Dziś w podcaście Niezłe Aparaty porozmawiamy o potrzebie zarabiania na fotografii (wbrew opinii pojawiającej się na forach fotograficznych, zdaniach w stylu: „robię to z pasji”). Potrzebie rozdzielenia spraw zawodowych i domowych – wielu fotografów pracuje w domu, choć nie zawsze jest to zdrowe podejście. Będzie trochę o rutynie która w wielu z nas zabija pasję, pojawi się też temat wypalenia zawodowego oraz coś co nie daje wypocząć fotografom podczas urlopu, czyli…

Partnerem podcastu Niezłe Aparaty jest Delicious Presets.

Grupa słuchaczy podcastu: Niezłe Aparaty Podcast
Więcej odcinków tutaj: Archiwum podcastu

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:

instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczachjaceksiwko.com/newsletter

Muzyka użyta w podcaście.

Leave A

Comment

16 listopada 2017
1 no w końcu ;)
Odpowiedz
16 listopada 2017
2
Odpowiedz
16 listopada 2017
99
Odpowiedz
16 listopada 2017
woot woot
Odpowiedz
16 listopada 2017
woop woop xxx
Odpowiedz
16 listopada 2017
już myślałam, że dzisiaj środa :D
Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Klodia Wolińska Wszystko gra, dziś czwartek, ale jesteśmy w rozjazdach. :D
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    spoko, spoko! wszystko rozumiem :D jedynie lekko zaburzyles mi czasoprzestrzeń 😂😂😂
    Odpowiedz
16 listopada 2017
Super odpalamy !
Odpowiedz
16 listopada 2017
Hurraaaa !!!! Jest !!!!
Odpowiedz
16 listopada 2017
ooo rozruch przed pracą ... znam a później 1 w nocy a ja w polu ...
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    w przyszłym roku ruszamy z budową ... będzie piękne oddzielne biuro i studio <3 a salon bedzie salonem, kuchnia kuchnią a dzieciaki w końcu dostaną swoje pokoje :D
    Odpowiedz
16 listopada 2017
jestem w połowie i mi się podoba, Kasia mówi jak jest;)
Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Mam taką przypadłość hehehe 🙂
    Odpowiedz
16 listopada 2017
Jak bede sciany szpachlował to posłucham
Odpowiedz
16 listopada 2017
Uwielbiam Was słuchać!! :D
Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Bo jesteś zdaje się wesoła tak jak my 🙂 No i ... jesteś Kasia 👋🏻💚👌🏻
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    I na dodatek w bardzo wielu kwestiach zgadzam się z Waszymi poglądami ;)
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Kasia Wesoły to też w sumie fajnie 🙂 albo i nie kto to wie 😂 🙂 A na poważnie to cieszę się , że lubisz słuchać i mam nadzieję umilamy czwartki 🙂
    Odpowiedz
16 listopada 2017
A czwartek hihi:)
Odpowiedz
16 listopada 2017
Nie słuchałem jeszcze tego podcastu (zostawiam sobie na jutrzejszą trasę), ale słuchałem poprzedniego, o fotografii dziecięcej. I uderzyło mnie to, że fotografowie weselni często mówią o rutynie i wypaleniu, a przecież co tydzień pracują w innych miejscach, rzadko dwa raz z tymi samymi ludźmi, a na przestrzeni całego dnia sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Natomiast pani, która fotografuje dzieciaki, kilka sesji dziennie, we własnym studio, przy użyciu pewnych wypracowanych patentów, zupełnie o tym nie mówi. Jak to jest?:)
Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Ja mam właśnie podobne zdanie. Rutyna mnie śmieszy 😆👋🏻ale o tym pewnie kiedyś tam sobie posłuchasz 🙂 Ja się pytam: ludzie jaka rutyna!?;) do usłyszenia w tym odcinku :;-)
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Wiecie co? Może to nie tyle rutyna, co takie jakby "pragnienie absolutu" (ja tak to nazywam ;) ) Niektórym wydaje się, że po dwóch latach dobrych reportaży będą pracować tylko na "ślubach VIP", wiecie takich "cud, miód, malina, reportaż sam się robi".... a tu nagle trafiasz do przysłowiowej remizy... Ale tam przecież też są wspaniali ludzie i skoro Cię wybrali, to jesteś na właściwym miejscu :) i to nic, żer na sesji plenerowej chcą "takie ujęcia jak u Zosi"... Ja akurat mam to szczęście (i to etatowe i fotograficzne), że robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą! Więc wypalenie chyba nie grozi...
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Zrobisz 20 wesel w jednej sali to zrozumiesz
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Kasia Wesoły i bardzo dobrze dla Ciebie 🙂 Wypalenie grozi jak się zaczyna wewnętrznie gwiazdorzyć moim zdaniem 😉
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Robert Zbieć a sala się jakoś nie wypala ...
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Robert a 1000 sesja w tym samym studiu?:)
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Robert Zbieć o popatrz! A ja cały czas myślałam, że jednak fotografujemy ludzi ;)
    Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Kasia Siwko o o ooo o to to to! "Wewnętrzne gwiazdorzenie"! :D mogę zapożyczyć? :)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Robert Zbieć ale sala to nie ludzie
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasia Wesoły ależ proszę 🙂 Wiesz... jeszcze jak jest wewnętrzne to pół biedy gorzej jak się zaczyna uzewnętrzniać 🙈😂😂😂💚
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Jarek Stróżyk to był mój skrót myślowy bo mam na myśli właśnie ludzi - kelnerów, kucharzy, managerów. Nawet jak wiele razy na 1 sali robiliśmy zlecenie to po tamtej obsłudze nigdy bie czuliśmy takiego „o matko znowu wesele...” itp.
