Słyszymy często, że w Polsce cieżko jest zrobić dobrze funcjonujący byyyznes, przebić się ze swoją ofertą na rynku, który jest bardzo nasycony fotografami. Wyobraźcie sobie jednak, że wśród tych wszystkich przeszkód istnieje jeszcze jedna: mianowicie taka, że jest się spoza Polski, nasz język jest drugim czy nawet trzecim, którego się używa, nie zna się polskich realiów, etc. Czy w takich warunkach nie jest znacznie trudniej niż nam, urodzonym nad Wisłą? Z tego właśnie powodu postanowiłem nagrać kolejny odcinek Niezłych i zaprosić do niego Nati i Alexa, którzy przyjechali do Polski ze wschodniej części Ukrainy i doskonale odnaleźli się na rynku fotografii ślubnej, dziecięcej, rodzinnej oraz w niszy filmowej. Posłuchajcie sami:

Partnerem podcastu Niezłe Aparaty jest Delicious Presets

Podcast jest dostępny na iTunes
Grupa słuchaczy podcastu: Niezłe Aparaty Podcast
Więcej odcinków tutaj: Archiwum podcastu

Nati & Alex w sieci:
insta: instagram.com/natiandalex_foto
www: natiandalex.com
fb: facebook.com/natiandalex

Kolejny odcinek Niezłych Aparatów już wkrótce. Jeśli macie specjalne życzenia dotyczące tematów, które powinny pojawić się w audycji, lub chcielibyście zaproponować fotografa, który powinien Waszym zdaniem wystąpić w jednym z odcinków podcastu to piszcie, znajdziecie mnie na:
instagram: instagram.com/jaceksiwko/
fb: facebook.com/jaceksiwko/

PS. Więcej informacji o fotografii ślubnej i pracy jako fotograf wysyłam przez darmowy newsletter Fleszem po oczachjaceksiwko.com/newsletter

muzyka użyta w podcaście:  https://soundcloud.com/flamingosis/a-beautiful-soul-feat-berod

Leave A

Comment

7 września 2017
Pierwszy! Ha!
Odpowiedz
    7 września 2017
    Łukasz Czajkowski widać, kto ma małe dziecko ten jest dostępny non stop online :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Tymek sprawia, że tryb czuwania mam cały czas aktywny 🤘
    Odpowiedz
7 września 2017
No dzień dobry! :D
Odpowiedz
    7 września 2017
    Żaneta Kaczmarek dzień dobry :) daj znać czy po wysłuchaniu jest nadal dobry czy może lepszy :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek Marek Siwko Naturalnie lepszy! Od rana nie mogłam się zabrać za obróbkę, no ale pojawił się podcast i można pracować! :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Żaneta Kaczmarek a to się cieszę podwójnie, choć u mnie zawsze obróbka idzie na później w czwartek bo rano robię publikację, ale wiadmo, że praca dla innych fotografów daje mi niezłego kopa i cieszę się, że mogę to robić :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek Marek Siwko Super, tak trzymaj :D Przyjemny odcinek! Fajnie ogarnęli ten pomysł z życzeniami od gości. Personalna niespodzianka- na pewno duży plus u klientów. <3
    Odpowiedz
7 września 2017
No dobra... Łukasz hi hi hi :-) Witajcie miłego czwarteczku!
Odpowiedz
    7 września 2017
    Monika Witoń Łukasz teraz pewnie nie sypia za długo więc nie nikt nie ma z nim szans w szybkości pisania komentarzy pod podcastami
    Odpowiedz
    7 września 2017
    No tak ma nocną zmianę w sumie rownouprawnienie jest tak słyszałam 😜☺
    Odpowiedz
7 września 2017
Bardzo lubię
Odpowiedz
    7 września 2017
    Justyna Czowicka cieszę się :) Ja też <3
    Odpowiedz
7 września 2017
Ale jestem ciekaw. Dziś trasa na Toruń więc będzie miło słuchać po drodze
Odpowiedz
    7 września 2017
    Mar Cin nie wiem skąd dokładnie jedziesz, ale mam nadzieję, że podróż upłynie w miłej atmosferze :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Z pięknego zielonego Śląska 😉
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Jacek Marek Siwko no i posłuchane. Żona pierwszy raz słuchała i się mega wkręciła. I mogłem jej powiedzieć - a nie mówiłem że dobrze się słucha 😊
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Mar Cin no to się cieszę, słyszałem już że niektórzy słuchają podcastu też z dziećmi :) PS. Szkoda, że w statystykach nie uwzględnia się, że słuchały dwie osoby :D
    Odpowiedz
7 września 2017
Jacek Marek zdradź czego używasz do planowania postów na instagramie! :))
Odpowiedz
    7 września 2017
    Osobiście znam Latergram, ale jeszcze nie używałam. :) https://later.com/
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Norma Ilnicka to co Żaneta :D
    Odpowiedz
    9 września 2017
    Later ale on tylko przypomina o danej godzinie aby wrzucić wcześniej przygotowany post.
    Odpowiedz
7 września 2017
bardzo sympatyczna para, dobry podcast :)
Odpowiedz
    7 września 2017
    Ania Krzymowska witaj w klubie, ja też bardzo lubię Nati i Alexa :D podziwiam ich za ogarnianie naszego podwórka fotograficznego.
