Charakterystyczny wygląd i oryginalne podejście do fotografii to znaki szczególne Tomasza Tołłoczko – ojca trójki dzieci kształconych w domu. Sądzicie, że trudno zabrać się Wam czasem na pracę? Tomasz jakoś daje radę. W tym odcinku porozmawiamy także o zakończonej niedawno konferencji dla fotografów Way Up North…

Partnerem podcastu Niezłe Aparaty jest Delicious Presets

Podcast jest dostępny na iTunes
Grupa słuchaczy podcastu: Niezłe Aparaty Podcast
Więcej odcinków tutaj: Archiwum podcastu

Tomasz Tołłoczko w sieci:
www: tomasztolloczko.com
fb: facebook.com/tooczko
insta: instagram.com/tomasztolloczko

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:

instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczachjaceksiwko.com/newsletter

muzyka użyta w podcaście:  https://soundcloud.com/flamingosis/a-beautiful-soul-feat-berod

Leave A

Comment

26 października 2017
1 :D
Odpowiedz
26 października 2017
2 Ps. Ta zabawa chyba nigdy sie nie znudzi
Odpowiedz
    26 października 2017
    raczej :D
    Odpowiedz
26 października 2017
3
Odpowiedz
    scary
    27 października 2017
    Bardzo ciekawy wywiad. Jacku czy możesz zdradzić o którym modelu fuji mówiliście ?:)
    Odpowiedz
26 października 2017
4 ;)
Odpowiedz
26 października 2017
5
Odpowiedz
26 października 2017
już słucham
Odpowiedz
    26 października 2017
    a tak ładnie szło 😜
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Zofia Kita ciekaw jestem gdzie dokładnie słuchasz bo ostatnio pojawiły się dosyć nietypowe lokalizacje :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek Marek Siwko w Limanowej, w dużym pokoju :P
    Odpowiedz
26 października 2017
Uwielbiam go!!! To najmilszy fotograf jakiego znam!
Odpowiedz
    26 października 2017
    Zbigniew Waligórski dokładnie, Tomasz to krotochwilny jegomość :D
    Odpowiedz
26 października 2017
Fajnie, do wieczora Tomasz :-)
Odpowiedz
    27 października 2017
    Świetnie się słuchało Tomasz, i szacunek bo przy 3 dzieci to już jest wesoło :-) powodzenia w realizacji tych własny projektów ! A zarazem więcej czasu dla rodziny.
    Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz ❤️❤️❤️
Odpowiedz
26 października 2017
Nie moge sie doczekać tego podcastu, tym bardziej ze my tez mamy troje dzieci w edukacji domowej. Jak tylko skończę dymić w Kortowie z ZPIT Kortowo to słucham.
Odpowiedz
    26 października 2017
    muszę Cię zmartwić, ale nic o tym nie było ;P sam czekałem na jakąś wzmiankę...
    Odpowiedz
26 października 2017
Ja bylem pierwszy
Odpowiedz
26 października 2017

Odpowiedz
26 października 2017

Odpowiedz
26 października 2017
Już czwartek
Odpowiedz
26 października 2017
Mamy wspólne hobby:)
Odpowiedz
26 października 2017
ie z reka i friranka to dobre przeywniki
Odpowiedz
26 października 2017
razem bym ich nie dawala
Odpowiedz
26 października 2017
no to kawa i sluchamy
Odpowiedz
26 października 2017
Tata Simby to Mufasa :p
Odpowiedz
    26 października 2017
    Tomasz Tołłoczko wiedziałem, że ten wątek zostanie podniesiony w dyskusji pod podcastem :D Magdalena Ko dzięki!!!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    hahah słusznie!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    pamiętam to jak dziś :(
    Odpowiedz
26 października 2017
Siemano brodaty
Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz Tołłoczko świetny wywiad. Dalej robisz zdjęcia na jednym ustawionym balansie bieli ;) ?
Odpowiedz
    26 października 2017
    Dzięki piękne! :) Takjest teraz mam 5600 :)
    Odpowiedz
26 października 2017
Idealnie bo mam strategię rodzinno biznesową właśnie z takimi założeniami a jak udźwignę to nawet większymi ;) mam nadzieję, że usłyszę coś o edukacji domowej gromadki 3+ i godzeniu z kreatywnym zarabianiem ;)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Piotr Howo myślę, że Kasia Siwko może Ci polecić podcast o edukacji domowej, ostatnio słuchaliśmy w aucie :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Piotr Howo juz 3+?🙄
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Kasia Siwko przybywaj! <3
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jeszcze 0 ale mam wielką wiarę :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Już zaczęłam wątpić w moją pamięć :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacku, podzielisz się tym podcastem?
    Odpowiedz
26 października 2017
OOo Tomek też studiowałam historię sztuki :) super podcast!
Odpowiedz
    26 października 2017
    :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jest nas wiecej, bo ja też hihi :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Heh, tez zapisuje sie do klubu 😉
    Odpowiedz
26 października 2017
Petycja! Jacek w co drugim podcaście mówisz, że czas nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Co stoi na przeszkodzie żeby podcast mógł trwać 1,5 czy 2h? Jest przecież przycisk PAŁZE, a ja i wielu słuchaczy ma posiedzenia przy kompie właśnie podchodzące pod 2h, a potem jakieś ćwiczonka na kręgosłup więc ta 1h to trochę za mało. No chyba że jakiś guru podcastów kazał nie przekraczać magicznej granicy ze względu na polubienia, following, statystyki, zasięgi ehhh ;)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Rafał Osiński czas antenowy kosztuje :) A tak na poważnie to nawet nie o to chodzi bo środki na funkcjonowanie podcastu są. Pomysł jest ciekawy tylko jest zawsze coś za coś, dłuższe audycje to więcej czasu na przygotowanie do rozmowy, a więc mniejszcza częstotliwość publikacji niż w chwili obecnej gdy jest coś nowego co czwartek. Pomyślę, ale nie obiecuję.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    dołączam się ;) najbardziej kocham podcast Nerdy Nocą i oni potrafią nadawać o zupełnie wydawałoby się nieistotnych lub zbyt zagmatwanych sprawach do 2h i nawet wtedy żal, że już koniec.. swoją drogą, to oni uratowali mnie przed zmęczeniem, jak dymałam z urlopu na Mazurach na pogrzeb dziadka na podkarpacie i dzień później nazad
    Odpowiedz
26 października 2017
taaak taaaak jestem za!
Odpowiedz
26 października 2017
RHCP czy podcast, podcast czy RHCP? Oto jest pytanie.
Odpowiedz
    26 października 2017
    Jedno i drugie opowiada o życiu, ale ja bym brał RHCP ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Dam Ci szansę ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Paweł Postaleniec RHCP?
    Odpowiedz
    26 października 2017
    czerwone gorące czili papryczki
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek Marek Siwko nigdy nie słuchałeś ?:P
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Popielarz słuchałem, ale nie sądziłem że akurat o to chodzi. Nie jestem muzykantem.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    musisz koniecznie nadrobić zaległości <3
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Od wczoraj papryczki dobrze wchodzą ale i Manson z nowym albumem. Jak żyć? ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
Tomek ma najlepsze nazwisko ever. Tak na marginesie.
Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz Tołłoczko dobry wywiad. A z dziećmi podobniez jest tak: pierwszemu wyparzasz smoczka, przy drugim oblizujesz a przy trzecim pies w zębach smoczek przynosi :-P
Odpowiedz
26 października 2017
To jakie buty na repo panowie polecacie? Bo mi też niewygodnie biega się w eleganckich sufiksach
Odpowiedz
    26 października 2017
    Ecco ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Powiem ci ze mam Ecco takie na codzień i są ultra niewygodne. Może taki model trafiłem
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ja biegam w Ecco. Pierwsze 3 tygodnie to była katorga, ale jak się rozbiły to miód malina. Szkoda tylko takich butów poorać obcasami na parkiecie. Ale to już za późno ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Kamil Koziński sprawdź Clarksy - mam teorię, że jak komuś dobrze w Clarksach to nie odnajdzie się w Ecco i odwrotnie ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
22:30 filtr który co robi z obiektywami? o_O
Odpowiedz
    26 października 2017
    adapter którym tiltuje obiektywy. Adapter tilt :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Tak podejrzewałem. Dzięki.
    Odpowiedz
26 października 2017
Mega pozytywnie, piąteczka! :)
Odpowiedz
26 października 2017
Ale muzyczke na intro bym zmienił na bardziej wesołą
Odpowiedz
26 października 2017
Fajnie się słuchało a refleksja jaka przyszła po odsłuchaniu to jak widać nie trzeba być wszędzie, zabiegać o pozycjonowanie swojej strony i robić tej wiejskiej roboty odnośnie SEO aby mieć co robić w sezonie i mieć mieć się naprawdę dobrze. Niektórzy muszą wykonać ogromną pracę nad wszystkimi tymi czynnikami a nie zawsze mają tyle zlecen...
Odpowiedz
26 października 2017
Właśnie dojechałem na sesję. Droga była w sam raz na cały podcast. Super odcinek. Temat dzieci trafiony. No i "gadulstwo" Tomka urocze przyłączam się do problemu obuwia bo też czasem nogi siadać chcą same
Odpowiedz
    26 października 2017
    Polecam buty skechers na „dzień po”:)
    Odpowiedz
26 października 2017
Zuzia <3 może podcast jak ciężko być córką fotografa? ;)
Odpowiedz
26 października 2017
Mądrze prawisz odnośnie albumów, fuji czy wakacji :)
Odpowiedz
26 października 2017
przyjemnie się słuchało :):)
Odpowiedz
26 października 2017
Szacun za taki tryb życia! Tomek imponuje prawdziwością i dlatego to mój jeden z ulubionych podcastów
Odpowiedz
26 października 2017
Ekstra Podcast! Chciałam tylko powiedzieć, że Tomka chyba nie da się nie lubić a do tego to hiper pomocny facet. Moje plecki mówią mu DZIĘKUJĘ bo przekonał mnie do szeleczek, które nawet pomógł mi przetestować przed zakupem, za co wielkie GRACIAS! Dodatkowo, tak już mocno ode mnie, to chciałabym mieć coś w sobie z tego Tomkowego luzu, bo to mega fajna rzecz i sądzę, że w życiu się przydaje. Dodatkowo zawsze mordka mi się śmieje gdy widzę Tomka na foto iventach bo zawsze można na luzie pogadać <3 Tomek super ogarniasz przy 3 dzieci. Niech Ci dalej los sprzyja by Pary pisały bez SEO i innych social spraw <3 Wielkie Ściski!
Odpowiedz
26 października 2017
I ja dobiegłem do końca. Pro Tip - dobrze mieć drugi system foto wakacyjny, mój mieści się w torebce 15x10 i waży z pół kilo ;)
Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz jesteś gość - mega szacunek za ogromną pokorę i szczerość - słucham i wierzę <3
Odpowiedz
    26 października 2017
    tak to była jedna z tych rozmów gdzie wiesz że nikt niczego nie udaje
    Odpowiedz
26 października 2017
bardzo przyjemnie się słuchało, przyznam że sama nie raz ryczę po bokach na ślubie :) - dziękuje za kolejnego miłego gościa Tomasz Tołłoczko
Odpowiedz
    27 października 2017
    dobrze, że idzie schować się za aparat :))
    Odpowiedz
    27 października 2017
    A myślałam ze to ja mam coś z głową 🙂 i tylko ja się wzruszam 😘
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Hehe tak zgadzam się :) no niestety tak już mamy my kobietki:)
    Odpowiedz
26 października 2017
Świetna rozmowa i bardzo mi bliskie podejście do fotografii
Odpowiedz
26 października 2017
TomaszTołłoczko na prezydenta albo przynajmniej na sołtysa :) genialny podcast
Odpowiedz
    26 października 2017
    hahah dzięki!
    Odpowiedz
26 października 2017
Świetnie się słuchało! I przez godzinę nie byłam sama w chacie! :D
Odpowiedz
26 października 2017
Mamy spinę bo mierzymy, aby wystarczało na mieszkanie, Zone, dzieci i wczasy
Odpowiedz
    26 października 2017
    Same here ;) Powodzenia Piotrek, najwyżej my będziemy do Was na wakacje, a Wy do nas :P
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Dobrze, że oboje w Lidzbarku u rodziców nie mieszkamy bo od wakacji dzieliłoby nas zaledwie jedno piętro.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ale za to jak tanio! <3 :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    All inclusive do tego ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
Pieniądze szczęścia nie dają ;-)
Odpowiedz
    26 października 2017
    lepiej płakać w nowym Mercedesie 😂😂
    Odpowiedz
    26 października 2017
    A bez pieniędzy wszystko to ... 😂
    Odpowiedz
    28 października 2017
    Ale zakupy owszem 😉
    Odpowiedz
26 października 2017
mega dobry temat! :)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Paweł Sawski a jak to u Ciebie wygląda, masz taki plan na 2018? Albo w perspektywie dłuższej czy lecisz na spontanie? :D
    Odpowiedz
26 października 2017
Cytując klasyka: "Piniondze to nie fszysko, ale fszysko bez piniendzy to h**". ;)
Odpowiedz
26 października 2017
Jak co roku trzeba określić swój biznesplan. Mam określony cel finansowy. W zasadzie już zrealizowany, a teraz może być już tylko wyższy.