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Bo to nie jest zajęcie dla każdego......
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasia rutyna spoko... jak jesteś w danym roku 5 razy w słabym miejscu :D to troche tronci rutyną. Staram się uciekać od tego i max 2 razy być w danym miejscu na rok
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Łukasz Popielarz proszę powiedzcie jak to jest, dostajecie zapytanieno termin, pytacie Parkę o szczegóły i jak Wam powiedzą, że takie i takie miejsce, gdzie już byliście, to odpowiadacie "a to dziękuję"?. Pytam z ciekawości, bo jeszcze nie mam takiego luksusu wybierania sobie ślubów:)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    była sytuacja w tym roku że spałem 2 dni w jednej sali bo następnego dnia tęz tam ślub miałem... a byly to dwa totalnie różne śluby jeden mega słaby i to ten pierwszy jeszcze a drugi na publikacje więc no... Ale nawiązując do pytania raczej często jest tak, że cena decyduje o wszystkim. Start to 4800 u mnie więc no...
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Łukasz Popielarz to fakt, może być zarąbiste miejsce a ludzie drętwi i całe repo nudne, a moż być remiza i zajebiaszcze kadry, gdy ekipa zabawowa, chyba nawet o tym mówiłeś w swoim podcascie jeśli nie pomyliłem;) więc z tą rutyną ze względu na miejscówki nie jest tak do końca, jak niektórzy mówią
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Robert Zbieć ale jak ludzie są inni to i sala może być ta sama :) Robiłem po kolei w tej samej sali. Za każdym razem weselicho było zupełnie inne. Inni ludzie, na jednym rolnicy na drugim prawnicy, na jednym DJ za 600 na drugim za 6000 zł :) Menu na stołach zupełnie inne. Dla dociekliwych i oglądajacych milionerów w TVN to DJ za 600 był u prawników :D
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Łukasz Popielarz nie gwiazdorz 🤦🏻‍♀️😂🙌🏻😜
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Przepraszam ! To był mój przedostatni raz 😅😅😅
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Jarek Stróżyk to prawda, że najważniejsze jest jaka jest para - to oni tworzą klimat. Ale też wiem, że docenienie tego zajmuje kilka lat bo często najpierw chce się tych zarąbistych miejscówek 🙂 które.... koniec końców często okazują się w ogóle nie takie zarąbiste 🙈 loteria 🙂
    Odpowiedz
16 listopada 2017
Ja pracuje w domu z dwulatką przy nodze, bardzo aktywną dwulatką :P i tak jak dzwonią do mnie potencjalni Klienci to mogą się dowiedzieć, że Pola zrobiła kupę, że ma babola albo tak jak ostatnio, że nie mam gadać tylko wejść do namiotu ;p Czasami mam wrażenie jakbym siedziała w jakimś kotle - robię łózko, gotuje obiad, czytam bajkę a drugą ręką odpisuje na zapytania w sprawie terminów, kiedy będą zdjęcia a i jeszcze czy nie widziałam gdzieś fajnych sukni boho. Jak Pola śpi - to obrabiam i nadal odpisuje albo wystawiam faktury. W nocy to samo :P Z jednej strony się cieszę, że mam tyle pracy i Klienci chcą ze mną pracować, z drugiej strony mam ochotę wejść z córką do namiotu i nie wychodzić przez rok :P Zastanawiam się czy to wszystko znormalnieje jakoś jak Pola pójdzie w przyszłym roku do przedszkola i będę miała teoretycznie więcej czasu czy to już zawsze takie szaleństwo będzie :P Jak na razie taka dzicz - telefon od Klienta, marker na lodówce, odpisanie na maila, rozwalone pół chaty :P Może też mam takie wrażenie przez to, że nasza córka głownie z nami jest i żonglujemy nią :D (ojciec w pracy do 17, przychodzi to matka na spotkania lub retuszuje :P)
Odpowiedz
    16 listopada 2017
    Przesłuchałam - jest dla mnie jeszcze nadzieja :D 😂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Natalia Rakuś brzmisz jak ja/my i wiele innych mam pracujących w naszej branży i pewnie nie tylko hihihi. Jednak mimo tego żonglowano dziećmi ( zapożyczam !!!!) to i tak spędzamy z nimi więcej czasu niż inni 🙂 A czy będzie lepiej jak pójdzie do przedszkola... nie wiem bo moje nie chodzą ale to też różnie bywa 😕 zobaczycie, przetestujecie 🙂 W każdym razie nie niej wyrzutów sumienia jak dzwonią klienci a w tle jest podkład muzyczny w stylu „mamooooo.....” - u mnie to na przykład norma hahaha. Często jest też „No mamo przestań już rozmawiać przez ten telefon” hahaha 🙂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Natalia Rakuś wczoraj Kasia Siwko słuchała w aucie podcast w którym była rozmowa z mamą, która uczy swoje dzieci w domu i wniosek tej mamy był taki: "jeśli mogłaby zmienić coś w swoim życiu, to nie pracowałaby tyle jak dzieci były małe, raczej staraliby się by mąż zapewnił byt rodzinie". PS. Wyjdzie, że namawiam dziewczyny do siedzenia w domu i zajmowania się dziećmi, nie o to chodzi, wydaje mi się, że ciekawe jest to co ta kobieta mówiła bo ten osąd był wygłoszony już z perspektywy kogoś kto miał dzieci w starszym wieku niż my.