    Odpowiedz
7 września 2017
bardzo fajnie się słucha, bardzo sympatyczni ludzie :) jak oni dają radę bez własnego samochodu?! szacun ;)
Odpowiedz
    7 września 2017
    Krzysztof Laszczyk nie są jedyni na tym polu bo z tego co wiem jeszcze Maciej Suwalowski i Łukasz Popielarz korzystają z alternatywych środków lokomocji. Swoją drogą jak byłem na stażu w gazecie to jeździłem na zlecenia foto rowerem :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Bez samochodu wygodniej 🙂 przetestowane od Australii przez cała Europę po Kalifornię 🙂
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Bez samochdou cudownie :) europa bdb skomunikowana :) pozdrowienia z elope z Norway :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Maciej Suwalowski no przynajmniej nie ma problemu z parkowaniem, co niestety dla mnie jest szczególnie dużym problemem jak jestem w Warszawie :D Family car nie jest najmniejszy więc pomyśleć trzeba nad jakimś komarkiem albo fiatem 126p
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Łukasz Popielarz może ojropa tak, ale w PL to już podziwiam za wytrwałość :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Łukasz to jakiś cyborg, jak widzę Twoje snapy o 4 nad ranem z dworca w Krakowie to mi słabo :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    W PL też super :) naprawde nie narzekam a wręcz w odwrotną stronę :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Magda no co zrobię :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Magdalena Mizera ja bym się bał po dworcach chodzić z ładunkiem zdjęć w plecaku, to już nie chodzi nawet o te aparaty tylko kurcze słabo mi się robi jak muszę np. tankować po drodze i zostawić w samochodzie plecak z kartami. W związku z tym nawet na stacjach taskam ze sobą
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Prawda Jacek Marek wtedy jest panika ale generalnie jest git :) a że nóż oraz gaz pieprzowy mam to swoją drogą 🤣
    Odpowiedz
    7 września 2017
    ja też często, gdy tylko mogę, szukam alternatywy, bo kiedyś miałam wypadek w drodze na wesele i było mnóstwo nerwów. Poza tym nie czuję się za pewnie za kółkiem. Zwłaszcza te nocne powroty lasami, brrr.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Za noz i gaz pieprzowy mozna dostac sanki niestety, bo ich uzycie jest nielegalne. Mam nadzieje, ze obecny rzad cos w tym kierunku zrobi i dozwoli jako srodki obrony wlasnej.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Nie mieści mi się to w głowie, jak dajecie radę bez samochodu? Jeśli kościół i sala są gdzieś w mieście, gdzie komunikacja jest w miarę sprawna to jeszcze rozumiem, ale co z małymi kościółkami na wsi, co z salami w lasach, polach i innych dziwnych miejscach gdzie żaden pociąg, czy autobus nie dojeżdża? Wszędzie taxą? Albo z gośćmi? :) Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach w temacie. Z ciekawości.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Oczywiscie noz zartowalem ale gaz jak najbardziej :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Podpinam się. Łukasz Popielarz, Maciej Suwalowski, jakbyście mogli więcej powiedzieć o przemieszczaniu się, może bardziej na prowincji? Zabieracie się z młodymi, gośćmi? Nie ukrywam, że coraz częściej alternatywna droga komunikacji :) chodzi mi po głowie. Najbardziej stresujące momenty dla mnie właśnie związane są z przemieszczaniem się.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Ula :) 7 lat daje rade :) problemu nigdy nie ma :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Łukasz domyślam się :) Moja wypowiedź nie była złośliwa, po prostu jestem ciekawa, może coś "podpatrzę" bo tak jak Jakub - często najbardziej stresuję się tymi dojazdami - czy zdążę, czy będzie gdzie zaparkować, czy nie będzie nic na drodze itd. Nie mówię, że wszędzie, bo generalnie nie wyobrażam sobie całkiem rezygnować z samochodu ale jak np: mam możliwość dojazdu z kamerunem to chętnie korzystam. Taka "okazja" trafia mi się jednak rzadko. Co więc z resztą zleceń? Dom młodego - dom młodej - kościół - sala.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Wyobrażam sobie, że jest to fajny patent, bo po drodze można zgarnąć fajne klatki do reportażu, opowiedzieć trochę o lokalizacji, mieście.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Czasem pojadę sobie na sesję pkp, ale w dniu ślubu ślubu sobie nie wyobrażam. Za dużo widziałam informacji typu "pociąg opóźniony o 270 minut". Informacja kuleje, polki bus też potrafi zawieść... Sama nie lubię jeździć autem w dniu ślubu i gdy mogę, to pakuję się do kamerzysty czy gości, ale jednak zawsze na miejsce dojeżdżam. Zastanawiam się czy pary w momencie podpisywania umowy wiedzą, że istnieje większe ryzyko, że możecie nie dojechać na ślub lub się spóźnić?
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Najgorzej, że nawet GPS potrafi zaweść...Czasem nadrabiam kilometrów, byleby sprawdzić czy wszystko gra z miejscówką, zresztą mam już dwa - w telefonie + tradycyjny:P.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Aniu, przecież samochód też może Ci się zepsuć, staniesz w korku albo spotkasz po drodze jakąś blokadę? Albo GPS poprowadzi Cię nie tą drogą? Nie da się przewidzieć wszystkich "wypadków" :) Bardzo dużo jeżdżę pociągami i jeszcze nigdy nie zdażyło mi się mieć opóźnienia - to naprawdę pewny środek transportu dzisiaj :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Ok mam dłuższą chwilę na opowiedzenie Przez 7 lat trafiła się jedna para która była tzw last minute i był 40 km od Szczecina. Od początku każda para wie, że nie mam prawka z powodów zdrowotnych a jako jedyni zaczęli mi w dniu ślubu wpierać, że nie było takiej mowy - musiałem drałować jakieś 30 km taxa co 4 lata temu kosztowało sporo w sumie ale tak czy siak karma wróciła. Ogółem taxówki, autobusy, pkp, samoloty, promy.... czym ja nie jeździłem...:) ja lubię samoloty i pociągi. Dużo w nich pracuję i nie mam stresa, że nie dojadę na miejsce ślubu czy sesji. Potem samochodem i tak jadę z kimś - obojętnie z kim bo tak naprawdę to wszystko kwestia dogadania . Zazwyczaj jak nie z młodymi to rodzicami czy gośćmi. Z parą zawsze całość jest dogadana od początku do końca i tak samo z kosztami. Ja jedyne czym się stresuje zawsze to nie czy dojadę na miejsce ślubu tylko czy będzie kontakt w pociągu i tłok w 1 klasie bo tam zdecydowanie jest bezpieczniej no i jest mniej ludzi a często różnica w cenie biletu jest tylko 20/30 zł. Ba również doliczam normalnie kilometrówke za dojazdy a nie klasyczny zwrot kosztów. W końcu też jemy, czas tracimy na dojazdy a czasami nocleg gdzieś coś trzeba bo młodzi przykładowo nie zarezerwowali ale to rzadkość. Kiedy znajomy mnie pytał kiedy zrobię prawko (miałem 2 podejścia) to odpowiadam mu - wolę dłużej jeździć samolotem, pociągiem taxa czy czymś innym niż kogoś zabić na ulicy . Prawko nie musi być dla wszystkich - dla mnie nie jest :) W razie pytań śmiało !