Odpowiedz
    26 października 2017
    Zasadniczo trzeba też wyznaczyć swoje limity:) W każdym razie to jest mój problem
    Odpowiedz
    26 października 2017
    to prawda, można się zagonić ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
Bez spiny, ale przychód musi być:-P
Odpowiedz
    26 października 2017
    Arek Pyrzyński przychód jak przychód, ale może dałoby się wykręcić jakiś przyzwoity dochód? :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Zarazem B-)
    Odpowiedz
26 października 2017
To jest bardzo dobre pytanie. Bo tak naprawdę patrząc jakie kto ma ceny to cele stawia sobie różne. Ja zawsze chciałbym zabezpieczyć się na czarną godzinę i póki co to mi się udaje od kilku lat. Wiadomo z drugiej strony, że gdy się więcej zarabia to więcej idzie na życie i przyjemności Nigdy na jednym nie szczędziłem - na jedzeniu oraz sprawianiu sobie oraz żonie przyjemności w momencie kiedy pieniążki na to pozwalają. Ponoć pieniądze szczęścia nie dają, ale z drugiej strony wielu z nas bez tych pieniędzy nie kupiło by sobie Canona, Nikona czy nie pojechałoby na warsztaty :* Do Roboty proszę państwa :)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Muszę zarobić na nową lodówkę, bo wstyd przed ludźmi żeby Łukasz Popielarz wyskakiwał mi ze starej :) pozdro! :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    ja w tamtym roku o to zadbałem :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Popielarz uderzyłeś w MOCNY punkt. Mało osób w wieku około 30-tki (pozdro 40 -sto latków) nie myśli o takiej ewentualności: co będzie jeśli jutro zniknę. Czy moja rodzina jest dobrze zabezpieczona finansowo na taką ewentualność? Widziałem tu wpisy o tym, że cel finansowy to "błachostka, coś nieważnego". Ok, wszystko to szlachetne, że fotografuje się "nie dla kasy" etc. Natomiast na koniec dnia wszyscy jesteśmy przedsiębiorcami i trzeba o tym pamiętać. Pozdrawiam, nudny typek od gadania o kasie.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jeszcze bym inaczej pisał. Nie pamiętam ale stary snap o tym mówił. Czy za 5 lat będziemy fotografować? Czy nadal będzie nam starczyło aby pierogi ulepić? To wszystko jest min biznesplan... jak nie zarobimy na chleb/mąkę/aparat to wylądujemy na kasie w bierdonce lub w chemicznym... wykładać będziemy chemię na półki... brutalnie ale prawdziwe
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Popielarz fakt Marcin Kontraktewicz stąpa twardo po ziemii w tej kwestii. Ja bym tylko uzupełnił, że chodzi o zarabianie na fotografii a nie sam proces fotografowania bo od tego nie da się uciec. Jak ktoś raz chwyci bakcyla to raczej nie pozostawi fotografii, nawet jeśli zmieni źródło dochodu.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Kasa musi się zgadzać. Rachunek za prąd i inne trzeba płacić. Dlatego planuję corocznie ile chcę zarobić. Ponoć jestem już dinozaurem (prawie 40 na karku), ale to nie jest ważne ile się ma lat, ważne jest to że ta robota pozwala być wiecznie młodym. Sprawia mi to frajdę, a i klientów nie brakuje. Więc można w zasadzie tylko myśleć o kasie, o tym gdzie się chce być w tym naszym światu fotograficznym, czy iść z trendem, czy też pod prąd.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Panie dinozaurze... nie jesteś sam. Póki co dajemy radę :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Marilyn Monroe powiedziała, że "pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy." I coś w tym jest. Bardzo ważne jest co się robi z pieniędzmi i czy to co się z nimi robi daje szczęście:)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Szczerze mówiąc, to ja nie wiem o czym Wy piszcie 🤣
    Odpowiedz
    26 października 2017
    To cenna uwaga:):):)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Mówię o nawiązaniu do mnie w dyskusji Łukasz Popielarz i Jacek Marek Siwko
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zbigniew Waligórski Jarosław Kozlowski nie czuję się dino 🙂. Raczej w rozkwicie 🙂.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Marcin Kontraktewicz Łukasz Popielarz wspominał (ze łzą w oku) Twoje wiekopomne przemówienie z Krakowa w 2016 roku.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Soe pamieta cenne rady i wystąpienia :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewa Miketa jesteśmy tak postrzegani. Ja mam wrażenie, że mam cały czas 25 lat także o! :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    hihi ja się zatrzymałam na 27 :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    To ja z Was czuję się najstarzej, bo zatrzymałem się na 30.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewa to ja na 40🤣🤣a prawie 30 mam
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Łukasz Popielarz 40 to super stan umysłu :). Spokój, dystans i wszystkowdupizm :) hihiih
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewa Miketa coś w tym jest ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
Bez planu nie działam. Mam plan na kolejny dzień, miesiąc, rok i kolejne 5 lat. Są cele finansowe, podróże, zakupy i inne takie bardziej własne i rodzinne :)
Odpowiedz
    27 października 2017
    To się bardzo chwali :)
    Odpowiedz
26 października 2017
Celem mają być finanse? Dla mnie to tylko sposób na realizację potrzeb. Szczerze, nie robię nigdy takich założeń bo to zbyt płaskie podejście do życia, zbyt krótkowzroczne.
Odpowiedz
    26 października 2017
    Dla mnie jedyny cel zawodowy jak tak mogę powiedzieć, chciał bym po prostu móc pracować tak jak da się najlepiej i w poczuciu zadowolenia moim poczuciu zadowolenia i wszystkich wokoło, klientów też ale głównie najbliższych. Ot CEL.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Finansowy cel, to finansowy cel, a nie sens życia ;) Cele można wyznaczać sobie różne i dążyć do nich krok po kroku.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Mógł bym o tym nieco podyskutować ale nie do końca będzie sens. Cele finansowe, to nie korporacja stawiająca poprzeczki finansowe do osiągnięcia. Poza tym osiąganie calu za wszelką cenę by go osiągnąć? dla mnie to puste i krótkowzroczne;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    popieram Darek - mam podobnie :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Powiem jeszcze tylko jedno, chciał bym by to co teraz robię dało mi za 30 lat tyle samo pozytywnej energii i radości jak to, co szczęśliwie wykonałem 30 lat temu i co dziś dało mi kopa energetycznego! :) Ale tu nadal brak celu finansowego! :) i tak jest dobrze:)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    No ale czy ktoś mówi tu o dążeniu po trupach do celu? :) Jak dla mnie, dobrze jest wyznaczyć sobie cele zarówno zawodowe jak i finansowe, z prostego powodu - jeśli praca fotografa ma być jedynym źródłem utrzymania, to muszę wiedzieć ile muszę zarabiać, by na emeryturze nie jeść tynku ze ścian. Wiem na jakim jestem etapie, ile mi jeszcze brakuje i dążę do tego stopniowo, cały czas się rozwijając i pracując nad tym, by dawać klientom jak najlepszą jakość. Rzeczy dzieją się wielotorowo :) Cel finansowy nie odbiera mi radości z pracy, ani poczucia satysfakcji ze wspólnego tworzenia zdjęć, mimo że nie zarabiam jeszcze tyle ile powinnam. Jeśli coś jest krótkowzroczne, to właśnie nie myślenie w ogóle o finansach. Pieniądze nie są najważniejsze, ale w pewnym momencie sił do pracy już nie będzie i żaden kop energetyczny nie pomoże ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    BTW, jeśli osiągnąłeś już taki pułap, że nie musisz się martwić o to ile zarabiasz, to fantastycznie :) Wtedy faktycznie, można skupić się tylko na radości :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Karolina Szlachciuk 😊 długo by o tym mówić☺ mogę tylko Cię zapewnić, że z ogromną świadomością wiem co mówię. Kop energetyczny nie jest dla mnie kopem do chęci pracy a uśmiechem do samego siebie. To co innego niż to o czym piszesz. To nie na dyskusja jednak na fb.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Darek Szubiński kiedyś przy piwie w takim razie!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Kawie, piwa wcale nie pijam😊 lub wino to też lubię. No i właśnie, tak o fotografii, kawie i winie można tworzyć ogrom ciekawych rozmów. Choć tego roku wina tylko 30l powstało i choć w planach było minimum 100 butelek to jednak założenia zweryfikowala pogoda, urodzaj. To trochę tak jak z planami finansowymi☺
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Cel jest zasadniczo mało ważny jeśli jest się czenendżerem, na początku swojej drogi, ze świadomością koniecznych inwestycji, braków sprzętowych i zasadniczo większych mocy przerobowych niż liczba zleceń. Ale cel staje się megaważny, kiedy już osiągnie się więcej. Powiem wam z mojej perspektywy - w tym roku mam w kalendarzu jakieś 65 wesel (jestem DJem, nie fotografem). To za dużo. W każdym razie dla mnie. W przyszłym mam już prawie 60 zarezerwowanych terminów i naprawdę staram się, żeby nie podpisać już nic więcej. W 2019 postawiłem sobie limity, zapisałem w kalendarzu co najmniej 3 letnie wypady wakacyjne i mam zamiar się tego trzymać (bo narty w zimie też nie odpuszczę). Znam co najmniej kilku fotografów, którzy robią podobnie i w sumie to od nich zgapiam :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Krzysztof Krzemiński cel tak, ale nie finansowy wg mnie☺
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Dlaczego? Właśnie finansowy! Zarobić więcej, pracować mniej!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Krzysztof dla mnie małe elrmenty układanki życia rocznego to kilka wyjazdów do Włoch, narty, studia córki, rodzinne wakacje, cudna kawa. Szczęśliwa żona, zloty garbusowe, czas z najbliższymi, znowu wyjazdy, nie zapominać jak wygląda dom, chwile relaksu przy domowych naprawach, ogródkach, posadzić warzywa, zebrać plony, nastawić przynajmniej 3 gąsiory wina (ten rok był mało urodzajny), pomóc realizować marzenia najbliższych, znaleźć trochę czasu na pracę, odpoczynek, spotkania, ... i tak można wymieniać ale nie ustaje jako celu 100000, 200000 1000000 bo przychodzi chwila kiedy nic nie zrobisz za pieniądze! I celem staje się to, by twoje dziecko wzbudziło się po ciężkiej operacji, by tylko móc iść do przodu. Fakt, jestem na tym etapie, że widzę może nieco inaczej co nie oznacza lepiej. Kiedy rozstawalem się 11 lat temu z etatem dyr. reg. Każdy się dziwił jak to? Stawiam na życie a nie Pogoń za nim czy kasą.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Darek Szubiński czyli zasadniczo mówimy o tym samym ;) Nie wiem czemu wydaje Ci się, że ustalenie sobie celu to "pogoń za kasą" :) Chodzi o to właśnie, by osiągnąć ten stan, w którym nie trzeba się martwić - dla każdego "nie trzeba się martwić" może oznaczać coś innego. Celów można mieć wiele, równolegle, i nie tracić z oczu tego co jest najważniejsze :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Wg mnie źle sformułowany temat. Cel, kierunek zmian, rozwój, wszytko wszystko i wiele więcej ... To nie kasa jest celem!!!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Karolina No czytam "finansowy cel na 2018" i to dla mnie jest źle sformułowany temat do dyskusji.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Darek Szubiński ale można mieć przecież wiele celów na raz :D Nie chodzi o to, że "w 2018 chodzi mi tylko o pieniądze" ;) Dyskutujemy tutaj tylko i wyłącznie o wycinku działalności gospodarczej, jakim jest tworzenie sobie celów finansowych. Nikt nie twierdzi, że to najważniejszy wycinek, ale dużo osób ma problem z wycenianiem wartości własnej pracy, więc wydaje mi się, że warto go raz na jakiś czas poruszać.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Mam swoje cele w życiu, mam swoje cele jeśli chodzi o moją działalność :)
    Odpowiedz
26 października 2017
Mój kolejny plan to mniej zleceń, i więcej czasu wolnego :)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Paczaj, u mnie dokładnie na odwrót :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Turkowiak zrezygnuj z triathlonu i od razu będziesz miał z kilkanascie godz. tygodniowo więcej czasu:)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    ja w sumie też podobnie bede celować, o ile 2018 jeszcze tych wesel jest sporo i pewnie pare dojdzie to 2019 chyba wole zrobić mniej za więcej :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Właśnie w tym roku musiałem zrezygnować z trathlonu właśnie przez brak czasu ... :) Za rok planuję trenować cały rok :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Aaa, ok. W takim razie bez dwóch zdań musisz brać mniej zleceń.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Nie mówiąc o innych pasjach/przyjemnościach na które mam za mało czasu :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    same here! :)
    Odpowiedz
26 października 2017
2018 ma dać na spłacenie długów , spokojne życie , wakacje. brakuje 7 wesel za dobry pieniądz. 2019 ma dać dodatkowo na działkę.