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko i Kasia Siwko - aktualnie pracuje nad balansem miedzy tym wszystkim ale wiem, ze kolejny rok i 2019 beda dla mnie bardzo ciezkie... i nasza rodzina jakos to odczuje na pewno ale staram sie miedzy 9 a 17 spedzic z corka jak najwiecej czasu razem no i wieczoram razem z tata urzadzamy zabawy :D Jacek powiem Ci, ze niestety spotykam sie czesto przy stole dla obslugi na weselu z niezrozumieniem co tu robi matka malego dziecka :p i ten szok, ze corka zajmuje sie ojciec "a to on tak caly dzien z nia sam?!" 😂 ja jestem zdania, ze kasa wspolna, dziecko wspolne, chalupa wspolna to i maz i zona powinni na to pracowac czy ogarniac razem :p chociaz z top wypowiedzi, ktore uslyszalam to, ze maz ma etat a ja sie w takie jakies fotki bawie zamiast isc na normalny pelen etacik 😂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Zgadzam sie z toba Jacku jako mama 7 i 12 latek. Mama w domu to luksus ale warty poswiecenia. Mialam taki luksus kilkka lat. Tata chociaz byl dzielny zawiodl z nieswojej winy. Mama wiec wkroczyla do boju. Teraz jak pracuje plus praca w domu plus rozwijam fotografie zebym mogla zostawic etat. Dopiero teraz widze jaki to trud dla mnie. Ale mam pomoc swietnych fotografow. Jeden od ciebe z podcastu. Szukam chetnych jeszcze :D bo samej trudno galopowac.
    Odpowiedz
16 listopada 2017
Absolutna rewelacja :) cały podcast z uśmiechem na twarzy :)
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Bardzo się cieszymy, że umililiśmy czas 🙂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Marcin Langner :) cieszę się, że tym razem nikomu nie podpadliśmy :D
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Dlatego ja mam swoje biuro poza domem, co nie oznacza, że pracy nie przynoszę do domu :(. Niestety brakuje mi samodyscypliny.
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Ale jak dużo wiesz, jaki procent, tej pracy przynosisz? Może jakbyś się zmobilizował i na maksa skupił na działaniu w biurze to byś mniej przynosił? Myślę, ze całkiem uniknąć się tego nie da jak ma się swoją firmę ale większa cześć na pewno robisz jednak poza domem:)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasiu, przez pierwsze dwa miesiące tak było. 100% w biurze. Potem żeby było szybciej: część w domu. No i tak zostało. Tak jestem pracoholikiem. Trochę jestem nie swój, jak nie mam co robić w domu - mówię o zdjęciach. Najlepiej jednak pracuje mi się późnym wieczorem. Gdzie nikt cie nie rozprasza, nikt nie dzwoni, nie trzeba iść po dzieci do szkoły, przedszkola, dać psu jeść. Odbierać telefony i wysyłać maile. Przy mojej ilości zleceń taka praca powoduje, że do końca roku zrobię wszystko taką mam przynajmniej nadzieję. Potem styczeń - marzec wakacje. Zmiana strony, oferty, porządki na dyskach itp.
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Jarosław Kozłowski pracoholizm nie jest zły, no może trochę dla najbliższych. Mnie też często roznosi żeby coś sprawdzić w domu, pocztę, Insta itp. OD kiedy jest biuro to staram się nie zajmować sprawami biurowymi w domu i dzięki temu mam więcej energii na czynności firmowe kiedy wchodzę do biura. Może postaraj się wrócić do dawnego rytmu
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    walczę z tym, trenuję silną wolę ;) https://www.youtube.com/watch?v=Ocm-kWC-Evo
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko Pracoholizm jak każde uzależnienie jest zły. Warto też zastanowić się nad efektywnością pracy pracoholika ...
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Papuga jest głośna i będziesz miał odkurzanie wokół niej - to na pewno. 😂No ale jak mała planuje to nic nie poradzisz 😂🙈 Z tym biurem naprawdę nam się sprawdza. Może i ja tam kiedyś dotrę hahaha 🙂 ale to w grudniu bo listopad jest Jacka w biurze do czasu urlopu 🙂 Ale nie każdy taka możliwość ma- nam się udało. Z ta wydajnością -100% to trafiłeś w sedno. Bo o wysypianiu się to już chyba nikt nie marzy prawda?:-)
Odpowiedz
17 listopada 2017
Papuga... wcześniej był królik miniaturka, który był mały tylko przez tydzień. Był żółw, który podkryzał mnie w palce u nogi gdy pracowałem, były gekony, chomiki, kanarek. Jest pies i rybki. U nas w domu zawsze był zwierzyniec :) Wam życzę powodzenia z ogarnianiem rodzinki, pracy i podcastów dla nas. Supe robota :)
Odpowiedz
17 listopada 2017
Zbigniew Waligórski brzmi jak mój dom kiedy sama byłam mała - miałam cały sklep zoologiczny, oprócz ptaszków właśnie, ale nawet patyczaki się przewinęły. A Jakiś czas temu w domu dostaliśmy od mojego brata hodowle mrówek hahaha 😂 ale zupełnie na serio to było. Swoją droga przy nich najmniej roboty 🙂
Odpowiedz
17 listopada 2017
Zbigniew Waligórski wynajmujesz biuro, zamykasz papugę i dzieciaki i masz luzik w domu. A tak serio to powiem Ci, że w biurze poza domowym można zostawić sprawy rozgrzebane i masz pewność, że nikt Ci niczego nie przestawi a jutro zajmiesz się tym nie od początku tylko właśnie od momentu, w którym daną rzecz zostawiłeś. Przykład: porządki z umowami :)
Odpowiedz
17 listopada 2017
Praca kreatywna, w dodatku w domu, zwłaszcza przy skłonnościach do pracoholizmu może być brzemienna w skutkach. Może nie to, że przestrzegam ale każdemu najgoręcej polecam szacunek dla własnego czasu i dbałość o higienę pracy już od samego początku. Spalajcie się wolno, żeby po 10 latach się nie okazało, że z hałdy zapału i kreatywności zostanie mniej niż kupka popiołu. Może w ramach inspiracji Jacek Marek Siwko pokażesz jakieś migawki ze swojego studia? ;)
Odpowiedz
17 listopada 2017
obrabiam i siadam słuchać :)
Odpowiedz
17 listopada 2017
Jacek Marek Siwko i Kasia Siwko jak mają słowa Tomaszewskiego nad zachwytami ludzi którzy przyznawali mu rację że ślub to taka idealna okazja do zdjęć, że on by mógł zostawać na każdym ślubie do samego rana ;) ... Owszem jak się robi jeden ślub na rok to można tak zrobić ale przy 20-30 rocznie ... to taka jak to ujęliście marketingowa papka. Poza tym świetny konkretny podcast.