    Odpowiedz
    7 września 2017
    dodaj jeszcze coś takiego - jeżeli chodzi o temat poruszania się samochodem co wpływa ponoć na wybór fotografia - jest to śmiechu warte co widać na przykładzie Su i moim ;*
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Też wielokrotnie jeździłam pociągami do domu, do przyjaciół, na studia i mam po prostu gorsze doświadczenia. Jasne, też może się coś stać z autem, ale raczej nie będę miała wtedy myśli "cholera, mogłam pojechać autobusem". Może kwestia tego, że wolę polegać na sobie i nie chcę tego dnia dodatkowo stresować siebie i młodych. Ale to moja subiektywna ocena tego,co jest mniejszym ryzykiem. Gdybyśmy byli w Japonii to bym mówiła inaczej :P
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Nie ma ryzyka nie ma zabawy. Ryzyko jest wszędzie, nawet na powrotach ze ślubu co ostatnio nawet się przytrafiło jednemu ze znanych fotografów. Udało się załatwić zastępstwo ale tak by krucho było
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Łukasz Popielarz my możemy elaboraty na ten temat pisać :) ja 15 lat bez samochodu a TY? :P
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Przemek Białek o zapomniałem jeszcze o Tobie Janek ! ja od urodzenia :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Czyli się da. :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    I odchodzą przeglądy, ubezpieczenie i tak dalej. :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Moim zdaniem wszystko jest kwestią rozmowy z młodymi oraz rozeznania w transporcie oraz zaplanowanie podróży :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    w czasie jazdy z kimś z rodziny wiem więcej o młodych niż by tego chcieli :P
    Odpowiedz
    7 września 2017
    otototototo :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    i nikt na weselu nie powie nie pij! :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jaa do zeszłego roku prawka nie miałam i też spoko dawalam radę :) w głowie mamy te ograniczenia, da się, nie da się...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Ja nie mam prawka i daje rade - tu sie gdzies wcisne, tam pojade autobusem z goscmi i gra gitara :P niestety maly problem jest od kiedy mamy corke - zeby maz po mnie wyjechal to musi przyjechac taksowka moja mama zeby z nia zostac i popilnowac jak spi :P jak wrocimy to maz odwozi mame do domu - na szczescie mieszka 10 min od nas ;p takze wybieram sie na prawko w pazdzierniku :P Z przyjechaniem chodzi oczywiscie o odbior po 1 :P
    Odpowiedz
    9 września 2017
    zrobilem prawko w zeszlym roku, dawalem rade bez, ale nie ma co mowic prawko poszerza horyzonty, tylko jakos dziwniemalo ostatnio roweru uzywam:(
    Odpowiedz
7 września 2017
Dla mnie taka praktyka to zwykłe chamstwo.
Odpowiedz
    7 września 2017
    Adam Kozłowski zastanawiam się jak takie coś w ogóle przechodzi, to chyba klientowi musi w ogóle nie zależeć na zdjęciach. :P
    Odpowiedz
    7 września 2017
    To raczej nie jest praktyka dobrych fotografów.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    To oszustwo i tyle.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dokładnie, to oszustwo.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Chyba, że koleś jest właścicielem zakładu/labu i z góry mówi, że ma kilku współpracujących fotografów. Sam w takim pracowałem i wiem jak to działa. Mimo wszystko nie do pomyślenia jest, żeby na tydzień przed ślubem 'szef' nie wiedział czy ma kogoś, kto zrobi zlecenie...
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Ale co to za klient? To ludzie ktorzy nie ogldaja portfolio nie szukaja stylu tylko ida do zakladu rzemieślniczego i chca miec dobrze i niedrogo
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Szok
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Darek, ale co to? Gorszy sort?
    Odpowiedz
7 września 2017
To jest dziwne,że ktoś dla kogoś pracuje? :) wow
Odpowiedz
    7 września 2017
    Ale ten ktoś nie informuje klientów, że tak na prawdę kupują kota w worku.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Bu Bogusław jak na stałe to nie, ale tu chodzi o przypadek innego typu. Podpisujesz z parą umowę, nawijasz makaronix na uszy a nawet nie wisz kto będzie im te zdjęcia robił
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek Marek Siwko Tak,ale to przypadek z d..py wzięty jeden na 100 i też do końca nie wiadomo jak było ;)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Bu Bogusław jeden na sto, to i tak o jeden za dużo. Nie wiem czy słuchałeś, ale tu wiadomo jak było.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek Marek Siwko Słuchałem,ale zawsze takie rzeczy dzielę przez 10.
    Odpowiedz
7 września 2017
1 data i 7 zleceń bywa ;)
Odpowiedz
    7 września 2017
    Serio?
