale o takie pytasz. Zatem i ja pytam o rozwiązania w kontekście skalowalności rozwiązań. Również nie mam takich różnic. Jeśli zdarza się mała impreza to pociąga to często za sobą różne inne zmiany w związku z czym oferta staję się uszytą pod konkretne zapytanie. Natomiast często w dyskusjach na ten temat spotykam się z podejściem "mam minimum 300, ale jak fajna impreza to i 900 oddaję". Zresztą masz przykład Roberta. Uważa, że 300 wystarczy, ale oddaje 600 bo klient "chce". Jednocześnie skoro chce to ich nie sprzedaje tylko oddaje. Na to wszystko wchodzisz Ty i mówisz, że nie masz określonej ilości co potwierdza tylko fakt, że ilość nie jest w żaden sposób kluczowa :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    U mnie oferta jest 1 dla wszystkich, czy na repo na 20 osób czy na 200, nigdy nie robię oferty pod klienta, ktoś chce lub nie... Różnice w cenach spowodowane sa tylko dodatkami i miejscem celebracji, mam ten komfort że nie tracę czasu na dostosowanie się pod klienta. Jesli ktoś ma w umowie 300 a oddaje 600 to nie moj problem, ale szanuje bo widocznie mu sie to sprawdza. Zagladanie do czyjegoś portfela to takie słabe jak ciepłe lody nad morzem. Szanujmy jak ktoś pracuje, rly świat będzie piękniejszy :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Nie nie nie mieszaj Roberta Robert Borecki bo on oddaje 500-600 tyle ile ma w z góry ustalonej opcji. To zupełnie co innego niż wolontariat uprawiany przez wielu kolegów mających w umowie 350 a odadający 500-700. U mnie jest jasno. Jeśli ktoś będzie z jakiś powodów chciał zdjęć więcej to musi dopłacić z góry ustaloną kwotę za którą otrzyma np 100 kadrów , bo przwiduje zylion atrakcji na weselu łącznie z Zenkiem Martyniukiem któremu trzeba zrobić ze sto kadrów :) albo 12 księży odprawiających msze i każdy z rodziny. U mnie nie ma wolontariatu, nawet plenery wyjazdowe kosztują. Mi nikt nic nie daje za darmo i nie poświeca swojego czasu. Tak, że widzisz Krzysztofie Krzysztof Krawczyk , że postrzegasz zagadnienie trochę na bakier ;)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Natomiast Robert mówi, iż uważa, że wystarczy 300 kadrów, ale to klienci chcą więcej. Skoro chcą to dlaczego nie obniżyć do 300 i dodatkowe 300 czy ileśtam sprzedawać jako dodatkową opcję, która jest w stanie wygenerować większy zysk niż z góry opłacany pakiecik 100 klatek. Mnie interesuje "dlaczego". Nic więcej. Ciekawią mnie wnioski i przesłanki kierujące konstruowaniem oferty. Krzysiek już pokazał jak mało ważnym aspektem jest określanie ilości zdjęć. Klient płaci, klient dostaje. Jeden dostanie 200. Inny 600. Pomijam w tym momencie fakt, że tzw. niewielkim nakładem pracy można dochód pomnożyć o niemałe kwoty. I to też mnie ciekawi - dlaczego nie? To nie zaglądanie w portfel. Czysta ciekawość dlaczego z pełną świadomością mówimy "nie chcę więcej zarabiać" :) Robert - nie odpowiedziałeś na pytanie o plenery. Wolisz 5 za 1000zł czy 1 za 5000zł ?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Adam Jędrysik przeczytaj poprzednią moją wypowiedź skierowaną do Krzysztofa.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Odnoszę się do niej bezpośrednio mam wrażenie.