Odpowiedz
    26 października 2017
    Robert Czupryn a jakby założyć sobie działkę już w 2018? Jeśli nawet się nie uda to celując wyżej niż się da zrobisz więcej niż zakładając plan minimum. :p
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek Marek Siwko niby tak , narazie jestem zadowolony że z roku na rok udaje mi się wypełniać plan. To co napisałem to jest plan minimum. Widze jednak że ostatnio za mocno jak dla mnie podniosłem ceny i się zatrzymało pozyskiwanie klientów. Musze je obniżyć a w grudniu żona rodzi córkę :) trzecie dziecko :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Robert Czupryn gratulacje, trzecie dziecko to jest coś!!! :D Zapytam wprost: dlaczego masz zamiar obniżyć ceny? Czujesz, że za mało zapytań konwertuje na klientów? Nie wiem czy prowadzisz statystyki tego ile miałeś zapytań a potem umów na kolejny sezon o tej porze roku (rok temu), to czasem pomaga żeby nie panikować. Sezon umów się zbliża, listopad to martwy sezon pod tym względem, po Bożym Narodzeniu zaczyna się cały szał związany z rezerwacjami. Może warto chwilę poczekać z taką decyzją? (znak zapytania, niczego nie sugeruję) :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek Marek Siwko mam cennik na stronie i prawdopodobnie też to przekłada się na mniej zapytań. sam nie wiem czy to dobrze, chociaż kiedyś dużo czasu mi zajmowało odpowiadanie na zapytania. Teraz mniej mi to zajmuje ale i mniej mam zapytań. Nie panikuję, ale trochę muszę obniżyć ceny bo zdrowo przegiąłem. Podniosłem nagle foto o 1000 zł i film podobnie. Do tego skroiłem to co jest w pakiecie. Poniosło mnie :) Ostatecznie u mnie w mieście jeszcze w lutym są targi, niby marne ale zawsze kilka umów wpada. Do paniki mi daleko. Spać nie daje mi inna sprawa. Zastanawiam się nad rezygnacją z filmowania bo to już chyba ten etap że dałbym radę z samego foto. Gryzę się i gryzę. Pozdrawiam i dzięki za podcasty. Mega robota.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Odnośnie targów, kusi mnie sprawdzić jak się przekładają na te finanse 🤔
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Robert Czupryn Robert masz na myśli targi w ekonomiku? Opłaca się tam w ogóle pojawiać?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    My w przeciągu półtora roku podnieśliśmy ceny praktycznie dwukrotnie i to zapewne nie koniec. Klientów jest więcej, zlecenia są miłe i ludzie traktują nas fajniej. Plan finansowy łatwiej określić, w przyszłym roku bierzemy ślub wiec hajs musi się zgadzać 🙂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Też przebiłem cenę 2x ale wszystko zależy od tego z jakiego progu się wychodzi. Zdecydowanie więcej osób się odbija ale ja też mniej ślubów zrobię a zarobię tyle samo więc nie ma parcia na bookowanie takiego. Ja o 2018 już nie myślę, 2019 wiem że się zabookuję swoim tempem bo jeszcze dużo czasu, a po drodze pewnie podbiję cenę jak już będę na domknięciu. Plany to już mogę snuć co najwyżej dalej 2020.. ale na to za wcześnie więc realizuję co założyłem pomału :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Robert zmodyfikuj ofertę, miałem podobnie, cena poszla w górę znacznie i przez półtora miesiąca nic nie podpisałem, a zapytań było z 30-40. Dół niesamowity, usiadłem do oferty, ograniczył do reportażu plus opcjonalnie dodatki i wpadło nagle 7 umów i wszystko w pięknych stawkach.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja lysy pakiet na 3700 zrobilem wiec trzeba sie na Polske przestawic. W mojej okolicy to kosmos. Troche zejde na 3500 chociaz. To I tak juz prawie taka kwota jak za foto I film dwa lata temu.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Poza tym musze duzo rzeczy zmienic ale najpierw trzeba sezon zamknac. Cisnienia nie ma duzego bo duza czesc zajeta.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    A to masz nieaktualna ofertę na www
    Odpowiedz
26 października 2017
Teraz jestem w sumie po połowie swojego pierwszego sezonu i 2018 to czas zeby rozgryźć co z czym się tak dokladnie je i jakos przeżyć, mam nadzieje ze w koncu ruszy z kopyta! Trzymajcie kciuki
Odpowiedz
    27 października 2017
    Powodzenia :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Kasia Siwko Nie dziękuje ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
U mnie plan chyba będzie z nawiązką. Choć z drugiej strony szykuje się sezon przełomowy, bo zostawiam etat i przechodzę tylko na działalność. Ale jestem optymistą.
Odpowiedz
    26 października 2017
    Ja miałam taki plan w połowie roku, że składam wypowiedzenie z końcem października, a teraz pękam bo się boję :( Jak żyć?
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ania Kalisiak ja też sie mocno gryzłem tym bardziej że pracowałem sobie u ojca i kasy miałem pod dostatkiem, tylko co z tego jak tamta praca mnie zabijała ? Nie robiłem tego co bym chciał, męczyłem się. Teraz może kokosów nie ma, ale w roku tych chwil kiedy chce się żyć i które chce się pamiętać jest zdecydowanie więcej.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ania Kalisiak koniec października to kiepski czas na rzucanie pracy. Mam radę - przełóż rzucanie etatu na kwiecień, w zimie przyciśnij marketingowo, ogarnij stronę, social media itp. itd. Odpisuj klientom w mgnieniu oka:) szczególnie, że święta, sylwester i walentynki to najlepszy czas na oświadczyny... a później na organizację przyjęcia. Wiosną będziesz miała wiedzę na temat tego jak wygląda twój kalendarz na 2018 i decyzję podejmiesz bez większego ryzyka.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Krzysztof Krzemiński, coś czuję, że poszedłeś podobną ścieżką ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Krzysztof KrzemińskiTak sobie zaplanowałam z grubsza :) Sezon był tak ciężki, że ledwo na oczy widziałam, i stąd te decyzje (bo urlop, nawet zaległy, kiedyś się kończy). Czuję się trochę jak w błędnym kole: chcę rzucić etat, ale kalendarz foto nie jest wystarczająco wypełniony, żebym czuła się z tym pewnie. Kalendarz nie jest wystarczająco wypełniony, bo przez etat mam czas tylko na obsługę bieżących zleceń, wszystko inne leży: marketing, facebook, strona nieaktualizowana od 2015. Do tego brak bogatego męża, dziecko i zobowiązania finansowe :P Jedno jest pewne: chcę! to! zrobić! :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ja płakałam ze szczęścia, jak likwidowali moją filię w korpo :)) nie było wymówek! Ale w sumie skończyłam robotę w czerwcu, więc nie było czasu na rozkminy jesienno-zimowe. Jest to całkiem rozsądna sugestia, żeby zaktualizować to, co trzeba, rozwinąć się marketingowo i jeszcze dorobić.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Marcin trafiłeś w sedno:) Założyłem firmę w listopadzie (5 lat temu) i pierwszą zimę żyłem na zadatkach:) Ale jestem DJem, mam andrzejki, sylwestra, studniówki, urodzinki, prywatki, półmetki, firmowe wigilie i inne takie imprezy, których już raczej nie robię:)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Anna Maria ja pracowałem w wydziale promocji starostwa powiatowego i kierowniczka nie widziała dla mnie miejsca w swoim mały świecie wypełnionym piciem kawy i adresowaniem kopert. Podziękowała mi za współpracę, więc załatwiłem sobie dotację i zacząłem walczyć :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Krzysztof Krzemiński a jak długo ciągnąłeś jedno i drugie?
    Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz Tołłoczko kurcze czyli nie tylko ja płaczę na ślubach :) A przy obróbce to już ryczę jak bóbr
Odpowiedz
26 października 2017
Fajny ten spokój w głosie Tomka, miło się słucha. Poza tym pocieszające, że nie tylko ja mam taki nieogar ze stroną i w ogóle wszystkim wokół :D
Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz, ciekawi mnie co powiedziałeś Pani która stanęła w kadrze zasłaniając śpiącego dziadka. Czy udało się wytłumaczyć czy po prostu przerwałeś fotografowanie (bo w sumie już zadowalający kadr był na karcie)? Pytam bo miałam kilka podobnych sytuacji i ciężko było przedstawić swoje racje, bo przecież "nie wypada" Generalnie miło i szybko minęła godzina :) A do głowy wróciły "kadry" z Zielonej Gęsi po zapowiedzi Jacka ;) hehe
Odpowiedz
    26 października 2017
    No miałem już dużo zdjęć więc przerwałem :)
    Odpowiedz
26 października 2017
Rzucić w końcu etat - cel na 2018
Odpowiedz
    26 października 2017
    Tomasz Twardowski podcast w następnym tygodniu będzie dla Ciebie, kiedyś myślałem o etacie jako o czymś co ogranicza, a może się okazać, że nie jest to takie złe...
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek Marek Siwko mi pozwala odpisywać na maile w mgnieniu oka bo mam zawsze otwartego w tle :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jacek oczywiście są też plusy etatu🙂 czekam zatem na kolejny odcinek 🙂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Wrocic na etat. 🙂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    No to się robi ciekawie :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    E tam. Etat ma plusy. Wolne weekendy wraz ze znajomymi, wolne po 17, wplata kasy 10 kazdego miesiaca, brak problemow z zus, us i swiatem.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Borys to wiem, jest coś czego nie wiem?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz Twardowski nie wiem. 🙂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Czyli czekamy co za tydzień :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Borys Roswadowski jak to brak problemów z ZUS? Przecież jak masz etat to też płaciszz haracz. Tyle, że niby nie czujesz tego bo robi to za Ciebie pracodawca.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jacek myślę, że na etacie masz to delikatnie mówiąc w d..., pracodawca się tym zajmuje. Natomiast trochę wolałbym walczyć z obróbką w dzień niż po nocy...po pracy...ledwo żywy...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz Twardowski to pytanie czy chce sie komus jeszcze sluby robic. 🙂
    Odpowiedz
26 października 2017
szczerze i bez przekory można napisać że cel finansowy to główne i najważniejsze założenie obecnego rynku fotografii ślubnej, w przeciwnym razie nie wyrastali by nowi fotografowie jak grzyby po deszczu... dlaczego tak nie jest w przypadku filmu? Ponieważ do filmu potrzeba już więcej zaangażowania więcej noszenia gratów, więcej poświęcenia czasu, czyli jedym słowem jest dużo trudniej. Urosło wiele mitów o dochodach fotgrafów ślubnych, większość się wzięło z opowiadan ludzi którzy mocno trzymają się na rynku i mają już swoje zaplecze. Dlatego też będę się trzymał tego że zarobki za śluby są jednym i niekiedy głównym atutem przejęcia tego rynku.
Odpowiedz
    26 października 2017
    ja to widzę nieco innaczej, fotografia stała się modna, dużo świeżych fotografów, a w szczególności kobiety to zazwyczaj osoby które co kończąć macierzyński urlop dostało dotacje na sprzęt, lub po prostu sami sobie kupil, bo jak by nie patrzeć sprzęt obecnie jest osiągalny dla każdego, podobnie oczywiście jest z facetami. Druga sprawa jest taka, że sprzęt obecnie pozwala robić zajebiste zdjęcia beż większej znajomości fotografii ( czego również są przykłady na AFŚ bo czasami są takie pytania zadawane, że nie wiadomo czy ktoś wogóle zna podstawowe zasady fotografii ) , więc zrobienie obecnie dobrego zdjęcia np w kościele jest w miarę prostę ( dobrego w sensie technicznym ) nawet na trybie Auto. Podobnie jest z obróbka jest masa ustawień, presetów, akcji, które wykonają 80% pracy za " fotografa " Takie mam odczucia co do wysypu fotografów ale i również filmowców ( bo jak by nie patrzeć tutaj rynek również się znacznie rozszerzył ) w ostatnich latach. Jest jeden plus tego po roku , dwóch po rozpoczęciu działalności zdarzają się fajne okazję na sprzęt z dotacji na allegro :) Rynek się sam normuje, wbrew pozorom F Ślubna nie jest taka łatwa i zarobkowa jak się niktórym wydaje na początku kariery :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Talaga może wcale nie ma większej ilości fotografów tylko dzięki social media wiesz o ich istnieniu :P i z tym macierzyńskim to bym tak nie upraszczała... ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ewelina Rypina-Cywińska jednak jest :) social media raczej tutaj nie mają nic do rzeczy :) . Co do macierzyństwa sam mam kilku takich znajomych co kupiło sobie aparat żeby robić zdjęcia dziecią, później dotacja itd :) ja nie mam nic temu przeciwko ( żeby było jasne ) :) Pozdr
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz dobrze prawisz, jednak to akurat rozwinięcie głębszego sensu tego co ja napisałem. Normowanie się rynku było jest i będzie.
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Talaga mówisz o zdjęciach własnych dzieci? ach jeśli mówisz o tym, że fotografem jest każdy kto ma aparat to faktycznie jest ich wielu ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Przemek Białek uważałabym z uogólnieniami. Uważam się za fotografa, ale cel finansowy nie jest moim głównym celem i nie on wpłynął na to, że się tym zajęłam (2017 to w sumie mój 2 sezon). Może załóżmy od razu, że każdy może mieć inny cel i w każdej działce /dziedzinie znajdzie się grono osób, które będzie miało różne cele, w wiele z tych osób będzie miało cel finansowy...
    Odpowiedz
    26 października 2017
    To po 15 sezonach pewnie zmienisz zdanie 😊 na początku jest fascynacja i oddychanie pełna piersia itd potem to praca która w zależności od twoich starań pozwoli ci albo jeść chleb albo chleb z szynką, i nie dam się przegadać bo zjadłem na tym temacie zęby 😋
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ewelina Rypina-Cywińska jak ma się w rodzinie jedną osobę która dobrze zarabia to druga może traktować fotografie innaczej niż ci co tylko i wyłącznie się z niej utrzymują i nie mogą sobie pozwolić na pewne odchylenia :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Oczywiście trzeba ją kochać bo jak będzie bez wzajemności to niestety ale dolacza się do grona tzw. Zrobię za każdą cenę ...
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Przemek Białek Nie sposób lekceważyć twoje doświadczenie fotograficzne...ale mam 12 lat doświadczenia zawodowego (nie w fotografii) i mam nadzieję, że nigdy nie dożyję dnia, w której moja praca (jakakolwiek) będzie tylko i wyłącznie sposobem na zarabianie pieniędzy. Tak się akurat składa, że te 12 lat zjadam na badaniu i analizie tego, co ludzi motywuje do działania i rozczaruję cię informacją, że nie są przede wszystkim pieniądze... :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Łukasz Talaga Znów się nie zgodzę. Mam własną działalność od jakiś 10 lat i dopiero od kiedy zajmuję się fotografią zawodowo mogę planować budżet bo wiem z co najmniej rocznym wyprzedzeniem, czego się mogę spodziewać. Podejrzewam, że chciałeś powiedzieć, że generalnie prowadzenie firmy to ryzykowna sprawa a w sytuacji, w której jesteś jedynym żywicielem rodziny to bezpieczniejszy jest etat...co do zasady tak, ale i z tym bym polemizowała bo to wg mnie złudne poczucie bezpieczeństwa...