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Ja jestem rzetelny I tak nie robię ale znam takich
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Fotoslavo Sławomir Siciak no w życiu bym Cię nie podejżewał hehe :) myślę, że takich januszów nie ma w tej grupie. :P
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Też znam taką foto-video która bierze po 7- 8 zleceń na jeden termin :) Szukają ludzi z ulicy. Dają im sprzęt, ustawiają tryb auto i do przodu. Podwykonawcom płacą 200-300 zł😜
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek, serio. Jest w Rzeszowie taki typ, który bookuje wiele ślubów na jedną datę, później wysyła ludzi z ludzi z ulicy, tłumacząc im, żeby robili w jpg, a nie w rawie.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jacek Marek Siwko zdziwiłbyś się...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Marcin Kruk jest w Rzeszowie kilka takich firm...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Marcin Kruk ja też znam takich z Rzeszowa i okolic 😂 masakracja
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Andrzej Paradowski powszechne jak cholera, mało tego klienci są prawie tego świadomi
    Odpowiedz
    7 września 2017
    I nadmienię jeszcze, że jest różnica między firmą która ma kilku fotografów w składzie, dobrze przeszkolonych (pracujących na markę od kilku lat), a ich zdjęcia nawet znajdują się w zakładce "o nas", a firmą mającą ludzi z ulicy/ z doskoku, którzy jeszcze w jpgu robią, bo szef skąpi na dyski.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Marcin Kruk dokładnie, studio, które zatrudnia / lub też jakoś inaczej się rozlicza (a propos ostatniej dyskusji o optymalizacji) fotografów na stałe to jest super sprawa, skalowanie byyyznesu świadczy o ogarnięciu właściciela, ale ten tu omawiany przypadek to średnio świadczy o wiarygodności byyyznesmena. Z tymi jpgami mnie załatwiłeś, ciekaw jestem jaki jest roczny obrót tego rzeszowskiego "potentata" :P
    Odpowiedz
7 września 2017
Słabych ludzi, jak można coś takiego odwalać.
Odpowiedz
Nie wiem jakim trzeba być ciulasem, żeby zapewniać pare ze będzie się osobiście, a potem mówić ze sooory ale zrobi ktoś inny (oczywiście chodzi mi o świadome i zaplanowane działanie). Jeśli firma jasno mówi na spotkaniu o większej niż 1 liczbie pracowników i ze wyślę kogoś na zlecenie to wsio Ok.
Odpowiedz
7 września 2017
Znam firmę z sąsiedztwa, która bookowała po 8 wesel na jeden termin. Zdjęcia robili wszyscy znajomi z okolicy w myśl zasady "masz aparat, rób dużo zdjęć, jest ustawione auto więc niczym się nie przejmuj". Działają cały czas, pstrykają w JPG. Nazw firm nie poddajemy więc niech zostaną anonimowi
Odpowiedz
    7 września 2017
    Mam wrażenie że znamy tą samą firmę 😉 zresztą zaczynałam pracując dla nich
    Odpowiedz
7 września 2017
Nie zawsze mówi jak nikt nie pyta .W umowie jest firma, okazuje się w dniu wykonania zlecenia ,że przychodzi podwykonawca
Odpowiedz
7 września 2017
Ostatnio na ślubie przekonałem się osobiście niestety o takiej praktyce. Para była zdziwiona, bo zjawili się nie znani im panowie z ekipy filmowej. Para była przekonana, że przyjedzie pan, z którym podpisali umowę. Na moje pytanie na jakim sprzęcie pracują, odpowiedzieli, że nie bardzo wiedzą, bo to nie ich
Odpowiedz
    7 września 2017
    No właśnie tu chyba o rozmowę z klientem tylko i wyłącznie chodzi. Bo do tego typu firm trafiają przeważnie klienci totalnie nieświadomi, którzy nie zobaczą różnicy. Ważne, że na ślub przyjdzie "pan fotograf". Tylko właśnie czym innym jest mówić otwarcie klientom "jest nas 5 w firmie i któryś z nas pojawi się na ślubie", a czym innym takie walenie w ch... o jakim jest mowa w podcaście dzisiejszym.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    No o to chodzi. Jakby klienci byli świadomi, to inna rzecz i ich sprawa. Problem w tym, że często takich rzeczy się po prostu nie mówi.
    Odpowiedz
7 września 2017
Ja to nazywam lata marketingu ,czym mocniejszy tym bardziej działa ,ale co tam.Mstrzowie marketingu do mnie mawiają zdjęcia masz zajebi....e ale marketing chuj....y a ja dalej, te torbe nosze :)To juz ponad 20 lat
Odpowiedz
7 września 2017
niestety standard i w Polsce i wszędzie indziej. umowa podpisana ale trafia się "lepszy ślub" i potem ściemniają kolegom, że boli brzuszek albo główka żeby ktoś wziął za nich ten "słabszy" materiał. moim zdaniem jest to chujowe i nie bójmy się tego słowa.
Odpowiedz
    7 września 2017
    Znam przypadek że kamerun nawet nie próbował ściemniać że go brzuch boli... Powiedział w piątek PM, że go nie będzie bo ma wesele w rodzinie ;) Po czym wysłał wieszaka a sam po 1 w nocynprzyszedł napierdollalalaa i zapytał czy jego pracownik dobrze wykonał robotę?
    Odpowiedz
    7 września 2017
    ciekawe czy mieli podpisaną umowę...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Piotrek Sadowski Oczywiście że mieli, ale co mogli zrobić dzień przed ślubem...? Ja tylko jej przypomniałem moje słowa na podpisywaniu umowy... "przecież Wam mówiłem, że tak będzie..."
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dariusz Pogorzelski ;)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dokładnie tak jak napisałeś. Mam to samo zdanie w temacie co Ty i dla mnie jest taka akcja zwykłym chamstwem jeżeli potrafimy "odmówić" jakiejś Parce z którą mamy podpisaną umowę sciemniajac jej w jakikolwiek sposób tylko dlatego żeby na ten sam termin wziąć tzw. "Sztosa w rodzinie"..