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    No ja tam nie wiem jak można byłoby chcieć zostawać na zleceniu do 5 🙈 co kto lubi widocznie 😉 Cieszę się, że dobrze Ci się słuchało 🙂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasia Siwko dla mnie czasami do 1 to już o dwie godziny za długo ;)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Krzysztof Serafiński Robił u nas na Podlasiu zdaje się prawosławny ślub, nasz chleb powszedni, oglądałem, działał jako wolny strzelec, bez presji, bez zobowiązań, jako dodatkowy fotografujący, ale jakoś ..upy nie urwało :) niemniej fotograf z Pana TT. przedni.
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Co do płatności w dzień ślubu zastosowałem to teraz gdy para której będę robił ślub w listopadzie nie zgodziła się na publikację zdjęć. Poprosiłem aby w umowie zawrzeć zapis że rozliczamy się w dniu ślubu. Nie było sprzeciwu. Także może warto praktykować ten sposób rozliczania.
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Super! Polecam Tobie tez w innych bardziej standardowych przypadkach 🙂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasia Siwko Przy sesjach studyjnych, plenerowych czy chrztach już standardowo stosuję rozliczanie się w dniu sesji. Przy ślubach jeszcze rozliczam się w dniu pokazania materiału w wersji online. Wcześniej czekałem w nieskończoność na wybór zdjęć i zapłatę mając zapis w umowie że przy odbiorze materiałów.
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Jacek Marek Siwko / Kasia Siwko w pełni się zgadzam z tym co napisaliście. Odnośnie ostatniego tematu jeszcze bym dodał aby pomyśleć o rozmowie z psychologiem. Każdy ma jakiś z nas problem i to dużo pomaga ;) nie żebym był psychiczny ale po sezonie każdy różne miał sytuacji miał a po rozmowach z fotograferami jeszcze bardziej mnie utwierdza, że nie tylko ja je mam :) Oczyszcza umysł taka rozmowa bardzo :)
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Łukasz Popielarz po co Ci psycholog? Jak masz głowę zapchaną głupotami to lepiej idź pobiegaj albo podciągaj się na drążku. Od razu spokój umysłu i trzeźwe myślenie wracają :)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Łukasz Popielarz jak przeczytałam to się uśmiałam - to tak w kontekście naszej ostatniej rozmowy i twoje pytania czy jestem psychologiem 😂😂😂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    No właha😂😂
    Odpowiedz
    20 listopada 2017
    Jacek, są niestety problemy, na które podciąganie na drążku jest słabym rozwiązaniem i dobrze za wczasu porozmawiać z kimś, kto potrafi pomóc w rozwiązywaniu takowych...
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Ja mam wylacznie zadatek + reszta platna na firmowe konto bankowe do 3 dni od slubu :) niestety mialam sytuacje gdzie para milion lat wybierala zdjecia do albumu lub przekladala plener O ROK :P takze u mnie model takiej platnosci mega sie sprawdzil i nie budzi zadnych obiekcji par mlodych :p
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    u mnie taki sam model :)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Ja tam uważam, ze po ślubie to już fajnie nie wracać w ogóle do tematu pieniędzy z parą - wtedy już czas na same przyjemności 🙂 czyli zdjęcia , zapowiedzi , albumy itp. 🙂
    Odpowiedz
17 listopada 2017
ja dopiero zaczynam ze ślubami, ale jak chodzi o rozliczenie to w dniu podpisania umowy oczywiście biorę zadatek, a reszta kwoty płatna w dniu ślubu. Zastanawiam się czy jednak czegoś nie zmienić i np nie proponować rozliczeń przed ślubem, bo jednak pary w dniu ślubu są nieco zakręcone, dużo się dzieje i miałam już sytuację że musiałam się prosić 2 razy;/ muszę nad tym pomyśleć. Jak chodzi o rutynę to może warsztaty ? fajnie jest odskoczyć,pogadać z kimś z branży podzielić się informacjami czy nauczyć się czegoś nowego - osobiście uwielbiam ! Gdy tylko mogę to jadę :)
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Pary zazwyczaj mają przygotowane koperty dla zespołu, sali itd. Jak nie one to ich rodzice. Myślę że jak będą wiedzieć o takim sposobie rozliczenia, przygotują się odpowiednio
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Krzysztof Serafiński tak oczywiście wspominałam,ale akurat było takie zamieszanie i chyba odczuwałam odrobinę że nie brali mnie na poważnie że po prostu ociągali się z tym:( muszę obserwować, wynosić wnioski i wtedy wprowadzać ewentualne zmiany, może kwestia mojego nastawienia lub stanowczości. Sama nie wiem, wiadomo jak się zaczyna to też ciężko wyczuć sytuację. Ale dla pocieszenia z innymi sesjami sobie radzę dobrze jak chodzi o kwestie rozliczenia:)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Przed ślubem może być problem myślę z rozliczeniem, bo jednak 90% par liczy na kasę w kopert i z nich rozlicza usługodawców. Ogólnie temat kasy trudna sprawa... już przechodziliśmy różne historie w tej kwestii ehh