    Odpowiedz
    26 października 2017
    15 lat, śluby 15 lat ... Serio nie macie pojęcia co to jest robić śluby tyle czasu i jeszcze od czasów gdzie estetyka ślubna dopiero raczkowała mówimy o 2002 roku. Obecnie to niekiedy jest piękny film w którym można wziąć udział, ja wiem że na warsztatach uczą aby pisać takie bajki żeby klient się łapał 😊😁 ale to jest praca tylko praca która jest na pewno przyjemniejsza pozwalającą się spełniać itd, ale to praca to nie oddychanie pełna piersią czy delektowanie się emocjami jak niektórzy na blogach piszą, to spinanie pośladków i dawanie z siebie 100% aby być lepszym niż poprzednio ale nie uwierze w baje że na ślubach wypoczywa się czy odstresowuje, tym bardziej mam na mysli klasyczne śluby jakich jest najwięcej
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Przemek Białek ujołeś to 😍
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Przemek Białek a czy ja twierdzę, że to "wypoczywanie"? Za śluby ludzie mi płacą, nie robię ich za darmo. Piszę natomiast, że to nie jest główny powód, dla którego to robię. Mam prawo mieć inne zdanie? Przykro mi, że nie mieszczę się w twej definicji tego, co motywuje fotografa do pracy w ślubnym biznesie.;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Wszystko zależy od tego, w jaki sposób podchodzisz do pracy - pracując przy ślubach spotyka się zarówno chałturników jak i ludzi, którzy trafili do branży z powodu pasji. Jedni i drudzy się z tego utrzymują, wszyscy pracują ciężko i na koniec dnia są zmęczeni, ale podejście do tematu i nastawienie do pracy jest odmienne o jakieś 180 stopni :>
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewelina pogadamy za 15 lat, was kręci to bo jesteście bobo w branży ja wam pisze jakie są realia ale widać że jak grochem o ścianę 😊
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Karolina ile robisz śluby?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewelina Rypina-Cywińska serio jest przepaść w podejściu jeśli się jest po 2 sezonach, po 8 a po 15 to sobie nie wyobrażam ;) myślę że nie można do końca merytorycznie rozmawiać nie mając tego bagażu na własnych plecach :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Przemek Białek ja robię śluby od 13 lat, gdyby moja motywacja była finansowa jedynie to poszlabym się pochlastać (albo zmienila swoją ścieżkę zawodową) nie uogolniaj więc bo nie masz szklanej kuli i nie możesz mówić za wszystkich.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zaczynałam w 2009, z rokiem przerwy w międzyczasie. Jeśli dla ciebie to jest tylko praca, to good for you, ale to nie są żadne „realia” czy prawdy objawione, to tylko i wyłącznie twoja rzeczywistość :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Szymon Nykiel, na pewno zmienia się podejscie, nie da się stać w miejscu :) Tylko jesli ktos po latach w branzy staje sie smutnym cynikiem, ktorego do pojscia do roboty motywuje tylko kasa, to albo źle wybral co chce w zyciu robic, albo dopuscil do tego ze sie wypalil.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    właśnie, nie da się stać w miejscu. To co napędza przez 3-4 lata to mega dynamiczny rozwój. Potem jest on coraz wolniejszy,a po pewnym czasie zauważasz że "satysfakcja" pojawia się stosunkowo coraz rzadziej i żeby tak było "wszystkie czynniki po drugiej stronie obiektywu" muszą zagrać ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jak dla mnie, klucz do sukcesu jest taki, by nie przestawać się rozwijać i cały czas być na bieżąco, nawet jeśli wszystko przebiega wolniej :) Zawsze jest coś, czego można się nauczyć, dowiedzieć, poćwiczyć, albo zrobić zupełnie odwrotnie niż do tej pory :D Źródła satysfakcji też mogą się zmieniać, ale trzeba CHCIEĆ poszukać nowych. Fantastyczną sprawą jest też to, że teraz budujemy społeczność wokół naszego wspólnego zawodu - moi starsi koledzy po fachu, którzy zaczynali ok 15 lat temu, tego nie mieli. A teraz możemy łączyć się w grupy, wspólnie uczyć i wymieniać doświadczeniami :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Szymon Nykiel piszesz, ze po latach pracy w tej branży, satysfakcja pojawia się rzadziej - a ja pytam dlaczego fotografia ma być tu wyjątkiem? Myślisz, że inaczej jest w innych biznesach/zawodach etc? Pisałam wcześniej, że mam drugi zawód, który "uprawiam" od 12 lata i właśnie z powodu tego, że nie daje mi on tego co dawał mi na początku tj funu robienia czegoś nowego, zajęłam się zdjęciami. Z czasem odkrywam więcej korzyści. Zgadzam się z Karolina Szlachciuk , że podejście się zmienia, my się zmieniamy, zmieniają się nasze priorytety, ale nie uogólniajmy, że kasa jest dla wszystkich najważniejsza. Bo przecież dyskusja toczy się o to, czy "głównym założeniem rynku fotografii ślubnej to kasa, co niby ma potwierdzać ilość nowych fotografów" (zgodnie ze słowami Bartka), a ja mówię, że nie bo ja sama jestem przykładem , ze tak nie jest. Poza tym znam duże lepiej opłacane branże niż fotografia ślubna..
    Odpowiedz
    27 października 2017
    ja nigdzie nie napisałem też, że zgadzam się z podejściem jakoby najważniejsza była kasa i raczej jestem bliższy filozofii "złotego środka" ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Szymon Nykiel wspomniałeś, ze nie mogę się do końca merytorycznie wypowiadać w dyskusji, bo jestem na rynku zbyt krótko. Dyskusja dotyczy tego, co motywuje ludzi do pracy w branży fotografii . Wiec pisząc taki komentarz jednocześnie wszedłeś ze mną w polemikę, przyznając w ten sposób rację Bartkowi ;) Motywacja z czasem może się zmieniać, ale mając te 2 lata doświadczenia chyba mogę powiedzieć co mnie motywowało? Jestem na rynku pracy bardzo długo, w tej branży krótko. Własną firmę mam od 10 lat. Naukowo zajmowałam się badaniem motywacji (nawet się z tego doktoryzowałam) i doradzam firmom jak mają motywować ludzi. Śmiem twierdzić, ze mam w tym zakresie trochę do powiedzenia i możemy jeszcze zrobić sobie akademicką dyskusję, czy kasa motywuje, ale chyba nie ma potrzeby ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    No i się zaczęło ... tylko gdzie ja napisałem że trzeba to robić źle? To że nie podniecać się suknia czy wiązanka? To jestem gorszy?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    oczywiście, że nie ma potrzeby. Bo fakt też taki jest, że kasa "też" motywuje. Pozostaje jeszcze tylko pytania "ile tej kasy" i jak długo przy takim podejściu się da;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Szymon Nykiel nie wiem czy nazwałabym to motywacją, wiesz? Raczej brak odpowiedniego wynagrodzenia za włożony wysiłek demotywuje, może pojawić się rozgoryczenie. Dla każdego ta "odpowiednia" kwota może być inna, oczywiście :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Przemek Białek nikt nie każe ci się podniecać dekoracjami, zwłaszcza po 15 latach patrzenia na wiązanki ;) ale nie nazywaj innych "bobo", którzy nie przyjmują rzekomych realiów do wiadomości :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Szymon Nykiel mi póki co udaje się to od jakiś 12 lat :) Karolina Szlachciuk - rób dokorat ;) właśnie to miałam na myśli mówiąc o dyskusji akademickiej!
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewelina Rypina-Cywińska póki co, bardziej fascynuje mnie dlaczego ludzi tak w uszy kole fraza "cele finansowe", jest temat do badań :>
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Bobo w odniesieniu jedynie do stażu, nie jest to dla nikogo obraża w robocie też mówią zoltodziob i co są o to pretensje? Mnie motywuje to że przez moją pracę mam inne śluby i to jest też dobra motywacja i nazywanie to jak chcecie jak nazywam po imieniu
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Deprecjonujesz to co mówią inni, bo twoje podejście i doświadczenia są najmojsze :) Stwierdziłeś kategorycznie, że po latach to jest tylko "praca" która daje pieniądze na życie albo nie daje, dodałeś że nie dasz się przegadać, bo wiesz lepiej. Na to, że ludzie podobni stażem twierdzą że u nich jest inaczej, stwierdziłeś że mówienie do nas to jak "grochem o ścianę". Możesz ten sposób prowadzenia rozmowy nazywać "nazywaniem rzeczy po imieniu", ale ja nazywam to inaczej :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    A ile tych ludzi się wypowiedziało?? 100 czy więcej?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    A czy za twoimi doświadczeniami stoją doświadczenia 100 osób? Czy jednej? :>
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Właśnie widać jak wiele jest tu.dinozaurow, ja nie rozumiem co to ma.do rzeczy jak się wykonuje własną prace???
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Nikt tu nie ma nic do tego, jak wykonujesz własną pracę, ani do tego co cię motywuje, to jest tylko i wyłącznie twoja sprawa :) Jedyne, do czego można się przyczepić, to przekładanie swoich własnych doświadczeń i "takmisięwydajewięcmamrację" na innych, tonem znawcy.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Pogadamy za 15 lat Oki 😉
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Do 15 lat stażu, brakuje mi 9. Dlaczego za 15? :P Poza tym Ewa pisała, że pracuje od 13 i mimo to odrzucasz to co ona mówi, jako odrealnione ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Może być za 9 😉
    Odpowiedz
    27 października 2017
    W przypadku filmów jest coraz trudniej, bo zapotrzebowanie coraz mniejsze. Przemek Białekk ile miałeś realizacji w tym sezonie bez filmowca, filmowców ? U mnie to wyszło równo 80% bez kamerzysty :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    30%
    Odpowiedz
    27 października 2017
    czyli u bogatych robisz :) farciarz . Na ilu ślubach byłeś gdzie był kamerzysta, a nie było fotografa ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Niesamowicie człowiek się przeistacza . Rozwój fotografa bym porównała do rozwoju człowieka. Jestem nadal ciekawa. Chociaż zdaje sobie sprawę że 5 lat doświadczenia to za mało żeby się wypowiadać :) Nawet bardzo intensywnej pracy. I to w sumie powoduje , że jeszcze tym nie rzygam. Chociaz łatwo nie jest, szczególnie gdy twoim klientem są nie tylko dorośli.
    Odpowiedz
26 października 2017
Zarobić coś w końcu i zrobić pierwszy krok do niezależności bez etatowej.
Odpowiedz
    27 października 2017
    To ważna rzecz, bardzo ważna, ważniejsza niż mamona ta niezależność etatowa. Trzeba to doceniać, bardzo doceniać. Świetny cel na ... powiedzmy do 2028. Poza tym znajomi, rodzina najzwyczajniej w świecie zazdroszczą :)
    Odpowiedz
26 października 2017
A mi w głowie siedzi zmiana systemu z Canona na Sony :/ Także muszę ustalić czy będzie to opłacalne w nowym sezonie i w kilku kolejnych. Może ktoś pomoże rozwiać argumenty za i przeciw ?
Odpowiedz
    26 października 2017
    robisz filmy ?
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Zdjęcia
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Mam od roku sony a7rii i canon 5dmkiii pytaj śmiało
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Adrian Gudewicz Z którym lepiej Ci się pracuje? Akurat mam 5Dm3, a właśnie zastanawiałem się nad zakupem A7RII. Chodzi też o autofokus w ciężkich warunkach oświetleniowych
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Af jak dla mnie lepiej w sonym ale jak jeszcze nie masz sony bardziej proponuje dolozyc do a9 lib a7riii
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Pracuje mi się lepiej z sonym male elektroniczny wizjer
    Odpowiedz
    26 października 2017
    W tym zestawieniu 5d stal sie drugim body a sony 35mm zeiss i 80% zdjec
    Odpowiedz
    26 października 2017
    A7rii ma za duzo wad... Moj wybor padl na sony bo nie bylo jeszcze mkiv a 5dmkiii potrafil nie trafic w zdjecia rodzinne z sony nigdy nue mialem tego problemu
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Stać Twoich klientów na to abyś fotografował ich jak by nie było droższym sprzętem, stać ?
    Odpowiedz
26 października 2017
Tomek, super się słuchało. Mam te same doświadczenia co Ty po mocno wybieganym weselu. Natknąłem się kiedyś na cytat z jakiegoś fotografa, który powiedział, że najważniejsze narzędzie fotografa to wygodne buty. Coś jest na rzeczy. A z drugiej strony, to po 12h (na Śląsku dodaj do tego jeszcze kilka), to nawet najwygodniejsze da się boleśnie odczuć :)
Odpowiedz
26 października 2017
camaro bym chciała ;) Będzie jak w reklamie, mężu dołożysz mi połowę na auto ? ;)
Odpowiedz
26 października 2017
Bardzo przyjemnie się słuchało! :)
Odpowiedz
26 października 2017
Na śluby polecam obuwie Wojas. Kiedyś dwa dni dochodzilem do siebie. Piekly stopy jak cholera. W tym roku luz.
Odpowiedz
26 października 2017
foty fotami tysiące fot wieczne się pilnowanie by być zdrowym i wiecznie dyspozycyjnym ... otwieram inny interes by się specjalnie nie uzalezniac tylko od slubow ...
Odpowiedz
    27 października 2017
    Dla zdrowia psychicznego polecam biznes bez zatrudnienia pracowników..
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Mariusz i koniecznie bez klientów! :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Klienci przy olewających pracownikach przez ktorych trzeba swiecic oczami to pestka.
    Odpowiedz
26 października 2017
350-450 na buty do pracy trzeba wydać
Odpowiedz
    26 października 2017
    no trzeba ale warto
    Odpowiedz
    26 października 2017
    bywa, że 12-14 godzin w jednych butach, muszą być wygodne
    Odpowiedz
    26 października 2017
    a z ciekawości, w czym konkretnie chodzicie na reportaże, panowie? dla kolegi pytam :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Karolina Szlachciuk Ja zmieniam - kościół i pierwsza część wesela - jelegancko ale mniej komfortowo, później wskakuję w coś bardziej wygodnego ale może nieco mniej wytwornego
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ja teraz chodze w czarnych nike roshe
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Karolina Szlachciuk ale marzę o kowbojkach takich z brzęczącymi ostrogami
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Karolina Szlachciuk Badura lub Ryłko kolorowe :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Dawniej - nike roshe run flyknit black i nike roshe run woven, nowy sezon - adidas ultra boost ;)
    Odpowiedz
26 października 2017
Plan na 2017 zrealizowany z nawiązką - przełomowy sezon pod względem fotografii jak i finansów. Sezon 2018 full, moze cos extra wpadnie, pod względem finansowym myślę ze będzie pięknie. 2019 będzie lepiej jak pięknie - tak myślę :)
Odpowiedz
    27 października 2017
    O to, to :)
    Odpowiedz
26 października 2017
ja mam spine finansowa w 2018 i 2019 bo bedą dla mnie przełomowe - dlatego tyram etat i fotografię. chcemy kupić dom pod koniec 2018 a w 2019 bierzemy ślub, podejrzewam, że jak pojawi się dziecię to z etatu zejdę :) fotograficznie fruwam z radości, etat mimo, że nie wymagający (księgowość) - to jednak męczy samo bycie tam od 8 do 16 :P
Odpowiedz
    26 października 2017
    U mnie plany są podobne, no może z wyjątkiem dzieci, więc powodzenia! :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    dasz rady :) przeszedłem przez to, plus 3 auta :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    ten moment gdy myslisz, ze nie bedziesz miec czasu jesc ale suma summarum podczas sezonu tyjesz 4kg :D :D dziecie to dalekosiezna perspektywa, gdybam tak sobie tylko ale dom i slub to pewniaki (raczej) :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    ja we wtorek mam egzamin na prawko, a feeee!