    Odpowiedz
    7 września 2017
    W tym roku miałem pare, która sie do mnie zgłosiła tydzień przed ślubem, bo ich foto stwierdzała, ze nie uda jej sie wrócić z zagranicy. Tydzień wcześniej już wiedziała 😂 Chciała wysłać jakiegoś słupa, ale para sie nie zgodziła i znaleźli mnie. Oczywiście okazało sie ze tamtej wpadł ślub za granica i po prostu ich olała dla czegoś "lepszego"...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Marcin Pietrucha gdzieś słyszałem podobna, o ile nie te sama historie.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Piotrek Sadowski też słyszałam tę historie w tym sezonie, chyba nawet wiem o którą panią fotograf chodzi 😀
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Katarzyna Pyrchała ciekaw jestem czy to ta sama czy inna historia ;)
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Katarzyna Pyrchała w takim razie to zupełnie inna historia :)
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Marcin Pietrucha właśnie mi się komentarz usunął 😞 tak, nie doczytałam, że Ciebie wzięli bo na tamtym ślubie wzięli tego słupa podstawionego...
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Piotrek Sadowski ja też nigdy nie wymieniłam repo, gdy trafiło się lepsze. Pamiętam do dziś jak kilka lat temu znajoma napisała o repo w Szwecji ( rodzeństwo mojego Pana Młodego sprzed kilku lat) i miałam termin zajęty już, i nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy bym mogła wymienić, mimo że serce bardzo mnie bolało. Wtedy to repo robił bodajże Adam Kozłowski. I takich sytuacji miałam kilka, i trudno mi uwierzyć że ludzie tak robią,bo ja sobie tego nie wyobrażam.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Ewelina to chyba nie ja 😞
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Hmm, włoskie wesele w Szwecji, to nie Ty? Jakoś wydawało mi się że mówili że Ty bedziesz robił. Z 5 lat temu. Ale moze coś źle skojarzylam
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Ewelina to już wiem 🙂 Też miałem zajęte i poleciłem innego Adama 🙂 Dziękuje za polecenie 🙂
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Adam Kozłowski to wiesz kto to fotografował?
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Ewelina tak Adam z Dreamphoto
    Odpowiedz
7 września 2017
Koledzy są przypadki gdzie kamerzysta podpisuję umowę na film i zdjęcia nie pokazując nawet jednego zdjęcia. Na pytanie kto będzie robił odpowiada klientom, że w tej chwili jeszcze nie wie bo jest rok do ślubu. I powiem Wam, że każdy z nich wychodzi na tym lepiej niż my. Film 2500zł + zdjęcia 2500zł = 5000zł Do tego jeszcze potrafi wziąć dodatkowe zlecenie na film i ma kolejne 2500zł. Opłaca wieszaków po 250zł i interes się kreci. Ciekawe ilu fotografów w tej grupie bierze powyżej 7000zł? I to jest właśnie biznes!
Odpowiedz
    7 września 2017
    ale jeżeli "Na pytanie kto będzie robił odpowiada, że w tej chwili jeszcze nie wie bo jest rok do ślubu" i para się na to godzi to nie można mu nic zarzucić. poinformował, para zaakceptowała, koniec. tutaj nie widzę problemu.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Piotrek Sadowski Ja problemu też nie widzę, to jest właśnie biznes. My się spinamy a oni robią hajs! Znam gościa który na jeden plener potrafi wziąć 3 pary młode. Kumasz ;) ?
    Odpowiedz
    7 września 2017
    To zawsze tak było ze Janusz kupował kostke przed dom a onanista szkiełka do kolekcji :) Ja lubie mieć bo czemu nie mieć :p
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dariusz Pogorzelski doskonale rozumiem ale to inny profil firmy :) dyskusja jest, jak zrozumiałem o podpisywaniu dwóch umów na jeden termin bez wiedzy klientów :)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Znam takiego co wozi busem po 4pary na plener 😁⛔️
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Katarzyna Straube-Czyż hahahah ;)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Odpadam z dyskusji bo szkoda słów i czasu na takie podejście niektórych kamerunów! 3mka ;)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dariusz Pogorzelski do Chorwacji ;)
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Dariusz Pogorzelski chyba wiem o kogo chodzi i sam byłem świadkiem jak razem robiliśmy plener PM i na drugi dzień robił 5 plenerów w jednym miejscu. Zaczynał o 8 i co pół godziny kolejna para. Można, można... W momencie gdy staramy się aby nie jeździć w te same miejsca dwa razy w roku, są mistrzowie co zupełnie się z tym nie kryjąc obsługują jednego dnia ...5 par.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Krzysztof Serafiński tak kolegę obgadywać:D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jarosław Sender nie wiem czy to obgadywanie. Sam się z tym nie kryje, ja też nie mówię że to złe, po prostu taką ma politykę prowadzenia firmy.
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Krzysztof Serafiński dzięki temu on ma 30 000 za tydzień a my o wiele mnie za m-c :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Jarosław Sender no tak ...