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Z tym rozliczeniem przed ślubem jest właśnie fajnie dlatego , że już jak idziesz na slub i te sprawy są dograne/rozliczone to nie ma później zawaracania głowy parom ani sobie, ani dziwnych sytuacji ani niedomówień i ogólnie pozostają już same fajne sprawy czyli ZDJeCIA 🙂
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Ania Panter fotografa rezerwuje się jednak z dość sporym wyprzedzeniem, a poza tym po fakcie wydaje mi się , ze tych par tak już nie „boli” że musza jeszcze sporo pieniędzy jednak zapłacić . Ja tak przynajmniej mam , że w życiu jako nie-fotograf tez lubię rozliczyć się najszybciej jak się da i zapomnieć o tym czynniki w trakcie np. zabawy 😉
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    O ja mam tak samo od razu z góry i o nie przyjemnym aspekcie czyli płatność zapomnieć:)♡
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Marzena Szaflik No widzisz - jest nas więcej 👋🏻💚
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Ale fantastyczny podcast moi kochani ☺️ czułam się jakbym znów siedziała z Wami na kanapie i śmiała się z Kasią To było takie prawdziwe, bez pitolenia o misji życia ja też kocham tą moja prace bardzo ale cieszę się, że śluby nie przesłaniają mi całego życia - w tym roku miałam wolny lipiec i to było cudowne! Miałam czas na inną pracę, na kurs, na wakacje!!! Co prawda wróciłam z nich z podbitym okiem, ale co tam ☺️ balans to jest coś czego się trzymam od początku i mam nadzieje, że zawsze będę tego pilnować. I chciałam tez powiedzieć, że nie mogę się doczekac naszych zdjęć z sesji od Was wiec Jacek jak już się ogarniesz z biurem to ja się przypomnę
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Magdalena Mizera pamiętam o zdjęciach, pomiędzy noszeniem kolejnych toreb z albumami, szafek, biurek, i innych akcesoriów biurowych obrabiam zdjęcia, więc na Waszą sesję przyjdzie też pora. W przyszłym tygodniu na 100 % bo potem urlop i nie ma zmiłuj - muszę zamknąć pewne sprawy <3
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Telepatia! Dziś pisałam w sprawie filmu z tych warsztatów do naszego filmmastera 😉 i przy okazji myślałam sobie, że właśnie nie wysłaliśmy zdjęć Wam!!!a i widzisz wywołałyśmy temat 🙂 Ale potwierdzę , że jak dziś Jacek wrócił na obiad to oznajmił , że jedna warsztatowa sesja już poszła do pary wiec kolejne po kolei 😉
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Kasia Siwko Ja już przebieram nóżkami i jak tylko wracam do domu robię pyszną herbatkę i oglądam <3
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Podbite oko?! To kurs MMA?:)
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Krzysztof nie, żagle na Mazurach 😁
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Magdalena Mizera te tereny są naprawdę niebezpieczne 🤗😂🤗😂🤗
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Jeden z lepszych jak nie najlepszy podcast! Uśmiałam się z Kasia Siwko i jej 'ludzie ogarnijcie się' <3 Zgadzam się w 100% z tym, że nasi dziadkowie czy nawet rodzice, przy wykonywaniu tej samej pracy przez całe życie mogli odczuwać rutynę. Ale my? Mamy jeden z najlepszych zawodów, który pozwala nam rozwijać się, wybierać to co chcemy robić a czego nie, podróżować i poznawać super ludzi a do tego ZARABIAĆ :) Magdalena Mizera ja też miałam wolny lipiec, co prawda nie podbiłam sobie oka ale też było super, bo najważniejsze to się nie zajechać :) I NAJWAŻNIEJSZE! Jacek Marek Siwko i Kasia, Wasza rozmowa o decyzji przeniesienia biura z domu dała mi do myślenia. Kiełkuje w mojej głowie nie od dziś, ale chyba potrzebowałam to usłyszeć. Co prawda nie mam dzieci, ale tak jak JAcek napisał, często nam poczucie zawieszenia. Ani w 100% nie jestem w domu ani w 100% w pracy... chyba czas na zmiany!
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Marta fajnie, że się mogłam przyczynić do dobrego humoru 🙂 A z biurem to pewnie, że i bez dzieci fajnie byłoby / jest mieć strefę dom i praca. Przecież Ty tak samo potrzebujesz rozdzielenia tych dwóch kwestii... także niech myśl kiełkuje 🙂 A jak coś wyrośnie to daj znać 🙂 😂👋🏻💚
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Marta Sputo Marcjan najfajniejszy jest porządek jaki się robi w domu kiedy wyniesie się te wszystkie biurowe graty, z komputerem na czele. :)
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Słuchając wpadłem na świetny argument dla Par gdy pytają czemu mają mi płacić z góry - gdyż, ponieważ gdy będziemy po rozliczeniu będę mógł w spokoju ducha pracować nad waszymi zdjęciami a nie nadmiernie spieszył się z oddaniem zdjęć, co wpłynie na ich jakość, abym mógł dostać fotodolary.
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Dobre to to!!!
    Odpowiedz
17 listopada 2017
w sensie rutyny... to kwestia też świadomości, czy widzisz ile z siebie dałaś/dałeś, możesz tego nie widzieć, bo satysfakcjonuje Cię klepanie na poziomie 50% tego co potrafisz, albo kwestia rozwoju "biega Ci po horyzont".