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Jak pojawi się dziecko to nie zejdziesz z etatu - dziecko to etat na jedną zmianę - 24/dobę/7 ;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    czyli rownowaga dwoch etatow zostanie zachowana? zejde z korpo-etatu, przybędzie dziecio-etat :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Ale żeby nie było - POLECAM GORĄCO :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Pa Owa dokładnie tak, ale ten nowy choć bardziej wymagający i męczący jest po prostu super! :)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    dowiem się za tak za 5 lat :D
    Odpowiedz
    26 października 2017
    U mnie plany podobne, daty też, z wyjątkiem kupna domu, ale kto tam wie:)
    Odpowiedz
    28 października 2017
    Pa Owa ale bardziej perspektywiczny :):):):)
    Odpowiedz
26 października 2017
Cele celami, ale na początku wszystko i tak idzie w łeb, bo wciąż ma się niedosyt sprzętowy i kasa idzie w szkła itp:)
Odpowiedz
    26 października 2017
    I dobrze, że tak się dzieje. Taka moja opinia. Większość tych, którzy wyposażyli się "na raz" - z dotacji, już dawno wystawili sprzęt na allegro...
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Nie rozumiem tej niecheci do fotografow ktorzy wzieli dotacje... Ja wziąłem, od zawsze chcialem zycie poswiecic fotografi i mialem nie wykorzystac szansy? Ty bys nie wykorzystal? Ci ktorzy wzieli dotacje tez musza podjac wielkie ryzyko bo odrazu musza zrezygnowac z etatu nie moga spróbować "bycia fotografem" i musza walczyć o realizacje marzenia wchodząc na głęboką wodę od samego początku... Nie czuje sie gorszy przez to ze dostalem czesc, podkreslam czesc funduszy... I nie wystawilem sprzetu na allegro😉 wiec luz bo nie kazdy bierze sprzet zeby pozniej zyskac na odsprzedaży😉
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Łukasz Styczeń co nie zmieni faktu że było Ci łatwiej na początku ;) Tyle kasy piechotą nie chodzi. Mi nie chcieli dać i dopiero po 2. roku mogę powiedzieć, że zaczynam zarabiać dopiero. Z dotacją byłoby to znacznie szybciej ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak No ok było łatwiej bo w końcu taka jest idea dotacji, po to się je bierze żeby mieć łatwiejszy start :) I trochę krzywdzące są komentarze niektórych osób (w sumie to nie dużo mnie obchodzą takie opinie, ale zawsze ta mała szpilka jest). Ja tez od razu nie dostałem, udało się za drugim razem. Trzeba było próbować do skutku. :) Zresztą teraz jest tyle zewnętrznych firm które same szukają ludzi na dotacje...że nie wzięcie jej uważam za co najmniej dziwne posunięcie...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Łukasz Styczeń ja tam nic nie mam do tych, co wzięli dotację by robić to co kochają. Ale fakt jest taki, że wiele osób nie dostało, bo dostali cwaniaki, co z góry wiedziedzieli, że po roku zamkną tylko po to by spieniężyć sprzęt...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    W mojej sytuacji gdzie miałem nie najgorszy etat nie było takiej opcji. Nawet na bezprocentową pożyczkę. Sporo temat zbadałem. Co do samej idei dotacji ja mam złe zdanie na temat wszelakich deregulacji wolnego rynku. Pomoc tak, ale zwrotna by to była pomoc w starcie a nie sponsorowanie. Wszelkie dofinansowania psują rynek co odczuwają istniejące firmy i odczują zakładane firmy. Takie miałem zdanie gdy sam szukałem dotacji i mam gdy mam firmę. Szukałem w myśl zasady "Jak dają to wezmę" ale uważam to i tak za złe rozwiązanie systemowe. To tak jak z zasiłkami i 500+ które sprawiają że wielu ludziom nie opłaca się iść do pracy.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    I jak wyżej, ja nie mam nic do ludzi którzy to biorą bo takie mają prawo przecież i chwała im za to że potrafią to wykorzystać. Dla mnie rozwiązanie systemowe jest złe, nie ludzie którzy z niego korzystają :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jarek Stróżyk Jasne ze tacy też są...ale wiesz zawsze byli i zawsze będą...w każdej dziedzinie...życie, klimat czy co tam jeszcze... grunt to żeby ci "dobrzy" się nie poddawali w dążeniu do tej dotacji bo to naprawdę ułatwia start!
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak a widzisz, jakby była zwrotna pewnie bym nie skorzystała, a tak skorzystałam i prosperuje. Jak wielu moich znajomcyh (wsród nich mam z 8 osób co dostały dotacje i nadal działają po latach). Dotacje to nie problem, system ich rozdawania leży, powinien być jeszcze bardziej rygorystyczny na moje. Ja dostałam kase robiąc fatalne foty :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Barbara Gepert moja żona np chciała wziąć na biznes związany z szyciem, umie szyć i robi to długo i pokazała jakieś produkty gotowe, zdjęcia ów. Odrzucili bo nie ma wykształcenia kierunkowego - to ja pytam studia trzeba mieć z obsługi maszyny? Bez urazy dla szwaczy ale obsługę maszyny to się ogarnie w tydzień albo dwa. Dziwne te urzędy ale co zrobisz jak nic nie zrobisz :) Szczere chęci miała i nie wyszło tak czy siak więc jakiś tam filtr mają, kwestia czy dobry.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak no widzisz ja mam odmienne zdanie na ten temat ;) i popieram to co napisała Barbara Gepert. Zresztą....cwaniaki co chcą tylko odsprzedać sprzęt to dadzą go w dobrej cenie i stanie zawodowcom, a Ci którzy naprawdę wykorzystają dotacje stają się dobrą konkurencją i sprawiają że w branży nie ma stagnacji, a poza tym dobra konkurencja nie jest zła :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Każda 'dotacja' wprowadza nierówności rynkowe. Kij z tymi dotacjami na 20tys. Ale jak można konkurować z firmami, które dostawały miliony w dotacjach bo są z biedniejszego rejonu kraju. I wyjątkowo nie mówię o rynku albumów. :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Andrzej Słowik właśnie o to mi chodziło we wcześniejszym wywodzie. Ale pamiętam że my mamy podobne zdanie właśnie na te tematy bo już kiedyś gdzieś dyskusja była.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak też nie miałam, zrobiłam 2 papierki online byle były... dużo metod na obejscie braku wykształcenia było, panie z PUP same pdosuwały mi sposoby, a to list referencyjny, a to właśnie kurs.... Koleżanka moja też wzięła na szycie,też zero doświadczenia, dostała bez problemu. Kumpel bez szkół, jedynie coś tam samemu robił. Też dostał. I bądź tu mądry...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak to trochę lipa, że ani Tobie ani żonie się nie udało...przyczyna musiała gdzieś być, znam multum ludzi którzy uzyskali dotacje bez większych problemów, ale każdy miał tam przynajmniej jakieś kursy w danym zawodzie odbyte itp.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Barbara Gepert miałem listy intencyjne od potencjalnych kontrahentów na gotowe wyroby już :) Chciałem żeby mi pani wskazała kierunek studiów jaki trzeba skończyć ale nie potrafiła odpowiedzieć :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Łukasz Styczeń u mnie się rozbijało o to że mam etat co ja rozumiałem i nie walczyłem z tym, a z etatu nie zrezygnuję bo mam wrażenie że fotografia nigdy nie dogoni mojego etatu ;) ..może się mylę nie wiem.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Łukasz Styczeń , ale ja pisząc o większości, nie pisałem siłą rzeczy o wszystkich. Mam bliskiego kumpla, który poszedł Twoją ścieżką i trwa w zawodzie. Super, że Wam się udało. Ale pewnie sam wiesz, że takich, którzy chcieli być "photography", a sprawa nie pykła i po roku nic z tego nie zostało, było zdecydowanie więcej.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak a widzisz, bo wniosek jest punktowany, za jakiekolwiek doświadczenie. Są kursy online, ba, na babnk idzie siędogadać o dyplomik, takie czasy. Kombinowaliście w tą strone? Szybkiego kursu dla papierka?
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak jakby co widze w tym absurd...dlatego psize o tym innym sposobie oceny, na moje to fotografa powinein oceniac fotograf, szwaczkę szwaczka... żeby ocenić faktycznie prace. tylko to ciężko by było ogarnąć...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Barbara Gepert Udokumentowała swoje dwuletnie doświadczenie tym co zrobiła w życiu w tym kierunku bo robiła na swoją rękę. Jak tak to chcą żeby nie robić lewizny a jak chcesz zrobić legalnie i założyć firmę to powiedzą że się tego nie umie a to co robisz w życiu to chu.. Papier który gówno zmieni musi być :) Opuściliśmy, wolę czasem wyłożyć papę i mieć w duszy proszenie się kogoś :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    To tak jakby ktoś mi powiedział że ja nie umiem robić zdjęć bo nie mam żadnego papierka na to, co z tego że zdjęcia robię. Może słabe, wiem to, ale na takiej podstawie właśnie by mnie odrzucili w PUPach, tylko dlatego że nie mam na to świstka :) Imo są żeczy których sie można nauczyć (jak szycie na maszynie) bo to nie żadna fizyka atomowa i budowanie promu w kosmos.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak ale widzisz, biurokracja taka. Ma byc kurs/szkoła i już. Ogarnęlibyście kurs, małym kosztem, pewnie by przeszło (nei mówię że na 100% bo ich to chlera wie). Ale widzisz, uniosłeś się dumą i masz. Pewnie, że śa rzeczy do kótrych papiera nie trzeba. Klientom papiera nie trzeba, rodzinie papiera nie trzeba.Wasz PUP miał wymagania, więc no miał. Ja gdybym się tak fochnęła też bym nei dostała dotacji. Zrobiłam 2 tygodniowe kursy, dostałam dyplom, i się udało. Darmo mi ich teżnei dali, zadania robić trzeba było. Ale spęłniłam wymagania.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Barbara Gepert nie no zgadza się, dało się to załatwić bo nawet byle szwaczce dasz stówkę i powiedz żeby Ci napisała że byłaś na praktykach u niej 2mce i też sprawę by załatwiło. Tak czy siak uciekliśmy chyba za mocno na jakiś boczny temat :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak też prawda :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof Nowak Ano widzisz ja musiałem zrezygnować z etatu....coś za coś...nawet dotacji nie dostajesz za friko :p wyobraź sobie moją minę jak zrezygnowałem z etatu i nie dostałem dotacji za pierwszym razem...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ale żeście się, co po niektórzy, pousadzali na te dotacje. Jakby i bez nich taki "photography" nie mógł pójść i kupić lustrzanki za 1500 zł z kitem i stwierdzić "od dziś koszę miliony monet z robienia zdjęć, nie ważne, że nie umiem". Dotacje, przynajmniej te z UP, są dla ludzi BEZROBOTNYCH żeby stworzyć im namiastkę możliwości wejścia w rynek pracy co by nie musieli żerować na zasiłkach. Więc nie rozumiem oburzenia osób, które nie dostały takowej, bo pracowały gdzieś na etacie. To jest wolny kraj, chcesz dotację z UP możesz ją mieć - zwolnij się z etatu, zarejestruj w UP, chodź tam kilka miesięcy( bo im dłużej jesteś bezrobotny tym większe szanse na dostanie dotacji), napisz porządnie wniosek, złóż go i czekaj. Tylko to też wymaga odwagi cywilnej, żeby rzucić wygodne życie i od razu skoczyć na głęboką wodę. Bo jak już dostaniesz tą dotację to przez rok zapomnij o jakiejkolwiek pracy poza swoją DG. Miesiąc w miesiąc płacisz zusy,podatki itp. Masz kontrole po pierwsze czy płacisz daniny na rzecz państwa, a po drugie czy rzeczy, o które wnioskowałeś faktycznie fizycznie są u Ciebie. Musisz się rozliczyć z każdej złotówki wydanej w ramach dotacji. Nie zapłaciłeś zusu czy podatku - dotacja + odsetki do zwrotu. Co przy początkującej DG jest jak pętla na szyję. I nie jest wcale tak różowo, że dostajesz np. 20 tys. i wszystko możesz wydać na sprzęt. Dotację masz podzieloną procentowo na różne dziedziny. Do iluś procent na sprzęt, na reklamę, na zatowarowanie i nie pamiętam co tam jeszcze. Mi napisanie wniosku i porządnego bieznesplanu zajęło miesiąc, ale napisałam go na tyle dobrze, że mimo iż byłam tylko miesiąc zarejestrowana w UP i skończyły się hajsy na dotacje, to po dwóch tygodniach od odrzucenia wniosku, kobieta z UP zadzwoniła i powiedziała, że dostali ze skarbu państwa kasę na dodatkowe 20 działalności i mój wniosek się załapał. Nie uważam, że dostałam tą kasę za nic. Naprawdę dużo pracy i analizy lokalnego rynku włożyłam w napisanie i uzasadnienie, dlaczego to ja powinnam dostać tą kasę. Uważam, że to adekwatna "zapłata" do włożonej pracy. Z perspektywy czasu, spożytkowałabym dotację inaczej. I nie wiem czy nie wolałabym raczej pracować na wygodnym etacie i powoli się dosprzętowić, wejść w branżę i dopiero przy pełnych obłożeniach sezonu przejść całkowicie na swoje. Komfort psychiczny w postaci stałej wypłaty miesiąc w miesiąc jest naprawdę dużym ułatwieniem. A tak, chcąc nie chcąc, musiałam budować od zera cały biznes, przy stałych kosztach (całorocznych a nie tylko w sezonie, bo po sezonie też przecież trzeba było płacić zus a zleceń praktycznie 0 ) i minimalnych zarobkach - i nie mogłam po pół roku stwierdzić, że "ok odpuszczam, bo nie idzie tak jak sobie wymarzyłam", albo zawiesić DG w tej mniej dochodowej części roku. Przez pierwszy rok, jak mi na koniec miesiąca zostawało 100-200 zł w kieszeni to skakałam z radości, Na etacie miałabym jeszcze dodatkowo normalną wypłatę i mogłabym sobie pozwolić na niezależność finansową. A tak musiałam liczyć się z tym, że częściowo na początku utrzymywali mnie rodzice póki razem mieszkaliśmy, a później mój partner, aktualnie już mąż. Co też nie było jakimś super powodem do dumy i dla mnie osobiście było dużym obciążeniem psychicznym :/
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Karolina Krupa Jakbym czytał o sobie....serio kropka w kropkę!