    Odpowiedz
    7 września 2017
    A tez różne różne historię słyszałem na temat tej firmy haha. Nie wiem czy prawda ale rekord to ok 20 wesel na jeden termin :p
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Paweł Garbulski przyjmijmy 10 x 4500 chyba :D
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Może trzeba brać przykład haha człowiek by sie chociaż dorobił czegos haha
    Odpowiedz
    7 września 2017
    Tak tylko on ma taką bajerę że przyjmuje same video za 6 tysi i to fakt potwierdzony bo robili ze Mną i jeszcze sam na nie przecież nie jedzie bo ma kilka innych,w tamtym roku ekipa od niego nie dojechala do mlodej na przygotowania od mlodego bo sie zgubili :P
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Kazdy to widzi tylko przychód. Policzcie koszty to Wam wyjdzie, ze wcale tak dobrze nie wychodzą na tym. Ale calkowite koszty, nie tylko liczycie, ze ktos odpala 250zł. Tych ludzi trzeba zabookowac (reklama, targi, prasa, radio, miejsca TV), spotkac sie z nimi, obrobic te zdjecia, nagrac je na cos, bardzo czesto oplacic lokal, bo tacy "miszczowie" nie dzialaja tylko internetowo, i pewnie wiele innych rzeczy o ktorych nie myslicie. Poza tym te 250zł to jakis urban legend. Ponad 10 lat temu placilem 500zł osobie za 12h reportaz, do tego koszty dojazdu, chociaz zwrot za paliwo -> RAWy dla mnie, odpowiedzialnosc po mojej stronie, poprawki, sesje zdjeciowe i caly ten czaso/pracochlony "workflow"
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Marek Kucisz dostaną rabat za brak przygotowań PM lub sesje gratis :D
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Tomek Kurzydlak Nie będziemy zaglądać do kieszeni bo jak się kiedyś mówiło "dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają" Chodzi chyba bardziej w tej dyskusji że PM świadomie lub nie godzą się na taśmowe podejście do sprawy. Jakby chciało im się obejrzeć dwa- trzy filmy takiej firmy to okazałoby się że z trudem szukaliby różnic ;) W tym momencie gdy my się spalamy aby każdy plener, reportaż był niepowtarzalny , te osoby nawet nie kryją się z tym że jest to dla nich kolejny klient do załatwienia w jak najszybszym czasie, zgarnięcie zapłaty i cześć.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Krzysztof Serafiński Generalnie to uwazam, ze ta cala gadka o naszej, Waszej, czy tez czyjejkolwiek (zeby nikogo nie urazic) zajebistosci jest mocno na wyrost. Nikt poza nami samymi, plus garstka chorych fanow/klientow nie traktuje nas powaznie. To co robimy jest w ogromnej mierze odtworcze i nastawione na $$$. Tak samo chcecie kupic sobie Porsche jak gosc z ktorego drzecie łacha. Em aj rong? ;)
    Odpowiedz
    8 września 2017
    dlatego czytam z uśmiechem na twarzy "wizje rozwijania biznesu". Biznes to jest dla tych którzy biorą po kilka zleceń dla nas jest to praca "o dzieło". A nie raz zastanawiałem się czym kierują się PM wybierając takie firmy i świadomie przyznają że nie będzie osoby z którą podpisywały umowę tylko "jego pracownik". Sesja plenerowa ponownie w "Susku" i mają tylko 30 min na to. A przy okazji jak widziały film to tak na prawdę kto "kręcił" i kto składał do kupy to coś.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    jeszcze uprzedzajac - roznica miedzy nami w tej grupie, a osobami ktore biora po kilkanascie zlecen i wysylaja slupy polega wylacznie na tym, ze oni maja wy*%$ane na klienta, a my jestesmy gdzies wadliwi i sie przejmujemy ;)
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Tomek Kurzydlak Trochę nie masz racji. Nie kupowałem aparatu z myślą o zarabianiu na fotografii. Nie traktuję klienta jak mojego jedynego żywiciela bo wtedy równie dobrze mógłbym wrócić za kółko tira i zarabiać dużo więcej nie martwiąc się że dzisiaj nie wyszła mi sesja. Jeśli widzisz w klientach tylko PLN ...to współczuję. To jak siebie traktujemy, tak szanują nas klienci ...
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Krzysztof Serafiński to pisalem w innym komentarzu - gdybym widzial tylko PLNy to bym dalej ciagnal hurtownie ;)
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Tomek Kurzydlak ok, rozumiem. już się gubię jaki komentarz czego dotyczy ;) Ale widzę rozumiesz o co mi chodzi. Dla mnie jest to najpiękniejszy zawód jaki mogłem wykonywać i podchodzę do niego tak jak pisałem. Nie brałem nigdy pod uwagę zatrudnienie kogoś kto będzie dla mnie robił ślub, odpalę mu 4 stówy i będzie git.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Krzysztof Serafiński tak, ale bierzesz za to pieniadze, prawda? Jest to tez Twoj dochod, Twoja praca, z czego wnioskuje, ze miewasz chociaż czasem momenty, ze chcialbys zarabiac wiecej, "dostać podwyżkę", wziąć "urlop"?
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Tomek Kurzydlak Oczywiście. Chcę brać honorarium za swoją pracę jak największe. Byłbym chyba nie normalny gdyby było inaczej. Ale dla mnie fotografia to nie kolejny biznes. Nie było to tak że 10 lat temu np. naprawiałem buty, teraz robię zdjęcia a za rok będę kręcił filmy lub prowadził sklep z książkami....mam nadzieję że rozumiesz różnicę. Cieszę się że przy okazji wielkiej przyjemności jaką sprawia mi fotografia mogę utrzymać swoją rodzinę i pieniądze jakie otrzymuje jest poniekąd sposobem docenienia mojego talentu.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Krzysztof Serafiński wiec cieszylbys sie gdybys mogl zarobic na tym wiecej. Fotoziuty maja podobnie. Tylko zoptymalizowali ten biznes bo jak ustalilismy maja wywalone na klienta 😉
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Dariusz Pogorzelski i w tym samym miejscu w dodatku robi ten plener (gościa)
    Odpowiedz
7 września 2017
Ja pracowałam tak dla kogoś przez dwa sezony. Zdobyłam duże doświadczenie. Ale z perspektywy Pary Młodej czułabym się chyba trochę oszukana gdyby przyszedł na ślub inny fotograf niż ten, z którym podpisywałam umowę.
Odpowiedz
7 września 2017
Jeśli przy podpisywaniu umowy informuje się że przyjdzie pracownik to nie widzę problemu. Sprawa jest jasna i czysta dla obydwu stron. Podobnie na rynku ślubnym działają choćby wodzireje.
Odpowiedz
7 września 2017
Bartłomiej Kiepas ty byś się mógł wypowiedzieć :D
Odpowiedz
    7 września 2017
    Niema co, poprostu nie dopatrzenie naszczescie w pore ogarniete 🙂
    Odpowiedz
7 września 2017
jak dla mnie ...bomba ;)
Odpowiedz
7 września 2017
Jak w branzy transportowo-spedycyjnej. Zlecenie idzie z rak do rak i kazdy po kawalku sobie z tego ugryzie :) Jesli ktos chce zdjecia dla zdjec to przejdzie. Raczej nikt nie wybiera fotografow majacych na koncie takie praktyki konkretnie dla ich zdjec, a po prostu potrzebuje zalatwic fotografa. Nikt liczacy sie, kto ma na tyle renomy, ze para chce konkretnie jego zdjec raczej nie wykonuje takich manewrow, bo stawia na szali calkiem duzo - wszystko. Temu pierwszemu to bez roznicy bo jego klientela nie przywiazuje do tego wagi.