Odpowiedz
17 listopada 2017
Kocham Was <3
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Hihihi 😂😂😂💚
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Asia Pawluczuk takiego obrotu spraw się nie spodziewałem :D Dzięki 😍😍😍
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Po prostu cudownie się Was słucha, patrzy, na to jak się kochacie, jaką wspaniałą parę tworzycie, na to co robicie, że jesteście pewni siebie, ale macie mnóstwo pokory w sobie, że jesteście uzależnieni od siebie ❤️ i wasz dystans do siebie... Mądrość życiowa... No kurde. Zazdroszczę Wam po prostu i życzę sobie drugiej takiej połówki, bo jak widać można się dobrać idealnie 😉 Wszystkiego najlepszego dla Was i róbcie to co robicie, bo robicie to świetnie!😍
    Odpowiedz
17 listopada 2017
Barrrdzo, barrrrdzo lubię Was słuchać razem:) A z tego co w tym podkaście mówiliście wiele rzeczy jest mi barrdzo bliskich. Godzenie pracy z życiem Rodzinnym, niezrozumienie dla narzekania na rutynę i wypalenie, frajda z fotografowania Rodziny i uwielbienie do odpoczywania tylko z nimi <3
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Miło jest wiedzieć , ze są osoby które podobnie myślą jak my w niektórych kwestiach 😉 to nam poprawia nastrój bo czasem czujemy się jak jakieś dinozaury, które cudem przetrwały zagładę hahaha.
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Magda Paśnik fajnie, cieszę się, że nadajemy na tych samych falach. Postram się częściej namawiać Kasia Siwko na dłuższe rozmowy rejestrowane :)
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Kasia Siwko bo flow i radocha z tego co się robi to dla nas podstawa. Na samym początku naszej fotograficznej drogi spotkało nas coś barrrrdzo wartościowego z obecnej perspektywy. 9 lat temu 15 lutego gdy mieliśmy dwa (dosłownie) reportaże ślubne za sobą, dostaliśmy zaproszenie do "kanciapy" najlepszego wtedy lokalnego fotografa. To były bardzo miłe pogaduchy. Gdy wychodziliśmy usłyszeliśmy "Fajnie wam, jeszcze wam się chce. Ja już rzygam ślubami. Ciekawe kiedy Wam się odechce" Wtedy obiecaliśmy sobie, że gdy kiedykolwiek przestanie nam to sprawiać frajdę, wrócimy do swoich zawodów - to też byłoby super. Ale póki co mamy najlepszą pracę na świecie <3
    Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Jacek Marek Siwko :) Fajnie by było.
    Odpowiedz
17 listopada 2017
No z tą rozgrzewką przy komputerze to jakbyś Jacek Marek Siwko o mnie opowiadał:):):) Wczoraj moja 5 miesięczna córka dała mi usiąść przy komputerze dopiero o 2 w nocy:) - próbowałem od 20 ale ... życie ;)
Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Te małe istoty są bezlitosne 🤦🏻‍♀️
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    ale kochane;)
    Odpowiedz
    17 listopada 2017
    Dariusz Skoczek praca jest jak sport, bez rozgrzewki nie da rady :D
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    A już myślałem, że tylko ja tak mam i jestem dziwny. ;)
    Odpowiedz
18 listopada 2017
W kwestii rutyny... To jednak po setce slubow ciezko uniknac poczucia, ze "to juz bylo", takie rozwiazanie, taka sala, podobnie wystylizowana para itd. Dlatego na kazdy slub warto przygotowac sobie cos, czego sie jeszcze nie robilo: nowy pomysl na rozwiazanie sesji, nowe ustawienie pary, fotografowac innym obiektywem niz zwykle...
Odpowiedz
    18 listopada 2017
    Zgadzam się, czasem specjalnie nie zabieram konkretnego obiektywu, aby zobaczyć i sprawdzić jak wyjdą zdjęcia zrobione inaczej w tej samej sali. Czasem świadomie zmieniam perspektywę i staram się pokazać te same sytuacje w inny sposób.
    Odpowiedz
    20 listopada 2017
    Nie zapominajmy jednak, że co tydzień pracujemy dla innych klientów, których przeważnie nic nie obchodzi, że tydzień temu innej, obcej parze zrobiłeś podobne ujęcie 85ką. Koła na nowo nie wymyślisz. Jak to było? "Wewnętrzne gwiazdorzenie"?
    Odpowiedz
    20 listopada 2017
    I żeby nie było, że się kogoś personalnie czepiam - nie nie :) Wiadomo, że można zawsze pokombinować z czymś nowym, ale nie myślmy tylko o ślubach "blogowo" tylko róbmy swoje, w swoim stylu, ze względu na który klienci to nas a nie kogoś innego wybrali (pomijając sytuacje, gdy ktoś inny miał zajęty termin, był droższy, albo klient nawet się z naszym portfolio nie zapoznał 😂)
    Odpowiedz
    20 listopada 2017
    Mysle, ze realizacja wlasnego stylu, a dbalosc o to by nie popasc w rutyne, a co za tym idzie w nude to nie to samo... Osobiscie w pierwszych sezonach calkiem nie odczuwalam rutyny, postrzegalam fotografie slubna jako realizacje obserwacji socjologicznych, troche jak fotografie podroznicza, wszak po realizacji kilku slubow w Trojmiescie podjelam wyzwanie fotografowac w Finlandii i tak juz minal 8my sezon... i wiele ekscytacji bylo... Uwazam jednak, ze trzeba zobie stawiac wyzwania, wlasnie by nie popasc w rutyne. A poza swoj styl sie nie wyjdzie, bo zawsze bede fotografowac zgodnie z soba.
    Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Filip 😁🙌🏻
    Odpowiedz
22 listopada 2017
3 lata temu wyprowadziłem się z pracą z domu. Uważam to za najlepszą zawodową decyzję jaka podjąłem. W perspektywie czasu zyskuje na tym zarówno życie rodzinne i zawodowe. Powodzenia w nowej pracowni :)
Odpowiedz
    23 listopada 2017
    Dzięki Łukasz 🙂 i super, że u Ciebie też się sprawdziło 🙂
    Odpowiedz
23 listopada 2017
Kasia
Odpowiedz
26 listopada 2017
Niedawno was odkryłam..... i jestem w szoku.... mogłabym Was słuchać godzinami <3 UWIELBIAM!
Odpowiedz
    26 listopada 2017
    Agnieszka 🙋🏻🙋🏻🙋🏻🙋🏻‍♂️🙋🏻‍♂️🙋🏻‍♂️ 💚mamy nadzieję, że dalej przyjemnie będzie się słuchało 🙂
    Odpowiedz
27 listopada 2017
Jaki ciekawy temat) Musze koniecznie posłuchać)))))
Odpowiedz
29 listopada 2017
A ja nie rozumiem jak można nie brać całości za fotoreportaż przed ślubem... to robią inaczej :O
Odpowiedz
29 listopada 2017
1. Po wysłuchaniu podcastu odniosłem wrażenie, że dla Was główną motywacją do fotografowania ślubów są wyłącznie pieniądze. Mam nadzieje, że się mylę :) 2. Odnośnie fotografowania sesji podczas własnych wyjazdów to uważam, że jest to super okazja do poznania nowych ludzi z danego kraju. Taka godzinna sesja z parą z obcej kultury to świetne doświadczenie. Przy ostatnim wyjeździe mieliśmy wspaniałą okazje fotografować japońską parę i była to świetna okazja do poznania i porozmawiania z kimś z tej kultury. Co innego jeśli ktoś goni tylko za zdjęciami do portfolio :)
Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Kazdy ma swoja filozofie. Znow nie sluchalem podcastu, ale to co piszesz w pkt2 jest dla mnie niezrozumiale. Godzinna sesja to dla mnie praca. Jesli jade gdzies za swoje pieniadze to jakos nie mialbym ochoty wyrywac sie mentalnie z trypu "odpoczynek" w tryb "praca". Zaraz ktos powie, ze foto to pasja. Ok. Ale pasja to chodzenie z aparatem. Moze po piwie, moze po kieliszku prosecco. Moze rano, moze w nocy, moze wcale. Jak mialbym sie z kims umowic, wziac odpowiedzialnosc za zdjecia to w tym miejscu skonczylaby sie pasja a zaczela praca. Bez spiny. Kazdy ma swoja filozofie 👋
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Tomek zdecydowanie mam do tego inne podejście. Dla mnie była to ogromna radość z rozmowy i okazja do poznania fajnych ludzi. Za to między innymi kocham fotografie. Za możliwość obcowania z ciekawymi ludźmi. Nie umawiam się nigdy z nikim na siłę. Raczej przy okazji tak, żeby mi pasowało i nie kolidowało z moimi planami 🙂 Ale rozumiem, że Ty masz inaczej i też to szanuje 🙂
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Adam Kozłowski jasne. Tez to lubie. Lubie poznawac nowych ludzi, dowiadywac sie o nich roznych rzeczy. Chetnie im przy okazji zrobie zdjecie. Ale do sesji musialbym chocby naladowac baterie, spakowac pusta karte, sprawdzic obiektyw - to elementy odpowiedzialnosci za sejse ktore mnie mentalnie kosztuja. Nie robie tego za darmo
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Tomek baterie mam naładowane, obiektywy sprawdzone, bo i tak wybieram się na zdjęcia 🙂 Nie muszę mieć też do takiej sesji nowej karty. Robię ją tylko dla siebie, bez przesady 🙂
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Aaa, to moze i tak. Myslalem, ze to dla klienta za "zagraniczny look"
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Tomek nie 🙂 to typowo coś przede wszystkim dla siebie 🙂 W innym wypadku też musiałbym mieć czystą kartę na to 😉
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Punkt nr 2 zalezy czy: A. jade sama czy z rodzina na wakacje B. jesli z mezem to czy podziela moja pasje foto. Jesli na wakacje jedzie para fotografow to tj. Adam Kozłowski C. to wyjazd z dziecmi. Nawet podczas 1h sesji + przygotowania + scouting zabieram czas na wspolne przebywanie z dziecmi, gdzies je musze zostawic itd.
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Ania w naszym przypadku oboje fotografujemy i nie mamy dzieci :)
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Adam to wszystko wyjasnia, czemu tak postrzegasz sesje podczas wakacji... To ideal :)
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    Ania wiadomo to mój punkt widzenia 🙂
    Odpowiedz
    29 listopada 2017
    to teraz z grubej rury, pasja pasją i fajnie za kawalera, czy też bezdzietnego pośmigać po świecie, ale ... przychodzą dzieci i zaczyna liczyć się "czas" i "kasa" zlecenia im dalej od domu to ciągła rozłąka i brak kontaktu, tym bardziej że mamy pracę tego typu, że mimo tego że jesteśmy w domu to generalnie nas nie ma. Kto ma dzieci to wie o czym mówię, kto nie ma, to nie ma niestety o tym pojęcia i też nie ma się o co obrażać bo prawda jest taka że dzieci to piękne co na spotyka ale jakby nie było wywracają nam świat do góry nogami :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Przemek zgadzam się w 100%, dzieci wywracają świat do góry nogami 🙂
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    A ja tam mając dziecko lubię na wakacjach/wyjazdach/mini urlopach zrobić CZASEM sesję. Właśnie taką jak pisze Adam -dla siebie, nie traktować jej jak pracy. I moja druga połowa (i druga połowa naszego fotograficznego teamu) zgadza się na to, abym urwała się na godzinę czy dwie na zdjęcia, a on w tym czasie świetnie spędza czas z synem (bo kiedy Matt jest na urlopie, to jest na urlopie i nie ma przebacz:D ja mam inaczej i oboje szanujemy swoje podejście).