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Kij ma wiele końców w tym przypadku imo. Tobie było trudno bo walczyłaś o kasę za friko. Innym jest trudno bo tę kasę wydają ze swojej kieszeni. Nie ma tu dróg łatwiejszych, każda niesie za sobą jakąś cenę, a cały wywód jest napisany "mnie było najtrudniej" - tak to odbieram. To teraz sobie wyobraź jakbyś to wszystko po drodze miała wykonać bez tych 20k i sama ten początek zacząć skoro nawet z tymi pieniędzmi miałaś problem finansowy (co rozumiem bo firma się musi rozbujać z czasem) i co, jeszcze trudniejsza ta wizja? Z etatu trzeba utrzymać dom i rodzinę i dochodzi do tego pasożyt zwany firmą, który w początkowym okresie jak wiemy wyciąga kasę a nie ją tylko przynosi. Godzenie etatu i firmy to nie jest bajka, a rezygnacja z życia osobistego, rodzinnego, tyranie po nocach itp. Tu też może nie wyjść, z tą różnicą że ryzykujesz pieniądze które wcześniej się odłożyło samemu. Tu też nie jest kolorowo. Wszędzie coś poświęcamy by coś zyskać. Wszystkie te pieniądze to ch... Rodziny szkoda. Co do siedzenia w PUPie i czekanie na dotacje. Byłem na bezrobociu tylko że ja nie lubię siedzieć i czekać aż mi dadzą tylko spinam poślady i doprowadzam do sytuacji by nie być bezczynnym i nie czekałem aż PUP coś mi znajdzie czy da na firmę tylko jak najszybciej brałem się za pracę by siebie i rodzinę utrzymać. W tym wszystkim nie widzę nic dziwnego bo jak napisałem jest to jakaś z dróg, a tych dróg jest wiele. Ważne by nam się udało i jedno czy drugie poświęcenie przyniosło zysk. Jedno jedynie czego nie rozumiem to na siłę nie zawieszanie działalności w martwym sezonie - przecież to jest właśnie po to by sobie pomóc a w CEIDG online robi się to w 2 minuty. Można to robić tyle razy ile się chce i nikt nic za złe z tego powodu nie będzie mieć. Po co iść pod górkę.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Wcale nie uważam żebym napisała komentarz z cyklu "mnie było najtrudniej" - tylko pokazujący te dotacje z trochę innej strony. Nie koniecznie cukierkowej i różowej, ale też ciężkiej pracy dla kogoś kto chce faktycznie prowadzić firmę. To nie jest tak, że idziesz to UP, mówisz, że chcesz wniosek i masz. Żeby ją dostać też się musisz przygotować i napracować żeby wniosek napisać na tyle dobrze żeby stwierdzili, że akurat Tobie warto dać tą kasę a nie komuś innemu. Nie uważam żebym siedziała bezczynnie i wyciągnęła rękę po kasę, bo miałam taką fantazję i macie mi ją dać. Uważam, że pisząc wniosek i poświęcając mu tyle czasu ile poświęciłam, uczciwie "zarobiłam" sobie na tą dotację. Nie dostałam jej za nic. Kasę musisz wydać od razu, a na utrzymanie firmy zarobić samemu. Bierzesz dotację to przez rok masz zobowiązania wobec UP i wisi nad Tobą wizja oddania całości dotacji z odsetkami. Nie odważyłabym się otwierać DG, nawet z dotacji, gdybym nie miała zaoszczędzonej kasy, która pozwoliłaby mi wyjść przez rok na zero i nie musieć zwracać UP ani złotówki. Także poszły też na to oszczędności mojego życia. Owszem, jak zaczynasz DG we własnym zakresie to możesz ją zawieszać i odwieszać co 2 tygodnie jak masz taką fantazję, ale jak bierzesz dotację, to niestety przez rok nie możesz jej ani zawiesić, ani spóźnić się z żadną składką, ani dorobić sobie gdzieś jeszcze poza obrębem swojej działalności, bo takie są wymogi UP przy przyznawaniu dotacji. Także jak już ją dostajesz to jednak masz trochę gorzej niż gdybyś zaczynał ze swoich oszczędności, bo: a) nie idzie Ci, to sobie zawieszasz kiedy chcesz i na ile chcesz b) jak Ci się powinie noga, to ok tracisz swoje oszczędności, ale ani złotówki więcej, a przy dotacji musisz oddać tyle ile dostałeś + odsetki. Osobiście, gdybym miała na tamten moment wystarczająco dużo żeby zainwestować i w sprzęt i w cały pierwszy rok - wolałabym chyba inwestować ze swoich oszczędności, bo i tak wszystko co zarobiłam przez pierwsze 2 lata poszło na opłaty i dosprzętowienie, a mimo wszystko dalej się dokupuje coś nowego ze sprzętu. Niestety miałam tylko na utrzymanie firmy przez rok w zapasie, a już dłużej nie mogłam szukać sensownej pracy, dlatego się zarejestrowałam w UP i po miesiącu złożyłam wniosek o dotację stawiając wszystko na jedną kartę. Zamiast się żalić, że Tobie nie wyszło z dotacją, można było się zastanowić, dlaczego nie wyszło i wyeliminować czynniki dyskwalifikujące, bo wbrew temu co mówisz, jest trochę tych obostrzeń nałożonych na starających się o dofinansowania. Nie ma co mieć pretensji do ludzi, którym się udało z dotacją, bo czy ją dostajesz czy startujesz z własnych oszczędności - to o ile DG jest jedyną Twoją działalnością zarobkową, to początki są bardzo ciężkie. Możesz sobie mówić co chcesz, ale jak zaczynasz DG i masz etat to owszem masz mniej czasu dla rodziny, ale żyjesz z tym komfortem, że co miesiąc masz stałą wypłatę a firma generuje mniej kosztów. Coś za coś.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja się nie żalę na to że jej nie dostałem bo mam to głęboko w d. Ja się po drodzę wypowiadałem o tym że ogólnie dofinansowania są złe. Pisałem czemu jej nie dostałem bo ktoś zapytał. Nie wmówisz mi - bo da się to wyliczyć, że dostanie 20k z PUPu jest kulą u nogi. Nie mam pretensji do ludzi co specjalnie napisałem w jednym krótkim poście by każdy to zrozumiał, jest on wyżej. Cieszę się że udało Ci się ją dostać. Nie popieram jednak że istnieją takie deregulacje rynku bo nic to dobrego nie wnosi w dłuższej perspektywie. Zamiast danin powinny być zwolnienia z podatków - z już wypracowanych zysków, by można było się za zaoszczędzone pieniądze szybciej rozwinąć a państwo nic do tego nie dołożyło a jedynie nie dostało swojego kawałka tortu. Jak dostajesz pieniądze z PUPu to one nie wyparowują i w razie niewypału można część rzeczy sprzedać spłacając zadłużenie. Praca na etacie to też ZUS i wiec że większy niż to co zwykle płaci się na DG - czyli minimalną możliwą stawkę. To nie idzie z powietrza tylko z pieniędzy etatowca. Dostając 20k na sprzęt - czyli nie wydając ich z własnych pieniędzy masz do zapłacenia 12 składek na uldze którą masz 2 lata, czyli dużo dużo mniej niż pieniądze które dostałaś na wydatkowanie i to w ratach. Inwestując 20k z własnych pieniędzy masz na starcie wydane 20k już ze swoich, a to wiadomo tylko początek wydatków (niezależnie czy patrząc od mojej czy Twojej strony, każdy miał dalej wydatki więc wspólnego marginesu nie ma co porównywać). Później mając tylko firmę możesz z pełnym impetem i ilością czasu poświęcić to na rozwój firmy przyspieszając tym samym czas kiedy firma stanie się rentowna. Masz więc większe możliwości przerobowe. Analiza rynku itp, nie wiem czemu się tym targujesz, tak jakby ktoś kto sam otwiera DG tego nie robił - przecież otwiera za swoją kasę to mu pewnie nie zależy czy się uda czy nie. Na koniec dodam że ktoś kto się decyduje na etat + firma znaczy to ni mniej ni więcej że etat nie był krainą mlekiem i miodem płynący i potrzebował zwiększyć swój dochód więc etat nie finansuje DG tylko DG doi z etatu; przynajmniej w początkowym okresie DG o którym mówimy. Otwierając firmę zawsze masz w perspektywie że nie chcesz jej zamknąć po roku czy dwóch (nie bierzemy tu pod uwagę w ogóle miglantów kombinujących a nie chcących otworzyć DG która będzie zarabiać) więc i z takim nastawieniem obie strony otwierają firmę więc czy jednemu czy drugiemu podwinie się noga po drodze będzie to taka sama tragedia, różnią się jedynie szanse i to co ma się na starcie. Nikt i nic nie wmówi mi że dostanie 20k powoduje że masz gorzej na starcie, a jeśli tak uważasz to ciężko mi się nawet do tego jakoś sensownie ustosunkować. Tymczasem skończyłem pierwszą pracę, wrzuciłem obiadek i lecę do drugiej.
    Odpowiedz
26 października 2017
pierwsza bańka przed 40tką :P
Odpowiedz
    26 października 2017
    Przed 30tką już nie zdążę, ale do 40tki powinnam się wyrobić + postawienie domu w międzyczasie :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    obrotu w sensie? :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Nie, kredytów :-)
    Odpowiedz
26 października 2017
https://www.youtube.com/watch?v=TKO8zmF98nI taki ;)
Odpowiedz
26 października 2017
oj pieniądze szczęścia nie dają, póki czasem życie nie kopnie i dziękuje się za te pieniądze.... bo w każdym momencie mamy na badania i kosztowne leczenia. Cel to mieć zabezpieczenie dobre finansowe na koncie min. 3-6 miesięcy :)
Odpowiedz
26 października 2017
Ten rok uzupełnia pulę na działkę, przyszły ma dać mniej więcej połowę stanu surowego na wymarzony dom ze studiem. Ale, że 2018 już prawie jest dopięty do końca to myślę powoli o planie na 2019 :)
Odpowiedz
    26 października 2017
    Świetne zdjęcia!😉
    Odpowiedz
    26 października 2017
    Dzięki <3
    Odpowiedz
26 października 2017
Hallo, zgłaszam sprzeciw! ten podcast trwał 15 min! nie możliwe że już minęła godzina! :) Tomasz - uwielbiam Cię <3 i ten Twój zaraźliwy optymizm. Czekam na workshopy z tego :)) piona!
Odpowiedz
    26 października 2017
    ❤️❤️❤️
    Odpowiedz
26 października 2017
Uwielbiam teksty ze pieniadze szczescia nie daja, tym samym tlumaczac fakt ze nie zarabia sie wiecej. Anyway, plan finansowy na 2018 to splacic kredyt na dom, inwestycja pieniedzy w rozne ciekawe zrodla, jakis top up emerytury, 3 x wakacje, jesli chodzi o prace, ograniczenie slubow do 60 za jeszcze wieksza stawke i ruszenie z innymi projektami, doksztalcenie sie w inwestycjach, troche wiecej czasu na kondycje fizyczna, no i przede wszystkim wybalansowac to z czasem dla rodziny. jak to Łukasz wspomnial, trzeba myslec przyszlosciowo bo za 10 lat wiekszosc z nas slubow nie bedzie robic.
Odpowiedz
    26 października 2017
    No to skromnie widze😎 gratulacje w osiagnieciu takiej pozycji😉 jest moc💪
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Dobrze mowisz Tomasz. Chyba zagranica większość tak myśli :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz - mądrego to aż miło poczytać ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Skromny moze nie jestem ale to wynika z tego ze jesli sie czegos bardzo chce i wlozy mase czasu i ciezkiej pracy to mozna osiagnac co sie tylko chce. Znac swoja wartosc, cenic swoj czas i przec do przodu.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja dodam, że najważniejszy jest ten ostatni akapit co pisze Tomasz - za 10 lat 90% z piszących tutaj nie będzie fotografować ślubów.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Pewnie tak będzie. Za 10 lat sie spotkamy i pogadamy o tym :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    W korpo xD
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Do korpo zatrudnić fotografa ślubnego z 10cio letnim stażem to nieporozumienie ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Andrzej Słowik znaczy że będziemy u Ciebie albumy kleić? :D A jak po 5ciu nie będę już zawodowym foto to będę mógł sobie album rodzinny zamówić u Ciebie ? :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Krzysztof no nie bardzoooo :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Andrzej Słowik no dobra, założę firmę na miesiąc :P
    Odpowiedz
26 października 2017
Dobry podcast! Świetnie się słuchało :)
Odpowiedz
26 października 2017
Tomasz podziwiam za samoksztalcenie dzieci w domu. Usmiechne sie do Ciebie bo jestem ciekaw tego tematu i grubo rozwazamy podjecie takiej samej decyzji jesli chodzi o edukacje naszego brzdaca
Odpowiedz
    26 października 2017
    Tomek a będziesz na boringu?