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    No w żaden sposób, przeczytaj dwa razy :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Pytasz "skąd się biorą dodatkowe klatki" tak? Tak. Chcesz oddawać 300 bo tyle uważasz za wystarczające. Tak? Tak. Oddajesz 600 bo klient chce. Tak? Dlaczego nie obetniesz w umowie za obecną stawkę do 300? Krzysztof pokazuje, że ilość nie ma kluczowego znaczenia. Dodatkowe sprzedasz. Po co kasować z góry za dodatkowe klatki, skoro można je sprzedać po fakcie za więcej? "Nawet plenery wyjazdowe kosztują". Co to znaczy "nawet"? I nadal nie odpowiedziałeś na pytanie o plenery. Wolisz więcej za mniej. Czyli wybierasz 5×1000zł niż 1×5000zł ?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Ale są tez inne aspekty niz finansowe np czasowe, w dobie presetow, szybkich komputerów ogarnąć kilkadziesiąt dodatkowych zdjęć to praca na godzine? Dwie? A mając świetne repo i pakiet 200 zdjęć, mnie osobiście selekcja surowego materiału zajęła by dłużej niż obróbka tych dodatkowych ujęć. Inny aspekt, nie każdy klient to klient bardzo świadomy. Dostaje zdjęcia z pakietu i chce x dodatkowych, chciałby zmieścić się w stawce która ma na umowie, ale nie zmieści się, dokupuje i teraz to może działać niekorzystnie. Why? Bo wydał dodatkowy kesz i np nie poleci znajomym ciebie. Jeśli komuś sprawdza się upselling to spoko - brawo. Ja osobiście tego nie czuje.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    I trafiamy do standardowego argumentu polecania. Lepiej chyba gdy klient poleca za jakość pracy, nie za ilość. Jeśli przedstawić ofertę na początku tj. ilość i warunki ew. dodatków to klient ma tego świadomość. Bonus zawsze można jakiś dać co wpłynie na pozytywne doznania. Analogicznie do innych branż - czy jeśli idziesz kupić samochód i musisz dopłacić do panoramicznego dachu i kompletu kół to nie polecisz marki nawet gdyby fura była turbowygodna? Czasowo się zgadzam. Ogarnięcie dodatkowego materiału nie musi zajmować dużo czasu. Dlaczego jednak oddawać go za darmo? Za dodatkowy album też musi zapłacić. Podobnie jak w zasadzie wszędzie gdzie chce się coś więcej niż podstawowy produkt. Dlatego często szukam analogii do innych branż gdzie jest tak, że wykonawca zasypuje gratisami i ma niechęć do sprzedaży. Nie znajduję. Dookoła całego wydarzenia ślubnego unosi się upselling w zasadzie. Tylko fotograf przybywa z odsieczą :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Adam Jędrysik ja oddaje tyle co oddaje bo taki mam biznes plan, podobnie jak inni dodają białe rękawiczki do albumów, 10 pendriwów dla cioć, 3 albumy dla rodziców, albo pełną dyspozycyjność od 7 rano u fryzjerki do oczepin. Za friko jeżdżą po Włoszech tracą 3-4 dni z życia albo nad morze polskie 2x 10 godzin jazdy w obie strony i 3 godziny zdjęciowe. Każdemu się to inaczej opłaca U mnie się sprawdza 500-600 w dużym pakiecie i 400 w małym który też posiadam, ale nikt go nie bierze :D liczba 300 ma zupełnie inny kontekst niż Ty interpretujesz. Plissss nie chciej mnie zjeść, bo żylasty jestem :) ps. zdecydowanie wolę klienta znać jego potrzeby ilościowe przed zleceniem i zawrzeć w umowie dopłatę z góry za wiadomo ile zdjęć. Jeśli oczywiście klientowi się będzie wydawało, że na jego ślubie na którym będzie 380 osób ten mój pakiet nie wystarczy :)
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Robert Borecki normalny fotograf policzy dodatkową kasę za ten plener nad morzem czy za granicą.... nikt normalny nie traci czasu za darmo....