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Klodia jak się ma dzieci to też na pewno wszystko można, ale nie mogę się wypowiedzieć na ten temat, bo jestem tylko teoretykiem :) Chociaż w sieci jest dużo przykładów, że i z dziećmi się da podróżować itd :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Adam Kozłowski Jasne, rozumiem. :) Wiesz... To my sami sobie stwarzamy bariery. W głowie najczęściej. :) Ja nie mówię, że mając pięciolatka w domu mogę robić to wszystko, co robią foto bez dzieci. Jasne, że nie! Jasne, że odmawiamy wiele razy, kiedy pojawia się temat sesji wyjazdowej, nie bierzemy bardzo dużo ślubów wyjazdowych w roku, aleee... to nie znaczy, że się nie da nic, a nic. Jak się ma dużo chęci, trochę szczęścia i fajnych ludzi wokół siebie to myślę, że można prawie wszystko. :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    ja mam dziecko, fotografujemy z zona, ale nie wyobrazam sobie przedlozyc sesji nad czas spedzony z synem. Wiadomo, ze mozna kupic chlopakowi godzine w jakims laser-city. Kwestia tylko priorytetow. Ja ogolnie bardzo rozdzielam czas pracy od relaksu/urlopu. Nie znaczy to, ze nie fotografuje w czasie wolnym. Ale juz zupelnie niezarobkowo
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Tomek jak najbardziej Cię rozumiem. Nie ma po prostu jednej słusznej drogi.
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Kurcze, ale z drugiej strony godzina czy dwie na sesję to nie jest jakieś przedkładanie sesji nad czas spędzony z dzieckiem. U nas Młody się cieszy, że ma czas tylko z tatą wtedy. :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    My na wakacjach chodzimy na streeta. Wymieniamy się, bo wiadomo, że ktoś musi być z dziećmi. To jest generalnie ten moment, kiedy nie fotografujemy żadnych par 😁
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Tak. Ja mowie o sytuacji gdy jedzie sie na wakacje i dziecko mialoby zostac samo. W przypadkach gdy zostaje z jedna osoba to moze byc nawet fajna rozrywka. Ale kazdy ma inaczej. Ja tylko zabralem glos zeby pokazac, ze moga byc odmienne podejscia do tematu. Nie lepsze czy gorsze. Inne
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Izabella Górska też lubię fotografować dla siebie. Żadnej presji, że MUSI się udać. Wyjdzie albo nie. Zero ciśnienia :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Tomek Kurzydlak Jasne, rozumiem. :) Wniosek jeden: mega indywidualna kwestia. :) Ja tylko mocno zaznaczam, że przede wszystkim dziecko nie ogranicza, kiedy komuś się chce. :) No i, że robienie zdjęć na wakacjach parom nie równa się wyrodni rodzice. ;p
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Izabella cały rok staram się robić zdjęcia dla siebie, dlatego zawsze mam aparat przy sobie :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Adam Kozłowski, wiem, widzę;)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Fotografowanie dla siebie, jest takim must have każdego fotografa. Adam bardzo dobra droga ;)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    must have to niski sufit
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    nie kumam z tym sufitem
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    musisz "bo wszyscy" vs chcesz i czujesz taką potrzebę. To pierwsze i tak generuje gówniane zdjęcia więc... warto rzeczywiście chcieć a nie robić to dlatego "bo trzeba".
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Zgadzam się z Marcinem. Lepiej jak się to robi, bo tak się czuje, a nie dlatego, że tak ostatnio uczą na warsztatach 😉
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Ograniczanie się, tylko i wyłącznie do fotografowanie zarobkowego np. fot ślubnych, także generuje gówniane foty.
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    to kwestia sformułowania zdania Marcin, napisałeś 'must have' :)
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Marcin Kruk uważasz że robię gówniane foty? bo nie są takimi klonami jak reszta 99% zdjęć? jaka jest definicja gównianych? takich które się nie podobają fotografom z "new world order" czy jak? z chęcią usłyszę jak jest definicja gównianych fot, takim twierdzeniem Marcin obrażasz w cholerę dużo osób ...
    Odpowiedz
    30 listopada 2017

    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Doprecyzuję. Jeżeli ktoś podchodzi do fotografii stricte zarobkowo, nie fotografując dla siebie (z wewnętrznej potrzeby), powinien zmienić zawód.
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Marcin Kruk ale dlaczego? czy jeśli np szewc nie robi butów dla siebie to jest złym szewcem?
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Dlatego, nie będę wchodził z Tobą dyskusję, jeżeli nie widzisz różnicy między szewcem, a fotografem.
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Marcin Kruk nie chodzi o różnicę tylko o podejście do tego jak się to robi, dla mnie przy ok 25 ślubach rocznie plus 30 sesjach innego typu jest tyle okazji do sprawdzenia tego co mogę wykorzystać, a takie stwierdzenie nie jest poparte żadnymi dowodami, bo jak je masz to proszę pokaż ?
    Odpowiedz
    30 listopada 2017
    Axl Rose spiewal za Paul'em McCartney'em "live and let die". Nie ma co zamykac sie w ramkach, narzucac swoich racji. Kazdy jest inny. Ograniczenia sa w naszych glowach
    Odpowiedz

78 + = 86