    Odpowiedz
    26 października 2017
    nie planuje tym razem, ale moze wybierzesz sie na Islanders do Irlandii?;)
    Odpowiedz
    26 października 2017
    anyway, sprobuje Cie zlapac po sezonie na skajpie moze
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz Kornas podobno to się sprawdza najlepiej jak się ma więcej dzieci bo jedno uczysz a drugie podłapuje kręcąc się obok :) Więc do dzieła :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz no tak czy inaczej to się złapiemy! nie myślałem o Islanders ale może zaczne :D
    Odpowiedz
27 października 2017
Darek, pasja może być fotografia, może być robienie albumów, ale i pasja może być zarabianie kasy samo w sobie... mam takich kumpli z latmłodzieńczych ;) nie ważne co robili byleby mamone kręcić... sam jestem prawie z takich lecz pośrednio...
Odpowiedz
    27 października 2017
    Marek kasa jest dla mnie fakt tylko narzędziem i to mi wystarcza.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jestem prawie z takich lecz posrednio 🤣😅 Nie no, Marku, szacun 😆
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomek Kurzydlak , sam się nie znam ;) próbuję rozpracować ;) chyba chodzi mi o to, że lubię robić, coś co lubię i żeby mnie za to płacili, a nie do końca handel czymś tylko by osiągnąć zysk. Za młodu handlowałem czym się da ( za komuny to się spekulacja nazywała ;) ) i owszem kasa była, ale spełnienie dopiero przy tworzeniu czegoś, wymyślaniu sprawia mi satysfakcję. Czyli nie kręciłoby mnie kupienie prawdziwej maszyny do druku banknotów, ale już wymyślenie jej o opracowanie technologii stalodruku i patrzenie jak wypluwa niczym nie różniące się $$$$$ od oryginałów już tak ;).
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Marek Bodzioch spoko, smialem sie z uzytej konstrukcji slownej 🤓Ale zaintrygowales mnie ta "drukarka". Jakbys szukal wspolnika do tej cudownej maszynki to daj znac 😜😂
    Odpowiedz
27 października 2017
O rany. Jacek Marek Siwko: jak to fotografom nie chce brać się aparatu na wakacje?? Kochani, chce się Wam, prawda? Nie będę pitoliła tu o tym, że jak się odkłada aparat choćby na chwilę, to znaczy, że nie ma się prawdziwej pasji w sobie, bo ja jestem jak najbardziej z tych, którzy poza sezonem rzucają się w wir innych aktywności, a w tym roku to nawet dosłownie na głęboką wodę. Ale fajnie jest po pierwsze, jak się aparatu tak całkiem nie odkłada, bo jak się na nasze codzienne mocno opatrzone ścieżki (na spacer, do pracy, do sklepu, gdziekolwiek) popatrzy czasem jak przez wizjer, to nigdy się do końca nie wie, co się zobaczy. Pamiętam, jak Michał Warda mówił, że wychodząc z psem bierze aparat i fotografuje mijane worki na śmieci, krzaki w parku. Jeden mój kolega na przykład fotografuje chodniki w mieście, a na nich różne ślady - organiczne i nie tylko ;). Nie wiem, czy robi to nadal, ale była z tego niezła seria, o fakturach, śladach ludzkiej obecności, itp. To, co się w tym zobaczy, zależy od indywidualnej wrażliwości. Ale ad rem, czyli do wakacji! To już w ogóle przecież jest dla fotografa wesołe miasteczko! Rodzina, albo przynajmniej partner/partnerka, wymarzone miejsca, nic, tylko fotografować! Rynek wypełnił się małymi, fantastycznymi, lekkimi aparatami - trzeba brać, dokumentować własne życie. Kocham robić zdjęcia mojej rodzinie, uwielbiam, jak mój mąż mnie fotografuje. Wyjeżdżając gdzieś razem moglibyśmy szukać par na sesje w różnych miejscach, jak inni to robią, ale chyba jesteśmy zbyt próżni i ciągle, mimo upływu lat, skupiamy się na sobie :D. No. Kupować fudżiki i wio na urlopy! Jeśli ktoś nie ma celu finansowego (jak w kolejnej dyskusji wokół podcastu z Tomasz Tołłoczko, tylko pasję, to niech sobie zdefiniuje taki maleńki cel, jak aparat na wakacje ;). Tomasz Tołłoczko - uściski, bardzo miło się Ciebie słuchało!
Odpowiedz
    27 października 2017
    Izabella Górska chodziło o duże aparaty, tego targać na wakacje nie sposób, ale Leica sprytna siedzi na ogół w kieszeni. Dla mnie zdjęcia moich własnych dzieci to jest projekt życia. Inaczej nie może być. 🔥🔥🔥
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Mój zestaw wakacyjny to zawsze duża piątka z pięćdziesiątka i dwie ceefki po osiem giga bo staram się nie naparzać sześciu klatek na sekundę a wyobrażam sobie, że mam aparat na kliszę😃 a za cenę fuji...wybieram kolejne wakacje 😉
    Odpowiedz
    27 października 2017
    No też tak niby można. Ja akurat lubię to małe, lekkie fudżi :).
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Też bym lubił😘
    Odpowiedz
    27 października 2017
    X100 od 2012 załatwia wszystkie wyjazdy wakacyjne i nie tylko. Nawet przy sesjach zagranicznych zaraz po dniu sesji kolejne dni tylko X100 ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Izabella pamiętaj, że spora ilość fotografów ślubnych tych najczęściej z ostatnich lat to takie rozbłyskujące gwiazdy traktujące fotografię ślubną jako dobry zyskowny interes by dorobić do etatu. Ile z tych ludków realizuje zdjęcia poza ślubami? Ile z nich nie myśli o ślubie jak o kolejnych zerach na koncie? Ilu z nich za 20 lat nadal z taką samą pasją będzie fotografowało śluby? Tłumaczenie, że fotografia to pasja zaczyna być nudne i w wielu niestety przypadkach to tylko fascynacja a nie pasja, często krótka fascynacja.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jeśli nawet zdjęcia są nie do końca udane, lepiej je mieć i robić teraz niż po 20 latach żałować, że się ich nie ma. Przykład, bo ostatnio nie mogę się od tego oderwać:) .Bohaterowie tych zdjęć mają już grubo powyżej 40 lat;) Jedno to postrzyżyny, zimno, jesienny czas ale trzeba cierpliwie wyczekać:) Drugie to plac budowy kaplicy, były już obchody 25 lecia jej istnienia:)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Nawet jeśli się coś nie uda, nie wyjdzie może się okazać to bezcennym po czasie! więc róbmy to co czujemy, że robić chcemy i jeśli to jest fotografowanie to najlepiej nie skupiać się tylko na tym co daje kasę:) Po prostu jakimś cudem dwie klatki na jednej, być może zerwałem film? nie pamiętam;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Pełna zgoda :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    mnie nie stać teraz na kupowanie fuji wiec od lat targam tylko duzy aparat i niejednokrotnie bralam lunete 70-300 ze sobą ;) da się.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zuzanna Marczyńska-Maliszewska proponowany przeze mnie X100 to na rynku wtórnym 1200 - 1400 zł. Nie chodzi o inwestycje tylko dla mnie np. było ważne by aparat nie przeszkadzał właśnie w rodzinnych spacerach, by nie był odważnikiem, którego nie bardzo chce się nosić z uwagi na masę, wielkość. Mimo wszystko polecam coś tak małego jak X100, ma ogromną zaletę - nie trzeba kupować więcej obiektywów do niego;):):) Przed nim był kompakt canona i też jakoś nigdy nie brakowało mi lustrzanki na wakacjach, urlopach czy rodzinnych wypadach.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja mam xt1 też nie kosztuje już teraz dużo. Zaletą jest uchylny ekran, często używam do streeta. Niby że się w coś tam gapię, a ludzie nawet nie wiedzę, że patrzę i poluję ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Darek Szubiński ale do tego x100 za 1200-1400 chyba trzeba obeiktyw dokupic? ja bym chciala, ale prawda jest taka, że w pierwszej kolejnosci powinnam nowy fx kupic :| jestem mega oporna jesli chodzi o wymiane sprzetu...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zuzanna no właśnie nie, tutaj obiektyw jest przyspawany. Ja szczęśliwie podjąłem inną decyzję ponad rok temu kiedy przybliżał się czas, by wymieniać po raz kolejny pełne klatki canona na kolejne ...
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Darek Szubiński a jaką? jak mowilam ja jestem oporna wybitnie na nowosci XD
    Odpowiedz
    27 października 2017
    odszedłem od pełnej klatki całkowicie jednak, powróciłem do korzeni wizualnie. Sprzedając stajnię Canona niemal w tych pieniądzach kupiłem całość fuji faktycznie no i tak już zostało. Powrót do korzeni w takim znaczeniu, że wybrałem wygodę i mniejsze gabaryty. Faktem jednak jest, że to bardzo indywidualne i trudne podjąc decyzję co dalej.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zuzanna Ten po środku to własnie X100 który polecam szczerze, po prawej pierwszy jakim robiłem zdjęcia a po lewej to w co poszedłem w kwestii wymiany sprzętu. No fakt, jeden za mało będzie jeśli chodzi o pracę ale to był dla mnie wybór dość trudny w kwestii decyzji o zmianie, nie żałuję.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Dużo tu komentarzy, w każdym razie dzięki Izabella! :) Bardzo mi miło. Jedyne co mogę dodać to chyba, że nie ważne czy na wakacjach czy w pracy ile razy zapominam o przyjemności z robienia zdjęć i staje się to obowiązkiem, czuje że coś się wypala. Myślę, że niektórzy mają potrzebę fotografowania wszystkiego cały czas a inni lubią wymyślić sobie projekt, zrealizować go a potem odpocząć od aparatu na jakiś czas i myślę że nie ma w tym nic złego liczy się efekt końcowy i co chcieliśmy przez niego powiedzieć :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz Tołłoczko chyba właśnie te małe projekty, jakimi by nie były i jak by ich nie nazywać są fajne;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    wszystko jest fajne :) robienie ślubów też, ale nie dla każdego
    Odpowiedz
    27 października 2017
    no i nie zawsze :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomasz Tołłoczko - dobrze powiedziane!
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Tomek dobrze zapuentowane!
    Odpowiedz
    27 października 2017
    ja zawsze bierę całość stajni ;) nie jest duża ;) + marka II ;) i pierwsze 2 dni mam wstręt, a potem już dymam za wszystkimi z aparatem ;) moja ukoachana grupa wyjazdowa zawsze powtarza, że tylko dlatego jeździmy razem, bo potem mają fajne focisza :D
    Odpowiedz
27 października 2017
Też jestem tego ciekawa jak to wszystko pogodzic, praca w domu, nauka sieci w domu, to chyba nie na moje nerwy
Odpowiedz
    27 października 2017
    Ewelina Pyrzyńska wtedy trzeba się podzielić obowiązkami (rozumiem, że teraz będę staromodny) jedna osoba musi się zająć dziećmi i domem a druga chodzić na "polowania". Obie prace tak samo ważne, chociaż ta w domu to jednak inwestycja długoterminowa.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja na przykład gdybym miał chodzić na wywiadówki i przejmować się co nauczyciele mówią o moich dzieciach i robił z nimi idiotyczne prace domowe to pewnie bym się denerwował znacznie bardziej :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Wszystko się da :) chyba trzeba tylko poukladać sobie to wszystko :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    No ja na przykład nie mam nic poukładane 🙂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    a żyjesz :D ja mam wszystko od a do z... prócz samego siebie nie poukładałem :P
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jacek nie staromodny lecz stereotypowy (o ile takie okreslenie istnieje). Ja jestem zdania ze mozna sie podzielic. Nie trzeba wskazywac tego, ktory zajmie sie domem, dziecmi itp i tego co pojdzie "polowac". Swoja droga Łukasz masz poukladane, a ilu u Was potomkow, bo ta kwestia kazde "poukladane" srodowisko wywraca do gory nogami.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Zibi Kedziora eee, jakaś nowomowa. Naturalny podział obowiązków budzi widzę reakcję głównie wśród postępowych mężczyzn. 🤣 jasne, w imię uprzywilejowania swojej żony poślij ją niech robi na Ciebie. No śmiech na sali. 😂😂😂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    u Nas bylo tak przez kilka mies, ze mialam 2 etaty a moja druga polowa gotowala, prala i sprzatala (tymczasowe bezrobocie). fakt, ego mu ''troche'' cierpialo ale ja to baaaaardzo docenilam bo w sumie na sen czasu nie mialam a co dopiero na jakies pomycie garow :P nie mniej jednak ja sie czuje bardzo dobrze jako ta osoba ''polująca'', on czuje się dobrze gotując i piorąc (oczywiście jeśli ma pracę a teraz już ma więc wszystko wporząsiu) i w sumie tak to u nas wygląda. on robi to co lubi, ja lubię to co robię, nigdy nie należałam do tych nazwijmy to ''typowo kobiecych'' kobiet :D dzieci nie mamy ale ze wstępnych ustaleń wynika, że opieka będzie 50/50 (on na działalności,elektryk, ile inwestycji weźmie zależy od Niego). ja wiem, że z dzieciną/dziecinami sama dostałabym szału:D zależy od ludzi:)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Jacek Marek Siwko - naturalny LOL
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Pa Owa to tak jak w naszym przypadku - ona (Karolina) juz dostala szalu.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Pa Owa to są mrzonki! Ot, tak powiem. Jak Ci się urodzi bobson to się wtedy wyklaruje kogo ona czy też on potrzbuje w latach najmłodszych, a mianowicie mamy. Tata może stawać na głowie, myć gary, gotować potrawy, ale mama jest najważniejsza. Wiem po sobie, bo do dziś mam takie przekonanie wobec swoich rodziców :P
    Odpowiedz
27 października 2017
Więcej niż edukacja - podcast o ed :)
Odpowiedz
27 października 2017
Pytanie o cel finansowy wydaje mi się absolutnie niepełne, albo po prostu źle postawione. Dlatego z tego co czytam, zaczyna się tu mocna polaryzacja pomiędzy pasją, a ciułaniem pieniędzy. Jak dla mnie zupełnie nie chodzi o pieniądze, ale o to, co za te pieniądze można dostać. To znaczy, do jakich moich ważnych celów przyczyni się kolejna złotówka. Postawienie sobie celu finansowego, to moim zdaniem pułapka. Otwierające i uwalniające jest za to postawienie sobie celu ROZWOJOWEGO - do czego pieniądze są potrzebne, ale nie jako cel sam w sobie, tylko jako "środek do". Dla jednej osoby celem będzie wreszcie kupienie własnego mieszkania, dala drugiego kolejnym celem kupno lepszego samochodu, dla innego podróże, zabezpieczenie rodziny, inwestowanie w siebie przez różne warsztaty i szkoły czy kupienie nowego sprzętu. Jak dla mnie stawianie sobie celów opartych o własny rozwój, to prawdziwe wzbogacanie się. Innymi słowy - ile ja potrzebuję złotówek zarobić, żeby osiągnąć realny cel x (np jak w dyskusji obok, kupić małe xt, żeby też fotografować na wakacjach), a nie, ile ja złotówek potrzebuję by być człowiekiem "y". Pieniądze same w sobie to monety i papierki, mogą albo być kiszone w puszce po Liptonie, na "nie wiadomo co", albo lokowane w bankach "na kiedyś" albo rozpuszczane non stop bo "czemu nie". Jak dla mnie to tyle jeśli chodzi o bilon i banktnot. Ale... kiedy w grę wchodzą potrzeby, to, co nam dają te pieniądze, do czego je wykorzystamy, co dzięki nim osiągniemy i co nam to w efekcie da, dopiero wtedy pojawia się pole do rozwoju, czasem do zmiany lub ukonstytuowania tego co jest. Patrzcie, przecież zupełnie inne potrzeby i cele ma fotograf, który jest 2 lata na rynku (sama pamiętam jakie były wtedy moje jednowymiarowe cele) a inne ktoś, kto pracuje 10-12 lat. Ale znowu nie o hajs sam w sobie chodzi, tylko o to kim jesteśmy po danym stażu pracy, czego potrzebujemy i o co nam chodzi. Fotograf ślubny to zawód - on przynosi pieniądze i nie ma się ani co tego wstydzić ani tym jakoś specjalnie chełpić. Zarabianie pieniędzy jest konieczne, bo daje nam poczucie sprawstwa, panowania nad własnym życiem, stymuluje ośrodek przyjemności, pozwala być odrębnym i niezależnym i jest dużą gratyfikacją za ciężką pracę (o ile wynagrodzenie jest adekwatne). Ja bym zachęcała do stawiania innego celu niż finansowego - bardziej zachęcam do zapytania się siebie samego, Po 1:czego mi brakuje, czego potrzebuję by żyć (ja i moja rodzina) wygodniej, pełniej, bezpieczniej, Po 2: czy moje obecne wynagrodzenie mi na to pozwala i czy jest adekwatne do pracy, którą wkładam? I po 3: do czego dążę, co chcę osiągnąć, co dałoby mi przyjemność i rozwinęło mnie. To są główne cele moim zdaniem i do tego dopasowujemy finanse na przyszły rok - ile potrzebuję zarobić by te sprawy osiągnąć, czy muszę coś zmodyfikować w swojej ofercie, bo nie styka, czy mogę trochę odważniej podjeść do planowania finansów, bo w sumie wszystko jest ok, a pojawia się np. nowe marzenie, cel np. objechanie Stanów wzdłuż. Skupienie się na samym celu finansowym jest jak bicie piany z białek - bijesz, bijesz, piana rośnie ale w sumie po co? Czymś innym jest z kolei szykowanie bezowego ciasta - wtedy bicie piany, to nieodłączny element całej układanki, składający się na słodką (i troszkę tuczącą) nagrodę :)
Odpowiedz
    27 października 2017
    Daje serce w ciemno !