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    No ale ja też policzę i to napisałem, lecz większość tu z nas poleci za darmoszkę i wcale nie będą nienormalni tylko po prostu bardziej głodni czegoś tam
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Ok idziesz kupić samochód bo wiesz jaki chcesz, ma posiadać panoramiczny dach? to kupujesz z takim dachem, nijak ma to się do reportażu ze ślubu, klient nie wie co otrzyma, zamawia usługę której jeszcze nie wykonales a juz jest wyceniona na ilość zdjęć. Równie dobrze moge polecić samochód z panoramicznym dachem, który jeszcze nie istnieje, powstanie nowy model samochodu po twoim zamówieniu. Czym się różni twój samochód od mojego? Tym, ze wiesz jak twój wygląda, a nie wiesz jak mój wygląda. Edit. Dlatego jestem zwolennikiem sprzedawania reportażu, a nie wyceniania go na ilość zdjęć. Przynajmniej w moim przypadku gruba selekcja, ustalanie wspólnie z klientem rozkładowek, podmienianie zdjęć itd zajęło by pewnie znacznie więcej czasu niż w moim modelu pracy
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Natomiast gdyby ktoś mi powiedział, że samochód kosztuje 50k i może będzie miał panoramiczny dach, a może nie będzie miał dachu...a może to będą dwa rowery?
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Możemy przepychać się na argumenty cały czas, czy warto? :) zarabiasz? Brawo Ty, oby jak najwięcej takich klientów.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Auta zawsze kupuje używane. Mało ważne marka, model, oby zdrowe i nie oszukane i stosunkowo młode auto i nie ze średnich notowań cenowych tylko wyższych.. Jeśli odbiorca moich zdjęć chce mieć więcej zdjęć i chce to mieć na umowie to wychodzę mu na przeciw potrzebom. Jak jest potrzeba to jest i podaż. ;) Bywa, że mówią do mnie, że będą mieli ogromne, bardzo ogromne wesele na 145 osób :D mówię, że wystarczy tych 500-600 aby przedstawić wydarzenie. Mówią, ze chcą koniecznie więcej. Mówię do nich Kochani nie będę was naciągał. Na serio będziecie mieli wystarczająco dużo 500 zdjęć to jest oglądania i oglądania i oglądania i oglądania. Czasem się rozmijamy, kawę wypijemy. No i tyle z mej strony, bo co by nie powiedzieć to bedzie beeee ;).
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Ja na prawdę nie potrafię pojąć dlaczego nikt nie doliczy sobie do podstawy pakietu wszystkich zdjęć w jpgu ( tych które da się pokazać - syf znika po selekcji wiadomo ) i od razu doliczy sobie te 5/6/7 stówek do tej podstawowej kwoty. Po całym sezonie wpada tyle samo kasy co za te upsellingi a zyskujemy masę czasu. Proszę nie mówić ze wracanie do ślubu po raz nty nie zajmuje czasu... obrabiam to co wg mnie najlepsze. To idzie w internety podpisane moim logiem, reszta po presecie i tak fajnie wyglądająca leci później. To co zobaczą najpierw jest tym co chce żeby najpierw zobaczyli... ślub się robi w 1 dzień i po sprawie. Robię tak od 7 lat i mega to sprawnie działa.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Amen Andrzej Stefańczyk Amen!
    Odpowiedz
24 listopada 2017
raz w życiu oddałam RAWy - po miesiącu jęków i pierdzenia ze strony klienta, a tylko dlatego, że byłam "prezentem" od gości.. nauczyłam się dwóch rzeczy - nie być prezentem, o którym nie wie para młoda oraz nie oddawać RAWów ;) i mieć to w umowie z parą młodą, a nie ofiarodawcą ;) może sprzedać za odrębną kwotę całość obrobionych fot w formacie jpg, ale nie rawy, nawet kilka procent w kadrowaniu wg mnie zmienia wiele, nie mówiąc o obróbce, ma być moja i the end ;)
Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Tak, bycie prezentem jest ok, ale niespodzianką - nie, nie, nie!
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Chętnie.
Odpowiedz
24 listopada 2017
Ciężko mi się słucha tych podcastów.
Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Przemysław Walasik to nie słuchaj 😂
    Odpowiedz
    24 listopada 2017
    Nie chodzi w zasadzie o sam podcast.
    Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Przemysław Walasik to napisz o co chodzi, możesz na Priv bo widzę, że nie chcesz tu napisać o co chodzi dokładnie.
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Zawsze robię dużo zdjęć w czasie ślubu, wiedząc że parze zależy na jak najwiekszej liczbie zdjec gosci a niekoniecznie tylko na najlepszych kadrach reportażowych. 80% klientów dokupuje zdjecia do obróbki, połowa kupuje wszystkie jpg nieobrobione. Część i to i to. I to nie jest zero roboty. JA TE ZDJĘCIA ZROBIŁAM APARATEM. Co z tego czy je obrabiam czy nie. Zrobiłam. Z morskiej piany nie wyszły same. Nigdzie na świecie nie ma nic za darmo.
Odpowiedz
    25 listopada 2017
    😂 racja.
    Odpowiedz
24 listopada 2017
Daje do wyboru zdjęcia w wesela , życzeń z zalamo. Dokupują. Widzą przed obrobka. Nie oddaje Rawow chociaż mogłabym bo spoko wyglądają a jeżeli by mi ktoś zaproponował dobrą cenę to bym tłumaczyła że muszę je przynajmniej delikatnie skorygować. Wyprostować. Przecież to są moje prace.
Odpowiedz
25 listopada 2017
dlatego warto mieć w umowie cennik usług dodatkowych takich jak właśnie rady zdjęcia obronione, surówki jpg, a jeszcze co ważniejsze ceny za pojedyncze zdjęcia dla kamerunow, restauracji, wizazystek czy innych tego typu, ale zwłaszcza dla kamerunow. Nie trzeba tysiąc razy wowczas upierdliwym parom powtarzać tysiąc razy że nie damy, jest cennik i proszę bardzo. Sam mam w umowie, że nie widzę się i nie oddaje za darmo zdjęć dla powyższych, lecz potem jest wyszczególnione, że dla kamerunow po 30/szt. sporadycznie jakaś pm zapłaciła bo Kamerun nigdy, ale mam spokoj
Odpowiedz
    25 listopada 2017
    Cennik musi być szczegółowy, wtedy klient nie wymusza.
    Odpowiedz
25 listopada 2017
jeśli kwota xxx to trochę mało jak za same rawy, jeśli by było xxxx to może może
Odpowiedz
27 listopada 2017
never
Odpowiedz
29 listopada 2017
Wysłuchałem kilka razy ten podcast i dochodzę do wniosku że śluby to naprawdę "ciężka orka" dlatego nie dziwię się że dziewczyny z czasem przestają je robić. Druga sprawa z którą się nie zgodzę to pokazywanie zdjęć w aparacie podczas sesji. Często miałem przypadki strasznie zakompleksionych panien młodych ( facet przeważnie jest obojętny i chce jak najszybciej zakończyć zdjęcia ;)) i właśnie pokazanie ujęcia gdzie wyszła zjawiskowo naprawdę zmienia o 180" nastawienie dziewczyny, wręcz potem ciężko zakończyć sesję bo chce więcej i więcej zdjęć:) Miałem też przypadki że nie było co pokazać albo efekt był taki że zamiast uskrzydlić upewniało pannę młodą że jednak nie jest modelką ;) Mimo to czasami fajnie pokazać jedno zdjęcie gdy widzimy że drętwo idzie sesja :)
Odpowiedz
    29 listopada 2017
    ja petardy pokazuję, szczególnie gdy młodzi zastanawiają się dlaczego mieli być w tak głupim miejscu o tak głupiej porze i jeszcze po co ja się tak w ogóle kładłem w błocie. wtedy pokazuję zdjęcie i pada głośne "wow"
    Odpowiedz
29 listopada 2017
Brawo swietny podcast! Mam sporo wspolnego z Justyna, podejscie do warsztatow. Tez bardziej interesuje mnie jak ktos pracuje niz samo robienie podczas nich zdjec. Udany podcast, prosze o wiecej gosci z dziedziny fotografii rodzinnej/noworodkowej! :)
Odpowiedz

+ 32 = 33