Odpowiedz
7 września 2017
Racja
Odpowiedz
7 września 2017
Wśród kamerzystów to zauważyłem. Bo jak słyszę od kolejnej PM, że miał być ktoś inny ale podesłał kolegę bo sam zachorował, to się domyśliłem, że to ściema i częsta praktyka...
Odpowiedz
7 września 2017
A ja Kochani powiem tak. Z tych opowiastek sami widzicie, widzimy ile ślubów robi się prawie bez "prawdziwego fotografa", czyli takiego jak my tu sobie wymarzyliśmy ;) Może wiec czas zagospodarowywać ten ogromny kawał tortu weselnego, ale oczywiście nie zniżaniem się do takich praktyk, ale wyciąganiem klientów z tej dziury ? Jest na to sposób, może jakiś marketing :) A co powiecie na firemkę która 105 zleceń w sezonie zrobiła, rekordy to 15 zleceń w weekend ? Tak znam taką firmę i przykład obrazuje jak duży jest rynek którego nie sięgacie, nie sięgamy. I co ?
Odpowiedz
7 września 2017
oj zna się takich .... co podpisują na "firmę" a potem na zlecenie lecą słupy a obrabia to potem "kuzynka" :)
Odpowiedz
7 września 2017
Ja w swoich początkach współpracowałam z pewną firmą foto-video. Po oddaniu pierwszego materiału zadzwonili do mnie, że para składa reklamacje, bo zdjęcia są za słabej jakości. Po czasie okazało się, że zdjęcia są ok, ale para była zła, bo chcieli tamtego fotografa... A pan właściciel nie umiał przyjąć na klatę, że wziął początkująca osobę i to było jego ryzyko, więc zrobił mi mindfuck. Tak więc bądźcie też ostrożni przyjmując takie zlecenia... a koniec historii jest taki, że teraz właściciel przenosi się do biznesu taxi :P
Odpowiedz
8 września 2017
To troche tak jakby w grupie o garniturach bespoke nagle ktos napisal, ze Zara robi tysiace takiego samego rozmiaru marynarek... To inny rynek a ludzie nie musza byc oszukiwani. Ja w ten sposob zaczalem. W okolicach roku 2005 mialem kilku znajomych z lustrzankami, chcieli tez focic, a do mnie zglaszalo sie coraz wiecej par mlodych na jeden termin. Oczywiscie ludzie wiedzieli, ze nie ja bede na slubie, nie bylo zadnych kwasow. Byla hurtownia. Do 7 slubow w weekend. Pozniej tony obrabiania, kazdemu plener - cale dnie mialem zarypane. Po 2-3 takich latach stwierdzilem/wyliczylem, ze mniej sie narobie i podobnie zarobie jak podniose ceny i bede nie firma a fotografem. Takze to wcale nie jest az tak ogromny kawal tortu jak sie wydaje (ceny 1,5-2k vs 5-7), chyba ze ktos robi po 3tys sluby, ale wtedy oszukuje sam siebie, ze zarabia. Inna sprawa, ze moglem wtedy wszystko olac i sam nie robic nic. Ale tak nie moglem Za bardzo sie przejmowalem czy wszyscy zdaza na czas, czy sprzet im nie odmowi posluszenstwa itp. Za duzo stresu, a moze za male pienidze vs odpowiedzialnosc. Nie jest to dla kazdego.
Odpowiedz
    8 września 2017
    Cały pic polega na tym, żeby uzmysłowić klientowi różnice pomiędzy jakością takich dwóch usług.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    i tu jest miejsce na dobry marketing, jest taki ?
    Odpowiedz
    8 września 2017
    fajnie tu wyłożyles to czego się spodziewałam. Do tego trzeba mieć nerwy, przecież ci pseudo fotografowie parę stów mogą po prostu nie przyjść, bo im imprezka wyskoczy albo się upić na umór. A odpowiedzialność Twoja.
    Odpowiedz
8 września 2017
wracamy też do tematu pt nazwa firmy. Jak własne nazwisko to ciężko, nawet logicznie - przyjmować, że przyjdzie ktoś inny. Inaczej to chyba wygląda z forografującymi parami - przecież ciężko przyjąć, że są fotografami tylko razem, a osobno to już nie.
Odpowiedz
    8 września 2017
    Zawsze można przestać być skromnym i nazwać studio swoim imieniem jak np. Christian Oth z NY
    Odpowiedz
    8 września 2017
    a on przysyła innych zmiast samemu się pojawiać?
    Odpowiedz
    8 września 2017

    Odpowiedz
    8 września 2017
    chwila moment - to jest zupełnie inna historia. Studio ma nazwę właściciela - jest kilku fotografów,natomiast Klient zawsze wie kto dla niego fotografuje. Czy Jacek Marek Siwko Krzysztof Ziętarski chcecie powiedzieć, że Ben "dyma" Klientów obiecując siebie a przysyła byle kogo? Bo tak to zabrzmiało. Mauricio i Ryan niewiele ustępują (jeśli) Benowi i Erin.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Nie, to jest przykład firmy nazwanej nazwiskiem głównego fotografa, gdzie regularnie fotografuje szerszy zespół. Chyba, że nie złapałem wątku, który tu się toczy 🙂
    Odpowiedz
    8 września 2017
    chodziło o przesyłanie słupów zamiast pojawianie się samemu.
    Odpowiedz
    8 września 2017
    No ale tutaj piszesz, że ciężko nazywać firmę nazwiskiem jednego fotografa, skoro są inni. Jest Chrisman 🙂 ktoś jeszcze, czy to odosobniony przypadek?