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja bym do tego dołożył jeszcze takie coś. Nie pamiętam gdzie to słyszałem, ale ktoś mądrze napisał... jest takie koło gdzie na początku jesteśmy my następnie klient potem praca i finanse czyli ukoronowanie całości. Kasia w tym co napisała jest sporo racji ale i pewnie bedą z tego powodu zaraz kontrowersje :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Przeczytał na szybko i chyba wszystko fajnie napisane. Czemu tyle osób ma tyle czasu? Nie wiem:) ja postawiłem sobie cel krótkoterminowy, skończyć zlecenia do końca listopada:) więc czytanie jest tylko tak po łebkach pobieżnie:)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Darek Szubiński to ja jeszcze lepiej... obróbka do połowy listopada i jestem na dobrej drodze bo zacząłem wrzesień a dwa tyg temu miałem 8 lipiec :D
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ha ha wrzesień zacznę może za 1,5 tyg ;( ale jużbliżej niż dalej i wiem, że muszę dać rade:)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    to i tak nie jest źle :) damy rade kolego !
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Ja bym dołożył jeszcze takie coś :) nie ważne jakie teraz masz pieniądze, czy w 2018, czy nawet w 2019, ale ważne jakie będziesz miał w wieku 55-65 lat. Dzisiejsze pieniądze są zupełnie prawie nie istotne, bo służą tylko do wydawania. Te po 50 -60 - tce służą do życia :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Mi ZUS wyliczył ile będę miał. Przyszło to w pięknej kopercie rok czy dwa lata temu - "szeset" pln. Dziękuję, pozdrawiam, Przemysław 😂
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Kasia Bronska-Popiel pięknie napisane...😍
    Odpowiedz
27 października 2017
Mam wrażenie że sami idealisci sie tu zebrali :)
Odpowiedz
    27 października 2017
    Dlatego tak opuszczaja ceny. To nie hajs sie liczy, oni chca szczerze zrobic to wesele bo sie nudza w sobote 😉
    Odpowiedz
27 października 2017
Oboje jesteśmy bez etatu, tylko i wyłącznie fotografia i film. Plan jest taki, żeby starczało na wszystko i zostało jeszcze na przyjemności większe i mniejsze. W kolejnym roku bierzemy ślub wiec jest na co pracować
Odpowiedz
27 października 2017
...2016 kupione mieszkanie we Wrocku ...w 2017 BMWX3...2018 kupie se drona...w 2019 kupię saturator na 2020 jeszcze nie mam planów, ale prawdopodobnie sfotografuję wszystkie komunie .Ot takie plany finansowe ;)
Odpowiedz
27 października 2017
Dobra rehabilitacja kręgosłupa i kolana (na to już mam) a gdybym zarżnął się na śmierć to żeby żona miała na jakiś ładną trumnę i ciekawy pogrzeb, taki na pełnym luzie, z dobrą kapelą no i oczywiście z super fotografem ✝️✔️
Odpowiedz
27 października 2017
Dobrze sie słuchało. Gratuluje podejścia!! Tylko teza o fuji nietrafiona-wynika z tego, że nie mam doświadczenia, nie dorosłem do cropa i innego myślenia o zdjęciach oraz dużej głębi i nie poświęciłem czasu na proces dotarcia się do sprzętu. Itd itd. Oczywiście żartuje ale akurat ten fragment wyjątkowo mnie rozbawił;)
Odpowiedz
    27 października 2017
    Haha dzięki Michał :) No można tak odczytać, w sumie to chciałem tylko powiedzieć że to kwestia preferencji, i na pewno dla kogoś kto odchudza swój plecak przesiadka z ff na fuji nie zawsze od razu zaskakuje i pewnie dlatego ludzie tak szybko wyprzedają.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    wyprzedają FUJI ?
    Odpowiedz
27 października 2017
W sumie można by zacząć troche wikipedią, że pieniądz to środek wymiany handlowej i w tym całe sedno moim zdaniem, jeśli chodzi o kasę. Pieniądze niewydane, zbierane, martwe są moim zdaniem niewiele warte, liczy się wymiana na przyjemność, inwestycje, bezpieczeństwo. Odwołując się do poprzednich wypowiedzi to myślę, że staż w branży ma znaczenie- im dłużej jesteśmy i im więcej widzieliśmy tym łatwiej odrzucić myśli, żeby zrobić coś taniej "do portfolio", zbiór ugruntowanych realizacji pomaga trzymać cenę i co chyba jest takim przełomowym etapem wybierać miejsca w których chcemy pracować utrzymując jednocześnie zadowolającą nas cenę. Pisaliście też o balansie pieniądze/przyjemność(ideały) tu jestem zdania, że będąc nawet w najpiękniejszych miejscach w Polsce i za granicą wykonujemy działalność usługową za pieniądze, dlatego nawet film na Grenlandii na którym nie wyjdę na zero albo chociaż minimalny finansowy plus mnie nie przekonuje (temat na osobną dyskuje) ️
Odpowiedz
27 października 2017
cel na 2018, nadal być szczęśliwym, mieć czas dla rodziny, nie martwić się wydatkami, lepiej dbać o zdrowie i kondycje! :)
Odpowiedz
    27 października 2017
    Mam podobnie! Tak pracować, żeby życ na luzie, bez spiny i mieć kasę na spokojnie, niekoniecznie na nowego mesia:D Po 3 latach tyrania, wolę teraz luz :D
    Odpowiedz
27 października 2017
Zrobienie 15 ślubów w cenie 30
Odpowiedz
    27 października 2017
    Czyli...dużo kasy, mało pracy 🙂 Ale ja lubię swoją pracę.
    Odpowiedz
    27 października 2017
    ja wolę 30 po 15
    Odpowiedz
27 października 2017
Tomasz Tołłoczko a jaki to jest adapter co robi tilt? Super podcast i mam te same odczucia z Fuji co Ty. A trzeci dzidziuś w drodze więc fajnie było słuchać jak ogarniasz temat 3+ :)
Odpowiedz
27 października 2017
Ależ Ciebie się super słucha Tomasz, aż się człowiek sam do siebie uśmiecha :) Bardzo fajna i życiowa rozmowa. Niestety jednak muszę stwierdzić, że nie przebiła Twojego "5dmIV unpackingu" który moje dzieci do dziś wspominają ;) hahaha
Odpowiedz
    27 października 2017
    ❤️
    Odpowiedz
27 października 2017
Ekstra rozmowa Tomasz! Jeden z lepszych podcastów. Ciebie można by słuchać w nieskończoność :) No i Janusz syn Piotra mnie rozbawił :D
Odpowiedz
    27 października 2017
    Dzieki Kochany!
    Odpowiedz
27 października 2017
Bardzo fajnie! Inspirujące jest dla mnie podejście do sesji także jako do relacji podróży, bardzo świeże podejście :)
Odpowiedz
27 października 2017
Bardzo fajnie mi się tego słuchało! Tomasz, Jacek dzieki za dawkę pozytywnych wibracji!
Odpowiedz
    27 października 2017
    PS. Tomasz - warsztaty z ogarniania 3 dzieciaków...ja mam 2 i jest czasami brain damage...;)
    Odpowiedz
27 października 2017
Fajnie wiedzieć że nie tylko ja płaczę na ślubach, a ostatnie speech-e na Szwedzkim weselu wycisnęły mnie jak cytrynę. Dzieki Tomasz
Odpowiedz
    27 października 2017
    nie raz czułem, że mi oczy zaczynają płonąć i chyba to nie jest nic nadzwyczajnego :) może nie płakałem, ale czułem, że jest blisko :)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    W tym sezonie miałem taki ślub że cały kościół ryczał. Liturgi nie można było sprawować. Młodzi aż się zanosili, a ja nic nie widziałem w wizjerze bo mi go łzy zalewały. Dobrze że można się zasłonić aparatem i udawać niewzruszonego ;)
    Odpowiedz
    27 października 2017
    Darek Sobieski po mojemu to na szwedzkich przemowach nudy: "mam nadzięję, że wszystkim się podobało i nie było nikogo, komu się nie podobało..." cytat z jednej takie przemowy potomków najeźdzców z 1655 r. PS. Jan III to jakaś Twoja rodzina? :D
    Odpowiedz
    28 października 2017
    to coś jak u początkujacych chirurgów, którzy najbardziej lubią ludzi otwartych :)
    Odpowiedz
28 października 2017
Tomasz rewelacyjnie się Ciebie słucha Lubię Twoj śmiech. Metafora ze żniwami i żniwiarzem moim zdaniem trafiona doskonale i bardzi mi bliska. Trzymaj sie cieplo! z Krakowa
Odpowiedz
28 października 2017
IDAHO!? Kraj ziemniaków na wymianie studenckiej! Trafiliśmy w to samo miejsce, całkiem niespodziewanie! :D a ze stroną pisaną po angielsku, Tomasz, mam tak samo jak Ty! i wspieram Cię, w każdym argumencie, który użyłeś! Każdym! Nawet tym niekoniecznie dobrze widzianym- pierwszym filtrowaniem klientów. :D ajajaj.
Odpowiedz
    28 października 2017
    Duuuuuudeeee!!!!! Byles w IDAHO!!!!?????!?!????! Co ty mowisz! A w jakim miescie i w ktorym roku??!?
    Odpowiedz
    28 października 2017
    Tomasz 4 miesiace wakacji 2015 w Sun Valley.
    Odpowiedz
    28 października 2017
    najsss!!! Toz to kurort turystyczny! Smigalem tam w skateparku! 🙂
    Odpowiedz
    28 października 2017
    a Ty gdzie wylądowałeś? :D i kiedy ?
    Odpowiedz
    28 października 2017
    2004/5 Caldwell 🙂
    Odpowiedz
    28 października 2017
    to odwiedziłem jedynie Boise w tych okolicach :D NIEŻLE!! :) Pozdrowienia!
    Odpowiedz
    28 października 2017
    No no do boise jezdzilem na deske 🙂 ale jazda niezla!
    Odpowiedz
28 października 2017
W podcaście było o stronach... Powiedzcie czy do konfiguracji flothemes np potrzeba pomocy osoby tworzącej stronki? Czy można te themy w miarę samemu ogarnąć?
Odpowiedz
    28 października 2017
    Podobno można samemu, dają tutki na YT :)
    Odpowiedz
    28 października 2017
    Mają dużo tutoriali na you tube przygotowanych pod chyba każdy szablon, poza tym support bardzo sprawnie odpowiada jak się napisze do nich z pytaniem. Wiadomo, ze sporo czasu trwa konfiguracja bo trzeba powiedzieć i pokombinować ale da się samemu 🙂 Chyba, ze nigdy ktoś z wordpressem nie miał styczności. Ale kiedyś trzeba się z tym zmierzyć 🙀
    Odpowiedz

69 + = 78