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Marcin Rusinowski chodziło mi o to, że nie musi być abstrakcyjna nazwa żeby posyłać innych fotografów na zlecenia. Te przykłady są jak najbardziej Ok bo tam wszystko z góry wiadomo, klienci wybierają fotografa wyszkolonego przez mistrza. Więc gra w otwarte karty w przeciwieństwie do wysyłania "słupów"
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Jacek Marek Siwko ok
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Krzysztof Ziętarski w sensie, że zamawiasz mnie, a przychodzisz Ty - i Klient NIE WIE, że to nie ja fotografuję. Wiele fotografujących par rozdziela się - mimo, że są znane jako team.
    Odpowiedz
8 września 2017
Zdarzalo mi sie trzykrotnie robic slub dla zdesperowanej pary mlodej bo ich fotograf (w sumie to fotograf plci zenskiej x3, zapewne przypadek :P ) odwalil numer i stwierdzil w ostatniej chwili ze nie moze jednak zrobic zlecenia, bo ma wazna impreze rodzinna ... a potem na insta foty z pleneru czy slubu w Norwegii Jedna mistrzyni na tydzien do slubu nie odzywala sie do pary, nie odbierala telefonow, czytala wiadomosci na fejsie ale nie odpisywala, pomimo ze para zaczela sie kontaktowac z nia na 3 tygodnie przed ... ale gdy napisali jej smsa ze juz nie jest potrzebna bo maja nowa umowe to odpisala w ciagu 10 minut, ze tak sie nie robi, ze byla zajeta, a teraz to musi podac ich do sądu za zerwanie umowy Takze ten, ludzie maja tupet BTW te podwojne zlecenia braly znane nazwiska "w akalicy", nie fotoziutki ;)
Odpowiedz
    8 września 2017
    a płeć męska że niby nie robi takich numerów? :D dla mnie smutne jest to, że ludzie wybierają śluby... mi w tym roku wpadły super zlecenia, które musiałam oddać bo miałam zajęte mniej "pięknymi" ślubami, w tym 3 śluby za granicą... i co? żyję, mam się dobrze, ale żeby jakiejś mojej parze powiedzieć "sorry, ale mam piękniejszy ślub w Norwegii w tym terminie, to cześć!" to chyba bym umarła ze wstydu...
    Odpowiedz
    8 września 2017
    hehe na pewno faceci tez to robia, ale mam 'szczescie' do plci pieknej :D
    Odpowiedz
    8 września 2017
    A co nam już przeleciało koło nosa... :D
    Odpowiedz
    8 września 2017
    hyhyhy Norwegia powiadasz. Chyba nie wiem o kim mówisz 😂
    Odpowiedz
    8 września 2017
    nie mieści mi się w głowie, że ktoś może tak postępować i nie ciągnie się za nim zła fama. co ze zlecenia zagranico jak taka para potem każdemu kto tylko będzie chciał słuchać będzie opowiadać o tym numerze.
    Odpowiedz
    9 września 2017
    😂😂😂
    Odpowiedz
8 września 2017
mówicie o fotografach z bliżej nieokreślonej ligi - ale to się zdarza się też bardziej znanym nazwiskom. Wystarczy wizja ślubu "zagramanicom" i można mieć operację guza mózgu. Problem czy żenada, gdy młody ogarnia też Twittera i widzi wpisy, "ślub marzenie w Szwajcarii".
Odpowiedz
8 września 2017
Znajomemu taki numer zrobił DJ i podesłał w zamian dobrego kumpla Janusza w okularach. W pewnym momencie młodzi puścili sami playlistę z Tidala bo DJ nie wiedział jak sprzęt obsługiwać.
Odpowiedz
    8 września 2017
    miałem ślub z kamerzystą z łapanki z tzw firmy "foto-wideło" który przy mnie przed wejście do domu PMów w aucie rozpakowywał kieszonkową kamerkę mydelniczkę kupioną przez szefa godzinę temu w MM. Dla PM wystarczyło tłumaczenie, że taka najnowocześniejsza jet i z tego powodu malutka. Można, można :D ... ;) ale fakt dawno to było
    Odpowiedz
8 września 2017
Chrisman Studios tak robi. Nordica tez ;)
Odpowiedz
    8 września 2017
    U nich na www są informacje kto tam konkretnie pracuje wiec to jest inna bajka
    Odpowiedz
    8 września 2017
    Wazne zeby to bylo czytelne i uczciwe wobec par
    Odpowiedz
8 września 2017
Sam bym z chęcią poszedł i zrobił ślub w RAW bez obróbki dla takiej firmy. Jeśli bym miał akurat wolny termin, ale jak z takiej firmy dadzą mi zapytanie 3 dni przed ślubem i mam wolny termin to czemu nie. Oddaje RAW za 1000 i koniec.
Odpowiedz
8 września 2017
Trochę było tutaj o filmowcach. Zobaczcie jak rozwiązało to jmvideo.pl Wiadomo kto, nawet są filmy poszczególnych chłopaków. Wszystko wiadomo. Są, więc tacy :)
Odpowiedz
9 września 2017
Jacek Siwko swietna sprawa z podcastami minelo niecale 1,5 miesiaca i wszystkie przesluchalem. Chyba mnie uzaleznileś bo yeraz musze do czwartku czekać :( a moze by tak 2 w tygodniu załączać? Pozdrawiam
Odpowiedz
    9 września 2017
    Dawid Sofiński bardzo się cieszę, że się uzależniłeś :) dwa podcasty tygodniowo już są, tyle, że jeden po angielsku. http://www.deliciouspresets.com/delicious-podcast-marko-marinkovic/
    Odpowiedz
    9 września 2017
    Tak wiem widzialem tylko angielski komunikatywny :(
    Odpowiedz
    9 września 2017
    Spróbuj! Ja jestem pozytywnie zaskoczony tym jak dobrze słucha mi się po angielsku:)
    Odpowiedz
    12 września 2017
    Z kontekstu nawet z komunikatywnym angielskim wiele zrozumiesz. Polecam 😜
    Odpowiedz
24 września 2017
Gratulacje. Bardzo miło się Was słucha :)
Odpowiedz

2 + 1 =